Też oglądałem.
Z tej interesującej rozmowy wyłonił się obraz bardzo inteligentnej kobiety, skromnej, ze zdrowym dystansem do swojej wokalistyki, lecz jednocześnie świadomej celów, nieszablonowej, kreatywnej i pełnej entuzjazmu do muzyki. Brawo AMJ!
Skusiłem się na "Polannę". Muszę przyznać, że same tytuły utworów raczej odstraszają potencjalnych nabywców, przywodząc na myśl dawne patriotyczne wieczernice albo harcerskie szlagiery. "Dziś do Ciebie przyjść nie mogę", "Kiedy ranne wstają zorze", "Czerwone maki na Monte Casino", "Płonie ognisko i szumią knieje"... - artystyczne samobójstwo. Jednak już od pierwszych dźwięków wiedziałem, że ta płyta będzie niezwykła. Największą zasługę mają aranżerzy (w tym nasz Krzysiu Herdzin), których wyobraźnia dźwiękowa pozwoliła z jednej strony odejść bardzo daleko od pierwowzorów, z drugiej natomiast scalić tak różnorodny materiał w zwartą muzyczną opowieść. Na przykład utwór nr 5 oparty na pieśni Stanisława Moniuszki "Przychodź miły dzień już biały", to prawdziwy majstersztyk! Tę dumkę z 1855 roku Herdzin całkiem zaskakująco i bardzo zgrabnie zabarwił... Piazzolą.
Z grona zatrudnionych do tego projektu gwiazd najmniej widoczny jest bodaj Gonzalo Rubalcaba, który nie miał tu zbyt wielu okazji do zaakcentowania swojej osobowości. Z drugiej strony, świadczy to dobrze o jego wszechstronności i zdolnościach przystosowawczych - potrafi wtopić się w świat całkiem obcej dla siebie tradycji kulturowej. Błyszczy natomiast Maria Pomianowska, ciągnąc ekipę w stronę idiomu folkowego. Sama AMJ także bardzo stara się wyjść poza dotychczasowe wokalne szablony. Pośrodku pierwszego utworu prezentuje krtaniową technikę wokalną zbliżoną do jodłowania, a np. w utworze "Poznałem dziewczyna" nadaje swemu głosowi bardziej płaską barwę, na wzór maniery ludowej.
Piorunujące wrażenie robią ścieżki nr 10 i 11 następujące attacca. Po przejmującej, czysto instrumentalnej improwizacji Marii Pomianowskiej na wiolonczeli i suce biłgorajskiej rozbrzmiewa nagle słynna "Modlitwa, gdy dziatki spać idą" Wacława z Szamotuł, podana w oryginalnym układzie z dodatkiem interesującego efektu echa partii wokalnej. Normalnie arcydzieło. Ach, gdyby jeszcze pani Anna nie wzięła niepotrzebnego oddechu przed ostatnią zgłoską "-ści" w słowie "chytrości"... ;)
Na deser bardzo egzotyczny pomysł - kubański pianista improwizuje na temat harcerskiej piosenki "Płonie ognisko i szumią knieje". To coś tak niepowtarzalnego, jak Pat Metheny grający temat z serialu "Polskie drogi".
Tej płyty trzeba słuchać w całości. Nie jest to luźny zbiór hitów, do których można kręcić wideoklipy, aby następnie emitować je dowolnie pomiędzy reklamami. Słuchacz musi się zatrzymać w codziennym pędzie, wyciszyć wewnętrznie. Z pewnością nie jest to muzyka dla każdego. Podoba mi się ta niemal demonstracyjna antykomercyjność, odwaga i bezkompromisowość z jaką AMJ realizuje swoje artystyczne wizje.
Użytkownik samotulinus edytował ten post 30.10.2011 - 08:13