Użytkownik aniol450 dnia 15.02.2011 - 22:09 napisał
Kto powiedział, że tak zakładam? Nie chodzi tu o wlewanie alkoholu - do wkładki, co innego usta :)- ale cóż to musiałby być za klej, który rozpuszczą byle opary. To tak, jakby zrobić auto, którego lakier rozpuszcza się pod wpływem płynu do mycia szyb...
Trochę to postawione na głowie. A Ci z Ortofona robią w tym temacie już kilka dobrych lat...
To co trzyma igłę w cantileverze to nie klej, to rodzaj żywicy syntetycznej. Akurat u Ortofona to nie reaguje z alkoholem, natomiast czytałem wynurzenia jakiegoś vinylmaniaka, który czyszcząc alkoholem załatwił po kolei dwie igły we wkładkach Lyra. Trzeba uważać.
Alkoholu nikt oczywiście do wkładki specjalnie nie wlewa, ale czyżby nie ma on możliwości przedostania się do jej wnętrza? Większość osób czyści pewnie igły w następujący sposób: odpinamy headshell z wkładką, kładziemy go "na pleckach", bo tak przecież najwygodniej, moczymy pędzelek w alkoholu i czyścimy. Alkohol sobie spływa po cantileverze do wnętrza wkładki, czasem pewnie nawet w niezauważalny sposób, bo płynie od spodu rureczki, a tego podczas czyszczenia możemy poprostu nie zauważyć. I w ten sposób leje się wprost na zawieszenie, które jest czesto wykonane z gumowego krążka, zupełnie nieodpornego na kontakt ze stężonym alkoholem. W konsekwencji mamy czystą igłę, ale z uszkodzonym zawieszeniem, czego objawem jest zbyt silne "siadanie" wkładki pod znamionowym naciskiem. Uszkodzone zawieszenie nie jest w stanie utrzymać wkładki na odpowiedniej wysokości nad płytą, kąty VTA i SRA nie są zachowane. Wkładka źle gra, a w skrajnej sytuacji zaczyna trzeć obudową o płytę. Pokazywano takie wkładki na forum niejednokrotnie, a udzielana porada: "zmniejsz nacisk", jest w tym momencie nierzeczowa.
Między innymi dlatego nie watro kupować używanych wkładek, bo igła może być owszem o.k., ale nie wiadomo co kto do wkładki nalał. Stanu zawieszenia nie oceni się dopóki nie założy się wkładki na ramię i jej nie posłucha.
Pozdro,
Yul
Użytkownik Yul edytował ten post 16.02.2011 - 07:57