Tubular Bells 2003 zostało nagrane "od zera".
O ile dobrze pamiętam (2003 słuchałem tylko raz), różnice są nawet na poziomie tekstu.
Pozdro
Audiostereo Magazyn
Zaloguj się na forum
Najnowsze tematy
- kolumny podst jak HD 600 + wzmak=2.5-3K
przez caralooh_pl
dziś, 17:41 - B&O Beocenter 8500 plus BeoVox S45-2
przez Goonie
dziś, 17:39 - phonar a303
przez Osa29
dziś, 17:13 - Kino familijne
przez MarkN
dziś, 15:31 - Love is in the air….. czyli pomysł na prezenty „od serca”
przez dskrzypczak
dziś, 15:03 - EL34 niby Siemens, niby NOS - ktos je zna?
przez pmcomp
dziś, 14:37 - Tonsil subbas 100
przez krzychu441
dziś, 13:28
Mike Oldfield - Dzwony rurowe ?
#32
Napisano 18.05.2009 - 21:59
Hmmm... A ja jestem posiadaczem wydania Made in Japan produkcji Toshiba EMI o ile się nie mylę. Teoretycznie jest to wydanie z roku '73 tak przynajmniej widnieje na opakowaniu - reszta to japońskie znaczki, które nic mi nie mówią. Brzmienia nie umiem porównac bo nie posiadam innych wersji - mogę je jedynie określić, że bardzo możliwe iż pochodzi właśnie z tamtego okresu bo nie jest tak "świerze" ja dzisiejsze płyty oraz ew. remastering przyniósł by zapewne jakieś wyostrzenie, podkreślenie góry itd. Podsumowując brzmienie pasuje mi do okresu lat siedemdziesiątych - ale oczywiście to jedynie moje subiektywne odczucie - no i nie mam porównania.
Pozdrawiam
Calv
Pozdrawiam
Calv
#33
Napisano 18.05.2009 - 22:02
Aha - dodam, że to wersja "miniwinyl" i zawiera dwie piosenki ;) tak jak winyl miał dwie strony: A i B... czyli słuchamy praktycznie od początku do końca (przewijanie do ulubionych fragmentów trochę utrudnione) ale to chyba właśnie audiofilizm jest ;)))
Pozdro
Calv
Pozdro
Calv
#34
Napisano 20.05.2009 - 20:03
Wydanie pierwsze na czarnej płycie. To jedyna płyta , którą chciałem przywieżć w 1973 będąc w młodości pierwszy raz tam ,gdzie nie każdy mógł wtedy pojechać.
#35
Napisano 28.08.2010 - 13:13
#36
Napisano 02.09.2010 - 08:31
W moim odczuciu to remaster na 25 lecie dzwonów brzmi znakomicie.-przesłuchałem kilka wydań cd i właśnie ta wersja podoba mi sie najbardziej. Bardzo bym chciał posłuchać wersji sacd(najchętniej bym ją kupił).Ostatnio kupiłem Ommadawn na cd ,w nowym miksie.Rewelacja jak dla mnie .To moja ulubiona pozycja w dorobku Oldfield'a i niezależnie czy wersja z 1975 ,czy ten nowy mix z 2010 warto się zapoznać z tą pozycją.A ten nowy mix brzmi zajefajnie.poz miniabyr.
#37
Napisano 02.09.2010 - 22:02
Dla mnie Mike Oldfield to jeden z najwybitnijszych kompozytorów i muzyków współczesnych.
Można mieszać z błotem jego późniejsze płyty, typu Heaven's Open, czy Earth Moving.
Fakt, że są słabsze, ale tylko dla prawdziwych fanów "starego" Oldfielda.
Te płyty pewnie przypadły do gustu nowemu, szerokiemu audytorium, nastawionemu na muzykę bardziej komercyjną, prawdopodobnie w ogóle nie znającemu wcześniejszej twórczości Mike'a.
Dla mnie najwspanialsze do dziś są bez wątpienia: Tubular Bells (Hergest Ridge i Ommadawn to już tylko kopie). Bardziej cenię Incantations (znakomicie się tego słucha w jesienne, deszczowe wieczory).
Platinum - rewelacja w nowym, komercyjnym stylu. Tak samo jak następne: Five Miles Out, Crises, Discovery.
QE2 - nieco słabsze, ale też dobre. Późniejsze płyty to już trochę odcinanie kuponów, z wyjątkiem Amarok (jeden niesamowity utwór trwający godzinę, w którym dzieje się tak wiele) i Tubular Bells II (udana kopia pierwowzoru, trochę inne wariacje oryginalnych pomysłoów)).
Jeśli chodzi o brzmienie Tubular Bells różnych wersji to każda jest inna.
Mnie najbardziej podoba się wersja HDCD ze względu na szczegółowość i dynamikę.
Porównałem ją z pierwszym wydaniem angielskim. Ale żeby usłyszeć różnicę trzeba mieć odtwarzacz HDCD, a ja taki posiadam. Sprzedałem oryginał z bólem w sercu, ale za godziwe pieniądze.
Mam jeszcze box zwany Boxed, na którym jest inny mix Dzwonów i pozostałych dwóch bliźniaków (Hergest i Ommadawn)
i powiem, że to brzmi jeszcze inaczej. Z pewnością nie tak dynamicznie jak w wersji HDCD. Wg mnie gorzej, ale ktoś, kto nie posiada odtwarzacza z funkcją HDCD może mieć zupełnie inne zdanie porównując te dwie wersje płyt.
Pozdrawiam,
Marek.
Można mieszać z błotem jego późniejsze płyty, typu Heaven's Open, czy Earth Moving.
Fakt, że są słabsze, ale tylko dla prawdziwych fanów "starego" Oldfielda.
Te płyty pewnie przypadły do gustu nowemu, szerokiemu audytorium, nastawionemu na muzykę bardziej komercyjną, prawdopodobnie w ogóle nie znającemu wcześniejszej twórczości Mike'a.
Dla mnie najwspanialsze do dziś są bez wątpienia: Tubular Bells (Hergest Ridge i Ommadawn to już tylko kopie). Bardziej cenię Incantations (znakomicie się tego słucha w jesienne, deszczowe wieczory).
Platinum - rewelacja w nowym, komercyjnym stylu. Tak samo jak następne: Five Miles Out, Crises, Discovery.
QE2 - nieco słabsze, ale też dobre. Późniejsze płyty to już trochę odcinanie kuponów, z wyjątkiem Amarok (jeden niesamowity utwór trwający godzinę, w którym dzieje się tak wiele) i Tubular Bells II (udana kopia pierwowzoru, trochę inne wariacje oryginalnych pomysłoów)).
Jeśli chodzi o brzmienie Tubular Bells różnych wersji to każda jest inna.
Mnie najbardziej podoba się wersja HDCD ze względu na szczegółowość i dynamikę.
Porównałem ją z pierwszym wydaniem angielskim. Ale żeby usłyszeć różnicę trzeba mieć odtwarzacz HDCD, a ja taki posiadam. Sprzedałem oryginał z bólem w sercu, ale za godziwe pieniądze.
Mam jeszcze box zwany Boxed, na którym jest inny mix Dzwonów i pozostałych dwóch bliźniaków (Hergest i Ommadawn)
i powiem, że to brzmi jeszcze inaczej. Z pewnością nie tak dynamicznie jak w wersji HDCD. Wg mnie gorzej, ale ktoś, kto nie posiada odtwarzacza z funkcją HDCD może mieć zupełnie inne zdanie porównując te dwie wersje płyt.
Pozdrawiam,
Marek.








