Użytkownik absinthe3 dnia 13.09.2011 - 05:20 napisał
A ja zaproponuję Koledze SŁAWKOWI R taki test:
zapuść muzę (plejer dowolny) wybierz tło pulpitu - np czerwone albo niebieskie a potem zmień na oliwkowe. Czyżby odruch oczno-uszny??? heheh
albo zripuj track z CD do wave, flac, ape i użyj komparatora w foobarze (podobno to słychać tak samo- ale tylko PODOBNO)
Jak dla mnie różnice między foobarem a winampem są ewidentne.
A czy ja wspominałem gdzieś o Winampie? Dyskutujemy o Playerach w miarę dobrze domyślnie napisanych i skonfigurowanych. A na domyślnych nastawach, Winamp nie pomija miksera systemowego, ba potrafi na dzień dobry modyfikować dane wejściowe za pomocą różnych powłączanych korekcji. Dopiero po odpowiednich konfiguracjach może "gadać" jak należy. Wtedy różnica pomiędzy nim, a Foobarem będzie dokładnie taka jak ją opisuje i sam przyznaje autor Foobara, czyli zerowa.
Oczywiście chętnie wykonam wszelkie testy porównwcze, zawsze jestem otwarty na nowe doświadczenia. A jeśli już mowa o tle pulpitu i innych podobnych rzeczach. Może warto na spokojnie przeanalizować przyczyny określonych zjawisk. Czy może mamy to na zawsze pozostawić w sferze magii i VooDoo? Już Artur C Clarke kiedyś powiedział, magia to też nauka, tyle że taka której zasad jeszcze nie udało nam się poznać.
Więc może wróćmy do podstaw, skąd się bierze dźwięk w komputerze i na jakiej zasadzie powstaje. Autorzy programów audio piszą i timingach, ubijaniu proesów, wydajności i tym podobnych rzeczach. Więc przeanalizujmy skąd dźwięk w komputerze i jak powstaje. Analiza będzie w podpunktach.
1. Pierwotnie dźwięk zdigitalizowany, traktowany jest przez komputer jak zwykłe dane, jak każde inne dane, jak dokument Worda, jak plik ze zdjęciem, itd.
2.Można go przesyłać wielokrotnie, tam i z powrotem w obrębie komputera, pomiędzy komputerami itd. Nie ulegnie utracie nawet bajt danych, bo transmisja jest nadmiarowa, asynchroniczna, następująca na żądanie i pod kontrolą odbiornika.
3. Kwestia wydajności, Wąskim gardłem najczęściej jest dysk, ale i tak współczesne dyski rotujące potradią przesłać około 100MB/s (megabajtów na sekundę). Traktując to w rozmiarach pliku Wave można przesłać jeden utwór w sekundę.
4. Jedziemy dalej, gdzie powstaje dźwięk traktowany jako dźwięk cyfrowy, spdif, I2S, w każdym razie już dźwięk o określonej częstotliwości próbkowania.
Powstaje on w specjalizowanym procesorze DSP karty muzycznej, Każda karta taki procesor posiada, VIA Envy, Oxygen HD od CMI itd. Zapis cyfrowy audio jest składany w takim procesorze na podstawie napływających
nadmiarowo danych. Nadmiarowość jest poteżna bo nawet stukrotna. Tworzony sygnał jest taktowany wzorcowym zegarem systemowym procesora DSP karty muzycznej. Każda karta taki zegar posiada, czasem nawet 2 (Via Envy) i to od stabilności tego zegara zależą timingi. Tak naprawdę wszystko zależy od tego procesora DSP, a jedynym zadaniem reszty komputera jest dostarczyć dane na żądanie DSP. Dostarczyć na czas, nadmiarowo i bez przerw. Przy czym jeszcze raz podkreślmy różnicę w potrzebach a w dostępnej wydajności, potrzebujemy wydajność skuterka, a dysponujemy wydajnością odrzutowca.
6. Więc teraz przechodzimy do kwestii zdolności komputera do dosłania danych na czas i potrzeby ubijania procesów systemowych, patrz tytułowy Fidelizer.
Potrzebujemy szybkości skutera, mamy odrzutowiec. Fidelizer to takie wyrzucenie z odrzutowca dwóch foteli, żeby był lżejszy, dzięki temu "na pewno" nie będzie wolniejszy od skutera. Taka jest właśnie skala "problemu" na dziś :-).
7. Kwestie wydajności mamy już omówioną, teraz kwestia timingów i wpływu na nie czystości procesów systemowych i wydajności komputera. Jak już wspomniałem, za składanie sygnału audio do kupy odpowiada procesor DSP audio i robi to na podstawie swojego własnego zegara. Logika jasno pokazuje, że jeśli dane dotrą do niego na czas i na jego żądanie, to kompletnie nie ma znaczenia skąd one dotrą, czy z pamięci RAM, dysku rotującego, czy też z pendrive. Ważne żeby dotarły bez błędów, a i tak wszystko zależy od jakości zegara procesora DSP karty audio.
8. Analizujmy dalej, więc co tak naprawdę ma znaczenie w komputerze w kwestiach audio i czy nie powinniśmy w takim razie na nic zwracać uwagi? Ano tak dobrze to nie ma. Przede wszystkim musimy zwracać uwagę na fakt, czy dane, zanim dotrą do procesora DSP nie podlegają jakiejś obróbce. To bardzo ważna rzecz. Tu rola odtwarzacza właśnie. Następnie musimy zwrócić uwagę, czy sam procesor DSP, poza poskładaniem sygnału do kupy, nie robi czegoś z nim. Niestety wiele procesorów DSP ma zaimplementowane różne cyfrowe korekcje. Bezwzględnie należy je dezaktywować.
9. No i ostatnie rzecz o której należy wspomnieć, największa wada komputera jako takiego, na tyle ważna że wymaga osobnego podpunktu.
Zasilanie. Tu jest pies pogrzebany niestety. Każdy element komputera jest zasilany z tego samego impulsowego zasilacza. Każdy "wyszarpuje" z niego prąd, generując zwrotnie zakłócenia. Od jakości samego zasilania zależy bardzo dużo. Jak już wspominałem, timingi zależą od zegara procesora DSP. Zegar ten najczęściej jest wzbudzany za pomocą kwarcu, na samej kostce procesora. Procesor, a co za tym idzie i sam zegar, siłą rzeczy są zasilane z tego samego zasilacza co inne komponenty, co w zależności od jakości samego zasilacza może nie pozostać bez wzajemnego wpływu. Sama karta graficzna potrafi szarpnąć z zasilacza i 100A, mocny procesor praktycznie drugie tyle. Bardzo ciężko o utrzymanie stabilności i czystości napięć w takim układzie. W tym sensie ograniczenie "własnego życia" procesów systemowych powiązanych z zasilanymi komponentami, może być istotne. Im mniej się dzieje w systemie tym lepiej. W kontekście tego stwierdzenia, dość dyskusyjnym może być obciążanie procesora 4 rdzeniowego pokroju Sandy Bridge w 100% w celu poprawy dźwięku. Taki procesor o TDP 95W może nieźle namieszać w zasilaczu.
Kolega Absinthe3 zaproponował doświadczenie ze zmianą tła, zapewne słyszy w tym przypadku różnicę. Ja to sprawdzę dziś, bo czemu by nie sprawdzić. Ale już wyżej starałem się znaleźć rozsądne wytłumaczenie potencjalnego występowania tego zjawiska. Warto by było przy takiej zmianie tła zobaczyć, co się wyczynia na zasilaniu kart graficznej i jaką to ma korelację z zasilaniem/zegarem/timingami procesora DSP Audio. A jaki to będzie mieć logiczny wpływ na player audio? Ano zerowy. Zadaniem playera jest: nie dopuszczenie do obróbki danych zanim dotrą do procesora DSP, Sterowanie przepływem danych na żądanie procesora DSP audio i dostarczanie mu danych na czas, dostarczanie asynchronicznie i nadmiarowo, czy to z pamięci operacyjnej, z cache procesora, z dysku, pendrive... Tu dochodzimy do kolejnego VooDoo, jakie to będzie mieć znaczenie skąd te dane są dosyłane, przy założeniu że źródło danych jest wystarczająco wydajne i transmisja z natury rzeczy jest asynchroniczna (na żądanie odbiornika danych). Ano zerowe znowu.
Że lepiej z pamięci niż z dysku rotującego? A niby te dane z dysku rotującego to przychodzą z talerzy? A może jednak z pamięci cache dysku, której obecne dyski mają 32/64/128MB. Więc jaki jest wpływ samego medium? Ano tyle co na poziomie zakłóceń zwrotnych do zasilacza, przy szarpnięciach prądowych podczas pracy tegoż medium. Tyle, że w takim przypadku aby był zysk z przesłania danych z pamięci RAM, zamiast z dysku, to należałoby ten dysk uśpić na czas pracy playera, pobierającego dane z RAM. Inaczej to dysk, jak generował zakłócenia do tej pory, tak samo będzie to robić dalej. \
Zasilanie, zasilanie i jeszcze raz zasilanie. Dlatego też uważam, że znacznie lepszym pomysłem od VooDoo playerowego, będzie porządne zasilenie karty muzycznej, począwszy od jej procesora DSP i zegara.
A to ze względów oczywistych, najprościej wykonać w karcie zewnętrznej. To tyle w kwestii braku przewagi zewnętrznego interfejsu audio nad wewnętrznym,
o którym to braku piszą Koledzy w innym wątku. Dobry zewnętrzny interfejs audio z pełnym asynchronicznym retaktowaniem sygnału przychodzącego, na podstawie dobrego własnego zegara i z dobrym zasilaniem i można sobie zmieniać tło pulpitu do woli, można sobie zmieniać playery i inne bajery.
Ale się rozpisałem, ciekawe czy komuś będzie się chciało to czytać :-).
Użytkownik zyzio dnia 13.09.2011 - 07:22 napisał
Przecież pisałem, że różnice są minimalne, ale dla mnie są :) Akurat nie zaliczyłbym pewnych zdarzeń do autosugestii, bo niektórzy po prostu zapewne inaczej odbierają dźwięk, nie zwracają uwagi na pewne rzeczy, poza tym wiele zależy też od sprzętu towarzyszącego....Stealth Player akurat ładuje wszystko do RAM-u, fidelizer konfiguruje kompa pod audio można powiedzieć....coś tam to daje, bez jaj że nic, ale płacenie za playerka 99 Euro uznaję również jak najbardziej za fanaberię, jak się bawić to się bawić darmowo - jest czym :-)
P.S. Niedługo pewnie Pacuła zrecenzuje jplay-a i będzie się działo :-))))
Co do Lilitha - to naprawdę jest po lekko słodkiej stronie ;-), niczym się nie sugerowałem jak go pierwszy raz zainstalowałem, nie wiedziałem o nim nic totalnie, a tak subiektywnie go odebrałem, po prostu taką ma aurę widocznie, albo tak na mnie podziałał :-))))
Potencjalny wpływ Fidelizera opisałem wyżej, oczywiście to wszystko z mojego punktu widzenia i po moich
własnych przemyśleniach. To żeby była jasność, każdy może mieć w tej kwestii swoje zdanie i ma do tego zdania pełne prawo :-).
Co do odczytu z RAM, to też się wyżej wypowiedziałem :-).
Co do odbioru dźwięku, masz całkowitą rację. Szczególnie w Twoim ostatnim zdaniu, kluczowym jest stwierdzenie "subiektywnie odebrałem".
Ja też to wszystko oczywiście odbieram z gruntu subiektywnie. Tyle że nieco inaczej, do tego staram się znaleźć w tym racjonalne podstawy fizycznego wytłumaczenia określonych zjawisk :-). A że odbieramy to inaczej, a cóż w tym złego. Liczy się nasza indywidualna satysfakcja z obcowania z muzyką. Reszta nie ma znaczenia, co kto i gdzie powie/napisze.
Użytkownik il Dottore dnia 13.09.2011 - 01:21 napisał
Święta racja!
Hier is ein Hund begraben, jak mawiali starożytni Rzymianie! :)
I pojawia się ważna kwestia... kwestia ODPOWIEDZIALNOŚCI za wypowiedziane słowa.
Bo jeśli ktoś zachwala darmowy player - to ja nie widzę w tym nic złego, zamontuję go sobie i albo mi się spodoba, albo nie... ale jeśli ów player kosztuje 80 euro, to już jest trochę inna para kaloszy.
Masz 100% racji, że lepiej zainwestować w rzeczy przynoszące ISTOTNE zmiany, a nie na zasadzie "wydaje mi się, że słyszę różnicę".
Bo jak długo "usprawnienia" typu Fidelizer są darmowe - jest OK. Do tego z Fidelizerem w MOIM systemie naprawdę jest lepiej... Ale zachwalanie rzeczy kosztownych na zasadzie "jest dobre - bo mam" nie ma wiele wspólnego z odpowiedzialnością.
A tu pozwolę się nie zgodzić. Każdy ma prawo do indywidualnego wyceniania owoców swojej pracy. Nam nic do tego. My te owoce i ich realizm wyceny, możemy co najwyżej ocenić, głosując własnym portfelem.
Jeśli są klienci, którym korzystanie z danego rozwiązania przynosi istotną satysfakcję i są gotowi za to zapłacić równowartość Windows 7 Home Premium, który jest zapewne produktem o podobnym stopniu skomplikowania ;-), to czemu nie. Ich kasa, ich wybór. Jestem daleki od potępiania kogokolwiek. Jest zapotrzebowanie, jest towar, jest klient który za niego płaci. Przecież ci klienci nie kupują tego za Twoje pieniądze, więc nie masz co się oburzać, nie tracisz na tym ;-).
Użytkownik SlawekR edytował ten post 13.09.2011 - 09:31