http://www.dwutygodnik.com/artykul/3016-2011-barokowe-perly.html
Podzielicie się swoimi wrażeniami i ciekawymi (może nietypowymi?) zakupami muzyki barokowej w minionym 2011? Ktoś postawił kiedyś na forum tezę, że pomimo niezmierzonych pokładów (ciągle odkrywanej przecież) muzyki barokowej, nie ma już co liczyć na perły. Te najbardziej wartościowe rzeczy zostały już odkryte i "przemaglowane", prawdziwy skarb by się przecież nie uchował nie zauważony - a hipowcy (i Ci z pogranicza) wygrzebują już tylko n-ty sort. Jak pokazują przykłady chociażby Zieleńskiego (wczesny barok), niekoniecznie musi to być prawda. Ponadto samo wykonawstwo też ewoluuje. Z drugiej strony może ktoś trafił na kompletną klapę, spodziewał się czegoś dużo lepszego i zmylił go repertuar? :-)
Moje najlepsze barokowe zakupy w 2011, to przede wszystkim nowa seria Alphy z koncertami i suitami Bacha (Cafe Zimmermann) o których wspomniałam już wątku o książce Wolffa. Słuchając mam wrażenie że wydobyli z tych koncertów brzmienia i niuanse, jakich nie słychać w wykonaniach Savalla czy Musica Antiqua Koln).
Ponadto z wcześniejszych, mimo wszystko Vespro Monteverdiego L'Arpeggiaty. Omawiane w innym wątku.
Na marginesie, z kompletnych klap (dosłuchane do połowy) płyta "Monteverdi. Trace of Grace" wydana przez "Carpe Diem. Nudne, pseudo-jazzowe aranżacje i momentami rozdygotane wokale. Już o niebo lepszą pozycją jest "Round M: Monteverdi Meets Jazz", którą kiedyś dorwałam w Duo po Waszych rekomendacjach i którą bardzo lubię.
Z płyt prawie idealnych, którym jednak czegoś zabrakło: Monteverdi & Marazzoli "Combattimenti!" (wyd. Alpha). Raz że dla mnie chyba nie do końca trafione zestawienie utworów, dwa ze "Lamento Della Ninfa" nieco słabsze (może po prostu inne?) wokalnie niż się spodziewałam.
Użytkownik aleksandraU edytował ten post 07.01.2012 - 14:46















