Użytkownik pawellt dnia 05.01.2012 - 09:03 napisał
Dzięki. Zaintrygował mnie właśnie tytuł tego Epilogu. Zdecydowanie książkę kupię. Czas wymienić Schweitzera na coś nowego.
Ale dlaczego zaraz wymienić? Może po prostu uzupełnić o nowy materiał? :-) Nie mi tam porównywać Schweitzera z Wolffem (Piotr czy PatrickF, którzy mają dużą wiedzę na ten temat mogliby napisać tu sporo), ale chyba biografia Schweitzera to klasyk. Jak się czyta, czuć pasję. Te opisy kantat, malarstwa muzycznego u Bacha, zachwyty nad umiejętnością charakteryzowania różnorodnych
stopni i odcieni danego uczucia (Bach jak Monteverdi?). Ja tam uwielbiam Schweitzera :-)
Cytat
O! Dobrze wiedzieć. Kto jest organizatorem tego wydarzenia?
O ile mi wiadomo wydawca. O szczegóły możesz zapytać na informacje@muzykadawna.eu
dong napisał:
Ale najciekawsze było jego podejście do komponowania - opracowana przez niego metoda była w pewnym sensie czysto "kombinatoryczna" - zdaniem Hauera utwory nie powinny w ogóle nosić najmniejszych znamion osobowości i indywidualności autora.
To trochę jak z podejściem Bacha w biografii Wolffa. Bach uważał że jedyne co robi, to wydobywa dla danej melodii czy tematu pełne, doskonałe harmonie, eksplorując materiał muzyczny do końca. Często z zapożyczonego, prostego tematu (np. od Vivaldiego) tworzył misterne, wielogłosowe cuda. Tyle że te melodie u Bacha są tak niesamowite, że w połączeniu z tą eksploracją i tak dostajemy dzieło wyjątkowo charakterystyczne. Bacha chyba nie sposób dzisiaj pomylić z innym kompozytorem :-)