Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 10/20/19 in Artykułów

  1. 4 points
    Słowem wstępu - w odbiorze tak muzyka, jak i sprzęt audio jest czymś bardzo subiektywnym. W poniższej krótkiej relacji nie silę się na obiektywizm, bo ten ciężko zachować przy tylu pokojach i systemach, gdzie gwar i szum oraz często zbyt głośna muzyka nie oddają tego, co prawdopodobnie mógłby nie jeden system pokazać. Zapraszam do komentarzy O SAMEJ IMPREZIE i sprzęcie wystawianym na AVS'19 nie o subiektywnych opiniach piszącego poniższe słowa Jeśli przyszło komuś w ostatni piątek, sobotę i niedzielę rozmawiać z audiofilem i/lub melomanem, na pewno poruszony został temat "Audio Video Show". Impreza od lat przyciąga masę wystawców i jeszcze więcej zainteresowanych sprzętem i muzyką osób. Jeśli ktoś mówi, że branża AV jest w zapaści... to ja nie wiem jak wyglądała by wystawa w najlepszym okresie zainteresowania produktami audio video! Trzy dni i chyba trzy dni za mało - to najczęściej słyszana opinia wśród zwiedzających. Ilość sprzętu, ilość i różnorodność imprez towarzyszących AVS'19 jest nie do ogarnięcia "z marszu" i dlatego nie dziwię się, że większość zainteresowanych udaje się wpierw do pokoi tych firm i marek, które są im najbliższe lub którymi są zainteresowani. Trzy dni imprezy pokazały jednak coś bardzo istotnego z perspektywy użytkowników produktów różnych marek - z jednej strony spore zainteresowanie światem analogowego brzmienia, gdzie prym wiedzie płyta winylowa i gramofon... z drugiej strony coraz mocniejsze zaznaczenie na rynku audio streamingu muzyki. Pamiętam odwieczną walkę "CD umarło" vs "CD nie umarło". Otóż trzeba przyznać, że muzyka na CD... stanowiła najmniejszy udział w trakcie odsłuchów. Wystawcy w głównej mierze decydowali się albo na klasyczne rozwiązanie w postaci "czarnych płyt" lub muzyka była puszczana wprost z tabletów/odtwarzaczy sieciowych. Oczywiście muzyka na CD nie umarła i nikt nawet nie myślał formułować takich zdań, jednak pliki opanowały na tyle świadomość/codzienność świata audio, że nawet najdroższe systemy nie unikały takiego połączenia jak streamer czy tablet. Impreza została podzielona pomiędzy Stadion Narodowy i Hotel Sobieski, gdzie w zależności od indywidualnych oczekiwań czuło się lub nie klimat dobrego brzmienia. Przyznam wprost, że każda tego typu impreza, która ma zostać opisana w sposób jak najbardziej rzetelny - zawsze będzie obarczona subiektywną oceną i osobistymi preferencjami. Nie sposób też obejść wszystkiego i nagle obiektywnie stwierdzić "to było/grało najlepiej". W głównej mierze (i takie było założenie od samego początku) chciałem w ramach "misji audiostereo" odwiedzić te marki i tych wystawców, którzy reklamują się na naszym Forum. Było to bardzo oczywiste, sprawdzić na ile reklama przekłada się na to, co oferuje dana marka w rozumieniu "muzyka, raz jeszcze muzyka". Po tej wydawałoby się misji niemożliwej do zrealizowania ze względu na wielkość imprezy, udałem się do kilku znanych marek i wystawców, by "podglądnąć" co też słychać u nich "w dosłownym tego słowa znaczeniu". W trakcie całej imprezy warto było (i to kilka razy) odwiedzić pokój audiostereo. Działo się sporo, osób wchodziła cała masa i... zainteresowanie DIY było nie mniejsze od zainteresowania produktami wielkich marek. I dobrze, bo słuchając kilku konstrukcji można było spokojnie zestawić je z drogimi i cenionymi konstrukcjami tych wszystkich znanych marek. Wracając do "wielkich tego świata", na pierwszy ogień poszły pokoje Audio Klan (lub jak kto woli Top Hi-Fi). W każdym pokoju można znaleźć było coś dla siebie, tak od strony brzmienia jak i formy wykonania. Jedną z ciekawszych konstrukcji jaka była prezentowana to malutkie głośniki bezprzewodowe marki Devialet. Jak na wielkość pomieszczenia oraz rodzaj muzyki - starały się jak mogły by pokazać, że w "małym ciele wielkie serce do muzyki". I przyznam bez bicia, że jest to ten rodzaj sprzętu, który w małych pomieszczeniach ma rację bytu nie tylko ze względu na małe gabaryty, ale także ze względu na uzyskiwane brzmienie. Devialet Phantom Reactor zapewne nie zastąpią klasycznego systemu audio bo nie jest to ich rolą, ale bez trudu uzyskamy z nich dobrej klasy brzmienie w małych i średnich pomieszczeniach. Jest to ten minimalizm, który może się podobać w praktycznie każdy domu. Z cyklu "małe może dużo" jak zawsze KEF w swoim pokoju zaprezentował swoje doskonałe głośniki bezprzewodowe (i nie tylko bezprzewodowe, ale o tym za chwilę). Małe KEF'y bezprzewodowe nie silą się na udawane brzmienie, potrafią wypełnić całkiem sporą powierzchnię dynamicznym brzmieniem, przy tym bardzo spójnym i mającym sporo do zaoferowania tym wszystkim, dla których liczy się kompletny minimalizm. Przyznam, że na AVS widziałem sporo tego typu konstrukcji, ale to te dwie zaintrygowały mnie (subiektywnie) najbardziej (ze względu na formę wykonania, łatwość obsługi i uzyskiwane brzmienie). Nie każdy jednak skusi się na "małe też jest piękne" co widać było na imprezie w pokojach odsłuchowych. Szczególne zainteresowanie wywołały kolumny marki Fyne Audio. F1 to już audiofilska pierwsza klasa i tak też dźwięk z nich pochodzący był oceniany przez praktycznie każdą osobę, która miała okazję posłuchać muzyki z tych kolumn. Sporej wielkości, przepięknie wykonane w każdym detalu. Pokazały, że muzyka może uszczęśliwiać ludzi.Było też sporo porównań do bliźniaczej marki Tannoy i nie bez powodu. Z drugiej strony takie porównania dla nowej jakby nie patrzeć marki i jej produktów stanowią komplement. Wracając do tematu firmy KEF i jej produktów, od pewnego czasu swoją nową serią R kusi melomanów oferując im "więcej i lepiej" w temacie muzyki w stosunku do poprzedniej serii. I nie ma co ukrywać, obecna seria zrobiła krok do przodu w tym zakresie. Rzecz jasna jako były użytkownik marki nie będę się silił na udawany obiektywizm i napiszę, że mając poprzednie R-ki 700 i 900 byłbym skłonny wymienić starszy model na nowszy ze względu na to, co obecna seria prezentuje od strony muzyki. A znajdziemy w tym brzmieniu sporo muzyki barwnej, przy tym bardzo poukładanej. Dla osób szukających kolumn zdolnych poruszyć niebo i ziemię muzyką nasyconą, barwną, nakreśloną (ale bez przesady) KEF sprawdzą się wyśmienicie. Kto lubi tego typu brzmienie w nowej serii R odnajdzie wszystko to z jeszcze większą ilością. Doskonale prezentował się system firmy Musical Fidelity. Pamiętając ich starsze serie byłem zaskoczony tym, jakie zmiany zaszły (na ogromny plus) w uzyskiwanym brzmieniu z nowych konstrukcji tego producenta. Muzyka żyła w pełnym tego słowa znaczeniu! Jak zawsze jakość wykonania sprzętu MF na najwyższym poziomie. Kolejną ciekawostką są produkty NuPrime Audio. Sprzęt robi wrażenie swoją nowoczesną formą i całkiem sporymi możliwościami. Z kilku centymetrowego wzmacniacza z wbudowanym przetwornikiem zdolnym obsłużyć pliki DSD uzyskujemy prawie 200W na kanał! Jak to dokładnie brzmi... przyjdzie nam przetestować w najbliższym czasie dzięki uprzejmości dystrybutora w naszym kraju. IDA-16 (bo o tym urządzeniu mowa) ma spore szanse na zaistnienie w domach sporej części melomanów. Sprzęt kusi atrakcyjnym wzornictwem, brzmieniem i stosunkowo niewielką ceną. Wbudowany DAC ma być przy tym całkiem niezłym elementem kuszącym melomanów. Kolejnym maleństwem pokazywanym na AVS, a przy tym dającym radę nawet sporej wielkości kolumnom głośnikowym był NAD M10. Moda na niewielkich rozmiarów sprzęt opanowała jak widać nawet audiofilskie marki ale to, co zrobił NAD w postaci M10 to mistrzostwo świata! Z niewielkiej bryły dźwięk w kolumnach był pełen rozmachu, stworzony po to, by docierać do uszu nawet w sporej wielkości pomieszczeniu. A to nie wszystko, ten mikrus posiada przy tym sporej wielkości ekran dotykowy, zaznaczmy - bardzo czytelny ekran. Sprzęt sprzętem, a bez muzyki nie ma audio. Okazuje się, że ilość osób kupująca muzykę na "czarnych płytach" pokazuje, że to nie jest chwilowa moda na "retro granie". Stoiska zapełnione były sporą ilością płyt, każdy zainteresowany mógł bez trudu nabyć interesujący go album lub zamówić bezpośrednio u sprzedawcy. Przeglądając ofertę kilku sprzedawców oraz rozmawiając z kupującymi płyty największym zainteresowaniem cieszą się wydawnictwa płyt już wcześniej wydawanych na rynku (wznowienia) oraz co najważniejsze - wydania limitowane lub oznaczone jako 180 gr. W mniejszym stopniu znaczenie ma to, czy płyta jest barwiona na czarno czy w innym kolorze. Kupujący płyty nie cieszą oczy kolorowymi dodatkami , a uszy muzyką z dobrze tłoczonych płyt. Wracając do samego sprzętu wystawianego na Audio Video Show ciężko było przejść obojętnie obok sprzętu bezprzewodowego, przy czym obecnym standardem dla audio jest budowanie wielu stref. System składający się z kilku głośników przeznaczonych do wielu pomieszczeń naszego domu nie stanowi już nowinki samej w sobie, obecnie producenci raczej skupiają się i kuszą kupujących łatwością obsługi całego systemu czy integracją z asystentem SI. Trwałość użytych materiałów oraz design stanowi ważny element całej układanki głośników bezprzewodowych, jak widać nie tylko brzmienie ale i wykonanie też jest ważne. Nie dziwią oczekiwania klientów, coraz częściej urządzenia tego typu mają za zadanie "nie przeszkadzać" w naszym domu, a dawać prostą przyjemność z ich posiadania i słuchania z nich muzyki. Codzienny kontakt z muzyką z sieci, przy tym bez zbędnego zastawiania domu czy mieszkania. Czy tak wygląda przyszłość każdego melomana... czas przyniesie odpowiedź. Każda firma na Audio Video Show prezentowała swoje systemy z przekonaniem o tym, że ich system o ile nie jest "najlepiej brzmiącym" to na pewno najbardziej trafiającą w gusta pod względy oferty propozycją. Fantastycznie prezentował się Harman-Kardon ze swoją serią Citation, ale i Yamaha przyciągała spore grono osób zainteresowanych produktami marki. Zresztą producent ten w swojej ofercie ma tyle produktów, że trudno nie znaleźć czegoś dla siebie w temacie audio. Warto było odwiedzić część Narodowego, który został przeznaczony maniakom słuchawek. I słowo "maniacy" używam nie bez powodu patrząc na ilość osób obwieszonych gości słuchawkami, przy okazji poszukujących coraz lepszych (wyższych) modeli słuchawek. Przy okazji, ferta z jaką można było się zapoznać na AVS'19 w temacie słuchawek i sprzętu im towarzyszącego była naprawdę spora. O najciekawszych z nich zapewne w osobnym artykule wspomni @Rucia1, która w tym roku w imieniu audiostereo na Audio Video Show tematy słuchawek ogarniała jak nikt inny, za co jej serdecznie dziękuję. Padło już kilka razy w powyższym tekście słowo "subiektywny", ciężko bowiem osobom osłuchanym i znającym specyfikę rynku audio opowiadać rzeczy niestworzone lub co gorsze, wciskać przysłowiowy kit mając z drugiej strony monitora osoby ze świadomością audio znacznie powyżej średniej. Sprzęt audio jak i muzyka jest rzeczą ocenianą w sposób bezwzględnie osobisty, nie byłoby to uczciwe wobec czytających ten artykuł, by przez swój pryzmat narzucać "to było najlepsze". Na pewno na ogromne brawa zasługuje organizator Audio Video Show. Świetnie skomunikowano Narodowy z Sobieskim, co osobom bez własnego transportu ułatwiło życie. Poruszanie się po Narodowym dzięki sporej ilości osób udzielających informacji z ramienia organizatora też stanowiło nie lada ułatwienie. Na kilka rozmów z osobami mającymi pomagać ogarnąć ten ogrom ludzi tylko jedna sprawiała wrażenie, jakby przybyła z innej planety-nie wiedziała nic. Tak bywa, samo życie. Pozytywnym akcentem w Sobieskim był set przygotowany przez firmę Nautilus z Krakowa. Ich konfiguracje znam m.in.: z eventów w Warszawie, gdzie często prezentowane są ich firmowe konfiguracje (tak w przypadku spotkań z Hirkiem Wroną czy w Studio U22). I tak jak na każdej z tych imprez brzmienie zawsze stoi na naprawdę bardzo wysokim poziomie, tak i w ostatni weekend firma z Krakowa przygotowała od strony brzmieniowej naprawdę kawałek świetnego zestawu audio. Spendor zagrał rewelacyjnie, naturalnie w całym zakresie, przepiękne i poukładane brzmienie. W temacie głośników marki Dynaudio prezentowanych na AVS słyszało się same pozytywy. O pokoju KEF'a już wspomniałem powyżej i przyznaję bez bicia jako były fan marki - nowa seria R idzie w bardzo dobrą stronę (uznając, że podoba się ich firmowe brzmienie). Tutaj nawet nie trzeba było zbyt dużej ilości słów, by zobaczyć reakcję ludzi w pokoju odsłuchowym przygotowanym przez firmę Audiotrendt z Krakowa. Fantastycznie prezentował się pokój audiostereo od strony przygotowanego sprzętu. Można rzecz jasna odrzucać DIY jako "niesprawdzalny" w domu ustatkowanego pana, który ma rodzinę i musi zaprezentować ładny... no właśnie czy musi? Zdaniem wielu nic nie musi! W audio liczy się brzmienie, a te usłyszane w naszym pokoju było bardzo dobrze oceniane. Tak więc DIY na pewno nie umarł i jak sądzę jeszcze sporo dobrego przed tego typu projektami! Brawo panowie! Miłym zaskoczeniem był też pokój przygotowany przez dwie rodzime firmy. Jedną z nich jest już bliżej znana naszym czytelnikom firma ZIG ZAG (akustyka pomieszczeń), a drugą zapewne mniej znaną jest firma MARAIM, która pokazała fantastycznie brzmiące kolumny oznaczone symbolem Weles 3.3. Zaczynając od firmy ZIG ZAG - swego czasu miałem przyjemność gościć w siedzibie firmy i pół roku od tego czasu zrobiło swoje! Kolejny progres i to nie o krok, a kilka do przodu. Niektóre projekty pod względem estetyki wykonania to małe arcydzieła. Za to firma MARAIM zaskoczyła nie tylko mnie ale i sporą część osób odwiedzających ten konkretny pokój. Wraz z towarzyszącą elektroniką przenosiła słuchaczy w świat muzycznych doznań na najwyższy poziom. Okazuje się, że można pokazać produkt dopracowany pod absolutnie każdym szczegółem, jednocześnie konkurujący brzmieniem w każdym aspekcie z najlepszymi konstrukcjami znanych manufaktur. Cóż można napisać, jedynie "tak trzymać" - rodzimy rynek jak się okazuje nie ma się czego wstydzić na tle zagranicznej konkurencji. Pozytywnie odbierane były też przez zwiedzających kable firmy Tellurium Q, co jest pozytywnym sygnałem od samych zainteresowanych osób. Według ich opinii po zapoznaniu się z produktami Tellurium Q naprawdę dobre kable nie muszą kosztować majątku by świetnie brzmiał cały system. Dobrze dobrane pod system ułatwią poszukiwanie właściwej prezentacji muzyki na różnych systemach audio. Z Sobieskiego przenosząc się na Narodowy świat audio wielkich firm stał "otworem" i spośród wielu subiektywny wybór padłby na kilka bliskich mi marek. Nie ma rzecz jasna sensu opisywać ich w szczegółach, bo każdy kto był wyrobił sobie zdanie o tym czy innym sprzęcie oraz marce. Ci co nie byli i tak powinni polegać w głównej mierze na własnych uszach w trakcie odsłuchów w swoim domu lub podczas wizyty w salonach audio, a reportaż z AVS'19 traktować jedynie w kategoriach informacji na co warto w przypadku zakupów sprzętu audio zerknąć. Jeśli więc pada takie pytanie "co było warte polecenia", może ułatwieniem będzie krótkie video z wybranych (naszym zdaniem najciekawszych) pokoi. Było kilka pokoi, które można było polecić melomanom i audiofilom do zapoznania się z ofertą kilku marek. Niestety nie dane nam było z kilku powodów wykonać materiał filmowy (np.: ilość gości odwiedzających dany pokój), na pewno zostaną one ujęte w materiale w przyszłym roku. Audio Video Show w tym roku był jedną z największych imprez tego typu na świecie i prawdopodobnie największą w Europie. Patrząc na zainteresowanie sprzętem audio i muzyką można śmiało napisać, że rekord frekwencji jeszcze przed nami. Za szczególna pomoc w realizacji materiału chciałbym w tym miejscu podziękować firmom (alfabetycznie): Audioklan, Audiotrendt, EIC, Horn, Nautilus i Rafko. Dziękujemy także wszystkim za tak liczne odwiedziny pokoju Forum audiostereo.pl i pozytywne o nas opinie. Rozmowy z niektórymi osobami wychodzącymi z naszego pokoju pokazywały, że nasze forum nie bez powodu jest coraz liczniejsze, a rozpoznawalność tego miejsca największa w sieci (Polska). To rzecz jasna mobilizuje nas do coraz lepszej pracy i obiecujemy już dziś przygotować dla Was w przyszłym roku znacznie szerszą relację video (z wywiadami na Audio Video Show 2020) oraz postaramy się zawitać w przyszłym roku z kamerami w Monachium. Forum audiostereo Powyższy tekst i materiał filmowy nie powstałby bez udziału naszej redakcyjnej koleżanki @Rucia1. Serdeczne dziękuję jej za pomoc i wsparcie logistyczne w trakcie przygotowywania materiału.
  2. 3 points
    Audio Video Show to jak co roku wielka gratka dla miłośników słuchawek. Na 1200 metrach kwadratowych mieściła się strefa słuchawkowa, a na niej swoje urządzenia zaprezentowało ponad 50 producentów oraz dystrybutorów urządzeń audio z całego świata. Wiele stoisk było dosłownie obleganych, aby wypróbować sprzęt, trzeba było cierpliwie czekać w kolejce. Oczywiście najdłuższa ustawiła się do HiFiMan Susvara ze wzmacniaczem EF1000, czyli sprzętem kosztujący 80.000 Pln, prezentowanym przez sklep.RMS.pl. Było to jedno z większych stoisk na targach: słuchawki, kable, wzmacniacze, głównie NuPrime, Acoustic Research. Warto było również odwiedzić stoisko audiomagic.pl, gdzie z nowości prezentowane były słuchawki Meze Rai Solo czy droższe Meze Rai Penta. Oczywiście nie zabrakło takich marek jak Noble Audio (test), RHA, Fiio. Z nowości audiomagic.pl zaprezentowało wysokiej klasy tajwański odtwarzacz Cayin N6 II (mam nadzieję, że niedługo dostanę go do testów). Jestem go bardzo ciekawa ze względu na wbudowany przetwornik AK4497EQ AKM, który obsługuje rozdzielczość 32/384 PCM, 256 DSD oraz ma obsługę MQA, który to format ma tylu samo zwolenników, co i przeciwników, dlatego jestem ciekawa jak sobie tu radzi DAC. Nie zabrakło budżetowych nowości od IFI Zen DAC i Zen Blue. Nie sposób w krótkiej relacji opisać wszystkich wystawców, dlatego wspomnę tylko, iż były też produkty takich firm jak Audio-Technica, Topping Audio, Astell&Kern, Mee Audio, IFI, JBL, Beyerdynamic, Campfire Audio, SMSL i wiele innych. Ze względu na to, iż bardzo cenię sobie polskich producentów i uważam, że prezentują oni wysoką jakość wykonania, pozwolę sobie na małą „prywatę”. Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o Lucarto Audio, czy Feliks Audio. Pan Łukasz jak zawsze piękny design (drewniane wykończenie) i jakość dźwięku na wysokim poziomie. Można było przetestować lampowy Songolo HPA300SE połączony z DAC Songolo D300SE lub tańszy wzmacniacz Alberto. Natomiast Feliks zaprezentował specjalną wersję flagowego wzmacniacza Euforia Anniversary Edition, jubileuszowe wykończenie oraz opracowane na nowo komponenty. AVS to największa tego typu impreza w Europie, to święto „audiofili”, „audioholików” czy „zakręconych inaczej”, ale to, też świetna atmosfera w pokojach odsłuchowych, to czas na rozmowy, wymianę doświadczeń, a wreszcie na poznanie w "realu" forumowych przyjaciół. [email protected]
  3. 3 points
    Świat audio żyje dopiero co zakończoną imprezą Audio Video Show 2019, sporo obecnie w związku z tym komentarzy w sieci, reportaży filmowych i fotograficznych. Masa opinii, spostrzeżeń, a nawet oczekiwań co do przyszłorocznej edycji AVS. Można więc przyjąć, że wszystko co w temacie audio w tym tygodniu obejmuje zakończoną w niedzielę imprezę. Z naszej strony dorzucamy kilka zdjęć z naszym zdaniem najciekawszych miejsc. Pozostawimy wszystkie zdjęcia bez naszego komentarza, niech same zdjęcia będą wymową tego co było i jak było. AudioRecki
  4. 2 points
    Tym razem materiał z lekkim przymrużeniem oka. Z okazji Halloween, na tapetę wziąłem coś luźniejszego i wymagającego trochę dystansu do otaczającego nas świata. Gadżety audio, które chcąc nie chcąc, prędzej czy później pojawiają się w naszej zabawie, często wzbudzają sporo kontrowersji. Na Halloween postanowiłem wybrać kilka z nich i przetestować jak (i czy w ogóle) działają – cukierek czy psikus? Zacznę, od czegoś niewywołującego skrajnych emocji. Acoustic Revive SPU-8 to zestaw ośmiu podkładek pod kolce – w domyśle stosowane pod kolce kolumn głośnikowych, ale oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by użyć je np. pod platformami antywibracyjnymi. Stosowanie podkładek pod kolce jest już pewnego rodzaju standardem, ale to, co wyróżnia produkt Acoustic Revive, to deklaracja producenta, że używa specjalnie selekcjonowany materiał, z których je wykonuje. Oczywiście selekcja pod kątem najlepszego efektu sonicznego. Materiał, na jaki finalnie padło, to stopu mosiądzu o bardzo dobrej charakterystyce opadania drgań. A jak wygląda to podczas odsłuchów? Podkładki testowałem w dwóch różnych systemach – w obu dało się zaobserwować słyszalne różnice. Moim zdaniem podkładka pracuje w duecie razem z podłogą, stąd też nie można jednoznacznie opisać charakteru, jaki wprowadza do dźwięku, gdyż w sporym stopniu zależy to od podłoża, z jakim musi współpracować. U mnie, na dębowym parkiecie, różnice, jakie zauważyłem to przede wszystkim większa ilość odcieni basu, a także wrażenie niżej schodzącego basu i ogólnie mniej „przewalenia” niskimi częstotliwościami. Dzięki wprowadzeniu większego porządku na dole pasma, bardziej czytelna staje się średnica i źródła pozorne, a przez to pośrednio również kreowanie sceny. Z mojego punktu widzenia, produkt konieczny, bo raz, że wniósł pozytywne elementy soniczne, a dwa – pozwala mi uniknąć niszczenia drewnianej podłogi przez kolce. Oczywiście jak z każdym elementem służącym do strojenia systemu, należy pamiętać, że wprowadza on zmiany, ale nie zawsze te zmiany są jednoznacznie korzystne. Właśnie na tym polega strojenie, by przetestować różne warianty i dopasować dźwięk pod siebie. Dla osób mających podłogi drewniane lub panele podłogowe i borykających się z problemem ze zbytnio „zlepionym” basem polecam sprawdzić u siebie, opisywane wyżej podkładki. Kolejny produkt to duet demagnetyzera do płyt CD: Acoustic Revive RD-3 oraz jonizatora do płyt CD Acoustic Revive RIO-5II. Tutaj oczywiście, znacznie większe kontrowersje, gdyż urządzenia wyjątkowo nietypowe. Owszem miałem kontakt z demagnetyzerami w audio, które od co najmniej pół wieku w systemach nagraniowych, jak i domowych mają (miały) swoje zastosowanie, ale raczej w kontekście urządzeń magnetofonowych, gdzie służyły np. do kasowania taśm. Robią to skuteczniej niż większość głowic kasujących wbudowanych w magnetofony. Zasada działania RD - 3 wydaje się podobna, tyle że w przypadku płyty CD, nie kasujemy żadnych danych, a jedynie ściągamy ładunki elektryczne z płyty CD, które mogą zakłócać poprawną pracę czytnika. Zarówno taśma magnetofonowa, jak i płyta CD wykonane są z niemagnetycznego tworzywa sztucznego. Na płycie CD napylona jest cienka warstwa metalu (stąd srebrny kolor płyty CD), a także – jak twierdzi producent urządzenia – szczątkowe ilości metali znajdują się w barwnikach w nadruku płyty CD. To tłumaczy jakim cudem plastikowy krążek daje się rozmagnesować i na jakiej zasadzie działa urządzenie. Z kolei Acoustic Revive RIO-5II jest jonizatorem płyt CD – urządzeniem, z jakim nie spotkałem się nigdzie w technice audio. Sposób jego działania wydaje się prosty: wkład z półszlachetnych kamieni (tourmalin) jest oświetlany (przez to podgrzewany) halogenem, co w efekcie doprowadza do ujemnego jonizowania, położonej na urządzeniu płyty CD. Nic więcej nie jestem w stanie Państwu powiedzieć na temat zasady działania tego sprzętu, wiadomo tylko, że generator jonów ujemnych jonizuje płytę i ma to mieć zbawienny wpływ na dźwięk. Jak to wygląda w praktyce? Najpierw kontrolnie odtworzyłem płytę CD, po kilku utworach wyciągnąłem i użyłem na początek demagnetyzer, a następnie jonizator. Płytę wsadzam z powrotem do odtwarzacza i z niedowierzaniem zauważam poprawę grania… Pojawia się więcej szczegółów, ale w sposób nienachalny, bez sztucznego wyostrzenia. Znacznie więcej barwy basu, w całkiem inny (moim zdaniem lepszy) sposób kreowane wokale – bardziej nasycone, namacalne… Zmiany są zaskakująco mocne i moim zdaniem jednoznacznie pozytywne. Nie mamy tu do czynienia z poprawą jednego aspektu kosztem innego, lecz każdy z elementów dźwięku doznaje poprawy. No cóż, więcej mogę napisać, jedyne co mi zostaje to polecić, przetestować w swoim systemie i rozwiać ewentualne wątpliwości – które muszą pojawiać się, przy tak egzotycznym urządzeniu. By upewnić się, czy nie popadam w autosugestię, sprzęt testowaliśmy w kilkanaście osób, w trzech całkowicie różnych systemach, przez kilka dni. Efekty u każdego testującego podobne, chociaż z różną siłą odbierane. Jeszcze raz polecam sprawdzić samemu i podzielić się swoimi opiniami. Wesołego Halloween! Acoustic Revive SPU-8, dystrybucja: Eter Audio, cena 590 zł komplet (8 sztuk) Acoustic Revive RD-3, dystrybucja: Eter Audio, cena 1890 zł Acoustic Revive RIO-5II, dystrybucja: Eter Audio, cena 4190 zł Za użyczenie do testów dziękujemy firmie Nautilius, www.nautilus.net.pl
  5. 2 points
    TRIANGLE to znany francuski producent kolumn i słuchawek. Firma została nagrodzona 18 złotymi Diapazonami za bezkompromisowy dźwięk, który łączy w sobie piękno i emocje muzyki. Na rynku właśnie ukazała się nowa seria kolumn Borea. Miała ona swoją oficjalną premierę w maju, w Monachium, podczas wystawy High End 2019, natomiast do sprzedaży trafiły pod koniec września. W skład serii wchodzą trzy kolumny wolnostojące – BR09, BR08 oraz BR07, dwie podstawkowe BR03 i BR02 oraz głośnik centralny BR01. Kolumny są dostępne w trzech kolorach: biały, czarny i orzech. Do mnie na testy przyjechała najmniejsza kolumna z serii Borea – BR02 w kolorze czarnym. Pierwsze, co się rzuca w oczy to, jakość wykonania. Obudowa ma klasyczny kształt wykonany z solidnego mdf, pokrytego jesionową powłoką. Wszystko jest idealnie spasowane, mocowanie zrealizowane jest bez widocznych śrub, maskownice pełne, łączone są za pomocą magnesów. Kolumna jest ekonomiczną wersją Esprit EZ, zastosowano tu te same szybkie przetworniki z mocnymi systemami napędowymi, ze zoptymalizowanymi pod względem przepływu powietrza, koszami. Membrany wykonano z pulpy celulozowej przy użyciu innowacyjnego systemu redukcji wibracji o nazwie DVAS (Driver Vibration Absorption System). Jak podaje producent głośnik wysokotonowy serii Borea oparty jest na 25-milimetrowej kopułkowej membranie z jedwabiu z korektorem fazy opracowanym tak, aby wyrównać pasmo przenoszenia głośnika i poprawić rozproszenie fali dźwiękowej poza osią główną. Dzięki temu, mamy otrzymać dobry dźwięk niezależnie od miejsca odsłuchu. Kopułka umieszczona jest w tubie, co zmniejsza odbicia fali dźwiękowej. Przetwornik jest napędzany silnym magnesem neodymowym, ale o kompaktowych rozmiarach. Jest on połączony z systemem chłodzącym, co pozwala na osiągnięcie wyższej mocy. Głośnik średniotonowy to w 100 procentach celulozowa membrana, opracowana i produkowana przez firmę Triangle. Głośnik niskotonowy wyposażone zostały w membrany z włókna szklanego. Przed odsłuchami daję kolumnom kilka dni na wygrzanie, „plumkają” sobie w moim gabinecie ze wzmacniaczem NAD 3020 D. Po takiej akomodacji Triangle zasłużyły na większą dawkę prądu, wpinam je do mojego głównego systemu odsłuchowego, opartego o Haiku Audio Bight mk4. We wszelkich wzmiankach reklamowych producent opisuje te kolumny, jako szybkie, precyzyjne z dużą ilością detali. Wystarczy chwila słuchania, żeby przekonać się, że rzeczywiście tak jest. Po przesłuchaniu mojej testowej listy (notabene powstała ona po zeszłorocznych AVS 2018), wyraźnie czuć, że te kolumny spodobają się fanom mocniejszego brzmienia. Kolumny grają skrajami pasma, wysokie tony są podkreślone, wyraźne i rozdzielcze. Można powiedzieć, że góra jest krystaliczna, jednocześnie nie męczy, nie syczy. Podobnie niskie tony, są żywe, bardzo szybkie i dynamiczne. Uderzenie basu jest na tyle optymalne, by wiarygodnie oddać brzmienie gitary basowej. Średnica natomiast jest lekko stonowana, przez co brzmienie jest lżejsze, bardziej przejrzyste. Scena muzyczna jest dosyć szeroka i mamy wrażenie oderwania dźwięku od kolumn. Ciekawie brzmi gitara w utworach Catfish Blues – Jimmy „Duck” Holmes czy Goodbye Baby – Dave Alvin and Jimmie Dale Gilmore. Poza rockiem takie strojenie kolumn dobrze sprawdzi się też w muzyce R&B, reggae czy pop. Natomiast niekoniecznie zestawiłabym je z jazzem, gdzie, dominuje wokal i średnica. Należy też wspomnieć, że są to najmniejsze kolumny z serii Borea i producent zaleca je do pomieszczeń do 20 metrów kwadratowych. W większym pomieszczeniu może nam brakować basu. Tak było u mnie, gdy ustawiłam kolumny w salonie 35 metrowym. Wszystko było niby ok, przestrzeń, rozdzielczość, ale grało to chudo, brakowało tzw „mięcha”. Po powrocie kolumn do gabinetu, który ma około 12 metrów, Triangle w duecie z Haiku Bright pokazały, co potrafią, zagrały z dobrym dociążeniem, detalami i drivem. Jeśli szukamy budżetowych kolumn z pazurem i zadziorem muzycznym, a przy tym wykonanych w nowoczesnym i neutralnym stylu, który będzie pasował do każdego wnętrza to warto rozważyć zakup Triangle Borea. [email protected] System testowy: Pliki: Raspberry PI4 + Allo DigiOne Signature z wgranym MoodeAudio, Roon Bridge oraz laptop z programem Foobar 2000 DAC: Hegel HD25, Aune X1s 10th anniversary Wzmacniacz: Haiku Audio Bright MK 4 lampy Genalex - Gold Lion ; NAD 3020D Interkonekty: Haiku Audio, Albedo Flat One Kabel USB: Lucarto Audio, Taga Harmony TUD Sieciówki: Lucarto Audio PC -2EVO, Futurech Specyfikacja techniczna: Konstrukcja : 2 - drożna Budowa kolumny: pasywna Przetworniki: dynamiczne Głośniki wysokotonowe: 1x 1cal (254mm) membrana jedwabna z systemem EFS, korektorem fazy, napędzania wysokiej klasy cewką i magnesem neodymowym Głośniki średniotonowe: 1x 5.25 cala (1x 130mm) dedykowany głośnik z wyprofilowanym stożkiem z masy celulozowej i z półzawiniętym zawieszeniem wykonanym z unikalnego połaczenia gumy i pianki Bas-refleks: tył Impedancja: 3 Ohm, 6 Ohm Skuteczność: 89 dB Moc ciągła (RMS): 80W Pasmo przenoszenia: 51 - 22.000Hz Wysokość: 31cm Szerokość: 17.6cm Głębokość: 27.4cm Waga: 5.18kg Dystrybucja: Rafko https://rafko.com/pl/ cena: 1595
  6. 1 point
    "W gonitwie życia coraz mniej zostaje nam czasu na przyjemności związane z naszym hobby" to coraz częściej słyszane zdanie wśród melomanów czy audiofilii. Dodatkowo zmienia się samo podejście do dystrybucji muzyki oraz jej słuchania. Dziś, kiedy internet rzeczy puka już do naszych drzwi, a obecne standardy przesyłu treści AV umożliwiają naprawdę wiele, coraz częściej na swojej drodze spotykamy całe systemy oparte o bezprzewodową koncepcję słuchania muzyki czy oglądania filmów. Z jednej strony rozpoczął się marsz dużych systemów, które czerpią (jeszcze) pełnymi garściami z dotychczasowych zasad tworzenia swojego wymarzonego systemu audio, a jedynie w pewnym zakresie oferują świat bez przewodów (streaming), z drugiej strony mamy systemy oparte w całości o koncepcję All in One, gdzie wszystko od podstaw opiera się na założeniu - jak najmniej kabli, jak najmniej czynności by słuchać muzykę w swoim domu. KEF LSX bo o nich mowa od samego początku powstawały z myślą o tym, by dawać przyjemność z codziennego słuchania muzyki bez zbędnego wnikania w czasochłonne i często skomplikowane dobieranie każdego elementu w systemie audio. Całą koncepcję LSX oparto o już wcześniej dostępne rozwiązanie w postaci dostępnych na rynku głośników bezprzewodowych LS50 Wireless, ale firma KEF kieruje mniejszą konstrukcję (co zresztą jest słuszne) do innego rodzaju odbiorcy i/lub do innego rodzaju pomieszczeń. O ile większe LS50 Wireless bez trudu sprawdzają się jako pełnoprawna alternatywa dla dużych systemów audio i poradzą sobie w nawet większym pokoju odsłuchowym, o tyle LSX mają spełniać całkowicie inną rolę i trafiać do ciut innych pomieszczeń. Już z samego wstępu wynika czym są LSX, a są praktycznie całym systemem zamkniętym w niewielkich rozmiarów dwóch głośnikach. Oparte zostały o sprawdzone i cenione rozwiązanie w postaci autorskiej technologii firmy KEF - UniQ, która w zamyśle producenta poprawia stereofonię, ułatwia ustawienie kolumn w pomieszczeniu dając przy tym zdecydowaną poprawę brzmienia w całym pokoju odsłuchowym. W tych zgrabnych głośnikach upchano naprawdę sporo, dając im przy tym ogromne możliwości komunikacji bezprzewodowej oraz co bardzo pozytywnym jest akcentem - dano też możliwość podpięcia do nich klasycznych źródeł dźwięku (CD/BluRay czy TV) poprzez gniazdo cyfrowe czy analogowo via jack 3.5mm (wejście AUX). Do obsługi wejść, głośności itp. czynności służy bardzo prosty, ale dobrze leżący w dłoni pilot. (Małe głośniki szczelnie wypełnione elektroniką. Pilot może być przydatny przy wyborze źródła ) Nie bez znaczenia dla jakości dźwięku poza samym Uni-Q pozostają możliwości układu wzmacniaczy, przy czym w środku znajdziemy aż cztery wzmacniacze (klasa D), po jednym na każdy przetwornik (2 x 30W + 2 x 70W). Całość uzbrojona w szereg technologii i patentów ułatwiających nam komunikację z różnymi serwisami i standardami przesyłu muzyki. Mamy więc (certyfikowane) DLNA umozliwiające nam w prosty sposób dostęp do własnych zasobów muzyki poprzez Wi-Fi, jest też oczywiste Bluetooth 4.2 aptX , a także strumieniowanie bezpośrednio z serwisów Tidal i Spotify. Wszyscy "jabłkowi" użytkownicy produktów Apple ucieszą się ze wsparcia technologii AirPlay 2, możliwe jest także korzystanie z Apple Music. Sytem muzyczny LSX od KEF'a bo de facto tak należało by nazwać te głośniki, zawierają dwa układy DAC, które w trybie z przewodem łączącym kolumny przyjmują sygnał dźwięku 24bit/96kHz lub do 24bit/48kHz (to już bezprzewodowo). Bez problemu prześlemy też pliki Hi-Res do 24bit/192kHz. Konfiguracja systemu jest bajecznie prosta. Po ściągnięciu dedykowanej aplikacji KEF'a (wsparcie dla Android'a oraz iOS Apple) wszystko zostanie nam w sposób prosty przedstawione i wyjaśnione. Po podłączeniu się do naszej sieci LSX'y są natychmiast gotowe do odtwarzania muzyki. W naszym teście otrzymany system współpracował z odtwarzaczem Cambridge Audio CX UHD, TV Sony, a także podłączony został laptop bezprzewodowo i przewodowo (USB) celem weryfikacji różnicy w jakości uzyskiwanego dźwięku w zależności od źródła. Pokój odsłuchowy o wielkości 24 m2 miał stanowić nie lada wyzwanie, jak się okazało nie do końca udał się ten zabieg, głośniki zdawały się nie przejmować średniej wielkości pokojem, dając nad wyraz czytelny przekaz odtwarzanego materiału muzycznego. (Wizytówka KEF, głośnik Uni-Q) Odsłuchy i wrażenia z użytkowania systemu LSX: Nie bez powodu głośniki są dumnie nazywane systemem "bezprzewodowym" od A do Z. I nie tylko chodzi o prostotę funkcjonowania (konfiguracja czy codzienne użytkowanie), w głównej mierze inżynierowie firmy powinni być dumni ze stabilności połączenia czy zdolności do komunikacji z różnymi programami do odtwarzania muzyki. MacBook Pro stał się doskonałym kompanem dla systemu LSX, zainstalowana aplikacja Audirvana+ rozpoznała system audio bez żadnego problemu, czy to w momencie pracy bezprzewodowo czy przy podłączeniu laptopa poprzez kabel USB. W trybie pracy bezprzewodowo iTunes odnajdywał LSX jako urządzenia AirPlay gotowe do pracy. Połączenie odtwarzacza UHD czy TV poprzez wejście optyczne systemu nie powodowało żadnych problemów. (Bezprzewodowo i nie tylko. Każdy znajdzie coś dla siebie) W głównej mierze zadaniem całego systemu jest muzyka odtwarzana w jak najlepszej jakości. Oczywiście podłączając TV do głośników uzyskujemy brzmienie godne najlepszego systemu stereo, gdzie głos ludzki prezentowany jest w fantastyczny sposób, a cała pozostała ścieżka dźwiękowa w filmach prezentuje się po prostu rewelacyjnie. Tutaj nie można powiedzieć złego słowa o brzmieniu uzyskiwanym po podłączeniu źródła w postaci odtwarzacza DVD/BluRay czy TV. Pamiętać należy o jednym, że system 2.0 nie jest zgodny ze standardami dźwięku przestrzennego i nie uzyskamy jakości kina domowego w rozumieniu przejść pomiędzy kanałami czy przestrzeni równej tej z systemów kina domowego (5.1 lub więcej). Ale to jest oczywiste dla każdego czytającego te słowa. Za to w trakcie odtwarzania muzyki system ten zaskakuje od pierwszych minut barwą i spójnością w całym zakresie. Słyszałem już wiele systemów bezprzewodowych opartych o małej wielkości głośniki i wrażenia nie zawsze były pozytywne. A należy dodać, że były to systemu znacznie droższe, pretendujące do miana segmentu premium. LSX nie sili się na udawanie, że z małego można w nieskończoność uzyskiwać więcej i więcej. Ich moc oraz konstrukcja zaskakują, bo dają brzmienie znacznie większych głośników, ale nie ma przy tym charakterystycznego dla tego typu konstrukcji silenia się i "mocowania" dźwiękiem kosztem jego jakości. To słychać od pierwszego momentu, że KEF stworzył system, który ma dobrze grać, więcej - ma grać bardzo dobrze, dając namiastkę średniej wielkości głośnika bez oszukiwania, że "głośniej będzie lepiej". LSX zagrają nawet ciut głośniej z odpowiednim sobie poukładanym brzmieniem, każdy lubiący prezentację muzyczną Uni-Q poczuje się "jak w domu", a pozostałe osoby na pewno nie rozczarują się co do jakości brzmienia. Poukładany, z delikatnym akcentowaniem skrajów pasma górnego i dołu, nie zapominając przy tym o doskonałej średnicy. Pisząc o dolnym zakresie powstaje pytanie o jego możliwości i jakość. Nie tylko niskich tonów wystarczy do średniej wielkości pomieszczenia, ale są one zróżnicowane na tyle, że nie trudno o wyłapanie nawet drobnych niuansów w muzyce wszędzie tam, gdzie niskie tony lubią pokazywać się z jak najlepszej strony. Jest więc go wystarczająco dużo na tyle, by nie mieć absolutnie wrażenia jego braku, jest też zróżnicowany i co ważne nie zakrywający reszty brzmienia. Jeśli jednak komuś byłoby mało i chciałby zwiększyć ilość niskich tonów, konstruktorzy LSX wyszli na przeciwko oczekiwaniom takim klientom. Do systemu KEF'a można podłączyć subwoofer by cieszyć się jeszcze większa ilością niskich tonów. Przyznam bez bicia, że LSX'y i bez tego typu zabiegów dają z siebie sporo w tym temacie, ale kto zabroni... Średnica dźwięku dla Uni-Q nie stanowi żadnego wyzwania, jeśli miałbym do czegoś się przyczepić to do delikatnego wychodzenie w przód dźwięku średnich tonów... ale tu znów wychodzi mądrość inżynierów KEF'a. Wystarczy odpowiednio ustawić głośniki względem słuchającego, by to zniwelować. Rzecz jasna sens odsłuchy stricte audiofilskie przy tego typu systemach mijają się całkowicie z sensem, tutaj bardziej liczy się całościowo brzmienie oraz funkcjonalność, ale niech "tradycji" stanie się za dość. Tak więc średnica jest doskonała w całym swym zakresie, słuchając Rhye z albumu Spirit (tutaj ukłony wobec naszej redakcyjnej koleżanki @Rucia1 za inspirację) brzmienie wokalu wręcz czaruje, utwór "Patience" (Rhye, Ólafur Arnalds) wbija w fotel swoją czystością i barwą. Gdzieś już to słyszałem, tą prezentację, barwę, rodzaj brzmienia. Uni-Q w tych maleństwach jest doskonałym przykładem jak można technologie sprawdzoną i cenioną przez spore grono melomanów przenieść wprost do mniejszych konstrukcji bez utraty tego, co w muzyce najcenniejsze. To brzmienie środka jest dosłownie bardzo bliskie poprzedniej wersji większych modeli z serii R (mowa tu o R300). Jest to komplement wobec tych maleństw, bo starsze "R-ki trzysetki" były, a nawet są lubianymi podstawkowymi głośnikami w wielu droższych systemach. Góra jak to KEF, lubi tu i tam w uroczy sposób dodać, ale bez przesady. Zaznacza i ubarwia na tyle, żeby muzyka podobała się już od pierwszego momentu, nie jest to jednak przesada i zatracenie najważniejszej wartości w muzyce - naturalności prezentacji. Jest w tym delikatnym "iskrzeniu" góry i rozjaśnianiu swoisty urok, dodający całości uroku. Ale uwaga, słabe nagrania w pokroju skompresowanych (stratnych) plików proponuję trzymać z daleka jak najdłużej od systemu LSX. Obnaży ich niedoskonałość tym bardziej, im bardziej skompresowany jest sam plik. Jeśli kochacie muzykę wiecie, że są rzeczy nie do zaakceptowania w muzyce. I tak też podchodzi do tego testowany system. Im lepszej jakości nagranie, tym zdecydowana poprawa całości z uwzględnieniem coraz większej ilości detali. Wniosek jest jeden - pomimo przeznaczenia i wielkości system firmy KEF lubi się z dobrze zrealizowaną muzyką, która nie została pozbawiona całej "masy" poprzez kompresję. Bliżej im do audiofilskiego świata niuansów, niż plików marnej jakości przeznaczonych do wszelkiej maści boombox'ów. Okazuje się, że logo KEF na obudowie zobowiązuje i tak też należy podchodzić do tego systemu z naszą muzyką, dobrą muzyką. W zamian odwdzięczą się bogactwem muzyki, detalami zawartymi w samym nagraniu. Jakie źródła wybierać? Trudno narzucić jedno konkretne połączenie jako to najlepsze. Zdecydowanie najlepsza konfiguracja to podłącżenie via USB. W testowanym systemie podłączyliśmy dla sprawdzenia 2 kable USB . Jeden z serii "no name" czyli klasyczny przewód USB, po dłuższym odsłuchu przesiedliśmy się na fantastyczny TELLURIUM Q BLACK USB. Jeśli komuś "kable nie grają" mówię "OK", ale różnica po zastosowaniu tego przewodu to przepaść względem zwykłego kabla od drukarki. Ilość powietrza, poprawa barwy. Na tak małym systemie to słychać? Otóż tak! Sam bym nie uwierzył gdybym nie usłyszał. W moim przekonaniu oraz osób słuchających systemu połączenie przewodowe USB oraz bezprzewodowe via WiFi (DLNA) miało najwięcej do pokazania. iTunes i AirPlay nie ustępowały, a jeśli już to trzeba naprawdę mocno wsłuchiwać się w detale. Były, ale to zapewne wpływ samego protokołu AirPlay. Osobiście najbardziej przypadł mi do gustu via WiFi protokół DLNA ze względu na brak fizycznego połączenia z systemem LSX. Słowem podsumowania w temacie "kupić, nie kupić pomyśleć warto". Patrząc na cenę LSX nie są tanie... i tanie być NIE MOGĄ. Jesteśmy nauczeni w naszym kraju przeliczania wszystkiego według stawek krajowego dochodu, który jest taki, jaki jest. Przy wyborze bezprzewodowego systemu marki KEF trzeba na chwilę oderwać się od schematów i zobaczyć otaczający nas świat z ciut innej perspektywy. LSX to pełnoprawny system gwarantujący łatwość obsługi, zapewnia doskonałe brzmienie nawet w średniej wielkości pomieszczeniu, naszpikowany jest technologią i patentami (które kosztują), do tego jest wykonany fantastycznie i co nie bez znaczenia - wykonany jest z trwałych materiałów. Na przeciw systemu LSX nie mogą stanąć żadne boombox'y czy zestawy bezprzewodowe ze średniej półki. Po prostu, brzmienie jakie uzyskujemy dzięki systemowi firmy KEF przywołuje w głowie bardziej zestawy dzielone ze średniej półki, które no właśnie... obudowane są masą kabli, system składa się z kilku elementów i całościowo wcale nie wychodzi to ani taniej, ani lepiej! LSX dzielnie bronią się jakością serwowanej muzyki, czerpiąc przy tym ze starszych braci (LS50) wzór jak powinien brzmieć głośnik z logo KEF. Jeśli ktoś nie poszukuje w swoim domu masy kabli, nie jest gotowy na budowanie systemów audio opartych o dzielone elementy, ma dosyć dużych i nie zawsze ustawnych kolumn - w małych i średnich pomieszczeniach LSX dadzą wiele radości właścicielowi. Dla osób już mających system audio, a szukających czegoś do codziennego grania "w tle" lub wymyślił sobie dobre brzmienie w gabinecie gdzie pracuje czy w sypialni, LSX są odpowiedzią w 100% na jego oczekiwania. Nie bez znaczenia jest wybór różnych kolorów głośników, które możemy w miarę możliwości dobrać do naszego pokoju. (Różne kolory nie tylko cieszą oko, dają sporą możliwość dopasowania do naszego pomieszczenia) KEF LSX nie jest typowym systemem "włącz, graj i to wszystko". Drzemie w nich spory potencjał, który może zostać wykorzystany w zależności od potrzeb właściciela. Jeśli tylko znajdzie dla nich czas i poświęci im dłuższą uwagę, odkryją przed nim urok dobrze ułożonego brzmienia ze znaną charakterystyką UniQ. Ale spełnią też swoją rolę jeśli ich jedynym przeznaczeniem będzie zapełnianie naszej przestrzeni życiowej muzyką "w tle". Nie przesadzajcie też z głośnością, przesadne podkręcenie głośności może zaskoczyć - jest sporo mocy! System LSX ma przed sobą przyszłość, nie ma ucieczki od tego typu konstrukcji. Obok dużych systemów przeznaczonych do słuchania "w ciszy i maksymalnym skupieniu" ludzie coraz częściej szukają systemów All-in-One, które dadzą im przyjemność słuchania muzyki i wypełnią ich codzienny rytm życia ich ulubioną muzyką. LSX składają się praktycznie z samych zalet, jedyną wadą może być ich cena - lecz nie powinna. Biorąc na szybko kartkę i długopis oraz zaglądając do cennika zestawów audio - po prostu taniej się nie da, by grało tak dobrze jak gra LSX. A dla naszej większej wygody i wkomponowania głośników w nasze pomieszczenia LSX możemy za pomocą odpowiednich uchwytów montażowych (sprzedawane oddzielnie) zamontować je na ścianie lub kupić dla nich dedykowane stojaki. (Montujemy czy stawiamy? Akcesoria KEF dedykowane LSX) Podsumowanie: Jestem na tak w temacie świata bez kabli jeśli w ręce dostaję produkt taki, jaki oferuje firma KEF. Jest bardzo dobre brzmienie, jest i spore pole do popisu w temacie podłączenia różnych źródeł. Mamy też nowoczesny design, spory wybór kolorystyczny "dla każdego wg. potrzeb", wielkość odpowiednia dla umieszczenia w dosłownie każdym pomieszczenie oraz mega prosta aplikacja tego systemu audio do naszej sieci. Jeśli szukacie dla siebie systemu audio bez zbędnych kabli, dodatków, masy dodatkowej elektroniki - koniecznie posłuchajcie u siebie KEF LSX. Sprzęt do testów dostarczyła firma Audiotrendt z Krakowa. https://audiotrendt.com.pl Dystrybucja: GP Acoustics GmbH Sprzęt towarzyszący: MacBook Pro 13 i5 2.4/16GB dla Audirvana+ Przewód USB: TELLURIUM Q BLACK USB Cambridge Audio CX UHD (płyty CD) - połączenie optyczne Muzyka: Rhye "Spirit", Pink Floyd "The Division Bell" (Hi-Res 24/96), Phil Collins "Face Value" (Hi-Res 24/192), Rob Balducci "The Color Of Light", Sarah Brightman "La Luna" (CD). AudioRecki
  7. 1 point
    Celine Dion po blisko sześciu latach zdecydowała się wydać anglojęzyczną płytę. Album "Courage" jest mieszanką ujmujących ballad ale zawiera przy tym kilka świetnych i do tego szybszych kawałków, które zapewne spodobają się nie tylko wielbicielom głosu Celine Dion. Artystka od lat uchodzi za swoistą ikonę współczesnej muzyki, czego dowodem była ogromna popularność jej koncertów w Azji, gdzie podczas jej Céline Dion Live 2018 wszystkie bilety zostały wyprzedane na długo przed występem wokalistki. Nie bez powodu warto wspomnieć o tym fakcie bowiem jej obecnie zapowiedziany album cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Od końca września jej utwór „Imperfections” ma blisko pięć milionów wyświetleń, tak samo jak rewelacyjny „Lying Down” z zapowiadanego właśnie albumu. Nad albumem Celine Dion pracowała między innymi z Davidem Guettą, Stevem Aokim, Sią i rewelacyjną LP. Album na rynku ukaże się 15 listopada w postaci CD (Deluxe Edition). Za pomoc w przygotowaniu materiału dziękuję winylownia.pl https://winylownia.pl AudioRecki Celine Dion Courage (2019) Tracklista: 1. Flying On My Own 2. Lovers Never Die 3. Falling In Love Again 4. Lying Down 5. Courage 6. Imperfections 7. Change My Mind 8. Say Yes 9. Nobody’s Watching 10. The Chase 11. For The Lover That I Lost 12. Baby 13. I Will Be Stronger 14. How Did You Get Here 15. Look At Us Now 16. Perfect Goodbye 17. Best Of All 18. Heart Of Glass 19. Boundaries 20. The Hard Way
  8. 1 point
    „Utwory na pierwszej płycie to dzieci. Utwory na drugiej płycie to ich rodzice. Ghosteen to wędrujący duch.” Nick Cave Nick Cave and the Bad Seeds od prawie 4 dekad nieprzerwanie na scenie przyciągają rzeszę fanów dobrego rocka. Panowie nie zwalniają tempa ani na moment, czego efektem są nie tylko koncerty ale i wydawane płyty. Po globalnej premierze na YouTube już za tydzień ukaże się w postaci fizycznych nośników kolejny album zespołu - „Ghosteen”. Jest to siedemnasta płyta studyjna w dorobku australijskiej grupy, jednocześnie została określona jako następca albumu wydanego w 2016 roku „Skeleton Tree”. Ostatni album bandu naznaczony był traumatycznymi przeżyciami Nick'a, który stracił jednego z synów (bliźniaków) w nieszczęśliwym wypadku. Nick Cave wprost mówił o płycie i całym tym wydarzeniu jakby o jednym ciągu zdarzeń, przenosząc całe swoje życiowe doświadczenie i traumę z wypadku na powstający projekt. Informacja o powstawaniu poprzedniego albumu i jego zawartości jest o tyle istotna w kontekście nadchodzącego albumu, bo „Ghosteen” nie ucieka klimatem i podejmowanymi tematami od poprzedniego wydawnictwa. Nadchodzący album jest mocno poruszający, wręcz smutny ale jednocześnie na tyle piękny, że dosłownie każdy słuchający znajdzie dla siebie coś wpadającego w ucho. Tak, "Ghosteen" jest w dużej mierze bardzo osobistym albumem, teksty jakie przyjdzie posłuchać na płycie nie pozostawiają niedomówień o tym, co chce artysta nam przekazać. Nick stworzył muzykę wyważoną ale jednocześnie naładowaną masą emocji, w niektórych momentach wręcz poruszającą największych twardzieli. Przez sporą część melomanów album "Ghosteen" uznawany jest za jeden z najlepszych albumów tego roku. Całość dostępna jest do posłuchania w serwisie YouTube: "Ghosteen" na naszym rynku ukaże się już za tydzień i dostępny będzie w postaci albumu składającego się z dwóch nośników tak w wersji CD jak i na winylu. Polecam. AudioRecki Za pomoc w realizacji materiału i inspirację podziękowania dla ekipy winylownia.pl https://winylownia.pl Nick Cave and the Bad Seeds "Ghosteen" (2019) Tracklista: CD 1 1. Spinning Song 4:44 2. Bright Horses 4:53 3. Waiting For You 3:55 4. Night Raid 5:08 5. Sun Forest 6:48 6. Galleon Ship 4:15 7. Ghosteen Speaks 4:03 8. Leviathan 4:48 CD 2 1. Ghosteen 4.53 2. Fireflies 3:55 3. Hollywood 14:13
  9. 1 point
    Pink Floyd pomimo oficjalnego rozwiązania kilka lat temu nadal jest marką samonapędzającą się niczym lokomotywa (bez obsługi w postaci maszynisty) i stanowi przykład tego, że muzycy mogą już nie grać, nie tworzyć zespołu... a płyty są nadal wydawane i dobrze przyjmują się na rynku. Obecnie został zapowiedziany na listopad tego roku kolejny album dokumentujący działalność Davida Gilmoura, Nicka Masona i Richarda Wright od 1987 do 2019 roku. Okres, w którym co istotne sprzedano 40 milionów kopii zespołu w postaci takich wydawnictw jak: "A Momentary Lapse of Reason", "The Division Bell" i "The Endless River". W tym okresie na rynku znalazły się też dwie pozycje zawierające zapis koncertów : "Pulse" i "Delicate Sound of Thunder". Co ważne z perspektywy fanów zespołu: "The Best Of The Later Years 1987 – 2019" jest esencją muzyczną 16 płytowego boxu "Pink Floyd The Later Years". Pojedyncza płyta CD ukaże się na rynku w zestawie z książeczką zawierającą niepublikowane wcześniej zdjęcia zespołu. Sam album od strony zawartości prezentuje się wyśmienicie i każdy zainteresowany zakupem znajdzie na krążku 12 doskonałych kompozycji zespołu. Wydawnictwo ukaże się też na płytach winylowych. Za pomoc w przygotowaniu materiału dziękuję sklepowi winylownia.pl. https://winylownia.pl Pink Floyd "The later years 1987-2019" (2019) Tracklista: 1. Shine On You Crazy Diamond (Parts 1-5) [Live at Knebworth 1990] [2019 Mix] (new 2019 mix) 2. Marooned Jam (Unreleased 1994 Recording) (previously unreleased) 3. One Slip (2019 Remix) (new A Momentary lapse of Reason 2019 mix) 4. Lost For Words (Tour Rehearsal 1994) (previously unreleased) 5. Us And Them (Live, Delicate Sound Of Thunder) [2019 Remix] (new 2019 mix) 6. Comfortably Numb (Live at Knebworth 1990) [2019 Mix] (previously unreleased) 7. Sorrow (2019 Remix) (new A Momentary lapse of Reason 2019 mix) 8. Learning To Fly (Live, Delicate Sound Of Thunder) [2019 Remix] (new 2019 mix) 9. High Hopes (Early Version) [Unreleased 1994 Recording] (previously unreleased) 10. On The Turning Away (2019 Remix) (new A Momentary lapse of Reason 2019 mix) 11. Wish You Were Here (Live at Knebworth 1990) [2019 Mix] (previously unreleased) 12. Run Like Hell (Live, Delicate Sound Of Thunder) [2019 Remix] (new 2019 mix)
  10. 1 point
    Czym jest Soundedit? To jedyny na świecie, a więc i wyjątkowy Międzynarodowy Festiwal Producentów Muzycznych. Warto więc na wstępie zaznaczyć, że ta unikatowa impreza jest w pełni autorska i dedykowana stricte producentom muzycznym. Ktoś mógłby w tym miejscu powiedzieć "no ale to impreza producentów muzycznych..." zgoda, jednak bez ich ciężkiej pracy i zaangażowaniu trudno mówić o świetnym końcowym produkcie jakim jest muzyka. Są to bez wątpienia ludzie, dzięki którym nagrania naszej ulubionej muzyki mają ten ostatni szlif. Soundedit ma już 11 lat co świadczy o jej sporej rozpoznawalności. Jest to też miejsce, w którym każdy z branży ma możliwość spotkania się z przeciętnym "Kowalskim" i odwrotnie. Impreza jest doskonałym sposobem na poznanie ludzi z branży, specyfiki pracy producentów muzycznych. Dyskusje jakie mają miejsce obejmują wymianę doświadczeń, pomysłów na przyszłość ale też są wyznacznikiem pewnych trendów w muzyce i jej produkcji. Najciekawsze pomysły i najważniejsi producenci muzyczni są w Łodzi honorowani statuetką „Człowieka ze Złotym Uchem”. Nagroda ma wyjątkowe znaczenie w branży i nie jest tajemnicą, że pozostaje marzeniem wielu producentów muzycznych. Tyle w temacie wstępu o samej imprezie, a co działo się na Soundedit 2019 w Łodzi? W czwartek pierwszego dnia festiwalu (24 października) na scenie Klubu Wytwórnia pojawiły się dwa łódzkie zespoły: Moskwa i Blitzkrieg. Zespół Moskwa jest swoistym fenomenem, który ma swoją liczną rzeszę fanów od kilku dekad, a na różnych imprezach (głównie sceny rocka i punkrocka) występuje od ponad 30 lat! Soundedit to spora ilość imprez powiązanych z wydarzeniem, które realizowane są w różnych częściach miasta Łodzi. W tym roku organizatorzy Soundedit przygotowali m.in.: fantastyczną wystawę w galerii Łódzkiego Towarzystwa Fotograficznego na Piotrkowskiej. Ekspozycja poświęcona 50. rocznicy wydania albumu „Abbey Road” zespołu The Beatles, o której wspominaliśmy kilka tygodni temu w naszym magazynie. Trzeciego dnia Festiwalu na scenie Wytwórni pojawiła się Misia Furtak – laureatka „Paszportu Polityki”, Fryderyka i nagrody im. Grzegorza Ciechowskiego. Sporo wydarzeń, które budują niepowtarzalny klimat wydarzenia, którym Łódź żyła przez ostatnie 4 dni. W ramach tegorocznego Festiwalu Soundedit odbył się także cykl interesujących spotkań przeznaczonych dla wszystkich twórców i producentów, którzy dopiero wchodzą w świat branży muzycznej. Partnerami sesji byli: ZPAV, ZAiKS i STOART. Impreza ze względu na ilość różnych wydarzeń, które dodają całemu Soundedit pewien wyróżnik na tle innych imprez muzycznych podzielona był na cztery dni. Najważniejsza jednak pozostaje Gala wręczenia nagród „Człowieka ze Złotym Uchem”. Jeden z laureatów – Mick Harvey. Branża muzyczna jak widać ma się nadal dobrze, a producenci jako ważny element całej układanki nie pozostają niezauważeni. Teraz pozostaje czekać na przyszłoroczny 12 już Soundedit i powiązane z nim wydarzenia. AudioRecki
  11. 1 point
    Anita Lipnicka w tym roku obchodzi jubileusz 25-lecia pracy artystycznej. Czas jak widać gna do przodu i coś, co było "jeszcze wczoraj" okazuje się być czasem już dosyć odległym. Pamiętam "jak dziś" pierwszą solową płytę artystki "Wszystko się może zdarzyć". Tytuł po ponad dwóch dekadach okazał się być proroczy, bo od pierwszego albumu Anity było jeszcze kilka innych udanych i docenionych przez fanów artystki albumów solowych ("Hard Land of Wonder" ) czy projektów przy których artystka współpracowała w duecie, jak dla przykładu album "Nieprzyzwoite piosenki" gdzie udział swój miał fantastyczny John Porter. Po tych 25 latach wokalistka zdecydowała się na wydanie kolejnego albumu, który można nazwać ciekawym projektem, a nawet eksperymentem. Otóż gospodarzami projektu Anita uczyniła ośmiu producentów, którzy reprezentują różne nie tylko style ale i pokolenia. Sama natomiast pełni w tym wszystkim funkcję gościa całego projektu. Jak sama mówi: „Dałam robić ze sobą i własną twórczością co kto chciał - byłam ciekawa, jak słyszą i czują mnie inni. Bawiłam się przednio tańcząc do własnych piosenek, których nie poznawałam! Z poczynań tych wyłonił się prawdziwy kosmos wrażeń oraz jedyny w swoim rodzaju mój muzyczny portret wielokrotnie złożony. ” Album "OdNowa" zostanie wydany w edycji limitowanej i zawierać będzie m.in.: materiały ukazujące prace nad nowym albumem, specjalnie przygotowane DVD (a na nim wywiady z producentami) czy nigdzie wcześniej niepublikowane zdjęcia. Album na naszym rynku ukazać się ma już w piątek i dostępny będzie w sprzedaży w postaci podwójnego wydania (CD+DVD) i przyznam, że z przyjemnością polecam to wyjątkowe, limitowane wydawnictwo. AudioRecki Za pomoc w powstaniu materiału dziękuję firmie wynilownia.pl https://winylownia.pl Anita Lipnicka "OdNowa" (2019) Tracklista: 1. Piękna i rycerz (prod. Bartosz Szczęsny) 2. Ptasiek (prod. Piotr Świętoniowski) 3.piosenka księżycowa (prod. Kuba Karaś) 4. Mosty (prod. Bartosz Szczęsny) 5. Bones Of Love (prod. Urbanski) 6. I wszystko się może zdarzyć (prod. Michał FOX Król) 7. Big City (prod. Marcin Macuk) 8. Zanim zrozumiesz (prod. Paul Rolling) 9. Z miasta (prod. Marcin Macuk) 10. Zimy czas (prod. Daniel Bloom) 11. Wolne ptaki (prod. Piotr Świętoniowski) 12. Black Hand (prod. Daniel Bloom)
  12. 1 point
    Ten rok w muzyce krajowej połączony jest bezsprzecznie z Markiem Bilińskim. Obok wielu ciekawych premier czy wydarzeń kulturalnych, to reedycje albumów mistrza elektroniki ostatnio zaprzątają sporą ilość czasu melomanom w naszym kraju. Współpraca jaką zacieśnił artysta z krakowską firmą Nautilus skutkuje cyklem już spotkań z Markiem w Mieście Królów, a co za tym idzie - rodzą się powody do dyskusji o muzyce... ale nie tylko. Ostatnie spotkanie jakie miało miejsce w zeszłym tygodniu (17 październik) objęło premierę reedycji drugiego albumu oraz spotkanie z fanami muzyka których zebrało się naprawdę spore grono. Dyskusjom nie było końca, a sama impreza wydłużyła się wręcz do późnych godzin wieczornych. I naprawdę nie ma się co dziwić, właściciel firmy stanął na wysokości zadania. Przy okazji tego wydarzenia dostaliśmy też specjalne zaproszenie, na które wraz z naszym redaktorem forumowym Rafałem oraz ekipą BeArt, wybraliśmy się ze sprzętem rejestrującym całe wydarzenie. To, co najważniejsze z całego spotkania od strony reportażu, czyli rozmowa jaka odbyła się w zaciszu nowo przygotowanego pokoju odsłuchowego zostało przygotowane specjalnie dla audiostereo i zamieszczone na naszym kanale YouTube. Dziękujemy serdecznie za zaproszenie, za (jak zawsze) wyjątkowe wsparcie od organizatora spotkania oraz pomoc p. Grzegorza z firmy w ogarnięciu spraw technicznych. Jesteśmy przekonani, że to nie ostatnia nasza wizyta w firmie Nautilus i jednocześnie zapowiedź kolejnych materiałów filmowych z wydarzeń kulturalnych organizowanych w salonach tej firmy. Zainteresowanych, a w szczególności fanów muzyki Marka Bilińskiego zapraszamy do zapisu rozmowy o muzyce, sprzęcie i akustyce. AudioRecki
  13. 1 point
    Z Lector Audio jest tak, jak z tymi mitycznymi jednorożcami, które wywołują u niektórych podziw i zaciekawienie, każdy coś o nich słyszał... niewielu "widziało i uwierzyło". Można by napisać, że produkty Włoskiej manufaktury mają zadanie ułatwione w stosunku do jednorożców (te zostawmy już w spokoju), otóż w przypadku sprzętu z logo Lector - wielu posłuchało i wielu uwierzyło. Co więc różni podejście dystrybutora produktów cenionych przez część środowiska melomanów, do dystrybutorów innych marek? Nietypowe podejście do dystrybucji sprzętu. Jak wszyscy wiecie z Lector Audio nie spotkacie się w żadnym sklepie i nie posłuchacie sprzętu nawet w wybranych salonach audio. To oczywiście z jednej strony daje poczucie tworzenia marki skierowanej wybitnie do klienta świadomego czy z góry odrzucającego dostępne w sklepach "od ręki" produkty. Z drugiej niestety... takie zawężenie możliwości odsłuchu zamyka... a raczej do tej pory ZAMYKAŁO (w dużej mierze) możliwość odsłuchu i podjęcia decyzji o zakupie. Zamykało, bo świat audio nie znosi próżni, a i pewne do tej pory odrzucane czy niepraktykowane formy dotarcia do klienta jak widać na koniec mogą zostać zaakceptowane i z zadowoleniem dla każdej ze stron (dystrybutor - klient) praktykowane. Dzięki uprzejmości p. Asi i p. Kamila z Polskiej dystrybucji Lector Audio mieliśmy przyjemność uczestniczyć w otwarciu nowego i jedynego w Polsce pokoju odsłuchowego, dedykowanemu stricte Włoskiej marce. Pokój odsłuchowy o tyle interesujący w swojej formie, że nie znajduje się na otwartej przestrzeni handlowej, czy jako sklep... a w wyjątkowej atmosferze zacisza dosłownie domowej atmosfery, zostało przygotowane miejsce dla melomanów i potencjalnych klientów. Pokój nie tylko wyjątkowy z powodu miejsca, ale także wyjątkowy w kwestii wystroju i przygotowania dla wszystkich zainteresowanych odsłuchem. Jeśli często czuliście się w innych tego typu miejscach nadal jak w sklepie, to pora umówić się i odwiedzić pokój, w który mieliśmy okazję przebywać. Zacisze domowe, przyjemność z obcowania z muzyką, rzeczowe dyskusje z dystrybutorem o... muzyce, zainteresowaniach świata audio i samym sprzęcie. Nawet jeśli do tej pory marka Lector nie była w kręgu Waszego zainteresowania, warto poszukując czegoś nietuzinkowego podjąć wyzwanie i spotkać się w tym wyjątkowo klimatycznym miejscu. Zapewne każdy, kto przekroczy próg tego pokoju odsłuchowego, doświadczy odmiennej atmosfery - fantastycznej bliskości z muzyką i przemiłej atmosfery ludzi życzliwych. Dziękujemy dystrybutorowi za zaproszenie i polecam Wam kontakt celem umówienia się na wizytę i odsłuchy! AudioRecki (Magazyn AudioStereo) http://www.lectoraudio-poland.pl/
  14. 1 point
    Tonsil – marka legenda. Dawny obiekt westchnień a ostatnio przedmiot drwin. Niegdyś zdobycie Altusów było powodem do dumy, obecnie jest równoznaczne z przyznaniem się, że nasza matka pierze w rzece. Słowem historia upadku w gorzkiej pigułce. Całe szczęście na zgliszczach kolosa o glinianych nogach kiełkują pierwsze zwiastuny nadchodzących zmian. W głębi serca chciałem, żeby dostarczone do testów Pulse’y były dowodem, na to, że jeszcze nie wszystko stracone, że świetne eksportowe monitorki sygnowane logiem TLC nie były wypadkiem przy pracy. Jak „po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój” tak po dekadach błędów i wypaczeń wreszcie nastanie era normalności i prawdziwego Hi-Fi. Niestety stan kartonów i sam sposób pakowania budził niepokój. Mam cichą nadzieję, że wersje „cywilne” są, lub będą lepiej zabezpieczone, bo dostarczona para zaliczyła z tego co wiem już kilka testów i trudy podróży dość wyraźnie odcisnęły na nich swoje piętno. Całe szczęście kartony do grania nie są potrzebne, chyba, że jesteśmy posiadaczami Quadów i brakuje nam basu. Po wypakowaniu kolumn, przykręceniu cokołów i kolców Pulse’y prezentowały się całkiem nieźle. Ba, rzekłbym, że świetnie. Pochylona bryła od razu nasuwała skojarzenia z Audio Physicami, czy Neatami (dziwnym zrządzeniem losu parka Motive 2 stała nieopodal). No i najważniejsze – o ile asymetrię producent opanował już w epoce Altusów to dopiero przy Pulse’ach nabywca może cieszyć się zarówno prawą jak i lewą kolumną, a nie dwiema prawymi/lewymi. Żarty żartami, ale Pulse’y to naprawdę zgrabne podłogówki. Producent zapewne doszedł do podobnych wniosków i nie chcąc ukrywać ich frontów za maskownicami, takowych po prostu nie przewidział. Uważam, że była to ze wszech miar słuszna decyzja, gdyż podczas odsłuchów i tak należałoby je ściągać a wtedy oczy słuchaczy narażone były by na widok mało estetycznych mocowań. Lakierowane na ciemny mat cokoły posiadają nagwintowane mosiężne tuleje na kolce. Warto w tym momencie wspomnieć, że nabywca powinien mieć na podorędziu średniej wielkości wkrętak krzyżakowy, za pomocą którego i dołączonych wkrętów zespoli kolumny z dedykowanymi cokołami. Obudowy wykonano z dwustronnie fornirowanego naturalną okleiną (do wyboru jest dąb mleczny, wenge i czereśnia) MDF-u o grubości 22 mm. Ich wnętrze zostało wytłumione sporą ilością wełny mineralnej, komora czynna kończy się tuż poniżej terminali głośnikowych, a w celu usztywnienia zastosowano poprzeczny wieniec wzmacniający. Nieduży otwór bas-refleks umieszczono na tylnej ściance powyżej dość pośledniej jakości gniazd głośnikowych, do których od wewnątrz przymocowano płytkę minimalistycznej zwrotnicy. Jest to filtr pierwszego rzędu o stromości 6 dB/okt., składający się jedynie z polipropylenowego kondensatora Jantzen Audio i cewki rdzeniowej nawiniętej grubym drutem. Wewnętrzne okablowanie poprowadzono solidnymi przewodami z miedzi beztlenowej. Odtwarzanie wysokich tonów powierzono asymetrycznie umieszczonym 25mm tekstylnym tweeterom GWK 10/80/19 a średnicę i bas polipropylenowym GDN 17/50/6 F z aluminiowym korektorem fazy, oraz koszem wykonanym z tworzyw sztucznych. Pod kołnierze obu przetworników zostały wykonane odpowiednie podfrezowania. Słowem przynajmniej od strony konstrukcyjnej jest dobrze a osoby zaprzyjaźnione z lutownicą mogą pobawić się w delikatny tuning. Kupując niedrogie kolumny szansa na to, że będą karmione głównie nagraniami o referencyjnej jakości jest stosunkowo niewielka. Toteż na początku chciałem sprawdzić jak Tonsile poradzą sobie z poprawnie zarejestrowanym, ale jednak mało ambitnym repertuarem. Sięgnąłem po debiutancki krążek Kamila Bednarka i jego formacji Star Guard Muffin "Szanuj" (LOU 081). Pomimo słyszalnego braku najniższego basu całość była zagrana bardzo spontanicznie i z odpowiednim drivem. Podejrzewam, że w pomieszczeniu 15-17 metrowym (moje ma 21m) basu byłoby w sam raz. Fenomenalnie w tych przedziałach cenowych wypadły przestrzeń, separacja poszczególnych pozornych źródeł dźwięku i niczym nie skrępowana radość płynąca z muzyki. Gwar rozpoczynający "Pół żartem" potrafił przenieść słuchacza w wir szalonej imprezki wypełniającej pokój odsłuchowy. Pozostając w kręgu polskich twórców sięgnąłem po "Teraz" Dyjaka (TARARARA CD01). Blachy wypadły trochę zbyt cykająco, jednak chropowatość głosu wokalisty była zbliżona do tego, co dane mi było usłyszeć na żywo podczas niezwykle kameralnego koncertu „Intymnie” na Chłodnej 25. W "Człowiek (złota ryba)" zauważalne było zmniejszenie rozmiaru fortepianu. Co dziwne efektu tego nie odnotowałem na kolejnych utworach -"Nie będziesz" i "Golgota". Również wokalista został bardzo wyraźnie wypchnięty przed linię głośników a aura pogłosowa zasługiwała na duże brawa. Słowem Tonsile z łatwością pokazywały różnice w sposobie realizacji poszczególnych utworów. Na zdecydowanie bardziej audiofilskim repertuarze - Youn Sun Nah "Voyage" (ACT 9019-2) - przewrotnie i zadziornie zaśpiewany standard Toma Waitsa "Jockey Full of Bourbon" zabrzmiał niezwykle przekonująco. Drobna Koreanka niczym "ćma barowa" sugestywnie snuła swoją opowieść przy kielichu. Wspominane wcześniej uszczuplenie najniższych składowych nie było zauważalne w partiach oszczędnego basowego akompaniamentu Larsa Danielsona na "Calypso Blues", który miał właściwy timing i ciężar. Na upartego można mieć zastrzeżenia do zbyt mało finezyjnych wysokich tonów, ale patrząc na cenę testowanych kolumn bardzo szybko dochodzi się do wniosku, że była by to czysta złośliwość. Podczas rozmów ze znajomymi audiofilami bardzo często powraca temat doboru repertuaru testowego. Utarło się, że wycyzelowane plumkanie z 3 instrumentami na krzyż zagra większość dostępnego na ryku sprzętu. A co z klasyką, wielkimi składami? Jeśli nie ma się 100% pewności, że recenzowane urządzenie podoła to lepiej nie sprawdzać. Po co denerwować siebie, dystrybutora i zniechęcać potencjalnych klientów. Lepiej skupić się na tym co lekkie, łatwe i przyjemne. Jednak Tonsile na taryfę ulgową u mnie się nie załapały. Za to odsłuchowy zestaw płytowy obejmował "Planets" Holsta (Los Angeles Philharmonic, Zubin Mehta, XRCD K2, JVCXR-0228-2). Od pierwszych taktów nie było mowy o ściśnięciu sceny, każdy z muzyków miał swoją niezagrożoną pozycję i nikt nikomu nie próbował stołka spod czterech liter podebrać. Co prawda tak niepozornych rozmiarów kolumny nie były w stanie w pełni oddać potęgi wielkiej orkiestry symfonicznej, ale kompromis wypracowany przez konstruktorów nie powinien być powodem do narzekań. "Wonderful life" Blacka (395165-2) - krążek z 1987r, czasów kiedy w większości domów królowały Altusy, na najnowszych konstrukcjach wrześnieńskiego dinozaura zabrzmiał z finezją nieosiągalną dla swoich topornych protoplastów. Ponownie do głosu doszła spontaniczna chęć grania i pobłażliwość dla dość miernej jakości materiału. A jak sprawdzają się Tonsile w roli nagłośnienia domowej imprezy? Całkiem nieźle. Krążek DJ Quicksilvera "Escape 2 planet love" mile masował trzewia basem, który nie miał tendencji do dudnienia, buczenia i wywoływania napadów agresji u sąsiadów. Również rozpoczynająca "Right next door to hell" Guns'n'Roses ("Use Your Illusion 1" GED 24415) gitara basowa zgrabnie zapowiadała nadciągający hardrockowy jazgot. Właśnie w takich klimatach Tonsile czuły się jak ryba w wodzie. Nie piętnowały wad realizatorskich popełnionych podczas nagrywania i masteringu ostatniego prawdziwego albumu G'N'R. Potrafiły uszanować "legendę" z wielką radością prezentując hit po hicie. I chyba właśnie na tym polega fenomen Tonsili - potrafią przypomnieć radość jaką odczuwało się w czasach, w których najważniejsza była muzyka. Kiedy człowiek cieszył się jak dziecko (czasem jeszcze nim będąc) ze zdobytej za ciężko uciułane kieszonkowe kasety, kiedy płyty CD jeździło się przegrywać do Digitalu, a w pełną dyskografię Bon Jovi, czy Kiss można było zgrać z "Dwójkowych" audycji. Nawet gdyby Pulse’y skłoniły mnie jedynie do odkurzenia dawno zapomnianych młodzieńczych przebojów to byłbym im bardzo wdzięczny. Jednak one zaoferowały mi znacznie więcej. Rasowe brzmienie za rozsądne pieniądze. Przy przemyślanej kampanii reklamowej i skutecznym kanale dystrybucyjnym wrześnieńskie podłogówki mają szansę wywołać spore zamieszanie na krajowym rynku Hi-Fi. Świadomie piszę Hi-Fi, bo Pulse to model, którego miejsce jest w porządnych salonach audio, wśród międzynarodowej, renomowanej konkurencji, a nie na półkach wielkopowierzchniowych gigantów, obok dalekowschodnich koszmarków. Tekst i zdjęcia Marcin Olszewski Dystrybutor / Producent: Tonsil Acosutic Company S.A. / Tonsil Technologie Sp. z o.o. Cena: 2920 zł Dane techniczne Impedancja : 6 Ω Efektywność: 89 dB Pasmo przenoszenia: 44 - 22 000 Hz Wymiary [W x H x D]: 190 x 960 x 250 mm Waga: 15,8 kg (szt.) Głośnik niskotonowy: GDN 17/50/6 F 4 Ω Głośnik wysokotonowy: GDWK 10/80/19 8 Ω Dostępne kolory: Dąb Mleczny, Wenge, Czereśnia System wykorzystany w teście: Źródło sygnału cyfrowego: transport Stello CDT100; LG DP1W; Samsung N150 (Netbook) DAC: Stello DA 100 Signature 96/24 Wzmacniacz: Hegel H-100 IC: Antipodes Audio Katipo; Audiomago AS, Sonics Modigliani NF IC cyfrowe – Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Monster Cable Interlink LightSpeed 200; Kable głośnikowe: Harmonix CS-120 Kable zasilające: GigaWatt LC-1mk2; Supra Lo-Rad 3x2,5mm; Audionova Starpower Mk II Listwa: GigaWatt PF-2 + kabel LC-2mk2
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.