Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Nirvana preamplifikacji


  • Nie możesz odpowiedzieć
23 odpowiedzi w tym temacie

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   tanebo

  • Użytkownicy
  • 148 postów
  • Rejestracja: 01.12.2010

Napisano 10.08.2018 - 00:22

Jaki jest najlepszy przedwzmacniacz na świecie? I drugie pytanie: jaki jest najdroższy? Szukałem w necie rankingów ale trudno znaleźć stricte o przedwzmacniaczach...

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   tanebo

  • Użytkownicy
  • 148 postów
  • Rejestracja: 01.12.2010

Napisano 10.08.2018 - 07:47

Moje typy: Pass Xs Preamp, simaudio moon 850P, mark levinson no52

Uzupełnienie: Burmester 808 i ypsilon pst-100

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   Genesis

  • Użytkownicy
  • 1783 postów
  • Rejestracja: 21.07.2005

Napisano 10.08.2018 - 08:58

The best off? Czyli jaki? Wyłączony? Jeśli są "off" to wszystkie brzmią jednakowo.
PS Anglicyzmy są out!

Użytkownik Genesis edytował ten post 10.08.2018 - 08:59


#4 Użytkownik nie jest zalogowany   tanebo

  • Użytkownicy
  • 148 postów
  • Rejestracja: 01.12.2010

Napisano 10.08.2018 - 09:03

A coś w temacie?

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   Vlado vel Vladomord

  • Moderatorzy
  • 4987 postów
  • Rejestracja: 07.03.2010

Napisano 10.08.2018 - 10:13

Proszę o stosowanie j.polskiego w tytułach wątków. To polskie Forum.

Moderacja.

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   Sovereign

  • Użytkownicy+
  • 1895 postów
  • Rejestracja: 14.06.2010

Napisano 10.08.2018 - 12:40

np.

Najlepsze przedwzmacniacze? - jakie kiedykolwiek stworzono...

> tanebo
Proponuję wpisać nowy tytuł wątku, w miejsce obecnie widocznego tytułu ''The best off preamplifier?''
Lansing Mfg. Co. ~ Jim Lansing ~ James B. Lansing Sound, Inc. ~ JBL.png

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   jam_lasica

  • Użytkownicy
  • 148 postów
  • Rejestracja: 21.10.2003

Napisano 10.08.2018 - 12:42

Mam gorącą prośbę do moderacji. Bardzo proszę, zmieńcie ten kretyński tytuł wątku (z błędem) na coś w naszym języku, na przykład;
1. Najlepszy przedwzmacniacz
2. Przedwzmacniacz wszechczasów
3. Legendarne przedwzmacniacze
4. Nirvana preamplifikacji
5. ...?
I tak dalej, i temu podobne...
Z góry dziękuję za pomoc.
Jestem jednym z najstarszych stażem userem na forum audiostereo.pl . W tym roku mija już 15 lat! Przedtem było nieodżałowane "pl.rec.audio" by lukar.net .

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   Vlado vel Vladomord

  • Moderatorzy
  • 4987 postów
  • Rejestracja: 07.03.2010

Napisano 10.08.2018 - 13:50

Moderacja oczekuje na podanie przez założyciela poprawionego nowego tytułu wątku .
To Jego wątek, a mimo że moderacja ma prawo do zwrócenia uwagi i polecenia dokonania zmiany, to nie zamierza występować w roli ojca chrzestnego zakładanych wątków.

#9 Użytkownik nie jest zalogowany   tanebo

  • Użytkownicy
  • 148 postów
  • Rejestracja: 01.12.2010

Napisano 10.08.2018 - 15:34

Wyświetl postUżytkownik Vlado vel Vladomord dnia 10.08.2018 - 13:50 napisał

Moderacja oczekuje na podanie przez założyciela poprawionego nowego tytułu wątku .
To Jego wątek, a mimo że moderacja ma prawo do zwrócenia uwagi i polecenia dokonania zmiany, to nie zamierza występować w roli ojca chrzestnego zakładanych wątków.
Podoba mi się "Nirvana preamplifikacji" tylko nie wiem jak go zmienić? No chyba że nirvana nie jest polskim wrazem...

#10 Użytkownik nie jest zalogowany   jam_lasica

  • Użytkownicy
  • 148 postów
  • Rejestracja: 21.10.2003

Napisano 10.08.2018 - 17:29

Zawsze można użyć polskiej pisowni tego wyrazu: nirwana. I już!
Jestem jednym z najstarszych stażem userem na forum audiostereo.pl . W tym roku mija już 15 lat! Przedtem było nieodżałowane "pl.rec.audio" by lukar.net .

#11 Użytkownik nie jest zalogowany   tanebo

  • Użytkownicy
  • 148 postów
  • Rejestracja: 01.12.2010

Napisano 10.08.2018 - 20:47

OK. To jaki jest dziś najlepszy przedwzmacniacz na świecie? Powiedzmy że przyłapaliście św. Mikołaja jak spadł z dachu i złamał nogę i wisi wam przysługę więc cena nie gra roli...

#12 Użytkownik nie jest zalogowany   Sovereign

  • Użytkownicy+
  • 1895 postów
  • Rejestracja: 14.06.2010

Napisano 10.08.2018 - 22:56

The Best Preamplifiers ever made.

Moje typy przedwzmacniaczy: Mark Levinson №52 Reference Dual-Monaural Preamplifier i Viola Audio Laboratories Spirito II Reference Preamplifier. Z chęcią bym przygarnął :)
Dołączona grafika

Mark Levinson №52 Reference Dual-Monaural Preamplifier
Price: £28,000 w teście z maja 2014; obecnie £ 31,500.00 wg cennika z karma-av.co.uk
W USA stale $ 30,000.00

‘ ‘‘Has my system ever sounded quite as good as this?” I wondered’

"In pursuing outright excellence Mark Levinson’s development engineers have certainly designed a most glamorous preamplifier. If I could contemplate spending £31,5k…well, I’d be elbowing my way to the front of the queue for a ML №52 in a heartbeat! Not only does it get out of the way of the music, its flexible configurability and pleasing user interface makes it a delight to operate. In a word: fabulous…”
Hi-Fi News OUTSTANDING PRODUCT.jpg
Hi-Fi News & Record Review • May 2014 - test №52
Review: John Bamford; Lab: Paul Miller

HI-FI NEWS SPECIFICATIONS / LAB REPORT
Maximum output (<1% THD, 47kohm): >16Vrms (Balanced)
Maximum input level (<1% THD): >10Vrms (Balanced)
Output impedance (20Hz–20kHz): 10.1-10.3ohm (Balanced)
Frequency response (20Hz–100kHz): +0.02dB to –0.01dB
Input sensitivity: 500mV (+6dB gain setting)
A-wtd S/N ratio (re. 0dBV): 102.5dB
Distortion (20Hz-20kHz re. 0dBV): 0.000070.0003%
Power consumption: 31W (1W standby)
Dimensions (WHD) / Weight: 438x222x330mm / 27.3kg

* * *

https://hometheaterhifi.com/reviews/amplifier/preamplifier/mark-levinson-no-52-stereo-preamplifier-review/ by John E. Johnson, Jr., Ph.D. | September 3, 2014

''The frequency response is flat out to 200 kHz. This is extremely difficult to design, and such a wideband response totally prevents any phase shift in the audible band.

At 5 volts output, distortion was even lower. (Only 0.00027% THD+N). In fact, this is near the limits of the Audio Precision test instrument.

The Mark Levinson No52 is simply an awesome engineering achievement. The sound is absolutely neutral, which is a hallmark of Levinson products. Distortion is as low as can be achieved with technology that is available to today's electrical engineers.

Mark Levinson No52 Stereo Preamplifier Review Highlights Summary
• Easy to Navigate Inputs
• Extremely neutral sound
• Very low distortion
• Worth the price
Dołączona grafika
Introduction to the Mark Levinson No52 Stereo Preamplifier Review
I have tested many Mark Levinson audio products over the years, and the performance always astounded me. Neutral sound and low distortion are the two phrases that audiophiles, including myself, identify with Levinson.

The No52 is Levinson's latest, and greatest, preamplifier. They say it's the best preamplifier they have ever designed. I believe it, and if you audition this product, you will too.

Conclusions about The Mark Levinson No52 Stereo Preamplifier
I have reported on many preamplifiers at Secrets, and said good things about most of them, great things about a few of them, but words are not really needed when the bench test data show such amazing performance. The Levinson engineers did a fantastic job building, "the best preampifier they have ever designed".

It's a beautiful product to show off, an amazing product to listen to, and it's not even the most expensive preampifier out there. If you are a Levinson fan, you may have already ordered one of the No52's, and if you are someone who has been thinking about becoming a Levinson owner, now is the time. I can't think of any more adjectives to express my admiration for the Mark Levinson No52 Preamplifier. Well done ! ! !''
Dołączona grafika

* * *

https://www.avforums.com/user-reviews/review/mark-levinson-no-52-reference-preamplifier-vs-no-32-reference-preamplifier.41/ by David Yeo | May 28, 2014

''Pros
• Renders an effortless 3-D sonic image without being analytical or cold
Audio Performance 10 / 10

This item (№52) was purchased for US$30,000.00 from MG Hiend in 2014. The reviewer still owns this product.''

* * *

http://highfidelity.pl/@main-2215&lang= by Wojciech Pacuła | 1 października 2014 No. 126

''Nie wdając się w zawiłe dywagacje powiedzmy, że №52 jest jednym z najlepszych przedwzmacniaczy, jakie słyszałem. Trudno jednoznacznie powiedzieć: „najlepszy”, bo takie określenie w kontekście różnic między systemami, preferencjami i oczekiwaniami jest mocno podejrzane. Pod pewnymi względami, patrząc w możliwie najbardziej obiektywny sposób, jest to jednak urządzenie wzorcowe. To prawdziwe narzędzie, ułatwiające pracę osób takich jak ja, które byłoby również czymś w rodzaju „twardego rdzenia” systemu w dowolnym topowym studio nagraniowym. Jeśli ludziom tam pracującym naprawdę zależałoby na „top of the top”.

Rzeczą, która niemal szokuje, nawet jeśli znamy topowe urządzenia audio, jest rozdzielczość dźwięku, jaką to urządzenie oferuje. W ogólnym planie daje to przekaz, który jest interesujący i wiarygodny. Dowolna płyta grana za pośrednictwem testowanego przedwzmacniacza ma coś do odkrycia, do pokazania, gdyż Levinson chętnie się dzieli tym, co jest do niego wysyłane ze źródła.

Urządzenie ma bowiem wybitnie wypełnioną średnicę i jest nasycone – to po pierwsze. A po drugie: jego wysokie tony są dźwięczne, głębokie i mają wybitną barwę; są lepsze niż w lampowych wzmacniaczach przedwzmacniaczach, które niezwykle wysoko cenię: Tenor Audio Line1/Power1, Ayon Audio Spheris II i CAT SL1 Legend. Góra pasma brzmi też lepiej niż w tranzystorowych Accuphase C-3800 i Soulution 720. To zupełnie nowa jakość, która ładnie pokazuje, że podział na urządzenia lampowe i tranzystorowe traci powoli sens, przynajmniej jeśli chodzi o przedwzmacniacze.
Dołączona grafika
Informacje niesione w paśmie wysokich tonów to nie tylko dźwięk bezpośredni, ale również harmoniczne nawet bardzo niskiego basu. Levinson pokazuje je jako coś spójnego, jako przedłużenie dźwięku podstawowego. Urządzenie nigdy nie oddziela góry od tego, co poniżej. Przy tak doskonałej rozdzielczości i równie dobrej selektywności to niezwykłe osiągnięcie, bo właśnie tego niegdyś w high-endzie brakowało. Tutaj to mamy.
Nieprzypadkowo skontrastowałem №52 z urządzeniami lampowymi, w tym z moim Polarisem III. Wszystkie one wydają się lekko zamglone. Porównanie ich z dowolnym tańszym urządzeniem rozbija konkurenta w puch, pokazując, że to dźwięk wybitny. Przedwzmacniacz z USA jest jednak pod tym względem lepszy i nie ma potrzeby bić piany udowadniając, że jest inaczej.

Góra pasma brzmi równie dobrze, a w pewnych aspektach lepiej niż z najlepszych urządzeń lampowych, jakie znam. Przede mną test Spherisa III Ayon Audio i nie słyszałem nigdy topowego Lamma ani najlepszego przedwzmacniacza Kondo. Ale w życiu zawsze jest coś przed nami i nie można milczeć w imię czegoś, o czym nie wiemy. To byłby idiotyzm. Na dzień dzisiejszy jest tak, a nie inaczej – Mark rządzi.
To ważne tym bardziej, że średnica zachowuje się w niezwykle podobny sposób. Po przesłuchaniu paru płyt, po wyciąganiu ich z półek i boxów usiadłem, żeby je zapisać, a potem wybrać do spisu płyt te, które w teście wydały mi się najważniejsze. Okazało się, że większość stanowią nagrania fortepianowe, albo z fortepianem w roli głównej. I nic dziwnego. Dźwięk urządzenia jest tak wyrównany, że ten niezwykle trudny do właściwego odtworzenia instrument ożywał, robił się bardziej wiarygodny.
Polaris III gra Goulda ze złotej wersji jego Wariacji Golbergowskich z 1981 roku ciepło i niesłychanie „bebechowo”, to prawdziwa uczta. Levinson poszedł jednak dalej. Brzmienie nie było z nim tak „przymilne” (choć lubię to jak diabli), ale było w nim jeszcze więcej muzyki. Rozdzielczość, ta właściwa rozdzielczość, a nie udawana, przynosi nie tylko detaliczność. Ta jest pochodną różnicowania i umiejętności przekazania w krótkim czasie dużej ilości poukładanych, połączonych z czymś większym informacji. Daje to brzmienie „ciepłe”, ciepłem gęstości i dojrzałości, a nie manipulacją barwą. Dzięki temu, u siebie po raz pierwszy, usłyszałem realne bryły i relacje między mruczącym Gouldem i fortepianem. Fortepian na pierwszym planie, z własnym pogłosem, a Gould nieco dalej, z większą ilością odbić; fortepian jako dźwięk bezpośredni, a Gould z opóźnieniem. Niebywałe przeżycie i jeszcze lepsza łączność z muzyką, która – jak mi się wydawało – wżarta jest we mnie na dobre.

Perfekcyjne różnicowanie barwowe to jedno. Ale różnicowanie dynamiki, które to urządzenie oferuje, to coś znacznie większego. Tak dobrze oddanej perkusji nagrań z lat 50. i 60. XX wieku, jak z płyty Jim Hall Trio Blues On The Rock, nie słyszałem. Tak niesamowitego cieniowania i realnego pokazania różnic między instrumentami, jak na płycie Salzau Music On The Water tria Danielsson, Dell i Landgren, nie podejrzewałem. Różnicowanie dynamiki, timing to rzecz w muzyce absolutnie podstawowa. Bez tego trudno mówić o utworze muzycznym. Levinson robi to lepiej niż wszystkie przedwzmacniacze, z którymi miałem do czynienia. Nawet przedwzmacniacze pasywne, których nie lubię, ale które jednak rytmiczność mają wybitną, wydają się przy nim skompresowane i spowolnione.
Być może właśnie tak, a nie inaczej, odebrałem sposób prowadzenia basu. Nie jest on specjalnie gęsty ani nie wydaje się niski. To pozory, schodzi bowiem dużo niżej niż w Polarisie III. Ale też jest lepiej kontrolowany, a jego atak i wybrzmienie lepiej definiowane. To dlatego wydaje się, że bas Ayona, Tenora i Soulution jest gęstszy, bardziej nasycony. Nie potrafię tego inaczej wytłumaczyć. Obiektywnie rzecz biorąc taka prezentacja, jak z №52, jest bezdyskusyjnie bardziej prawidłowa. Takie kontrabasy trudno będzie powtórzyć gdzie indziej. Tak precyzyjnie uwidocznione problemy z nagraniem i wydaniem płyty So Petera Gabriela gdzie indziej umykają. Wspomniane urządzenia robiły z tym albumem coś w rodzaju „remasteringu”, dopieszczając go, polepszając na tyle, że jego sucha barwa i dość topornie uchwycony, konturowy bas były do przeżycia. Z Markiem Levinsonem zwracają na siebie uwagę.''

Użytkownik Sovereign edytował ten post 10.08.2018 - 22:56

Lansing Mfg. Co. ~ Jim Lansing ~ James B. Lansing Sound, Inc. ~ JBL.png

#13 Użytkownik nie jest zalogowany   tanebo

  • Użytkownicy
  • 148 postów
  • Rejestracja: 01.12.2010

Napisano 11.08.2018 - 06:52

Dzięki za odpowiedź. N52 też jest moim faworytem. Może nawet przed Dan D"agostino. Tłumaczę dlaczego stworzyłem temat: high end jako taki nie istnieje. O ile hi fi można jakoś zdefiniować trudniej zrobić to z high endem. Jeśli już to robimy jest to "szczyt" - tak jak himalaizm jest szczytem wspinania się. Jeśli zapytamy audiofila co jest szczytem amplifikacji to odpowiedź zapewne będzie: przedwzmacniacz plus dwie monofoniczne końcówki. O ile producentów końcówek jest sporo o tyle przedwzmacniacze traktowane są po macoszemu. Zwykle są to zubożone wersje wzmacniaczy zintegrowanych. A przecież to istotna część toru. Podobnie po macoszemu traktowane są transporty cd.

#14 Użytkownik nie jest zalogowany   Vlado vel Vladomord

  • Moderatorzy
  • 4987 postów
  • Rejestracja: 07.03.2010

Napisano 11.08.2018 - 09:05

Wyświetl postUżytkownik tanebo dnia 10.08.2018 - 15:34 napisał

Podoba mi się "Nirvana preamplifikacji" tylko nie wiem jak go zmienić? No chyba że nirvana nie jest polskim wrazem...

Ani Nirvana, ani preamplifikacja nie są słowami polskimi, ale będzie lepiej niż teraz :-) Niechaj zatem będzie Nirvana.

#15 Użytkownik nie jest zalogowany   jafi

  • Branża
  • 887 postów
  • Rejestracja: 24.11.2011

Napisano 12.08.2018 - 09:26

Z pewnością nie jeden z najdroższych, ale jeden z najlepszych, które słyszałem:
Coincident Statement Line Stage.

Krótki opis:
sterowany parą lamp bezpośrednio żarzonych DHT 101D
wejścia i wyjścia RCA, XLR
transformatorowa regulacja głośności osobna dla kanału lewego i prawego
osobny przewymiarowany zasilacz zdolny napędzić 100 watową integrę
przełącznik ground lift do eliminacji ewentualnej pętli masy

Jak gra:
dźwięk z obszerną sceną, ale nierozfazowany/koherentny
            barwny
            normalny - w sensie nieudziwniony, proporcjonalny

http://hifijaity.pl/oferta/
elektronika bywa fascynująca; lecz to akustyka w audio ekscytuje najbardziej
www.hifijaity.pl

#16 Użytkownik nie jest zalogowany   tanebo

  • Użytkownicy
  • 148 postów
  • Rejestracja: 01.12.2010

Napisano 12.08.2018 - 11:32

No to faktycznie nirvana. Nawet D'agostino jest tańszy...

#17 Użytkownik nie jest zalogowany   jafi

  • Branża
  • 887 postów
  • Rejestracja: 24.11.2011

Napisano 12.08.2018 - 13:28

Z czego wnosisz?
elektronika bywa fascynująca; lecz to akustyka w audio ekscytuje najbardziej
www.hifijaity.pl

#18 Użytkownik nie jest zalogowany   Chicago

  • Użytkownicy
  • 9410 postów
  • Rejestracja: 07.04.2008

Napisano 12.08.2018 - 18:06

Wyświetl postUżytkownik jafi dnia 12.08.2018 - 09:26 napisał

Coincident Statement Line Stage.


Wygląda pięknie, a i cena całkiem przyzwoita jak na taki wyrafinowany produkt. W tej cenie był ML 380S w 1998 roku.
Parker's Mood

#19 Użytkownik nie jest zalogowany   Sovereign

  • Użytkownicy+
  • 1895 postów
  • Rejestracja: 14.06.2010

Napisano 12.08.2018 - 23:01

Coincident Speaker Technology Line Statement Pre-Amplifier - raczej tańszy jak widać (Price: US$ 5,499.00) na dole strony w tym artykule/teście: https://www.audio-activity.com/coincident-statement-linestage-in-english.html Super user 'electro' kilka lat temu coś tam zakładał o tym Pre: http://www.audiostereo.pl/coincident-speaker-technology-statement-linestage-tube-preamp_120857.html

Dan D'Agostino Momentum Pre-Amp - dużo droższy. W USA $ 32,000 w kolorze silver, i $ 34,000 za wersję w kolorze black.
Price: £32,900 w teście z listopada 2013 w Hi-Fi News & Record Review

'Yes: a high-end preamplifier that offers on-board tone adjustment’
'Never had I heard the Editor's "Beemers" sound so sublime'
Hi-Fi News OUTSTANDING PRODUCT.jpg
Review: John Bamford; Lab: Paul Miller

HI-FI NEWS SPECIFICATIONS / LAB REPORT
Maximum output (<1% THD, 47kohm): >20Vrms (Balanced)
Maximum input level (<1% THD): >10Vrms (Balanced)
Output impedance (20Hz–20kHz): 38.6-38.9ohm (Balanced)
Frequency response (20Hz–100kHz): +0.38dB to +0.02dB
Input sensitivity (re. 0dBV): 388mV (Balanced)
A-wtd S/N ratio (re. 0dBV): 96.0dB
Distortion (20Hz-20kHz re. 0dBV): 0.00065–0.00085%
Power consumption: 30W (7W standby)
Dimensions (WHD): 457x178x318mm

* * *

http://highfidelity.pl/@main-1843&lang= by Wojciech Pacuła | 16. listopada 2013, No. 115

''Co więcej, urządzenie założyciela firmy Krell ma charakterystyczne brzmienie własne, bardzo zbliżone do tego, co słyszałem z końcówką Momentum Stereo. Można je w dość prosty sposób z grubsza opisać i będzie to opis uczciwy. Mimo to postaram się później to uszczegółowić, bo dopiero wtedy będzie można w pełni docenić to, co się w tym urządzeniu udało zrobić i jednocześnie wstępnie przyporządkować go (jak zawsze ostatecznym sprawdzianem MUSI być odsłuch we WŁASNYM SYSTEMIE) do jednej z kategorii: „tak”, „nie”, „sam nie wiem”.

Najnowsza kreacja pana D’Agostino ilustruje to, o czym mówię, książkowo. Barwa jest tu ciepła, w sposób zarezerwowany kiedyś wyłącznie dla lamp. I rzeczywiście, w podobny sposób zachowywały się u mnie przedwzmacniacze Octave – wspomniany Jubilee Pre, a także HP 500 Special Edition (test w „Audio”), przedwzmacniacz Convergent Audio Technology SL1 Legend, wszystkie, co do jednego hardcore’owo lampowe, ale przecież i równie jednoznaczny, tyle że półprzewodnikowy, Soulution 720. Ich barwa była daleka od zimna i kliniczności. Można było mówić o gęstym brzmieniu i dojrzałości.

Momentum Preamplifier należy do tej samej grupy. Płyty odtwarzane są przy jego pomocy, jakby ktoś je zremasterował na lampowym sprzęcie, albo jakby grał wyłącznie winyle z gramofonu, w którym pierwszeństwo miało pokreślenie specyficznych własności soniczych tego nośnika.

To niezwykle głęboki i gęsty dźwięk. Wypełniony, piękny. Starsze nagrania, jak rock z lat 70., najczęściej zarejestrowany bardzo słabo, jakby wszyscy ciągle chodzili upaleni i nie bardzo orientowali się w tym, co robią (co pewnie jest prawdą), zabrzmiał dobrze. Co ja mówię, bardzo dobrze! Szklistość blach została skorygowana i wreszcie słychać było ich wypełnienie. Ponieważ jednak mówimy o topowym urządzeniu, częścią jego oferty jest też rozdzielczość, której w tzw. „lampowym” brzmieniu zazwyczaj nie uświadczysz. Dlatego też wygładzenie dźwięku powiązane było z bardzo dobrym różnicowaniem.

Tylko jeden przedwzmacniacz robił potrafił w podobny sposób zejść tak nisko, może nawet z lepszą głębią zakresu poniżej 40 Hz, z jeszcze lepszą rozdzielczością, a był to Accuphase C3800. Ten z kolei nie miał tak magicznej średnicy i tak gładkiej góry jak Momentum.
Myślę, że właśnie środkowy zakres jest czymś, co pozwala myśleć o tym przedwzmacniaczu jak o uniwersalnym lekarstwie na nudę, albo zimne systemy. W połączeniu z firmowymi końcówkami te cechy się spotęgują. Jeśli jednak szukamy czegoś, co wyznaczy w brzmieniu ów kierunek, doda mu energii i barw, to amerykański przedwzmacniacz może być takim właśnie „amerykańskim łącznikiem”.

Mamy więc: ciepłe brzmienie, bardzo dobrą rozdzielczość na górze pasma i niesamowite zejście basu, zawsze plastycznego i nieco miękkiego.
Monentum Preamplifier nie zagrał więc aż tak głębokiej sceny, jak mój Polaris III, Spheris II, jak Jubilee. Ale lepiej od nich zdefiniował rozmach dużych składów orkiestrowych, pokazał wokale bliżej, w bardziej treściwy sposób.

Ma określony charakter, bazujący na gęstym środku i basie, słodkiej górze i skłonności do pokazywania pierwszych planów dość blisko słuchacza. Głębia sceny nie jest za specjalna, podobnie jak rozdzielczość, pokazująca obrys bryły i jej fakturę. Tyle, że urządzenie łączy w sobie dobre cechy wielu innych produktów, przez co nie każe się zastanawiać nad wyborami. W zaskakujący sposób przypomina to, co słyszałem z innym urządzeniem półprzewodnikowym, szwajcarskim przedwzmacniaczem Soulution 720. „Siedemsetdwudziestka” bardziej jednak naśladowała klasyczne „lampowe” brzmienie. Jej dźwięk był jeszcze gęstszy. Ale i bardziej zaokrąglony, bardziej „zamknięty”. Momentum ma skraje pasma rozciągnięte jak w C-3800 Accuphase’a, a przy tym gęstszą średnicę.''

Użytkownik Sovereign edytował ten post 12.08.2018 - 23:03

Lansing Mfg. Co. ~ Jim Lansing ~ James B. Lansing Sound, Inc. ~ JBL.png

#20 Użytkownik nie jest zalogowany   jafi

  • Branża
  • 887 postów
  • Rejestracja: 24.11.2011

Napisano 13.08.2018 - 06:01

Wyświetl postUżytkownik Sovereign dnia 12.08.2018 - 23:01 napisał

Super user 'electro' kilka lat temu coś tam zakładał o tym Pre: http://www.audiostereo.pl/coincident-speaker-technology-statement-linestage-tube-preamp_120857.html
electro poznałem w tym roku osobiście - sympatyczny kolega:)

Jeśli kogoś interesują testy to o Coincident Statement Line Stage można sporo poczytać:

TONEAudio Magazine - December 2016
www.Audiophile-Magazine.com - October 2016
Enjoythemusic.com - November 2015
Product Reviews & Personal Opinions (Moderated)
- StereoNET Australia
Audio Activity - April / 2013
Enjoythemusic.com - Jan/2013
WajonAudio - 2011
High-endaudio.com - Feb 2011
High-endaudio.com - Sept 2010
Stereomojo.com - July 2010
Enjoythemusic.com - April / May 2010
Stereomojo 2009 Product of the Year
Coincident Statement Linestage
Audiogon Reviews October 2009

...a później powklejać jak to czyni Kolega Sovereign:)
elektronika bywa fascynująca; lecz to akustyka w audio ekscytuje najbardziej
www.hifijaity.pl

#21 Użytkownik nie jest zalogowany   Sovereign

  • Użytkownicy+
  • 1895 postów
  • Rejestracja: 14.06.2010

Napisano 13.08.2018 - 13:13

Coincident nie miał testu w „Hi-Fi News & Record Review” :) i nie masz Lab Report'u. Czy przynajmniej w „High Fidelity” gdzie jest jakieś porównanie do tych samych przedwzmacniaczy lampowych i tranzystorowych :)

Słuchane na wyjeździe. Topowych drogich pre-amp'ów prawie w ogóle nie pożyczają. Chcesz posłuchać / mieć na stałe u siebie to kup sobie ;). Redaktor naczelny na stałe na pewno nie ma - chyba że sobie kupi :)

Tak samo kolumny/zespoły głośnikowe jakie najbardziej chciałby mieć u siebie!
I tak w kolejności wygląda Jego podium : http://www.highfidelity.pl/@main-2608&lang=

1. JBL Project EVEREST DD67000
2. Tannoy Westminster Royal SE
3. AudioMachina PURE NSE

Od 1 grudnia 2015 r. jeszcze zbiera pieniążki ;) na wersję w Premium Finish :)

Wyświetl postUżytkownik jafi dnia 13.08.2018 - 06:01 napisał

electro poznałem w tym roku osobiście - sympatyczny kolega:)

Owszem. Mój imiennik chciałby mieć JBL-e Project K2 S9900 lub Tannoy-e Westminster Royal SE. I jakieś najlepsze wydajne duże lampy do tego - bo on lubi lampy. A ja konstrukcje solid-state - choć 'lampką' też nie pogardzę, jak nie jest mocno skompresowana i przekłamująca przekaz.

Wyświetl postUżytkownik jafi dnia 13.08.2018 - 06:01 napisał

o Coincident Statement Line Stage można sporo poczytać:
Audio Activity - April / 2013

To ta strona do której we wcześniejszym wpisie podałem link. Lampowy 'Coincident Statement Line Stage' ($ 5,499.00) poległ tam w konfrontacji z półprzewodnikowym Viola Spirito II ($ 69,000.00) - co mnie w ogóle nie dziwi :)

Użytkownik Sovereign edytował ten post 13.08.2018 - 13:13

Lansing Mfg. Co. ~ Jim Lansing ~ James B. Lansing Sound, Inc. ~ JBL.png

#22 Użytkownik nie jest zalogowany   jafi

  • Branża
  • 887 postów
  • Rejestracja: 24.11.2011

Napisano 13.08.2018 - 20:43

Wyświetl postUżytkownik Sovereign dnia 13.08.2018 - 13:13 napisał

Lampowy 'Coincident Statement Line Stage' ($ 5,499.00) poległ tam w konfrontacji z półprzewodnikowym Viola Spirito II ($ 69,000.00) - co mnie w ogóle nie dziwi :
Jak już porównujemy Coincident do innych, to mówiąc Twoimi słowami poległ przy nim np. Audio Research Reference 5SE za 60tys zł.

A innymi słowy dźwięk był bardziej ubogi: w barwach, scenie, a przede wszystkim dużo mniej punktualny/koherentny. Oczywiście AR jest przedwzmacniaczem lampowym.

Jeśli chodzi o krzem, to porównywałem bezpośrednio z wysokim przedstawicielem gatunku - takim za 29 tys Eur, że sławnej marki nie wspomnę i nie miałem wątpliwości, jakie urządzenie w tym porównaniu wypadło lepiej: Coincident.
O ile w kategoriach hi-fi  półprzewodnikowy przedwzmacniacz miał sporo do zaoferowania, o tyle muzyki z niego było już znacznie mniej.

Biorąc pod uwagę "skromną cenę" Coincident Statement (do przedwzmacniaczy odniesienia) zasługuje na uwagę. Więcej: jest najlepszym pre jakie słyszałem w kontrolowanych warunkach u siebie.
elektronika bywa fascynująca; lecz to akustyka w audio ekscytuje najbardziej
www.hifijaity.pl

#23 Użytkownik nie jest zalogowany   Piękny Stefan

  • Użytkownicy
  • 554 postów
  • Rejestracja: 16.04.2015

Napisano 13.08.2018 - 21:30

Może on i dobry jest (ten Coincident Statement),  może i nawet bardzo dobry.
Ale jeżeli go poleca dystrybutor powyższego...
Jakoś tak nie bardzo... Ale wpis jest. Ktoś spojrzy, przeczyta...

#24 Użytkownik nie jest zalogowany   Sovereign

  • Użytkownicy+
  • 1895 postów
  • Rejestracja: 14.06.2010

Napisano 14.08.2018 - 12:20

To ten sam lampowy AR Ref. 5SE, który nawet nie zbliżył się do przedwzmacniacza z ubiegłego stulecia :), a tym bardziej do nowego preampu, przy którym kuleje Audio Research Reference 10.

https://www.avforums.com/user-reviews/review/mark-levinson-no-52-reference-preamplifier-vs-no-32-reference-preamplifier.41/
Review of Mark Levinson No.52 Stereo Pre-Amplifier by David Yeo, May 28, 2014.

''I own an all Mark Levinson system: 31.5 transport, 30.6 DAC, 52 preamp, 33 monoblocks, Revel Ultima Salon speakers, Siltech power chords, XLO digital interconnect, Transparent Audio balanced interconnects and speaker cables, Black Diamond Racing shelf, Goldmund cones.

I have had the same system for over 10 years which had a No.32 preamp instead of the present 52. I am therefore familiar with the Mark Levinson "signature sound" which one reviewer summed up quite nicely as "gentlemanly" - so probably not ideal for those into heavy metal! For me that sound means an accurate sound stage (be it an outdoor concert, a church recording, a concert hall or a studio) where the music is open, airy, effortless and is as close to the original performance as possible without trying to add any emphasis or slam or extra colouration.

In my system the No.32 was "absent" - it never drew any attention to itself, just like the rest of the components. The sound stage was always realistic and accurate (wide when it is meant to be so and intimate when so intended by the recording engineers); voices, piano and strings were reproduced faithfully as if you were in the recording venue itself. The sound was never tubby - it was fast but not lean so a dramatic drum solo never sounded messy.

In "Hotel California" - track 6 of the Eagles' Hell Freezes Over, there are at least 2 occasions when the crowd whistled enthusiastically in the middle of the track. It never fails to bring a smile to my face - you always feel you are part of that crowd on that day. The opening guitar riffs seem to float above the right speaker. In Proprius' opening track of Cantate Domino, you are immediately struck by the majesty (and size) of the church organ, sense the acoustics created by the walls of the Oscarskyrkan church in Stockholm and then the singing of the choir coming in wave after wave of perfect harmony. Carol Kidd's rendition of "When I dream" is what I use to gauge a system's ability to reproduce the timbre of her lovely voice - it is a magical performance that I never tire of. It is as if her voice is spot lit while all around is black silence. Lately I have been listening a lot to Bach's "Air" by violinist Anne Akiko Meyers. The violin is perfectly balanced between the soloist and the English Chamber Orchestra, its tone life-like and compelling.

Then I came across the No.52.

When I substituted the 52 for the 32 in my set up, the difference was not subtle. Let me get one thing out of the way: to my ears, this time the apple did not fall far from the tree. But there is a very discernible difference:
With Hotel California in Hell Freezes Over, there were the familiar whistles but this time they were much more realistic because I could almost sense the exact spot of the people whistling!
Where you could absolutely sense the crowd in the foreground before now they seem to be silhouetted in front of you. This was how much the sound stage had improved. But the real surprise came with the drums - it was tighter, snappier, deeper and the decay could be heard effortlessly. To me it seemed as if the sonic imagery became much more 3-D, not sharper or leaner, just that much more "live". And that guitar riff above the right speaker? Every super rapid pluck of the strings were more apparent - you could feel the strings moving. My interest piqued, I rushed to play my other benchmark CDs to confirm what I heard.

With Cantate Domino I was floored - the organ was powerful and compelling like I have never heard it (probably because the lower notes were really kicking in this time so I really felt the vibrations from the organ? NB volume was kept the same throughout), the choir was singing in sections and yet together - you could almost pick out certain individuals singing in front of you.
With Carol Kidd it was as if the camera had moved closer to her lips - every tremor, timbre and breath was picked up but not in an analytical way.
I was not even looking for these - they simply presented themselves.
With Anne Akiko Meyer's violin, the 3-D sound staging became apparent - you could more easily sense the physical separation of the solo violin from the orchestra.
It was not spot lit in any way, just wonderfully separated so as to make you that much more involved in her interpretation of that piece of music.

In 11 years nothing came close to tempting me to change my No.32. The 52 managed this in 2 days. For what it is worth I also checked out the Audio Research Reference 5 SE and their top-of-the-line Reference 10. I remember years ago I was torn between the Audio Research Reference 2 and the Mark Levinson No.32. The Reference 5 SE did not even come close to the No.32 never mind the 52. The Reference 10 however is a totally different story. It is the first tube preamp that in a blind listening test I would not have thought was a tube preamp. It was able to reproduce the guitar riffs in Hotel California. It was fast and very musical. However I found it lacked the punch of the No.52 in bass and drums, and surprisingly for me it was not as strong as the 52 when it came to voice and string instruments where I was expecting a tube preamp to have a natural advantage.

Hope this helps. At the end of the day it's about the music not the components. Happy listening!

Test CDs:
"Air" The Bach Album - Anne Akiko Meyers and the English Chamber Orchestra (Evolution)
Proprius "Cantate Domino" XRCD2 version
Best Audiophile Voices XRCD2 version
Eagles' "Hell Freezes Over" XRCD2 version

This item was purchased for US$30,000.00 from MG Hiend in 2014. The reviewer still owns this product.

Pros
• Renders an effortless 3-D sonic image without being analytical or cold
Audio Performance 10 / 10 ''

Użytkownik Sovereign edytował ten post 14.08.2018 - 12:20

Lansing Mfg. Co. ~ Jim Lansing ~ James B. Lansing Sound, Inc. ~ JBL.png





Użytkownicy przeglądający to forum: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Audiostereo Magazyn

 
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Na naszej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej - więcej o tym w Naszej polityce prywatności. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.

Akceptuję   Zmiana ustawień