Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 01/22/20 in Artykułów

  1. 4 points
    Z niektórymi brandami jest tak, że ich jedyną słabą stroną jest brak rozpoznawalności na rynku i co za tym idzie, brak sporej rzeszy użytkowników. Czas jednak pracuje (w przypadku niektórych z nich) na ich korzyść, bo jak wiemy "wszystko co dobre, samo się na rynku broni". Dziś postaramy się Wam przybliżyć produkt nie wpisujący się z kilku powodów w normy rynku audiofilskiego. Otóż znana wszystkim i ceniona firma EIC, która do tej pory działała w naszym kraju jako dystrybutor kilku marek audio - postanowiła iść o krok dalej. Rzecz jasna profil samej firmy nie uległ zmianie, ale do całej plejady "wielkich" EIC dokłada swoją markę, pod którą oferuje kolumny (z założenia) szyte na miarę możliwości każdego melomana i audiofila. I to nie wszystko ( a to dopiero wstęp!), kolumny głośnikowe mają nie tylko podbić rynek świetną ceną, ale najlepszym z możliwych stosunkiem ceny do tego, co dostajemy w temacie jakości brzmienia. Audiosymptom ma być nowym hitem, absolutnym czarnym koniem i ma zadowolić sporą rzeszę melomanów od każdej możliwej strony. Czy to jest możliwe i czy kupujący w tej marce odnajdą te wszystkie obietnice? Aby odpowiedzieć na te pytania, firma EIC dostarczyła nam na długie testy ich średniej wielkości kolumny oznaczone symbolem i6. Audiosymptom i6... pora zaczynać! Produkty nieznane do tej pory na rynku uznaje się często niesłusznie za mało atrakcyjne, i6 przeczą tym opinią nie tylko ceną. Jest aż 6 powodów dla których warto nie tylko poświęcić się na ich odsłuch, ale by je po prostu kupić do swojego systemu. Kolumny do zainteresowanego nabywcy dostarczane są w klasycznym, kartonowym pudle na tyle opakowane solidnie (pianki), by w sposób bezpieczny dotarły do kupującego. Nie odkryto tutaj ameryki na nowo, ale nie o to w tym wszystkim chodzi. Wartym zauważenia jest po porostu fakt, że kolumny budżetowe często traktowane są w temacie bezpieczeństwa transportu po macoszemu. Tutaj... nic z tych rzeczy! Przyłożono się solidnie do tego tematu uznając, że produkt musi dotrzeć cały do klienta ku jego zadowoleniu. I tak też jest, możecie być pewni dostarczenia przesyłki w stanie nienaruszonym. Jak wspomniałem już w długim (a może przydługim wstępie) można by rzec, że i6 Audiosymptom to aż sześć powodów do kupna tych kolumn. Pierwszym z nich jest wykonanie. W środku solidnie przyłożono się w temacie wygłuszenia oraz grubości ścianek. Odpowiednia grubość MDF'u, wszystko spasowane w jak najlepszym stopniu... Klasyczna forma, znane rozwiązania i świetne wykonanie. Powód pierwszy - ten produkt nie ma czego się wstydzić (w temacie wykonania środka) na tle często znacznie droższej konkurencji! Budowa i rozwiązania techniczne może nie aspirują tutaj do poziomu high-endowych konstrukcji, ale w tym przedziale cenowym wręcz zachęcają, na pewno nie są powodem do wstydu. Kolumny zostały solidnie wzmocnione licznymi ożebrowaniami, a to daje gwarancję odpowiedniej sztywności konstrukcji, redukując przy tym wszelkie możliwe rezonanse obudowy. Nie środek jednak jest naszą codziennością w kontakcie ze sprzętem audio, a bardziej skupiamy się na tym jak wygląda z zewnątrz i jak brzmi. W przypadku pierwszego elementu - wygląd zewnętrzny - producent przyjął formę klasycznej obudowy, cała konstrukcja została w niewielki sposób odchylona do tyłu, co ma znaczenie praktyczne ale też powoduje, że kolumna świetnie prezentuje się w salonie. Jej wykonanie nie budzi żadnych zastrzeżeń, w tej cenie naprawdę trudno o lepiej wykonany produkt. Mamy do wyboru dwie wersje kolorystyczne: czarną oraz orzech. Okleina imitująca fornir jest dobrej jakości, a poświęcając ciut więcej uwagi w temacie wykonania - jest porządnie spasowana i ciężko zarzucić cokolwiek producentowi w tym temacie. Maskownice należą również do tych z gatunku "solidnych", a ich mocowane rozwiązano coraz częściej stosowaną metodą "na magnesy". Dzięki temu nie musimy się martwić, że maskownice albo "są", albo mamy szpecące otwory na kołki na froncie kolumny głośnikowej. Po ściągnięciu maskownicy rzucającym się w oczy jest tubowy głośnik wysokotonowy. Producent zastosował w tym przypadku odwróconą kopułkę tytanową o średnicy 34 mm, która ma zapewnić czysty dźwięk, spójny z pozostałymi głośnikami. Poniżej zastosowano parę 6" głośników nisko-średniotonowych. Z racji tego, że głośniki te zbudowane są w oparciu m.in.: o membrany z nasączanej plecionki celulozowej, charakteryzuje się sztywnością oraz lekkością. Mając z tymi kolumnami dłuższy czasowo kontakt nie sposób zarzucić im słabej jakości wykonania, jakichkowliek oszczędności czy braku "atrakcyjności" w temacie designu. Powód drugi - jakość wykonania i6 zasługuje na wyróżnienie w tym przedziale cenowym. Kupujący może być pewny, że Audiosymptom w pełni spełni jego oczekiwania w temacie jakości wykonania, trwałości i wyglądu. Pisząc o tym, że budowa kolumny polegająca na delikatnym odchyleniu w tył całej konstrukcji, wpływa w głównej mierze na spójność dźwięku jest prawdą, czego dowodem jest brzmienie modelu i6. I to tutaj najwięcej kolumny mają do powiedzenia. Często nie wygląd, a jakość brzmienia ma istotne znaczenie co do podjęcia decyzji o zakupie danego produktu. Już od pierwszych chwil i6 zaskakują przestrzenią na miarę znacznie większych ale i droższych konstrukcji. Przy tym nie silą się i nie udają niczego! To jest ten typ naturalnego rozmachu, w którym kolumny oddają wszystko to, co jest możliwe do zaprezentowania w danym materiale muzycznym. Nie wprowadzają przy tym sztucznie emocji, tworząc jedynie "wrażenie" oddanie w przestrzeni sceny. Nie przesadzają też w żadną stronę z rozmiarami instrumentów, oddając ich wielkość czy lokalizację w miarę precyzyjnie. Jest spora przestrzeń, a nawet trójwymiarowość, co przy odpowiednim materiale muzycznym wpływa korzystnie na to w jaki sposób słuchamy i jak odbieramy naszą muzykę. Świetnym przykładem niech będzie głos Sarah Brightman w utworze "Fly to Paradise" . Tak głos wokalistki, jak i instrumenty współgrały w całości, nie tworząc przy tym jednej masy. Doskonale wyczuwalna jest przestrzeń dla każdego instrumentu czy pasma. W tym przedziale cenowym to fenomen. Ostatnio miałem okazję odsłuchiwać kilka konstrukcji konkurencyjnych marek (nieznacznie droższych) i prawda jest taka, że i6 wypadły przy nich najlepiej w tym temacie. Powód trzeci - scena, lokalizacja instrumentów oraz czystość brzmienia całości przekazu. Powód czwarty - fantastyczne niskie tony. Ich barwa i różnorodność przypominają raczej konstrukcje większe i znacznie droższych marek. Jeśli oczekujecie high endu to niestety nie ta droga, jeszcze nie to brzmienie inie te możliwości. Powodem zapewne jest to, że kolumny zbyt blisko ustawione ściany mogą generować zbyt dużo niskich tonów, a nawet zaczynają sprawiać problem w tym temacie. Powodem jest tylny bass reflex, mając jednak to na uwadze i znajdując odpowiednią ilość miejsca od ściany - i6 niskimi tonami zaskakują na in plus w każdym aspekcie. Powodem piątym jest średnica, a zwłaszcza wszystkie wokale. "Summertime" (George Gershwin) można odnieść wrażenie, że przed nami stoją konstrukcje warte nie 2500 złotych (za parę!), a znacznie więcej i to za jedną sztukę. Wśród odsłuchiwanych kawałków nie zabrakło repertuaru Bill Evans Trio. "Cold Breeze" zabrzmiało tak, jakbyśmy siedzieli w niewielkiej salce, gdzie grupa muzyków czaruje nas swoimi umiejętnościami, popisuje się i bawi muzyką nie mniej niż słuchacze. Nie było w tym brzmieniu udawania czy przesady, a instrumenty brzmiały nader czysto i czytelnie. Zero efekciarstwa - rzetelne brzmienie, muzyka prawdziwa jak tylko się da. Powód szósty... cena. Tak, cena jest tym ostatnim powodem, dla którego każdemu poszukującemu średniej klasy kolumn głośnikowych w tym przedziale cenowym i6 powinny być oferowane jako "numer 1". Brzmieniem biją na głowę niektóre konstrukcje bardziej znanych marek od lat oferowanych w tym segmencie cenowym, a scena czy prezentacja instrumentów ociera się jakością o nieznacznie droższe konstrukcje. Produkt idealny? Nie ma takiego na rynku i niestety nikt tutaj nie ma monopolu na takie cuda. Muzyka jest czymś tak subiektywnym w odbiorze, że "wszystkim nie dogodzisz", ale na pewno jest to brzmienie, które może się podobać i przyciągać naszą uwagę na długie godziny. Audiosymptom i6 w tym temacie świetnie bronią się, dając znacznie więcej niż sugerowałaby cena. Magia? Niekoniecznie, powodem niższej ceny jest... przyjęcie strategii sprzedaży tego produktu. Audiosymptom jako marka ma być oferowana bez "zbędnych" pośredników, którzy co oczywiste musieliby dołożyć swoje "trzy grosze". Nie tylko świat audio zna takie przypadki, bo z takim modelem sprzedaży w świecie rowerów wiele lat temu wystartowała firma Canyon, dziś uznawana za jedną z lepszych. Czy Audiosymptom ma szansę na rynku? Z takim produktem i w takiej cenie - tak! Nie ma w tym przesady czy chęci naciągania klienta, solidna jakość, świetne brzmienie w przystępnej cenie. Kupując i6 możecie być pewni, że nikt nie oferował Wam "okazji na siłę". Konstrukcje te zestawiałbym jednak z cieplejszymi wzmacniaczami, góra potrafi rozświetlać wszystko na tyle, że jest jej sporo bez udziału tak grającego wzmacniacza. Nie jest jej przesadnie dużo, wszystko trzymane jest pod kontrolą i z umiarem, ale w tym temacie wysokich tonów jest tyle, że warto do i6 wstawić dobrą lampkę. Produkt ma szansę na dobry odbiór i wart jest posłuchania w swoim systemie. Nam przypadł do gustu i gdyby przyszła myśl budowy systemu opartego o kolumny w tym przedziale cenowym - byłby to jeden z tych świadomych wyborów, bez obaw o to co dostajemy i jak usłyszymy naszą muzykę. To konstrukcja od A do Z przemyślana w każdym calu, pozbawiona wszelkiej maści wodotrysków czy "ulepszaczy". Jeśli unikacie w swoim hobby "niezdrowej żywności" opartej o wszelkie "E-dodatki" , Audiosymptom i6 są właśnie jak zdrowa żywność, wszystko to, co najlepsze. Audiosymptom i6, cena 2.500 złotych za komplet! https://www.audiosymptom.eu/?gclid=EAIaIQobChMIgZKEpNa65wIVhuAYCh395gEnEAAYASAAEgI3i_D_BwE Do testów kolumny dostarczyła firma EIC https://www.eic.com.pl Garść informacji technicznych: Impedancja: 6 Ohms Moc nominalna: 120 W Moc muzyczna: 200W Pasmo przenoszenia: 36 Hz - 20 kHz Czułość: 92 dB Głośnik niskośredniotonowy: 2 x 6" Wymiary (SxWxG): 28x95x42 cm
  2. 3 points
    Ayon Scorpio XS jest stereofonicznym, zintegrowanym wzmacniaczem mocy. Każdy ze stopni wzmocnienia oparty jest o lampy elektronowe – jest to w pełnoprawny wzmacniacz lampowy, gdyż całość amplifikacji oparto o lampy — tor audio nie ma żadnego kontaktu z elementami półprzewodnikowymi, takimi jak tranzystory czy opampy. Architektura wzmacniacza to klasyczny Push-Pull. Każdy z kanałów, oparty jest na parze pentod EL34 oraz trzech połówkach duotriod 12au7 (ecc82). Łącznie we wzmacniaczu użyto 4 szt lamp EL34 oraz 3 szt 12au7. Wzmacniacz, jak każdy znany mi produkt Ayona, wykonany jest niezwykle solidnie – anodowane na czarno, grube płyty aluminium, spasowane są bardzo dokładnie. Łączenia, frezy, detale nic nie pozostawiają do życzenia, wszystko wygląda bardzo precyzyjnie. Solidna obudowa i słusznej grubości profile aluminiowe, użyte do budowy przekładają się na zadziwiająco wysoką wagę, jak na tej klasy sprzęt. Żaden wzmacniacz oparty o lampy EL34 z którym miałem do czynienia, nie ważył tak dużo. Przykładowo, od lat nieprodukowany model Jadis Orchestra, w konfiguracji z lampami EL34 waży około 20 kg, a omawiany tutaj Ayon prawie 30kg… Oczywiście sam ciężar nijak nie przekłada się na jakość urządzenia, ale nie od dziś wiadomo, że poważne konstrukcje, raczej do lekkich nie należą. Genezy pancernej budowy modelu Scorpio XS doszukiwałbym się w jego protoplaście, czyli modelu Scorpio (bez XS). Różnica w nazwie mała, a urządzenia dzieli bardzo wiele. Przede wszystkim, starszy brat oparty został o lampy mocy KT88. Da się nimi uzyskać większą moc, ale oczywiście wymagają bardziej wydajnego zasilania, a także generują więcej ciepła, którego nadmiar trzeba odprowadzić. Najnowszy model Scorpio XS, oparty o lampy EL34 przejął więc od bardziej wydajnego brata zasilanie i pancerną obudowę. Rozwiązanie to korzystne jest zarówno dla producenta, który w ten sposób jest w stanie optymalizować koszty, ale przede wszystkim dla konsumenta, który dostaje wzmacniacz z przewymiarowanym zasilaniem – jak wiadomo, we wzmacniaczu prądu nigdy nie za wiele. Co do ergonomii używania Scorpio XS, to producent wyposażył urządzenie w cztery pary wejść analogowych, pilota, za pomocą którego możemy kontrolować głośność oraz tryb pracy. Na front panelu, dyskretnie i nastrojowo podświetlane logo producenta. Ciemnoczerwony kolor, przebijający się zza bakelitowej wstawki, nie przeszkadza rażąc w oczy, wręcz przeciwnie — przyjemnie współgra z żarzącymi się lampami. Selektor oparty o przekaźniki działa precyzyjnie. Solidne gałki, jak każdy element obudowy urządzenia, wykonano z metalu. Wzmacniacz pracuje w trybie autobias, ale układ ten wymaga oddzielnej uwagi, z racji tego, iż jest znacznie bardziej zaawansowanym rozwiązaniem niż zwykle stosowane we wzmacniaczach lampowych. Z tyłu urządzenia zamontowano malutki wyświetlacz pokazujący prąd lamp oraz przycisk inicjalizujący proces ustawienia BIASu lamp. Wszystko odbywa się automatycznie i raz, że jest niezwykle wygodne, a dwa, że znacznie bardziej precyzyjne niż ustawienie ręczne. Kolejnym plusem takiego rozwiązania jest to, iż w klasycznym układzie autiobiasu, generowane są pewne straty i wzmacniacz nie jest tak wydajny, jak w wariancie ręcznego ustawienia biasu. Tutaj zastosowano pewną hybrydę, bo technicznie rzecz biorąc, BIAS ustawiany jest „ręcznie” tyle, że robi to układ scalony, zamiast człowieka z miernikiem. Tak rozbudowany układ kontroli pracy lamp daje wiele możliwość i producent z tego skorzystał. Na przykład w sytuacji, gdy lampy w urządzeniu osiągną zbyt niski stopień emisji, wzmacniacz sam przejdzie w tryb serwisowy i nie pozwoli uruchomić urządzenia ze zużytymi lampami, które narażałby pracę samego wzmacniacza. Nadmienię tylko iż większość usterek urządzeń lampowych, spowodowanych jest właśnie wadliwymi lampami, więc funkcja ta może oszczędzić wielu osobom nieplanowanych wizyt w serwisie. Kolejnym elementem układu wzmacniacza, pilnującego by urządzenie pracowało w jak najbardziej optymalnych warunkach, jest procedura startu i wygaszania samego wzmacniacza. Zarówno start, jak i wyłączenie wiąże się z 60-sekundowym okresem oczekiwania. Najpierw rozgrzewane są lampy samym żarnikiem, następnie stopniowo podawane jest napięcie anodowe i zwiększany BIAS. Podczas wyłączenia, procedura działa w odwrotnej kolejności. Może jest to trochę uciążliwe, każdokrotnie odczekiwanie kilkudziesięciu sekund na start i wyłączenie, ale uczciwie trzeba przyznać, że dla pracy lamp takie warunki są idealne i z pewnością będzie to procentować wydłużeniem czasu ich życia. Odsłuch Scorpio XS Wyraźnie słychać sygnaturę lampy EL34, dźwięk jest nasycony, barwny i „lampowy”. Bas jest sprężysty, ale również punktowy i z dobrą kontrolą. Zarówno stopa perkusji, jak i kontrabas brzmią naturalnie. Nie będziemy narzekać na brak dolnych rejestrów, a dodatkowo są one naprawdę dobrej jakości. Większość wzmacniaczy opartych o tą lampę ma właśnie kłopot ze zbytnim poluźnieniem basu, w Scorpio XS tego nie uświadczymy – być może to właśnie zasługa mocnego zasilania. Średnica czaruje, wokale są nasycone i odpowiednio dociążone, to akurat nie jest wielkie zaskoczenie, tak zwykle gra lampa EL34 i tutaj ten pozytywny aspekt tejże lampy udało się wykorzystać. Tony wysokie są wyraźne, dźwięczne, ale nie narzucające się. Ogólnie wzmacniacz cechuje się zachowaną równowagą tonalną, gra bardzo równo, bez faworyzowania któregokolwiek z pasm. Jak często bywa w aplikacjach lampy EL34, producent wyposażył wzmacniacz w możliwość wyboru pracy: triodowy i ultralinearny. Tu również, żadnego zaskoczenia nie ma, tryb triodowy gra ciut wolniej, lecz z większą ilością barwy na średnicy, tryb ultralinearny jest szybszy, lepsze wydźwięki, troszkę lepsza kontrola na basie. Osobiście, bardziej do gustu przypadł mi drugi tryb, gdyż nawet w nim barwa jest ładna i wcale nie potrzebuje dodatkowego wspomagania, a nie tracimy nic na szybkości i detalu. Myślę, że z obecnie produkowanych wzmacniaczy, jest to chyba najciekawszy model dostępny na rynku o ile szukamy wzmacniacza opartego na lampie EL34. Ma wszystkie zalety tej lampy, ale dodatkowo gra z całkiem niezłą werwą i kontrolą na basie, co nie każdej aplikacji EL34 się udaje. Cenowo, też wygląda bardzo ciekawie, gdyż jest to najtańszy model z oferty Ayona. Polecam posłuchać. Sprzęt do testów dostarczył: https://nautilus.net.pl Typ układu: pentoda, klasa A Lampy wyjściowe: 4 × EL34 Impedancja obciążenia: 4-8 Ω Moc wyjściowa: 2 × 40 W – tryb pentodowy, 2 × 25 W – tryb triodowy Pasmo przenoszenia: 15 Hz - 40 kHz Czułość wejściowa (pełna moc): 330 mV • Impedancja wejściowa (1 kHz): 100 kΩ • NFB: 0dB Regulacja siły głosu: Tak Pilot zdalnego sterowania: Tak Wejścia: 4 × RCA Wymiary (WxDxH): 460 × 340 × 260 mm • Waga: 29 k Cena: 11 900 zł
  3. 3 points
    "Mamo pamiętasz jak pytałem cię czemu otacza mnie ściana?" (Pink Floyd, album "The Wall"). Album The Wall to dla wielu melomanów nie tylko arcydzieło nie mające sobie równego, ale także wybitna i jedyna w swoim rodzaju pozycja z całej dyskografii zespołu. Nie bez znaczenia na samo dzieło jest fakt, że to praktycznie muzyczna autobiografia Rogera Watersa. Pink, który jest bohaterem całego albumu i jednocześnie jest muzykiem rockowym, przybliża nam obraz swojego życia. Od pierwszych chwil album nawiązuje w dużym stopniu do życia Waters'a, jednego z muzyków zespołu. The Wall to życie, to całość doświadczeń człowieka wrażliwego, które okazują się zbyt wielkim ciężarem do udźwignięcia dla jednej osoby. Każda kolejna cegła w "The Wall" to kolejne doświadczenie, by wznieść mur obojętności, zniechęcenia i potrzeby ucieczki przed tymi wszystkimi, którzy przyczynili się do wzniesienia tego muru. Udział w tym wszystkim miała nadopiekuńcza matka (Mother), nauczyciele dla których dzieci-uczniowie stanowią idealny obiekt wyładowania swoich frustracji czy związek oraz kontakty z kobietami. Co istotne od strony tak muzycznej czy treści album "The Wall" nie zmienia się pomimo swoich już lat i swoistej dojrzałości (a nawet sporej dorosłości, rok wydania 1979). Słuchając płyty przeżywamy fantastyczną podróż przez życie pełne wzlotów i upadków, zawierające także ciemne strony kariery i sławy. Dla każdego słuchającego "The Wall" doznania tak muzyczne, ale i te emocjonalne będą subiektywne, jednak na pewno nie obojętne i co ważne zawsze nieobojętnie odbierane. Warto pomimo tylu lat powrócić do albumu, a okazja jest ku temu jeszcze większa, bo obecnie "The Wall" w limitowanej wersji znajdziecie w mega promocji. Promocja obejmuje końcówkę już praktycznie wyprzedanego zestawu limitowanego "The Wall", który ukazał się w 2012 roku nakładem EMI. Jak czytamy w opisie oferty: " Nie jest to jeden z tych "jarmarcznych" boxów, który zawiera od naszywki, aż po majtki, czy też 4 calowe monitorki. Mamy tu samą muzykę. CD zawierają zremasterowaną wersję albumu oraz wersje koncertowe, jednak prawdziwym smaczkiem są demówki, oraz surowe wersje znanych już numerów. DVD zawiera odnowione video, dokumenty, wywiady i wcześniej niepublikowane video z koncertów." Limitowany BOX jest tym, który warto nabyć do swojej kolekcji i pomimo wielu już wydań "The Wall" jakie miały miejsce na przestrzeni ostatnich lat, to wydanie jest warte nie tylko zauważenia, ale na pewno zakupu. Tym bardziej, że na Winylownia można to wydawnictwo nabyć w mega okazyjnej cenie (z 499 złotych na 299 złotych!). AudioRecki Artysta: Pink Floyd Tytuł: The Wall Label: EMI Numer katalogowy: Dane wydania: 2012 Format: 6CD + DVD The Original Album, Remastered In 2011 CD1-1 In The Flesh? CD1-2 The Thin Ice CD1-3 Another Brick In The Wall, Part 1 CD1-4 The Happiest Days Of Our Lives CD1-5 Another Brick In The Wall, Part 2 CD1-6 Mother CD1-7 Goodbye Blue Sky CD1-8 Empty Spaces CD1-9 Young Lust CD1-10 One Of My Turns CD1-11 Don't Leave Me Now CD1-12 Another Brick In The Wall, Part 3 CD1-13 Goodbye Cruel World The Original Album, Remastered In 2011 CD2-1 Hey You CD2-2 Is There Anybody Out There? CD2-3 Nobody Home CD2-4 Vera CD2-5 Bring The Boys Back Home CD2-6 Comfortably Numb CD2-7 The Show Must Go On CD2-8 In The Flesh CD2-9 Run Like Hell CD2-10 Waiting For The Worms CD2-11 Stop CD2-12 The Trial CD2-13 Outside The Wall Is There Anybody Out There? The Wall Live 1980-1981 Part 1, Remastered In 2011 CD3-1 MC: Atmos CD3-2 In The Flesh? CD3-3 The Thin Ice CD3-4 Another Brick In The Wall, Part 1 CD3-5 The Happiest Days Of Our Lives CD3-6 Another Brick In The Wall, Part 2 CD3-7 Mother CD3-8 Goodbye Blue Sky CD3-9 Empty Spaces CD3-10 What Shall We Do Now? CD3-11 Young Lust CD3-12 One Of My Turns CD3-13 Don't Leave Me Now CD3-14 Another Brick In The Wall, Part 3 CD3-15 The Last Few Bricks CD3-16 Goodbye Cruel World Is There Anybody Out There? The Wall Live 1980-1981 Part 2, Remastered In 2011 CD4-1 Hey You CD4-2 Is There Anybody Out There? CD4-3 Nobody Home CD4-4 Vera CD4-5 Bring The Boys Back Home CD4-6 Comfortably Numb CD4-7 The Show Must Go On CD4-8 MC: Atmos CD4-9 In The Flesh CD4-10 Run Like Hell CD4-11 Waiting For The Worms CD4-12 Stop CD4-13 The Trial CD4-14 Outside The Wall The Wall Work In Progress Part 1, 1979 Programme 1, Excerpts From Roger Waters Original Demo CD5-1 Prelude (Vera Lynn) CD5-2 Another Brick In The Wall, Part 2 CD5-3 Mother CD5-4 Young Lust CD5-5 Another Brick In The Wall, Part 2 CD5-6 Empty Spaces CD5-7 Mother CD5-8 Backs To The Wall CD5-9 Don't Leave Me Now CD5-10 Goodbye Blue Sky CD5-11 Don't Leave Me Now CD5-12 Another Brick In The Wall, Part 3 CD5-13 Goodbye Cruel World CD5-14 Hey You CD5-15 Is There Anybody Out There? CD5-16 Vera CD5-17 Bring The Boys Back Home CD5-18 The Show Must Go On CD5-19 Waiting For The Worms CD5-20 Run Like Hell CD5-21 The Trial CD5-22 Outside The Wall Programme 2, Roger Waters Original Demo And Band Demos CD5-23 Prelude (Vera Lynn) - Roger Waters Original Demo CD5-24 Another Brick In The Wall, Part 1 - Band Demo CD5-25 The Thin Ice - Band Demo CD5-26 Goodbye Blue Sky - Band Demo CD5-27 Teacher, Teacher - Band Demo CD5-28 Another Brick In The Wall, Part 2 - Band Demo CD5-29 Empty Spaces - Band Demo CD5-30 Young Lust - Band Demo CD5-31 Mother - Band Demo CD5-32 Don't Leave Me Now - Band Demo CD5-33 Sexual Revolution - Band Demo CD5-34 Another Brick In The Wall, Part 3 - Band Demo CD5-35 Goodbye Cruel World - Band Demo Programme 3, Band Demos CD5-36 In The Flesh? - Band Demo CD5-37 The Thin Ice - Band Demo CD5-38 Another Brick In The Wall, Part 1 - Band Demo CD5-39 The Happiest Days Of Our Lives - Band Demo CD5-40 Another Brick In The Wall, Part 2 - Band Demo CD5-41 Mother - Band Demo The Wall Work In Progress Part 2, 1979 Programme 1, Roger Waters Original Demos And Band Demos CD6-1 Is There Anybody Out There? - Roger Waters Original Demo CD6-2 Vera - Roger Waters Original Demo CD6-3 Bring The Boys Back Home - Roger Waters Original Demo CD6-4 Hey You - Band Demo CD6-5 The Doctor (Comfortably Numb) - Band Demo CD6-6 In The Flesh - Band Demo CD6-7 Run Like Hell - Band Demo CD6-8 Waiting For The Worms - Band Demo CD6-9 The Trial - Band Demo CD6-10 The Show Must Go On - Band Demo CD6-11 Outside The Wall - Band Demo CD6-12 The Thin Ice Reprise - Band Demo Programme 2, Band Demos CD6-13 Outside The Wall - Band Demo CD6-14 It's Never Too Late - Band Demo CD6-15 The Doctor (Comfortably Numb) - Band Demo Programme 3, Band Demos CD6-16 One Of My Turns - Band Demo CD6-17 Don't Leave Me Now - Band Demo CD6-18 Empty Spaces - Band Demo CD6-19 Backs To The Wall - Band Demo CD6-20 Another Brick In The Wall, Part 3 - Band Demo CD6-21 Goodbye Cruel World - Band Demo Programme 4, David Gilmour Original Demos CD6-22 Comfortably Numb - David Gilmour Original Demo CD6-23 Run Like Hell - David Gilmour Original Demo Audio-Visual Material DVD-1 The Happiest Days Of Our Lives (Pink Floyd The Wall - Earls Court, 1980) DVD-2 Another Brick In The Wall, Part 2 (Promotional Video - Restored In 2011) DVD-3 Behind The Wall - Documentary DVD-4 Gerald Scarfe Interview
  4. 3 points
    Haiku Audio Selene 6550 A RC, jest lampowym wzmacniaczem mocy, opartym o topologię Push – Pull. Zbudowany na bazie dwóch triod mocy 6550, sterowanych stopniem wstępnym na lampach 6SN7. W stopniu wstępnym użyto trzech duotriod 6SN7 – w każdej bańce znajdują się dwie triody – stąd nazwa duotrioda. Na każdy kanał przypada więc trzy połówki lampy 6SN7 oraz para Triod mocy 6550. Wzmacniacz jest konstrukcją w pełni lampową, w torze sygnału nie znajdziemy, żadnych elementów półprzewodnikowych typu tranzystor, czy opamp. Całość amplifikacji oparta jest więc o lampy elektronowe. Układ Push – Pull jest, bardzo dobrze znanym rozwiązaniem w technice lampowej, pozwala on uzyskać znacznie większą moc urządzenia niż w układzie single ended. Jednak takie rozwiązanie ma kilka ograniczeń, powszechnie uważa się, że z układu PP mniej słychać „czaru” lampy, a dwa wymaga też od konstrukcji wysokiego spasowania zarówno lamp, jak i podzespołów wzmacniacza. Oglądając, w jaki sposób wzmacniacz został wykonany, widzimy, że konstruktor był doskonale świadomy tych faktów i odpowiednio się przygotował do tego, by układ funkcjonował prawidłowo. Wszystkie rezystory są dobrane z małą tolerancją błędu, ponadto użyto rezystorów metalizowanych (wyższej jakości niż węglowe), droga sygnału i zasilania dla obu kanałów identyczna, montaż przestrzenny, kondensatory elektrolityczne wysokiej jakości. Kilka słów o samym wykonaniu, bo zasługuje na dłuższą wzmiankę. Przede wszystkim montaż przestrzenny jest znacznie trudniejszy i bardziej pracochłonny w wykonaniu niż układ zmontowany na płytce drukowanej. Stosuje się go w wysokiej klasy urządzeniach lampowych, ponieważ korzyści wynikające z takiego układu, to słyszalnie czystszy dźwięk, lepsza eliminacja przydźwięku sieciowego (przy poprawnym wykonaniu), krótsza droga sygnału. Wykonanie urządzenia w takiej topologii jest pracochłonne, ale wymaga też dużej schludności montera, a także cierpliwości. Stąd trafne wydaje się porównanie takiej pracy, do którejś z japońskich sztuk manualnych typu uprawa bonsai, czy poezji haiku, gdzie przy użyciu jak najmniejszej ilości słów, chcemy zawrzeć jak największą ilość informacji. Nie wiem, czy taka była idea nazwy firmy – Haiku Audio, ale tak ja ją odbieram. Patrząc na pietyzm i schludność montażu takie skojarzenie pojawia się od razu. Co do wykonania, osoba z wykształceniem elektrycznym, od razu dostrzeże, że wykonanie urządzenia jest w stu procentach zgodnie ze sztuką elektryczną. Nie ma co się oszukiwać, wśród niektórych, naszych rodzimych twórców sprzętu audio, można czasem znaleźć tak niechlujne wykonanie, że nie wiem jakim cudem sprzęt jest dopuszczony do sprzedaży w ogóle… Na szczęście Haiku Audio jest na całkiem drugim biegunie i nie dość, że nie ma się do czego doczepić, jeśli chodzi o wykonanie i montaż, to można stawiać jako wzór i przykład poprawnie wykonanego urządzenia lampowego. Jedyna rzecz, do której mógłbym mieć uwagę w tej kwestii to pilot. Wprawdzie jest wygodny i łatwo się nim reguluje poziom głośności, ale sterownik i pilot, jaki został użyty, daje możliwość obsługi funkcji ON/OFF, zmianę kanału, MUTE, oraz głośności – natomiast producent wykorzystał tylko opcję regulacji głośności, pozostałe przyciski po wciśnięciu nie dają, żadnego efektu. W żaden sposób to nie przeszkadza ani jakoś szczególnie nie razi, ale wypada o tym fakcie wspomnieć. Ostatni element budowy wzmacniacza, a tak naprawdę najdroższy i mający kluczowe znaczenie na jakość dźwięku to transformator. Nie mam stuprocentowej pewności, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa wiem kto jest producentem tych transformatorów. Jeśli moje podejrzenie jest prawdziwe są to wysokiej klasy trafa głośnikowe. W zasilaniu użyto albo dwóch traf (oddzielnych dla sekcji wejściowej i stopnia mocy) lub wspólnego trafa zasilającego plus spory dławik – bez rozebrania wzmacniacza ciężko mi to stwierdzić, w każdym razie, który z wariantów nie byłby prawdziwy, widać, że na zasilaniu nie oszczędzano. O ile montaż sprzętu i podejście do wykonania kojarzą mi się z Japonią, to trzymając się nadal takiego porównania, dźwiękowo od razu skojarzył mi się z „Amerykańskim” brzmieniem. Wzmacniacz gra raczej gęsto i ciepło, każdy zakres jest dociążony, bas ma moc i wykop, ale nie dominuje nad resztą pasma. Analizując bas, można powiedzieć, że dodaje masy przekazowi muzycznemu. Ciężko powiedzieć by był referencyjnie szybki czy konturowy, ale trudno oczekiwać tego od wzmacniacza lampowego, zwłaszcza z tej półki cenowej. Na pewno można uznać, że jest dobry pod tym względem, bo nie odczuwamy by bas był zlepiony czy bułowaty. Przy dobrej klasy źródle i dobrze dobranych kolumnach nie ma mowy o buczeniu, a szybkość i atak na dobrym poziomie. Jeśli więc pojawiłby się u Państwa problemy z basem w Selene 6550, problemu raczej doszukiwałbym się w reszcie sprzętu towarzyszącego. W przypadku sprzętu grającego dociążonym dźwiękiem istnieje ryzyko, że całość przekazu będzie zbyt stłumiona. Na szczęście, tutaj udało się uniknąć tego ryzyka, wysokie tony i wyższa średnica, są wyraźnie zaznaczone, przez co finalnie przekaz muzyczny cechuje się zarówno pazurem, jak i przyjemnym gęstym dźwiękiem. Tak więc zarówno góra, jak i dół wzmacniacza wypadają pozytywnie. Jeśli chodzi o tony średnie, udało się dobrze wyważyć równowagę między pozostałymi pasmami, przez co przekaz odbierzemy jako spójny. Wokale brzmią żywo i naturalnie, chciałoby się mieć trochę więcej „holografii” i smaczków, jakie pozwala dać lampa, ale nie ma co ukrywać PP 6550 w tej kwestii nie będzie grał jak na przykład 300B (wzmacniacze w oparciu na 300B Haiku Audio również ma w ofercie, więc można spróbować takiego podejścia także). Żałuję, że trochę nie przyłożyłem się do testów bardziej i nie wsadziłem jako lamp 6sn7 jakiś ciekawych NOSów, na pewno średnica zyskałaby na tym dodatkowego czaru. Gdybym miał tak jednym zdaniem podsumować, jak gra Selene 6550, powiedziałbym, że przypomina mi ciepłe, mocne granie Amerykańskich marek takich jak na przykład Pass. Dużo mocy, dobra wydajność prądowa, solidnie wykonany. Na pewno jest to ciekawy i warty posłuchania sprzęt. Specyfikacja techniczna: - Moc wyjściowa: 30 W - Klasa pracy: A - Lampy: 3x6SN7, 4x6550 - Pasmo (-1 dB): 14 Hz–35 kHz - Pasmo (-3 dB): 7 Hz–50 kHz - Ilość wejść: 4 pary RCA - Ilość wyjść: 1 para - Pobór mocy: 200 W - Wymiary: 45 x 32 x 19 cm - Waga: 20 kg - Cena: 10900 zł. Warunki gwarancji: Sprzęt marki Haiku Audio objęty jest 2-letnią gwarancją, realizowaną w systemie door-to-door przez autoryzowany centralny serwis. Za dostarczenie do testów, dziękujemy sklepowi Q21: www.q21.pl
  5. 2 points
    Gregory Porter został okrzyknięty fenomenem muzycznym ostatnich lat. Jego debiut w postaci albumu "Water" z 2010 roku przyniósł artyście nominację do nagrody Grammy. Zgodnie z powiedzeniem "co się odwlecze..." trzeci album „Liquid Spirit”, nagrany w 2013 roku dla Blue Note Records, otrzymał Nagrodę Grammy 2014 w kategorii „Najlepszy Album Jazzowy”. Na poparcie tej nagrody przy okazji stał się jednym z najpopularniejszych albumów w sieci. Melomani korzystający ze streamingu jako źródła muzyki odsłuchiwali „Liquid Spirit” ponad 20 milionów razy! Jak widać po ilości odsłuchów w sieci, sprzedanych płyt oraz nagrodach, Gregory Porter cieszy się spora popularnością i uznaniem. Jego ciepły baryton został przez wielu uznany za jeden z najciekawszych głosów w takich gatunkach jak Soul, Jazz czy Gospel. Tym bardziej wiadomość o nadchodzącym nowym, już dziewiątym albumie artysty rozniosła się bardzo szybko w sieci. Zapowiadany na połowę kwietnia nowy album Gregory’ego Portera – „All Rise” ma nie tylko spełnić wszystkie oczekiwania "starych" fanów, a wręcz przyciągnąć nowych melomanów dla których artysta przygotował kilka naprawdę interesujących utworów. Album jest muzyczna fuzją takich gatunków jak jazz, soul, bluesa czy gospel, przy okazji treść kompozycji am w sposób bardzo emocjonalny podejmować różne tematy życia codziennego. Album w naszym kraju ukazać się ma 17 kwietnia dzięki wydawnictwu muzycznemu Universal Music Polska. Od kilku dnia można też posłuchać utwór "If Love Is" zapowiadający nadchodzący album. AudioRecki Gregory Porter "All Rise" (2020) Lista utworów: Standard Versions: 1. Concorde 2. Dad Gone Thing 3. Revival 4. If Love Is Overrated 5. Faith In Love 6. Merchants of Paradise 7. Long List of Troubles 8. Mister Holland 9. Modern Day Apprentice 10. Everything You Touch Is Gold 11. Phoenix 12. Merry Go Round 13. Thank You Deluxe Versions: 1. Concorde 2. Dad Gone Thing 3. Revival 4. If Love Is Overrated 5. Faith In Love 6. Merchants of Paradise 7. Long List of Troubles 8. Mister Holland 9. Modern Day Apprentice 10. Everything You Touch Is Gold 11. Phoenix 12. Merry Go Round 13. Real Truth 14. You Can Join My Band 15. Thank You
  6. 2 points
    Cayin to znana chińska firma o ugruntowanej pozycji w świecie Hi-Fi, producent sprzętu stacjonarnego, jak również przenośnego, głównie DAP. Pod koniec 2019 roku Cayin zaskoczył swoich fanów premierą pierwszych słuchawek dousznych o nazwie YB04. Jak na Cayin przystało mamy do czynienia z produktem premium. Słuchawki są umieszczone w czarnym, eleganckim pudełku, po otwarciu, którego ukazuje się nam akcesorium: - słuchawki - etui z brązowej skóry - klips do kabla - pędzel do czyszczenia - 12 par tipsów o różnych rozmiarach i różnym strojeniu: bas, wokal, zbalansowane i bi-flangi - kabel 1,3 m ze złączem 3,5 mm YB04 to zbalansowana konstrukcja składająca się z czterech przetworników armaturowych. Podwójne przetworniki Knowles odpowiadają za wyższe częstotliwości, a dwa przetworniki Soniona za niższy zakres. Obudowa jest wykonana ze szczotkowanego aluminium w kształcie wielokątów ze śrubami na przednim panelu, trochę przypominają mi Andromedy Campfire. Kabel jest solidny, wykonany ze srebra i miedzi, pleciony, łatwo się układa, zakończony wtykiem 3,5 mm. Połączenie kablowe odbywa się za pomocą standardowego 2-pinowego gniazda 0,78 mm. Ogólnie rzecz biorąc, słuchawki prezentują się bardzo ładnie, są eleganckie i widać, ze solidnie wykonane, a każdy szczegół dopracowany i przemyślany. Aby w pełni rozwinąć potencjał tych słuchawek, lepiej skorzystać z wysokiej jakości odtwarzacza lub daca. Ja do testów używałam głównie iFi Audio xDSD z laptopem z zainstalowanym odtwarzaczem Foobar2000. To, co zauważymy już po kilku chwilach słuchania to szeroka i wysoka scena z bardzo dobrym separowaniem i obrazowaniem instrumentów. Słuchawki grają naturalnie i równo w każdym paśmie. Bas jest szybki, wielobarwny, ale nie dominuje w nagraniach. To nie znaczy, że utwory brzmią szczupło, po prostu jest on naturalny, nieprzesadzony jak w niektórych „V” – kach. Środek pięknie wyważony, ciepły. Wokale to mocna strona Cayina, męskie i żeńskie brzmią świetnie. Dźwięki fortepianu, saksofonu czy gitary są wciągające i bardzo realistyczne. Kilka razy przesłuchałam moja ulubioną od jakiegoś czasu płytę „Humanite”, świetnego saksofonisty Kirka Whalum nagraną z różnymi międzynarodowymi artystami, takimi jak Liane Carroll, Keiko Matsui, Marcus Miller czy Afgan i za każdym razem brzmiała świetnie. Podobnie wysokie tony, które są szybkie i szczegółowe oraz doskonale, obrazują wspaniały dźwięk muzyczny, który porusza się wokół twojej głowy. To są słuchawki na długie odsłuchy, w nich nic nie męczy, można słuchać godzinami. Jeśli szukasz naturalnie brzmiącego, niemęczącego dźwięku i zależy Ci na doskonałej jakości wykonania i najlepszych akcesoriach, zdecydowanie posłuchaj YB04. Specyfikacja: Kabel 1,3m Impedancja: 30 Ohm Czułość: 113dB @1kHz Jack 3,5mm Wtyk: 2-pin 0,78m Pasmo: 18Hz~40kHz [email protected] System testowy: Pliki: Raspberry PI4 + Allo DigiOne Signature z wgranym MoodeAudio 6.3, Roon Bridge oraz laptop z programem Foobar 2000 DAC: IFI XDSD Wzmacniacz: Lucarto Audio Alberto HPA200, Aune X1s 10th anniversary Interkonekty: Haiku Audio, Albedo Flat One Kabel USB: Lucarto Audio, Taga Harmony TUD Sieciówki: Lucarto Audio PC -2EVO Słuchawki: VSONIC GR07X, FIIO FH1, CAYIN YB04 Dystrybucja: www.audiomagic.pl
  7. 2 points
    Ciężko nam wyobrazić sobie wygodę korzystania z portali społecznościowych czy streamingowych bez smartfona z dużym wyświetlaczem, który przenosi nas w wirtualny świat facebooka czy instagrama, ale jednocześnie jest nam mniej wygodnie trzymać telefon w kieszeni z podpiętymi słuchawkami, nie wspominając już o audiofilskich DAP ach, które swoje ważą. Jedni wybierają słuchawki bluetooh inni szukają alternatywnych rozwiązań, które w parze z wygodę dają też, świetną jakość dźwięku. Właśnie w to miejsce wpasowuje się najnowsze dziecko firmy FIIO – BTR 5, czyli, przenośny wzmacniacz Bluetooth Hi-Res i dac usb w kompaktowym wydaniu. Przy wadze zaledwie 43 gr i wielkości zapalniczki zmienia nasz zestaw w lekkie rozwiązanie, dzięki któremu możesz nosić tylko BTR 5 i słuchawki, a jednocześnie pozostać aktywnym, gdy DAP czy smartfon leży w pobliżu. W zestawie dostajemy: BTR5, przeźroczyste etui z klipsem, kabel USB A – C oraz instrukcję szybkiego startu. Obudowa Fiio jest prosta i minimalistyczna, wykonana z aluminium i szkła o wymiarach 72 mm × 32 mm × 11 mm . Na górze odbiornika znajdują się dwa wyjścia - 2,5 mm zbalansowane i 3,5 regularne, które obsługuje urządzenia głośnomówiące. Po prawej stronie mamy przycisk włączania ON/OFF, który jednocześnie służy do wywoływania funkcji menu przez dwa kliknięcia. Pod nim znajduje się, uniwersalny przycisk (odtwarzanie / pauza, przełącznik menu, parowanie bluetooth, a jeszcze niżej przełącznik głośności i przełączanie ścieżek. W dolnej części znajduje się wejście USB-C, które służy do ładowania lub podłączenia, jako USB-DAC. Specyfikacja BTR 5 jest imponująca, mamy tu podwójny DAC ESS SABRE ES9218P, interfejs USB - XMOS XUF208, interfejs bezprzewodowy CSR8675, Bluetooth: 5.0 z obsługą kodeków AAC, SBC, aptX, aptX LL, aptX HD, LDAC. Obsługa BTR5 jest prosta i intuicyjna, wystarczy sparować nasz telefon czy tablet z urządzeniem, podłączyć słuchawki i cieszyć się muzyką. Mamy do wyboru też wiele filtrów i ustawień, które możemy wywołać z menu, ale prościej i wygodniej jest zainstalować na naszym smatfonie aplikację FIIO Music i za jej pomocą dokonać konfiguracji. W menu aplikacji mamy do wyboru cztery zakładki: - status, gdzie możemy ustawić opcję zasilania, tryb samochodowy czy preferowane kodeki. - EQ, korektor graficzny, gdzie mamy do wyboru różne filtry, zmieniające charakter dźwięku, - Audio, gdzie znajduje się kalkulator słuchawek, regulacja głośności, filtry dolnoprzepustowe, - Czwarta zakładka to instrukcja obsługi. FIIO Btr5 nie zawodzi dźwiękiem, niskie tony są szybkie i dynamiczne, nie brakuje im rozdzielczości, ale to zasługa Ess Sabre, który nadaje szczegółowość reprodukcji poszczególnych nagrań. Tony średnie brzmią naturalnie, nie są podbarwione czy ocieplone, przez co wokale są czyste, rozdzielcze i detaliczne. Pozytywnie oceniam wysokie tony, przejrzyste, czyste bez szeleszczenia. BTR5 kreuje szeroką scenę dźwiękową, z dużą ilością powietrza, jest ona przejrzysta i dynamiczna. Można powiedzieć, że dzięki tej neutralnej, prezentacji, Fiio brzmi uniwersalnie, nie faworyzuje konkretnych gatunków muzycznych, charakter dźwieku będzie bardziej zależał od słuchawek jakie podłączymy do Fiio. Btr5 sprawdza się również bardzo dobrze, jako dac podłączony przez wejście USB do laptopa czy komputera, jakość dźwięku z pominięciem karty dźwiękowej windowsa, jest znacznie lepsza. Podsumowując, firmie Fiio udało się stworzyć odbiornik i wzmacniacz bluetooth o kompaktowych wymiarach, poprawiający wygodę użytkowania i dający nam jakość dźwięku dobrego odtwarzacz. Dane techniczne DAC: 2 × ES9218PC Interfejs USB: XMOS XUF208 Interfejs bezprzewodowy: CSR8675 Bluetooth: 5.0 z obsługą kodeków AAC, SBC, aptX, aptX LL, aptX HD, LDAC Maksymalna rozdzielczość (USB DAC): 384 kHz / 32 bity, DSD256 Ekran: 0,5 ″, monochromatyczny wyświetlacz OLED Bateria: 550 mAh Czas ładowania: ~ 1,5 godziny Czas odtwarzania (Bluetooth): ~ 9 godzin Waga: 44 g. Wymiary: 72 mm × 32 mm × 11 mm Moc wyjściowa: 80 mWt @ 32Ω THD + hałas: <0,003% Impedancja wyjściowa: ≤ 1 Ω Zalecane obciążenie impedancji: 16Ω ~ 100Ω Stosunek sygnału do szumu: ≥118 dB Zrównoważona wydajność Moc wyjściowa: 240 mWt przy 32 Ω THD + hałas: <0,002% Impedancja wyjściowa: ≤2Ω Zalecane obciążenie impedancji: 16Ω ~ 150Ω Stosunek sygnału do szumu: ≥122 dB [email protected] System testowy: Pliki: Raspberry PI4 + Allo DigiOne Signature z wgranym MoodeAudio 6.3, Roon Bridge oraz laptop z programem Foobar 2000 DAC: IFI XDSD Wzmacniacz: Lucarto Audio Alberto HPA200, Aune X1s 10th anniversary Interkonekty: Haiku Audio, Albedo Flat One Kabel USB: Lucarto Audio, Taga Harmony TUD Sieciówki: Lucarto Audio PC -2EVO Słuchawki: VSONIC GR07X, FIIO FH1, CAYIN YB04 Dystrybucja: www.audiomagic.pl
  8. 2 points
    Witamy serdecznie! Mamy zaszczyt zaprosić Państwa na podwójne, wielkie wydarzenie. Na początek przygotowaliśmy dla Państwa premierę płyty "Wolne loty" Pana Marka Bilińskiego. Jest nam szczególnie miło ponieważ Pan Marek skorzystał z naszej porady i podczas nagrywania w swoim studiu użył po raz pierwszy okablowania firmy Siltech z serii Classic Anniversary. Jest to dla nas duży zaszczyt i powód do radości; niezmiernie cieszy nas fakt, że muzykom coraz bardziej zależy na tworzeniu muzyki w najlepszej jakości. Tradycyjnie, od godziny 12 Pan Marek będzie gościem w naszym salonie przy ulicy Malborskiej. Chcielibyśmy również zaprosić na premierę wzmacniacza zintegrowanego Accuphase E-800. Będzie on porównywany w odsłuchu "w ciemno" z przedwzmacniaczem C-2450 napędzającym końcówkę mocy A-48. Integra E-800 jest pierwszym wzmacniaczem firmy Accuphase bezkompromisowo zawierającym te dwie powyższe jednostki. Po raz pierwszy dokonamy porównania zestawów w określonym budżecie cenowym, mianowicie pomiędzy 120, a 135 tys złotych. W tej kwocie zawierają się okablowanie oraz akcesoria audio. Mamy nadzieję, że uda się Państwu współuczestniczyć nam w czasie tego niecodziennego wydarzenia! -- Pozdrawiamy www.nautilus.net.pl
  9. 1 point
    W świecie audio niewątpliwie panuje przekonanie wśród wielu, że "muzykę gra tylko sprzęt audio". Niestety jest to błędne założenie, a jak bardzo - niech świadczą głosy doświadczonych audiofilii i melomanów, mających od lat styczność z dobrej klasy systemami audio, ale i odpowiednio przygotowanymi pokojami od strony akustycznej i... nie tylko akustycznej. Jednym z tych ważnych, a często lekceważonych przez "nowicjuszy" elementów są platformy antywibracyjne. Ile mogą one przynieść korzyści sprawdziło już wiele osób i zdecydowana większość rozumie sens ich stosowania w swoich systemach. Rzecz jasna są w świecie audio produkty dobre, bardzo dobre i takie, o których lepiej nie wspominać wcale. Każdy w swoim życiu musi przekonać się sam, że ten ostatni "gatunek" jest najprostszą drogą... do nikąd. Oczywiście jest to droga na skróty gdzie na koniec i tak trafiamy do... punktu wyjścia, posiadając jedynie mniejszy zasób gotówki w portfelu. Tak jest w tym naszym świecie audio hobby ze wszystkim, z głośnikami od domorosłych specjalistów szukających naiwnych, by kupili "cudowne głośniki", z których brzmienie przypomina nam "jak na żywo" tą uzyskiwaną w Filharmonii w Hamburgu... Odstawmy jednak żarty na bok i skupmy się na tych dwóch pierwszych "gatunkach" produktów w naszym systemie - dobrym i bardzo dobrym. Bez dwóch zdań w kategorii tych najlepszych będą produkty firmy ROGOZ Audio, która od wielu lat znana jest i ceniona wśród audiofilii, i melomanów. Produkty tej firmy pomagają wszystkim zainteresowanym zmierzyć się w swoich systemach z problemem wibracji pochodzącym nie tylko z samego otoczenia w jakim funkcjonuje nasz system, ale i z samego sprzętu. Firma nie ustaje w dążeniu do uzyskania jak najlepszego efektu i dostarczeniu swojemu klientowi produktu w pełni spełniającemu jego oczekiwania. Prace nad nowymi rozwiązaniami przyniosły oczekiwany skutek w postaci obecnie wprowadzonej na rynek platformy ROGOZ AUDIO FINALE/BBS FINALE/BBS to ten "gatunek" produktu, którego posiadanie już od pierwszej chwili czyli od strony wizualnej daje poczucie pewnego High Endu. Wykonanie na najwyższym poziomie w najdrobniejszym szczególe, gdzie każdy element, każdy detal pokazuje jak wiele pracy i uwagi przywiązuje się do efektu końcowego. ,Platforma AUDIO FINALE/BBS składa się z dwóch masywnych blatów o grubości 50 mm oraz trzech niezależnych podstaw, które pełnią funkcje stóp nośnych. Ich grubość wynosi 70 mm, a dodajmy jeszcze do tego stalowe kolce, podkładki pośredniczące wykonane z polimeru węglowego (w formie ruchomych półkul nakładanych na kolce), i stalowe soczewkowe łoża do ich oparcia, które firma nazywa w skrócie systemem BBS. Balancing Board System można by opisać w kilku zdaniach, jednak najprościej będzie zacytować opis systemu BBS, a także cytując samego konstruktora, który w bardzo czytelny sposób opisuje mechanizmu szkodliwego przenoszenia się drgań z kolumn na elektronikę cytując konstruktora: "Układ składa się ze stożka, wykonanego z wysokowęglowego stopu stali, zaopatrzonego w gwint pozwalający regulować wysokość, na który nakładane są dwa elementy - każdy z wewnętrznym łożem. Element pośredniczący (środkowy) wykonany jest z polimeru węglowego i podpiera kolejną część - wpuszczone w blat łoże stalowe. Punktowy kontakt między stalowym stożkiem a węglowym elementem pośredniczącym nie pozwala na przesuwanie się tych dwóch elementów w stosunku do własnej osi ale dopuszcza ruch wahadłowy. Natomiast kontakt między elementem pośredniczącym a łożem umocowanym w blacie dopuszcza ograniczony ruch toczenia oraz ruch ślizgowy. Połączono zatem zalety punktowego podparcia na stożkach (po zminimalizowaniu powierzchni styku energia kinetyczna zamienia się w energię termiczną - entropia) z efektami tłumienia drgań w skutek tarcia ślizgowego i oporu toczenia." ,,Głównym zadaniem wszystkich naszych układów antywibracyjnych (stolików, platform, standów głośnikowych) jest likwidowanie sprzężenia pomiędzy kolumnami głośnikowymi a sprzętem elektronicznym indukującym energię generowaną przez kolumny. Jest to tzw. dodatnie sprzęganie akustyczne – zjawisko polegające na tym, że sygnał końcowy toru muzycznego (dźwięk wytworzony przez kolumny) pojawia się ponownie na wejściu toru (w źródle, wzmacniaczach, kablach, itd.). Drgania generowane przez kolumny głośnikowe przenoszą się przez podłogę i strop na elektronikę, a następnie dodają się do oryginalnego sygnału zmieniając go. Dzieje się to na zasadach mikrofonowania oraz zamiany drgań mechanicznych na drgania elektryczne poprzez przetworzenie pojemnościowe i indukcyjne na wszystkich etapach przetwarzania sygnałów elektrycznych, wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z ruchem cząstek obdarzonych ładunkiem, obojętnie, czy są to elektrony w kablach i transformatorach, czy jony w elementach inercyjnych (kondensatorach, cewkach)." Wbrew pozorom nie jest to zbyt skomplikowane w praktyce i w trakcie składania całej platformy poznajemy kilka ciekawych rozwiązań o jakich mowa w powyższym cytacie. W rzeczywistości przekładając całą powyższą treść (w skrócie): cały układ ma za zadanie minimalizować wszystkie drgania, te z samego urządzenia (lub kolumn, o tym za chwile), jak i z otoczenia w którym znajduje się nasz sprzęt audio. Ruchome blaty mają wygaszać drgania siłami bezwładu swoich mas (ujemne przyśpieszenie) oraz strukturą wewnętrzną użytego materiału (każdy blat to sandwicz składający się z trzech warstw sprasowanych ze sobą płyt MDF i HDF, z których każda posiada inną gęstość. Napisałem w zdaniu, że platforma firmy ROGOZ doskonale spełnia swoje zadanie jako podstawa tłumiąca drgania pochodzące wprost z kolumn, bo to prawda. Jej wielkość, masa a także wykonanie umożliwiają wykorzystanie ich jako podstaw pod nasze kolumny głośnikowe. Każdy zainteresowany znajdzie odpowiedni zapis w instrukcji, czym tylko przyprawi nabywce o kolejny zawrót głowy... bo zamiast jednej platformy pod konkretny sprzęt możemy zacząć kombinować z platformą i naszymi kolumnami. A tu do zabawy potrzebne są co oczywiste aż dwie sztuki. Warto o tym pamiętać, że cena platformy nie należy do tych najniższych, ale (o czym poniżej) jest w pełni uzasadniona. Do naszego testu otrzymaliśmy (niestety) tylko jedną sztukę FINALE/BBS, co w dużym stopniu ograniczyło nasze możliwości testowe. A do samych testów służył nam w głównej mierze gramofon Nottingham Analogue Spacedeck i nie bez powodu. Gramofon ten jest dostarczany w komplecie z platformą antywibracyjną, była więc okazja skonfrontowania fabrycznej z otrzymaną do testów. Czuliśmy się przy tym w dużym stopniu mało komfortowo, bo platforma cenowo zbliżała się do ceny gramofonu, ale ten swoisty mezalians postanowiliśmy i tak sprawdzić w akcji. Niestety droższy gramofon nie dotarł do nas na czas, więc pozostało nam rozpocząć i skończyć testy z tym, co mieliśmy "pod ręką" w swoim systemie. Zmieniając platformę fabrycznie dostarczoną wraz z Nottingham Analogue Spacedeck na FINALE/BBS od firmy ROGOZ Audio od pierwszej chwili można było wyłapać różnice w brzmieniu. Muzyka płynąca z albumu Ennio Morricone Collected (wersja clear, limitowana) była spójniejsza w całym zakresie, mniej nerwowa dająca przy tym poczucie większej detaliczności. Dźwięk z jednej strony bardziej uspokojony, z drugiej ciut bardziej otwarty na pewne detale i niuanse. By nie popaść w skrajność oceny postanowiliśmy wrócić do poprzedniej - fabrycznej platformy i różnica jednak była czytelna, nie na pograniczu błędu odsłuchu czy autosugestii. Po powrocie na platformę dedykowaną wszystko wróciło na in minus w wyżej opisanym zakresie. Firma ROGOZ Audio oddaje w nasze ręce produkt zbliżający nas do upragnionego celu jakim jest najlepsza z możliwych prezentacja nagrania zarejestrowanego na nośniku (w tym przypadku winylowym). Jak wiele zmian zaszło w samym brzmieniu przekonaliśmy się wraz z kolejną płytą. Anniele "After Midnight". Szczególnie w utworze "Full", gdzie słychać było najdrobniejsze smaczki w nagraniu, znacznie czytelniejsze ale i (jak powyżej) pozbawione pewnej nerwowości dźwięki. Tutaj może paść zarzut w naszą stronę, że gramofon kosztuje tyle, ile sama platforma (nie licząc dobrej klasy ramienia i wkładki). To prawda, ale dzięki temu jak na dłoni widać ile jeden element w całym secie może wnieść różnic na plus. Jaka więc różnica wynikałaby z zastosowania FINALE/BBS w przypadku znacznie droższego gramofonu... aż chciałoby się usłyszeć. Niezbędne do testów są też odpowiednie warunki i co istotne osłuchanie z posiadanym systemem, w przypadku platform antywibracyjnych nie ma mowy o uniwersalnym ich zachowaniu się czy identycznym efekcie końcowym w każdym systemie. Wartym jest jednak sprawdzenie czy i ile wnoszą w nasz system audio, bo może okazać się to świetną inwestycją w obecny, ale i co bardzo ważne przyszły posiadany system lub element (np. droższy gramofon). Wracając do samego wykonania platformy - pozostaje mieć życzenie wobec KAŻDEGO Polskiego producenta sprzętu, by przykładał taką uwagę do detali oraz efektu końcowego. Wbrew pozorom takiej jakości wykończenie MDF'u na wysoki połysk nie jest proste i zaraz przypomina mi to historię pewnego stolarza, który proponował (celem uzyskania BARDZO wysokiego połysku na innej platformie) użycie dużej ilości ręcznika papierowego i... Cifu 😉 Ta historia opisana jest z pewną przekorą ale nie bez powodu bo pokazuję, że nawet "starej daty" stolarze nie zawsze mogą sprostać naszym oczekiwaniom względem jakości. To, co oferują produkty firmy ROGOZ Audio od strony wykonania zasługuje na najwyższą ocenę i nie sposób tego pominąć w tej recenzji. Do naszych testów trafiła platforma biała, lakierowana na wysoki połysk. Producent zapewnia przy tym, że każdy klient otrzyma produkt pod swoje oczekiwania w temacie kolorystki, bez względu na indywidualne potrzeby. Mnogość barw i odcieni sięga ponad 2500, a gwarantuje to wykorzystanie barw z szerokiej oferty katalogu RAL ale i NCS, stworzonego przez Scandinavian Colour Institute. Chyba wszystkich nas marzeniem jest nie tyle słuchanie samej muzyki, ile w zaciszu domowym zbliżenie nas (na naszym sprzęcie) do "duszy muzyki", tego wszystkiego co nazywamy jak najprawdziwszym przekazem. Posiadany system w trakcie odtwarzania może nas bardzo oddalić od oczekiwanego efektu, a każdy nawet najdrobniejszy szczegół pominięty w systemie dołoży tą "złą cegiełkę". Warto więc budując od podstaw lub zmieniając swój system zwrócić uwagę na istotną rzecz w tej całej układance. Stoliki antywibracyjne czy właśnie platformy mogą wnieść naprawdę wiele na korzyść. Nie warto przy tym iść na kompromis i pomimo wydawałoby się nie małej kwoty za FINALE/BBS, jest to inwestycja na długie lata. Czy platforma antywibracyjna w trakcie testów przekonała nas na tyle, by z czystym sumieniem polecić ją każdemu? I tak i nie. Na pewno każdy meloman czy audiofil mający świadomość wybranego kierunku w budowaniu systemu audio premium doceni zalety konstrukcji FINALE/BBS. W dobrej klasy systemie, jako element towarzyszący będzie to jeśli nie kropka nad i, to na pewno znaczący wkład w cały system. W takim przypadku 6000 złotych wydaje się być nic nie znaczącym wydatkiem, a realnie wpływającym na jakość uzyskiwanego brzmienia. Nie poleciłbym ją natomiast tym wszystkim, dla których system opiera się w głównej mierze o wzmacniacze/wielokanałowe rozwiązania kina domowego czy wszelkie źródła cyfrowe nie sięgające pewnego pułapu cenowego. W takim przypadku będę brutalny nie dla samej konstrukcji firmy ROGOZ Audio, a dla takiego systemu - lepiej postawić na lepszej klasy wielokanałowy amplituner/wzmacniacz czy wyższej klasy odtwarzacz. To tu uzyskacie znacznie lepszą poprawę brzmienia i sensowniej wydacie swoje pieniądze, a dopiero po takich zmianach powinniście myśleć o inwestycji w platformę firmy ROGOZ Audio. Nie da się przeskoczyć pewnych rzeczy w świecie audio, tak w elektronice jak i samej fizyce - nie da się iść na skróty. FINALE/BBS to produkt premium z "krwi i kości", który przeznaczony jest dla konkretnego odbiorcy. Klienta świadomego swoich potrzeb i poszukującego produktu wysokiej klasy, uznanej od lat firmy i do tego realnie wpływającego na końcowe brzmienia w odpowiednim systemie audio. Niestety jednego nie jestem w stanie zagwarantować, że w absolutnie każdym wypadku zmiany będą bardziej lub mniej spektakularne. Na pewno one nastąpią i będą one szły w dobrym (czyt. oczekiwanym) kierunku, ale ich zakres zależy od wielu zmiennych. Warto więc zamówić do testów, posłuchać i... zapewne zostawić w swoim systemie. Zamawiając platformę przygotujcie się też na solidną porcję wysiłku fizycznego oraz (to chyba najlepszy pomysł) zaproście do rozpakowania kogoś bliskiego czy znajomego. W sporym opakowaniu, solidnie zabezpieczona do transportu platforma waży "swoje", ale też daje spore możliwości użytkowe. Jesteśmy w stanie bezpiecznie umieścić na niej sprzęt czy kolumny do 150 kg! Na koniec bardzo ważna informacja - zmiana barwy platformy nie wpływa na jej cenę końcową. Dodatkowo producent przewiduje pod indywidualne zamówienie zmianę wymiarów czy rodzaj blatów. Sporo. Rekomendacja? Niech za rekomendację posłuży fakt, że z przykrością rozstawaliśmy się z FINALE/BBS firmy ROGOZ Audio po okresie testów. Zdjęcia pochodzą od firmy ROGOZ Audio i zostały wykorzystane za zgodą właściciela firmy. W szerszym zakresie z samym produktem oraz całą ofertą ROGOZ Audio możecie zapoznać się wchodząc na stronę: https://www.rogoz-audio.com/Products/61/44/PLATFORMA-ANTYWIBRACYJNA-ROGOZ-AUDIO-FINALE-BBS.html#prettyPhoto AudioRecki DANE TECHNICZNE wysokość całkowita – 194 mm szerokość całkowita - 600 mm głębokość całkowita - 460 mm profile stop nośnych – sandwicz MDF + HDF blat wierzchni – sandwich MDF + HDF 600 x 460 x 50 mm blat pośredniczący – sandwich MDF + HDF 600 x 460 x 50 mm maksymalne obciążenie - do 150 kg W ZESTAWIE: 1 blat wierzchni 1 blat pośredniczący 3 stopy nośne stożki do regulowania poziomu podwójny układ BBS (6 punktów podparcia) ZASTOSOWANIE: odtwarzacze CD; gramofony analogowe; końcówki mocy; wzmacniacze zintegrowane; przedwzmacniacze; kolumny głośnikowe
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.