Audiostereo Magazyn
Zaloguj się na forum
Najnowsze tematy
- Czy ktos na forum zajmuje sie robieniem kabelkow?
przez luckyguliver
dziś, 00:58 - Elementy zwrotnicy przy przetwornikach
przez ricon
wczoraj, 23:20 - DVD
przez max720
wczoraj, 21:59 - Co to za kolumny?
przez bmxmen
wczoraj, 20:51 - odtwarzacz sieciowy
przez zizizeno
wczoraj, 20:06 - Tuning - Czy warto modyfikować.....?
przez erno
wczoraj, 19:46 - Alternatywa dla OB z Sabami
przez miku
wczoraj, 19:25
- (54 stron)
-
- 1
- 2
- 3
- →
- Ostatnia »
Manley
#1
Napisano 05.03.2007 - 17:46
Postanowiłem rozpocząć temat który przewija się czasem na forum, ale nie miał osobnego linka.
Chodzi o posiadaczy i sprzętu firmy Manley jak i sympatyków.Skoro istenieją osobne linki dla miłośników Zollerów, Sonusów etc. to czemu by nie Manley.
Tak więc rozpoczynam Klub Miłośników Manleya.
Jestem od kilku tygodni posiadaczem Stingreya i niestety muszę stwierdzić że po AN Oto Se( mojej do tej pory ukochanej marki) Stingray dla mnie to krok do przodu.
Jako że słucham bardzo różnej muzyki ten wzmacniacz spełnia moje oczekiwania.
Na nim bez problemu i z wielką przyjemnością słucham Bacha, Jarretta, Led Zeppelin, Metallici czy ostrego punka.
Dla mnie olśnienie.
Na AN tylko jazz, klasyka i płyty audiofilskie grały dobrze.
O heavy metall mogłem zapomnieć.
Teraz nie zastanawiam się czy Whole Lotta Love zagra, tylko wrzucam płytę.
Jestem w innym nastroju, proszę bardzo.Na gramofon lub cd wrzucam Petersona czy Mozarta.
Proszę dzielić się Waszymi spostrzeżeniami i uwagami.
Pozdrawiam
Wojtek
#2
Napisano 05.03.2007 - 18:02
Miałem założyć temat w którym chciałem zebrać trochę informacji o wzmacniaczach tej firmy. Ja Manleya nie słyszałem , ale jeżeli mozna się co nie co sugerować opiniami z prasy dotyczącymi tak brzmienia jak i wykonania , to firma wydaje się godna zainteresowania.
Chętnie będe śledził ten wątek i mam nadzieje ,że pojawi się sporo opinii.
Pzdr.
#3
Napisano 05.03.2007 - 18:08
Miałem okazję słuchać Pre Manleya , nie posiadam aczkolwiek nie ukrywam sympatii do tego sprzętu ,mój kontakt z Manleyem był nad wyraz pozytywny ,miło wspominam i to tyle pozdrawiam
#4
Napisano 05.03.2007 - 18:30
Może napiszę co skłoniło mnie ku Manleyowi.
Z AN i innymi wzmacniaczami miałem jeden podstawowy problem.
Oprócz winyli posiadam kilkaset płyt cd.
Mam je na 2 regałach.Na lewym mam klasykę i jazz, na prawym klasykę rocka, heavy metall i punk.
Odkąd zacząłem bawić się lampami prawy regał przestał być używany.
Na początku mi to nie przeszkadzało, bo upajałem się audiofilskim dźwiękiem na płytach audiofilskich, z klasyką i jazzem.
Ale niestety zaczynało mi brakować moich Zeppów, Purpli, Rush etc.
Niestety próby odsłuchu tego typu muzyki na AN kończyły się po paru minutach i wyrazem grymasu na twarzy.
Oliwy do ognia dolał mój syn, który gdy do mnie przyjechał ( jest muzykiem) stwierdził że poza kilkoma płytami nic nie podoba mu się na AN.Jak to określił, dźwięk ma co prawda fantastyczną ilośc powietrza i detalicznośc, ale brak w tym muzyki.
Po przełączeniu na Stingreya nie mógł wyjśc z pokoju przez kilka dni.
Też to słyszałem więc nie dyskutowałem.
Nie twierdzę że Stingray jest ideałem.Po paru tygodniach ( jak minął szok i zauroczenie) widzę trochę niedoskonałości.Ale to nie jest sprzęt z topu listy i cennika.
Kilka refleksji celem porównania z Audio Note Oto Se:
- dźwięk bardziej wypełniony
- bas!!!Teraz po prostu jest i sam się dziwię że moje głośniki schodzą tak nisko
- niesamowita głębia - wyraźnie można rozróżnić plany
- chociaż to nie do uwierzenia, ale ilośc powietrza jest jeszcze większa
To co jest słabsze niż u AN to tylko mniejsza detaliczność i czasem mniejsze oddanie mikrodetali.
Jak to ktoś kiedyś określił, AN to świetny sprzęt do wyłapywania potknięć realizatorów nagrań.
Tyle że dźwięk AN jest konturowy, zupełnie odwrotny niż w Manleyu.
To tyle zeznań z mojej strony.
Jeszcze ciekawostka: moim i moich znajomych zdaniem lepiej gra w trybie liniowym niż triodowym.
Nie wiem za bardzo po co ten przełącznik w tryb triodowy.
Pozdrawiam
Wojtek
#5
Napisano 05.03.2007 - 19:22
Przez półtora roku grałem na Manley Shrimp pre (chyba 13ty sprawdzany pre) + końcówka LFD PA2M. I to było kapitalne zestawienie. Jednak używanie tego w 19m2 to pomyłka. Zacząłem mieć problemy z sąsiadami a i preferencje trochę się zmieniły. Poszło w bardzo dobre ręce, także Zoller ale pomieszczenie znacznie lepsze.
Potem próbowałem Stingraya ale to już nie to samo - nie dawały rady Zollerom.
Może kiedyś do Manleya wrócę - to świetnie wykonane i brzmiące graty. A cena U$1850,- w USA za Shrimpa to okazja.
#6
Napisano 05.03.2007 - 19:50
Miałeś może okazje porównać Stingraya z monoblokami Mahi ?
#7
Napisano 05.03.2007 - 20:05
Niewątpliwie będę miał taką możliwośc( mam nadzieję że u siebie w domu) i chętnie z niej skorzystam.
Dodam że miałem Stingreya u siebie w domu na testach przez wiele dni więc nie był to zakup na podstawie odsłuchu w salonie, który dla mnie jest zupełną pomyłką.
Miałem różne wzmacniacze na odsłuchach i zazwyczaj po paru dniach odpuszczałem.
W przypadku Stingreya po paru dniach było tylko lepiej.
Jestem bardzo ciekaw czy dwukrotnie wyższa cena( Mahi+Shrimp) znajduje odzwierciedlenie w dźwięku.
Z pewnością napiszę o tym jak już będzie po.
Pozdrawiam
Wojtek
#9
Napisano 05.03.2007 - 20:22
Są względnie łatwe do wysterowania.
Oczywiście uważam że Stingrey zasługuje na lepsze głośniki ( Jadisy kosztowały około 6,5 kzł).
Ale step by step...
#10
Napisano 05.03.2007 - 21:07
> A cena U$1850,- w USA za Shrimpa to okazja.
A cena 34.000$ w USA za Lancera Evo IX to okazja. I 55.000$ za Porsche Cayenne też. O litrze benzyny nie wspominając.
Tylko co to ma do sytuacji i cen w Polsce i EU ?
#11
Napisano 05.03.2007 - 21:18
Co do samochodów zza Oceanu - jestem bardzo blisko tego importu. Coraz więcej ludzi sprowadza Mesie, Beemki,Lexusy. Nawet po zapłaceniu frachtu, opłat portowych, należności celno-podatkowych wychodzi taniej niż u nas - o niebagatelne kwoty.
#12
Napisano 05.03.2007 - 21:23
Nie ma to się nijak do cen w Europie.
Bardzo chętnie kupiłbym taniej ( jak każdy).
Ale żyjemy w takich realiach i już.
Po kilku tygodniach z Manleyem wiem że nawet za cenę Europejską ( prawie 11 kzł) wzmacniacz ten wart jest tego.
Czy wiecie że zanim skonstruowano trafa do Stingraya minęło 2 lata i kupę kontenerów z trafami po odsłuchach trafiło na śmieci?
Mam nieodparte wrażenie że ludzie z Manleya słuchają tego co robią i nie epatują się wydrukami z komputera.
Polecam stronkę Manleya: http://www.manleylabs.com/.
Tam jest wiele odpowiedzi na sposób podejścia tych ludzi do tematu.
#13
Napisano 06.03.2007 - 07:17
#14
Napisano 06.03.2007 - 10:20
#15
Napisano 07.03.2007 - 07:50
#16
Napisano 07.03.2007 - 18:02
Ile kosztują Snappery?
Pozdr
Papamek
#17
Napisano 07.03.2007 - 20:20
Były kiedyś testowane w Highfidelity i zostały b. wysoko ocenione. Taka moc z lampy jak 100W to już nie byle co i mozna przebierać w różnej maści głośnikach.
#19
Napisano 07.03.2007 - 20:36
#22
Napisano 14.03.2007 - 04:10
trochę mnie zdziwiło że tak mało wpisów o Manleyu.
A myślałem że może jakiś klub miłośników...
Ja jestem oczywiście nieobiektywny, ale nadal jestem zakochany w tej marce.
Im więcej słucham tym bardziej chylę czoła przed Evą Anną Manley.
Jeszcze jedno, chyba ważne.
Jak miałem Audio Note to pisałem 4 razy do nich.Niestety mieli mnie w du...
Do Evy Anny napisałem w sprawie lamp i dostałem odpowiedź.
Odpisałem...i znów dostałem odpowiedź.
To o czymś świadczy.
Niestety większość firm to nadęte bufony które mają gdzieś użytkowników, często wydających potężne pieniądze na ich zabawki.
Ale nie Manley.
Zachęcam wszystkich do wejścia na ich stronę.
Naprawdę warto
Pozdrawiam
Wojtek
#23
Napisano 23.03.2007 - 23:42
Dlaczego Manley jest Twoim zdaniam taki niezwykły? Czy można określić "specyfikę" brzmienia Manley w porównaniu np. z Cayin-em?
#24
Napisano 26.03.2007 - 07:27
zadałeś pytanie dlaczego Manley jest taki niezwykły?
Oczywiście, zawsze każda wypowiedź jest obarczona subiektywizmem, ale obiektywizm nie istnieje.
Za co kocham ten dźwięK?
1.Wreszcie zacząłem słuchać muzyki.Myślę że wielu z nas wie o czym mówię.
2.W żadnym wzmacniaczu( za rozsądne pieniądze) nie słyszałem tyle powietrza - każdy dźwięk jest jakby otoczony powietrzem.Niesamowite uczucie.
3.Jak dotąd nie spotkałem sprzętu lampowego, który z taką swobodą gra Jarretta, Vivaldiego i Metallicę.Niestety nie jest wyrozumiały dla bardzo złych nagrań, dlatego Dream Theater, Yes i innych źle zrealizowanych nagrań nie poprawia.To chyba plus, chociaż trochę szkoda.
4.Wreszcie ostatnie, nie mniej ważne: lampy zastosowane w nim są tanie.Wiele wzmacniaczy gra pięknie, ale koszt obsługi jest niesamowicie wysoki.Chciałbym mieć Mercedesa z silnikiem 5 litrowym.Na zakup dałbym radę, ale na benzynę już nie.Tak samo jest z Manleyem.
Zachęcam do odsłuchów.
Pozdrawiam
Wojtek
#25
Napisano 28.03.2007 - 17:00
Moim zdaniem łączy dwie cechy które trudno połączyć w lampie - neutralość (autentyzm nagrań) i przykuwające zaangażowanie, a jednocześnie w odbiorze lekkość i swobodę. Potrafił mnie uziemić w fotelu.
Potwierdzam, że można mieć wrażenie niedosytu w eksponowaniu szczegółów, ale właśnie dobrą klasę po tym poznać, że nie ma eksponowania żadnego zakresu, jest równowaga i płynie za jego zasługą pięknie odtwarzana muzyka. Nadmierna szczegółowość potrafi skutecznie zburzyć przyjemność słuchania, zwykle odwraca uwagę od treści. Wzmacniaczyk potrafi bardzo wiele pokazać, głównie prawdę, nic ponad to.
Szukałem niestety na dany moment czegoś tańszego, mimo tego bym kupił (sprzęt nowy) gdyby mocowo był wydajniejszy (z zollerami miał problemy).
W trybie triodowym grał lepiej, ale też może się podobać w innym ustawieniu.
#26
Napisano 28.03.2007 - 21:08
Może nie miałeś na myśli mocy tego Manley'a tylko jego wydajność przy właśnie niskich impedancjach. Jak na lampę moc jest całkiem całkiem zwłaszcza w trybie UL.
#28
Napisano 13.04.2007 - 22:26
Angole często mówią "your mileage may vary", i mają świętą rację. Ja np. parokrotnie pisałem do AN UK, i zawsze dostawałem szybką odpowiedź (i to od samego Petera Q.), nawet gdy zdarzyło mi się zapytać o coś, co przy odrobinie wysiłku mogłem znaleźć na ich website (i nie dostałem RTFM-a ;) . Co do dźwięku również mam odczucia dokładnie odwrotne niż Twoje: dla mnie Manley to taki tranzystor na lampach, może niezły, ale bez wzruszeń. Z dźwiękami sobie radzi, ale do muzyki... tylko AN.
Pozdrawiam, M.
#29
Napisano 14.04.2007 - 07:55
Twój wpis jest dowodem na różnorodność i na to, że każdy z nas słyszy inaczej.Nasza ocena sprzętu zawsze jest nacechowana dużą dozą subiektywizmu.Dlatego dla jednych świetny będzie tranzystor, dla innych Audio Note, jeszcze dla innych Manley.Uważam że dyskusja na temat wyższości jakiegoś sprzętu na innym ( oczywiście z podobnego zakresu cenowego) jest pozbawiona sensu.Myślę że kolega Marcin całkowicie się ze mną zgodzi.Tak jak pisałem,móje zainteresowania muzyczne są tak szerokie, że właściwie ze sobą sprzeczne.Chciałem mieć sytuację, kiedy słuchając Requiem Mozarta i wrzucając po tym And Justice For All, nie czuć dyskomfortu że Mozart to pięknie a Metallica to niepięknie.Podobnie jak Ty, nie miałem ochoty słuchać pisków i gwizdów tylko dlatego że pochodziły z płyty audiofilskiej.
Ot i cała prawda.
Tak, jestem fanem Manleya i nie uważam że brzmi jak lampowy tranzystor.Właśnie uważam że potrafi zabrzmieć bardzo lampowo kiedy potrzeba i bardzo tranzystorowo kiedy i tego potrzeba.
Pozdrawiam
P.S.Sentyment do Audio Note pozostanie mi na zawsze...
#30
Napisano 14.04.2007 - 14:12
Jeśli chodzi o Manleya jako takiego, to doceniam wysoką jakość wykonania urządzeń; nie do końca zgadzam się z cenami w Polsce (uważam, że Manley w USA prezentuje znacznie wyższy współczynnik cena/jakość niż w Polsce) - np. taki Stingray za 6k (mniej więcej tyle to by wyszło w Stanach) jest świetną propozycją, za 10k (czy ile on tam teraz kosztuje) już taki super nie jest. Choć oczywiście rozumiem wyjaśnienia dystrybutora, że transport i cło nie są za darmo.
Pozdrawiam :)
Opcje tematu:
- (54 stron)
-
- 1
- 2
- 3
- →
- Ostatnia »









