Pytanie Snoba, czy Wy też zmuszacie się?
Rozpoczęty przez reart, 22.03.2009 23:08
#61
Napisano 25.03.2009 - 20:40
Wiem o tym, proszę Pana. Muzyka współczesna klasyczna to w moich definicjach ta z XX wieku (ewentualnie końcówka XIX wieku, już wtedy Liszt proroczo zaczął komponować atonalnie:D ), której nie mogę słuchać z pełną przyjemnością (czyli jest wykolejona trochę z tradycji poprzednich stuleci).
#62
Napisano 25.03.2009 - 20:44
O, tutaj mi się przypomniała zabawna relacja pewnego dyrygenta-fana takowej "muzyki współczesnej". Powiedział, że większość orkiestr po prostu nienawidzi grania takich rzeczy, buntują się albo robią na "daj mi spokój". Stąd problemem jest znalezienie orkiestry, która włoży trochę serca w wykonywanie... tego czegoś:)
#64
Napisano 25.03.2009 - 21:07
ashirgo, 25 Mar 2009, 20:44
>O, tutaj mi się przypomniała zabawna relacja pewnego dyrygenta-fana takowej "muzyki współczesnej".
>Powiedział, że większość orkiestr po prostu nienawidzi grania takich rzeczy, buntują się albo robią
>na "daj mi spokój". Stąd problemem jest znalezienie orkiestry, która włoży trochę serca w
>wykonywanie... tego czegoś:)
Dyrygent-fan, to w tym przypadku zbyt uogólnione pojęcie - tyczy się to również Twoich luźnych wypowiedzi, w których moim zdaniem nie ma szacunku i zainteresowania muzyką; nie ma w nich też konkretów i przyjętego za punk wyjścia szpanu - wręcz przeciwnie dużo tu luk i niewiedzy...
"Wypowiedź", którą się podpierasz sformułował Frank ZAPPA - nie sądzę, aby tak światły muzyk był fanem "tej" muzyki - bo fan, to ktoś, kto przyjmuje twórczość danego obszaru muzycznego, skrawka twórczości kompozytora, czy zespołu bezkrytycznie - nie wydaje mi się, żeby miało to miejsce w Jego przypadku... na tym poziomie można co najwyżej mówić o fascynacji, ciekawości, chęci poznania.
Dokładnie tak samo, jak u większości z nas, o czym próbujemy nieporadnie napisać.
Acha, mimo wszystko zachęcam do słuchania dżezu; chociażby do pacieża - he, he, he...
>O, tutaj mi się przypomniała zabawna relacja pewnego dyrygenta-fana takowej "muzyki współczesnej".
>Powiedział, że większość orkiestr po prostu nienawidzi grania takich rzeczy, buntują się albo robią
>na "daj mi spokój". Stąd problemem jest znalezienie orkiestry, która włoży trochę serca w
>wykonywanie... tego czegoś:)
Dyrygent-fan, to w tym przypadku zbyt uogólnione pojęcie - tyczy się to również Twoich luźnych wypowiedzi, w których moim zdaniem nie ma szacunku i zainteresowania muzyką; nie ma w nich też konkretów i przyjętego za punk wyjścia szpanu - wręcz przeciwnie dużo tu luk i niewiedzy...
"Wypowiedź", którą się podpierasz sformułował Frank ZAPPA - nie sądzę, aby tak światły muzyk był fanem "tej" muzyki - bo fan, to ktoś, kto przyjmuje twórczość danego obszaru muzycznego, skrawka twórczości kompozytora, czy zespołu bezkrytycznie - nie wydaje mi się, żeby miało to miejsce w Jego przypadku... na tym poziomie można co najwyżej mówić o fascynacji, ciekawości, chęci poznania.
Dokładnie tak samo, jak u większości z nas, o czym próbujemy nieporadnie napisać.
Acha, mimo wszystko zachęcam do słuchania dżezu; chociażby do pacieża - he, he, he...
#66
Napisano 25.03.2009 - 21:25
Cóż, przykro mi, ale precyzja wymagałaby ode mnie podwojenia nakładu energii i objętości tekstu, na co nie mam ochoty. Nie wiem, skąd Pan wydedukował, że nie szanuję muzyki.
Dyrygent-fan - to mój skrót myślowy, który wymaga drobnej interpretacji. I miałem na myśli wypowiedź polskiego dyrygenta na antenie radiowej Jedynki, słaby jestem z nazwisk, więc nie zapamiętałem, kto to był.
Dziękuję za wskazanie wątków o muzyce współczesnej, ale naprawdę, nie przepadam.
I, jak wspomniałem, DT to już przeszłość.
Dyrygent-fan - to mój skrót myślowy, który wymaga drobnej interpretacji. I miałem na myśli wypowiedź polskiego dyrygenta na antenie radiowej Jedynki, słaby jestem z nazwisk, więc nie zapamiętałem, kto to był.
Dziękuję za wskazanie wątków o muzyce współczesnej, ale naprawdę, nie przepadam.
I, jak wspomniałem, DT to już przeszłość.
#67
Napisano 25.03.2009 - 23:34
pisałem do rearta, że
przygotuj się, że nawet meloman może być niemiły i nietolerancyjny. ja kiedyś napisałem o pierdziawkach typu saksofon, trąbka i puzon i dowiedziałem się o sobie niezbyt miłych rzeczy. ale kto powiedział, że będzie łatwo.
a oberwał ashirgo, no ale kolega sam się napraszał, bo zamiast o Eleni Kalandrou, Arvo Parcie, lub o swoim uwielbieniu dla Johna Cage'a kolega raczył się przyznać - w wątku dla snobów - do nieprawomyślnej miłości do DT, zamiast, w bajgorszym przypadku, choć do dwóch ew. trzech pomarańczy.
Ostatecznej kwalifikacji czynu kolegi powinien raczej dokonać gospodarz wątku, a nie zaproszeni goście.
przygotuj się, że nawet meloman może być niemiły i nietolerancyjny. ja kiedyś napisałem o pierdziawkach typu saksofon, trąbka i puzon i dowiedziałem się o sobie niezbyt miłych rzeczy. ale kto powiedział, że będzie łatwo.
a oberwał ashirgo, no ale kolega sam się napraszał, bo zamiast o Eleni Kalandrou, Arvo Parcie, lub o swoim uwielbieniu dla Johna Cage'a kolega raczył się przyznać - w wątku dla snobów - do nieprawomyślnej miłości do DT, zamiast, w bajgorszym przypadku, choć do dwóch ew. trzech pomarańczy.
Ostatecznej kwalifikacji czynu kolegi powinien raczej dokonać gospodarz wątku, a nie zaproszeni goście.
#71
Napisano 26.03.2009 - 00:36
reart
Podobają mi się i nawet rozczulają trywiał (wiem, że nie ma takiego słowa), którymi się tu wszyscy raczą. Pozwólcie, że ujmę moje zdanie na ten temat w postaci pewnej historyjki. Oto ona:
W kuchni w jakimś bliżej nieokreślonym biurze siedzi czterech facetów. Najwyraźniej mają przerwę. Każdy z nich ma wąsy. W pewnym momencie jeden z gości zaczyna delikatnie... czule wręcz, gładzić się po swoich wąsach. Gładząc wąsa zaczyna mówić trochę jakby do siebie a trochę do pozostałych.
Mężczyzna 1: Mieć wąsy... mieć wąsy to tak, jakby nieustanie oglądać czyste, błękitne niebo.
W tym momencie siedzący nie daleko inny mężczyzna z zainteresowaniem pyta pierwszego.
Mężczyzna 2: Przepraszam, czy ja dobrze słyszę - zastanawiasz się jak to jest mieć wąsy?
Mężczyzna 1: Tak właśnie tak.
Mężczyzna 2: Masz rację, mieć wąsy to jak patrzeć w błękitne niebo.
Mężczyzna 2 sam zaczyna dotykać swoich wąsów i z rozmarzenie mówi ni to do siebie ni to do innych.
Mężczyzna 2: Kiedy ja myślę jak to jest mieć wąsy, to myślę, że to jest... tak to jest jak jeść najwspanialsze lody malinowe w upalny dzień.
Mężczyzna 1 z pasją w oczach przyznaje Mężczyźnie 2 rację
Mężczyzna 2: Tak, tak masz całkowitą rację to jest jak malinowe lody.
W tym momencie do rozmowy włącza się trzeci mężczyzna. Pyta kontrolnie czy rozmowa dotyczy wąsów. Uzyskawszy potwierdzenie włącza się do dyskusji dotykając swoich wąsów.
Mężczyzna 3: Kiedy ja myślę jak to jest mieć wąsy to przychodzi mi na myśl mgła wstająca o świcie nad leśną łąką.
Chwila ciszy, pozostali przymykają oczy delektując się tym zdaniem i jednocześnie weryfikując jego prawdziwość poprzez dotknięcie własnych wąsów. Po chwili z przekonaniem i uznaniem, zgodnym głosem potwierdzają.
Wreszcie do rozmowy włącza się czwarty mężczyzna.
Mężczyzna 4: Dla mnie mieć wąsy to tak jak być Wikingiem na dziobie łodzi, którą pędzi burza i oszalały sztorm ku nieznanym lądom...
Zapada cisza. Pozostali faceci dotykają swoich wąsów i jednoznacznie krzywią się jak jeden z niesmakiem
Chórem: Nie, wcale nie! Mieć wąsy to wcale nie jest tak, jak być Wikingiem w burzy na jakimś statku czy łodzi.
Skonsternowany gość sztywnieje. W tym momencie jeden z tych trzech podchodzi, łapie go za wąsy i mu je odziera. Były sztuczne, bezczelnie przyklejone.
Pointa? Cóż - jeśli coś nie jest dla ciebie to nie jest dla ciebie.
Jeżeli kogoś nudzi Mozart - to nigdy nie pojmie, że to jeden z pierwszych awangardzistów, jak ktoś się poci z wysiłku przy "Love supreme" to widać już nigdy nie przestanie choćby nie wiem ile razy sobie to "puszczał", jak ktoś uważa że Miles jest najlepszym trębaczem w dziejach to pewnie nigdy nie posłucha Fatsa Navarro albo Frediego Hubbarda. Jednych koi "Pain killer" innych Anna Maria.
Tak to już jest i nie zmieni tego wieża za trylion euro, kable w izolacji z jelit nienarodzonych japońskich dziewczynek i membrany ze zmielonych partytur starych mistrzów. Co najwyżej będzie jak wspomniane sztuczne wąsy.
Faceci, którzy stworzyli legendarne marki i produkty w tym biznesie mają albo mieli kolekcje płyt jak z Krakowskiego Przedmieścia na Kamczatkę, nasi zachwycają się Dire Straits albo "boską" Dianą K.
To nawet nie jest smutne to jest po prostu bez sensu.
Podobają mi się i nawet rozczulają trywiał (wiem, że nie ma takiego słowa), którymi się tu wszyscy raczą. Pozwólcie, że ujmę moje zdanie na ten temat w postaci pewnej historyjki. Oto ona:
W kuchni w jakimś bliżej nieokreślonym biurze siedzi czterech facetów. Najwyraźniej mają przerwę. Każdy z nich ma wąsy. W pewnym momencie jeden z gości zaczyna delikatnie... czule wręcz, gładzić się po swoich wąsach. Gładząc wąsa zaczyna mówić trochę jakby do siebie a trochę do pozostałych.
Mężczyzna 1: Mieć wąsy... mieć wąsy to tak, jakby nieustanie oglądać czyste, błękitne niebo.
W tym momencie siedzący nie daleko inny mężczyzna z zainteresowaniem pyta pierwszego.
Mężczyzna 2: Przepraszam, czy ja dobrze słyszę - zastanawiasz się jak to jest mieć wąsy?
Mężczyzna 1: Tak właśnie tak.
Mężczyzna 2: Masz rację, mieć wąsy to jak patrzeć w błękitne niebo.
Mężczyzna 2 sam zaczyna dotykać swoich wąsów i z rozmarzenie mówi ni to do siebie ni to do innych.
Mężczyzna 2: Kiedy ja myślę jak to jest mieć wąsy, to myślę, że to jest... tak to jest jak jeść najwspanialsze lody malinowe w upalny dzień.
Mężczyzna 1 z pasją w oczach przyznaje Mężczyźnie 2 rację
Mężczyzna 2: Tak, tak masz całkowitą rację to jest jak malinowe lody.
W tym momencie do rozmowy włącza się trzeci mężczyzna. Pyta kontrolnie czy rozmowa dotyczy wąsów. Uzyskawszy potwierdzenie włącza się do dyskusji dotykając swoich wąsów.
Mężczyzna 3: Kiedy ja myślę jak to jest mieć wąsy to przychodzi mi na myśl mgła wstająca o świcie nad leśną łąką.
Chwila ciszy, pozostali przymykają oczy delektując się tym zdaniem i jednocześnie weryfikując jego prawdziwość poprzez dotknięcie własnych wąsów. Po chwili z przekonaniem i uznaniem, zgodnym głosem potwierdzają.
Wreszcie do rozmowy włącza się czwarty mężczyzna.
Mężczyzna 4: Dla mnie mieć wąsy to tak jak być Wikingiem na dziobie łodzi, którą pędzi burza i oszalały sztorm ku nieznanym lądom...
Zapada cisza. Pozostali faceci dotykają swoich wąsów i jednoznacznie krzywią się jak jeden z niesmakiem
Chórem: Nie, wcale nie! Mieć wąsy to wcale nie jest tak, jak być Wikingiem w burzy na jakimś statku czy łodzi.
Skonsternowany gość sztywnieje. W tym momencie jeden z tych trzech podchodzi, łapie go za wąsy i mu je odziera. Były sztuczne, bezczelnie przyklejone.
Pointa? Cóż - jeśli coś nie jest dla ciebie to nie jest dla ciebie.
Jeżeli kogoś nudzi Mozart - to nigdy nie pojmie, że to jeden z pierwszych awangardzistów, jak ktoś się poci z wysiłku przy "Love supreme" to widać już nigdy nie przestanie choćby nie wiem ile razy sobie to "puszczał", jak ktoś uważa że Miles jest najlepszym trębaczem w dziejach to pewnie nigdy nie posłucha Fatsa Navarro albo Frediego Hubbarda. Jednych koi "Pain killer" innych Anna Maria.
Tak to już jest i nie zmieni tego wieża za trylion euro, kable w izolacji z jelit nienarodzonych japońskich dziewczynek i membrany ze zmielonych partytur starych mistrzów. Co najwyżej będzie jak wspomniane sztuczne wąsy.
Faceci, którzy stworzyli legendarne marki i produkty w tym biznesie mają albo mieli kolekcje płyt jak z Krakowskiego Przedmieścia na Kamczatkę, nasi zachwycają się Dire Straits albo "boską" Dianą K.
To nawet nie jest smutne to jest po prostu bez sensu.
#76
Napisano 26.03.2009 - 01:54
Chłopaki - chwilę mnie nie było jako dyżurnego Snoba i coś się mi widzi że to co się podziało to zaczyna być ałdjofilska dyskusja o elytach Technicsa kontra Diora albo Kasprzak ;-) jakieś faszyzmy się odradzają i czas łeb urwać hydrze - ale to jutro bo mi się litery na klawiaturze nie kleją
LOU - ty jakiś taki muzyczno-kulturowy fatalizm wyznajesz ... cdn
LOU - ty jakiś taki muzyczno-kulturowy fatalizm wyznajesz ... cdn
#80
Napisano 26.03.2009 - 07:33
>dekoracja
>
>nie zdzierżyłem - barany to sobie policz do tysiąca i idź spać - jak zamierzasz mi szpecić wątek
>swoimi przewartościowanymi poglądami - to ja skrytożercom baraniny mówię nie. Zmień ton bo nastąpi
>zmiana dekoracji ;-)
>
>pozdrawiam Cię - reart
już się wyspałem, kawa jeszcze nie działa zdaje się...
czy mam uważać, że dla ciebie snobowanie się jest zachowaniem pozytywnym? nie ma problemu, też pozdrawiam.
rock rolniczy: typowym przykładem jest polski zespół IRA. i tak przez porównanie z tym wzorcem można sobie wyrobić zdanie. w moim odczuciu chodzi o tzw. RZEŹBĘ. potrafię docenić technikę i powiedzmy pomysłowość zespołów pokroju Dream Theater, ale po prostu nieznośna dla mnie jest taka manieryczność, zadęcie i koturnowe emocje. wolę muzykę prostszą a bardziej "korzenną". w moim odczuciu rock być ma surowszy, dziki i dogrzany.
pozdrawiam fanów każdego gatunku: "nie będziemy dziś palić książek"
>
>nie zdzierżyłem - barany to sobie policz do tysiąca i idź spać - jak zamierzasz mi szpecić wątek
>swoimi przewartościowanymi poglądami - to ja skrytożercom baraniny mówię nie. Zmień ton bo nastąpi
>zmiana dekoracji ;-)
>
>pozdrawiam Cię - reart
już się wyspałem, kawa jeszcze nie działa zdaje się...
czy mam uważać, że dla ciebie snobowanie się jest zachowaniem pozytywnym? nie ma problemu, też pozdrawiam.
rock rolniczy: typowym przykładem jest polski zespół IRA. i tak przez porównanie z tym wzorcem można sobie wyrobić zdanie. w moim odczuciu chodzi o tzw. RZEŹBĘ. potrafię docenić technikę i powiedzmy pomysłowość zespołów pokroju Dream Theater, ale po prostu nieznośna dla mnie jest taka manieryczność, zadęcie i koturnowe emocje. wolę muzykę prostszą a bardziej "korzenną". w moim odczuciu rock być ma surowszy, dziki i dogrzany.
pozdrawiam fanów każdego gatunku: "nie będziemy dziś palić książek"
#81
Napisano 26.03.2009 - 11:12
Panowie, zastanówcie się nad definicją snobizmu.
Snobizm to przede wszystkim podkreślanie własnej wartości w oczach innych ale też przed samym sobą. Snobowanie to udawanie, odgrywanie specjalnej, sztucznej roli na pokaz, żeby udowodnić otoczeniu, że jesteśmy lepsi niż inni, czy też podkreślić swój status społeczny.
Snobizm to też działanie celowe. Nie snobuje ten kto idzie do teatru, słucha wysublimowanej muzyki, ubiera się wyróżniająco, jeździ drogim samochodem, jeśli uważa to za rzecz normalną a reakcja otoczenia jest mu obojętna.
Snobuje osoba która robi to intencjonalnie, licząc na reakcję otoczenia.
Snobizm jest oczywiście zły. Zamazuje nasz prawdziwy system wartości, budzi niechęć w otoczeniu, tworzy fałszywy obraz nas samych, powoduje że robimy coś na siłę nie z przyjemności, nie sprzyja rozwoju naszych prawdziwych pasji, jednym słowem uwstecznia.
Snobizm to przede wszystkim podkreślanie własnej wartości w oczach innych ale też przed samym sobą. Snobowanie to udawanie, odgrywanie specjalnej, sztucznej roli na pokaz, żeby udowodnić otoczeniu, że jesteśmy lepsi niż inni, czy też podkreślić swój status społeczny.
Snobizm to też działanie celowe. Nie snobuje ten kto idzie do teatru, słucha wysublimowanej muzyki, ubiera się wyróżniająco, jeździ drogim samochodem, jeśli uważa to za rzecz normalną a reakcja otoczenia jest mu obojętna.
Snobuje osoba która robi to intencjonalnie, licząc na reakcję otoczenia.
Snobizm jest oczywiście zły. Zamazuje nasz prawdziwy system wartości, budzi niechęć w otoczeniu, tworzy fałszywy obraz nas samych, powoduje że robimy coś na siłę nie z przyjemności, nie sprzyja rozwoju naszych prawdziwych pasji, jednym słowem uwstecznia.
#82
Napisano 26.03.2009 - 11:18
PanKoralgol, 26 Mar 2009, 11:12
>Snobizm jest oczywiście zły. Zamazuje nasz prawdziwy system wartości, budzi niechęć w otoczeniu,
>tworzy fałszywy obraz nas samych, powoduje że robimy coś na siłę nie z przyjemności, nie sprzyja
>rozwoju naszych prawdziwych pasji, jednym słowem uwstecznia.
nie bądźmy tak nielitościwi, między innymi podle siebie, bo gdyby nie ten wredny snobizm, to co dzisiaj byłoby do oglądania w galeriach czy muzeach
>Snobizm jest oczywiście zły. Zamazuje nasz prawdziwy system wartości, budzi niechęć w otoczeniu,
>tworzy fałszywy obraz nas samych, powoduje że robimy coś na siłę nie z przyjemności, nie sprzyja
>rozwoju naszych prawdziwych pasji, jednym słowem uwstecznia.
nie bądźmy tak nielitościwi, między innymi podle siebie, bo gdyby nie ten wredny snobizm, to co dzisiaj byłoby do oglądania w galeriach czy muzeach
#84
Napisano 26.03.2009 - 11:38
Nie martw się, snobizm istnieć będzie zawsze póki mamy wyższe formy kultury.
Masz rację, snobizm ma jednak pozytywne strony, np aspekt edukacyjny. Snobując poznajemy np. kanon muzyki klasycznej, wiedza rośnie. Czasem się też zdarza, że taki snob odkryje przez przypadek swoje nowe powołanie.
Masz rację, snobizm ma jednak pozytywne strony, np aspekt edukacyjny. Snobując poznajemy np. kanon muzyki klasycznej, wiedza rośnie. Czasem się też zdarza, że taki snob odkryje przez przypadek swoje nowe powołanie.
#85
Napisano 26.03.2009 - 11:52
No,wreszcie wątek ja się patrzy - jak za dobrych czasów,ca 4-5 lat temu. Nie mam czasu na głębsze wypowiedzi - dbam o najważnejszy dziś kesz floł. Rock rolniczy - tego jeszcze nie słyszałem ani wyczytałem. Dlatego jak kesz floł topyk obudził mnie wcześnie, natychmiast pospieszyłem z zapytaniem. IRA i Dream Theater i Uriah Heep i Rush w jednym rzędzie - chyba nie do końca. Ale co do "koturnowości" i jej rozwinięcia odonośnie Amerykanów... he,he.... , świetny tekst :-))
#90
Napisano 26.03.2009 - 15:13
Już się przestraszyłem, że ten ciekawy wątek skończy się wzajemnym opluwaniem ;)
Rock rolniczy. Ciekawe określenie :) Pierwszy raz się spotykam :)
Jak to będzie po angielsku? Farmers rock! ;)
Jedni za pejoratywne w tym wyrażeniu uznają "rolniczy", inni "rock"...
Typowo farmerska muzyka też może być dobra. Vide country, vel Johny Cash.
Obok Europa Galante i Black Sabbath wygląda dziwnie,
ale to niekoniecznie musi być obraźliwe określenie.
Na taką muzykę jak IRA, niewątpliwie potrzebne jest osobne określenie.
W śpiewnikach zwykle jest "polski rock" :)
Czyżby analogia do disco-Polo? Kloców polskich?
Warsztat muzyka to inna sprawa. Polecam pooglądać na Youtube wykonania Paganiniego.
Skośnoocy wymiatają jak roboty, ale co z tego?
Tak samo może być z Dream Theater.
A Liquid Tension Experiment wsadzisz do tego samego worka?
A snobizm...
Jak kogoś próbujesz zarazić muzyką, to się nazywa edukacja muzyczna, krzewienie.
A jak on sam chce spróbować czegoś, co inni, starsi, czy mądrzejsi, wcześniej już odkryli,
to się nazywa że snobizm (ten pejoratywny). Bo rolnik, który Ci przywozi marchewki też by se chciał pograć na takiej piekielnej gitarze zamiast harmoszki :)
Nowy2 fajnie napisał. Snobowanie się na swojego mistrza w końcu przeradza się w wirtuozerię.
Dobrą stroną snobizmu jest niewątpliwie poszukiwanie. Gdyby oczekiwać od każdej sztuki czegoś odkrywczego, niepowtarzalnego to by trzeba było lamentować, że znowu kwartet smyczkowy,
zaś te gołe baby… I każdy n-tet byłby sztuką ah-oh!
SBS podałem jako przykład opisu, bo akurat leciało, nie przykład pierwszej płyty z kanonu rocka,
czy nawet kanonu Black Sabbath.
Tak się składa, że muzykę odbiera się w sposób niezwykle subiektywny (wcześniejsze wspominki zupy pomidorowej) i to że nie lubię Paranoid bo mi się ograło, nie znaczy, że jest gorsza. A to że BS jest lepsza niż SBS, nie znaczy że będę słuchał tylko BS i polecał tylko SBS.
Dlatego mnie ciekawiła próba określenia wyznaczników dobrej muzyki.
SBS lubię za "Sabbath", za eksperymenty Buttlera z luźnymi strunami i takie tam. I co z tego, że Jimi grał lepiej niż Tony? I co z tego, że Gillan śpiewa lepiej niż Ozzy?
Gdybym nie posłuchał disco polo, to bym nie wiedział, że zwykłe disco jest lepsze :)
Staję przed półką i mam do wyboru sporo płyt. Jedną najlepszą. Zawsze ją wybiorę? ;)
Rock rolniczy. Ciekawe określenie :) Pierwszy raz się spotykam :)
Jak to będzie po angielsku? Farmers rock! ;)
Jedni za pejoratywne w tym wyrażeniu uznają "rolniczy", inni "rock"...
Typowo farmerska muzyka też może być dobra. Vide country, vel Johny Cash.
Obok Europa Galante i Black Sabbath wygląda dziwnie,
ale to niekoniecznie musi być obraźliwe określenie.
Na taką muzykę jak IRA, niewątpliwie potrzebne jest osobne określenie.
W śpiewnikach zwykle jest "polski rock" :)
Czyżby analogia do disco-Polo? Kloców polskich?
Warsztat muzyka to inna sprawa. Polecam pooglądać na Youtube wykonania Paganiniego.
Skośnoocy wymiatają jak roboty, ale co z tego?
Tak samo może być z Dream Theater.
A Liquid Tension Experiment wsadzisz do tego samego worka?
A snobizm...
Jak kogoś próbujesz zarazić muzyką, to się nazywa edukacja muzyczna, krzewienie.
A jak on sam chce spróbować czegoś, co inni, starsi, czy mądrzejsi, wcześniej już odkryli,
to się nazywa że snobizm (ten pejoratywny). Bo rolnik, który Ci przywozi marchewki też by se chciał pograć na takiej piekielnej gitarze zamiast harmoszki :)
Nowy2 fajnie napisał. Snobowanie się na swojego mistrza w końcu przeradza się w wirtuozerię.
Dobrą stroną snobizmu jest niewątpliwie poszukiwanie. Gdyby oczekiwać od każdej sztuki czegoś odkrywczego, niepowtarzalnego to by trzeba było lamentować, że znowu kwartet smyczkowy,
zaś te gołe baby… I każdy n-tet byłby sztuką ah-oh!
SBS podałem jako przykład opisu, bo akurat leciało, nie przykład pierwszej płyty z kanonu rocka,
czy nawet kanonu Black Sabbath.
Tak się składa, że muzykę odbiera się w sposób niezwykle subiektywny (wcześniejsze wspominki zupy pomidorowej) i to że nie lubię Paranoid bo mi się ograło, nie znaczy, że jest gorsza. A to że BS jest lepsza niż SBS, nie znaczy że będę słuchał tylko BS i polecał tylko SBS.
Dlatego mnie ciekawiła próba określenia wyznaczników dobrej muzyki.
SBS lubię za "Sabbath", za eksperymenty Buttlera z luźnymi strunami i takie tam. I co z tego, że Jimi grał lepiej niż Tony? I co z tego, że Gillan śpiewa lepiej niż Ozzy?
Gdybym nie posłuchał disco polo, to bym nie wiedział, że zwykłe disco jest lepsze :)
Staję przed półką i mam do wyboru sporo płyt. Jedną najlepszą. Zawsze ją wybiorę? ;)
Zobacz też
| Temat | Forum | Autor | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|---|---|
Opole 2008 nietypowe pytanie -perkusista
|
Muzyka | rosim |
|
|
|
Piano Craft - pytanie o Cd text
|
Stereo | Mystery |
|
|
|
Matrix Mini ii pytanie..jaki tryb USB ?
|
PC Audio | czesiek85 |
|
|
|
MARANTZ SR-50L pytanie do elektroników
|
Stereo | INTERGIPS |
|
|
|
pytanie do red. Stryjeckiego
|
Stereo | krzys_mak |
|
|
Audiostereo Magazyn
Nadchodzące wydarzenia w kalendarzu
Brak nadchodzących wydarzeń
Popularne tagi
- stereo
- wzmacniacz
- dac
- denon
- koncert
- update
- pioneer
- cd
- kolumny
- warszawa
- jazz
- audiopunkt
- niedrogie
- marantz
- nad
- amplituner
- akustyka
- yamaha
- słuchawki
- winyl
- konkurs
- q21
- tanie
- dali
- artykuły
- lampa
- dźwiękowa
- kef
- głośniki
- harman kardon
- odsłuch
- post-rock
- muzyka
- squeezebox
- zestaw
- jamo
- flac
- post rock
- sennheiser
- gramofon
- e10 maya u5
- cx 880
- joplin
- ragtime
- denon df 107
- bose wave
- tak do 500 zł.
- maple leaf
- bose
- scott
Najnowsze tematy
-
Nie słychać przekaźnika przy zmianie źródełrafal735r - dziś, 11:57
-
Nowe, budżetowe gramofony Pro-Ject Debut CarbonQ21 - dziś, 11:31
-
Co powiecie na temat AKG K330?matek33 - dziś, 09:35
-
Ustawienie kolumn akustykaAllen - dziś, 08:11
-
Budowa "satelitek", połączenie głosników.XeX - dziś, 06:59












