Audiostereo.pl: Najlepszy koncert na którym nie byłem - Audiostereo.pl

Skocz do zawartości

Otwórz

Audiostereo Magazyn

Zaloguj się na forum

  • Login:
  • Hasło:


Zapamiętaj mnie

Najnowsze tematy

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Najlepszy koncert na którym nie byłem

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Jakew 

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 4191
  • Rejestracja 11.06.2005

Napisano 26.02.2010 - 09:05

czyli ulubione płyty koncertowe; klasyka, pop, rock, jazz i inne style.
0

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   Jakew 

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 4191
  • Rejestracja 11.06.2005

Napisano 27.02.2010 - 15:30

Temat w końcu zmusił mnie do zastanowienia się troszkę nad nim i wyszło mi:

Rock - Led Zeppelin w Knebworth (dla mnie jeszcze lepszy gig niż How the west was won z LA oraz Song Remains z Nowego Jorku; zespół u schyłku ery i po długiej przerwie w występach jakby walczył o swoją legendę w dobie postpunkowej, nie jest tak lekko jak za młodu, Plant jest - co nigdy mu się nie zdarzało - spięty, a Page wyraźnie wyniszczony kilkuletnim używaniem heroiny, ale z tej wspinaczki pod górkę wychodzą zwycięsko - przed kilkuset tysiącami fanów w ciemną noc grają między innymi zupełnie nową wersję Whole lotta love z tyloma nowymi riffami że starczyłoby na kilka hitów hardrockowych). Poza tym Pink Foyd w Venice (nie okropny Pulse) i In the Flesh.

Jazz - chyba te koncerty Monka z Griffinem w Five Spot, wydane na 2 osobnych cd, świetne granie i świetne oddanie atmosfery tego jak to jest grać jazz w małym klubie

Klasyka - operowe występy Callas

Pop -Sade w San Diego
0

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   CATV 

  • Grupa Klubowicz
  • Postów 566
  • Rejestracja 26.11.2005

Napisano 27.02.2010 - 15:44

e.s.t. - live in hamburg
0

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   Jakew 

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 4191
  • Rejestracja 11.06.2005

Napisano 27.02.2010 - 16:16

On był:)

In 1958, I was 18--old enough to buy a beer. When I got to Manhattan, I'd head straight for the Five Spot (5 St. Mark's Place in the East Village). Beers were 75 cents. No cover, minimum only on weekends (it was $2). We'd try to be cool, be beat, make up poetry, but soon stopped that nonsense when Monk began to play. It was electrifying. I remember sidling up toward the piano to get closer, and Monk turning to me and saying, "Stand back, kid." Jeez. Sorry. But I loved every note. I saw that his disconnected rhythms came out of the physical way he played, arms twitching and hands jerking from side to side at unexpected moments. Now when I tell my jazz-loving friends that I saw Monk at the Five Spot, they say, "Awesome man."
0

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   wladz 

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 14194
  • Rejestracja 08.12.2006

Napisano 27.02.2010 - 16:38

Pink Floyd: Live at Pompeii oczywiście z torbą używek
0

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   Jakew 

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 4191
  • Rejestracja 11.06.2005

Napisano 27.02.2010 - 16:55



Whole lotta z Kneboworth!!
Warto zwrócić uwagę jak Page z Jonesem "uzgadniają" równe wejście w nowiutkie słabo przećwiczone - nie poparte przecież wieloletnią rutyną - riffy. Z tego samego powodu Page papierosa wyrzucił, choc normalnie grał całe utwory z fajką w ustach.
0

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   thon022 

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 1007
  • Rejestracja 04.07.2004

Napisano 27.02.2010 - 17:04

Moja trójka marzeń:

- Thin Lizzy "Live & Dangerous" - rockowa uczta, doprawiona dawką liryzmu.

Niestety, nikt już nigdy nie zobaczy tego zespołu na żywo ...

- Motörhead ""No sleep´til Hammersmith". Zespół który uwielbiałem, a jakoś nie miałem szczęścia zobaczyć na żywo - a jak było tuż, tuż, to rozłożyła mnie ... angina ! ;-( Ale ten koncert szczególnie, bo załoga Lemmy'ego grała jeszcze niekiedy całkiem nastrojowo:


- The Rolling Stones "Get Yer Ya-Ya's Out! " - widziałem Stonesów kilka razy, ale ten klimat jest już nie do powtórzenia:

0

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   Jakew 

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 4191
  • Rejestracja 11.06.2005

Napisano 27.02.2010 - 17:11

Jeszcze jeśli można na chwilę do Knebworth. Publicznośc po Whole lotta śpiewa - charakterystyczne! to co mówiłem o postpunkowej atmosferze w jakiej odbywał sie ten koncert (Zeppelinów też nazywano dinozaurami), otóż publiczność śpiewa YOu WILL NEVER WALK ALONE!

No ale po takim koncercie jak ktoś może iśc sam przez świat. Ten zapis mnie normalnie rozkłada - wycieńczony Page i świetny Bonham za nim:


0

#9 Użytkownik nie jest zalogowany   Jakew 

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 4191
  • Rejestracja 11.06.2005

Napisano 27.02.2010 - 17:14

No i to była można powiedzieć właśnie Ostatnia Walka Achillesa, bardzo symboliczne
0

#10 Użytkownik nie jest zalogowany   Nowy2 

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 5502
  • Rejestracja 19.09.2003

Napisano 27.02.2010 - 17:52

"Live" (1972) Donny Hathaway skladanka z dwoch koncertow w Troubadour w Hollywood i w The Bitter End w NY. absolutne mistrzostwo jesli idzie o wykonanie i takiez jesli idzie o publicznosc.
0

#11 Użytkownik nie jest zalogowany   wojciech iwaszczukiewicz 

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 7039
  • Rejestracja 01.12.2006

Napisano 28.02.2010 - 19:27

Bardzo ubolewam,że nie byłem na którymś z warszawskich koncertów Davisa.
0

#12 Użytkownik nie jest zalogowany   zentaur 

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 295
  • Rejestracja 24.01.2009

Napisano 28.02.2010 - 20:58

oczywiscie 15, 16, 17 sierpnia 1972, Osaka, Tokyo - Deep Purple i Made in Japan/Live in Japan choc nie wiem czy nie lepsze bylo tour z 1970 roku.
0

#13 Użytkownik nie jest zalogowany   MarkN 

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 930
  • Rejestracja 07.04.2008

Napisano 28.02.2010 - 20:59

To i ja dodam swoje trzy grosze.
Rock: Eric Clapton i koncert z Tokio, Grudzien 1979 rok, Teatr Budokan, utrwalony na plycie
"Just One Night". Swietna akustyka, swietny koncert i bardzo dobrze zrealizowana plyta zarowno analog
jak i CD, a szczegolnie zlota edycja Mobile Fidelity.
Jazz: Na pewno Bill Evans i "The Village Vanguard Recordings, 1961", i tutaj rowniez doskonala edycja,
3 plytowy box 20-bit K2 super Coding System.
Jazz: Keith Jarrett Trio "At The Blue Note". Trzy dni koncertow z tego slynnego klubu w NYC, 1994 rok.
8 plytowy box, ECM. Jestem tak blisko, tylko 2 godziny lotu i przegapilem.
Pop: nie jestem pewny, ale chyba Cassia Eller i koncert z Sao Paulo, 7 i 8 marca 2001, roku utrwalony
na plycie "Acoustico".
Klasyka: tutaj nie mam swoich typow, chicagowska filharmonia pod nosem, w rankingu piata na swiecie
i w sezonie kazda nieobecnosc jest wlasnie tym najlepszym koncertem na ktorym nie bylem.
0

#14 Użytkownik nie jest zalogowany   ArtiQ 

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 800
  • Rejestracja 16.06.2004

Napisano 28.02.2010 - 21:42

chyba najlepiej wspominam koncert The Cure w katowickim spodku - było to dawno i promowali jeden ze swoich najsłabszych albumów 'Wild Mood Swings'...jednak z tej płyty zagrali niewiele...wspaniałe show...

...świetny był Nick Cave w Sali Kongresowej...

...Wayne Shorter w Filharmonii Narodowej (choć jak dla mnie zagrali za krótko)...

...nie zapomnę też koncertu właśnie reaktywowanej Republiki w Teatrze Buffo (jakiś początek lat 90-tych)

...świetny był Dżem w kultowym oniegdaj warszawskim klubie Fugazi

...podobali mi się E.S.T. w Fabryce Trzciny (dla mnie byli triem wybitnie koncertowym, natomiast chyba do żadnej z ich płyt nie mam ochoty wracać)

...niezłe show dała Erykah Badu w Parku Sowińskiego

...nie zapomnę (ale dlatego, że większego rozczarowania nie przeżyłem) dawnego koncertu Sinead O'Connor w Spodku...'tłukłem' się na niego parę godzin pociągiem z W-wy, a zagrała ledwie 45 minut(!) bez jednego bisu i nawet fragmentu 'Nothing Compares 2U', ależ byłem zły (a widząc i słysząc reakcję reszty publiczności nie byłem odosobniony)...
0

#15 Użytkownik nie jest zalogowany   MarkN 

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 930
  • Rejestracja 07.04.2008

Napisano 28.02.2010 - 21:46

>ArtiQ
Tytul watku brzmi; NAJLEPSZY KONCERT NA KTORYM NIE BYLEM
Pozdrawiam, Mariusz.
0

#16 Użytkownik nie jest zalogowany   ArtiQ 

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 800
  • Rejestracja 16.06.2004

Napisano 28.02.2010 - 22:11

MarkN

no popatrz - w tym wieku już mam problem z oczami (i czytaniem) ;-)))
sorki więc,

a najlepszy na jakim NIE byłem to każdy z udziałem Milesa Davisa i Johna Coltrana (a najlepiej ich obu na raz)...

pzdr. i przeprzszam za namieszanie i zaśmiecanie wątku...
0

#17 Użytkownik nie jest zalogowany   tadeo 

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 3197
  • Rejestracja 15.02.2006

Napisano 28.02.2010 - 22:18

Arti antycypował :-)
0

#18 Użytkownik nie jest zalogowany   ArtiQ 

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 800
  • Rejestracja 16.06.2004

Napisano 28.02.2010 - 22:29

tadeo, 28 Lut 2010, 22:18

>Arti antycypował :-)

a no właśnie, a to błąd poważny :-)

a popuszczając wodze fantazji a propos koncertów na którym nie byłem, to koniecznie też Joy Division...
0

#19 Użytkownik nie jest zalogowany   soundchaser 

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 411
  • Rejestracja 01.08.2009

Napisano 28.02.2010 - 22:52

Byłem na wielu koncertach.

Bardzo dobrze wspominam Yessymphonic z Katowic na początku naszego wieku,
obydwa koncerty Camela z Sali Kongresowej z 1997 i 2000 r.,
Porcupine Tree i The Flower Kings w Filharmonii Bydgoskiej też na początku wieku,
znakomity koncert Procol Harum w łódzkiej hali sportowej z 1976 r., na którym byłem jako nastolatek z mamą...

... ale najlepszy koncert, który wywarł na mnie niesamowite wrażenie zagrał nasz rodzimy zespół SBB.
Tak, tak... w 1979 roku spędzałem wakacje w Świnoujściu, gdzie właśnie zawitał Józef Skrzek i Spółka.
To był powrót zza żelaznej kurtyny po nagraniu dwóch świetnych płyt: Follow My Dream i Welcome.
Zespół zagrał tego lata według mnie fenomenalny koncert w miejscowym amfiteatrze.
Jakość dźwięku była rewelacyjna. 2 godzimy muzyki, która była jedną długą suitą, bez żadnych przerw z tych właśnie płyt, nagranych na zachodzie. Apogeum stanowiło solo na dwie perkusje zagrane gdzieś pod koniec koncertu. Dostałem wtedy gęsiej skórki. :)

Do dziś nie potrafię powiedzieć, dlaczego właśnie ten koncert był dla mnie taki wspaniały.
Młodość i w związku z nią bardziej spontaniczny odbiór, czy rzeczywiście klasa zespołu?

P.S. wydano na CD kilka koncertów SBB z tego roku, m.in. w Sopocie, ale materiał na nich zawarty jest trochę inny niż na tym pamiętnym koncercie w Świnoujściu.
0

#20 Użytkownik nie jest zalogowany   ArtiQ 

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 800
  • Rejestracja 16.06.2004

Napisano 28.02.2010 - 23:02

soundchaser
popełniłeś ten sam błąd co ja...przeczytaj raz jeszcze tytuł wątku ;-)
0

#21 Użytkownik nie jest zalogowany   Stones_Fan 

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 570
  • Rejestracja 04.03.2005

Napisano 01.03.2010 - 02:52

Rolling Stones z B. Jonesem, Beatles, Hendrix, Janis Joplin, The Doors, Pink Floyd z Sydem, Led Zeppelin, Cream, AC/DC z Bonem Scottem i wele wiele innych... Ale generalnie wszystko rockowe pomiędzy '65 - '75r.
0

#22 Użytkownik nie jest zalogowany   soundchaser 

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 411
  • Rejestracja 01.08.2009

Napisano 01.03.2010 - 13:34

Rzeczywiście zbyt szybko przeczytałem tytuł wątku.
Jednak z drugiej strony "najlepszy koncert, na którym nie byłem" - Autorowi wątku chyba chodziło o taki koncert, który został wydany na płycie, a nie było się na nim "na żywo".
No bo jak można odnieść się do koncertu, na którym się nie było, a nie został wydany na płycie?
Wtedy przecież nie było możliwości posłuchania go w ogóle.
Reansumując wystarczyło założyć wątek p.t.: "Najlepszy koncert jaki słyszałem" i byłoby to samo. :)

Najbardziej sobie cenię koncert Deep Purple - Made in Japan (nie byłem na nim). ;-)

Pozdrawiam.
0

#23 Użytkownik nie jest zalogowany   Slaytan 

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 113
  • Rejestracja 01.12.2005

Napisano 02.03.2010 - 23:43

Pink Floyd w Pradze czeskiej. Koncert po wydaniu "Division Bell". Nie miałem wtedy paszportu i nie zdążyłem wyrobić na czas, miałem jechać z ojcem, któremu też skończyła się ważność paszportu:-)
Po koncercie dowiedziałem się że celnicy puszczali przez granicę po okazaniu biletu, myślałem że się potnę;-)
Teraz tym bardziej żałuję, mając świadomość że Pink Floyd nie zagra już nigdy więcej...
0

#24 Użytkownik nie jest zalogowany   soso 

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 4036
  • Rejestracja 15.03.2004

Napisano 03.03.2010 - 08:13

Podoba mi sie Simple Red na jazz festival montreux. Nie zeby moze najlepszy ale facet spiewa z taka lekkoscia, ze to naprawde imponuje. No i bierze nutki bez pudla :)

Czasami jak patrze na artystow, ktorzy spiewaja zmagajac sie z zatwardzeniem lub artystki przezywajace bolesny okres to docenia sie owa lekkosc.

pzdrw

soso
0

#25 Użytkownik nie jest zalogowany   traxman 

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 327
  • Rejestracja 14.12.2009

Napisano 03.03.2010 - 12:08

Nie wiem gdzie to było, ale niestety nie było mnie tam:
BB King, Eric Clapton, Buddy Guy, Albert Collins, Jeff Beck- Sweet Little Angel:

0

Opcje tematu:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć