koncertów, filmów, najciekawszych wydarzeń. Chciałbym, żeby równolegle obok znakomitego wątku "Nowości Jazzowe",
istniał wątek poświęcony min. pozycjom starszym, które z różnych powodów umknęły naszej uwadze, a są godne i warte
odnotowania lub przypomnienia. Rynek jazzowy jest tak ogromny, że ogarnięcie nawet połowy smakowitych kąsków jest
praktycznie niemożliwe. Odkrywanie perełek jazzowych sprawia nam przecież ogromną satysfakcję i dzielenie się nimi
na forum muzycznym uważam jak najbardziej za wskazane i pożyteczne. Stworzy to niezłą bazę tytułów, które gdzieś
tam sobie istnieją, lecz nie ujrzały jeszcze światła dziennego forum. Opisujmy nasze fascynacje, wpisujmy tytuły,
krótkie lub długie recenzje płyt, wrażenia z koncertów, gigów i wszystkich najciekawszych naszym zdaniem wydarzeń
jazzowych. Bardzo proszę o nie wpisywanie najnowszych pozycji jazzowych ukazujących się na rynku,
ponieważ są one zarezerwowane dla "Nowości Jazzowych" i tam jest ich miejsce.
__________________________________________________________________________________________________
Pierwszym moim przykładem jest płyta nagrana w 1992 roku i wydana w 1993 przez Blue Note - "Universal Language" -
Joe Lovano. Jest to moja dwunasta pozycja tego artysty, którą zupełnie przypadkowo kupiłem parę dni temu w sklepie
z używanymi płytami. Od kilku dni nie mogę się uwolnić od muzyki zawartej na tej płycie. Już od dawna płyty Joe
Lovano przyzwyczaiły mnie do solidnego znaku jakości, lecz ta pozycja jest wyjątkowa. Już sam tytuł mnie zaciekawił
i przyznaję, że "uniwersalny język" oddaje dokładnie atmosferę, klimat i charakter tych nagrań. Dziesięć kompozycji,
z których dziewięć jest autorstwa lidera plus jeden standard - "This Is Always". Każda kompozycja przedstawiona jest
w innej formie i w innej konfiguracji. "Universal Language" to przekrój zainteresowań, poszukiwań i dokonań Lovano
w tle jego muzycznej oraz personalnej historii. Na płycie mamy wszystko - od mainstreamu, tego tradycyjnego w formie
ballady, hard i post bopu, poprzez etno aż do free. Słychać echa i inspiracje Coltrane'm -("Sculpture"), Monk'iem -
("Josie & Rosie") oraz Ornette Coleman'em - ("Hypnosis"). Pikanterii dodaje sopranowy głos Judi Silvano (w życiu
prywatnym żona Joe Lovano), który został użyty w tym projekcie jako instrument, a nie regularny wokal. Pozostali
muzycy to honorowa gwardia jazzu. W podstawowej sekcji rytmicznej znakomity Jack DeJohnette i Charlie Haden. Piszę
w podstawowej, bo na płycie słuchamy aż trzech basistów - jest w kompozycji 5 i 10 Scott Lee oraz uczestniczący
w całym projekcie Steve Swallow na elektrycznym basie, którego gra, frazowanie i improwizacja to bardziej dzwięk
gitary elektrycznej, a nie basu. Za fortepianem usiadł słynny Kenny Werner - znany nie tylko jako znakomity pianista
i improwizator, ale również jako edukator i autor słynnej książki " Effortless Mastery". Pozostał jeszcze trębacz
Tim Hagans, który dzięki swojemu brzmieniu i kreatywności wniósł do tego projektu dużo blasku oraz przestrzeni,
wypełniając lukę pomiędzy dzwiękami instrumentów Lovano i sopranowym głosem Judi Silvano. Sam lider gra na tej płycie
na saksofonie tenorowym, sopranowym i altowym. Możemy go także usłyszeć na altowym klarnecie, gongach, instrumentach
perkusyjnych oraz na drewnianym flecie. Znakomita płyta, znakomite klimaty w różnych stylach i pozycja, którą jak
najbardziej trzeba się zainteresować. Jak dla mnie rewelacja, która umknęła mojej uwadze i która zainspirowała mnie
do założenia tego wątku.
Pozdr, M.























