Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 05/18/20 in Artykułów

  1. 1 point
    Leben CS 1000 to lampowa, stereofoniczna końcówka mocy. W stopniu wejściowym i odwracaczu fazy znajdują się po dwie lampy ECC88 oraz kolejna para 6CG7. Lampy mocy to tetrody pośrednio żarzone KT120. Wzmacniacz jest zbudowany w układzie Push Pull, jest to mniej purystyczny układ niż lampa Single Ended, ale główną zaletą takiego rozwiązania jest znacznie lepsza efektywność układu, a co za tym idzie – uzyskiwana moc końcowa. Mocy, mało nie jest, to aż 100W na kanał z lampy, pracującej w klasie AB. W połączeniu z dużą wydajnością prądową, jaką ogólnie cechuje się amplifikacja lampowa oraz transformatorami głośnikowymi posiadającymi odczepy z możliwością regulacji od dwóch do szesnastu ohm (z pozycjami pośrednimi przy czterech i ośmiu ohm). Daje nam to wzmacniacz, może niedający radę napędzić każdych dostępnych na rynku kolumn, ale bez wielkiej przesady można przyjąć, że bez problemu poradzi sobie z 90% dostępnymi kolumnami głośnikowymi. Tylko najbardziej prądożerne konstrukcje i pomieszczenia powyżej 50 metrów mogą okazać się zbyt dużym wyzwaniem dla tego urządzenia. Natomiast w typowych warunkach domowych po prostu poradzi sobie z wszystkim. Wzmacniacz wizualnie kojarzy mi się bardziej ze sprzętem estradowym, niż stricte audiofilskim – można by rzec, że to przeciwieństwo przerostu formy nad treścią - Leben to sama treść w bardzo oszczędnej formie. Jednakże od razu należy przyznać, że forma choć oszczędna, to bardzo wysublimowana i z dbałością o każdy detal. Gałki, przełączniki, złote ozdobne pierścienie wokół lamp mocy – wszystko jest zrobione z taką dokładnością i precyzją, że pierwsze kilkadziesiąt minut po rozpakowaniu sprzętu, prawdopodobnie spędzimy na oglądaniu go i bawieniu się przełącznikami – które pracują jak marzenie. Sama ta dokładność i schludność wykonania, dodaje temu wzmacniaczowi majestatu. Prosta, szara, metalowa obudowa, malutka gałka potencjometru nastawnego sygnału wejściowego (opartego na skokowym potencjometrze ALPS). Na chassis urządzenia znajdziemy lampy sterujące oraz mocy, czarny, zaimpregnowany transformator zasilania, a pod metalową puszką, schowane transformatory głośnikowe oraz dławik. Prostowanie napięcia odbywa się przy pomocy mostka prostowniczego opartego o półprzewodniki, więc nie ma potrzeby stosowania lamp prostowniczych. Regulacja pracy lamp i ustawienia prądu spoczynkowego jest ręczna – czyli nie ma to układu auto-bias. Moim zdaniem to bardzo duży plus – nie ma co ukrywać, ten sprzęt trafi w ręce doświadczonego audiofila i ustawienie prądu pracy lamp, nie będzie dla użytkownika wyzwaniem. A dzięki temu unikamy strat mocy, jakie wiążą się z wykorzystaniem układu autobias – czasem jest to aż kilkanaście procent mocy wytracanej w ciepło… Poza tym sam proces regulacji prądów - jak każda operacja przy Lebenie - jest przyjemnością. W chassis wbudowany jest analogowy amperomierz, mały selektor mierzonej lampy i cztery potencjometry nastawne, którymi operujemy przy pomocy małego śrubokręta. Ustawienie trwa kilka sekund, nie potrzeba rozbierać sprzętu, podpinać mierników ani żadnych innych większych operacji wykonywać. Podczas pracy wzmacniacza mamy na bieżąco podgląd do prądu płynącego przez lampę, więc jakiekolwiek zmiany pracy lamp, wyłapiemy od razu. Pod delikatnie podświetlonym na żółto okienku z amperomierzem znajduje się jeszcze malutki, podświetlony na biało slogan „a motion sound”. Ostaniem elementem wizualnym są drewniane boczki (drewno naturalne) dodające nieco życia, surowemu designowi tej końcówki mocy. Oczywiście ocena wyglądu to rzecz względna, ale moim zdaniem, ze smakiem wypośrodkowano elementy nowoczesności (podświetlane motto) elementy ekskluzywności (naturalne drewno, pozłacane elementy ozdobne) z ogólnym surowym i technicznym czy wręcz estradowym wyglądem końcówki mocy. Dużo więcej za to dzieje się z tyłu urządzenia, bo oprócz odczepów głośnikowych dostarczanych przez WBT, solidnych gniazd RCA od Canare, znajdziemy jeszcze przełącznik dopasowania traf głośnikowych do impedancji kolumn. Porządne gniazdo IEC, gniazdo bezpiecznika oraz potężny hebelkowy przełącznik pracy trioda / pentoda wzmacniacza. Wzmacniacz wyposażony jest w kratkę ochronną na lampy, co chroni zarówno lampy jak i użytkownika przed oparzeniem – choć wzmacniacz z założoną osłoną, wizualnie nieco traci według mnie, to dobrze, że producent zadbał o ten aspekt bezpieczeństwa. Sprzęt stoi na nadzwyczajnie dużych i masywnych, aluminiowych nóżkach. Te kilka centymetrów podniesienia urządzenia pomaga zwiększyć cyrkulację powietrza i oddać spore pokłady ciepła do atmosfery. W środku montaż przestrzenny – point to point, do którego Leben zdążył już przyzwyczaić swoich fanów, topowe rezystory, elementy elektroniczne z tolerancjami rzędu 1%, chociaż nie uświadczymy tam audiofilskiej biżuterii – postawiono na przemyślany dobór elementów zamiast montażu drogich, audiofilskich kondensatorów. Ja osobiście wolałbym mieć jedno i drugie, ale też nic nie stoi na przeszkodzie by nie zlecić montażu jakiś audiofilskich kondensatorów dealerowi, nie tracąc przy tym gwarancji. Problem z kondensatorami „audiofilskimi”, a w zasadzie ich cechą jest to, że grają w specyficzny dla siebie sposób. I podobnie jak przyprawy, każdy dobiera je pod siebie i pod swój gust. Stąd też, porządne podzespoły elektroniczne jakie użył Leben, dają bardziej bezpieczny i przewidywalny dźwięk – to moim zdaniem główna przyczyna takiej decyzji. Wewnątrz urządzenia, po odkręceniu pokrywy ukazuje się nam niesamowita schludność i porządek w projekcie i montażu – ale pisanie o tym w przypadku Lebena to tylko formalność – ta firma z tego słynie. Po uruchomieniu sprzętu, transformator zasilający jest kompletnie cichy, z głośników również nie uświadczymy brumienia (pod warunkiem, że nie doda go preamp czy inny element toru). Odsłuch CS1000P to spora dawka mieszaniny energii i mocy z muzykalnością oraz łagodnością dźwięku. Nie jestem w stanie określić czy to ciepło grający sprzęt – raczej nie. Ale z pewnością nie jest to sprzęt grający chłodno. On po prostu gra. Gra tak, że płynie muzyka, gra tak, że czujemy rytm, gra tak, że kolumny – zasilane tak dużą dawką mocy - się nie gubią. Ciężko zdefiniować neutralnie grający sprzęt, ale jeśli ta kategoria faktycznie isntnieje to Leben CS1000 z pewnością do niej należy. Może inaczej. Jeśli mamy system grający jasno i ostro, to po wpięciu CS1000, system dalej tak będzie grał. Jeśli mamy system, przygaszony, zmulony to po wpięciu Lebena, dalej system będzie tak grał. No chyba, że problem był w mocy – wtedy Leben może być lekarstwem, ale poza tym przypadkiem, liczyć się trzeba z tym, że system musi być dobrze przemyślany, bo jakiś spektakularnych zmian równowagi tonalnej, tak neutralnie grającym sprzętem nie osiągniemy. Oceniając końcówkę mocy, taka cecha jest zaletą, brzmienie będziemy modelować preampem i źródłem, a przejrzysta końcówka mocy nie będzie komplikować składania systemu. Bardziej wnikliwy opis brzmienia znajdą Państwo w opublikowanej u nas recenzji, dedykowanego preampa Leben RS-28CX – gdyż analiza grania tej końcówki mocy bez preampa mija się z celem. Z każdym preampem gra inaczej, ale finalnie, po przetestowaniu kilku urządzeń, definitywnie jestem przekonany, iż najlepszym kompanem tej końcówki mocy jest dedykowany preamp ze stajni Lebena. Nie żeby było to jakieś zaskoczenie, przecież wiadomo, że oba sprzęty były pod siebie strojone, stąd taka synergia jest oczywista. Na koniec jedna uwaga, teoretycznie końcówkę można by podłączyć bezpośrednio do źródła – przecież na wejściu jest potencjometr i w zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie by uruchomić to urządzenie bez preampa. Przestrzegam jednak przed tym, ponieważ testy przeprowadzone z kilkoma źródłami, uświadomiły mi, że bez preampa nie ma co podchodzić do tego sprzętu. Dźwięk robi się nerwowy, traci łagodność i szlachetność, a jednocześnie traci na dynamice, szybkości i ataku. Wokale robią się suche i metaliczne. Oczywiście nadal jest to całkiem dobry dźwięk, ale dopiero z dedykowanym preampem widzimy jak wiele więcej to urządzenie ma do zaoferowania. Lampy wyjściowe: KT120 Specyfikacja techniczna: - Lampy: 4 x KT-120, 6922/6DJ8(ECC88) x 2, 6CG7/6FQ7 x 2 - Moc wyjściowa: (stereo) 100 W x 2 (pentoda) 70W x 2 (trioda) - Pasmo przenoszenia: 10 Hz – 150 kHz - Czułość wejściowa: 0.4 V przy 50 W - THD: 0,4% - Impedancja wejściowa: 100 kΩ - Impedancja wyjściowa: 4/6/8/16 Ω - Wymiary: 455 x 200 x 335 mm - Waga: 23.5 kg Cena: 37900 zł Za dostarczenie do testów dziękujemy: Sklep Nautilius www.nautilus.net.pl
  2. 0 points
    Jak zapytamy, z czym kojarzy nam się Dania, większość na pewno jednym tchem wymieni Kopenhagę, Andersena, klocki lego, Hamleta, wikingów, wiatraki i piwo. Ale jak to samo pytanie zadamy audiofilowi to z pewnością, usłyszymy: Lyngdorf, Aavik, Gato Audio, Buchardt, Jamo, Dali, Audiovector, Dynaudio, Gryphon. Jedne marki są bardziej, inne mniej popularne, czy to za sprawą dostępności, czy polityki marketingowej, ale wiele z nich możemy spotkać na corocznych targach Audio Video Show w Warszawie. Podobnie było w moim przypadku ze sprzętem Gato Audio, który to właśnie na AVS 2018 pierwszy raz miałam okazję posłuchać. Pamiętam, że był to pokój Skybox 102, wzmacniacz DIA-400 s i małe, ale z jakim „powerem” grające monitorki FM-8. Bardzo spodobał mi się ten sprzęt wizualnie i dźwiękowo, dlatego ucieszyłam z możliwości przetestowania wzmacniacza Gato Audio DIA-250S NPM, który dostarczył mi dystrybutor tej marki Q21 z Pabianic. Gato Audio to młoda marka, pojawiła się na rynku w 2007 r. Od samego początku działalności firmy, kluczowym elementem jest najwyższa jakość w każdym szczególe – od wyboru podzespołów, aż do wsparcia posprzedażowego. Grupę projektową Gato Audio tworzą duńscy specjaliści odpowiedzialni za każdą z dziedzin istotnych z punktu widzenia konstrukcji audio: zasilania, technologii obwodu, projektu mechanicznego, akustyki, produkcji i logistyki. W tym momencie trzeba wymienić takie nazwiska jak: Poul Rossing, Frederik Johansen i Kresten Dinesen. W zasadzie cały test i opis może zawrzeć się w jednym stwierdzeniu – ten wzmacniacz jest piękny, kunsztowne wzornictwo i doskonała jakość wykonania. Obudowa ma charakterystyczny dla Gato kształt przypominający ósemkę czy znak nieskończoności. Panel przedni wykonany jest z grubego szczotkowanego aluminium w kolorze srebrnym. Na środku znajduje się duża gałka głośności, a po jej obu bokach wyświetlacz, który pokazuje głośność i wejście w standardzie, ale podczas odtwarzania źródeł cyfrowych prawy panel można ustawić tak, aby pokazywał częstotliwość próbkowania wejściowego, przez kilka sekund za pomocą pilota lub domyślnie za pomocą przycisku przyciemniania wyświetlacza na tylnym panelu. Pod nim mamy dwa przyciski umieszczone na skrajach panelu, power i selektor źródeł. Wyokrąglone boki wykonane są z jednego kawałka aluminium i sprawiają wizualne wrażenie, że są pokryte drobnymi listewkami. To jednak nic innego jak, sprytnie wkomponowane radiatory odprowadzające ciepło. Górna pokrywa to lite drewno lakierowane na wysoki połysk, do wyboru w kolorze, czarnym, białym czy też ciemny orzech. Patrząc na wzmacniacz, sprawia on wrażenie sprzętu minimalistycznego, ale jednocześnie bardzo eleganckiego z dopracowanym każdym detalem. Za to tył wzmacniacza „usiany” jest gniazdami, jest ich dużo i są gęsto osadzone. Mamy zarówno wejścia cyfrowe, jak i analogowe. W panelu cyfrowym są dostępne trzy podstawowe gniazda: USB, coaxialne oraz optyczne. Dwa pierwsze przyjmują sygnały PCM o rozdzielczości 24 bit/192 kHz, ostatnie jest ograniczone do 96 kHz. Wzmacniacz nie akceptuje sygnałów DSD. W sekcji analogowej mamy 2 wejścia RCA oraz XLR i analogowe wyjścia z przedwzmacniacza-zarówno RCA, jak i XLR. Pilot jest płaski z zaokrąglonymi brzegami w całości wykonany z aluminium. Dopisek w nazwie NPM oznacza, iż Gato dodało swój moduł NPM (moduł odtwarzacza sieciowego), otwierając nam zupełnie nowy świat cyfrowego przesyłania strumieniowego. W górnej części tylnego panelu znajduje się terminal śrubowy do podłączenia anteny Bluetooth z aptx HD, port ethernet i gniazdo USB-A, do którego można włożyć dostarczony dongle Wi-Fi. Wejście USB, to jeden z najlepszych odbiorników – XMOS, natomiast przetwornik C/A to układ Burr Brown PCM1794. Gato Audio DIA-250S NPM to w zasadzie wzmacniacz „all in one”, wystarczy podpiąć do niego kolumny i mamy gotowy system do streamingu muzyki z dysku NAS lub serwisów: Tidal, Spotify, Qobuz, które możemy obsługiwać za pomocą aplikacji mConnect dostępnej zarówno na urządzeniach z systemem android, jak i iOS. Gato posiada pełną certyfikację i współpracę z Roon, a więc jest to urządzenie ROON Ready, oczywiście musimy mieć zainstalowany na komputerze czy NAS-ie Roon Core i wykupioną licencję . Ponieważ cenię sobie wygodę i funkcjonalność Roona, właśnie od tego źródła rozpoczęłam odsłuchy Gato DIA-250S NPM. Po uruchomieniu aplikacji roon i wejściu w ustawienia audio wzmacniacz jest od razu widoczny i gotowy do odsłuchów. Wzmacniacz gra gęsto, dźwięki są nasycone, głębokie, ale jednocześnie energetyczne, to nie jest misiowaty, rozlazły bas. Dołu jest dużo, bas uderza, kiedy trzeba z potęgą i dynamiką, naprawdę schodzi nisko. Rytmiczność i dynamikę wyraźnie odczujemy w utworze Aura zespołu Bicep. Granie Gato jest neutralne, nie ma tu podbarwienia któregoś pasma, czy wypchnięcia do przodu. Góra jest klarowna, bardzo czysta, ale nie drażni nas suchością czy szeleszczeniem. Wokale są ciepłe i barwne. Wzmacniacz radzi sobie świetnie we wszystkich gatunkach muzycznych, dzięki swojej neutralności. W utworze Sim on Nao Till Brönner & Kurt Elling, fortepian gra rytmicznie, wspierany przez bas i perkusję. Pokusiłabym się o porównania tego wzmacniacza do brzmienia Vincenta czy Brighta ze stajni Haiku ale z wyższą kulturą. Tu ukłon w stronę Klubu Miłośników Audio Academy, myślę, że by się Wam spodobał ten wzmacniacz. Funkcje sieciowe wzmacniacza działają niezawodnie, czy to przez Roon czy Mconnect Control. Dla leniwych mamy bluetooth, który gra zaskakująco dobrze. Mniej osłuchana osoba nie wychwyci różnicy między tym, bezprzewodowym połączeniem czy analogiem. Duńczykom udało się stworzyć, kompaktowy wzmacniacz z dac i modułem sieciowym, zamknięty w oryginalnej, stylowej obudowie, wykonany z kunsztem i precyzją. Małgorzata Rutkowska-Mamica Specyfikacja techniczna: - 2 x 250 W przy 8 Ω / 2 x 500 W przy 4 Ω - Stopień wyjściowy Class D - Moduł Bluetooth 4.0 aptX - Wbudowany przetwornik C/A 192 kHz/24 bity z nadpróbkowaniem - Współosiowe i asynchroniczne cyfrowe wejście USB aż do 192 kHz/24 bitów, optyczne do 96 kHz/24 bity - Akceptuje cyfrowe strumieniowanie bezpośrednio z iPhona i iPada - Dwa wejścia niezbalansowane i jedno zbalansowane - Niemagnetyczna obudowa - Funkcja Direct; możliwość wykorzystania w systemie kina domowego - Pasmo przenoszenia 20 Hz – 20 kHz - Stosunek sygnał/szum > 110 dB - Zniekształcenia THD < 0,001% - Wejścia analogowe RCA, XLR - Wymiary (S x W x G) mm 325 x 105 x 420 - Waga kg 10 Dystrybutor: Q21 cena 13 800 PLN
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.