Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Winylowe wznowienia/reedycje/re-issues


378 odpowiedzi w tym temacie

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   thrak

  • Użytkownicy
  • 868 postów
  • Rejestracja: 08.04.2008

Napisano 16.02.2011 - 19:34

Nie znalazłem tematu stricte o wznowieniach. Gdzieś tam przewijają się pojedyncze opinie o reedycjach ale taki wątek będzie chyba dobrym uporządkowaniem. Zachęcam do dzielenia się opiniami o dobrych wznowieniach, słabych reissues, ostrzeżeniach przed pirackimi wznowieniami, etc.
I na początek pytanie, czy ktoś ma te reedycje Coltrane'a? Jak to brzmi?
http://najlepszamuzyka.pl/index.php?products=product&prod_id=20330
http://najlepszamuzyka.pl/index.php?products=product&prod_id=22527
http://najlepszamuzyka.pl/index.php?products=product&prod_id=21719
http://najlepszamuzyka.pl/index.php?products=product&prod_id=21718
http://najlepszamuzyka.pl/index.php?products=product&prod_id=20329
Make vinyl not war :-D

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   faust

  • Użytkownicy
  • 47 postów
  • Rejestracja: 04.09.2010

Napisano 16.02.2011 - 23:17

Winylowe wznowienia niewiele różnią się od CDsów. Prawie zawsze są wytłoczone z tych samych cyfrowych remasterów zrobionych z zużytych i zleżałych kilkudziesięcioletnich taśm. Nie mają też żadnej wartości kolekcjonerskiej.
Jak już pisałem w innym wątku słuchając pierwszych wydań z muzyką sprzed kilkudziesięciu lat można przenieść się w czasie, usłyszeć muzykę tak jak została nagrana. Do tego każdy egzemplarz jest niepowtarzalny, i dochodzi satysfakcja ze zdobycia takiej płyty.
Reedycje to choroba początkujących winylowców.

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   adamgdansk

  • Użytkownicy
  • 2305 postów
  • Rejestracja: 08.08.2004

Napisano 17.02.2011 - 05:05

nie uogólniajmy - jest wiele bardzo dobrych współczesnych tłoczeń - ja sam bardzo lubię 200gramowe tłoczenia Classic Records...

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   thrak

  • Użytkownicy
  • 868 postów
  • Rejestracja: 08.04.2008

Napisano 17.02.2011 - 07:13

Ja kupiłem reedycję Porcupine Tree In Absentia i myślę, że odbiega od 1st press tylko in plus kolorowymi kopertami na płyty, brzmienie jest na pewno takie samo o ile nie lepsze :-D To samo tyczy się wznowienia In The Court Crimsonów, temat już trochę wałkowany i jak na razie nikt chyba nie powiesił na tym psa :-) Ja jestem z tej grupy "winylowców", którym smażenie, skwierczenie i inne wspaniałe tła i niepowtarzalne zjawiska przeszkadzają, a wręcz uniemożliwiają odsłuch. Trudno znaleźć np. Blue Train Coltrane za normalne pieniądze.

Użytkownik thrak edytował ten post 17.02.2011 - 07:13

Make vinyl not war :-D

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   Yul

  • Użytkownicy
  • 5510 postów
  • Rejestracja: 24.02.2007

Napisano 17.02.2011 - 07:23

>>>faust,
"...Winylowe wznowienia niewiele różnią się od CDsów..."

Jeśli gramofon gra tak jak kompakt, to coś nie w porządku z tym gramofonem/wkładką.
Pozdro,
Yul

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   maciek1

  • Użytkownicy
  • 563 postów
  • Rejestracja: 15.05.2004

Napisano 17.02.2011 - 07:37

Nie jeden raz już dotykałem tematu wznowień, 180, 200 czy tam więcej... Jakoś nie mam przekonania do tych spraw, choć znam wielu, którzy pozbywają się starych wydań i kupują wyłącznie nowości... Ja mam tylko jeden problem, no może nie jeden ale główny z tymi wydaniami - cyfrowa obróbka materiału. To załatwia dla mnie sprawę - tak mam. Mam wśród setek winyli tylko jedno nowe - In the Court of the Crimson King. Rzecz jasna mam kilka innych wydań tej perły i słucham tych starych... Nową wrzuciłem tylko raz i... Pięknie, ale tak jak z kobietami bywa - myślę o tym, że nieraz spotykamy piękne kobiety, jak modelki, cud! I? I nic... Czegoś brak. A inne, wcale nie najpiękniejsze, starsze a mają to coś za czym przepadamy! Prawda? Z definicji nie kupuje nowych wykonawców na winylu - dla nich rezerwuje cd. Przecież i tak od początku "szli cyfrą", więc czarowanie jej na analog to chyba nie do końca ok. Na szczęście dla mnie olbrzymia większość moich ulubionych kończy sie w okolicach połowy lat 70-tych więc jest w czym wybierać. I niekoniecznie first pressy muszą trzeszczeć - po prostu trzeba kupować egzemplarze, które nie trzeszcza:) Nie jest to łatwe i kosztuje sporo, ale warto! Na znanym portalu i chyba każdym innym to loteria, ale przy lekkim doświadczeniu są wyniki. A wznowienia jeśli już to tylko z epoki winylowej - drugie, trzecie wydania najwyżej - ale to inny gatunek wznowień:) U mnie jeszcze dochodzi skrzywienie wydań brytyjskich, choć według mnie nie ma różnic wyraźnych pomiędzy starymi wydania z różnych krajów zachodu zgniłego:) Co innego Ameryka - ich wydania od razu rzucają sie w oko i ucho, ale i tak trwam przy brytyjczykach - ot popularny przypadek chorobowy wśród winylowców (a jestem nim po wielu latach dopiero od lekko pond roku!!!!)

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   bat73

  • Użytkownicy
  • 566 postów
  • Rejestracja: 17.11.2005

Napisano 17.02.2011 - 08:14

To że są "obrabiane cyfrowo" musi budzić w winylowcach taki wstręt że do rąk czegoś takiego nie wezmą. Nie wiem czy tu leży pies pogrzebany. Moje doświadczenia są takie że złą opinię o współczesnych tłoczeniach wyrobiły u mnie wytwórnie typu Mikulski. Mam trochę nowych wydań amerykańskich i japońskich, grają bardzo dobrze, ale gdy bezpośrednio porównam ze starymi tłoczeniami - różnica jest wyraźna na korzyść staruszków. Rzecz tyczy jazzu lat 50 60. Wiadomo Kupno bardzo dobrze zachowanych first pressów to chore pieniądze, ale zaczynam dochodzić do tego że lepiej kupić jedną "wypasioną" zamiast trzech "zwykłych". Pewnie zależy jaka muzyka i czego się oczekuje. Ja nie szukam krystalicznych brzmień, niuansików w szóstym planie, basu niskiego z przecudną kontrolą. W tej konkurencji CD wcale nie jest wiele gorsze. Ja poszukuję życia, energii, czegoś co trudno mi wyjaśnić ale mówię na to "magic". I tu winyl jest nie do pobicia. I to traci się czyszcząc i "poprawiając nagrania. Dlatego odwracam się od japońskich tłoczeń które brzmią teoretycznie "lepiej", od remasterów RVG bo dla mnie stwierdzenie że brzmi to jakby było dziś nagrane to wada a nie zaleta.
Nie mam wiele doświadczenia z rockiem lat 60 70 może tu nie ma takich różnic.
Dla mnie niestety pozostaje dośc kosztowna droga...

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   nighttrain69

  • Użytkownicy
  • 233 postów
  • Rejestracja: 10.02.2009

Napisano 17.02.2011 - 10:21

Thrak
To ja też dorzucę kamyk :) Z całym szacunkiem, ale... jak mam do wyboru kupić płytę np. M. Davisa za 70-250 zl. wydaną współcześnie na nośniku winylowym, to zdecydowanie wolę: albo polować na stare wydanie w dobrym stanie (niekoniecznie 1press) ewentualnie kupić to na CD za 20-30% ceny winyla. Problemem współczesnych wydań jest w dużej mierze wywindowana cena. Poza tym wydań klasycznych płyt było zazwyczaj wiele. Np płyty Zeppelinów. Tu mamy do wyboru: red-plum 1 pressy itp. Red-green wydania z epoki ich powstawania. Reedycje (rewelacyjnie brzmiące!) z lat 80tych. Jest tego od cholery i trochę, akurat chyba Zeppów jeszcze nikt nie wydał na audiofilskich 200g po stówce za sztukę. Ale wiele wznowień które widuję w MM jest cały czas dostępnych na alle.. eb... i innych komisach itp.
Co do klasyków jazzu i płyt wydanych w latach 50-tych, 60-tych. Zgoda. Tu będzie ciężko. Niemniej wg mnie sam thrak musisz zdecydować. Kupić 2 winyle czy 5-6 CD za tę samą cenę :) Dzwięk pewnie będzie zbliżony do siebie :)
pozdrawiam
nt

#9 Użytkownik nie jest zalogowany   Waluch

  • Użytkownicy
  • 2241 postów
  • Rejestracja: 25.04.2008

Napisano 17.02.2011 - 10:47

Cytat

akurat chyba Zeppów jeszcze nikt nie wydał na audiofilskich 200g po stówce za sztukę

tak na marginesie - było już takie wydanie 200g z Quiex-a

rozeszły się w moment i podobno brzmią rewelacyjnie

"used the original master tapes and cut the album using their all analog and tube amplified mastering process; allowing every conceivable detail and nuance from the original recording to be translated to this pressing."

teraz się pojawiają na ebayu ale ich ceny są przesadzone - ok 100F
:] Everyone knows that 90 minute cassettes were invented so you could get two Pink Floyd albums on one tape :]

#10 Użytkownik nie jest zalogowany   Yul

  • Użytkownicy
  • 5510 postów
  • Rejestracja: 24.02.2007

Napisano 17.02.2011 - 11:11

Wydaje mi się że koledzy >maciek1< i >bat73< być może trochę przesadzają z deklarowaniem ostentacyjnego obrzydzenia do wszystkiego co "cyfrowe" na vinylach. Wiele ciekawych płyt nagrano w połowie lat 80-tych już w sposób cyfrowy. Na przykałd: sporo późniejszych płyt Dire Straits, Police, Zuzanka Vega, Eryś Clapton "Unplugged", Nirvanka "Unplugged", że przytoczę pierwsze z brzegu przykłady. To brzmi źle? A jakim cudem? A jazzowe płyty amerykańskiej wytwórni GRP? A znaczna część jazzowego katalogu ECM? To też Waszym zdaniem nic nie warte? A genialne wykonania klasyki, które ukazały się pod koniec lat 80-tych i w latach 90-tych? To wszystko jest przecież z "cyfry" zrobione. Moim zdaniem muzyka nie umarła z chwilą wprowadzenia zapisu cyfrowego.
Pozdro,
Yul

#11 Użytkownik nie jest zalogowany   nighttrain69

  • Użytkownicy
  • 233 postów
  • Rejestracja: 10.02.2009

Napisano 17.02.2011 - 12:24

Wyświetl postUżytkownik Waluch dnia 17.02.2011 - 10:47 napisał

tak na marginesie - było już takie wydanie 200g z Quiex-a

(...)

teraz się pojawiają na ebayu ale ich ceny są przesadzone - ok 100F

ok. No akurat nie wiedziałem. Ale przypuszczam, że one i w normalnej sprzedaży tanie nie były. Myślę, że autorowi wątku chodziło raczej o "normalne" wydania, których wyróżnikiem, jest w zasadzie audiofilska waga :)
A co do uwagi Yula to w pełni się zgadzam. Lata 80-te to już w daleko posunięta digitalizacja. A ileż wspaniałej muzyki :)
pozdrawiam
nt

#12 Użytkownik nie jest zalogowany   bat73

  • Użytkownicy
  • 566 postów
  • Rejestracja: 17.11.2005

Napisano 17.02.2011 - 14:41

Niezbyt jasno to napisałem. Mam takie samo zdanie jak yul. To że coś zostało cyfrowo nagrane czy masterowane nie oznacza jakości Cd audio. Nagrania cyfrowe z lat 80 brzmią bardzo dobrze z winyla. Miałem na myśli "alergiczną" reakcję na słowo cyfrowy której sam nie rozumiem. Gorszą rzeczą jest dla mnie remasterowanie starych nagrań w celu dostosowania ich brzmienia do dzisiejszych upodobań. Mnie ta estetyka brzmienia nie odpowiada

#13 Użytkownik nie jest zalogowany   Yul

  • Użytkownicy
  • 5510 postów
  • Rejestracja: 24.02.2007

Napisano 17.02.2011 - 16:45

Wyświetl postUżytkownik bat73 dnia 17.02.2011 - 14:41 napisał

Niezbyt jasno to napisałem. Mam takie samo zdanie jak yul. To że coś zostało cyfrowo nagrane czy masterowane nie oznacza jakości Cd audio. Nagrania cyfrowe z lat 80 brzmią bardzo dobrze z winyla. Miałem na myśli "alergiczną" reakcję na słowo cyfrowy której sam nie rozumiem. Gorszą rzeczą jest dla mnie remasterowanie starych nagrań w celu dostosowania ich brzmienia do dzisiejszych upodobań. Mnie ta estetyka brzmienia nie odpowiada
A no to w takim razie źle odczytałem, sorry. Ja się o 11:11 wpisałem tak a nie inaczej, bo trochę mnie rażą i od czasu do czasu wygłaszane, takie dziwne, niczym nie poparte deklaracje: "ja to tylko do połowy lat osiemdziesiątych, później to już vinyl się skończył". Jakiś czas temu gościłem jednego takiego pana staroświeckiego, bardzo zadzierał nosa i ten swój skromny manifest co 5 minut wygłaszał. Okazało się, że jednak słuchamy po części tego samego - barok plus Mozart. Puszczałem mu zatem te stare Telefunkeny, Dekki, EMI-HMV-y, mam trochę tego. A na koniec puściłem Academy of Ancient Music pod Hogwoodem. "Panie! Rewelacja, fenomenalne! Musze se kupić!" - zagotował się nagle pan staroświecki. A to było Digital Aufname, hehe.
Pozdro,
Yul

Użytkownik Yul edytował ten post 17.02.2011 - 16:46


#14 Użytkownik nie jest zalogowany   maciek1

  • Użytkownicy
  • 563 postów
  • Rejestracja: 15.05.2004

Napisano 17.02.2011 - 16:47

Yul>>>
Przepraszam Cie ale nigdzie nie napisałem o obrzydzeniu... Wprost przeciwnie. No i chyba z ta ostentacyjnością to przesada także - ot po prostu skromna opinia na forum. Nie ma co ubierać skromnych opinii w duże słowa, bo to przeinacza intencje. Jak napisałem jest to mój problem, tak mam, ale żeby od razu była to ostentacja i obrzydzenie? Moja opinia o In the Court podsumowana jednym słowem - Pięknie... Gdzie tu obrzydzenie? Po prostu moje zdanie i tyle. Nie trzeba go podzielać, ale też proszę go nie zmanipulowywać... Z racji moich funkcji dosyć często spotykam się ze zmanipulowanymi moimi wypowiedziami stąd jestem akurat na tym tle dosyć wyczulony. Czyli: ani obrzydzenie ani ostentacja, no chyba że jest nią każda wyrażona opinia na Forum.

#15 Użytkownik nie jest zalogowany   bat73

  • Użytkownicy
  • 566 postów
  • Rejestracja: 17.11.2005

Napisano 17.02.2011 - 17:01

Ja przyznaję że moja wypowiedź o "obrzydzeniu" była kompletnie niejasna. Mam dokładnie to samo zdanie na temat "wstrętu" do słowa "cyfrowy". Trochę za bardzo skróciłem :) Trzeba mieć przyjemność ze słuchania. Reedycje to na pewno tańsza alternatywa. Czekam na głosy od osób które mają możliwość bezpośredniego porównania reedycji z 1 pressem czy wczesnym wznowieniem

#16 Użytkownik nie jest zalogowany   Yul

  • Użytkownicy
  • 5510 postów
  • Rejestracja: 24.02.2007

Napisano 17.02.2011 - 17:23

>>>maciek1,
Maciek, jeśli poczułeś się manipulowany moim wpisem to przepraszam, nie miałem intencji żeby kogokolwiek manipulować. Ale napisałeś:
"...Z definicji nie kupuje nowych wykonawców na winylu..."
"...A wznowienia jeśli już to tylko z epoki winylowej..."
To są moim zdaniem dość zdecydowane deklaracje. Wprawdzie nie napisałeś:
"...Z definicji nie kupuje się nowych wykonawców na winylu...", ale już ten drugi cytat można odczytać jako wskazówkę, coś na kształt pewnika. Może lepiej byłoby napsać: "...A wznowienia jeśli już kupuję to tylko z epoki winylowej...". Rozumiem, że w tym momencie wyrażasz swój pogląd, masz do tego pełne prawo. Ja wyrażam pogląd przeciwny, a Ty robisz z tego wielką manipulację. Po co? Szczerze mówiąc, to sądzę, że niepotrzebnie szufladkujesz - na przykład - to jest "nowy wykonawca", ex definitione wiemy, że nie może to być udany vinyl. I tu się mocno mylisz/nie wiesz co tracisz. Namawiam Cię na posłuchanie tego i owego, sądzę że warto się trochę otworzyć na np. taką starszą panią Kari Bremnes, albo Holly Cole, Norkę Jones. No chyba że nie cierpisz wokalistek, no to nie ma sprawy, oczywiście nie ma co się męczyć słuchaniem tego, tylko dlatego, że jakość techniczna jest doskonała.
Przyjmiesz radę - będziesz miał tak samo jak "pan staroświecki" z postu nr. 13. Nie przyjmiesz - będziesz wciąż wydawał na mnitowe brytyjskie firstpressy, na dodatek nie podrapane. Te to dopiero kosztują, hoho! Jak Ci to wychodzi taniej niż nowa płyta za stówkę, to tego nie wiem.
Pozdro,
Yul

Użytkownik Yul edytował ten post 17.02.2011 - 17:23


#17 Użytkownik nie jest zalogowany   thrak

  • Użytkownicy
  • 868 postów
  • Rejestracja: 08.04.2008

Napisano 17.02.2011 - 20:13

Yulu :-) i znowu się zgadzamy :-) tym razem co do GRP. Zacząłem od Kevina Eubanksa "Sundance" (można wyrwać nówki zafoliowane jeszcze za grosze; btw kto mu takie ch@#we obciachowe - przepraszam za łacinę ale sprawdźcie sami - okładki projektował??!!!), potem kupiłem całą jego dyskografię z US zafoliowaną (gdzieś wrzucałem na forum fotę w amoku euforii po otrzymaniu przesyłki) plus Patitucci i Holdsworth (to akurat nie GRP) i dalej poluję na Lee Ritenour i Chicka Corea z czasów GRP. Na każdej płycie na frocie okładki jest "Digital Master" ale mnie to nie rusza bo muzyka brzmi zabójczo. Cyfra nie jest taka zła tylko musi być wykorzystana po całości a nie jak przy cd obcięta - jakby się jakiś księgowy dorwał żeby więcej weszło jak najtaniej.
Co do reissues to szukam Coltrane'a ale jakoś nie uśmiecha mi się płacenie po 50 funciaków albo lepiej, chyba oleję te nowe i polecę w jakieś japany w mincie, można znaleźć w przyzwoitych cenach i chyba ta sterylność nie będzie mi przeszkadzać, ważne żeby nie brzmiały jak 3 kopia z kasety, tak jak niektóre reedycje potrafią.
Make vinyl not war :-D

#18 Użytkownik nie jest zalogowany   Yul

  • Użytkownicy
  • 5510 postów
  • Rejestracja: 24.02.2007

Napisano 17.02.2011 - 20:42

>>>Thrak'u :),
Jak Cię GRP kręci, to polecam jeszcze takiego artystę jak Dave Grusin. Jazzman-pianista, komponował i grał ożywczy, pogodny jazz ze "szczyptą chili", jak to sobie nazywam, czyli z lekkim zabarwieniem meksykańskim. To kalifonijczyk, pił pewnie dużo tekili i pisał po tym muzykę - to słychać :) No i bardzo fajna muzyka filmowa. Ritów (Lee Ritenour) mam 5 sztuk. Najfajniejsze to: "Portrait", "Festival" i "Colour Rit". Dość fajna jadzda z tej wytwórni jest też z grupką "The Rippingtons" - szybkie, radosne i optymistyczne granie. Osobliwym zjawiskiem jest też GRP Switzerland. Nie należy tego pomijać, tłoczenia szwajcarskie w niczym nie ustępują amerykańskim. Swiss made - wiadomo.
Pozdro,
Yul

#19 Użytkownik nie jest zalogowany   thrak

  • Użytkownicy
  • 868 postów
  • Rejestracja: 08.04.2008

Napisano 17.02.2011 - 21:37

Grusin'a też już miałem na widelcu ale to białe jakieś collection chyba, oczywiście w folii bo w cholerę tego jest po zlikwidowanych sklepach, hurtowniach muzycznych itp. raczej mało chodliwa muzyka taki jazzik w latach '80 :-] Jeszcze Valentin miał kilka fajnych płyt - Kalahari chyba jedna z lepszych ale Eubanks mnie zabił Sundance'em :-D pierwszy odsłuch na talerzu mnie zmiótł, idealne równiutkie i pokomplikowane bębny, świetna gitara Kevina i zaj@#$ta produkcja, chyba całe osiedle ze mną słuchało tego po 22:00 i nikt nie dzwonił po straż miejską :-D

Co do Rita to poluję na mintowe Captain Fingers. Portrait jest w folii na ebayu chyba za grosze. Kupiłem ostatnio "Stolen Moments" (to jest GRP Swiss made) i jest świetne :-D a kolekcja rośnie :-D
Make vinyl not war :-D

#20 Użytkownik nie jest zalogowany   Yul

  • Użytkownicy
  • 5510 postów
  • Rejestracja: 24.02.2007

Napisano 17.02.2011 - 21:41

A jakie jest Twoje zdanie na temat tych zafoliowanych copy-cut? Nie są przypadkiem pofalowane? Ja kiedyś kupiłem taką amerykańską "pieczątkę", ale przypominała...polską karpatkę, cie choroba! Nie zrażony tym kupiłem drugą zafoliowaną, ale była podrapana z kolei. Mam ćwiczyć temat dalej, czy dać sobie spokój?
Pozdro,
Yul

#21 Użytkownik nie jest zalogowany   thrak

  • Użytkownicy
  • 868 postów
  • Rejestracja: 08.04.2008

Napisano 17.02.2011 - 22:04

Hmm, ten Eubanks "Sundance", którego kupiłem jako pierwszą płytę GRP, to akurat była z allegro, zafoliowana z dziurą na wylot w rogu, troszkę trzaskała jak słuchałem na pół skali wzmaka i była bardzo zakurzona jak na nówkę ale przetarcie płynem do płyt wystarczyło. Co do kształtu to płaska jak stół. Paczka od wuja Sama z US to samo, płaskie jak tafla (wszystkie nacięte). Fakt, że kupowałem u gościa, który miał same zafoliowane po 10 albo więcej szt. tego samego tytułu (chyba kupił towar po jakimś zlikwidowanym sklepie czy coś) ale nawet podróż samolotem i przewalanie na lotnisku im nie zaszkodziły, więc chyba musiałeś mieć pecha i płyty albo leżały gdzieś na poczcie przy grzejniku (widziałem na własne oczy takie paczki leżące naokoło grzejnika u mnie w urzędzie jak paniusia drzwi uchyliła na zaplecze). Tak czy inaczej polecam Sundance :-D wspaniała muza.

Użytkownik thrak edytował ten post 17.02.2011 - 22:08

Make vinyl not war :-D

#22 Użytkownik nie jest zalogowany   thrak

  • Użytkownicy
  • 868 postów
  • Rejestracja: 08.04.2008

Napisano 18.02.2011 - 08:07

Wracając do tematu, wznowień Coltrane'a nikt nie ma i nie słyszał?
Miles'a Davis'a może ktoś testował te nowe?
Queeen wydane w pięknych gatefold z kopertami foliowymi w komplecie?
Make vinyl not war :-D

#23 Użytkownik nie jest zalogowany   Paweł Skurzewski

  • Użytkownicy
  • 687 postów
  • Rejestracja: 10.08.2008

Napisano 18.02.2011 - 09:12

thrak,
ja mam a love supreme,giant steps,crescent,blue train,traneing in,oraz the last trane-wszystkie brzmią dobrze.A love,crescent i giant nawet bardzo dobrze.Natomiast doskonałym przykładem świetnie brzmiących wznowień jest box Genesis 70-75 mixowany w 2008.Cud miód i orzeszki.
P.S

z Davisa posiadam jubileuszowe wydania KoB na blue vinyl i też brzmi dobrze,choć KoB wydany przez Clasic Records które też mam brzmi zdecydowanie lepiej.
P

Użytkownik Paweł Skurzewski edytował ten post 18.02.2011 - 09:15


#24 Użytkownik nie jest zalogowany   thrak

  • Użytkownicy
  • 868 postów
  • Rejestracja: 08.04.2008

Napisano 18.02.2011 - 19:53

Kupiłem jakiś czas temu reedycję L.A.Woman Doorsów i w/g mnie oprócz słabej okładki (zwykła koperta plus biała inner sleeve) to brzmi rewelacyjnie. Gruby winyl no i cena przyzwoita - jakieś 38 pln chyba dałem na wyprzedaży w Saturninie :-)
To samo Red Hotów Blood Sugar, okładka słabość ale płyta i muzyka wspaniałe, czyściutko, dynamika, szczególiki, etc.

Jest jeszcze takie KOB Milesa z inną oładką http://allegro.pl/lp-miles-davis-kind-of-blue180gram-folia-i1469050353.html
Ma ktoś? Warto?
Make vinyl not war :-D

#25 Użytkownik nie jest zalogowany   Gnadeb

  • Użytkownicy
  • 2 postów
  • Rejestracja: 23.01.2011

Napisano 20.02.2011 - 00:28

„Reedycje to choroba początkujących winylowców” Chyba nie do końca tak jest. Ja winyl odkryłem niespełna rok temu a wole/lubuje się w pierwszych wydaniach. Jest z tym czasem trochę „zabawy” nim trafi się na zadowalający stan płyty. Jedyne wznowienie jakie mam to DIO - HOLY DIVER wydanie BACK ON BLACK ROCK CLASSICS 2010. Bez dwóch zdań nowa gra lepiej w porównaniu z wydaniem Made in Holland 1983.

#26 Użytkownik nie jest zalogowany   bat73

  • Użytkownicy
  • 566 postów
  • Rejestracja: 17.11.2005

Napisano 21.02.2011 - 09:49

Chyba muszę odszczekać. Słuchałem wczoraj "ohydnie" wyglądającej reeedycji Jazz at the Pawnshop - wiecie "nowy" niezbyt gruby błyszczący karton, labele jakby odbitki ksero a wszystko made in Germany.
Grało więcej niż dobrze. Co prawda to "audiofilska" realizacja więc niby nie to co lubię najbardziej - selektywnie brzmiące instrumenty, czyste wybrzmienia, krystaliczna barwa (tak tak tego nie lubię - na mnie zazwyczaj sprawia to wrażenie "fałszu" i to zarówno z płyty jak i na koncertach gdzie nagłośnienie właśnie tak to wszystko deformuje) natomiast brzmi to barxdszo efektownie i od czasu do czasu można posłuchać.
Nie mam porównania z oryginałem na winylu, ale to co usłyszałem było niezłe.

#27 Użytkownik nie jest zalogowany   krzysiek

  • Użytkownicy
  • 1379 postów
  • Rejestracja: 04.07.2003

Napisano 21.02.2011 - 10:00

Jeśli chodzi o nowe wydania, podzielę się takim spostrzeżeniem jeśli chodzi o jakość produkcji. Zakupiłem sobie Alice in Chains wydanie MOV. Pierwszy egzemplarz miał przetarty grzbiet, jakby od środka, od płyt. Wymieniłem. Otwieram drugi - koperty poprzecierane...

Mam kilkadziesiąt płyt z ebaya, w wieku 25-40 lat, wiele placków jest zaledwie VG, ale koperty, te drukowane ze słowami - jak nowe. Ogólnie to solidniej wygląda, nie mam wrażenia, że zaraz mi się rozpadnie w rękach.
I've been feeding the rhythm

#28 Użytkownik nie jest zalogowany   Joseph K.

  • Użytkownicy
  • 168 postów
  • Rejestracja: 03.01.2010

Napisano 26.02.2011 - 12:35

Witam. Skoro o reedycjach mowa, to czy ktoś miał do czynienia z tymi oto wydaniami Dead Can Dance - płyty "Into the Labyrinth" i "Spiritchaser"?

http://cgi.ebay.pl/DEAD-CAN-DANCE-Into-The-Labyrinth-MFSL-2x-RTI-HQ-LP-SS-/400193887277?pt=UK_Records&hash=item5d2d6a1c2d
http://cgi.ebay.pl/DEAD-CAN-DANCE-SpiritChaser-RTI-HQ-MFSL-2x-LP-SS-/180623120274?pt=UK_Records&hash=item2a0dfa1792

Czy warto się nimi zainteresować?

#29 Użytkownik nie jest zalogowany   thrak

  • Użytkownicy
  • 868 postów
  • Rejestracja: 08.04.2008

Napisano 26.02.2011 - 15:33

Wznowienia dead can dance widziałem tylko takie http://rockserwis.pl/serwis.do?menu=main&pid=124771&cat=12&mcat=12&l=1

Ale niestety nie testowałem.
Make vinyl not war :-D

#30 Użytkownik nie jest zalogowany   ganzz_gut

  • Użytkownicy
  • 2024 postów
  • Rejestracja: 09.01.2006

Napisano 26.02.2011 - 22:44

Wyświetl postUżytkownik Joseph K. dnia 26.02.2011 - 12:35 napisał

Witam. Skoro o reedycjach mowa, to czy ktoś miał do czynienia z tymi oto wydaniami Dead Can Dance - płyty "Into the Labyrinth" i "Spiritchaser"?

http://cgi.ebay.pl/DEAD-CAN-DANCE-Into-The-Labyrinth-MFSL-2x-RTI-HQ-LP-SS-/400193887277?pt=UK_Records&hash=item5d2d6a1c2d
http://cgi.ebay.pl/DEAD-CAN-DANCE-SpiritChaser-RTI-HQ-MFSL-2x-LP-SS-/180623120274?pt=UK_Records&hash=item2a0dfa1792

Czy warto się nimi zainteresować?

Mobile Fidelity remasterowali edycje CD i SACD- bardzo dobra robota, cd-ki zdecydowanie zyskały - lepsza przestrzeń, głębia, wybrzmienia... zwłaszcza środkowe płytki jak Within.. czy Serpents, bo na wcześniejszych to chyba za słaby materiał wyjściowy, a ostatnie dwie to już sam Brendan zadbał o jakość, niewiele zostało do poprawienia. Natomiast remastery winylowe pierwszych czterech albumów były robione przez Vinyl 180 - też bardzo dobre brzmienie. Nie przegieli w podkręcanie na maksa wszystkich gałek (jak to się czasem zdarza w remasterach).

Także IMHO te reedycje zapowiadają się ciekawie (szkoda, że cena jakaś wydumanie wysoka).

Co do głównego wątku dyskusji - z reedycjami jak z wieloma rzeczami, można powiedzieć - to zależy kto robi. Mam reedycje płyt Miles Davis Quinted, które brzmią super i jedno, które brzmi baaardzo słabo, jabkby tak na prawdę robili kopię ze starej, zleżałej taśmy. Wspomniane powyżej reedycje DCD też pokazują, że można w starszych nagraniach coś poprawić. Ale dyletanci potrafią cyfrowo spaprać wszystko - istnieją edycje cd pierwszych płyt beatlesów, w których oryginalne 'dual mono-stereo' zremasterowano tak, aby było zwykłym 'stereo' :)




Zobacz też Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post
Ikona Załączniki Płyty winylowe z zapisem Quadro Analog Nikonowiec 
  • 48 odpowiedzi
  • 1419 wyświetleń
Ikona Winylowe łowy w Bielsku-Białej Analog jary7 
  • 3 odpowiedzi
  • 0 wyświetleń
Ikona Łódź, płyty winylowe
giełdy, kiermasze
Analog wlod 
  • 5 odpowiedzi
  • 1184 wyświetleń
Ikona Załączniki Płyty winylowe z autografami Analog jary7 
  • 4 odpowiedzi
  • 0 wyświetleń
Ikona Płyty winylowe w Trójmieście - gdzie? Analog Jareq 
  • 7 odpowiedzi
  • 0 wyświetleń


Audiostereo Magazyn

Nadchodzące wydarzenia w kalendarzu

Brak nadchodzących wydarzeń