Autor: Stachu19 Data dodania: 26.08.2011 09:00 | Jakość/cena:
| Ocena ogólna:
|
|
| Plusy: |
muzykalność, spójność pasma, neutralność, dobra średnica, stąd ładne wokale, kultura brzmienia, w swojej klasie cenowej faworyt, tolerancyjny dla gorzej nagranych płyt, szczególnie tych za ostro nagranych, dobry do zbyt jasnych kolumn, do długiego słuchania, regulacja tonów |
| Minusy: |
chyba niezbyt obszerna scena, dla niektórych pewnie będzie za mało precyzyjny, ale w tej cenie większych wad brak |
| Twoja opinia: |
Wzmacniacz bardzo wysoko oceniony w brytyjskiej prasie, a u nas jakby trochę ignorowany. Bo nowy, robiony w Chinach, ładny i funkcjonalny, to musi grać fatalnie. Tymczasem rzeczywiście nie jest to wzmacniacz, który powala na kolana, bo nie chce tego robić.
Nie jest efekciarski, za to w swojej klasie ma najwięcej kultury. Gra naturalną, niepodbarwioną średnicą. Głos Cassandry Wilson był kobiecy, a nie jak na Nadzie 326 prawie męski. Wzmacniacz jest powściągliwy w wysokich zakresach, zaryzykuję nawet stwierdzenie, że dość ciemny. Tak w każdym razie wypadł w porównaniu z wcale nie nadmiernie jasnym Exposure 2010s, którego mam po nim. Być może nawet uzasadnione będzie określenie, że czasem obcina trochę góry. Słuchając wysoko granych pasaży w 5. kaprysie Paganiniego miałem wrażenie, że wzmacniacz jakoś najwyższe tony ogranicza. Trudno mi to precyzyjnie wyrazić.
Bas to nic szczególnego, ale jest go tyle, ile potrzeba. W każdym razie Marcusa Millera słucha się dobrze. Atak nie jest wybitny, ale poprzednio miałem Musical Fidelity, gdzie było jeszcze spokojniej, więc nie narzekam. Wzmacniacz nie ma dziur w żadnym zakresie częstotliwości, jest bardzo równy. Może nie jest najbardziej dynamiczny, tu pewnie bije go Nad, ale ma funkcję loudness, która może się przydać. Osobiście nie używałem.
Ogólnie bardzo muzykalne urządzenie. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że to taki budżetowy Roksan - porównanie o tyle pośrednie, że Marantza porównywałem z Exposure 2010s, a tego z kolei z Roksanem Kandy. W przypadku PM6003 panowie z Marantza mają podobną do Roksana filozofię dźwięku. Może nienajlepszy do wszelkiej elektroniki czy ciężkiego rocka, choć Steve Vai grał bardzo dobrze. Gitara brzmi bardziej marshalowo niż fenderowo. Wzmacniacz doskonały do muzyki akustycznej, jazzu i klasyki, o ile nie nie mamy dużych wymagań co do szczegółowości, bo akurat tu mu wiele brakuje. Pewnie dlatego jest dosyć "odporny" na zmianę okablowania czy źródła.
Co do strony technicznej - można podłączyć dwie pary głośników lub kabli (w ten sposób robiłem szybkie porównanie kabli głośnikowych). Dobre zaciski. Wielki pilot (obsługuje poziom głośności Exposure'a). Gniazdo słuchawkowe, pętla magnetofonowa
Będę go mile wspominał. |
| Jak długo posiadasz oceniany sprzęt?: |
od 1 miesiąca do roku |
| Gdzie kupiłeś/aś oceniany sprzęt?: |
sklep |
| Ile zapłaciłeś/aś?: |
1699 |
| Dlaczego wybrałeś/aś ten sprzęt?: |
barwa, kultura i neutralność, tzn. żadnych wyraźnych podbić pasma |
| Z czym porównywałeś/aś przed decyzją o zakupie?: |
Nad 326Bee, Cambridge Audio 640C V2.0, AMC XIA |
| Podaj zestaw w jakim używany jest oceniany sprzęt: |
Audio Academy Phoebe III, Sony CDP-XB720 QS |
^ do góry |