Chciałbym się podzielić propozycją interpretacji Zagubionej Autostrady, proszę o sugestie.
Saksofonista Fred Madison przeżywa koszmar mężczyzny - nie potrafi spełnić seksualnie swojej żony, skutkiem czego jest zdradzany a ponadto okazuje się iż Pani Madison znajduje upodobanie w utrwalaniu swoich igraszek z kochankami na tasmie filmowej. Fred zabija kochanków, Dicka i Andy'ego a także - w szczególnie bestialski sposób - swoją żonę. Fred kochał Renee i jednocześnie nienawidził, jej zabicie okazało się traumą, Fred usiłował wyprzeć to zdarzenie z pamięci, ostatecznie nastąpiło rozdwojenie jaźni. Bohater zaczyna żyć w wyimagowanym świecie, tak jakby nic nie zaszło, natomiast osobowość która "wie" (prawdziwe ja) powoli zaczyna dochodzić do głosu, czego przejawem jest głos w domofonie oznajmiający "Dick Laurent nie żyje"
W tym właśnie miejscu rozpoczyna się film, który jest próbą wniknięcia w świat wykreowany przez człowieka cierpiącego na osobowość mnogą
Prawdziwa tożsamość Freda usiłuje dotrzeć do fałszywego ja i wyznać prawdę o zabójstwie, które jest wypierane. Manifestacją tego są kolejne kasety wideo które krok po kroku przybliżają do prawdy. Łącznikiem z prawdziwą przeszłością jest także obawa Renee przed zawartością pierwszej kasety - najwyraźniej boi się że jest to nagrany kompromitujący ją film.
Fred popełnia także grzech pychy - podczas, zapewne kolejnego, nieudanego zbliżenia z żoną, czuje się poniżony i świadek - żona - powinien zostać usunięty. Wtedy też, prawdopodobnie, zaprasza Mystery Man'a, który jest złym wcieleniem Freda, personifikacją podświadomości i reprezentuje pragnienie czynienia zła.
Symbolicznie pokazany jest proces rozpadu osobowości: Fred znika w mroku, po czym pojawia się ponownie oraz osobliwie przypatruje się swemu odbiciu w lustrze.
Karą za popełniony grzech jest wiecznie poszukiwanie własnej tożsamości - a jej odnalezenie spowoduje kolejny rozpad i tak bez końca. Prawdziwa tożsamość zawiera informacje o morderstwie, która to za wszelką cenę jest wypierana.
Prawdziwe ja za pomocą trzeciej kasety zdołało przekazać fakt zabójstwa, Fred oczywiście go nie pamięta i jednocześnie mu zaprzecza. Zostaje skazany na śmierć na krześle elektrycznym. Podczas pobytu w celi śmierci nękają go nieznośne bóle głowy - są to zaburzenia dysocjacyjne. Prawda o zabójstwie musi zostać - po raz kolejny wyparta - Fred zamienia się w Petera i tworzy kolejny świat gdzie ma "czyste" konto.
Personifikacją prawdziwego ja są rodzice Petera i jego dziewczyna Sheila - wiedzą co się stało "tamtej nocy" ale nie chcą o tym opowiedzieć. Chodzi o zabójstwo Renee, Peter doznaje wizji sceny mordu, po czym dopadają go bóle głowy, zaburzenia dysocjacyjne, identycznie jak w przypadku swojego poprzedniego wcielenia Freda.
Niemniej na początku istnienia kolejnej fałszywej tożsamości wszystko układa się dobrze. Peter poznaje Alice, czyli Renee, która jest jej przeciwieństwem - nosi się na biało, jest blondynką. W trakcie trwania znajomości, kiedy Peter odkrywa że Alice ma przeszłość z Andym i Dickiem, dziewczyna nosi kolory zmierzające do czerni, co upodabnia ją do swego pierwowzoru.
Gdy Peter widzi Alice w scenie miłości z kimś innym, ta go poniża. Mówi: "Chciałeś ze mną porozmawiać? Chciałeś zapytać: dlaczego?" To przebłyski inforamcji od prawdziwego ja. Kolejne to słowa Alice na pustyni: "nigdy nie będziesz mnie miał" i jej odejście.
Powyższe wydarzenie z wcześniejszym podwójnym zabójstwem domniemanych kochanków, Andy'ego i Dicka, powoduje iż dalsze utrzymywanie Petera, jako fałszywej osobowości, nie ma już sensu, dlatego też zostaje on odsunięty i zastąpiony przez Freda. Mystery Man szepcze coś Fredowi na ucho i znika. Fred, prawdopodobnie na skurek rady Mystery Mana, jedzie do swojego domu i mówi do domofonu "Dick Laurent nie żyje". Spełnia tym sposobem podwójną rolę:
1. jako personifikacja prawdziwego ja przekazuje informację fałszywemu Fredowi który jest w domu;
2. po przekazaniu informacji jest gotowy do kolejnego rozpadu.
Fred wsiada do samochodu i w ostatniej scenie filmu, w podobnej scenerii jak w więzieniu, zamienia się w kolejne wcielenie, jako kolejna próba zapomnienia i ucieczki od koszmarnej prawdy.
Zagubiona autostrada - interpretacja
Rozpoczęty przez theli28, 01.03.2008 19:41
#2
Napisano 06.03.2008 - 00:04
gratuluję ciekawych zainteresowań
taka interpetacja jest jedną z popularniejszych
niektóre wypowiedzi Lyncha zdawały się uzasadniać taką interpretację
moim zdaniem taka psychologiczna interpretacja to racjonalizacja
racjonalizując nie da się uniknąć luk i niespójności
to się po prostu nie może trzymać kupy, zawsze będzie potrzebne jakieś "deus ex machina" w rodzaju "Fred zamienia się w Petera i tworzy kolejny świat"
"tworzy"? w jakim sensie? gdzie i kiedy to się dzieje? itd.
żeby wszystko co istotne "weszło na swoje miejsce" trzeba uznać "czynnik nadprzyrodzony", tak samo jak w "Fire walk with me" oraz "Mullholand Drive"
trzeba też pamiętać, że nie wszystko jest istotne - Lynch tworzy te fabuły w sposób intuicyjny, jakby śnił, ważny jest "message", to jest bliższe poezji niż prozie
>Fred popełnia także grzech pychy - podczas, zapewne kolejnego, nieudanego zbliżenia z żoną, czuje
>się poniżony i świadek - żona - powinien zostać usunięty. Wtedy też, prawdopodobnie, zaprasza
>Mystery Man'a, który jest złym wcieleniem Freda, personifikacją podświadomości i reprezentuje
>pragnienie czynienia zła.
"grzech pychy", "karą za popełniony grzech" - to jest ciekawe, że posługujesz się taką teologiczną terminologią, świadomie?
Mystery Man "personifikacją podświadomości" - a może po prostu jest to szatan diabeł?
w każdym razie gada i zachowuje się jak diabeł według teologii, interesujesz się teologią?
BTW znasz film "Harry Angel"? też niekiepski
pzdrw.
graaf
taka interpetacja jest jedną z popularniejszych
niektóre wypowiedzi Lyncha zdawały się uzasadniać taką interpretację
moim zdaniem taka psychologiczna interpretacja to racjonalizacja
racjonalizując nie da się uniknąć luk i niespójności
to się po prostu nie może trzymać kupy, zawsze będzie potrzebne jakieś "deus ex machina" w rodzaju "Fred zamienia się w Petera i tworzy kolejny świat"
"tworzy"? w jakim sensie? gdzie i kiedy to się dzieje? itd.
żeby wszystko co istotne "weszło na swoje miejsce" trzeba uznać "czynnik nadprzyrodzony", tak samo jak w "Fire walk with me" oraz "Mullholand Drive"
trzeba też pamiętać, że nie wszystko jest istotne - Lynch tworzy te fabuły w sposób intuicyjny, jakby śnił, ważny jest "message", to jest bliższe poezji niż prozie
>Fred popełnia także grzech pychy - podczas, zapewne kolejnego, nieudanego zbliżenia z żoną, czuje
>się poniżony i świadek - żona - powinien zostać usunięty. Wtedy też, prawdopodobnie, zaprasza
>Mystery Man'a, który jest złym wcieleniem Freda, personifikacją podświadomości i reprezentuje
>pragnienie czynienia zła.
"grzech pychy", "karą za popełniony grzech" - to jest ciekawe, że posługujesz się taką teologiczną terminologią, świadomie?
Mystery Man "personifikacją podświadomości" - a może po prostu jest to szatan diabeł?
w każdym razie gada i zachowuje się jak diabeł według teologii, interesujesz się teologią?
BTW znasz film "Harry Angel"? też niekiepski
pzdrw.
graaf
#4
Napisano 06.03.2008 - 11:42
FWWM, LH i MD to są wszystko "proste historie"
trzeba tylko "mieć kluczyk" (= "pozbyć się pewnych uprzedzeń")
ten kluczyk jest w scenach, dotyczących tego co na obrazkach, które załączam
i w tym, że nie ma o tym niczego w scenariuszu:
>Strangely enough, there is NO mention of angels anywhere in
>the FWWM shooting script (not in the conversation between
>Laura and Donna, not the picture in Laura's room, not the
>appearance of the angel Ronette sees in the train car, and
>not the angel Laura sees at the end of the movie), so the
>angel concepts were definitely a last-minute addition by
>Lynch.
czymś ten koncept musi być ale czy "definitely a last-minute addition"?
to są proste filmy na bardzo niepopularne tematy, dlatego "nikt ich nie rozumie"
trzeba tylko "mieć kluczyk" (= "pozbyć się pewnych uprzedzeń")
ten kluczyk jest w scenach, dotyczących tego co na obrazkach, które załączam
i w tym, że nie ma o tym niczego w scenariuszu:
>Strangely enough, there is NO mention of angels anywhere in
>the FWWM shooting script (not in the conversation between
>Laura and Donna, not the picture in Laura's room, not the
>appearance of the angel Ronette sees in the train car, and
>not the angel Laura sees at the end of the movie), so the
>angel concepts were definitely a last-minute addition by
>Lynch.
czymś ten koncept musi być ale czy "definitely a last-minute addition"?
to są proste filmy na bardzo niepopularne tematy, dlatego "nikt ich nie rozumie"
#5
Napisano 06.03.2008 - 11:42
Faktycznie - zagubionej autostrady w 100%, racjonalnie wytłumaczyć się chyba nie da. Jest zbyt wiele dwuznacznych sytuacji i co gorsze - nie moża mieć pewności że są dwuznaczne :)
Strażnicy w więzieniu - "ten morderca żony wyglądy naprawdę kiepsko" - "KTÓRY?" - odpowiada drugi i się śmieją. Żart? Wiedzą że Fred uważa się za Peta? Inne propozycje? :))
Idąc w intepretacje, świadomie (lub nie) wyłapuje się elementy które pasują - a mniej lub bardziej ignoruje się te które stoją w sprzeczności.
Gdy Fred nakrywa Renee na spotkaniu z Laurentem, Renee wychodzi - dlaczego jest identycznie ubrana jak na przyjęciu u Andy'ego? To ten sam dzień? etc. etc, pytań można mnożyć.
Co do grzechu pychy - czytałem swego czasu interpretację Kubricka "Odyseja Kosmiczna", było właśnie napisane że Hal popełnił grzech pychy - pomylił się i nie chciał się do tego przyznać, jakoś mi się natrętnie skojarzyło...
Rzeczywiście masz rację, Zagubioną Autostradę należy uchwycić intuicyjnie, bez próby dokładniejszego wnikania. Natomiast Mulholland Drive jest wg. mnie zupełnie do zinterpretowania i nie jest aż tak ulotny.
Jakbyś mógł dokładniej opisać zachowanie MM jako pasujące do Szatana zgodnie z teologią.
Harrego Angela znam, bardzo, bardzo dobry. Z podobnych klimatów mogę polecić "Stay".
Strażnicy w więzieniu - "ten morderca żony wyglądy naprawdę kiepsko" - "KTÓRY?" - odpowiada drugi i się śmieją. Żart? Wiedzą że Fred uważa się za Peta? Inne propozycje? :))
Idąc w intepretacje, świadomie (lub nie) wyłapuje się elementy które pasują - a mniej lub bardziej ignoruje się te które stoją w sprzeczności.
Gdy Fred nakrywa Renee na spotkaniu z Laurentem, Renee wychodzi - dlaczego jest identycznie ubrana jak na przyjęciu u Andy'ego? To ten sam dzień? etc. etc, pytań można mnożyć.
Co do grzechu pychy - czytałem swego czasu interpretację Kubricka "Odyseja Kosmiczna", było właśnie napisane że Hal popełnił grzech pychy - pomylił się i nie chciał się do tego przyznać, jakoś mi się natrętnie skojarzyło...
Rzeczywiście masz rację, Zagubioną Autostradę należy uchwycić intuicyjnie, bez próby dokładniejszego wnikania. Natomiast Mulholland Drive jest wg. mnie zupełnie do zinterpretowania i nie jest aż tak ulotny.
Jakbyś mógł dokładniej opisać zachowanie MM jako pasujące do Szatana zgodnie z teologią.
Harrego Angela znam, bardzo, bardzo dobry. Z podobnych klimatów mogę polecić "Stay".
#7
Napisano 06.03.2008 - 11:53
i jeszcze raz Anioł Stróż Laury Palmer
niesamowite jest, że tej scenie towarzyszy obłędne decrescendo z Agnus Dei z Requiem Cherubiniego
(które grano na mszy żałobnej Beethovena na jego życzenie poniekąd, zresztą nie tylko Beethoven, literalnie wszyscy w XIX wieku rozpływali się nad tym Requiem, potem całkiem zapomnianym - Schumann, Brahms, Mendelssohn, Berlioz a nawet Wagner)
Agnus Dei, qui tollis peccata mundi, dona eis requiem
Requiem eternam dona eis, Domine, et lux perpetua luceat eis
niesamowite jest, że tej scenie towarzyszy obłędne decrescendo z Agnus Dei z Requiem Cherubiniego
(które grano na mszy żałobnej Beethovena na jego życzenie poniekąd, zresztą nie tylko Beethoven, literalnie wszyscy w XIX wieku rozpływali się nad tym Requiem, potem całkiem zapomnianym - Schumann, Brahms, Mendelssohn, Berlioz a nawet Wagner)
Agnus Dei, qui tollis peccata mundi, dona eis requiem
Requiem eternam dona eis, Domine, et lux perpetua luceat eis
#8
Napisano 06.03.2008 - 12:05
>Jakbyś mógł dokładniej opisać zachowanie MM jako pasujące do Szatana zgodnie z teologią.
nie podam wielu szczegółów bo filmu dawno nie oglądałem, jest dla mnie zbyt przerażający
od rzeczy podstawowych - wyraźnie jest inny - nawet wygląda upiornie, ale jakoś nikt nie zdaje się tego zauważać/komentować, w ogóle jakoś nikt go nie zauważa - "jakiś znajomy" tego czy owego
jest go "wielu" - jest na przyjęciu i jednocześnie w domu Freda, "imię jego legion"
jest wyraźnym autorem całej intrygi prowadzącej do morderstw - od inspiracji po literalne podawanie noża
ponadto - nigdy nie przychodzi niezaproszony, co stanowczo podkreśla w rozmowie z Fredem - całkiem jak szatan
no i jest po tym wszystkim prześladującym Freda oskarżycielem - "who the fuck are You"
szatan to właśnie oskarżyciel - oskarża człowieka przed Bogiem (vide księga Hioba)
znakomicie pasuje też tu tajemniczy kowboj z MD - analogiczna postać
sorry że tak pobieżnie
nie podam wielu szczegółów bo filmu dawno nie oglądałem, jest dla mnie zbyt przerażający
od rzeczy podstawowych - wyraźnie jest inny - nawet wygląda upiornie, ale jakoś nikt nie zdaje się tego zauważać/komentować, w ogóle jakoś nikt go nie zauważa - "jakiś znajomy" tego czy owego
jest go "wielu" - jest na przyjęciu i jednocześnie w domu Freda, "imię jego legion"
jest wyraźnym autorem całej intrygi prowadzącej do morderstw - od inspiracji po literalne podawanie noża
ponadto - nigdy nie przychodzi niezaproszony, co stanowczo podkreśla w rozmowie z Fredem - całkiem jak szatan
no i jest po tym wszystkim prześladującym Freda oskarżycielem - "who the fuck are You"
szatan to właśnie oskarżyciel - oskarża człowieka przed Bogiem (vide księga Hioba)
znakomicie pasuje też tu tajemniczy kowboj z MD - analogiczna postać
sorry że tak pobieżnie
#12
Napisano 20.03.2008 - 09:44
Jeszcze o Song to the siren. Pamiętam moje poszukiwania tego kawałka w erze przedinternetowej (dla mnie)
Lynch powiedział kiedyś, ze to jego ulubiony kawałek ever. Podobnie jak Lorrando z MD, też jest to cover w oryginale Tim Bukley, a Lorrando to oryginalnie Crying Roya Orbisona, jakby ktoś miał wątpliwości ;)
Lynch powiedział kiedyś, ze to jego ulubiony kawałek ever. Podobnie jak Lorrando z MD, też jest to cover w oryginale Tim Bukley, a Lorrando to oryginalnie Crying Roya Orbisona, jakby ktoś miał wątpliwości ;)
Zobacz też
| Temat | Forum | Autor | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|---|---|
- która interpretacja warta jest szczególnej uwagi? |
Muzyka | Violet |
|
|
Audiostereo Magazyn
Nadchodzące wydarzenia w kalendarzu
Brak nadchodzących wydarzeń
Popularne tagi
- stereo
- wzmacniacz
- dac
- denon
- koncert
- update
- pioneer
- cd
- kolumny
- warszawa
- jazz
- audiopunkt
- niedrogie
- marantz
- nad
- amplituner
- akustyka
- yamaha
- słuchawki
- winyl
- konkurs
- q21
- tanie
- dali
- artykuły
- lampa
- dźwiękowa
- kef
- głośniki
- harman kardon
- odsłuch
- post-rock
- muzyka
- squeezebox
- zestaw
- jamo
- flac
- post rock
- sennheiser
- gramofon
- e10 maya u5
- cx 880
- joplin
- ragtime
- denon df 107
- bose wave
- tak do 500 zł.
- maple leaf
- bose
- scott
Najnowsze tematy
-
Głośniki do kolumn, wybór do 500zł.bigben.cycu - wczoraj, 22:27
-
-
Pomoc pilnie potrzebna ! Wzmacniacz zwariował!gnacik - wczoraj, 18:48
-
Magnetofon Sony TC-FX 150 - wymiana rolki dociskowej.patrykut - wczoraj, 17:42
-
NUDA Phono + Goldring 2400/2500vlado - wczoraj, 17:32












