Audiostereo Magazyn
Zaloguj się na forum
Najnowsze tematy
- Modernizacje Fonica
przez Kubri
dziś, 01:02 - Gustavo Dudamel
przez stanik
dziś, 00:19 - jakie kolumny do harman kardon PM665 VXi?
przez danieleszczak
wczoraj, 23:11 - OGG lub FLAC - odtwarzacz stacjonarny
przez dalmatyn
wczoraj, 22:55 - DIY Obudowy
przez wronka
wczoraj, 22:54 - HKTS 30 - jak sobie radzą z muzyką?
przez czesiek85
wczoraj, 22:49 - Problem z połączeniem Wzacniacz-TV
przez krukgczapa
wczoraj, 22:18
Strona 1 z 1
Może ktoś zna tytuł tego filmu?
#1
Napisano 27.04.2009 - 17:33
Dzisiaj w radiowej Trójce w programie "Trójkowo, filmowo" usłyszałem krótki opis pewnego filmu, którego fabuła bardzo mnie zainteresowała. Reżyserem jest niejaki(w ogóle nie mam pewności czy dobrze usłyszałem, a tym bardziej, czy dobrze to napiszę) Jay Lan(?). Fabuła +/- taka: "Pewien polityk wchodzi w układ z kierowcą taksówki, z którym miał kolizję samochodową, aby ten nie wygadał za wiele. Za sprawą tego spisku wiele się zmienia w życiu polityka i jego rodzina, która nie chce spojrzeć prawdzie w oczy i ciągle ją zatajają." Jeżeli dobrze pamiętam, to był to chyba jakiś azjatycki albo turecki film :-)
Jest w stanie ktoś pomóc? :)
W razie czego podaję gg: 1405107
Pozdrawiam,
Misha_Kasparov
Jest w stanie ktoś pomóc? :)
W razie czego podaję gg: 1405107
Pozdrawiam,
Misha_Kasparov
#3
Napisano 15.05.2009 - 02:55
Skoro autor wątku otrzymał odpowiedź, to się podepnę z identycznym pytaniem. Oglądałem niedawno wojenny film SF, chyba co najmniej kilkuletni, z porywającą batalistyką. Ale nie od początku, więc umknął mi tytuł, a chciałbym się nim podelektować na spokojnie. To prawdziwa odtrutka na tę durną sieczkę gdzie do bohaterów dziesiątki nieprzyjaciół prują z automatów lecz wszyscy celują równiutko pod nogi zamiast w nich. Ostatnio widziałem "Snajpera" z W.Snipsem, co za durnota, tym samym byłoby obejrzenie jakiegoś odcinka Drużyny A, przynajmniej krótsze.
Ale do rzeczy. Ziemski korpus ekspedycyjny zmaga się na odległych planetach z armiami różnorakich bardzo żywotnych i nieustępliwych wielgachnych owadów i stawonogów. Sceny bitew oraz determinacja żołnierzy zrobione po mistrzowsku. W tle rywalizacja pomiędzy piechotą i marynarką, oraz drobne flirty koedukacyjne. Na końcu chwytają do niewoli szefa robali, taką ogromną gąsiennicę, wśród patriotycznego zadęcia na jakie stać już tylko Amerykanów i Północnokoreańczyków.
Kojarzy ktoś tytuł tego filmu ??
Ale do rzeczy. Ziemski korpus ekspedycyjny zmaga się na odległych planetach z armiami różnorakich bardzo żywotnych i nieustępliwych wielgachnych owadów i stawonogów. Sceny bitew oraz determinacja żołnierzy zrobione po mistrzowsku. W tle rywalizacja pomiędzy piechotą i marynarką, oraz drobne flirty koedukacyjne. Na końcu chwytają do niewoli szefa robali, taką ogromną gąsiennicę, wśród patriotycznego zadęcia na jakie stać już tylko Amerykanów i Północnokoreańczyków.
Kojarzy ktoś tytuł tego filmu ??
#4
Napisano 15.05.2009 - 05:48
#5
Napisano 15.05.2009 - 05:59
No właśnie o to mi chodziło. Dzięki. Trzy części jeszcze ? Będę musiał poszperać. Ciekawe czy robione przez tych samych scenarzystów.
#7
Napisano 21.05.2009 - 12:56
haha, gdybym był snobem tobym się do tego nie przyznał. Jak jeden mój znajomy który słysząc że ktoś nadchodzi, rzuca Angorę i chwyta Tygodnik Powszechny.
Tak, to wyśmienity film. Przede wszystkim z uwagi na batalistykę. I to nie tylko sceny walki, ale i jej psychologia. Oglądając, ma się wrażenie uczestnictwa, co w sztuce filmowej chyba najtrudniej osiągnąć.
No i paradoksalnie...realizm. Relacje międzyludzkie i uczucia są nieskomplikowane, bo przecież młodzi żołnierze to ludzie prości i bezpośredni. A tło wydarzeń, nie narzucają Ci się analogie z dzisiejszym Afganistanem ? -a film sprzed 12 lat !
Nieprzewidywalność. Oglądając pierwszy raz "Star wars" i wiele innych tego typu filmów każdy z grubsza się domyśla zakończenia wszelkich sytuacji. A tu jak w życiu.
Owszem, można zachwycać się "CCzL" gdzie na 3 godziny filmu przez dwie jacyś antypatyczni bezbarwni ludzie czołgają się w trawie a dla uczynienia filmu ambitnym narrator strzela im nad głowami jakieś głodne kawałki w stylu "...skąd się bierze w ludziach dobro?, może rośnie na drzewach, może pływa w wodzie..." Ale to nie dla mnie.
Tak, to wyśmienity film. Przede wszystkim z uwagi na batalistykę. I to nie tylko sceny walki, ale i jej psychologia. Oglądając, ma się wrażenie uczestnictwa, co w sztuce filmowej chyba najtrudniej osiągnąć.
No i paradoksalnie...realizm. Relacje międzyludzkie i uczucia są nieskomplikowane, bo przecież młodzi żołnierze to ludzie prości i bezpośredni. A tło wydarzeń, nie narzucają Ci się analogie z dzisiejszym Afganistanem ? -a film sprzed 12 lat !
Nieprzewidywalność. Oglądając pierwszy raz "Star wars" i wiele innych tego typu filmów każdy z grubsza się domyśla zakończenia wszelkich sytuacji. A tu jak w życiu.
Owszem, można zachwycać się "CCzL" gdzie na 3 godziny filmu przez dwie jacyś antypatyczni bezbarwni ludzie czołgają się w trawie a dla uczynienia filmu ambitnym narrator strzela im nad głowami jakieś głodne kawałki w stylu "...skąd się bierze w ludziach dobro?, może rośnie na drzewach, może pływa w wodzie..." Ale to nie dla mnie.
#10
Napisano 26.05.2009 - 20:35
Star Ship Troopers to przedewszystkim rewelacyjna książka Science-Fiction Roberta Heinlein'a.
Autor lata odsłużył w marynarce wojennej USA, dlatego ksiązki które tworzy są w klimatach wojskowych.
"Żołnierze kosmosu" to polski tytuł. Film oczywiście totalnie różni się od ksiązki ale ma swój klimat i styl. Jest fajny.
Nie wiem jak wy, ale ja lubie takie filmy obejrzeć jak wróce po ciężkim dniu do domu. Relax. ;-)
To moja medytacja. Zajmuje umysł, pozwala się zrelaksować, urwać na chwilę do innej rzeczywistości.
Polecam o R. Heinlein'ie:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Robert_A._Heinlein
Warto wiedzieć, to jeden z 3 mistrzów złotej ery Sf (przypominam, pozostali dwaj to Asimov i Clarke).
Pozdrawiam,
Rootlin.
Autor lata odsłużył w marynarce wojennej USA, dlatego ksiązki które tworzy są w klimatach wojskowych.
"Żołnierze kosmosu" to polski tytuł. Film oczywiście totalnie różni się od ksiązki ale ma swój klimat i styl. Jest fajny.
Nie wiem jak wy, ale ja lubie takie filmy obejrzeć jak wróce po ciężkim dniu do domu. Relax. ;-)
To moja medytacja. Zajmuje umysł, pozwala się zrelaksować, urwać na chwilę do innej rzeczywistości.
Polecam o R. Heinlein'ie:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Robert_A._Heinlein
Warto wiedzieć, to jeden z 3 mistrzów złotej ery Sf (przypominam, pozostali dwaj to Asimov i Clarke).
Pozdrawiam,
Rootlin.
#11
Napisano 03.08.2009 - 15:15
Niestety Starship Troopers II i III marne już są ...
Jedynka, gdzie reżyserem był Paul Verhoeven (robocop, total recall, basic instinct, jest zdecydowanie najlepsza >>> http://www.filmweb.pl/f207/%C5%BBo%C5%82nierze+kosmosu,1997
A i fajne laski są ;) Denise Richards, Dina Meyer
Pozdrawiam i pamiętajcie, że "Dobry robal to martwy robal!"
Jedynka, gdzie reżyserem był Paul Verhoeven (robocop, total recall, basic instinct, jest zdecydowanie najlepsza >>> http://www.filmweb.pl/f207/%C5%BBo%C5%82nierze+kosmosu,1997
A i fajne laski są ;) Denise Richards, Dina Meyer
Pozdrawiam i pamiętajcie, że "Dobry robal to martwy robal!"
#12
Napisano 03.08.2009 - 15:46
"Dobry robal to martwy robal!"
Na Mazurach nie sposób o tym zapomnieć. Zwłaszcza w tym roku to prawdziwy horror. Ostatnio wdepnąłem w wysoką trawę dla kilku poziomek, i oblazły mnie takie jakieś wstrętne miniskorpioniki. O komarach nie wspomnę. Powalczyłbym z nimi w stylu Troopersów, ale nie ma w sprzedaży odpowiedniej amunicji.
Aż zaczynam tęsknić do poprzedniego miejsca zamieszkania, gdzie najmniejszymi gryzącymi insektami są rybitwy.
Na Mazurach nie sposób o tym zapomnieć. Zwłaszcza w tym roku to prawdziwy horror. Ostatnio wdepnąłem w wysoką trawę dla kilku poziomek, i oblazły mnie takie jakieś wstrętne miniskorpioniki. O komarach nie wspomnę. Powalczyłbym z nimi w stylu Troopersów, ale nie ma w sprzedaży odpowiedniej amunicji.
Aż zaczynam tęsknić do poprzedniego miejsca zamieszkania, gdzie najmniejszymi gryzącymi insektami są rybitwy.
Opcje tematu:
Strona 1 z 1











