Napisano 24.01.2012 - 10:25
Długo nie pograł. Chciałem go dziś troszkę rozruszać, żeby taki sztywny nie był. Wrzuciłem sampler testowy, odcięcie w połowie skali, wzmocnienie na subie 3/4 skali, na wzmaku godzina 9. Jedziemy- 20Hz, 40Hz, 60Hz- ładnie się wychyla, czuć MDF ze środka obudowy ( zawsze lubiłem ten zapach, aż tu nagle prrrr,pffff,psss i zupełnie inny zapach. Spalenizny. Kontrolka mruga naprzemiennie, głośnik staje, kontrolka na zielono, ale sub stoi. Tymczasem główne głośniki jakby nigdy nic dalej się "wygrzewają". Zapach spalenizny. Wyłączyłem, odczekałem chwilę, włączyłem, gra, ale tylko na wzmocnieniu suba na zero. Coś tam sobie lekko pyrka. Podkręcenie volume powoduje, że przestaje grać, dioda zielona cały czas, czyli, że niby OK. Przy włączaniu i wyłączaniu słychać jakies syknięcia, tego nie było.
No dobra, może zrobiłem coś głupiego ( pewnie zaraz ktoś mi wyjaśni co), ale czy ten wzmacniacz w subie nie powinien mieć zbezpieczenia? Teraz muszę kloca targać do sklepu, nawet nie wiem czy gwarancja to obejmie.