Bach - Wariacje Goldbergowskie
#61
Napisano 18.12.2007 - 15:03
#62
Napisano 18.12.2007 - 15:45
a propos kobiet w WG - first ever recording of the dzieło było autorstwa Wandy Landowskiej (oczywiście na klawesynie - 1933 rok) - znasz je?
jeżeli nie, możesz fragmentów posłuchać tutaj:
http://www.naxos.com/catalogue/item.asp?item_code=8.110313
a cała płyta, jak to u Naxosa, jest w cenie wielce atrakcyjnej.
#63
Napisano 20.12.2007 - 15:07
#65
Napisano 20.12.2007 - 17:32
http://www.amazon.com/Bach-Goldberg-Variations-Performance-Re-performance/dp/B000LE0THE
#67
Napisano 21.12.2007 - 12:16
#69
Napisano 21.12.2007 - 16:56
#71
Napisano 24.12.2007 - 11:07
#72
Napisano 25.12.2007 - 21:01
Obiło mi się o uszy porównanie z Gouldem, dotarłem do recenzji - porównanie dotyczyło pierwszego nagrania Kanadyjczyka. I nie jest trafione, jako że wykonania to krańcowo odmienne. Wariacje Simone są wyważone, refleksyjne, raczej powolne; naturalnym staje się porównanie z Gouldem, ale z 1981. Jeśli jednak gouldowski wzorzec nazwiemy "logicznym", tak do wykonania Dinnerstein pasować będzie określenie "romantyczne" - cóż, archetypy dotyczące pierwiastków męskiego i żeńskiego stają się w tym przypadku nadzwyczaj aktualne ;)
Płyta świetna, po raz wtóry polecam.
.
#73
Napisano 28.12.2007 - 11:38
#74
Napisano 03.03.2008 - 17:44
Broyu, jak się dowiaduję Perahia i także Schiff ( a więc autorzy dwóch wykonań uchodzących dość powszechnie za arcyudane) cierpią na dolegliwość zwaną obiektywizmem, czyli słabo przewodzą osobiste uczucia w grze...
#75
Napisano 03.03.2008 - 23:03
#76
Napisano 04.03.2008 - 01:57
>Kiedyś już o nim pisałem, ale wciąż chyba tylko ja znam to niesamowite nagranie
Fakt faktem, że płyta nie jest zbyt popularna, ale powyższe przypuszczenie jest zdecydowanie zbyt daleko idące ;)
Poniżej skromny początek. Osobom ciekawym "do czego to prowadzi", polecam http://www.a30a.com ;)
.
#77
Napisano 04.03.2008 - 02:09
Jak dla mnie - miodzo! - ten Wasz wątek. Wokół chamstwo, agresja, niepohamowana żądza Mamony, brodaci terroryści, wąsaci polscy politycy, a tu... proszę, proszę: kilku dżentelmenów dyskutuje sobie o Wariacjach Goldbergowskich, jakby XXI wiek, wraz z całą jego głupotą i powierzchownością - nie istniał!
Przywracacie mi, Panowie, wiarę w Rodzaj Ludzki... :)
Zatem zapuściłem sobie (na komputerowych głośniczkach, bo nie chcę budzić śpiącej na górze rodziny) "A State of Wonder" (interpretacja OCZYWIŚCIE z 1981r, kiedy to Glenn Gould nauczył się w końcu, jak grać Bacha ;) ) i z radością zagłębiłem w lekturze wątku niniejszego.
Ta płyta, która zapoczątkowała wątek, jest bardzo ciekawa. Przesłuchałem tylko kilka minut mp3 na Amazonie i naprawdę nabrałem ochoty na zakup, tym bardziej że już w MP3 brzmi świetnie. CD powinno zatem dostarczyć dużo miłych przeżyć. Dziwny to pomysł - transkrypcje, swoją drogą. Ciekawe kiedy wypuszczą nagranie Wariacji na pompkę rowerową i klapę śmietnikową,... Ale:
1/ Bach nie napisał WG na fortepian, więc ortodoksi mogą zapomnieć o Gouldzie (i oddalą się od Absolutu! :) ).
2/ po przesłuchaniu tych empetrójek naprawdę można zmienić zdanie.
Podobnie pan grający Wariacje na gitarze - również ciekawy pomysł, choć nie ma pewno wiele wspólnego z pierwotnym zamysłem Jana Sebastiana. Jednak Muzyka to materia żywa i czemuż trochę nie poeksperymentować z transferem genów...? :)
Zatem z ciekawości pobudzonej empetrójkami również kupię również i tę płytę by uzupełnić swój skromny zbiór WG: tylko "State of Wonder" a druga to Jarrett na klawesynie. Nie wiem, swoją drogą, kto z nich gra WG lepiej... i nie chcę wiedzieć! Co to ma być? Zawody jakieś? "Taniec z Gwiazdami"??? :)
Miło czas od czasu (dom musi być pusty albo inni domownicy spać w łóżeczkach) zapuścić sobie jedną z tych interpretacji i wsiąść do pociągu do stacji Absolut... swoją drogą szklaneczka Absolutu nie zaburzy przyjemności słuchania.
Czuję wówczas że Ludzkość to właśnie artyści a nie pospolita masa przewalająca się po ulicach. Ci tylko mają zadbać, by artystom wiodło się dobrze, bo Sztuka to jest najcenniejsze, co mamy na naszej planecie.
A propos "kultowości". Słowo, jak słowo. "Kultowe" jest chyba coś takiego, co przenika do kultury masowej. "Carmina Burana" na przykład... W tym sensie WG i Gould są kultowi jak najbardziej, bo właśnie wykonanie WG Glenna Goulda z 1981r. zdobi soundtrack do mojego ukochanego filmu "Hannibal" Ridleya Scotta. Jak wiemy, doktor Lecter uwielbiał grywać Wariacje Goldbergowskie, choć przeszkadzały mu w tym nieco przebyte zabiegi chirurgiczne lewej ręki... :)
Serdecznie pozdrawiam i czuję, że trafiłem na Osoby zdolne mi pomóc w pewnej drobnej sprawie: czyj utwór jest grany, gdy się wchodzi na stronę www Sonus Fabera?
#78
Napisano 04.03.2008 - 02:57
Dziękuję za miły wpis ;) Uwag drobnych kilka:
>Ta płyta, która zapoczątkowała wątek, jest bardzo ciekawa.
Znam, polecam. Jakość nagrania także świetna.
> Dziwny to pomysł - transkrypcje, swoją drogą. Ciekawe kiedy
>wypuszczą nagranie Wariacji na pompkę rowerową i klapę śmietnikową
Takiej płyty sam chętnie bym posłuchał ;) Póki co, z odkrytych niedawno:
- wersja na instrumenty dęte: Canadian Brass. Zapowiadało się ciekawie, zagrane niestety nudnawo.
- wersja na akordeon: Mika Väyrynen. Nie znam całości, fragmenty do posłuchania tutaj:
http://www.jr.com/JRProductPage.process?Product_Id=3995110&JRSource=sortprice.datafeed.529938_CD
>Podobnie pan grający Wariacje na gitarze - również ciekawy pomysł, choć nie ma pewno wiele wspólnego
>z pierwotnym zamysłem Jana Sebastiana.
Wspólnego ma całkiem sporo: wariacje zagrał w stu procentach wiernie, nuta w nutę zgodnie z oryginałem. Wymagało to dwóch instrumentów i nakładania do czterech niezależnych ścieżek dźwiękowych.
Z ciekawych, nieortodoksyjnych wykonań polecam jazzową wersje Loussiera. Nie polecam za to eksperymentów Uri Caino - pojedyńcze wariacje mogą się podobać, ale w całości płyta jest nie do słuchania, ze względu na przeraźliwie częste zmiany stylu i nastroju.
#79
Napisano 04.03.2008 - 08:59
Tak więc Piotrze do mnie też nie trafiają wykonania Perahii i Schiffa, pisałeś o nudzie, owszem, powiedziałbym ich muzyka spływa ze mnie jakoś tak, nie trzyma się. Ten Charles Rosen, stary mistrz i też jak Perahia z USA, thanks Horst for recomendation, miał doktorat z literatury francuskiej i bywał profesorem na uniwersytetach. Otóż Rubinstein twierdził że wielki pianista powinien przede wszystkim czytać. I Artur codziennie godzinami czytal.
#80
Napisano 04.03.2008 - 10:53
#81
Napisano 04.03.2008 - 12:22
#82
Napisano 04.03.2008 - 14:36
To miła dla mnie niespodzianka. Płytę kupiłem, jeszcze w czasach kiedy można ją bylo mieć tylko sprowadzając z zagranicy. Zresztą większość w tym wątku wykonań GW posiadałem, ostatecznie pozostaly te które sprawiają mi najwięcej przyjemności, czyli Labadie, Gould, Rodarmer, Rosen, Hantai i Jarrett. Ten ostatni przy pierwszej odsłonie mnie nie porwał, a to ze względu na wolne tempo, które nadało całości jakiegoś amatorskiego wyrazu. Potem jedank interpretacja Jarreta zachwyciła mnie, spokojem... tym, wolącym ekspresję może wydac się jego gra nieco monotonna, uważam jednak że Jarrett świadomie chciał Wariacjami "popłynąć spokojem", jakby dosłownie przyjął, że przecież Bach komponował je dla schorowanego księcia, któremu jego klawesynista grał bachowskie dzieło przed snem. Moim zdaniem Jarret jest niedoceniany, a ma swój pociągający klimat, docenia się go po wybrzmieniu ostatniego dźwięku, tak jak Nikolayewa, która "recytuje" je niczym piękną poezję.
Przyznam, że ostatnio coraz rzadziej sięgam po nowe wykonania, a to dlatego że coraz częściej nic niemal w we współczesnych interpretacjach młodych (zwykle) wirtuozów, mnie nie porusza.
#84
Napisano 04.03.2008 - 15:58
http://www.gigant.pl...sen&from=search
wprawdzie bez podsłuchu, jeśli o to Ci chodziło?
Interesujące że to ja jeden jestem tymi klientami którzy kupili płyty wymienione u dołu strony giganta:)
#88
Napisano 04.07.2008 - 10:41
>"Ciekawe te Wasze wpisy, ja jeśli chodzi o wariacje goldgergowskie nie wychodziłem nigdy poza
>Goulda, bo wydawało mi się (i w sumie nadal mi się wydaję), że nic lepszego po prostu nie może
>istnieć... Mam wersję starszą i nowszą, i ta starsza z lat 50tych, pomimo niedoskonalości
>realizacji, wydaje mi się najlepsza, najbardziej ludzka."
A czy masz Goulda z koncertu z Salzburga (Divox Memoria)? Mimo słabszego dźwięku ten Gould jest dla mnie wzorcem
#89
Napisano 15.06.2009 - 20:47
upłynęło już trochę czasu od mojego ostatniego postu na ten temat, właśnie słucham Tatianę Nikołajewą - jej koncertowe nagranie z Londynu - rok 1986. Jest to coś zupełnie niesamowitego, pianistka idzie absolutnie własną drogą, doskonała technika i ciekawa koncepcja. Wydała je doskonale firma Medici Arts, do nabycia na stronie www.ccd.pl Ta sama firma wydała mnóstwo skarbów z koncertów dla BBC.
Zobacz też
| Temat | Forum | Autor | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|---|---|
Wariacje Goldbergowskie Bernarda Labadie
|
Muzyka | PiotrS |
|
|
|
Wariacje na temat ustawienia kolumn.
|
Stereo | Machidiel |
|
||
|
Muzyka | przemas_astro |
|
|
Audiostereo Magazyn
Nadchodzące wydarzenia w kalendarzu
Popularne tagi
- stereo
- wzmacniacz
- dac
- denon
- koncert
- update
- cd
- warszawa
- jazz
- audiopunkt
- niedrogie
- pioneer
- marantz
- nad
- amplituner
- akustyka
- yamaha
- kolumny
- winyl
- konkurs
- q21
- tanie
- dali
- artykuły
- lampa
- dźwiękowa
- kef
- głośniki
- harman kardon
- odsłuch
- post-rock
- muzyka
- słuchawki
- zestaw
- jamo
- flac
- post rock
- sennheiser
- gramofon
- onkyo
- subwoower
- hd2
- chord
- beats by dre
- rs 170
- jolida jd1501d
- poszukuje
- q21 gramofony
- solo
- east
Najnowsze tematy
-
Kolumny Roksan fr5 Smish mash - dziś, 04:27
-
-
Blokery do drzwi jako hi-end ;)adamgdansk - wczoraj, 20:42
-
tonsil pulseMarcin Skrzypczak - wczoraj, 20:10
-












