Skocz do zawartości
Trwa aktualizacja silnika forum! Czytaj więcej.. ×

Blog Lorda Raydena

  • wpisów
    23
  • komentarzy
    6
  • wyświetleń
    94351

HiFiman HE-300 - słuchawki otwarte

Lord Rayden

5320 wyświetleń

Test słuchawek HiFIman HE-300

 

Po ciekawym brzmieniowo i kontrowersyjnym w wyglądzie odtwarzaczu HM-601 slim, miałem okazję zapoznać się z kolejnym produktem firmy HiFiman – słuchawkami HE-300. Jak dowiedziałem się z opisu, są to pierwsze słuchawki dynamiczne HiFimana. Powstały na prośby klientów o słuchawki przenośne. No i powstał sprzęt zdolny do współpracy z odtwarzaczami przenośnymi, choć o impedancji 50 a nie 32 ohmy (jak to zwykle w innych firmach). Gabarytowo jednak przenośny się nie wydaje, poza tym to słuchawki otwarte. Osoba, która chciałaby słuchać ich w tramwaju, poza wzbudzeniem zainteresowania sporymi i ciekawie wyglądającymi nausznikami, zapozna także współpasażerów z zawartością swojej muzycznej biblioteki.

HE-300 mają duże, okrągłe, srebrne muszle z aluminium (lub czegoś podobnego), od strony „świata” czarne maskownice z plastiku a od stronu uszu słuchacza welurowe pady. W zasadzie taka konstrukcja powinna zapewniać miękkość i wygodę odsłuchu, mnie jednak słuchawki trochę cisnęły w głowę. Pady były dość twarde. Wolę jednak miękkość padów AKG K550, choć jak pamiętam, BD DT770 Pro były mniej wygodne. Solidny skórzany pałąk i prowadnice umożliwiają dostosowanie sprzętu do głowy słuchacza. W pudełku, które nie wydaje się już tak luksusowe jak opakowanie HM-601 slim, otrzymujemy także kabel – plecionkę przewodów w jasnym oplocie, które przykręcamy osobno do każdej muszli. Kabel nie spodobał się mojej Żonie, która przyzwyczaiła się do moich prostych , czarnych kabli, w każdym praktycznie sprzęcie audio, jaki mam w domu.

Odsłuchy przeprowadziłem na moim sprzęcie domowo-portable.

 

HE-300 i para iMod+iBasso D10 (czyli tzw. „kanapka” DAP+AMP)

 

Brzmienie HE-300 , choć są to słuchawki otwarte, wydało mi się bardziej „zagęszczone” niż w przypadku AKG K550. Trochę mniejsza scena niż te ostatnie, poza tym nieco ciemniejsze. Dźwięk postrzegałem , jako w pewnym stopniu z „chrypką” rockową, niesterylny – w zasadzie tak słyszałem średnicę. Dobry, naturalny bas, lekko podkreślony, czasem za mocny. Góra lekko wycofana. Słuchawki oceniłem, jako mocne, ostro atakujące muzyką. Przypominając sobie zestawienie iModa i D10 z SoundMagic HP-100, góra w HP-100 wydawał mi się lepsza.

 

HE-300 i HiFIman HM-601 slim

 

Ten odtwarzacz, podobnie jak 602, HiFIman poleca jako źródło dla HE-300. Nic dziwnego, skoro wyszły z tej samej firmy, która robi i playery i słuchawki. Sądzę ,że firma HiFIman ma rację. 601 slim dodaje do do słuchawek, swojego ciepłego charakteru i łagodzi brzmienie analogowym nalotem. Słyszałem więcej swobody i przestrzenności w dźwięku. AKG K550 są w tym zestawieniu bardziej detaliczne. Natomiast HE-300 łagodnieją, stają się przyjazne. Ta para zachęca do dłuższego odsłuchu.

 

HE-300 i iRiver Astell&Kern AK100

 

W tej parze HE-300 zetknęły się z odtwarzaczem klasy HiEnd, jak o nim pisze prasa audiofilska. Dla mnie jest to solidne HiFi (wysoka półka), a korzystny jest zakup używanego sprzętu – wtedy cena zaczyna odpowiadać jakości.

AK100, wymaga większego podkręcenia głośności (co wynika z jego konstrukcji). Gubi się tu analogowe ciepełko z 601 slim, ale pojawia się większa neutralność, góra nie razi ostrością, bas jest dobitny i bardzo dobry, przestrzeń większa. Tutaj także słychać w średnicy „chrypkę” – to jakby zachęta do słuchania starego hard rocka Zeppelinów niż odhumanizowanego Kraftwerk.

 

Na koniec mogę stwierdzić, że najlepszą parą w tym zestawieniu były HE-300 z HM-601 slim. To, co mówi producent, nie było więc tylko reklamą i chęcią przywiązania do siebie audiofana. Te urządzenia najlepiej się zgrywają. Jednak po odsłuchach muszę powiedzieć, że HE-300 to dobre i ciekawe słuchawki ale nie dla mnie. Nie zdołały „przywiązać” mnie do siebie (jak zrobiły to AKG K550 a w pewnym stopniu i SM HP-100). HE-300 wydały mi się bardzo dobre do muzyki rockowej i metalowej, natomiast słabiej sprawdziły mi się z klasyczną elektroniką. A tej muzyki głównie słucham. Poza tym są otwarte, a ja preferuję intymność odsłuchu. Wolę odcinać się od otoczenia, kiedy zanurzam się w elektroniczne pejzaże.

Muzyka do testów pochodziła z płyt Kellera i Schonwaldera, Klausa Schulze, Tangerine Dream , Loom (klasyka elektroniki) oraz Manowar i Sabaton (metal).



0 komentarzy


Rekomendowane komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.