Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Największy Polski Pianista Jazzowy w Ogóle


  • Nie możesz odpowiedzieć
131 odpowiedzi w tym temacie

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   lukasiak.warszawka

  • Użytkownicy
  • 82 postów
  • Rejestracja: 21.09.2012

Napisano 04.12.2016 - 18:37

Kogo uważacie za największy polski talent pianistyczny  od początku istnienia pianina/fortepianu ?

Załączone miniatury

  • 2A297D4C00000578-0-Found_talent_Donald_Gould_51_became_a_star_of_the_street_as_soon-a-9_1435814230157.jpg


#2 Użytkownik nie jest zalogowany   Chicago

  • Użytkownicy
  • 8066 postów
  • Rejestracja: 07.04.2008

Napisano 04.12.2016 - 19:51

Chyba Boguś Hołownia - pewnie dobre metr dziewięćdziesiąt wzrostu - kawał chłopa tak w ogóle.
Parker's Mood

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   cortes

  • Użytkownicy
  • 79 postów
  • Rejestracja: 26.08.2014

Napisano 04.12.2016 - 20:08

Mieczysław Kosz.

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   lukasiak.warszawka

  • Użytkownicy
  • 82 postów
  • Rejestracja: 21.09.2012

Napisano 04.12.2016 - 20:09

Wyświetl postUżytkownik Chicago dnia 04.12.2016 - 19:51 napisał

Chyba Boguś Hołownia - pewnie dobre metr dziewięćdziesiąt wzrostu - kawał chłopa tak w ogóle.

A mozdzer ? tez wysoki dosc
pamietam jak podawalem mu reke po koncercie  to musialem podskoczyc

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   soundchaser

  • Użytkownicy
  • 5243 postów
  • Rejestracja: 01.08.2009

Napisano 04.12.2016 - 20:36

E tam... Józek Skrzek bije wszystkich. ;-)

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   Bezlitosna Niusia

  • Użytkownicy
  • 3132 postów
  • Rejestracja: 30.12.2012

Napisano 04.12.2016 - 20:50

Wyświetl postUżytkownik lukasiak.warszawka dnia 04.12.2016 - 20:09 napisał



A mozdzer ? tez wysoki dosc
pamietam jak podawalem mu reke po koncercie  to musialem podskoczyc
Gdy podpisywał płytę to się pochylił:)

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   Magnepan

  • Użytkownicy
  • 6548 postów
  • Rejestracja: 15.06.2006

Napisano 04.12.2016 - 21:12

Wyświetl postUżytkownik lukasiak.warszawka dnia 04.12.2016 - 18:37 napisał

Kogo uważacie za największy polski talent pianistyczny  od początku istnienia pianina/fortepianu ?

Marcin Wasilewski. Tak absolutnie Marcin Wasilewski i jego Trio.

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   lukasiak.warszawka

  • Użytkownicy
  • 82 postów
  • Rejestracja: 21.09.2012

Napisano 04.12.2016 - 21:15

Wyświetl postUżytkownik Magnepan dnia 04.12.2016 - 21:12 napisał

Marcin Wasilewski. Tak absolutnie Marcin Wasilewski i jego Trio

Marcin gra tylko na bialych klawiszach odpada.

Chodzilo mi o tych ktorzy uzywaja tylko czarnych.

Tak na powaznie, to w swoim stylu nie ma sobie rownych. Mozdzer moze mu fortepian stroic jesli umie.

#9 Użytkownik nie jest zalogowany   Magnepan

  • Użytkownicy
  • 6548 postów
  • Rejestracja: 15.06.2006

Napisano 04.12.2016 - 21:29

Wyświetl postUżytkownik lukasiak.warszawka dnia 04.12.2016 - 21:15 napisał

<br />Tak na powaznie, to w swoim stylu nie ma sobie rownych. Mozdzer moze mu fortepian stroic jesli umie. <br />

Proszę, proszę, odważnie mówisz.......ja dodam coś od siebie - Keith Jarrett też mógłby nastroić fortepian Marcinowi i posłuchać
jak się gra jazz na 100%. Co prawda podczas słuchania mógłby się nieźle nawzdychać i postękać ale to już jest temat na inną opowieść.

#10 Użytkownik nie jest zalogowany   wojciech iwaszczukiewicz

  • Użytkownicy
  • 4421 postów
  • Rejestracja: 01.12.2006

Napisano 04.12.2016 - 23:02

Na szczęście jest ich tylu,że nie da się wskazać tego jednego,jedynego.

Wojtek Gogolewski też jest bardzo wysoki.

#11 Użytkownik nie jest zalogowany   Dominic2509

  • Użytkownicy
  • 2252 postów
  • Rejestracja: 06.04.2012

Napisano 04.12.2016 - 23:02

A po co stawiać takie pytanie...da się w ogóle na nie odpowiedzieć ? Możdżer faktycznie za czasów Miłość dawał radę później według mnie już grał dla kotleta ale wszystkiego nie słyszałem co nagrał. Nie rozumiem co chce przekazać jeśli coś chce...
Za Chrystusem przeciwko papieżowi.

#12 Użytkownik nie jest zalogowany   Chicago

  • Użytkownicy
  • 8066 postów
  • Rejestracja: 07.04.2008

Napisano 05.12.2016 - 00:13

Wyświetl postUżytkownik Dominic2509 dnia 04.12.2016 - 23:02 napisał

Możdżer faktycznie za czasów Miłość dawał radę później według mnie już grał dla kotleta ale wszystkiego nie słyszałem co nagrał. Nie rozumiem co chce przekazać jeśli coś chce...

Proszę Cię, Dominicu2509ty - Leszek w Miłości jest słabym ogniwem - przecież wystarczy posłuchać? Totalna klapa!
Parker's Mood

#13 Użytkownik nie jest zalogowany   lukasiak.warszawka

  • Użytkownicy
  • 82 postów
  • Rejestracja: 21.09.2012

Napisano 05.12.2016 - 06:02

Wyświetl postUżytkownik Chicago dnia 05.12.2016 - 00:13 napisał

Proszę Cię, Dominicu2509ty - Leszek w Miłości jest słabym ogniwem - przecież wystarczy posłuchać? Totalna klapa!
Co do klapy to napewna ja mial w fortepianie.

Ale nie wiem czy pisalo na niej totalna. Rozne byly napisy

Użytkownik lukasiak.warszawka edytował ten post 05.12.2016 - 06:07


#14 Użytkownik nie jest zalogowany   iro III

  • Użytkownicy
  • 397 postów
  • Rejestracja: 16.02.2009

Napisano 05.12.2016 - 08:35

Jak widać, każdy ma "swojego" i NajWiększy w kłótniach czy tylko polemikach nie zostanie tu ogłoszony.

Jednak skoro wyliczanka, to nie pojmuję dlaczego nie padły jeszcze nazwiska takie jak;
Adam Makowicz
Krzysztof Komeda Trzciński
Marcin Masecki

#15 Użytkownik nie jest zalogowany   lukasiak.warszawka

  • Użytkownicy
  • 82 postów
  • Rejestracja: 21.09.2012

Napisano 05.12.2016 - 09:13

Trzeba bylo zaczac od definicji co oznacza "pianista jazzowy". Komeda byl sredniej klasy pianista i wysokiej klasy kompozytorem. Mozdzer jest wybitnym wirtuozem, wyszkolonym pianista, duzej  klasy improwizatorem i kiepskim kompozytorem. Jest jeszcze pojecie "wizjoner" czyli ten kto wniosl calkowicie cos nowego. W tym chyba Masecki jest najlepszy. Krytyka Mozdzera ze gra do kotleta jest na wyrost. Duza rzecza jest byc pianista jazzowych i sie z tego utrzymac. Tym bardziej w polsce gdzie artysta ma 10 % od sprzedanej plyty a na koncerty jazzowe to przewaznie w zadymionych klubach. Podejrzewam ze LM mocno się zawiódł po napisaniu  musicalu Sen Nocy Letniej gdzie sztuka zostala zdjeta po kilku tygodniach a pisal to caly rok.  Nie mial na fryzjera. Mogl skonczyc jak wielu innych jazzmanow na starosc bez grosza, uzaleznionym i grajacym na ulicy. Za to nalezy sie medal ze przyblizyl muzyke jazzowa szerszej publicznosci. W polsce tego jeszcze nie bylo. Zreszta mial wielu nasladowcow ktorzy chcieli powtorzyc jego sukces. Latwo sie pisze z miejsca biznessmena ktory zarabia 20 tys na miesiac i kupuje miesiecznie 30 plyt CD ze Mozdzer poszedl na jazz-pop. Trzeba z czegos zyc. Zreszta Herdzin, ktory rowniez go za to krytykowal pisze muzyke do reklam telewizyjnych np do soku Tymbark. Wielu pianistow jazzowych skonczylo marnie.  

Notabene jest jeszcze Makowicz ale  to o 2 pokolenia wczesniej.

#16 Użytkownik nie jest zalogowany   Chicago

  • Użytkownicy
  • 8066 postów
  • Rejestracja: 07.04.2008

Napisano 05.12.2016 - 13:29

Ja nie lubię LM jako jazzmana - ten pianista gra jazz z powagą Beethovena, jak słusznie kiedyś zauważył nasz forumowy kolega Wojciech. Zresztą sam Możdżer niejednokrotnie podkreślał w swoich wywiadach, że brakowałó mu gruntownej znajomości standardów, więc i z graniem jamów miał pewne kłopoty, szczegónie za granicą, gdzie się gra milion standardów, których nie znają nasi i z poznaniem ich w biegu jest pewien problem, tak - dlatego mówię, że Możdżer jak na pianistę jazzowego nie jest raczej "in" Co innego klasyka - tu nie mam pytań. Co do jazzu jako uprawianej sztuki, to niestety jak ktoś liczy na sukces komercyjny, to musi jak najszybciej się przestawić na coś, co daje i przynosi kasę, np. disco polo. Niestety, jazzu to nie słucha chyba nawet 1% populacji ludzi na świecie, więc wielkiego pola do popisu w kwestii finansowej nie ma. W tym względzie udaje się w jazzie tylko nielicznym.
Parker's Mood

#17 Użytkownik nie jest zalogowany   Dominic2509

  • Użytkownicy
  • 2252 postów
  • Rejestracja: 06.04.2012

Napisano 05.12.2016 - 13:47

Chicago może albo i nawet nie może ale z pewnością nie słyszałem tyle co Ty więc według mnie nie było klapy. Mnie ich granie bardzo ale to bardzo podeszło więc inaczej oceniam. Indywidualnie z pewnością były niedociągnięcia ale jako band to brzmiało super, wciagało itp.
Za Chrystusem przeciwko papieżowi.

#18 Użytkownik nie jest zalogowany   Magnepan

  • Użytkownicy
  • 6548 postów
  • Rejestracja: 15.06.2006

Napisano 05.12.2016 - 19:24

Wyświetl postUżytkownik Chicago dnia 05.12.2016 - 13:29 napisał

Ja nie lubię LM jako jazzmana - ten pianista gra jazz z powagą Beethovena, jak słusznie kiedyś zauważył nasz forumowy kolega Wojciech. Zresztą sam Możdżer niejednokrotnie podkreślał w swoich wywiadach, że brakowałó mu gruntownej znajomości standardów, więc i z graniem jamów miał pewne kłopoty, szczegónie za granicą, gdzie się gra milion standardów, których nie znają nasi i z poznaniem ich w biegu jest pewien problem, tak - dlatego mówię, że Możdżer jak na pianistę jazzowego nie jest raczej "in" Co innego klasyka - tu nie mam pytań. Co do jazzu jako uprawianej sztuki, to niestety jak ktoś liczy na sukces komercyjny, to musi jak najszybciej się przestawić na coś, co daje i przynosi kasę, np. disco polo. Niestety, jazzu to nie słucha chyba nawet 1% populacji ludzi na świecie, więc wielkiego pola do popisu w kwestii finansowej nie ma. W tym względzie udaje się w jazzie tylko nielicznym.

A ja lubię Leszka Możdżera jako pianistę jazzowego , klasycznego. On jako jeden z pierwszych starał się nie tyle skomercjalizować jazz
co spopularyzować jazz w naszym kraju.Jego wpaniałe TRIO -Lars Danielsson na basie i Zohar Fresco na instr.perkusyjnych
to absolutna czołówka światowa i mega profesjonaliści. Nie przegapiłem żadnego koncertu Leszka Możdżera w naszym kochanym mieście
a było ich co najmniej 10 albo i lepiej. Leszek miał zawsze coś ciekawego i nowego do powiedzenia jako kompozytor i pianista
a jego techniki gry z ręcznikami, sciereczką i szklaneczkami były jak iluzja i oczarowywała publiczność.
LM mocno pragnął aby jazz w jego wykonaniu, rytmiczny i z przytupem wszedł na polską wieś zabitą deskami z gatunku disco polo
i w jakimś stopniu udało się jemu tego dokonać i stał się  popularny również w takich kręgach.

Myślę że gdyby Trio Leszka Możdżera miało okazję zagrać w USA i Chicago - to polonia amerykańska i nie tylko waliła
by drzwiami i oknami na koncerty z których powiewał zawsze świeży klimat jazzu i klasyki.

#19 Użytkownik nie jest zalogowany   Chicago

  • Użytkownicy
  • 8066 postów
  • Rejestracja: 07.04.2008

Napisano 05.12.2016 - 21:23

Możdżerów w Stanach jest tysiące - wyskakują z bramy jeden po drugim. Zgubiłby się w tłumie nasz wirtuoz, ewentualnie przykryty zostałby cieniem, sorry folks. Zresztą Możdżer był w Stanach kilka razy na występach, a i do Chicago przyjechał chyba ze dwa, albo trzy razy - ostatnio koncertował solo w Evanston. Myślę, że on sam może chyba najlepiej powiedzieć jak tutaj się gra jazz. Ale jako lokalna polska gwiazda, to jest dobry i ok - wierzę, że może się bardzo podobać niejazzowym słuchaczom.
Parker's Mood

#20 Użytkownik nie jest zalogowany   Magnepan

  • Użytkownicy
  • 6548 postów
  • Rejestracja: 15.06.2006

Napisano 06.12.2016 - 12:38

Wyświetl postUżytkownik Chicago dnia 05.12.2016 - 21:23 napisał

Możdżerów w Stanach jest tysiące - wyskakują z bramy jeden po drugim. Zgubiłby się w tłumie nasz wirtuoz, ewentualnie przykryty zostałby cieniem, sorry folks. Zresztą Możdżer był w Stanach kilka razy na występach, a i do Chicago przyjechał chyba ze dwa, albo trzy razy - ostatnio koncertował solo w Evanston. Myślę, że on sam może chyba najlepiej powiedzieć jak tutaj się gra jazz. Ale jako lokalna polska gwiazda, to jest dobry i ok - wierzę, że może się bardzo podobać niejazzowym słuchaczom.

????

Chicago , jeśli coś brałeś albo piłeś jakieś mocne ziółka to jeśli już musisz to nie pisz tylko słuchaj muzyki
z odpalonym subbem na którym mozesz przycupnąć i posiedzieć trochę. Poczujesz wtedy przepływ niskich tonów na całym ciele
a których nie jesteś w stanie prawdopodobnie już usłyszeć bez subba.

#21 Użytkownik nie jest zalogowany   Chicago

  • Użytkownicy
  • 8066 postów
  • Rejestracja: 07.04.2008

Napisano 06.12.2016 - 12:52

Jesteś niekompetentny - nie rechocz mnie tutaj i wracaj do stawu.
Parker's Mood

#22 Użytkownik nie jest zalogowany   lukasiak.warszawka

  • Użytkownicy
  • 82 postów
  • Rejestracja: 21.09.2012

Napisano 06.12.2016 - 13:59

Wyświetl postUżytkownik Chicago dnia 05.12.2016 - 21:23 napisał

Możdżerów w Stanach jest tysiące - wyskakują z bramy jeden po drugim. Zgubiłby się w tłumie nasz wirtuoz, ewentualnie przykryty zostałby cieniem, sorry folks

Najbardziej mnie smiesza ludzie ktorzy krytykuja pianistow a nie potrafia zagra 100 lat na fortepianie.
Mozdzer juz zapisal sie w historii pianistow improwizowanych. Niekoniecznie jazzowych. Po co mialby grac jak amerykanscy dawni piansci np Oscar Peterson czy Herbie Hancock czy Monk. Urodzil sie pozniej, znalazl swoj wlasny styl. Gruntownie wyksztalcony, obyty, trzezwy, grajacy nienaganna technika, oczywiscie czasem popelnia bledy ale kazdy popelnia jesli gra cwiercnuty w tempie 160  do tego nie z nut tylko improwizujac. Jesli bledy zdarzaja sie tym ktorzy graja na pamiec Chopina czyli musniecie innego klawisza to pianista jazzowych grajacy w takim samym tempie wymyslajac live tez moze sie mylic. Kazdy slawny gosc ma wrogow. Mozdzerow nie ma tysiace jest jeden i rozpoznawalny. Na poczatku probowal grac jak amerykanscy pianisci i chcialbyc jak oni ale poszedl wlasna sciezka i nie koniecznie narkotykowa jak czarni. Polaczyl muzyke klasyczna, wrecz barokowa z improwizacja. Kompozytorem jest slabym to nie jego dzialka ale improwizatorem w swoim nowym stylu jest najlepszym. Wasilewski jest bardzo dobry ale  mam wrazenie ze jest zamkniety w swoich kilku dzwiekach i bal sie wyplynac na szersze  wody i slychac u niego wplywy poznego Stanki. Zreszta harmonicznie w grze Wasilewskiego niewiele sie dzieje, rytmicznie akcentowo i klimatycznie za to sporo. Mozdzer w swojej grze jest wyrachowany, kiedys byl dziki ale poszedl po rozum do glowy. Stworzyl cos pomiedzy improwizacja a utworami gotowymi, mowie to o trio z tamburynem  i kontrabasem. Keith Jarrett to swietne standardy. Piekna technika, melodyjnosc zabrana z muzyki romantycznej i zapominanie sie przy fortepianie chociaz wiekszosc pianistow jazzowych nuci pod nosem w czasie gry.  Oni wrecz spiewaja melodie na fortepianie, w tym samym czasie graja to co spiewaja.  Jedyna rzecz ktora mnie denerwuje to te kilkukrotne repetycje dzwiekow, ale to wlasnie jego patent.   Komeda jakby nie spotkal Polanskiego kulawy pies by o nim nie slyszal. Podobnie zreszta jak o wielu z was nikt nie slyszal a gracie lepiej od Mozdzera. Szacun :)

#23 Użytkownik nie jest zalogowany   audiofan01

  • Użytkownicy
  • 984 postów
  • Rejestracja: 15.11.2010

Napisano 06.12.2016 - 14:18

Warto też chyba w tym towarzystwie przynajmniej wspomnieć o Włodku Pawliku.

#24 Użytkownik nie jest zalogowany   Chicago

  • Użytkownicy
  • 8066 postów
  • Rejestracja: 07.04.2008

Napisano 06.12.2016 - 14:35

Wyświetl postUżytkownik lukasiak.warszawka dnia 06.12.2016 - 13:59 napisał

Najbardziej mnie smiesza ludzie ktorzy krytykuja pianistow a nie potrafia zagra 100 lat na fortepianie.

Super tekst.


Wszystko się zgadza proszę pana - Leszek M to wybitny pianista, prawie jak Mozart - też zaczął grę na instrumencie w wieku pięciu lat - ale po kiego z niego robić wybitnego pianistę jazzowego, jak on nim po prostu nie jest i to w skrócie od kilku postów usiłuję przemycić i oświetlić błędną drogę. Możesz razem z Magnepanem leżeć plackiem przed Leszkiem albo się unosić z wrażenia - nie mam nic do tego i rozumiem, że każdy ma swoje wzorce. Ja po prostu widzę inne, o wiele mocniejsze figury na planszy pianistyki jazzowej... i to byłoby na tyle. Robić guru światowej pianistyki z Możdżera to trochę lekka przesada, a opowiadanie historii, co by było gdyby Leszek M przyjechał do Stanów i zagrał, to już w ogóle żenada. Był, i co z tego - zagrał dla Polonii i wszystko.
Parker's Mood

#25 Użytkownik nie jest zalogowany   lukasiak.warszawka

  • Użytkownicy
  • 82 postów
  • Rejestracja: 21.09.2012

Napisano 06.12.2016 - 14:50

Co nazywamy jazzem ? Granie amerykanskich standardow. Muzyka caly czas ewaluuje.  Po co ma grac standardy amerykanskie skoro urodzil sie w polsce.  Mam tylko 3 jego plyty. Dla mnie pianista jazzowy to pianista ktory improwizuje. Tym sie zajmuje. Juz pisalem o tym po co ma grac jak Hancock czy Gilbert Gray czy Edward z Pieleszewa to juz bylo. Jazz wedlug mnie to improwizacja, sam to robie od wieku 7 lat i cos o tym wiem. Skoro uwazasz ze jazz jest wtedy jak jest synkopa to twoja sprawa. Notabene jednym z pierwszych jazzmanow byl J.S.Bach czy Mozart. Bach jak sie zapomnial i improwizowal na slubie w kosciele na organach to go wyrzucili z kosciola. Uzywali tylko prostszej harmonii i mieli ograniczone srodki nie bylo np fortepianu tylko klawikord.Dawno juz nie kupuje jego plyt bo wogole nie slucham muzyki bo po co skoro sam gram pol dnia. Kto by po tylu godzinach przy fortepianie jeszcze sluchal fortepianu. Amerykanski dawny jazz byl bardzo ograniczony tak jak wielu krytykow muzycznych na swiecie. Wszystko oparte na bluesie, w kolko te same standardy, synkopa, akcenty i kontrabas ktory jak gral solo to zawsze zostawal sam i kazdy czekal az skonczy bo to bylo nudne. Dopiero cos nowego pokazal Miles i jego koledzy. Artysta jestes jak grasz swoje a mozdzer ma swoj styl. Chcesz amerykanski styl posluchaj Makowicza. Notabene  takze bardzo dobry pianista ale w swoim stylu old. Jedyne co LM  nie wyszlo to Chopin na jazzowo. Ale kto zrobil to dobrze. Raczej nikt. Oczywiscie nie ma zwyciezcy bo jak tu porownac kto lepszy. Kazdy slucha czegos innego. Ja ostatnio Edwarda ze Skierniewic. Ale on gra dobrze do 3 piw. Pozniej juz zwalnia.

Użytkownik lukasiak.warszawka edytował ten post 06.12.2016 - 14:54


#26 Użytkownik nie jest zalogowany   Chicago

  • Użytkownicy
  • 8066 postów
  • Rejestracja: 07.04.2008

Napisano 06.12.2016 - 15:09

Wyświetl postUżytkownik lukasiak.warszawka dnia 06.12.2016 - 14:50 napisał

Co nazywamy jazzem ?

Tak najkrócej, to chyba muzykę zawierającą elementy swingu, ale obecnie ta definicja tak jakby trochę się zdewaluowała, jak zresztą słusznie zauważyłeś. Bach pierwszym jazzmanem? Myślałem, że Kopernik, albo co najmniej Maria Skłodowska. Przecież Bach nie był Polakiem.
Parker's Mood

#27 Użytkownik nie jest zalogowany   lukasiak.warszawka

  • Użytkownicy
  • 82 postów
  • Rejestracja: 21.09.2012

Napisano 06.12.2016 - 15:15

Wyświetl postUżytkownik Chicago dnia 06.12.2016 - 15:09 napisał

Tak najkrócej, to chyba muzykę zawierającą elementy swingu, ale obecnie ta definicja tak jakby trochę się zdewaluowała, jak zresztą słusznie zauważyłeś. Bach pierwszym jazzmanem? Myślałem, że Kopernik, albo co najmniej Maria Skłodowska. Przecież Bach nie był Polakiem.
Nie byl ?

Ale byl zaborca polski. To tez sie liczy !!!

A tak na powaznie. Taka mam definicje jazzu. Improwizacja.

#28 Użytkownik nie jest zalogowany   Chicago

  • Użytkownicy
  • 8066 postów
  • Rejestracja: 07.04.2008

Napisano 06.12.2016 - 15:25

Główne elementy jazzu to: kształtowanie dżwięku i frazowanie, improwizacja, aranżacja, blues, spirituals i gospels, harmonika, melodyka, rytm i swing. Wszystko jest ważne, nie tylko impro, choć jest to elelement, na który chyba zawsze czekam z niecierpliwością.
Parker's Mood

#29 Użytkownik nie jest zalogowany   lukasiak.warszawka

  • Użytkownicy
  • 82 postów
  • Rejestracja: 21.09.2012

Napisano 06.12.2016 - 16:36

Zostawmy to muzykologom. Nigdy nie lubilem szukac i nazywac  styli w muzyce. Z form muzycznych mialem 3.
Obrazy trzeba ogladac a muzyki sluchac. Nie kolekcjonowac ale kupowac plyty by sluchac.
Najlepiej spytac bacy  co to jest jazz.

Czego sie jazz panocku.
To nie jazz to folk !!!

A zreszta folk moze byc tez jazzem albo odwrotnie.



#30 Użytkownik nie jest zalogowany   Chicago

  • Użytkownicy
  • 8066 postów
  • Rejestracja: 07.04.2008

Napisano 06.12.2016 - 16:49

Elementy jazzu to nie styl - style jazzowe, to są lecąc od początku: New Orleans, dixieland, Chicago, Swing, bebop, cool i hard bop, free jazz. Przed Nowym Orleanem można wstawić ragtime jako pierwszą dekadę, ok 1890 roku.
Parker's Mood





Użytkownicy przeglądający to forum: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Audiostereo Magazyn

 
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj