Audiostereo Magazyn
Zaloguj się na forum
Najnowsze tematy
- tlumienie kolumny zamknietej
przez lopez22
dziś, 08:08 - Modernizacje Fonica
przez Kubri
dziś, 01:02 - Gustavo Dudamel
przez stanik
dziś, 00:19 - jakie kolumny do harman kardon PM665 VXi?
przez danieleszczak
wczoraj, 23:11 - OGG lub FLAC - odtwarzacz stacjonarny
przez dalmatyn
wczoraj, 22:55 - DIY Obudowy
przez wronka
wczoraj, 22:54 - HKTS 30 - jak sobie radzą z muzyką?
przez czesiek85
wczoraj, 22:49
Najlepszy koncert na którym nie byłem
#1
Napisano 26.02.2010 - 09:05
#2
Napisano 27.02.2010 - 15:30
Rock - Led Zeppelin w Knebworth (dla mnie jeszcze lepszy gig niż How the west was won z LA oraz Song Remains z Nowego Jorku; zespół u schyłku ery i po długiej przerwie w występach jakby walczył o swoją legendę w dobie postpunkowej, nie jest tak lekko jak za młodu, Plant jest - co nigdy mu się nie zdarzało - spięty, a Page wyraźnie wyniszczony kilkuletnim używaniem heroiny, ale z tej wspinaczki pod górkę wychodzą zwycięsko - przed kilkuset tysiącami fanów w ciemną noc grają między innymi zupełnie nową wersję Whole lotta love z tyloma nowymi riffami że starczyłoby na kilka hitów hardrockowych). Poza tym Pink Foyd w Venice (nie okropny Pulse) i In the Flesh.
Jazz - chyba te koncerty Monka z Griffinem w Five Spot, wydane na 2 osobnych cd, świetne granie i świetne oddanie atmosfery tego jak to jest grać jazz w małym klubie
Klasyka - operowe występy Callas
Pop -Sade w San Diego
#4
Napisano 27.02.2010 - 16:16
In 1958, I was 18--old enough to buy a beer. When I got to Manhattan, I'd head straight for the Five Spot (5 St. Mark's Place in the East Village). Beers were 75 cents. No cover, minimum only on weekends (it was $2). We'd try to be cool, be beat, make up poetry, but soon stopped that nonsense when Monk began to play. It was electrifying. I remember sidling up toward the piano to get closer, and Monk turning to me and saying, "Stand back, kid." Jeez. Sorry. But I loved every note. I saw that his disconnected rhythms came out of the physical way he played, arms twitching and hands jerking from side to side at unexpected moments. Now when I tell my jazz-loving friends that I saw Monk at the Five Spot, they say, "Awesome man."
#6
Napisano 27.02.2010 - 16:55
Whole lotta z Kneboworth!!
Warto zwrócić uwagę jak Page z Jonesem "uzgadniają" równe wejście w nowiutkie słabo przećwiczone - nie poparte przecież wieloletnią rutyną - riffy. Z tego samego powodu Page papierosa wyrzucił, choc normalnie grał całe utwory z fajką w ustach.
#7
Napisano 27.02.2010 - 17:04
- Thin Lizzy "Live & Dangerous" - rockowa uczta, doprawiona dawką liryzmu.
Niestety, nikt już nigdy nie zobaczy tego zespołu na żywo ...
- Motörhead ""No sleep´til Hammersmith". Zespół który uwielbiałem, a jakoś nie miałem szczęścia zobaczyć na żywo - a jak było tuż, tuż, to rozłożyła mnie ... angina ! ;-( Ale ten koncert szczególnie, bo załoga Lemmy'ego grała jeszcze niekiedy całkiem nastrojowo:
- The Rolling Stones "Get Yer Ya-Ya's Out! " - widziałem Stonesów kilka razy, ale ten klimat jest już nie do powtórzenia:
#8
Napisano 27.02.2010 - 17:11
No ale po takim koncercie jak ktoś może iśc sam przez świat. Ten zapis mnie normalnie rozkłada - wycieńczony Page i świetny Bonham za nim:
#9
Napisano 27.02.2010 - 17:14
#10
Napisano 27.02.2010 - 17:52
#11
Napisano 28.02.2010 - 19:27
#12
Napisano 28.02.2010 - 20:58
#13
Napisano 28.02.2010 - 20:59
Rock: Eric Clapton i koncert z Tokio, Grudzien 1979 rok, Teatr Budokan, utrwalony na plycie
"Just One Night". Swietna akustyka, swietny koncert i bardzo dobrze zrealizowana plyta zarowno analog
jak i CD, a szczegolnie zlota edycja Mobile Fidelity.
Jazz: Na pewno Bill Evans i "The Village Vanguard Recordings, 1961", i tutaj rowniez doskonala edycja,
3 plytowy box 20-bit K2 super Coding System.
Jazz: Keith Jarrett Trio "At The Blue Note". Trzy dni koncertow z tego slynnego klubu w NYC, 1994 rok.
8 plytowy box, ECM. Jestem tak blisko, tylko 2 godziny lotu i przegapilem.
Pop: nie jestem pewny, ale chyba Cassia Eller i koncert z Sao Paulo, 7 i 8 marca 2001, roku utrwalony
na plycie "Acoustico".
Klasyka: tutaj nie mam swoich typow, chicagowska filharmonia pod nosem, w rankingu piata na swiecie
i w sezonie kazda nieobecnosc jest wlasnie tym najlepszym koncertem na ktorym nie bylem.
#14
Napisano 28.02.2010 - 21:42
...świetny był Nick Cave w Sali Kongresowej...
...Wayne Shorter w Filharmonii Narodowej (choć jak dla mnie zagrali za krótko)...
...nie zapomnę też koncertu właśnie reaktywowanej Republiki w Teatrze Buffo (jakiś początek lat 90-tych)
...świetny był Dżem w kultowym oniegdaj warszawskim klubie Fugazi
...podobali mi się E.S.T. w Fabryce Trzciny (dla mnie byli triem wybitnie koncertowym, natomiast chyba do żadnej z ich płyt nie mam ochoty wracać)
...niezłe show dała Erykah Badu w Parku Sowińskiego
...nie zapomnę (ale dlatego, że większego rozczarowania nie przeżyłem) dawnego koncertu Sinead O'Connor w Spodku...'tłukłem' się na niego parę godzin pociągiem z W-wy, a zagrała ledwie 45 minut(!) bez jednego bisu i nawet fragmentu 'Nothing Compares 2U', ależ byłem zły (a widząc i słysząc reakcję reszty publiczności nie byłem odosobniony)...
#15
Napisano 28.02.2010 - 21:46
Tytul watku brzmi; NAJLEPSZY KONCERT NA KTORYM NIE BYLEM
Pozdrawiam, Mariusz.
#16
Napisano 28.02.2010 - 22:11
no popatrz - w tym wieku już mam problem z oczami (i czytaniem) ;-)))
sorki więc,
a najlepszy na jakim NIE byłem to każdy z udziałem Milesa Davisa i Johna Coltrana (a najlepiej ich obu na raz)...
pzdr. i przeprzszam za namieszanie i zaśmiecanie wątku...
#18
Napisano 28.02.2010 - 22:29
>Arti antycypował :-)
a no właśnie, a to błąd poważny :-)
a popuszczając wodze fantazji a propos koncertów na którym nie byłem, to koniecznie też Joy Division...
#19
Napisano 28.02.2010 - 22:52
Bardzo dobrze wspominam Yessymphonic z Katowic na początku naszego wieku,
obydwa koncerty Camela z Sali Kongresowej z 1997 i 2000 r.,
Porcupine Tree i The Flower Kings w Filharmonii Bydgoskiej też na początku wieku,
znakomity koncert Procol Harum w łódzkiej hali sportowej z 1976 r., na którym byłem jako nastolatek z mamą...
... ale najlepszy koncert, który wywarł na mnie niesamowite wrażenie zagrał nasz rodzimy zespół SBB.
Tak, tak... w 1979 roku spędzałem wakacje w Świnoujściu, gdzie właśnie zawitał Józef Skrzek i Spółka.
To był powrót zza żelaznej kurtyny po nagraniu dwóch świetnych płyt: Follow My Dream i Welcome.
Zespół zagrał tego lata według mnie fenomenalny koncert w miejscowym amfiteatrze.
Jakość dźwięku była rewelacyjna. 2 godzimy muzyki, która była jedną długą suitą, bez żadnych przerw z tych właśnie płyt, nagranych na zachodzie. Apogeum stanowiło solo na dwie perkusje zagrane gdzieś pod koniec koncertu. Dostałem wtedy gęsiej skórki. :)
Do dziś nie potrafię powiedzieć, dlaczego właśnie ten koncert był dla mnie taki wspaniały.
Młodość i w związku z nią bardziej spontaniczny odbiór, czy rzeczywiście klasa zespołu?
P.S. wydano na CD kilka koncertów SBB z tego roku, m.in. w Sopocie, ale materiał na nich zawarty jest trochę inny niż na tym pamiętnym koncercie w Świnoujściu.
#20
Napisano 28.02.2010 - 23:02
popełniłeś ten sam błąd co ja...przeczytaj raz jeszcze tytuł wątku ;-)
#21
Napisano 01.03.2010 - 02:52
#22
Napisano 01.03.2010 - 13:34
Jednak z drugiej strony "najlepszy koncert, na którym nie byłem" - Autorowi wątku chyba chodziło o taki koncert, który został wydany na płycie, a nie było się na nim "na żywo".
No bo jak można odnieść się do koncertu, na którym się nie było, a nie został wydany na płycie?
Wtedy przecież nie było możliwości posłuchania go w ogóle.
Reansumując wystarczyło założyć wątek p.t.: "Najlepszy koncert jaki słyszałem" i byłoby to samo. :)
Najbardziej sobie cenię koncert Deep Purple - Made in Japan (nie byłem na nim). ;-)
Pozdrawiam.
#23
Napisano 02.03.2010 - 23:43
Po koncercie dowiedziałem się że celnicy puszczali przez granicę po okazaniu biletu, myślałem że się potnę;-)
Teraz tym bardziej żałuję, mając świadomość że Pink Floyd nie zagra już nigdy więcej...
#24
Napisano 03.03.2010 - 08:13
Czasami jak patrze na artystow, ktorzy spiewaja zmagajac sie z zatwardzeniem lub artystki przezywajace bolesny okres to docenia sie owa lekkosc.
pzdrw
soso
#25
Napisano 03.03.2010 - 12:08
BB King, Eric Clapton, Buddy Guy, Albert Collins, Jeff Beck- Sweet Little Angel:












