Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Dzisiaj się zaczyna. Czy Wagneromania ma jeszcze sens?


638 odpowiedzi w tym temacie

#31 Użytkownik nie jest zalogowany   NewbieOpera

  • Użytkownicy
  • 234 postów
  • Rejestracja: 20.12.2010

Napisano 31.07.2011 - 15:14

Wyświetl postUżytkownik dzarro dnia 31.07.2011 - 10:56 napisał

Zależy na czym Ci zależy. Czy chodzi bardziej o to żeby był to ciekawy spektakl - czy bardziej o jakość wykonawczą.

Zdecydowanie najbardziej mi zależy na dobrym wykonaniu. Od strony wizualnej jakaś ciekawa, uwspółcześniona wersja też byłaby mile widziana. Wiadomo :>

Z tego co piszesz bezpiecznym zakupem, jeśli brać pod uwagę jakość wykonawczą będzie Kaufmann. Cenowo też przyzwoicie. Chyba najtańsza wersja Lohengrina na DVD

http://www.gigant.pl/html/2/prd/vyqtqandcjeigasrijjb/&tab=0&title=/Kaufmann_Jonas_Lohengrin.htm

Dzięki.

#32 Użytkownik nie jest zalogowany   marco1972

  • Użytkownicy
  • 500 postów
  • Rejestracja: 24.02.2008

Napisano 31.07.2011 - 16:15

Wyświetl postUżytkownik NewbieOpera dnia 31.07.2011 - 15:14 napisał

Zdecydowanie najbardziej mi zależy na dobrym wykonaniu. Od strony wizualnej jakaś ciekawa, uwspółcześniona wersja też byłaby mile widziana. Wiadomo :>

Z tego co piszesz bezpiecznym zakupem, jeśli brać pod uwagę jakość wykonawczą będzie Kaufmann. Cenowo też przyzwoicie. Chyba najtańsza wersja Lohengrina na DVD

http://www.gigant.pl/html/2/prd/vyqtqandcjeigasrijjb/&tab=0&title=/Kaufmann_Jonas_Lohengrin.htm

Dzięki.

Osobiście wolałbym to,ale drożej.
http://www.gigant.pl/html/index.asp?k=&mod=prd&p=qbmavyexrauorsbqewta&tab=0&title=/Levine_Met_Wagner_Lohengrin_

#33 Użytkownik nie jest zalogowany   Jakew

  • Użytkownicy
  • 4451 postów
  • Rejestracja: 11.06.2005

Napisano 31.07.2011 - 17:12

Wydaje się, że operę pomyślano jako sztukę oddziałującą nie tylko na zmysł słuchu, zatem odbieranie jej tylko via cd zubaża nieco przekaz? Oczywiście realizacje dvd bywają lepsze i gorsze, ale... Niedawno w TVP Kultura szedł cały cykl wielkich nowoczesnych inscenizacji Wagnera, kto widział ten wiele widział.

Ten jockeyowski styl "dzieło POD interpretatorem" razi... Jakieś dziwne, przypuszczam że wyraźnie współczesne, zachwianie wartości i smaku imho. Dyrygent nie jest od ujeżdżania, dyrygent jest od przenikania, stawania się jednym Z dziełem.

#34 Użytkownik nie jest zalogowany   NewbieOpera

  • Użytkownicy
  • 234 postów
  • Rejestracja: 20.12.2010

Napisano 31.07.2011 - 17:45

Wyświetl postUżytkownik Jakew dnia 31.07.2011 - 17:12 napisał

Wydaje się, że operę pomyślano jako sztukę oddziałującą nie tylko na zmysł słuchu, zatem odbieranie jej tylko via cd zubaża nieco przekaz? Oczywiście realizacje dvd bywają lepsze i gorsze,

To z pewnością. Tylko jak się okazuje, rzadko zdarzają się przypadki, w których wybitne wykonanie, od strony wokalnej instrumentalnej, idzie w parzę z aktorstwem i inscenizacją. Najczęściej więc trzeba iść na kompromis. Biedne życie mieszkańca zadupia, skazanego na dvd.

Cytat

ale... Niedawno w TVP Kultura szedł cały cykl wielkich nowoczesnych inscenizacji Wagnera, kto widział ten wiele widział.

To może napisz dwa słowa? Któraś z tych nowoczesnych inscenizacji utkwiła Ci w pamięci? Pamiętasz może tytuł cyklu? Może powtórki jakieś będą. Ci co przeoczyli będą mogli upolować :>

Cytat

Ten jockeyowski styl "dzieło POD interpretatorem" razi... Jakieś dziwne, przypuszczam że wyraźnie współczesne, zachwianie wartości i smaku imho. Dyrygent nie jest od ujeżdżania, dyrygent jest od przenikania, stawania się jednym Z dziełem.

Wszyscy wiedzą, że to "pod" jest skrótem od "interpretacja pod batutą". Używa się tego skrótu powszechnie. Również w fachowej literaturze, w audycjach radiowych itd. Zawsze wiadomo o co chodzi. Można z tym oczywiście walczyć i poprawiać, ale zaproponujesz coś lepszego i równie krótkiego? ;> Kiedy czytam "Ring pod Boulezem", przez myśl mi nawet nie przyjdzie że Boulez jest ważniejszy niż autor Ringu.

Marco1792. Przeglądam fragmenty Lohengrina w interpretacji Levine. Ciekawe. Dyrygent z werwą.


Użytkownik NewbieOpera edytował ten post 31.07.2011 - 18:00


#35 Użytkownik nie jest zalogowany   Jakew

  • Użytkownicy
  • 4451 postów
  • Rejestracja: 11.06.2005

Napisano 31.07.2011 - 18:02

@NewbieOpera



Ring z Boulezem jest w pełni satysfakcjonującą wersją. Z nie pod, i też wszyscy wiedzą o co chodzi:). Pod batutą to jest orkiestra, tu chyba brzydko pomylono właśnie oryginalne zastosowanie pięknego zwrotu "pod batutą", rozszerzono je i powstał potworek który się niestety przyjął, a najbrzydszą jego wersją jest Wagner pod Boulezem (kompozytor pod dyrygentem - często się spotyka takie kwiatki).

Koniecznie zajrzyj w internecie "TVP Kultura, Wagner" jeśli zainteresują Cię te inscenizacje, jest tam o wiele więcej ważnych informacji niż tu można przedstawić.

Załączam jeden z pomocnych linków:

http://www.rp.pl/artykul/562249.html?print=tak

Użytkownik Jakew edytował ten post 31.07.2011 - 18:05


#36 Użytkownik nie jest zalogowany   NewbieOpera

  • Użytkownicy
  • 234 postów
  • Rejestracja: 20.12.2010

Napisano 31.07.2011 - 19:01

Jakew dzięki za linka i namiary. Poczytam i poprzeglądam fragmenty z youtubea. Zatrzęsienie tych interpretacji Wagnera.

A co do "pod", to osobiście postaram się stosować określenie Piotra "wersja Bouleza" lub Oli "wykonanie Savalla".


pozdrawiam

#37 Użytkownik nie jest zalogowany   Jakew

  • Użytkownicy
  • 4451 postów
  • Rejestracja: 11.06.2005

Napisano 31.07.2011 - 19:06

Wyświetl postUżytkownik NewbieOpera dnia 31.07.2011 - 19:01 napisał

Jakew dzięki za linka i namiary. Poczytam i poprzeglądam fragmenty z youtubea. Zatrzęsienie tych interpretacji Wagnera.

A co do "pod", to osobiście postaram się stosować określenie Piotra "wersja Bouleza" lub Oli "wykonanie Savalla".


pozdrawiam


Bardzo się cieszę i pozdrawiam. Jest ważne abyśmy odeszli od substandardowej formuły "pod" - ostatecznie obcujemy w sferze kultury wyższej i doprawdy elegancja, kultura języka ma tu znaczenie. Swojej propozycji zamiennej dla modnego pod ani trochę nie lansuję, po prostu nie chciałem pisząc poprzestać na negacji stanu zastanego.


PS. notabene zainteresowany naszą dyskusją zaglądnąłem do anglosaskiego internetu i jedyne "under" jakie wyskoczyły to orkiestra (często jednak bardziej elegancko - under direction of dyrygent, choć i pod tym gołym under orkiestra owszem tak) oraz... wyglansowana podłoga (floor) pod Karajanem kierującym wykonaniem symfonii Beethovena. Beethovena ani symfonii jego under Karajanem czy Boulezem nie zastałem. A jak bym zastał to bym nie zaakceptował. Ukłony.

Użytkownik Jakew edytował ten post 31.07.2011 - 19:11


#38 Użytkownik nie jest zalogowany   Piotr

  • Użytkownicy
  • 1898 postów
  • Rejestracja: 20.07.2003

Napisano 31.07.2011 - 21:54

Jak to było w Allo Allo?

"
por. Gruber:
-Cieszę się że będę służyć pod panem, generale

gen. von Flockenstofen:
-No, ja myślę.
"

#39 Użytkownik nie jest zalogowany   JazzyFan

  • Użytkownicy
  • 861 postów
  • Rejestracja: 04.11.2010

Napisano 31.07.2011 - 23:16

Newbie. Co do Ringu, to Piotr już we wcześniejszych wątkach o Wagnerze polecał z DVD edycję Bulez/Chereau. Ja kupiłem i polecam również ze swojej strony.

Przede wszystkim równe i nic nie razi. Nie ma takiej tandety, wyraźnie słabszych śpiewaków i durnej scenografii jak w wersji Zagrosek'a (TDK). Zastanawiałem się przez jakiś czas nad spróbowaniem tej futurystycznej wersji Zubina Mehty, reklamowanej jako "Ring XXI wieku". Traillery niby smakowite, efekty niesamowite, ale jak przejrzysz na spokojnie fragmenty na youtube (a jest prawie całość), to koniec końców sztuczne to, za mało emocji, za dużo gumy i cudacznych masek na twarzach. Może dla amatorów latexu i sado-maso ta wersja będzie idealna, ale mnie zmierziła...

Boulez świetny. Brunhlida w wykonaniu Gwyneth Jones bardzo przekonywująca, Donald McIntyre jako Wotan także naprawdę dobry (oczywiście jak porówna się jego partie - z tym JAK śpiewa Hans Hotter w testamentowej edycji Ringu z 1955, to Donald wysiada, ale niestety nie mamy DVD z tego kultowego nagrania z 55 ;))) . Aktorsko też nic nie razi a całość przykuwa uwagę. Inscenizacje Chereau (jak na lata 80te) znakomite.

Dołączona grafika

A z wersji audio, jeśli zależy Ci na stereo, ciężko znaleźć coś lepszego niż wspomniane, kultowe nagranie z 1955, wydane przez Testament:

Dołączona grafika


JazzyFan

Użytkownik JazzyFan edytował ten post 31.07.2011 - 23:21

...Lubiłem twoją aksamitną woń, długie podróże w delcie twoich nóg....

#40 Użytkownik nie jest zalogowany   smykus_likas

  • Użytkownicy
  • 743 postów
  • Rejestracja: 12.03.2006

Napisano 01.08.2011 - 07:07

Czy ktoś, kto nie słucha muzyki klasycznej jest w stanie wysłuchać Pierścienia w całości? Myślę, że tak, Czy go zrozumie? Obawiam się ,że nie.

Za mną ponad 14 godzin obcowania z Wagnerem. Jako, że nie słucham muzyki klasycznej, to Pierścień był pierwszym dziełem wysłuchanym od początku do końca. Pierwsze wrażenie pozytywne, nic się nie dłuży, co może dziwić kiedy porównamy średni czas trwania płyty rockowej. Rozkręca się powoli, by zdecydowanie nabrać tempa w pierwszym akcie Walkirii. Najciekawsze "momenty"? Cała Walkiria oraz pierwszy i drugi akt Gotterdammerung.

Teraz pytanie do osób osłuchanych, którą wersję warto zakupić? Słuchałem wersji Soltiego (o której Dzarro pisał, że brzmi bardzo dobrze). Nie interesuje mnie DVD/BR (brak TV), ani vinyl. Tylko wersja CD.


Za wszystkie herezje, które mogłem popełnić (nieświadomie) z góry przepraszam :)

#41 Użytkownik nie jest zalogowany   dzarro

  • Użytkownicy
  • 1199 postów
  • Rejestracja: 04.07.2003

Napisano 01.08.2011 - 09:27

Wyświetl postUżytkownik smykus_likas dnia 01.08.2011 - 07:07 napisał

Czy ktoś, kto nie słucha muzyki klasycznej jest w stanie wysłuchać Pierścienia w całości? Myślę, że tak, Czy go zrozumie? Obawiam się ,że nie.

Za mną ponad 14 godzin obcowania z Wagnerem. Jako, że nie słucham muzyki klasycznej, to Pierścień był pierwszym dziełem wysłuchanym od początku do końca. Pierwsze wrażenie pozytywne, nic się nie dłuży, co może dziwić kiedy porównamy średni czas trwania płyty rockowej. Rozkręca się powoli, by zdecydowanie nabrać tempa w pierwszym akcie Walkirii. Najciekawsze "momenty"? Cała Walkiria oraz pierwszy i drugi akt Gotterdammerung.

Teraz pytanie do osób osłuchanych, którą wersję warto zakupić? Słuchałem wersji Soltiego (o której Dzarro pisał, że brzmi bardzo dobrze). Nie interesuje mnie DVD/BR (brak TV), ani vinyl. Tylko wersja CD.


Za wszystkie herezje, które mogłem popełnić (nieświadomie) z góry przepraszam :)

W tym wątku masz już odpowiedzi - Karajan, Solti albo wyżej wymieniona wersja POD MUZYCZNYM KIEROWNICTWEM MAESTRO Josepha Keilbertha :-) (jedyne nagranie w stereo gdzie wszyscy wykonawcy najważniejszych ról należą do najwybitniejszych w historii i w dodatku znajdują się u szczytu swoich możliwości). Ostatnią opcją jest nagranie POD BATUTĄ Karla Bohma z obsadą w wielu punktach podobną do wersji Soltiego (Windgassen, King, Nilsson) - dźwięk nie tak spektakularny. W wersji Soltiego lepiej wypadają - Złoto Renu i Zmierzch Bogów, w wersji Bohma - Walkiria i Siegfried. Ja mam sentyment do tej wersji bo to był mój pierwszy Ring, w dodatku kupiłem go na LP za pierwszą samodzielnie zarobioną kasę.

Załączone miniatury

  • Załączona grafika: 0028947823674.jpg

Użytkownik dzarro edytował ten post 01.08.2011 - 09:28


#42 Użytkownik nie jest zalogowany   JazzyFan

  • Użytkownicy
  • 861 postów
  • Rejestracja: 04.11.2010

Napisano 01.08.2011 - 09:42

Wyświetl postUżytkownik smykus_likas dnia 01.08.2011 - 07:07 napisał

Czy ktoś, kto nie słucha muzyki klasycznej jest w stanie wysłuchać Pierścienia w całości? Myślę, że tak, Czy go zrozumie? Obawiam się ,że nie.

Z tym zrozumieniem, to nie jest tak prościutko. Nie ma żadnego "jednego, ukrytego" klucza. Wagner zdecydowanie solidnie to przemyślał i jako że tetralogia Pierścienia to dzieło traktujące (z grubsza) o kondycji ludzkości, pełno tam paradoksów, wieloznaczności itd. W sumie dobrze, bo niemal każdy może tłumaczyć i interpretować Pierścień na swój sposób ;))

Nie wiem co sądzą o tej pozycji rasowi, wieloletni wagnerzyści, ale w kwestii "zrozumienia" może się przydać pozycja Kohlera "Richard Wagner. Ostatni tytan".
Znakomita i obszerna biografia Ryśka, w której spora część poświęcona jest podłożu filozoficznemu i "budowaniu światów" w Pierścieniu. Pozycja konkretna, krytyczna, bez żadnego koloryzowania. Mi czytało się znakomicie.

A ponadto (to już jako ciekawostka) znalazłem komplet librett Pierścienia, wczesne polsko-języczne wydania, udostępnione za free przez Kujawsko-Pomorską Bibliotekę Cyfrową.
Wystarczy kliknąć "Pobierz":

http://kpbc.ukw.edu.pl/dlibra/docmetadata?id=46287&from=&dirids=1&ver_id=&lp=1&QI=
http://kpbc.ukw.edu.pl/dlibra/docmetadata?id=46272&from=&dirids=1&ver_id=&lp=2&QI=5B2CF14D95B2E779746EEC00DFCF9776-20
http://kpbc.ukw.edu.pl/dlibra/docmetadata?id=46270&from=&dirids=1&ver_id=&lp=3&QI=5B2CF14D95B2E779746EEC00DFCF9776-20
http://kpbc.ukw.edu.pl/dlibra/docmetadata?id=46271&from=&dirids=1&ver_id=&lp=5&QI=5B2CF14D95B2E779746EEC00DFCF9776-20

:D

JazzyFan

Użytkownik JazzyFan edytował ten post 01.08.2011 - 09:44

...Lubiłem twoją aksamitną woń, długie podróże w delcie twoich nóg....

#43 Użytkownik nie jest zalogowany   NewbieOpera

  • Użytkownicy
  • 234 postów
  • Rejestracja: 20.12.2010

Napisano 01.08.2011 - 12:20

Wyświetl postUżytkownik JazzyFan dnia 01.08.2011 - 09:42 napisał


JazzyFan dzięki za linki!!!!

#44 Użytkownik nie jest zalogowany   smykus_likas

  • Użytkownicy
  • 743 postów
  • Rejestracja: 12.03.2006

Napisano 01.08.2011 - 20:07

Dzarro, Jazzy, wielkie dzięki.

Keilberth MONO

http://cgi.ebay.pl/12-CD-DER-RING-DES-NIBELUNGEN-JOSEPH-KEILBERTH-1952-/130522529338?pt=Music_CDs&hash=item1e63bfbe3a

czy STEREO

http://cgi.ebay.pl/14-CD-DER-RING-DES-NIBELUNGEN-KEILBERTH-1955-STEREO-/130522529881?pt=Music_CDs&hash=item1e63bfc059

#45 Użytkownik nie jest zalogowany   Piotr

  • Użytkownicy
  • 1898 postów
  • Rejestracja: 20.07.2003

Napisano 01.08.2011 - 20:27

U Wagnera jest pewien przerost formy nad treścią, trochę jak u Dostojewskiego który obraził się na ludzi i świat, ta sama epoka zresztą. Więcej, bliżej życia i bardziej gorzko o naturze ludzkiej potrafił pisać taki oto delikwent: http://pl.wikipedia.org/wiki/Guy_de_Maupassant bez obrażania się, teorii wszechsztuki etc. Świetna, mocna proza. Po Ringu nic się nie wytwarza, walnięcie owszem, ale co dalej? Jeżeli coś takiego trafia na człowieka niezupełnie zrównoważonego lub szukającego środka do nadbudowania własnych braków to może być niebezpiecznie, historia niemieckiej kultury zna parę takich przypadków. Oczywiście, to nie osobista wina Wagnera, raczej jego epoki oraz czasów późniejszych ale zawsze.
Moim zdaniem do sztuki powinni się brać ludzie bardziej dojrzali. Od Wagnera wolę Debussiego czy Satie, dużo lepiej pisali swoje rzeczy, Satie oczywiście jako swego rodzaju amator ale z talentem i nie porywał się na to co go przerastało. Jeżeli ktoś lubi wielkie późnoromantyczne masy dźwięku i rozwlekłe konstrukcje ale porządnie i profesjonalnie zrobione to polecam organowe symfonie Maxa Regera.

#46 Użytkownik nie jest zalogowany   JazzyFan

  • Użytkownicy
  • 861 postów
  • Rejestracja: 04.11.2010

Napisano 01.08.2011 - 23:07

Wyświetl postUżytkownik smykus_likas dnia 01.08.2011 - 20:07 napisał


Tak jak cały czas polecają różne osoby w kilku wątkach, zdecydowanie wersja stereo z 1955 (Testament).

Piotr napisał:

Po Ringu nic się nie wytwarza, walnięcie owszem, ale co dalej? Jeżeli coś takiego trafia na człowieka niezupełnie zrównoważonego lub szukającego środka do nadbudowania własnych braków to może być niebezpiecznie, historia niemieckiej kultury zna parę takich przypadków.

Ale to chyba też można zgonić na barki interpretacji. Poza zniszczeniem i wielkim BUM mamy też przecież obraz człowieka, który tworzy sobie wolność, ofiaruje się w miłości, dokonuje samospełnienia i żegna się wielkim "pa, pa". Taki "wagnerowski człowiek przyszłości" (bez skojarzeń proszę.. ;)), który niekoniecznie potrzebuje Boga, bo sam ma w sobie boski pierwiastek. Jak to ciekawie ujął Kohler:

"Nad dymiącymi zgliszczami dziejów świata, nad heglowsko-wagnerowską "Golgotą ducha absolutnego", wznosi się samoświadomość, pozostawiając za sobą wszelkie sprzeczności — nawet własny upadek. To "nie życie, które lęka się śmierci i strzeże się przed spustoszeniem, lecz życie, które je znosi i zachowuje się w nim, jest życiem ducha" — pisał Hegel. "Duch zdobywa swą prawdę tylko w ten sposób, że odnajduje się w absolutnym rozdarciu".

Rozdarcie, brak stałości, ciągła dialektyka... Samo życie :D Wszystko ma swój początek, punkt kulminacyjny i kres. Nie ma co szukać na siłę Raju i Wiecznie Trwającej Przyjemności. Warto kochać i dawać z siebie wszystko, póki ma się swoje "5 minut" (jak Zygfryd. A co!). Potem i tak będziemy w czarnej d.. Albo się z tym pogodzimy, albo będziemy ścigać mrzonki ;D

Bardzo mi się też podoba jak Kohler pisze o "Złocie Renu". O tym słynnym "prapoczątku", ulokowanym na dnie rzeki, w mglistej, szmaragdowej poświacie:

"Początek Złota Renu to najbardziej zdumiewający początek w całej historii muzyki. Właściwie nie mamy tu do czynienia z początkowymi akordami, lecz z muzyką ustanawiającą zdarzenie naturalne, ale nie jako muzyka, lecz jako dźwięk powstający z nicości. Całkiem niezauważalnie otwiera się przestrzeń brzmienia, wyłaniają się z niej nowe dźwięki, rosną niczym rośliny, nie napotykając oporu. Z ciemności powstają całe grupy dźwięków, jak gdyby za pociągnięciem registru organowego. Przed oczyma widza-słuchacza krzewi się muzyczny Eden.
I kiedy tak harmonia owego prapoczątku rośnie w niezmiennej formie przez całe sto trzydzieści sześć taktów, odrywają się od niej coraz to nowe postacie dźwięków, rozwijając się w przestrzeni. Tęsknie mkną ku światłu, które - wydawałoby się — świeci gdzieś jedynie w przeczuciu. Gdy w głębi panują jeszcze najgłębsze mroki, na wyżynach tli się jakiś blask, świetlana mgła obietnicy. Ktoś, kto — jak Wagner — pożądał uchem, widział uchem, mógł swym okiem wewnętrznym przyglądać się procesowi powstawania natury."


JazzyFan

Użytkownik JazzyFan edytował ten post 01.08.2011 - 23:08

...Lubiłem twoją aksamitną woń, długie podróże w delcie twoich nóg....

#47 Użytkownik nie jest zalogowany   JazzyFan

  • Użytkownicy
  • 861 postów
  • Rejestracja: 04.11.2010

Napisano 02.08.2011 - 22:51

Newbie, smykus_likas. Zawsze też możecie pojechać z grubej, audiofilskiej rury i zakupić TAKIE cudeńko :))


http://esoteric.teac.com/esoteric_remasters/richard_wagner_-_der_ring_des_nibelungen/



JazzyFan

Użytkownik JazzyFan edytował ten post 02.08.2011 - 23:01

...Lubiłem twoją aksamitną woń, długie podróże w delcie twoich nóg....

#48 Użytkownik nie jest zalogowany   marco1972

  • Użytkownicy
  • 500 postów
  • Rejestracja: 24.02.2008

Napisano 03.08.2011 - 06:39

Wyświetl postUżytkownik JazzyFan dnia 02.08.2011 - 22:51 napisał

Newbie, smykus_likas. Zawsze też możecie pojechać z grubej, audiofilskiej rury i zakupić TAKIE cudeńko :))


http://esoteric.teac.com/esoteric_remasters/richard_wagner_-_der_ring_des_nibelungen/



JazzyFan

Pod warunkiem ,że Ci łaskawie sprzedadzą,bo czasami wcale to nie jest takie pewne,poza tym chyba już tego nie maja na stanie.
Przynajmniej kiedyś nie mieli.

#49 Użytkownik nie jest zalogowany   Piotr

  • Użytkownicy
  • 1898 postów
  • Rejestracja: 20.07.2003

Napisano 03.08.2011 - 10:53

Wyświetl postUżytkownik marco1972 dnia 03.08.2011 - 06:39 napisał

Pod warunkiem ,że Ci łaskawie sprzedadzą,bo czasami wcale to nie jest takie pewne

Mają. Trzeba mieć tylko poświadczenie o czystości rasowej rodziny wystawione przez n.ś.p. Ernsta Rudina :D

#50 Użytkownik nie jest zalogowany   JazzyFan

  • Użytkownicy
  • 861 postów
  • Rejestracja: 04.11.2010

Napisano 03.08.2011 - 12:34

Wyświetl postUżytkownik marco1972 dnia 03.08.2011 - 06:39 napisał

Pod warunkiem ,że Ci łaskawie sprzedadzą,bo czasami wcale to nie jest takie pewne,poza tym chyba już tego nie maja na stanie.
Przynajmniej kiedyś nie mieli.

Coś w tym może być. W końcu to limitowana edycja.

Mnie już tak od dłuższego czasu kusi.. tylko zastanawiam się, czy faktycznie Esoteric dokonał tu takiego "dźwiękowego cudu", jakim się chwalą .. i czy warto
dopłacić tę sporą sumkę do "normalnej" edycji Ringu Dekki pod kierownictwem Soltiego (przy założeniu że ktoś nie preferuje i nie posiada systemu pod SACD).


Piotr napisał:

Mają. Trzeba mieć tylko poświadczenie o czystości rasowej rodziny wystawione przez n.ś.p. Ernsta Rudina :D

Wstrętne insynuacje! ;D Teraz żyjemy w dobie porannego joggingu, osobistych trenerów, sushi zjadanego w samochodzie i chadzania co piątek do psychoanalityka.

Proponuję więc postępową interpretacje "à la Zizek". Limitowana edycja Ringu dla tych, którzy mają na koncie:

1. Przynajmniej jedno miłosne szczytowanie (aż do zatracenia) z jednoczesną myślą o samobójstwie
2. Przynajmniej jednego łabędzia (w wersji light - może być łabędź origami)

Dodatkowo potencjalny nabywca powinien umieć wyjaśnić sobie (i innym) czym jest "metafizyczny erotyzm" (termin który Slavoj Zizek stosuje wszędzie tam, gdzie nie można już bardziej pogmatwać).

Jak dobrze że Zizek nie dorwał się ze swoimi interpretacjami i "alternatywnymi zakończeniami libretta" do dzieł Lully'ego. Przy takiej "Armidzie" byłaby niezła masakra :)))


JazzyFan
...Lubiłem twoją aksamitną woń, długie podróże w delcie twoich nóg....

#51 Użytkownik jest zalogowany   aleksandraU

  • Użytkownicy
  • 861 postów
  • Rejestracja: 12.09.2010

Napisano 03.08.2011 - 14:41

Wyświetl postUżytkownik JazzyFan dnia 01.08.2011 - 23:07 napisał

Ale to chyba też można zgonić na barki interpretacji. Poza zniszczeniem i wielkim BUM mamy też przecież obraz człowieka, który tworzy sobie wolność, ofiaruje się w miłości, dokonuje samospełnienia i żegna się wielkim "pa, pa". Taki "wagnerowski człowiek przyszłości" (bez skojarzeń proszę.. ;)), który niekoniecznie potrzebuje Boga, bo sam ma w sobie boski pierwiastek. Jak to ciekawie ujął Kohler:

[...]

Rozdarcie, brak stałości, ciągła dialektyka... Samo życie :D Wszystko ma swój początek, punkt kulminacyjny i kres. Nie ma co szukać na siłę Raju i Wiecznie Trwającej Przyjemności. Warto kochać i dawać z siebie wszystko, póki ma się swoje "5 minut" (jak Zygfryd. A co!). Potem i tak będziemy w czarnej d.. Albo się z tym pogodzimy, albo będziemy ścigać mrzonki ;D

Ale jak rozumiem w Parsifalu koncepcja jest już inna? :-)
Pozdrawiam,
Ola

#52 Użytkownik nie jest zalogowany   JazzyFan

  • Użytkownicy
  • 861 postów
  • Rejestracja: 04.11.2010

Napisano 03.08.2011 - 15:56

Wyświetl postUżytkownik aleksandraU dnia 03.08.2011 - 14:41 napisał

Ale jak rozumiem w Parsifalu koncepcja jest już inna? :-)

No inna :) Dlatego "Parsifal" tak nie leżał Adolfowi i Friedrichowi Nietzsche...

Nie tak łatwo Ryśka zaszufladkować jak widać. I bardzo dobrze.


JazzyFan
...Lubiłem twoją aksamitną woń, długie podróże w delcie twoich nóg....

#53 Użytkownik nie jest zalogowany   pawellt

  • Użytkownicy
  • 349 postów
  • Rejestracja: 17.09.2010

Napisano 03.08.2011 - 19:04

Wyświetl postUżytkownik Piotr dnia 03.08.2011 - 10:53 napisał

Mają. Trzeba mieć tylko poświadczenie o czystości rasowej rodziny wystawione przez n.ś.p. Ernsta Rudina :D

Mam zdjęcie Parsifala. Proponuję uwzględnić jako referencyjne przy poświadczaniu czystości rasy ;->

Dołączona grafika

p.

#54 Użytkownik nie jest zalogowany   Piotr

  • Użytkownicy
  • 1898 postów
  • Rejestracja: 20.07.2003

Napisano 03.08.2011 - 22:34

Wyświetl postUżytkownik pawellt dnia 03.08.2011 - 19:04 napisał

Mam zdjęcie Parsifala. Proponuję uwzględnić jako referencyjne przy poświadczaniu czystości rasy ;->

W Szwecji Parsifal taki jak powyżej od 1935 do 1976 roku mógł zostać wysterylizowany. Niemcom zabroniono tego w 1945. Ot, złośliwość historii :D
Przecież to nijak nie pasuje do Birgit Nilsson :D

Z drugiej strony, spojrzawszy na niewątpliwie aryjskich wykonawców tego wykonania (jestem jego ofiarą, głównie finansową) http://www.opusarte.com/en/video/opera/wagner-gotterdammerung-dno.html nie dziwię się że w Niemczech jest kryzys demograficzny. Ja też bym nie był w stanie. Dziwny kraj. Samochody ładniejsze od kobiet. Nic dziwnego że wszyscy kiedyś biegli do wojska i wskakiwali do czołgów jeden przez drugiego...

Użytkownik Piotr edytował ten post 03.08.2011 - 22:35


#55 Użytkownik nie jest zalogowany   pawellt

  • Użytkownicy
  • 349 postów
  • Rejestracja: 17.09.2010

Napisano 03.08.2011 - 23:36

Wyświetl postUżytkownik Piotr dnia 03.08.2011 - 22:34 napisał

Samochody ładniejsze od kobiet. Nic dziwnego że wszyscy kiedyś biegli do wojska i wskakiwali do czołgów jeden przez drugiego...

Pewnie dlatego boski, jasnowłosy Siegfried wolał ganiać niedźwiedzie w lesie i straszyć nimi Mime ;->

#56 Użytkownik nie jest zalogowany   JazzyFan

  • Użytkownicy
  • 861 postów
  • Rejestracja: 04.11.2010

Napisano 04.08.2011 - 01:07

Wyświetl postUżytkownik pawellt dnia 03.08.2011 - 23:36 napisał

Pewnie dlatego boski, jasnowłosy Siegfried wolał ganiać niedźwiedzie w lesie i straszyć nimi Mime ;->

Taki zacny wątek, a tu rasizm i zoofilia. Uo matko ;)) Co do "boskiego Zygfryda" to może doprecyzuje, bo zaczynam wyczuwać aluzję.. Pisząc o "boskim pierwiastku" Zygfryda, oczywiście nie miałen ma myśli żadnego "nadczłowieka", umięśnionego jebaki, czy innego aryjczyka. Zabrzmiało górnolotnie, a ten "boski pierwiastek" wyjaśnia przecież sam kompozytor, który napisał:

"Wierzę w boski pierwiastek, który raz jeden, niepowtarzalnie przełamał naturę ludzką w pełni naiwności, pokazując nam drogę do zbawienia, które polegało na tym, by „pięknie umrzeć w chwili, do której doprowadziło nas piękne życie".

To miałem na myśli pisząc, że w Ringu poza zagładą jest obraz człowieka, który żyje pełnią życia, spełnia się, kocha, popełnia błędy (za które słono zresztą płaci) i na koniec ginie. Człowiek który nie potrzebuje Boga, nie czeka na zbawienie. Spełnić co swoje i odejść (w Parsifalu jakby autor zmienił trochę zdanie..)

Dla mnie po tym co przeczytałem i wysłuchałem, Wagner to przede wszystkim niesamowita mozaika idei (heglowskich, schopenhauerowskich, buddyjskich), świat paradoksów, fatalizm, poszukiwanie szczęścia, cierpienie wywołane przez egzystencję, miłosna ekstaza, jednym słowem ogrom potężnych uczuć.. Ot, chyba taka epoka i tyle. Romantyczny mesjanizm, wszechobecny Duch i te sprawy. Mi się to podoba (jak pisałem mam słabość do Słowackiego i jego "Genezis z ducha", lubię też neoromantyków z ich nagminnym brakiem spójności)... Ale przede wszystkim Wagner to piękna, hipnotyczna, gęsta, bogata muzyka.. Nie trafiają do mnie żadne płaskie, rasistowskie interpretacje. Gdyby w takim Parsifalu (a i coś takiego zdarzyło mi się czytać) chodziło np. o "oczyszczenie rasy, za pomocą krwi" to przedstawiciel Narodu Wybranego - Gustaw Mahler, zachwycony wspomnianym dziełem, napisałby o nim że "będzie je w sobie nosić bez skazy aż do samej śmierci"? (wyczytałem u Kamińskiego. Z pociejowej biografii Mahlera nie kojarzę tej wypowiedzi). Powstałaby taka ilość interpretacji i dyskusji? Od eschatologicznych (eucharystia, poszukiwanie Boga), po psychoanalityczne (jak te zboczone wywody Slavoja Zizka)?

Zresztą.. zamiast teoretyzować warto po prostu Wagnera słuchać. Każdy znajdzie swoją osobistą interpretację tej muzyki.

Już się zamykam :))

JazzyFan

Użytkownik JazzyFan edytował ten post 04.08.2011 - 01:14

...Lubiłem twoją aksamitną woń, długie podróże w delcie twoich nóg....

#57 Użytkownik nie jest zalogowany   pawellt

  • Użytkownicy
  • 349 postów
  • Rejestracja: 17.09.2010

Napisano 04.08.2011 - 07:28

Wyświetl postUżytkownik JazzyFan dnia 04.08.2011 - 01:07 napisał

Ot, chyba taka epoka i tyle. Romantyczny mesjanizm, wszechobecny Duch i te sprawy. Mi się to podoba (jak pisałem mam słabość do Słowackiego i jego "Genezis z ducha", lubię też neoromantyków z ich nagminnym brakiem spójności)... Ale przede wszystkim Wagner to piękna, hipnotyczna, gęsta, bogata muzyka.. Nie trafiają do mnie żadne płaskie, rasistowskie interpretacje. Gdyby w takim Parsifalu (a i coś takiego zdarzyło mi się czytać) chodziło np. o "oczyszczenie rasy, za pomocą krwi" to przedstawiciel Narodu Wybranego - Gustaw Mahler, zachwycony wspomnianym dziełem, napisałby o nim że "będzie je w sobie nosić bez skazy aż do samej śmierci"? (wyczytałem u Kamińskiego. Z pociejowej biografii Mahlera nie kojarzę tej wypowiedzi). Powstałaby taka ilość interpretacji i dyskusji? Od eschatologicznych (eucharystia, poszukiwanie Boga), po psychoanalityczne (jak te zboczone wywody Slavoja Zizka)?

Zresztą.. zamiast teoretyzować warto po prostu Wagnera słuchać. Każdy znajdzie swoją osobistą interpretację tej muzyki.


Ładnie napisane i również się pod tym podpisuję. Z Parsifalem i 'boskim' Siegfriedem to był oczywiście drobny żarcik i nie dotyczyło to Twojego wcześniejszego wpisu ;-> Bardzo lubię Wagnera, jeżdżę kilkunastoletnim niemieckim autem a z piw, piwo niemieckie smakuje mi jak żadne :-> Inna sprawa, że jako zapalony fotograf amator, cover do Parsifala uważam za małe dzieło sztuki.

Wszyscy piszą o Wielkich dyrygentach R.Wagnera. Solti, Kna, Karajan.
Polecam coś z naszego podwórka. Może nie taka dyrygencka klasa, ale Wrocław ma się czym poszczycić.

http://maestro.net.pl/document/wywiady/dyrygent/Szreder.pdf

W tym roku był odbył się również we Wrocławiu Międzynarodowy Kongres R. Wagnera.

p.

Użytkownik pawellt edytował ten post 04.08.2011 - 07:38


#58 Użytkownik nie jest zalogowany   Piotr

  • Użytkownicy
  • 1898 postów
  • Rejestracja: 20.07.2003

Napisano 04.08.2011 - 17:51

Temat celowości istnienia i realizacji się jest ryzykowny. Owszem, to skutecznie napędza ludzi ale jednocześnie łączy sens ich istnienia z wykonywaniem funkcji społecznych, zawodowych czy ideologicznych.
W kulturach które są na to mocno zorientowane istnieje ryzyko segregacji społeczeństwa na ludzi potrzebnych i niepotrzebnych. Widać to na przykładzie rozwoju społeczeństw i instytucji w krajach skandynawskich, części krajów niemieckich i w Szwajcarii. Nie należy tego mylić z nazizmem etc bo w Szwecji ustawy eugeniczne z aktami wykonawczymi wprowadzała "postępowa" socjaldemokracja która tak właśnie rozdzielała jednostki tj wg użyteczności dla społeczności, cech korzystnych dla społeczeństwa i państwa. Konsekwencje dzielenia ludzi widać również u Dostojewskiego. Ba, w socjalistycznej Czechosłowacji również działały ustawy eugeniczne gdzie na podstawie kryteriów społecznych w latach siedemdziesiątych wysterylizowano... kilka tysięcy Cyganów (tak, w socjalizmie).
Tam gdzie celowość, użyteczność i zdolności nie determinowały sensu istnienia człowieka ale nabywał on prawa z urodzenia tam podobne procesy nie zachodziły, jednocześnie zarówno w sztuce jak i w polityce ideologie oraz idee nie zdobywały takiej popularności jak w w/w krajach. Wagner był świadomy do czego prowadzi takie podejście, prawdopodobnie tym bardziej był tego świadomy im więcej widział co w Niemczech robiła pruska administracja i mentalność. "Parsifal" nie wziął się z niczego, to właśnie tam każde życie, każde istnienie zyskuje odpuszczenie grzechów i otrzymuje łaskę, łącznie z błądzącymi, najmniejsi i najwięksi. Zygfryd jest bohaterem nieco przewrotnie, na równi jest bowiem antybohaterem, bogowie Walhalli przesyceni swym przeznaczeniem stają się kukiełkami i własną parodią, są w jakiś sposób pozbawieni wolności wyboru, w jakiś sposób są mniejsi od ludzi którzy potrafią zmienić front w obliczu rzeczywistości. Gunter ginie ale ratuje siebie, nie jest skazany na przeznaczenie - stoi ponad Zygfrydem jak i Hagenem którzy nie potrafią wyzwolić się od losu.
Człowiek może być największym draniem jak i św. Franciszkiem, może to być ten sam człowiek w jednej postaci i to jest jego wielkość czego dawni Germanie nie zauważali. Upadły może wybaczyć i odpuścić grzechy, zwyciężony zwyciężyć, twórca popaść w degenerację. Wybór jest ważny czego Ring nie dopuszcza - jest w jakiś sposób od podstaw pogański, nie zostawia ludziom wyboru tylko wprowadza ich w dawny, pogański krąg. Świat się rodzi, rozwija po czym degeneruje, umiera i rodzi od nowa. Ludzie są skazani na wieczną wędrówkę od której nie ma ucieczki a ich działania są wpisane w los - to cecha wspólna z indyjskim cyklem karmany - faktycznie dawna kultura indoeuropejska. W pewnym czasie pojawili się jednak ludzie którzy pokazali drogę wyjścia - oddzielenia się od wiecznego koła czego dokonali Zaratustra, Budda, Chrystus, Mani, Mahomet.
"Ring" jest pierwotny, pogańskim ujęciem losu ludzkości. My jednak nie jesteśmy na niego skazani, pojawili się ludzie którzy wskazali inną możliwość. To że jest ona trudna, niewygodna, wymaga pracy i charakteru, ograniczenia społecznych nawyków i popędów, cóż...


PS. za bardzo mnie poniosło, chyba poleciałem Pociejem :D, składam to ku Jego pamięci. Rozwlekły i nieco grafoman był ale z wielką wiedzą i miał swój urok.

Użytkownik Piotr edytował ten post 04.08.2011 - 18:01


#59 Użytkownik nie jest zalogowany   JazzyFan

  • Użytkownicy
  • 861 postów
  • Rejestracja: 04.11.2010

Napisano 05.08.2011 - 15:53

Wyświetl postUżytkownik Piotr dnia 04.08.2011 - 17:51 napisał

Temat celowości istnienia i realizacji się jest ryzykowny. Owszem, to skutecznie napędza ludzi ale jednocześnie łączy sens ich istnienia z wykonywaniem funkcji społecznych, zawodowych czy ideologicznych.

Ale czy do końca łączy? Człowiek może się spełniać poza funkcjami społecznymi tylko musi wiedzieć że się za to płaci. A co do ideologii i uprawianego zawodu.. to w dzisiejszym społeczeństwie nie jest przecież inaczej. Wybierasz sobie jakiś zawód, masz jakieś poglądy. Te dwie zmienne decydują o tym jak żyjesz i na jakim poziomie materialnym. Zawsze coś za coś. W Ringu też cele bohaterów nie do końca idą w parze z funkcjami jakie pełnią w uniwersum Wagnera i jakie teoretycznie są im przypisane.

Piotrze, przy Twoim "wagnerowskim stażu" (lub marco1972 czy dzarro) - mój to zaledwie krótka chwilka.. niemniej jednak romantyczne/neoromantyczne idee znam znacznie dłużej niż Wagnera.. i nie do końca zgodzę się ze wszystkim co napisałeś. Ale po kolei..

Na początek kilka zasadniczych kwestii. Moim zdaniem Ringu nie da się sprowadzić do pogańskiej opowieści o społecznych podziałach i przydatności, w której wszystkim steruje wszechobecne fatum. Gdyby tak było, Ring byłby wyłącznie powtórzeniem zlepionych mitów starogermańskich i nordyckich. A tymczasem nawet przeciwnicy Wagnera są zdania, że ten wykorzystując mitologiczne wątki, tworzy nowy, całkiem ciekawy, wielowymiarowy dramat.

Wagner był dzieckiem swojej epoki. Podobnie jak Słowacki. Wówczas "tryumfy ducha nad materią", mesjanizm, fascynacja Wschodnią mistyką, Heglem itd była modna i powszechna. Rzadko jednak miało to coś wspólnego z prawdziwym życiem artystów. Taki Słowacki, mistyk w swoich genezyjskich dziełach, przedstawiciel "Ducha Świata" (za takiego i Wagner się uważał) w życiu grał na giełdzie, skrupulatnie liczył forsę i twardo stąpał po ziemi. Romantyczność i werteryzm, ze swoją ekspresją, pesymistycznym poczuciem bezcelowości istnienia to jedno.. a dbałość o sprzedaż swojej twórczości tak - żeby na maksa na tym zarobić to już co innego ;))

Dążę to tego, że w tych ludziach były paradoksy i często brak spójności. Porywy ducha owszem, ekspresja, poczucie misji, ale bez wybitnie konsekwentnej wizji.. Konsekwencja zresztą aż takiego znaczenia nie miała. Motał się w swoich koncepcjach, zmieniał je ciągle i modyfikował Słowacki, reszta towiańczyków również. To zresztą moim zdaniem fascynujące zjawisko. Ci ludzie często porywali się swoimi dziełami "z motykami na słońce", czując że są powołani. Często miewali rozległe i sprzeczne zainteresowania (w końcu czemu nie). Liczyła się ekspresja i wizja. Wagner czuł że po Beethovenie to on "ma misję do spełnienia". Stąd przecież jego koncepcja Gesamtkunstwerk, odrodzenia greckiej tragedii, muzyki przyszłości... Mimo wielu minusów, jednak wspaniała epoka, gdzie wierzono że jednostka może góry przesuwać.

Napisałeś: Ring jest w jakiś sposób od podstaw pogański. Z jednej strony można interpretować Ring jako "pogański", z drugiej jest idea odkupienia (jakże chrześcijańska). Brunhilda dokonuje aktu wyzwolenia, zdejmuje z palca Zygfryda pierścień, zwraca go córom Renu, sama popełnia samobójstwo kończąc niejako cykl nakręcającego się zła. Ot.. upadek egoizmu. W końcu sam początek Ringu to pochwała naiwności, dziewiczości. Złoto i egoizm stają się przyczyną "załamania" dobrze funkcjonującej całości i nakręcają spiralę nieszczęść. O egoizmie, potrzebie jego wyzbycia jak często pisał Wagner w swoich listach! (Kohler). W Parsifalu (inna bajka już) jak sam napisałeś również jest i przebaczenie i łaska (jest i pokuta. Nie zapominajmy o Kundry).

Ale przecież można pójść spokojnie jeszcze dalej. Ring jako pochwała anarchii i sprzeciwu. Autor potępia w Ringu panowanie zarówno narzuconych praw boskich jak i wszelkich ustaw ludzkich i uważa je za równie zgubne dla szczęścia, co złoto. W końcu nikomu się w efekcie nie udaje w tetralogii. Utopijna wizja.. ale dlaczego nie? Artysta może sobie na to pozwolić i stworzyć do tego celu całe uniwersum.

Napisałeś też Człowiek może być największym draniem jak i św. Franciszkiem, może to być ten sam człowiek w jednej postaci i to jest jego wielkość czego dawni Germanie nie zauważali. W Ringu moim zdaniem zachodzi właśnie taka sytuacja a Wagner jako autor jest tego doskonałym przykładem. Wszystko zaczyna się od tego, że na początku Złota Renu trzeba wybrać. Albo miłość albo złoto. Wotan (wg Kohlera i cytowanych przez niego źródeł Wagner często stawiał się w jego roli..lub Zygfryda) nie chce wybierać. Ma w du**pie fatum. Od początku jest rozdarty. Jego małżeństwo z Fricką to ciążący obowiązek. Chce zachować i miłość i złoto. U Ryśka zauważ też były sprzeczne upodobania i idee. Z jednej strony żona, z drugiej romanse z Judith. Z jednej strony zainteresowanie istotą chrześcijaństwa, fascynacja Jezusem, z drugiej nieukrywana lektura i heglistów, i Schopenhauera, i Nietzschego (który mu tych heglistów i chrześcijańskich motywów nie mógł darować). Ciągłe tęsknoty za "pierwotnym stanem" i "jednością", przeświadczenie o iluzyjności materialnego świata - a z drugiej obsmarowywanie w prasie wrogów (również tych urojonych), czepianie się Mendelssohna i dążenie do sukcesu.

Mamy więc dwóch bohaterów Ringu - którzy IDEALNIE oddają skomplikowany stan ducha samego autora (a z obiema się utożsamiał). Wotan - potężna, twórcza postać, która tak nagina rzeczywistość, że w końcu za to płaci. Cierpiąca z nadmiaru uduchowienia i targających nią skrajnych emocji. Ubabrana w układach. Oraz Zygfryd. Uosobienie czynu, zdolności do bezkompromisowego działania i kochania. Zygfryd nie jest tak zrezygnowany jak Wotan. Wagner jakby jednocześnie (a może na przemian) wciela się w jednego i drugiego. Po cytowanych fragmentach listów, tym jak żył Wagner widać że stał "okrakiem" pomiędzy miłością do życia i zniechęceniem, Schopenhauerem i Feuerbachem. A to że całość zmierza do zagłady? to równie dobrze może być postromantyczny millenaryzm. Wiara w nadejście Nowych Czasów. Tak modna w epoce Wagnera jak wiara w "Mesjasza", duchowe przewodnictwo itd. Wagner był w pewnym okresie życia rozdartym fatalistą, który uważał że te rozbieżności charakteru źle się kiedyś skończą dla niego. Czemu Ring nie miałby być opowieścią o rozdartym wewnętrznie autorze?

REASUMUJĄC, wydaje mi się, że Wagner pisał Ring tak długo, że kotłują się w nim mieszanki jego przeróżnych (obszernych przecież) zainteresowań, wizji (często sprzecznych. A czemu nie), autobiograficznych aluzji, pomysłów, fobii, modyfikowanych i zmienianych na przestrzeni lat poglądów filozoficznych. Przez to jest taką fascynującą mozaiką. Podobnie jak lektura Raptularza i pism mistycznych Słowackiego. Był już taki co chciał znaleźć motyw przewodni u naszego Julka i nadawał nawet tytuły poematom, które tytułów z założenia nie miały (bo miały być meta-treścią dla innych). Zrobił tym Słowackiemu większą krzywdę niż Cosima Wagnerowi paląc większość jego listów. Ja nie chciałbym spłaszczać Wagnera żadnym "kluczem", bo im więcej czytam (a Wagner, jak sam napisałeś, to nie tylko muzyka) - tym bardziej mam wrażenie że "kluczy" jest kilka. Uwielbiam włączyć sobie jedną z części Ringu, zatopić się we wspaniałej muzyce (raz ekstatycznej, raz "mocnej", z masą motywów przewodnich których wyszukiwanie i śledzenie daje takiemu laikowi jak ja wielką przyjemność), wybrać sobie na dany wieczór jeden z tych "kluczy" czy jeden z wątków.. i słuchać tych niesamowitych, ekspresyjnie śpiewanych wydarzeń. Ring to dla mnie taki "muzyczny kondensat Romantyzmu". Miłość, zdrada, ekstaza, intryga. Wszystko tym bardziej pikantne, że za moment apokalipsa.. Ot, w zależności na co mam danego dnia czy wieczoru ochotę... :D

JazzyFan

Użytkownik JazzyFan edytował ten post 05.08.2011 - 15:55

...Lubiłem twoją aksamitną woń, długie podróże w delcie twoich nóg....

#60 Użytkownik nie jest zalogowany   Piotr

  • Użytkownicy
  • 1898 postów
  • Rejestracja: 20.07.2003

Napisano 05.08.2011 - 17:28

Tak na szybko. Potem będzie więcej.

Zauważ że w Ringu nie ma pojęcia grzechu i odkupienia. Jest naturalne, panteistyczne pojęcie porządku-harmonii i życia oraz przeciwstawnego im chaosu i zniszczenia. Żadna z tych opcji nie jest nacechowana moralnie tj są takim samym składnikiem świata jak każdy inny, czyny nie niosą za sobą winy a konsekwencje. Wotan wie że jego czyn burzy porządek świata - porządek dla którego przecież Bogowie chcieli Walhalli i bezpiecznego ukrycia. To nie wina go drąży a przeczucie nieuchronnego końca. Zygfryd nie wybiera, on najpierw czyni, jego wyborem jest działanie które dopiero później zyskuje znaczenie i konsekwencje, w jakiś sposób jest to zgodne z ówczesną filozofią rewolucyjną (pamiętajmy o historii politycznej Wagnera) która zakładała naczelną rolę czynu i działania do którego dopiero dobierało się idee i dialektykę. To samo robił Bakunin u którego Wagner terminował :D , tą samą metodą operowali także komuniści i narodowi socjaliści (choć z innych powodów) oraz socjaldemokraci manipulujący swoimi narodami. To okres kiedy najpierw Lamarck ogłasza przystosowanie gatunków i ciągłe zmiany w naturze - koniec boskiego porządku. Później pojawiają się pierwsze prace wokół teorii ewolucji sprecyzowanej spójnie przez Darwina - świat okazuje się ciągłą kotłowaniną biologicznej siły, instynktów, walki lepiej przystosowanych, ścierania się gatunków etc.
Wtedy świat intelektualny był tym przesiąknięty dużo bardziej niż dzisiaj kiedy postmodernistyczne podejście zrobiło z wielu humanistów technicznych i naukowych idiotów. Wagnerowska wizja cyklicznego świata nie wymaga oceny jednostki - Brunhilda nie ocenia, stwierdza fakt i idzie w oczyszczający "ogień przemian" materii i losu który jest jedynie naturalną konsekwencją. W jakiś sposób do tego wszystkiego musiało dojść więc powtórny początek Ringu - motyw Złota Renu jest jedynie konsekwencją powrotu do harmonii. Nie istnieją sądy, oceny moralne, indywidualny wybór. Jest natura, ciągły krąg życia i śmierci. Panteizm Ringu, odejście i roztopienie jednostki w wielkich przemianach jest już pozytywistyczne i rewolucyjne przy postromantycznej formie.
Wagner nie był przecież ówczesnym konserwatystą! To facet z jajami, ignorujący reguły i cudze uczucia, robiący z własnego życia grę i przyjmujący nowe koncepcje (nawet jego antysemityzm był nowoczesny - to nie wrogość kulturowa ale do grupy społecznej - taka wrogość klasowa, narodowa podobnie zresztą jak u np. Marksa który zakładał w liście do Engelsa że grupy niereformowalne trzeba będzie eksterminować - Chorwatów, ortodoksyjnych Żydów, Serbów, południowych Francuzów, polskich i rosyjskich chłopów etc...). To XIX wieku wymyślił rewolucje kulturalne Mao, masowe eksterminacje etc. wszystko oczywiście dla dobra i rozwoju ludzkości, postępowo i w imię nowych idei.

Na razie tyle.

Użytkownik Piotr edytował ten post 05.08.2011 - 17:31





Zobacz też Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post
Ikona Załączniki PCM2702 raz jeszcze
prosto i porządnie
DIY k.sikora 
  • 4 odpowiedzi
  • 483 wyświetleń
Ikona Załączniki Lampa - zaczynamy budowe DIY vector 
  • 66 odpowiedzi
  • 0 wyświetleń
Ikona cyfrowe kamery jeszcze raz.. Stereo xajas 
  • 1 odpowiedź
  • 0 wyświetleń
Ikona Czy konwersja plików muzycznych ma sens? PC Audio duzy_tom 
  • 11 odpowiedzi
  • 0 wyświetleń
srebrny drut (kabel) jeszcze raz Stereo OLES 
  • 10 odpowiedzi
  • 0 wyświetleń
  • Ikona --
  • przez Marek Z. 


Audiostereo Magazyn

Nadchodzące wydarzenia w kalendarzu

Brak nadchodzących wydarzeń