Wszechstronność w świecie specjalizacji
#1
Napisano 07.01.2009 - 11:38
W jednej chwili nagrywa Bacha w kościele w Santiago de Compostela, by w następnej spotykać się na jednej estradzie z Leszkiem Możdzerem i grać utwory Gershwina.
Ostatnio mam wrażenie, iż świat muzyczny dąży do coraz węższej specjalizacji, że coraz więcej muzyków - solistów, czy też dyrygentów, zamyka się w granicach tylko jednej epoki. Nie jestem wrogiem takiej drogi rozwoju, ponieważ bardzo cenię wielu wyspecjalizowanych artystów, czy wyspecjalizowane orkiestry, ale czasami, gdy słucham chociażby Giuliano Carmignoli, pojawia się w mojej głowie myśl bluźniercza, by zmusić księcia barokowych skrzypiec do zagrania chociażby mojego ulubionego koncertu Sibeliusa ;)
Ten wątek jest wielotorowy. Zagadnienia dotyczą raczej współczesności, ponieważ wszechstroność, choćby na początku ubiegłego stulecia była zjawiskiem bardziej powszechnym.
-Czy uważacie, że poruszanie się w obrębie wielu epok muzycznych ma wpływ na perfekcję wykonania?
-Jaka jest Wasza opinia na temat specjalizacji. Czy dla odmiany wąska specjalizacja nie ogranicza aby muzyka?
-Których muzyków, nazwanych przeze mnie wszechstronnymi, przez nieograniczanie się jedną tylko muzyczną epoką, cenicie najbardziej?
#2
Napisano 07.01.2009 - 15:14
#3
Napisano 07.01.2009 - 19:08
Wszyscy oni lubią szufladkować!
Mam także swoje podejrzenia co do wyboru specjalizacji a włąsciwie poszukiwania swojej niszy na rynku muzycznym.Nie wiem może się mylę ale wydaje mi się,że przynajminiej w części muzykę niszową( np. dawną lub współczesną) wybierają artyści,którzy nie widzieli szansy przebicia się w tzw. szerokim repertuarze.Z drugiej strony wykonywanie specyficznej muzyki takiej np. jak muzyka dawna wymaga specjalistycznej wiedzy z zakresu np. historii,budowy instrumantów itd.
Tak więc specjalizacja w muzyce jest znakiem czasu i jest zjawiskiem nieodwracalnym.Czasy takich wszechstronnych muzyków jak np. D.Ojstrach,V.Horovitz,H.Karajan już nie wrócą.
#4
Napisano 08.01.2009 - 09:32
ok, jeśli wynika to z wewnętrznych pobudek, gorzej, jeśli jest bardziej chwytem marketingowym umożliwiającym zwyczajnie przypomnienie o sobie. ;-)
#5
Napisano 08.01.2009 - 19:51
..."Nie wiem może się mylę ale wydaje mi się,że przynajminiej w części muzykę niszową( np. dawną lub współczesną) wybierają artyści,którzy nie widzieli szansy przebicia się w tzw. szerokim repertuarze"...
Myślę, że trochę się mylisz Wojtku (i to na całe szczęście). Przykładem może byś tu bardzo młoda skrzypaczka Julia Fischer, która z wdziękiem potrafi balansować miedzy różnymi stylami, różnymi kompozytorami. Choć u niej może brakuje jeszcze tego "okrzepnięcia" o ile dobrze zrozumiałam znaczenie tego słowa w wypowiedzi Donga i dlatego ma taką odwagę sięgać po różny repertuar.
..."(typowe przykłady to ewolucja od muzyki barokowej do klasycyzmu i wieku XIX, choćby u Herreweghe czy Gardinera)"...
Dong - Symfonia Brucknera rzeczywiście to trochę kuriozum w dominującym barokowym repertuarze Herreweghe. Nie znam niestety tego jego oblicza. Czy znasz siódmą Brucknera w jego interpretacji?Czy sprawdził się w tym przypadku?
#7
Napisano 10.01.2009 - 11:48
>negra
>Powracając do Twojego przykładu.Jestem przekonany,że Carmignola nie zagra koncertu Sibeliusa tak jak
>np. Mutter.
Tak mi sie nasunelo - slyszalem kiedys wykonanie Sibeliusa przez orkiestre i dyrygenta finskiego (skrzypce to byla jaks pani z dalekiego wschodu ale mysle, ze to akurat nie jest kluczowe) i to wykonanie zrobilo na mnie kolosalne wrazenie. Teraz mamy w dyskusji Wlocha, ktory gra wloski barok. Moze jest tak, ze ludzie z danego obszaru swiatla czy braku swiatla (polarne noce, alkohol wysokoprocentowy i trudne, twarde warunki zycia kontra slonce, wino i spiew) lepiej potrafia wczuc sie w to co autor mial na mysli.
Wiem, ze to jest slaba korelacja no bo ktos z innego obszaru wciaz moze swietnie cos zaproponowac 'na nowo' ale chyba wiemy o co mi chodzi. Czarny dobrze gra 'czarna muzyke' i trudno bialym oddac tak samo dobrze blues i jazz w jego klasycznej wersji
pzdrw
soso
#8
Napisano 10.01.2009 - 22:10
jego zdaniem muzyka jest aczasowa i nie ma potrzeby korzytsać z aparatu badawczego o danej epoce, by oddać piękno zawarte w niej.
z drugiej strony jest taki Harnoncourt, który napisał dwie książki (wydane w polsce) by uzasadnić potrzebę takich badań historuczno-muzykologicznych (awięc potrzebę specjalizacji).
Śmieszne jest to, że można lubić obydwu twórców. Jednak to tylko przemawia za wielością możliwych podejść do tematu, czyli za teorią Goulda.
Pewnie dzisiaj trudno byłoby zdobyć aplauz i renomę, bez podparciem się wieloletnimi poszukiwaniami (ludzie lubią Syzyfa-Harnoncourta), albo postawieniem na JA. Jednak Gould nie podkreślał Ja, on mówił o pięknie i muzyce, która nas do niego zbliża. Dlatego jego teoria bardziej mnie przekonuje.
pozdr
parmezan
#12
Napisano 10.01.2009 - 23:07
Dlaczego dziś jest specjalizacja? Bo nie ma geniuszy na ich miarę, nie ma dyrygentów na miarę tych największych jak Karajan i inni, nie ma wielkich osobowości - OSOBOWOŚCI, a nie rzemieślników! I dlatego dziś mamy wszelkiego rodzaju projekty crossoverowe, przedziwne i niezliczone recitale nowych gwiazd i gwiazdek, wielke odkrycia wielkich wytwórni co sezon, nowe twarze i wielkie interpretacje - niestety tylko w ocenie z nalepek na okładkach coraz to nowych płyt!
A czy to, że Minkowski prowadzi raz Gershwina a raz Moniuszkę to oznaka wszechstronności i geniuszu? Może i tak, ale do wielkich kreacji jeszcze chyba długa droga - choć osobiście podziwiam Minkowskiego i uwielbiam jego interpretacje!
#15
Napisano 10.01.2009 - 23:33
Może dlatego że nie lubił "literatury", podróżował raczej w strukturę a "muzykalność" budował ściśle na jej bazie. Dlatego pewne rzeczy mu wychodziły a inne nie (połową nagrań nie mógł się pochwalić co zresztą słychać). Gould miał swoją własną szkołę która jak każda inna ma swoje plusy dodatnie i plusy ujemne. Na świecie są jeszcze muzycy którzy mają same minusy dodatnie i ujemne ale tych do trzeba na siłę pchać marketingiem, czasami nawet dobrze się sprzedają ale to rozmowa na inny temat.
#16
Napisano 10.01.2009 - 23:35
Otrzymuje lepszy produkt.Przypomnijmy sobie wykonania muzyki barokowej sprzed kilkudziesięciu lat.
Wykonania Karajana czy Stokowskiego i porównajmy je z Minkowskim.Przecież to przepaść!
Albo wkład Nicolasa H. czy Savalla w nowe odczytanie muzyki dawnej.Toscanini czy Walter tego nie dokonali.Czy też dokonania Bouleza w zakresie muzyki XXwiecznej,który nie porywa się na wykonawstwo np. baroku.Zresztą specjalizacja jest cechą współczesności i dotyczy także innych dziedzin życia.
#18
Napisano 11.01.2009 - 00:16
>Ale tak patrząc z punktu widzenia słuchacza,odbiorcy to specjalizacja jest zjawiskiem korzystnym.
>Otrzymuje lepszy produkt.Przypomnijmy sobie wykonania muzyki barokowej sprzed kilkudziesięciu lat.
>Wykonania Karajana czy Stokowskiego i porównajmy je z Minkowskim.Przecież to przepaść!
>Albo wkład Nicolasa H. czy Savalla w nowe odczytanie muzyki dawnej.Toscanini czy Walter tego nie
>dokonali.Czy też dokonania Bouleza w zakresie muzyki XXwiecznej,który nie porywa się na wykonawstwo
>np. baroku.Zresztą specjalizacja jest cechą współczesności i dotyczy także innych dziedzin życia.
-a dlaczego specjalizacja jest korzystna dla słuchacza z punktu widzenia odbiorcy?
-co to znaczy lepszy (słowo produkt pomijam - jakoś mi się nie podoba w kontekście goulda, horowitza, harnoncourt, minkowskiego czy nawet chopina.
-wkład jest wielki, bo stworzyli kawał pieknej muzyki. jeśli IM byl potrzebny ten wkład pracy i badań, to OK. Muzyka jednak to nie tylko intelektualne gierki (żeby nie było: lubię wspomnianych przez Ciebie muzyków)
-Wykonania Karaja czy Stokowskiego i innych wielkich są świetnym przykładem, że muzyka jest aczasowa. Można dostarczać emocji i intelektualnej podniety za pośrednictwem różnych środków wyrazu. nawet jak się gra bacha romantycznie i z przytupem.
-to że inne dziedziny życia osiągają postęp dzięki specjalizacji nie jest argumentem. ustaliliśmy w końcu, że muzyka jest aczasowa;) a tak na poważnie - trudno przykładać techniczną miarę postępu do rozwoju wykonastwa muzycznego. twierdzenie harnoncourta, że kazda epoka wypracowała sobie taką muzykę, na jaką pozwalał aparat wykonawczy i wypracowała najlepszy aparat wykonawczy do swojej muzyki - to tautologia. można tworzyć takie zdania w nieskończoność i zawsze będą prawdziwe. Ba, nawet efektowne. Jeśli będą uzasadnieniem do takiej GENIALNEJ roboty jaką Harnoncourt wykonał - to ok. trudno - kolejny dziwak (jak każdy geniusz).
Broy - Carmignola = rzemieślnik? eeeee
#20
Napisano 11.01.2009 - 11:36
Na początek kilka polemicznych uwag do Twojego postu:
- Jakoś mnie nie bardzo przekonuje teza o niezwykłej wszechstronności Minkowskiego: jego repertuar to przede wszystkim opera barokowa (Rameau, Haendel) i klasyczna (Gluck, Mozart) i jeżeli pojawiają się nazwiska kompozytorów nieco bardziej współczesnych, to zazwyczaj w kontekście opery, ale przy całkowitej nieobecności wielkiego repertuaru włoskiego i raczej omijając XIX wiek i generalnie romantyzm. Nie jest to absolutnie zarzut, a Minkowski jest raczej przykładem na mądrze rozwijającą się WYSPECJALIZOWANĄ karierę dyrygenta, niż grającego wszystkiego i wszystkich omnibusa.
- Tezę o dążeniu do coraz węższej specjalizacji i tendencji zamykania się artystów w obrębie epoki można by postawić w dowolnym momencie dziejów muzyki :-) Ja mam raczej wrażenie, że to właśnie w ostatnich dziesięcioleciach następuje niezwykłe wprost otwarcie muzyków na różne epoki i style. Popatrzmy na repertuar takich wykonawców jak Glenn Gould (cztery stulecia muzyki od Byrda do Weberna!) czy Anne-Sophie Mutter (m.inn. Penderecki, Lutosławski, Mozart, Vivaldi). Na dodatek przekraczane są granice stylów i gatunków, co jeszcze 25 lat temu było niemal nie do pomyślenia a Yehudi Menuhin grający jazz z Grapellim był uważany za niegroźne dziwactwo. A teraz - proszę - Joshua Bell gra blue-grass, Nigel Kennedy jazz (jak gra, tak gra, ale próbuje :-) ) Keith Jarrett nagrywa Bacha i Szostakowicza, Marsalis Haendla a Lang Lang chińskie pieśni.
- Carmignola już dwukrotnie nagrał komplet koncertów skrzypcowych Mozarta, więc może i Sibelius też się kiedyś u niego pojawi. Tylko tutaj mamy kwestię ograniczeń wynikających z instrumentu: niespecjalnie się barokowe skrzypce nadają do grania z dużą orkiestrą symfoniczną! A kwestia zmiany instrumentu? Jakoś nie znam przypadku skrzypka przesiadającego się "w biegu" z barokowych gęśli na współczesne...
- Piszesz: "wszechstronność, choćby na początku ubiegłego stulecia była zjawiskiem bardziej powszechnym" i tutaj już wypada mi tylko przetrzeć oczy ze zdumienia! Na początku XX wieku grano wyłącznie kompozytorów XIX wiecznych i współczesny, neoromantyczny repertuar! W świadomości muzyków i publiczności nie istniał w ogóle barok, a jeżeli już to od wielkiego dzwonu grywano Mesjasza albo Pasje bachowskie w pompatycznych aranżacjach. Mało kto na poważnej, wielkiej scenie grał Mozarta! Granie Bacha na fortepianie rozsławił dopiero Ferrucio Busoni (we własnych transkrypcjach), Scarlattiego i Clementiego przypomniał Horowitz. Kompletnie zapomniany był Vivaldi, a pomysł, żeby grać coś jeszcze starszego w ogóle nikomu nie urodził się w głowie. Ruch muzyki dawnej zaczyna się rodzić tak naprawdę dopiero po II wojnie światowej!
Teraz pytania i odpowiedzi :-)
- "Czy uważacie, że poruszanie się w obrębie wielu epok muzycznych ma wpływ na perfekcję wykonania?"
Chodzi o perfekcję techniczną czy interpretację? Każda epoka ma swoje techniczne wymagania: inaczej się gra Bacha na klawesynie, inaczej Rachmaninowa na Steinwayu. Podział na muzykę dawną i współczesną jest też w znacznym stopniu podyktowany kwestiami instrumentacji: jak ktoś gra na gambie, to nie będzie na niej wymiatał koncertu skrzypcowego Griega, bo się po prostu nie da!
Ale poza tymi oczywistymi ograniczeniami każdy artysta może dowolnie czerpać z niemal całej historii muzyki i dobór repertuaru jest raczej całkowicie ahistoryczny - soliści i dyrygenci wybierają to co im się podoba i tyle. Decyzje są estetyczne, nie historyczne. Inna sprawa to "pozycjonowanie" na rynku. Artyści specjalizują się w jakimś repertuarze, bo tak łatwiej sprzedać płyty i bilety. Ale zawsze tak było i nie ma co nad tym specjalnie płakać.
- "Czy dla odmiany wąska specjalizacja nie ogranicza aby muzyka?" Zależy jak wąska :-) Jak się gra tylko "dla Elizy", to może to mieć rzeczywiście druzgocący wpływ na rozwój duchowy wykonawcy, ale mądra specjalizacja nie jest IMHO niczym złym, przeciwnie! Przykład Minkowskiego jest tu świetny: zdobył doświadczenie i sławę jako interpretator późnobarokowych i wczesnoklasycznych oper a teraz dokonuje "poszerzenia pola walki", cytując innego znanego Francuza.
- "Których muzyków, nazwanych przeze mnie wszechstronnymi, przez nieograniczanie się jedną tylko muzyczną epoką, cenicie najbardziej?"
Glenn Gould - za całokształt (postawiona przez jednego z dyskutantów teza o tym, że nie grał Chopina z powodu technicznej komplikacji tej muzyki to jeden z lepszych kawałów opowiedzianych ostatnio na tym forum)
Arturo Benedetti Michelangeli - równie dobrze czuł się w Scarlattim, Beethovenie i Debussym (trzy epoki zaliczone!)
Ivo Pogorelić - za genialnie nagrane sonaty Scarlattiego!
Murray Perahia - za piękne "zszycie" Bacha z Mendelssohnem na płycie "Songs Without Words"
Christopher Hogwood - specjalista od baroku przepięknie poprowadził też muzykę Coplanda i Barbera!
Joshua Rifkin - znów barokowy, bachowski dyrygent za najlepsze moim zdaniem nagranie... ragtime'ów Joplina na fortepianie.
Cholera... prawie sami pianiści :-)
PS. Dyskusja na temat szerokości repertuarów odbyła się niedawno w tym wątku:
http://www.audiostereo.pl/Piano_solo_(powazna)_40629.html
#21
Napisano 11.01.2009 - 13:21
Jakiekolwiek podejście do Chopina będzie tak samo błędne i prawidłowe. To coś w rodzaju mechanizmu kultury dzięki któremu więcej dowiadujemy się o sobie samych niż o Chopinie :) Na przykład takie kuriozum jak Konkurs Chopinowski w kontekście "szkoły pianistycznej chopina" i tego co z niej zostało w postaci Tellefsena i dalej innych jak Neuhaus...
#22
Napisano 11.01.2009 - 15:07
Terrapin, Broy- nie napisałam, że Minkowski jest geniuszem ani, też, że jego wszechstronność jest czymś niezwykłym. Bardzo go jednak cenię, za odwagę w zmaganiu się z energią muzyczną, zdecydowanie odbiegającą od jego barokowych specjalizacji. W tej chwili, co by nie napisać przykład Minkowskiego nie należy do często spotykanych.
Terrapinie, czy słuchałeś może ostatnich transmisji, lub może byłeś na koncertach, które prowadzi z Sinfonią Varsovią? Czy słuchałeś jak zabrzmiał we wtorek w FN, utwór Fearful Symmetries, Johna Adamsa? Czy uważasz, że któryś z dyrygentów stricte barokowych miałby odwagę zmierzyć się z takim utworem? Myślę, że Minkowski nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Dajmy mu jeszcze czas.
"A teraz - proszę - Joshua Bell gra blue-grass, Nigel Kennedy jazz (jak gra, tak gra, ale próbuje :-) ) Keith Jarrett nagrywa Bacha i Szostakowicza, Marsalis Haendla a Lang Lang chińskie pieśni".
No tak, ale to akurat są przykłady muzyków, którzy mogli sobie pozwolić na inne pasje, ponieważ wspięli się już wcześniej na jakiś panteon. Teraz w tej najbliższej nam współczesności mamy ograniczenia związane z muzycznym biznesem, umowami z wytwórniami z koniunkturą na… itp, co z pewnością nie ułatwia muzykom, przynajmniej muzykom inaugurujących swoją karierę, poruszania się w granicach szerszego materiału muzycznego o ile nawet mają taką potrzebę. Ciekawa jestem jak dla przykładu potoczyłaby się w naszej współczesności kariera chociażby Artura Rubinsteina?
"Piszesz: "wszechstronność, choćby na początku ubiegłego stulecia była zjawiskiem bardziej powszechnym" i tutaj już wypada mi tylko przetrzeć oczy ze zdumienia! Na początku XX wieku grano wyłącznie kompozytorów XIX wiecznych i współczesny, neoromantyczny repertuar!"
A przykład Toscaniniego? Barok oczywiście omijał. Fakt! Ale Mozarta już nie a na przeciwstawnym biegunie do repertuaru włączał też kompozytorów dwudziestowiecznych.
"- "Czy uważacie, że poruszanie się w obrębie wielu epok muzycznych ma wpływ na perfekcję wykonania?"
Chodzi o perfekcję techniczną czy interpretację?"
Chodziło mi o perfekcję techniczną. Przepraszam, za brak ścisłości w tym pytaniu.
Oczywiście można się zgodzić z Twoimi argumentami, które przytoczyłeś pisząc o instrumentach. Być może nie można traktować muzyki kompozytorów współczesnych instrumentami sprzed wieków (choć może od tej strony interpretacyjnej o której nie było mowy w tym akurat zagadnieniu, może byłby to ciekawy zabieg formalny;)), ale w odwrotną stronę? Warsztat instrumentalny może być oczywiście barierą, jeśli przyjmie się założenie, że utwory z danej epoki, najpiękniej brzmią na instrumentach z tej właśnie danej epoki, lecz znamy też przykłady świetnych interpretacji muzyki niewspółczesnej, które powstały za sprawą instrumentów współczesnych, nieprawdaż?
"_ "Czy dla odmiany wąska specjalizacja nie ogranicza aby muzyka?" Zależy jak wąska :-) Jak się gra tylko "dla Elizy", to może to mieć rzeczywiście druzgocący wpływ na rozwój duchowy wykonawcy, ale mądra specjalizacja nie jest IMHO niczym złym, przeciwnie!"
Oczywiście i napisałam, że nie jestem wrogiem specjalizacji.
Pisząc o zawężaniu miałam na myśli poszczególne epoki, ale też, pod wpływem różnych, związanych z tym wątkiem przemyśleń, zaczęłam się teraz zastanawiać, czy chociażby muzyk - interpretator samego już tylko baroku, biorąc na warsztat różne jego oblicza, nie zasługuje aby na miano artysty wszechstronnego ;-).
#23
Napisano 11.01.2009 - 15:41
>każdy artysta może dowolnie czerpać z niemal całej historii
>muzyki i dobór repertuaru jest raczej całkowicie ahistoryczny - soliści i dyrygenci wybierają to co
>im się podoba i tyle. Decyzje są estetyczne, nie historyczne. Inna sprawa to "pozycjonowanie" na
>rynku. Artyści specjalizują się w jakimś repertuarze, bo tak łatwiej sprzedać płyty i bilety. Ale
>zawsze tak było i nie ma co nad tym specjalnie płakać.
Tez tak to widze. Mysle, ze niektorzy z tu piszacych nie zdaja sobie sprawy z poziomu 'rzemieslniczego' wielkich wykonawcow, ktorzy naprawde bez problemy moga wygrac wszystko, 99,9% literatury a najtrudniejszy 1 promil byl pisany by byc 'niewykonywalny' i takze nie jest rownoczesnie specjalnie popularny. Innymi slowy koncert Vivaldiego wygra kazdy sprawny skrzypek ale nie kazdy go gra. Czy bedac skrzypkiem gralibyscie 'wszystko' czy to co wam osobiscie lezy lub jest interesujace lub sprzedawalne? Mysle, ze nia ma tu problemu technicznego a wlasnie preferencje.
Pewnie sa mistrzowie, ktorzy maja swoj klucz do muzyki sprawdzajacy sie z kazda epoka. Sa tez tacy, ktorzy wola obracac sie w ulubionym stylu. Czemu nie?
pzdrw
soso
#24
Napisano 11.01.2009 - 16:32
#26
Napisano 11.01.2009 - 18:14
>Terrapinie, czy słuchałeś może ostatnich transmisji, lub może byłeś na koncertach, które prowadzi
>z Sinfonią Varsovią? Czy słuchałeś jak zabrzmiał we wtorek w FN, utwór Fearful Symmetries, Johna
>Adamsa? Czy uważasz, że któryś z dyrygentów stricte barokowych miałby odwagę zmierzyć się z takim
>utworem? Myślę, że Minkowski nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Dajmy mu jeszcze czas.
Czy jednak wystarczy mieć odwagę?
Na innym forum przeczytałem opinię o tym koncercie człowieka niewątpliwie bardzo kompetentnego. A oto jej fragmenty:
"Minkowski w tym repertuarze (mowa o Błękitnej Rapsodii) to wielka pomyłka (zresztą podobnie nieudanie poprowadził Amerykanina w Paryżu). Nie czuje tej muzyki, nie radzi sobie z czytelnym prowadzeniem orkiestry w rytmicznych miejscach (często szarżując - bez muzycznego uzasadnienia), zmieniał nawet (zupełnie nielogicznie) rytmikę charakterystycznych motywów w Amerykaninie w Paryżu. Grałem w tym koncercie partie fortepianu w Tańach Symfonicznych Bernsteina i w Fearfull Symetries Adamsa, więc widziałem co się działo na próbach i na samym koncercie, orkiestra miała wielki dyskomfort....Oprócz tego, że pan Minkowski jest czarującym i super miłym człowiekiem, dba o dobra atmosferę i ciekawie mówi o muzyce.
Cóż....ciekawi mnie, skąd wzięła się jego decyzja , żeby z baroku (w którym jest kapitalny) przeskoczyć z jazzujące i współczesne dzieła, które według mnie (i innych muzyków, kótrymi dyrygował) są raczej poza Jego zasięgiem....Idąc tym tropem, może pora na rozwój Trevora Pinnocka albo Herrewegha ?
Najważniejsze , że melomanom w Filharmonii się podobało. Wszak o to chodzi."
Jazzowe i jazzujące nastroje są bardzo trudnym wyzwaniem dla muzyków uprawiających klasykę. Kilkadziesiąt lat temu wybitny skrzypek, nauczyciel Nigela Kennedego, miał odwagę i nagrał wespół z innym skrzypkiem (ale już jazzowym) standardy jazzowe. Wyszedł z tego najgorszy album płytowy, jaki leży u mnie na półce z jazzem. Mistrza po prostu nie da się słuchać, bo gra jak w przedwojennej kawiarni.
#27
Napisano 11.01.2009 - 19:38
Mi się Adams w wykonaniu Minkowskiego podobał, ale z pewnością ja nie jestem dla ciebie osobą "niewątpliwie bardzo kompetentną". Miło by mi było też przeczytać także Twoja osobistą opinię o tym koncercie, ponieważ być może uznasz mnie za osobę ograniczoną, ale zawsze ważniejsza i bliższa mi była opinia moich kolegów z tego forum (nawet jeśli się z nią nie zgadzam), niż nieznanych mi osób z forów odległych, Choćby były to osoby bardziej od naszej forumowej społeczności kompetentne. Ważniejsza i bliższa także od głosu medialnej krytyki.
Pozdrawiam serdecznie
#28
Napisano 11.01.2009 - 19:47
>-Czy uważacie, że poruszanie się w obrębie wielu epok muzycznych ma wpływ na perfekcję wykonania?
To zabawne ale parę dni temu sam się nad tym problemem zastanawiałem.
Doszedłem do wniosku, że jak się do czegoś nie ma serca - to nie ma mowy o perfekcji.
Tylko czy obce uszy to wychwycą? :)
#29
Napisano 11.01.2009 - 21:31
Czy mógłbyś wyjaśnić, o co Ci chodzi w tym fragmencie:
"Chopin bawił się kontekstem techniki, skojarzeniami tematów i czuć u niego podejście nie tylko muzyka co konsumenta kultury. Bez tego kontekstu który robi twórczość Chopina czymś ciężkim do ostatecznej klasyfikacji i interpretacji nie byłoby problemu."
I wyjaśnić pojęcia "bawić się kontekstem techniki" oraz czym się różni "muzyk" od "konsumenta kultury" w odniesieniu do kompozytora-pianisty?
Zobacz też
| Temat | Forum | Autor | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|---|---|
jakie słuchawki mają najleprzy bass na świecie
|
Stereo | Bassfreak |
|
||
|
Hi-end | Morven |
|
|
|
Najdroższe kolumny na świecie.
|
Stereo | cold fire |
|
||
| Najbardziej seksowny TT na świecie | Stereo | lolo |
|
|
|
|
Stereo | Imax |
|
|
Audiostereo Magazyn
Nadchodzące wydarzenia w kalendarzu
Popularne tagi
- stereo
- wzmacniacz
- dac
- denon
- koncert
- update
- pioneer
- cd
- kolumny
- warszawa
- jazz
- audiopunkt
- niedrogie
- marantz
- nad
- amplituner
- akustyka
- yamaha
- słuchawki
- winyl
- konkurs
- q21
- tanie
- dali
- artykuły
- lampa
- dźwiękowa
- kef
- głośniki
- harman kardon
- odsłuch
- post-rock
- muzyka
- squeezebox
- zestaw
- jamo
- flac
- post rock
- sennheiser
- gramofon
- e10 maya u5
- cx 880
- joplin
- ragtime
- denon df 107
- bose wave
- tak do 500 zł.
- maple leaf
- bose
- scott
Najnowsze tematy
-
Głośniki do kolumn, wybór do 500zł.bigben.cycu - dziś, 22:27
-
-
Pomoc pilnie potrzebna ! Wzmacniacz zwariował!gnacik - dziś, 18:48
-
-
NUDA Phono + Goldring 2400/2500vlado - dziś, 17:32












