Ile najwięcej kiedykolwiek zapłaciliście za swoją ulubioną, ukochaną, poszukiwaną płytę/box? CD, XRCD, LP, itp. Coś wyjątkowego, ważnego w Waszej kolekcji lub posiadającego wyjątkową wartość wyłącznie dla Was..
Wątek być może zrobi się trochę snobistyczny, ale chyba każdy kolekcjoner płyt ma w sobie odrobinę "snoba" ;-)
Ja przyznam, że pomimo mojej gorącej miłości do Monteverdiego, Gesualdo czy Bacha, najwięcej zapłaciłam za ...Wagnera (od którego też się swoją drogą uzależniłam).
Dokładnie 320 dolarów za boks SACD. "Ring" z 1953 pod batutą Furtwanglera. EMI Japan. Zakup typowo snobistyczny, bo ta sama wersja na zwykłych CD, w ekonomicznym boksie EMI, bez dodatkowego remasteringu (może 15% gorzej brzmiąca) kosztuje u nas ze 160 zł. Cóż. Czasami za te 15%, ładne wydanie i ukochanego dyrygenta, człowiek jest w stanie zapłacić sporo. Przynajmniej jak na moją kieszeń.
Użytkownik aleksandraU edytował ten post 29.12.2011 - 21:04














