Użytkownik antymalkontent dnia 02.04.2011 - 11:35 napisał
czy widzicie sens 2% ludzi majacych 99,5% zasobow? a reszta majaca ochlapy? ja nie bardzo widze zeby to wytrzymalo,
Bardzo ciekawe dane! Skąd je masz?
PS. Nie wiem, może ten pasztet był zdrowszy niż to co jest teraz :)
PS2. Za komuny parę rzeczy mi się podobało:
1. Można było wpaść do kogoś bez zapowiedzi, nie było telefonów, więc jak inaczej. Po prostu ktoś dzwonił do drzwi, mama otwierała i "ooooo, Danusia!!!". Danusia wchodziła, po czym bez problemu zostawała do wieczora, oczywiście był od razu powód do drobnej bibki;
2. Dzieciaki grały całymi dniami w piłkę, w kapsle, w chowanego etc. Jeździło się na maksa na rowerze. Dziewczyny grały w gumę, w klasy. Teraz dzieciaki siedzą przed kompem lub konsolą. Gdy odbieram syna ze szkoły to na przerwie nikt nie biega. Dzieciaki stoją i grają w PSP i inne. Nie wiem jak długo jeszcze będzie mi się udawało nie kupić PSP czy innego śmiecia. My na przerwach ganialiśmy się w berka, do upadłego;
3. Dzieci które były przed komunią nie miały roweru oraz zegarka. Po komunii - każdy miał rower (wigry 3 :)) i zegarek. Jak chrzestny miał większy gest to zegarek był z kalkulatorem i ewentualnie grał kilka melodyjek ale generalnie nie był to wielki powód do rywalizacji i zawiści co kto ma;
4. Moim zdaniem stosunki międzyludzkie były lepsze. Chętniej się pomagało. Pamiętam imprezy u sąsiadów gdzie była połowa lokatorów. Teraz każdy siedzi zamknięty w domu.
5. Moja żona jest ślązaczką. Pamięta że kobiety nie pracowały, robiły ino chopy, ja. Kobity siedziały dniami na ławkach przed blokiem i właściwie była codzienna imprezka :)
6. Nie było pogoni za kasą (no bo po co?), przynajmniej mogę powiedzieć że moi rodzice i ich znajomi byli pod tym względem kompletnie wyluzowani. Byle coś się dało kupić ale to insza inszość. Wszyscy mieli więcej czasu.
7. Raz na miesiąc telewizja emitowała amerykański film. Można było obejrzeć, jeśli był akurat prąd wieczorem. Przez cały nastepny miesiąc było o czym gadać w szkole :)
8. Każdy posiadacz samochodu, malucha w szczególności był mechanikiem i potrafił malucha naprawić. Gdy się było w trasie (co prawda rzadko), widok kogoś stojącego na poboczu od razu był sygnałem aby się zatrzymać i pomóc;
9. za komuny nie było pieprzonych telefonów komórkowych. Dla mnie jeden z gorszych wynalazków człowieka;
10. Teraz dziedzi mają wszystko a niczym nie potrafią się bawić. Ja miałem trzy "resoraki" matchbox i na podwórku byłem Bogiem.
11. co do żywności (o ile była) - mleko się zsiadało. Teraz - zapewne zgnije. Kiełbasa - po prostu wysychała, ale nadawała się do jedzenia. Teraz się zepsuje. Szynka - po pokrojeniu na plastry nie świeciła wszystkimi kolorami tęczy.
Ja bym optował za systemem który nieco luzuje ludzi pod względem pogoni za kasą. Trochę zabrać z komuny trochę z kapitalizmu. Ale pewnie się nie da.
The odd get even.