Użytkownik JazzyFan dnia 29.01.2012 - 14:54 napisał
III akt. Wyeksponowane smaczki, poza Michaelą Schuster (minimalnie odstającą od reszty) bardzo, bardzo solidna obsada. Mi się to wykonanie cholernie podoba -
absorbujące emocjonalnie, znakomita "magma dźwiękowa" w momentach, kiedy zlewa się chór i podwójne partie solowe (a każdy śpiewa inną
kwestię). Lohengrin to moim zdaniem trudny dramat. To nie tylko opowiastka o romantycznej miłości. Tam jest i psychoza maniakalno-depresyjna i
ciekawe studium upadku pogaństwa i wnioski z tego jak porąbane mogą być uwarunkowania w miłości.. Kamiński porównał w swojej książce Elzę do Psyche. Imho strzał w dyche.
Zauważyliście jaka ciekawa jest narracja w Lohengrinie? Ten chór to jak ruchoma dekoracja, wzmacniająca i "uzupełniająca" wszystkie "szpary" jakie "zostają w powietrzu" w trakcie śpiewanych przez solistów partii. Aż gęsto od emocji. Wagner jakby całość równoważy delikatnymi klarnetami i krótkimi momentami, kiedy wchodzą wysokie skrzypce. Coś niesamowitego! Do tego te wszystkie wirtuozowskie dialogi...
Uwielbiam Lohengrina...
Jazzy, Piotr, Ola, marco, dong, dzarro. Znacie wersję Lohengrina na DVD z Domingo i Lloydem?
Ostatnio w Megastore widziałem te edycję za 49 pln. Przy wersji o której pisze Ola, a która kosztuje 149 to spora różnica.
Użytkownik NewbieOpera edytował ten post 31.01.2012 - 23:11
















