Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Muzyka dawna współcześnie.


275 odpowiedzi w tym temacie

#271 Użytkownik nie jest zalogowany   Gregori

  • Użytkownicy
  • 240 postów
  • Rejestracja: 22.02.2011

Napisano 02.03.2012 - 14:52



to jest idealne wykonanie tej piosenki, panu brakuje tylko łańcucha na szyi, ale jest to przynajmniej autentyczne. Pani Pluhar zupełnie nie czuje ducha tej muzyki. Porównanie tego do Filipa, to jak macho contra maricon.



to za to legendarna Mercedes Sosa.

Użytkownik Gregori edytował ten post 02.03.2012 - 14:59


#272 Użytkownik nie jest zalogowany   samotulinus

  • Użytkownicy
  • 324 postów
  • Rejestracja: 31.05.2011

Napisano 02.03.2012 - 16:49

Wyświetl postUżytkownik papageno dnia 02.03.2012 - 11:06 napisał

Zestawienie naprawdę atrakcyjnej, kolonialnej muzyki barokowej z Los Pajaros Perdidos to chyba - delikatnie mówiąc - nieporozumienie. To Ramirez, Piazzolla, Ramones, Ambros, Carba, Soler i inni są kompozytorami barokowymi? A tradycyjne pieśni z Wenezueli, Argentyny, Paragwaju to muzyka barokowa?
Z barokiem płyta Christiny na tyle wspólnego co ja z renesansem (no, może z wyjątkiem mojego renesansowego umysłu). Używanie instrumentów z tamtej epoki i użycie Filipa, zaszufladkowanego do muzyki barokowej, ma stanowić o "barokowości" Los Pajaros?

Pokornie dopraszam się oświecenia mnie.

Masz zupełną rację. Mea culpa :)
Nie zamierzałem wdawać się głębiej w dyskusję na temat najnowszych dokonań fonograficznych Christiny Pluhar, ale wywołany do tablicy przez Papagena muszę co nieco dopowiedzieć.

Nie słyszałem tej płyty a wyrażony przeze mnie estetyczny niesmak odnosił się wyłącznie do podrzuconego przez Papagena tytułowego utworu Piazzoli, który skutecznie zniechęcił mnie do zapoznania się z całością. To zupełnie nie moja estetyka, nie moje klimaty. Swoją drogą, jeszcze bardziej niż słodziutki do omdlenia Żaruś drażnią mnie tutaj te prymitywne, nieporadne, banalne improwizacje cynku, które gdy zaistniały po raz pierwszy na płycie z Monteverdim „Teatro d’Amore” (owo „Ohime ch’io cado”) były nawet zabawne przez zaskoczenie, ale już przy następnych odsłuchach, a zwłaszcza powtórzone w kolejnych projektach zamiast bawić działają na mnie jak płachta na byka. Żart, który staje się normą przestaje być żartem.


Zestawienie płyty „Los Pajaros Perdidos” z przykładami fantastycznych nagrań kolonialnego baroku to rzeczywiście nieporozumienie, jeśli na najnowszej płycie Pluhar nie ma takich utworów. Prawdopodobnie zasugerowałem się repertuarem jej wcześniejszego krążka „Los Impossibles” oraz komentarzami z netu powiązanymi z najnowszym projektem:

„L'arpeggiata - Christina Pluhar: "Los Pajaros Perdidos" (musiques traditionnelles et baroques d'Amérique latine.)”

“Echoes from the pre-Columbian era, African rhythms and the styles and structures of the European Baroque all enrich this survey of music from the 17th century to the present day…”

Jeśli faktycznie jest to wyłącznie muzyka tradycyjna, to i tak pewnie wolałbym ją usłyszeć w wykonaniu południowoamerykańskich wokalistów i wokalistek niż w interpretacji Jaroussky’ego. Mój organizm nie toleruje takich wycieczek śpiewaków operowych i dostaje dreszczy odrazy, kiedy słyszy np. negro spirituals w wykonaniu Jessie Norman, „Mszę kreolską” z Jose Carrerasem, albo gdyby usłyszał wspaniałe kubańskie songi „Buena Vista Social Club” w interpretacji np. Scholla. Taki stylistyczny mix nie działa na mnie pozytywnie.

Poza tym, Jarrousky, przy całym swoim kunszcie śpiewaczym (wspaniała barwa, bajeczna technika wokalna) jest niestety dość płytki interpretacyjnie, a nawet rzekłbym infantylny. Czy śpiewa lament Marii pod krzyżem, czy miłosną arię operową, czy tęskną piosenkę ludową, stosuje bardzo podobny, ograniczony zestaw środków wyrazowych z przesłodzoną kantyleną na czele. Podziwiam jego cyrkowe wyczyny w arcytrudnych wirtuozowskich kantatach Vivaldiego, ale za żadne skarby świata nie chciałbym usłyszeć go w arii „Erbarme dich, mein Gott” z „Pasji Mateuszowej”.

To że tak uważam, nie jest oczywiście żadnym sądem ogólnym, o niczym nie przeświadcza, nie odbiera Jarousskiemu czy Pluhar prawa do uprawiania muzyki jaką preferują i dla jakiej znajdują swoich słuchaczy. Blokuje jedynie miejsce na mojej półce z płytami dla następnych projektów nagraniowych L’Arpeggiaty.

Serdecznie pozdrawiam i dzięki za merytoryczną czujność :)

#273 Użytkownik nie jest zalogowany   papageno

  • Użytkownicy
  • 1851 postów
  • Rejestracja: 17.07.2008

Napisano 02.03.2012 - 17:30

--> Samotulinus.
Rozmowa z Tobą to prawdziwa przyjemność.
Jeśli znasz płytę Nurii Rial z muzyką Miguela de Fuenllany, napisz proszę, kilka słow o tym wykonaniu.

Załączone miniatury

  • Załączona grafika: Fuenllana.jpg


#274 Użytkownik nie jest zalogowany   samotulinus

  • Użytkownicy
  • 324 postów
  • Rejestracja: 31.05.2011

Napisano 02.03.2012 - 18:00

I nawzajem :)

Wyświetl postUżytkownik papageno dnia 02.03.2012 - 17:30 napisał

Jeśli znasz płytę Nurii Rial z muzyką Miguela de Fuenllany, napisz proszę, kilka słow o tym wykonaniu.

Niestety, nie znam tego nagrania i przy obecnym tempie ukazywania się płyt w różnych muzycznych stylach i gatunkach którymi się interesuję, ten niepowstrzymany potok nowych dźwięków zaczyna mnie przytłaczać i przerażać. Już tego nie ogarniam. Zaczynam powoli zasklepiać się w zbiorze nagrań zgromadzonych do tej pory (a jest tego całkiem sporo), czerpiąc przyjemność z powrotów do muzyki dobrze obeznanej. Oczywiście, nie oznacza to że zamknąłem się całkowicie na nowości czy nadrabianie zaległości w cennych starszych nagraniach do których jeszcze nie dotarłem, ale proces poszerzania muzycznych przestrzeni znacznie u mnie spowolnił.

Dzięki za wskazanie tropu. Rozumiem, że uważasz to nagranie za godne uwagi, więc postaram się do niego dotrzeć.

#275 Użytkownik nie jest zalogowany   AeternusJester

  • Użytkownicy
  • 85 postów
  • Rejestracja: 16.01.2011

Napisano 03.03.2012 - 22:05

Wyświetl postUżytkownik samotulinus dnia 02.03.2012 - 16:49 napisał

woją drogą, jeszcze bardziej niż słodziutki do omdlenia Żaruś drażnią mnie tutaj te prymitywne, nieporadne, banalne improwizacje cynku, które gdy zaistniały po raz pierwszy na płycie z Monteverdim „Teatro d’Amore” (owo „Ohime ch’io cado”) były nawet zabawne przez zaskoczenie, ale już przy następnych odsłuchach, a zwłaszcza powtórzone w kolejnych projektach zamiast bawić działają na mnie jak płachta na byka. Żart, który staje się normą przestaje być żartem.

Mam dokładnie to samo. Nowej płyty Pluhar nie kupię i nie da się tego słuchać - zupełnie inna estetyka. Żaruś też mnie denerwuje. Uwielbiam za to L'arpeggiatę z Marco Beasleyem.

Użytkownik AeternusJester edytował ten post 03.03.2012 - 22:06


#276 Użytkownik nie jest zalogowany   Gregori

  • Użytkownicy
  • 240 postów
  • Rejestracja: 22.02.2011

Napisano 03.03.2012 - 22:15

Ja tak sobie, ale nie z winy Beasleya, który jest znakomity.Słodki Żaruś już nie tak dawno przegiał, nagrywając Pie Jesu na płyte z Requiem Faure. Mocno poroniony pomysł, Faure nie pisał tej partii dla kastrata, to juz nie te czasy. Sam głos kontatenora jest nieco niemęski, ale np Scholl potrafi świetnie śpiewać i nie stwarzać takiego wrażenia. Jaroussky wręcz przeciwnie.

Użytkownik Gregori edytował ten post 03.03.2012 - 22:30





Zobacz też Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post
Ikona Muzyka Muzyka DawidM 
  • 32 odpowiedzi
  • 2152 wyświetleń
Ikona Załączniki Richard Strauss- muzyka i jej nagrania.
Dlaczego audiofilów taki temat nie interesuje?
Muzyka sulpiryd 
  • 64 odpowiedzi
  • 1877 wyświetleń
Ikona Tagi a muzyka klasyczna PC Audio rochu 
  • 6 odpowiedzi
  • 683 wyświetleń
Ikona Internetowe radia z Klasyczną Muzyką Elektroniczną Muzyka majkeljot 
  • 3 odpowiedzi
  • 0 wyświetleń
Ikona Klub sześciu kontynentów-muzyka Muzyka Edson 
  • 9 odpowiedzi
  • 0 wyświetleń


Audiostereo Magazyn

Nadchodzące wydarzenia w kalendarzu

Brak nadchodzących wydarzeń