ambitne kino i eros
Rozpoczęty przez kalimorfa, 15.01.2008 10:55
#2
Napisano 15.01.2008 - 17:41
A co w tym filmie jest ambitnego? Lodzik?
Film jest ostro zryty i niezbyt ciekawy.
Może rzuć jakieś cytaty ze swojej magisterki.
Na razie polecam lektórę wątku
http://www.pudelek.pl/artykul/7415/facet_rosati_to_potwor/
Żuławski to kawał chuja i tyle!
Film jest ostro zryty i niezbyt ciekawy.
Może rzuć jakieś cytaty ze swojej magisterki.
Na razie polecam lektórę wątku
http://www.pudelek.pl/artykul/7415/facet_rosati_to_potwor/
Żuławski to kawał chuja i tyle!
#6
Napisano 15.01.2008 - 23:55
hahaha, filozofia
Dlaczego wszyscy musimy być wystawieni na wymioty ekwilibrystyki inteligentnego ale totalnie pogubionego w realnym świecie osobnika? Kubły wylewanego syfu którego celem powinien być psychiatryk, będącego wynikiem totalnej nieporadności? Ilości nicków nie wspomnę, szkoda czasu.
???
zróbmy coś z tym, k...a
Dlaczego wszyscy musimy być wystawieni na wymioty ekwilibrystyki inteligentnego ale totalnie pogubionego w realnym świecie osobnika? Kubły wylewanego syfu którego celem powinien być psychiatryk, będącego wynikiem totalnej nieporadności? Ilości nicków nie wspomnę, szkoda czasu.
???
zróbmy coś z tym, k...a
#7
Napisano 28.01.2008 - 20:42
Molibden, 15 Sty 2008, 17:41
>A co w tym filmie jest ambitnego? Lodzik?
>Film jest ostro zryty i niezbyt ciekawy.
>Może rzuć jakieś cytaty ze swojej magisterki.
>Na razie polecam lektórę wątku
>http://www.pudelek.pl/artykul/7415/facet_rosati_to_potwor/
>Żuławski to kawał chuja i tyle!
Faktycznie, tekst robi nieprzyjemne wrazenie. Niektorym widac woda sodowa uderza. Trudno. Inna sprawa, ze takie postawy spotyka sie wszedzie w podobnym procencie, w kazdym srodowisku. To oczywiscie nie jest usprawiedliwianie ale tak dla formalnosci..
pozdro
soso
>A co w tym filmie jest ambitnego? Lodzik?
>Film jest ostro zryty i niezbyt ciekawy.
>Może rzuć jakieś cytaty ze swojej magisterki.
>Na razie polecam lektórę wątku
>http://www.pudelek.pl/artykul/7415/facet_rosati_to_potwor/
>Żuławski to kawał chuja i tyle!
Faktycznie, tekst robi nieprzyjemne wrazenie. Niektorym widac woda sodowa uderza. Trudno. Inna sprawa, ze takie postawy spotyka sie wszedzie w podobnym procencie, w kazdym srodowisku. To oczywiscie nie jest usprawiedliwianie ale tak dla formalnosci..
pozdro
soso
#8
Napisano 29.01.2008 - 14:39
polski oscar w 1983
http://www.kinopolska.pl/film.php?data=2005-02-16&id=6367
kiedyś osiągalne w wyszukiwarce video google
http://www.kinopolska.pl/film.php?data=2005-02-16&id=6367
kiedyś osiągalne w wyszukiwarce video google
#9
Napisano 29.01.2008 - 22:53
w googlach może i nie ma :) ale jest na yuoku.com
http://v.youku.com/v_show/id_cc00XMTU0NjEyODg=.html#replyLocation
http://v.youku.com/v_show/id_cc00XMTU0NjEyODg=.html#replyLocation
#10
Napisano 12.02.2008 - 17:18
http://horror.com.pl/filmy/recka.php?id=701
Film "SS Experiment Camp" to dosyć stary obraz, gdyż pochodzący z roku 1976. Reżyserem jest Włoch, Sergio Chiusi. Obraz włoskiego twórcy znany jest także po innymi tytułami, takimi jak : "Lager SSadist Kastrat Kommandantur", "Captive Women II: Orgies of the Damned" czy "SS Experiment Love Camp". Tytuły mówią same za siebie, więc nietrudno domyślić się, co w tej produkcji ujrzymy. Jeśli chcecie się dowiedzieć, czy na pewno film jest tak kontrowersyjny i perwersyjny, jak może się wydawać na pierwszy rzut oka, zachęcam do dalszej lektury mojej recenzji...
Fabuła „SS Experiment” jest dosyć prosta, a narracja liniowa. Akcja rozgrywa się w pewnym nazistowskim obozie. Dowodzi nim pułkownik Gruber, który prowadzi eksperymenty na kobietach przetrzymywanych w jego ośrodku. Na początku filmu, do obozu trafia nowy transport - kilkanaście kobiet, które są więźniami politycznymi. Po przebadaniu zostają odesłane do baraków, a wkrótce zaczyna się dla nich prawdziwe piekło, za sprawą szalonych pomysłów przełożonego lagru. W obozie przebywa również elita niemieckich żołnierzy. Są to najlepsi z najlepszych – zdrowi, o typowych aryjskich rysach. Zostali ściągnięci ze wschodniego frontu, aby móc uczestniczyć w badaniach prowadzonych przez Grubera. Żołnierze stanowią bowiem materiał genetyczny, służący do stworzenia przyszłej rasy panów, która po wygraniu przez Hitlera wojny, będzie władać światem. Naziści po prostu mają zapładniać więźniarki i tym samym przekazywać swemu potomstwu najlepsze geny. Gruber ma jednak w tym eksperymencie także swoje cele. Otóż, podczas służby na wschodnim froncie pewnego dnia zachciało mu się trochę pobaraszkować z pewną Rosjanką. Dziewczyna okazała się tak namiętna, że odgryzła pułkownikowi jądra. Poszkodowany, teraz pragnie na nowo być w 100 % mężczyzną, więc poddaje się nowatorskiemu zabiegowi. Jeden z żołnierzy, który został sprowadzony do lagra w celach rozrodczych, zakochuje się we więźniarce. Pragnie być z nią na zawsze. Gruber zgadza się na to, jednak warunkiem jest, że Helmut musi poddać się tajemniczemu zabiegowi. Okazuje się, że dowódca obozu chce, aby lekarze przeszczepili mu jądra Helmuta. Operacja kończy się sukcesem. Jednak wyobraźcie sobie zdziwienie zakochanego żołnierza. Tuż po operacji, gdy przybywa do niego ukochana i młodych nachodzi ochota na miłość, wychodzi na jaw, że jądra Helmuta zniknęły w tajemniczych okolicznościach. Młodzieniec domyśla się, jaki był cel zabiegu, któremu go poddano. Wpada w szał i zaczyna mordować swych kamratów. Chce za wszelką cenę zemścić się na Gruberze...
"SS Experiment Camp" jest filmem przeciętnym. Reżyser usiłował stworzyć atmosferę rodem z obozów koncentracyjnych. Dążył do oddania jak najlepiej tego, co czuli więźniowie torturowani w nazistowskich obozach zagłady. Jednak nie udało mu się to. Sergio Chiusi mimo chęci spaprał robotę. Cały obóz wygląda jak kilka wiejskich chatek, otoczonych drutem kolczastym. Samych Niemców, którzy strzegą "kompleksu" jest dosłownie garstka. Przez 91 minut trwania filmu nie ujrzymy też zbyt wielu krwawych scen. Nie jest to zdecydowanie obraz dla miłośników gore. Całość przypomina bardziej film erotyczny niż horror. Dosłownie, co kilka minut naszym oczom, ukazuje się golizna, orgie czy inne igraszki SS-manów z więźniarkami. Jedyna sceną, która naprawdę zrobiła na mnie wrażenie, to ukazanie operacji wycinania jąder Helmutowi. Brrr myślałem, że mnie skręci, gdy na to patrzyłem. Twórca muzyki także się nie postarał. Praktycznie nie występuje ona w tym filmie. Ścieżkę dźwiękową "SS Experiment Camp" stanowi po prostu muzyka klasyczna.
Film Sergio Chiuisiego, obejrzeć można, jednak nie jest to pozycja nakierowana na widza szukającego mocnych wrażeń.
Film "SS Experiment Camp" to dosyć stary obraz, gdyż pochodzący z roku 1976. Reżyserem jest Włoch, Sergio Chiusi. Obraz włoskiego twórcy znany jest także po innymi tytułami, takimi jak : "Lager SSadist Kastrat Kommandantur", "Captive Women II: Orgies of the Damned" czy "SS Experiment Love Camp". Tytuły mówią same za siebie, więc nietrudno domyślić się, co w tej produkcji ujrzymy. Jeśli chcecie się dowiedzieć, czy na pewno film jest tak kontrowersyjny i perwersyjny, jak może się wydawać na pierwszy rzut oka, zachęcam do dalszej lektury mojej recenzji...
Fabuła „SS Experiment” jest dosyć prosta, a narracja liniowa. Akcja rozgrywa się w pewnym nazistowskim obozie. Dowodzi nim pułkownik Gruber, który prowadzi eksperymenty na kobietach przetrzymywanych w jego ośrodku. Na początku filmu, do obozu trafia nowy transport - kilkanaście kobiet, które są więźniami politycznymi. Po przebadaniu zostają odesłane do baraków, a wkrótce zaczyna się dla nich prawdziwe piekło, za sprawą szalonych pomysłów przełożonego lagru. W obozie przebywa również elita niemieckich żołnierzy. Są to najlepsi z najlepszych – zdrowi, o typowych aryjskich rysach. Zostali ściągnięci ze wschodniego frontu, aby móc uczestniczyć w badaniach prowadzonych przez Grubera. Żołnierze stanowią bowiem materiał genetyczny, służący do stworzenia przyszłej rasy panów, która po wygraniu przez Hitlera wojny, będzie władać światem. Naziści po prostu mają zapładniać więźniarki i tym samym przekazywać swemu potomstwu najlepsze geny. Gruber ma jednak w tym eksperymencie także swoje cele. Otóż, podczas służby na wschodnim froncie pewnego dnia zachciało mu się trochę pobaraszkować z pewną Rosjanką. Dziewczyna okazała się tak namiętna, że odgryzła pułkownikowi jądra. Poszkodowany, teraz pragnie na nowo być w 100 % mężczyzną, więc poddaje się nowatorskiemu zabiegowi. Jeden z żołnierzy, który został sprowadzony do lagra w celach rozrodczych, zakochuje się we więźniarce. Pragnie być z nią na zawsze. Gruber zgadza się na to, jednak warunkiem jest, że Helmut musi poddać się tajemniczemu zabiegowi. Okazuje się, że dowódca obozu chce, aby lekarze przeszczepili mu jądra Helmuta. Operacja kończy się sukcesem. Jednak wyobraźcie sobie zdziwienie zakochanego żołnierza. Tuż po operacji, gdy przybywa do niego ukochana i młodych nachodzi ochota na miłość, wychodzi na jaw, że jądra Helmuta zniknęły w tajemniczych okolicznościach. Młodzieniec domyśla się, jaki był cel zabiegu, któremu go poddano. Wpada w szał i zaczyna mordować swych kamratów. Chce za wszelką cenę zemścić się na Gruberze...
"SS Experiment Camp" jest filmem przeciętnym. Reżyser usiłował stworzyć atmosferę rodem z obozów koncentracyjnych. Dążył do oddania jak najlepiej tego, co czuli więźniowie torturowani w nazistowskich obozach zagłady. Jednak nie udało mu się to. Sergio Chiusi mimo chęci spaprał robotę. Cały obóz wygląda jak kilka wiejskich chatek, otoczonych drutem kolczastym. Samych Niemców, którzy strzegą "kompleksu" jest dosłownie garstka. Przez 91 minut trwania filmu nie ujrzymy też zbyt wielu krwawych scen. Nie jest to zdecydowanie obraz dla miłośników gore. Całość przypomina bardziej film erotyczny niż horror. Dosłownie, co kilka minut naszym oczom, ukazuje się golizna, orgie czy inne igraszki SS-manów z więźniarkami. Jedyna sceną, która naprawdę zrobiła na mnie wrażenie, to ukazanie operacji wycinania jąder Helmutowi. Brrr myślałem, że mnie skręci, gdy na to patrzyłem. Twórca muzyki także się nie postarał. Praktycznie nie występuje ona w tym filmie. Ścieżkę dźwiękową "SS Experiment Camp" stanowi po prostu muzyka klasyczna.
Film Sergio Chiuisiego, obejrzeć można, jednak nie jest to pozycja nakierowana na widza szukającego mocnych wrażeń.
#12
Napisano 24.02.2008 - 00:41
jesli Szamanka sluzy za punkt wyjscia, to smialo moge tu dorzucic 'Ostatnie tango w Paryzu' Bernardo Bertolucciego, film taki sobie, ale i tak o niebo lepszy od nijakiej Szamanki.
Duzo lepszym filmem w tym temacie, jest moim zdaniem 'Frantic' Polanskiego, tam Seigner jest w pelni dojrzalym seksualnie produktem, potrafiacym w 100% pokazac swa seksualna sile, dzieki atrakcyjnemu polaczeniu perwersji i inteligentnej urody u tej kobiety, ktora zdominowala w sposob metodyczny umysl swej ofiary, tam byla prawdziwa intelektualna sex-chemia miedzy Harrisonem i oblubienica Polanskiego... Co wiecej, wszystko to jest duzo prawdziwsze, takie zyciowe, bez tego artystycznego nadecia w ukazywaniu przesadnie wystudiowanych obrazow nagosci, niczym martwej natury..
W Szamance mamy natomiast bezplciowa seksualnosc (tak,wiem, sprzeczne same w sobie), gdzie nagosc Petry jest tak samo ambitna jak goly tylek wystajacy zza parawanu w przebieralni jakiegos taniego wiejskiego solarium...Naturalnie, tym sie rozni wielkosc filmowego talentu Polanskiego od inteligentnego beztalencia Zulawskiego...
To nie lepiej juz bylo wziac na rozkminke magisteryjna ostatni niewypal Kubricka ?
Duzo lepszym filmem w tym temacie, jest moim zdaniem 'Frantic' Polanskiego, tam Seigner jest w pelni dojrzalym seksualnie produktem, potrafiacym w 100% pokazac swa seksualna sile, dzieki atrakcyjnemu polaczeniu perwersji i inteligentnej urody u tej kobiety, ktora zdominowala w sposob metodyczny umysl swej ofiary, tam byla prawdziwa intelektualna sex-chemia miedzy Harrisonem i oblubienica Polanskiego... Co wiecej, wszystko to jest duzo prawdziwsze, takie zyciowe, bez tego artystycznego nadecia w ukazywaniu przesadnie wystudiowanych obrazow nagosci, niczym martwej natury..
W Szamance mamy natomiast bezplciowa seksualnosc (tak,wiem, sprzeczne same w sobie), gdzie nagosc Petry jest tak samo ambitna jak goly tylek wystajacy zza parawanu w przebieralni jakiegos taniego wiejskiego solarium...Naturalnie, tym sie rozni wielkosc filmowego talentu Polanskiego od inteligentnego beztalencia Zulawskiego...
To nie lepiej juz bylo wziac na rozkminke magisteryjna ostatni niewypal Kubricka ?
#15
Napisano 24.02.2008 - 20:52
Chyba jeszcze w kinach.
"Ostroznie, pozadanie"
http://www.stopklatka.pl/film/film.asp?fi=25980
Moja ocena (bez uwzglenienia erosa ;)): mocne 4/6
"Ostroznie, pozadanie"
http://www.stopklatka.pl/film/film.asp?fi=25980
Moja ocena (bez uwzglenienia erosa ;)): mocne 4/6
Zobacz też
| Temat | Forum | Autor | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|---|---|
|
Film | Cervantes |
|
||
Ambitne granie
|
Muzyka | Piniu2906 |
|
Audiostereo Magazyn
Nadchodzące wydarzenia w kalendarzu
Brak nadchodzących wydarzeń
Popularne tagi
- stereo
- wzmacniacz
- dac
- denon
- koncert
- update
- cd
- warszawa
- jazz
- audiopunkt
- niedrogie
- pioneer
- nad
- amplituner
- akustyka
- yamaha
- kolumny
- winyl
- konkurs
- q21
- tanie
- dali
- artykuły
- lampa
- dźwiękowa
- kef
- marantz
- głośniki
- harman kardon
- odsłuch
- post-rock
- muzyka
- słuchawki
- zestaw
- jamo
- flac
- post rock
- sennheiser
- gramofon
- onkyo
- subwoower
- hd 449
- twenty
- beats by dre
- rs 170
- stareo
- q21 gramofony
- solo
- east
- pmc
Najnowsze tematy
-
-
Yaqin i Audio Physic Virgo 3mcuppa - dziś, 08:43
-
Prostowanie aluminiowego panelumasster90 - wczoraj, 20:06
-
Kable NeytonDanielburdz - wczoraj, 19:43
-
Programy do nagrywania FLACMateusz Kira - wczoraj, 19:42












