jestem w polowie ogladania Solaris w wersji tarkowskiego, Solaris w wersji "clooneya" obejrzalem calkiem niedawno. ksiazke czytalem dosyc dawno, wiec pamietam jedynie watek bardzo ogolnie i doslownie pare szczegolow. Jest to moje pierwsze zetkniecie z tarkowskim, wczesniej duzo jedynie slyszalem. wiazalem duze nadzieje z wersja tarkowskiego, ale po polowie dystansu czuje rozczarowanie...Wstrzymam sie z ostateczna ocena az obejrze do konca film, ale jesem ciekaw waszych opinii na temat obydwu realizacji
Audiostereo Magazyn
Zaloguj się na forum
Najnowsze tematy
- Problem z połączeniem Wzacniacz-TV
przez krukgczapa
dziś, 22:18 - Audiolab 8000q
przez Maniol
dziś, 22:17 - REGA P2 poprawa dżwieku
przez arron696
dziś, 22:10 - Creative Audigy 2 ZS + Harman/Kardon HK970 + HD970
przez sikor333
dziś, 21:53 - Yamaha RX-V1065 czy RX-V765
przez szczepek777
dziś, 21:30 - Pięknie i cicho
przez Vilek
dziś, 21:24 - Amplituner do 2 000 zł
przez VIRa25
dziś, 21:03
Strona 1 z 1
solaris kontra solaris
#2
Napisano 12.01.2009 - 21:42
filmy są różne, oba bardzo dobre,
choć Tarkowski jest powolny, jak większość jego filmów, końcówka jest mocna emocjonalnie,
ale ogólnie trochę się zestarzał, nie jest już tajemniczy, przynajmniej pierwsza część
choć Tarkowski jest powolny, jak większość jego filmów, końcówka jest mocna emocjonalnie,
ale ogólnie trochę się zestarzał, nie jest już tajemniczy, przynajmniej pierwsza część
#3
Napisano 13.01.2009 - 13:52
a tak w ogole to musze odczekac chwile po obejrzeniu calosci, bo moje zdanie bedzie na razie podyktowane czesciowo koszmarna edycje dvd, jaka mi bylo dane obejrzec. mam wrazenie, ze to chyba ruskie sami sprokurowali ta edycje, bo wola o pomste do nieba. Na poczatku postanowilismy ogladac w oryginalnej wersji dzwiekowej, po rosyjsku z angielskimi podpisami (nie bylo polskich napisow). jednak sluchac naraz rosyjskiego i czytac angielskie podpisy jest cholernie trudno, nie mozna sie skupic, wiec po 20 minutach przelaczylismy na dubbing angielski. Mistrzowie, ktorzy miksowali sciezke audio, pobili wszelkie rekordy - jest to mix angielskiego dubbingu i oryginalnej sciezki rosyjskiej - angielskie zdania sa przetykane co chwila rosyjskimi(?!). Malo tego, poniewaz nie jestesmy jeszcze w stanie z zona plynnie sluchac angielskiego, wspomagamy sie na ogol angielskimi podpisami. A te z "solaris" to kolejna zagadka - mam wrazenie ze dwie rozne osoby robily tlumacznie - jedna do dubbingu, druga do podpisow. Nie wspominajac o tym, ze zdania mowione rozmijaja sie w czasie z podpisami i sa czasami pozamieniane miejscami - generalnie mistrzostwo swiata w partoleniu roboty.
#4
Napisano 13.01.2009 - 17:18
>>jednak sluchac naraz rosyjskiego i czytac angielskie podpisy jest cholernie trudno,
niekoniecznie, kwestia znajomości języków,
też w ten sposób oglądałem "Solaris" a także "Dersu Uzała"
i bardzo mi się podobało :-)
niekoniecznie, kwestia znajomości języków,
też w ten sposób oglądałem "Solaris" a także "Dersu Uzała"
i bardzo mi się podobało :-)
#5
Napisano 15.01.2009 - 18:52
anastazy, no dla nas to byla mordega...
tak na zimno, najpierw o Solaris Tarkowskiego:
Przede wszystkim - marne aktorstwo, w czym bryluje odtworca Chrisa Kelwina. Zreszta niemal o zadnym aktorze w tym filmie nie mozna sie wypowiedziec w zadnych suprerlatywch. Jezeli porownamy bezposrenio kreacje aktorskie u Soderbergha i tarkowskiego, to sorry, ale to jest przepasc. nie sadze zeby to byla wina samych aktorow, ale chyba cala ekipa wlacznie z tarkowskim nie miala za bardzo pojecia jak ten film zrobic.
Scenariusz - nie twierdze, ze w wersja Soderbergha byla jakas znakomita, ale sprowadzenie calosci do "love story" bylo finalnie lepsze chyba niz wersja Tarkowskiego - niejasne i niezbyt wzbogacajace film watki z burtonem i ojcem Kelvina.
Zdjecia - owszem, bardzo urzekajce na samym poczatku filmu, sugestywne zdjecia z obwodnic japonskiego miasta, swietnie to wszystko zgrane z muzyka. ale same sceny na stacji niemal kompletnie bez pomyslu - jedynie scena w bibliotece ma jakies oswietlenie, jakas koncepcje. ale kiedy tarkowski znowu wraca do korytarzy i pomieszczen zalogi, kompletny brak koncepcji - a szkoda, scenografia nie byla taka zla.
Film zdobyl zrobil niezle wrazenie w swoim czasie, ale z tego wiemy Ani Lem, ani sam Tarkowski nie byli zachwyceni filmem. Dzis razi mnie niemilosiernie u Tarkowskiego anachroniczny obecnie warsztat filmowy (mowie o scenach stricte S-F), drewniane aktorstwo, nieposklejany do konca scenariusz.
Czekam na inne opinie
tak na zimno, najpierw o Solaris Tarkowskiego:
Przede wszystkim - marne aktorstwo, w czym bryluje odtworca Chrisa Kelwina. Zreszta niemal o zadnym aktorze w tym filmie nie mozna sie wypowiedziec w zadnych suprerlatywch. Jezeli porownamy bezposrenio kreacje aktorskie u Soderbergha i tarkowskiego, to sorry, ale to jest przepasc. nie sadze zeby to byla wina samych aktorow, ale chyba cala ekipa wlacznie z tarkowskim nie miala za bardzo pojecia jak ten film zrobic.
Scenariusz - nie twierdze, ze w wersja Soderbergha byla jakas znakomita, ale sprowadzenie calosci do "love story" bylo finalnie lepsze chyba niz wersja Tarkowskiego - niejasne i niezbyt wzbogacajace film watki z burtonem i ojcem Kelvina.
Zdjecia - owszem, bardzo urzekajce na samym poczatku filmu, sugestywne zdjecia z obwodnic japonskiego miasta, swietnie to wszystko zgrane z muzyka. ale same sceny na stacji niemal kompletnie bez pomyslu - jedynie scena w bibliotece ma jakies oswietlenie, jakas koncepcje. ale kiedy tarkowski znowu wraca do korytarzy i pomieszczen zalogi, kompletny brak koncepcji - a szkoda, scenografia nie byla taka zla.
Film zdobyl zrobil niezle wrazenie w swoim czasie, ale z tego wiemy Ani Lem, ani sam Tarkowski nie byli zachwyceni filmem. Dzis razi mnie niemilosiernie u Tarkowskiego anachroniczny obecnie warsztat filmowy (mowie o scenach stricte S-F), drewniane aktorstwo, nieposklejany do konca scenariusz.
Czekam na inne opinie
#6
Napisano 25.01.2009 - 00:02
Wiele lat temu oglądałem wersję Tarkowskiego, bardzo mi się nie podobała, miałem zupełnie inne wyobrażenie tych ludzi, oceanu i stosunków między nimi, po wielokrotnej lekturze ukochanego Lema.
Ten aktor, grający Krisa, jakiś niemrawy, bez jajec, inni nie lepsi, ta Harey jakaś nieładna, a przecież to miało być wspomnienie pięknej i tragicznej miłości, chyba Tarkowski miał wiele ograniczeń ze strony władzy radzieckiej i wewnętrznych. Gdy wyemigrował do USA i tam skręcił film z Voitem (na Alasce), no to dopiero pokazał klasę, ale też jednorazowo, bo ten scenariusz (Uciekający pociąg), był chyba specjalnie napisany dla Rosjanina (Syberia, łagier, ucieczka, kolej trans..itd.)
Co, jeszcze: Rublow, ja wiem ?, przeciętny, sensację wzbudził temat, podobno w ZSRR długo nie pokazywali tego filmu.
Unikam oglądania poważnych filmów z DVD, bo takie numery, jak powyżej, często, po co się męczyć.
pzdr
Ten aktor, grający Krisa, jakiś niemrawy, bez jajec, inni nie lepsi, ta Harey jakaś nieładna, a przecież to miało być wspomnienie pięknej i tragicznej miłości, chyba Tarkowski miał wiele ograniczeń ze strony władzy radzieckiej i wewnętrznych. Gdy wyemigrował do USA i tam skręcił film z Voitem (na Alasce), no to dopiero pokazał klasę, ale też jednorazowo, bo ten scenariusz (Uciekający pociąg), był chyba specjalnie napisany dla Rosjanina (Syberia, łagier, ucieczka, kolej trans..itd.)
Co, jeszcze: Rublow, ja wiem ?, przeciętny, sensację wzbudził temat, podobno w ZSRR długo nie pokazywali tego filmu.
Unikam oglądania poważnych filmów z DVD, bo takie numery, jak powyżej, często, po co się męczyć.
pzdr
#7
Napisano 02.02.2009 - 17:56
uciekajacy pociag jest akurat konczalowskiego:) pamietam, ogladalem wiele lat temu, robil wrazenie...
Wczoraj obejrzalem Stalkera. Coz moge powiedziec na goraco? film jest lata swietlne przed Solaris. robiace ogromne wrazenie zdjecia, sugestywna muzyka, niesamowity klimat. zostalem poruszony do glebii, film niezwykle pobudzjacy wyobraznie. Nie twierdze, ze przetrawilem wszystko od razu, wroce pewnie kiedys pozniej do niego. W kazdym razie trudno to porownywac do Solaris pod jakimkolwiek wzgledem.
a tak na marginesie, przy solaris sie nie pokapowalem, ale wyglada na to, ze obydwa filmy sa udzwiekowione niemal na nowo. pojawia sie pytanie o ingerencje w oryginalna substancje filmowa, ale z drugiej strony gdy porownalem na szybciora wspolczesna wersje 5.1 z oryginalem mono - tego sie momentami nie da ogladac. Archaiczne efekty dzwiekowe ktore moze moga nas nie razic w Klossie, w Stalkerze brutalnie wyrywaja nas z misternie plecionego klimatu.
Wczoraj obejrzalem Stalkera. Coz moge powiedziec na goraco? film jest lata swietlne przed Solaris. robiace ogromne wrazenie zdjecia, sugestywna muzyka, niesamowity klimat. zostalem poruszony do glebii, film niezwykle pobudzjacy wyobraznie. Nie twierdze, ze przetrawilem wszystko od razu, wroce pewnie kiedys pozniej do niego. W kazdym razie trudno to porownywac do Solaris pod jakimkolwiek wzgledem.
a tak na marginesie, przy solaris sie nie pokapowalem, ale wyglada na to, ze obydwa filmy sa udzwiekowione niemal na nowo. pojawia sie pytanie o ingerencje w oryginalna substancje filmowa, ale z drugiej strony gdy porownalem na szybciora wspolczesna wersje 5.1 z oryginalem mono - tego sie momentami nie da ogladac. Archaiczne efekty dzwiekowe ktore moze moga nas nie razic w Klossie, w Stalkerze brutalnie wyrywaja nas z misternie plecionego klimatu.
#8
Napisano 02.02.2009 - 18:51
dominik redmer, 2 Lut 2009, 17:56
>uciekajacy pociag jest akurat konczalowskiego:) pamietam, ogladalem wiele lat temu, robil
>wrazenie...
też wiele lat temu mi się podobał, dokładnie tak, robił wrażenie...ale kilka miesięcy temu był w TV i ...obejrzałem go ledwo, ledwo...strasznie się postarzał, klimat sporo stracił.
>Wczoraj obejrzalem Stalkera. Coz moge powiedziec na goraco? film jest lata swietlne przed Solaris
ja widziałem Stalkera na w kinie Leningrad w Wolnym Mieście Gdańsku :-)
chyba w 1980? no, film czarodziejsko niesamowity :-)
na porannym seansie wytrwało do końca 5 osób
>uciekajacy pociag jest akurat konczalowskiego:) pamietam, ogladalem wiele lat temu, robil
>wrazenie...
też wiele lat temu mi się podobał, dokładnie tak, robił wrażenie...ale kilka miesięcy temu był w TV i ...obejrzałem go ledwo, ledwo...strasznie się postarzał, klimat sporo stracił.
>Wczoraj obejrzalem Stalkera. Coz moge powiedziec na goraco? film jest lata swietlne przed Solaris
ja widziałem Stalkera na w kinie Leningrad w Wolnym Mieście Gdańsku :-)
chyba w 1980? no, film czarodziejsko niesamowity :-)
na porannym seansie wytrwało do końca 5 osób
Opcje tematu:
Strona 1 z 1







