Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 06/18/19 in Posts

  1. 12 points
    Niestety choroba, uzależnienie....ale można się wyleczyć, gdy przejrzymy na oczy.....w ostrym stadium kupuje się wszystko i wszystko słyszy przez dzień lub dwa....potem kupuje się następny klocek czy gadżet i znowu słyszy....zakupom i wymianom nie ma końca.....gdy po tygodniu znowu czegoś zaczyna brakować to kupuje się kolejny wykwint by dojść do nieistniejącego ideału....taka jest brutalna prawda..... Na tej pogoni żerują sprytni biznesmeni z targetem hi-end w ostrym stadium choroby oferując antenki przeciwzakłóceniowe za 666 zł czy plastikowe listwy za 6000 zł.....rynek audiofilski to istny kabaret i nieustanne golenie jeleni, którym potem przez chwilę wydaje się że gra lepiej, choć i tak za chwilę kontynuują zakupy, bo tak naprawdę to jeszcze nie gra :))))
  2. 10 points
    o Canto Grande Premium moge juz napisac - całośc pozytywne zaskoczenie bo niezbyt wierzyłem ze to to czego szukam Bardzo naturalne ciepłe granie takie które podoba sie od razu a nie po godzinach kombinacji .Najlepsze sa wokale a tego akurat szukam do zestawu który składam. Super przestrzeń kreowana przez wyskotonowe .Czysta przyjemnosc ze słuchania Dół i jego jakosc bardzo zleży od wzmacniacza niestety jak zawsze im drozej tym lepiej 🙂 pokój ma 34 m2, sprzet zawsze mam w "o mnie " ten pokój buduje juz 2 lata a z planami 3 bo utknąłem w elektrownii na pozwoleniach , pomiar mam na starcie robiony przez nautilusa , nastepne robił juz Cezary z Acoustic po kolejnych korektach chyba obaj nie mamy parcia aby uznac ze dalej juz sie nie da więc jedziemy dalej , ustalilismy ze na finał zrobie pomiary przez nautilusa aby miec obiektywną ocene tego co robimy i wtedy wrzuce te pomiary musze przyznac ze dzieki akustyce wreszcie mam potwierdzenie ze np zabawy w kable to ślepa ulica i zawracanie dupy w porównaniu z tym co robi adaptacja akustyki w pokoju i efekty sa natychmiastowe bez wygrzewania 🙂 ciesze sie że wam sie podoba , fot jest z telefonu i oczywiscie proporcje sie całkiem rozjechały a na finał trzeba jakąs lepsza fote zrobić
  3. 9 points
    nie dosc że się gość za friko naprodukował jak potrafi i chce przekazać swoje doswiadczenia to jeszcze mu hejtem zajeżdżają że stylistyka nie taka eh co za ludzie
  4. 8 points
    W życiu bym się nie domyślił, że zebrane z zewnątrz zakłócenia i podane na wolne gniazda, dadzą w efekcie poprawę czarnego tła (bo czegóż innego), wygładzenie dźwięku, oraz lepszą panoramę. Jest wersja do gniazda optycznego? 😁😁😁 O, już znalazłem!
  5. 7 points
  6. 7 points
    Wczoraj z kolegą @h3x_Lukasz udało się odwiedzić przesympatycznego Tomka @tb82 i posłuchać jego sytemu. Zestawienie doborowe bo w systemie takie elementy jak Esoteric P03, dCS Network Bridge, dCS debussy, amplifon set 140 oraz Ethosy Ultimo. Dźwięk wysokiej próby. Dynamika i swoboda grania powala. Wokale czarują barwą i nasyceniem. Scena wyraźnie rysowana. Detale świetnie zdefiniowane. Całość prezentacji świetna z tym że osobiście wolałbym jednak trochę bardziej wytłumione pomieszczenie. Czasami góra i średnica dawała zbyt wyraźne o sobie znać. Zwłaszcza na początku gdy lampy nie nabrały wystarczającej temperatury. Wiem jednak że nie jest to docelowy pokój. Może uda jeszcze kiedyś posłuchać tego setu w finalnej konfiguracji bo potencjał jest ogromny🙂 https://imgupload.pl/zdjecie/dn9Zk Dziękuję za miłe spotkanie i nowe, cenne doświadczenie 🙂
  7. 7 points
    Wczoraj udało się wreszcie posłuchać bluesaunda node2 w roli transporu i porównać z moją raspberry z nakładką digione signature. Porównania były przeprowadzane w moim skromnym systemie oraz u kolegi @h3x_LukaszObydwa transporty były odsłuchiwanie pod roonem. Różnica jest jednak duża na niekorzyść bluesaunda. Po przełączeniu z maliny niestety siada wszystko. Dynamika w skali mikro i makro wybrzminia, definicja detali ich czystość i precyzja, rozdzielczość, scena się kurczy, dźwięk się zamyka, staje się matowy, bez życia, następuje efekt nałożenia koca na kolumny. Nie pomaga podgłaśnianie. Nie mniej jednak jest to dźwięk bezpieczny, równy i przyjemny w odbiorze i może się podobać. Może się sprawdzić w jasnych detalicznych systemach z żywą akustyką. Udało się również posłuchać maliny w systemie kolegi @tb82 i porównać z dCS Network Bridge. Jak to mawiał klasyk "koniec marzeń, koniec snów" 🙂 dCS jest transportem wyraźnie lepszym. Największa różnica jest na basie. Po przepięciu na malinię jest on bardzo kiepski, prymitywny, bucząco, charczący i nie ma nic wspólnego z szybkim, twardym, punktowym, wielobarwnym basem tworzonym przez dCSa. Tutaj różnica jest bardzo duża. Jeśli chodzi o resztę aspektów czyli detaliczność, rozdzielczość, kreowanie sceny, średnicę i górę pasma nie jest już tak źle. Powiedział bym nawet, że biorąc pod uwagę cenę obydwu urządzeń jest bardzo dobrze. dCS w tych aspektach jest też lepszy ale nie ma przepaśći jak w przypadku basu. dCS Network Bridge jest około 10x droższy niż zestawik raspberry, digione signature plus zasilania. Uznaliśmy jednogłośnie podczas odsłuchu że malina za takie pieniądze jest bardzo dobrym transportem. https://ifotos.pl/zobacz/DSC0428JP_qsehrhq.jpg https://ifotos.pl/zobacz/DSC0429JP_qsehrrr.jpg
  8. 7 points
    BTW. Ten przyjemny nizszy bas, ktory potrafi "przywalic", to wbrew pozorom to nie te najnizsze czestotliwosci 20-40Hz. To przewaznie 40-60Hz !!! I wlasnie w tym zakresie weile typowych polskich pomieszczen (typowa wielkosc 18-30m2) ma problemy W zalaczniku (symulacja twojego pomieszczenia z twoimi rozmiarami) widzisz, ze przy typowym rozkladzie glosniki/siedzenie wlasnie w tym zakresie masz najwieksza "dziure" w przebiegu pasma -> brak basu. I jest on niezalezny od kabelkow, wzmakow i innych dupereli A tak wyglada rozklad cisnienia (przebieg charakterystyki basu) jak tylko cofniesz fotel, czyli bez jakichkolwiek zmian sprzetowych. Takich roznic nie mozesz skorygowac zadnym wzmakiem albo DAC-iem Ee..., to taka bezsensowna „pseudo-fizyczna“ mitologia powtarzana bezkrytycznie na wszelkich forach :-) Czy sluchales juz kiedys muzyki przez sluchhawki? W oparciu o ta "fizyke" odtwarzajac muzyke przez sluchhawki nie byl bys w stanie odtworzyc czestotliwosci ponizej 17kHz !!! 343 m/s / 0,02m = 17150 Hz (przyjalem 2cm jako przestrzen/dlugosc) w sluchawce To przytaczanie/mieszanie pojec bez zwiazku :-)
  9. 7 points
    kolumna jest z pokoju o szklanych scianach jak widac na zdjęciach /fejs/ ciekawe co zostałoby po zrobieniu akustyki w tym pokoju ja temat okien juz dawno odpuściłem 🙂
  10. 7 points
    To ,że ktoś popiera kupowanie starych klamotów nie oznacza, że nimi handluje. Równie dobrze można powiedzieć ,że jesteś ukrytą "branżą" i pod płaszczykiem zwykłego forumowicza promujesz kupowanie nowych, napakowanych powietrzem, miernie grających klamotów. A najlepiej to zlikwidować kluby :"Miłośników Starych Grundigów", "Duala", czy "Klub KEF Vintage 1960-1990" itp.wszystkie tematy dotyczące starych sprzętów i piszmy tylko o nowych, bo przecież o sprzęcie vintage piszą tylko handlarze - paranoja jakaś.
  11. 7 points
    I kończy się jak zawsze. Dużo pieprzenia ,opowieści z mchu i paproci ,wiedza dogłębna na temat przetworników,itd.itp. A jak człowiek chce liznąć tego wszystkiego to się zaczyna wyliczanka. A to systemik budżetowy ,a to adaptacja kuleje, a to jeszcze nadarzy się okazja do posłuchania. Panowie takie bajki to piszcie w zakładce ,,START'' no co najwyżej ,,HI-FI''.a nie tutaj.
  12. 6 points
    Stąd taki dziś wysyp wszelkiej maści oszołomstwa: antyszczepionkowców, paskoziemców, wyznawców audiovoodoo, latającego potwora spaghetti, itp. 🙁 A Internet, zamiast propagować naukę, przyczynia się jeszcze do mnożenia tych debilizmów.
  13. 6 points
    Czytam se i czytam ten wątek ale ta wypowiedź rozwaliła mnie do reszty. Otóż do tej pory nie spotkałem audiofila, który słucha muzyki. I tu mam tego potwierdzenie. Audiofile słuchają sprzętu! Spotykają się na targach, w swoich klubach czy mieszkaniach i porównują kable, klocki, podkładki, wzmacniacze czy bezpieczniki. Nie porównują natomiast muzyki. Słuchają czy kabel A różni się od B ale nie dyskutują nt. tego czy utwór X zagrany przez pianistę A jest fajniejszy od tego w wykonaniu pianisty B. Nie. Dyskusja zejdzie na realizację nagrania, nośnik, kompresję a w następstwie na sprzęt, kolumny, kable i skonczy się że na kablu zasilającym za 20kPLN była by lepsza scena. Niestety do słuchania i analizowania muzyki trzeba mieć słuch i wiedzę, a do słuchania i analizowania sprzętu wystarczy fantazja i pieniądze 🙂 Rozmowa z prawiczkiem o seksie nie ma sensu, owszem. Natomiast rozmowy audiofili są jak rozmowy gwiazd porno o wpływie materiału prześcieradła na długość orgazmu. Oczywiście są wyjątki zwane melomanami. Niezależnie od sprzętu czy kabla wiedzą oczym mówią. Których to gorąco pozdrawiam. ...Jezusie, w tych plikach czy na CD rzeczywiście są chyba jeszcze trójki i czwórki oprócz zer i jedynek. 🙂
  14. 6 points
    Myślę, że ci niektórzy maja alergie nie na pewnego producenta ale na sekciarzy, którzy wokół niego krążą.
  15. 6 points
    Z całym szacunkiem Panowie ale gdybyśmy wdrożyli w życie wszystkie forumowe rady to prawdopodobnie w tej chwili już by nas dawno nie było. Mielibyśmy dorobek kilkudziesięciu konstrukcji w bardzo egzotycznych zestawieniach, zbudowanych z bardzo egzotycznych materiałów, których niestety nikt nie kupił. A na koncie byłby dług który byśmy odrabiali do końca życia. Marzyciele z dobrymi radami mają swój przepis na te najlepsze (ich zdaniem) kolumny. I bardzo dobrze! Dla takich ludzi oferujemy projekty indywidualne. Jeżeli ktoś jest tak pewny swojej koncepcji to może zrealizować u nas ten pomysł. Jeżeli ktoś się boi podjąć ryzyka to tak na prawdę nie jest pewny swoich pomysłów lub te pomysły przerastają go finansowo. Niestety sporo osób pisze w tonie, że powinniśmy to czy tamto zrobić a on by chętnie wtedy przyjechał posłuchać. A dobrze wiemy, że między posłuchaniem a kupieniem .. Wiele osób mówi, że taki indywidualny projekt to wielkie ryzyko kupującego. Nie tylko, my też ponosimy duże ryzyko. Bo na kolumnach jakie zrobimy widnieć będzie nasze logo, opinia pójdzie w świat. Jeżeli przez jedną nieudaną konstrukcję stracimy kilku potencjalnych klientów to już poniesiemy większe straty finansowe (w sensie nie zarobimy to co moglibyśmy zarobić) niż ten który zamówił te kolumny. A doskonale wiemy jak działa internet. O wiele łatwiej rozprzestrzenia się jedna negatywna wypowiedź niż 10 pozytywnych. Dlatego nie realizujemy wszystkich pomysłów o czym pisał piter z . Bo jeżeli pomysł jest słaby, materiał (głośniki) kiepskie to winą za słabo brzmiące kolumny i tak będzie obarczone YB a nie autor pomysłu czy producent przetworników. Zdarzyło mi się nie zrealizować pomysłu zamawiającego gdy po odsłuchu prototypu stwierdziłem, że dalsze prace nie mają sensu bo z tego już nic się nie wyciągnie a grało naprawdę beznadziejnie, mimo iż autor pomysłu na kolumny był święcie przekonany, że z tego powinien wyjść świetny zestaw ;-).
  16. 6 points
    A co do "kondycjonerów" Wierzący w minimalizm Wierzący w cuda
  17. 6 points
    Efekt zamawiania magnesu neodymowego z dostawą do paczkomatu jest ciekawy, do obudowy nie wiem nie próbowałem, bo nie da się wyjąć z paczkomatu 😉 🙂
  18. 6 points
    W temacie żon /partnerek/kochanek nie wyobrażam sobie żeby moja luba nie podzielała pasji do muzyki Moja jest po szkole muzycznej ( wiolonczela ) ja zaś wiele lat grałem w różnych zespołach ( gitara&bas ) i jej zdanie na temat sprzętu cenie sobie bardziej niż każdego z kolegów , oczywiście jak to kobieta zwraca uwagę na design, ale ucho ma dobre... Nie ma nic przyjemniejszego niż wspólny wieczorny odsłuch przy lampce dobrego wina
  19. 6 points
    Nie ma się co dziwić, normalne prawo rynku, jest popyt, jest podaż, jak przez wiele miesięcy nic nie sprzeda i będzie mu zalegało i "mroziło kapitał", to ceny spadną. Z drugiej strony proszę sobie przypomnieć, końcówkę lat 90, jak zaczynało kino domowe wchodzić i ludzie rzucili się na to, wyprzedając jednocześnie za grosze swoje porządne stereo. Pamiętam dobrze te czasy, bo mnie nigdy nie pociągało kino domowe, ale dzięki niemu za śmieszne pieniądze zmieniałem sobie praktycznie co miesiąc, czasami częściej, wzmacniacze, cd , czasami całe wieże segmentowe w stereo, przeszło tego przez moje ręce do dziś włącznie setki. Potem ten szał minął i ludzie zaczęli odczuwać nie dostatki w muzyce w kd i zaczął się zwrot z powrotem do stereo, najpierw nowego, a gdy się okazało, że to nie ta sama jakość co "starych klasyków", ludzie zaczęli szukać "sprawdzonych używek", zbiegło się to w czasie z rozwojem różnego typu forum audio, gdzie zaczęto wychwalać sprzęty stereo lat 70/80/90 i ceny na allegro od razu poszybowały w górę. W między czasie kd zaczęło kusić systemami 6.1, 7.1 itp, do tego odtwarzacze sieciowe itd ale trend na stereo pozostał i dlatego ceny do dziś są nieadekwatne i zawyżone, zarówno nowego, jak i używanego sprzętu. Co do głównego tematu, to według mnie warto inwestować w vintage, zwłaszcza, jak ktoś sam potrafi go naprawić/odrestaurować, gdyż dzisiejsze sprzęty w cenach budżetowej i średniej półki, odmawiają posłuszeństwa po kilku latach użytkowania, nie mówiąc o jakości stosowanych elementów i nędznej jakości dźwięku. I żeby nie było, na co dzień pracuję jako elektyk-automatyk więc o elektronice i komponentach elektronicznych mam pojęcie.
  20. 6 points
    Wygrzewanie, docieranie, układanie... czyli jeszcze nie ma tak pięknie plastycznych wokali jak w demówkach, które miałem ale w końcu moje Twenty21 dopiero ok. 50h na liczniku. Z Cyrusem lubią się duuużo bardziej jak z Atoll-ami. Gdyby ktoś chciał moje Atoll-e to zapraszam na priv, również Dynki X14 do wzięcia. Ps. Jak tylko PMC zaczną czarować jak egz. demo ściągam na testy "daczka" Musical Fidelity M6S czy jakoś tak 🙂 A tu z grają z maleństwem 🙂 I cały inwentarz 🙂
  21. 6 points
    Ponoć to Neslon Pass powiedział, że "wieloletnie badania wykazały, że zdecydowanie lepiej sprawdzają się kable głośnikowe sięgające od wzmacniacza do kolumn aniżeli kable o krótszej długości." I tego jedynie bym się trzymał.
  22. 6 points
  23. 6 points
    "Trochę" 😉 się naszukałem ale wiem, że było warto. To godny następca Dynaudio X14, już moje twenty 21 w całej okazałości 🙂
  24. 5 points
    Dwa suby 50 kg każdy ,ponad 50 mm grubość ścianki (sandwich) ,głośnik 30cm Scan Speak subwoofer +dwie membrany bierne 25 cm w każdym subie +obciążniki do membrany biernej .Niezależna wydzielona komora dla wzmacniacza HYPEX DA 501 ,najmocniejszy z oferty 1 kanałowy z mocą 500 Watt ,wbudowany procesor DSP ,regulacje i ustawienie filtrów za pomocą USB +firmowego programu . Suby powstały z myślą o kinie i koncertach w systemach wielokanałowych . Takie suby wykonujemy cyklicznie ,z tym że dotychczas powstawały na wzmacniaczach HYPEX DS 2.0, 4.0 , 8.0 ,a teraz pierwszy raz na najnowszych z serii FA . A jak graja ? dobrze ....... :-) Dopiszę szczegóły jeszcze zestawu dwóch subwooferów dedykowanych do systemów wielokanałowych . Co do nowych jednostek napędowych czyli paneli wzmacniaczy HYPEX FA 501 ,trochę szczegółów ze strony producenta tego wzmacniacza : Po stronie złącz HYPEX FA501 oferuje zbalansowane wejście analogowe i wyjście w formacie 3-pinowym XLR oraz niezbalansowane wyjście stereo RCA. Wyjście XLR jest bezpośrednio połączone z wejściem XLR i dlatego umożliwia utworzenie łańcucha z kilkoma FusionAMPami, przy czym maksymalna liczba modułów jest ograniczona możliwościami źródła. wzmacniacz ma również wejście wysokiego poziomu, dzięki czemu można podłączyć do niego poprzedni wzmacniacz, jeśli nie ma wyjścia przedwzmacniacza. Wreszcie złącze I / O w formacie RCA umożliwia podłączenie modułu do pilota innego modułu wzmacniacza FusionAMP (moduł zdalnego sterowania i odbiornika sprzedawany oddzielnie). Ten wzmacniacz AMP FA501 integruje się z DSP. Złącze USB umożliwia skonfigurowanie wzmacniacza za pomocą oprogramowania opracowanego przez firmę Hypex. Ta ostatnia oferuje wiele możliwości dostosowania wzmacniacza do własnych potrzeb, takich jak tworzenie niestandardowych filtrów. Z przodu wzmacniacza wyświetlana jest seria 4 diod LED . Pierwszy służy do ostrzegania o nieprawidłowym działaniu lub po osiągnięciu limitu, aby nie uszkodzić sprzętu. Następne 3 diody LED, zielone wyświetlają wybrany profil niestandardowy i są używane. Aby zmienić profil, wystarczy nacisnąć przycisk Wybierz. Jeśli wzmacniacz jest w trybie wyciszenia, dioda LED wybranego profilu będzie migać powoli. Wreszcie potencjometr umieszczony pod diodami LED pozwala na bardzo łatwe sterowanie poziomem wzmocnienia wzmacniacza. Domyślnie wzmocnienie to można dostosować o +/- 12 dB w każdym kierunku. Uwaga dla tych którzy chcą budować zestawy używając nowych modeli Hypexa serii FA : Aby chronić głośniki, procesor DSP nie ma wstępnie skonfigurowanego filtra przez producenta. Filtr należy zatem skonfigurować i wpisać za pomocą oprogramowania Hypex Filter Design (HFD), aby panel wzmacniacza Hypex dostarczał sygnał wyjściowy. W naszej konfiguracji systemu podłączyliśmy suby po złączach XLR do dwóch wyjść amplitunera Marantz który dekoduje system Dolby Atmos. Bardzo dobry efekt finalny.
  25. 5 points
    Tak zwany high end to zabawa dla bogatych, lub nieszczęśników ktorych to wciągnęło jak heroina. Słyszałem że spora część tych audiofilòw jest samotnych, rodziny od nich poodchodziły, co więcej uważają się za najmadrzejszych i mimo kulturalnej netykiety, są fałszywi w głębi serca dla innych. Oni nie słuchają już muzyki, tylko podczas odsluchow robią pomiary. Czytałem wiele razy tych guru audio, nawet nie można często z nimi podyskutować, bo wszystko wiedzą najlepiej i słyszeli największą ilość różnych konfiguracji. Opowiadał mi facet zakładający tv kablową że trafił do dwóch mieszkań takich, jeden to prawie obdarl go ze skóry, gdy trochę przesunął mu kolumnę żeby kabel ułożyć, a drugi jak opowiadał, miał zrobiony jakby ołtarzyk ze swojego systemu audio. Tak jak już tu zostało napisane, trafiają się naiwniaki na kable za 8tysi z metra, no to producenci z chęcią przyjmą takich z otwartymi ramionami i przygotowanym marketingiem. Poza tym mało jest rzetelnych sprzedawców, ja miałem szczęście na takiego trafić i dzięki temu i odsluchom, mam juz swój system docelowy który gra bajecznie za rozsądną cenę, a ponoć jak większość sprzedawców twierdzi, że nie ma systemu docelowego, albo by chcieli żeby tak było, bo by interes nie szedł. Najbardziej drażnią mnie poukrywani sprzedawcy sklepów na forum, udających zwykłych forumowiczów i wciskają i doradzają w kółko ten sam chłam za duża kase, z dużą ilością audiofilskiego powietrza, którego brzmienie jest bezcenne oczywiście. Co do choroby gigh end to ona niestety jest nieuleczalna, żaden kaftan i psychiatra nie pomoże, jeżeli słyszy się drgania kuli ziemskiej, oddzialywujace oczywiście negatywnie na przekaz muzyczny. Czytalem niedawno tu na forum taki wątek, przy którym uśmiałem się do łez, że przy odsłuchu chyba kolumn Gradient, dwóch jego mości doznało wielokrotnych orgazmow. Ja najbardziej ubolewam nad tym, że nic nowego w propozycjach nie można poczytać, rzadko pojawia sie fajny temat, przeważnie ta sama papka od dwóch sklepów, w kółko te same wzmacniacze i kolumny, a ludzie to kupują- pozdrawiam
  26. 5 points
    Jak kogoś stać to perfekcjonizm Jak nie stać to choroba
  27. 5 points
    Doświadczenie uczy, że haj-end boli zwykle tych, którzy na co dzień nie obcują z tego typu asortymentem. Z reguły te osoby mają najwięcej do powiedzenia w tym temacie i są to z reguły krytyczne wypowiedzi.
  28. 5 points
    Alkoholizm też byś tak obronił? Kupowanie nowych klocków i RACJONALNE wydawanie pieniędzy muszą być ze sobą połączone. Inaczej mamy problem zakupoholizmu. Dodajmy, że masa audiofili ma jeszcze żony, dzieci i inne wydatki a potrafią naciągać domowe budżety jak procę, żeby kupić sobie coś z czego ostatecznie nie będą zadowoleni. Wciskanie ludziom kitu jest szkodliwe. Nie obrażając prawdziwego High-End. Niektóre sprzęty są drogie i tyle wartają, ale jest masa urządzeń, kabli itd. które po prostu są lepą na powiedzmy... niespełna rozumu konsumenta.
  29. 5 points
    Skoro: to odpowiedź brzmi: Nie. Zatem: to czemu nie nabędziesz sobie takowego kina domowego za 2tys. ?
  30. 5 points
    Zibii to jest to złudne przeświadczenie ludzi bogatych, skoro kosztuje grubo to musi dobrze grać, i nic za mniejsze pieniądze, a tym bardziej wykonane przez konstruktora DIY nie może się równać. Mój DAC zanim trafił do mnie pojechał na gościnne występy (miasta nie wymienię, coby nie wywołać niepotrzebnego zamieszania) z zasugerowaną ceną 20k więc ,zakwalifikował,, się żeby go w ogóle podłączyć do testu. I z tą ceną zrobił zamieszanie wśród testujących, a nikt z nich nie wiedział że kosztuje 1/4 tej ceny. Jeszcze jedna ciekawostka: Father_Pio poprawiał kiedyś zwrotnice firmową w paczkach za 200k. Nie piszę tego po to żeby się z kimś bić na argumenty i przekonywać go do swoich racji. Jak ktoś ma inne zdanie i chce kupować firmowe rzeczy za grubą kasę niech to robi, jednak kategoryczne stwierdzenia, że coś nie może się równać bo kosztuje mniej i jest ,,niefirmowe,, są dla mnie bez pokrycia.
  31. 5 points
    Canto One New, czy tylko mi one się tak bardzo podobają? Śliczne monitorki.
  32. 5 points
    OK, masz rację, faktycznie rozważa zakup wzmacniacza. Zareagowałem, bo co drugi Twój post na forum to do znudzenia powtarzanie "Cayin + Canto" i ten nachalny marketing zaczyna przeszkadzać coraz większej grupie forumowiczów.
  33. 5 points
    to ze to jest własnie plik cyfrowy taki sam jak FLAC to dopiero "dekoder" - DAC jak wy go zwiecie - zamienia go na "muzyke" - a w zasadzie to jeszcze nie na muyke , ale na raazie to nei ma znaczenia jak pisałem - audiofile nie rozumieja czym jest plik cyfrowy - uwazaja ze FLAC WAV itp to sa jakieś "inne" pliki niż pozostałe sa takie same jak wsyztkie na twoim dysku - niezaleznie jak sa dekodowane
  34. 5 points
    Jak samochód, to tylko tani, który jeżdzi - szkoda czasu i pieniędzy na samochody, które są drogie i 'nie jeżdżą'. Już dawno udowodniono, że prawdziwymi samochodami które jeżdziły, to Trabant, Syrena, Zaporożec, Wołga i Warszawa. Takie wzorcowe modele Mercedesów jak AMG, S lub Porshe Panamera są dalekie od jakości i komfortu jazdy - to są mootanty motoryzacji 😀 Komfortowy, duży dom z basenem też jest przereklamowany - nie ma to jak M 1/2 w bloku z wielkiej płyty. A najlepszy zegar, to zegar ruski z kukułą 😀
  35. 5 points
    Ja testowałem, w sekundę dźwięk się wyostrza. daje wrażenie poprawy rozdzielczości, odchudza bas Niestety na dłużą metę sie nie nadaje, dźwięk robi się analityczny, nieprzyjemny Test pokazuje ze warto w uziemienie zainwestować, zrobiłem ponad 50kg skrzynie z mieszanką naturalnych minerałów, efekt pozostawię dla siebie bo wy i tak nie wierzycie 😉
  36. 5 points
    Dynamika to rozpiętość od maksymalnego możliwego poziomu przy normowych zniekształceniach do poziomu szumu. Dla analogu LP ta dynamika szacowana jest na 65-75 dB ale w przypadku analogu jest ona inna dla środkowego pasma i inna dla skrajów pasma.W przypadku zniekształceń to dla analogu w środkowy paśmie szacunkowo mają one wartość ca. 1% dla najwyższych poziomów, ale dla wysokich częstotliwości to już jest 1,5-3%. Na dole też jest mniej ciekawie niż na środku. Nie ma znaczenia ile ma Twoja wkładka czy wzmacniacz, ważne co można nagrać na płycie. Były tu na forów dane wytwórni płyt winylowych (współczesnej) i podawali o ile mnie pamięć nie zawodzi pasmo do ca. 25 kHz dla rowków zewnętrznych i do 14 kHz dla rowków wewnętrznych przy obrotach 33,3 obr/min. Wyższe pasma najprawdopodobniej wymagają zwiększenia prędkości obrotowej płyty do np. 45 obr/min. Punktem krytycznym procesu jest głowica nacinająca u producenta. Ze też Kolega nie wstydzi się pisać takich rzeczy. Niżej opracowanie jednego z kolegów opisujące cechy zapisu na płycie analogowej: "Cechy charakterystyczne zapisu dźwięku na płycie winylowej wpływające na odczytywany z niej zapis muzyczny.(Mikroskopowe obrazy powierzchni płyty można zobaczyć na stronie) http://www.synthgear.com/2010/audio-gear/record-grooves-electron-microscope/ ) 1) Amplituda i dynamika. Nominalna dynamika zapisu na płycie może osiągnąć 78dB. Jest to dosyć dużo, chociaż wyraźnie mniej niż 96dB zapisu na płycie CD. W praktyce sytuacja nie jest taka optymistyczna bowiem dynamika zależy również od szybkości przesuwania się igły w rowku płyty oraz możliwej szerokości rowka. Względna szybkość igły względem rowka zmienia się wraz odległością od środka płyty, bo zmienia się obwód spirali którą rowek tworzy. Na obrzeżu płyty jest największa, im bliżej środka tym szybkość i dynamika zapisu maleją. W miarę jak igła się przesuwa od krawędzi ku środkowi płyty maleje dynamika zapisu jak i również zdolność odczytywania wysokich częstotliwości. Ale dynamika zapisu zależy również od amplitudy i tu mamy kolejne ograniczenia. Zapis amplitudy nie może być liniowym zapisem drgań tworzących muzykę lecz zmienia się w zależności od częstotliwości, czyli wg tzw. charakterystyki RIAA. Gdyby tak nie było to rowek dla zapisu drgań niskiej częstotliwości były dość szeroki i na płycie zmieściłoby się niewiele muzyki. Dlatego coraz niższe częstotliwości są zapisywane z coraz mniejszą amplitudą. Z drugiej strony zapis amplitudy wysokich częstotliwości jest stopniowo wzmacniany. Gdyby tak nie było amplituda dla wysokich częstotliwości byłaby coraz mniejsza wraz z ich wzrostem i na końcu nie różniłaby się wiele od naturalnych nierówności powierzchni winylu. Czyli zamiast wysokich dźwięków słyszeli byśmy bardzo wiele szumów. Mimo tych zabiegów „normalizujących” szerokość rowka w pewnych granicach, dynamika ma swoje ograniczenia. Raz z powodów mechanicznych systemu odczytu jak i pojemności samej płyty. Im więcej muzyki chcemy zmieścić na płycie tym bardziej musimy zmniejszyć szerokość rowka. Dodajmy jeszcze, że pomiędzy rowkami musimy mieć pewny bezpieczny odstęp wynikający z powodów technologii tłoczenia. Wszystko to powoduje, że płyty winylowe zwykle mieściły nie więcej niż 40 min muzyki. Zdarzały się wprawdzie i takie co miały 50 min, ale kosztem dynamiki zapisu. Specjaliści zalecają nie więcej 16 -18 min na jedną stronę płyty. Przy większej ilości zaczynamy tracić na jakości. Do tej pory mówiliśmy o ograniczeniach maksymalnych amplitud sygnału, ale ogólnie mówiąc dynamika to odstęp głośności najcichszych fragmentów utworu względem najgłośniejszych. I tu napotykamy na kolejne ograniczenie najcichsze fragmenty muszą być znacznie powyżej szumu wynikającego z szorstkości winylu, by nie zakłócał on muzyki w bezpośrednio słyszalny sposób. Wszystko to powoduje, że dynamika zapisu muzyki na płycie winylowej nie jest zbyt duża. . Pomimo tego prawidłowy zapis muzyki w ramach dostępnego zakresu jest całkiem przyjemny do odsłuchu. Ze względu na te ograniczenia głośniejsze utwory lepiej jest umieszczać bliżej krawędzi płyty, a te spokojniejsze można umieścić bliżej środka. To znaczy mając konkretny zestaw utworów, nie ma innego wyjścia trzeba tak zrobić dla zachowania jakości nagrania całej płyty. Mówiąc o dynamice nie w sposób pominąć sprawy szybkości narastania amplitudy sygnału. Zbyt strome zbocza, czyli zbyt gwałtowne wzrosty amplitudy nie wchodzą w grę bowiem mechaniczne ograniczenia ruchu igły nie pozwalają na dokładne otworzenie czegoś takiego powodując zniekształcenia. Dlatego sygnał trzeba poddać kompresji pod względem tzw. Attack time. W latach 80’tych próbowano zmniejszyć te ograniczenia popularyzując płyty o średnicy 12” ale odtwarzane z szybkością 45obr/min, czyli tzw. Maxi-single, które mają większą dynamikę. Niestety mała pojemność takich płyt spowodowała nie do końca entuzjastyczne przyjęcie takiego nośnika. Podsumowując aby muzyka prawidłowo była odtwarzana z winylu musi być poddana remasteringowi ograniczającemu mikro i makro dynamikę sygnału. Jak to pewien producent płyt winylowych powiedział: “możemy z tego wywnioskować że płyty winylowe nie były w zamierzeniach przewidziane do przechowywania takiej energii jaką posiadają obecne nagrania muzyki.” Nie nadają się również do tzw. „loudness war” choć ponoć samo zjawisko jest tak stare jak szafa grająca na płyty. Nagrania zbyt głośne ze zbytnią kompresją na dużych amplitudach sygnału ponoć brzmią zupełnie fatalnie po wycięciu na płycie winylowej. Coś tak jakby winyl pokazywał prawdziwą muzyczną wartość takich nagrań. Myślę że dlatego Heavy Metal grany z winylu może brzmieć lepiej niż z CD. 2) Częstotliwość sygnału. Ogólnie można powiedzieć że niezależnie od sprzętu z jakim mamy do czynienia, im większe pasmo przenoszenia sygnału tym lepiej. Współczesny sprzęt niejednokrotnie przenosi sygnał w zakresie od pojedynczych herców do megaherca. Płyta winylowa jest zapisem mechanicznym drgań i takim też mechanicznym ograniczeniom podlega. Dla prawidłowego rozumienia z czym mamy do czynienia bardzo przydatnym okazuje się przyrównanie rowka płyty winylowej do rzeki, a czytającej igły do tratwy która tą rzeką płynie. Zakręty rzeki to nasza muzyka po która nieustannie zakręca to w lewo, to w prawo. Gdy promień zakrętu rzeki jest porównywalny z rozmiarami samej tratwy zaczynają się kłopoty z dokładnym płynięciem wzdłuż brzegu, bo tratwa zaczyna się nie mieścić w zakręcie. Dla nas oznacza to zniekształcenia w odczycie. Mając tę analogię w wyobraźni zróbmy kilka prostych obliczeń, aby zilustrować problem. Średnica standardowej płyty wynosi jedną stopę czyli około 30cm. Średnica obwodu rowka z muzyką zmienia się płynnie od około 290mm na obrzeżu do około 140mm. Obliczmy jaką drogę przemierza nasza igła o średnicy 15um w ciągu sekundy. Przy krawędzi płyty droga wynosi: 3.14 x 290 = 910.6 mm a najbliżej środka płyty: 3.14 x 140 mm=439.6mm Szybkość obrotu płyty to 33.3333 obr/min, czyli 0.55555 obrotu na sekundę. Stąd prosty wniosek Ŝe w ciągu sekundy igła przemierza dystans: 910.6mm x 0.5555= około 505 mm najbliŜej krawędzi płyty, a 439.6mm x 0.5555= około 244 mm najbliŜej środka płyty. Jeżeli te skrajne odległości jakie przemierza igła przedzielimy teraz przez jej rozmiar, czyli średnicę 15 mikrometrów to otrzymamy: Max 439.6 mm / 15 um = 29 306 Min 140 mm/ 15 um = 16 266 Wartości te odpowiadają drodze jaką przebywa igła wyrażonej miarą jej rozmiaru, czyli częstotliwościom granicznym około 16 000-29 000Hz jakie bez zbytnich zniekształceń moŜe igła odczytać. Specjaliści twierdzą że płyta może odtwarzać do 25kHz. Teraz już wiemy dlaczego tak jest i dlaczego między innymi kiedyś dawno temu określano standard Hi-Fi jako przenoszenie częstotliwości przynajmniej 16kHz. To dodatkowy powód do umieszczenia utworu typu spokojnej ballady bliŜej środka płyty. Tu nie tylko amplitudy sygnału są mniejsze, ale również spada częstotliwość. W internecie pojawiają się liczne opinie, jak też rzeczywiste przykłady rejestracji cyfrowych, pokazujące że płyta winylowa może przenosić pasmo wyższe niż 25kHz. Są one o tyle usprawiedliwione że kiedyś prowadzone były próby zapisu muzyki kwadrofonicznej na płycie winylowej przy wykorzystaniu zakresu częstotliwości ultradźwiękowych. Jednak rzeczywiste powody polegają na tym, że drgania igły, jednocześnie wzbudzają drgania mechaniczne we wkładce gramofonowej, ramieniu gramofonowym oraz wnętrzu samej płyty. To że za pomocą komputera można rejestrować widmo częstotliwości nagrania z płyty winylowej w częstotliwościach np. 50kHz oznacza, że rejestrujemy drgania harmoniczne od fal z otoczenia igły, lub szum samego nośnika, nie zaś sam sygnał muzyczny. Specjaliści od winylu mówią, że ostrze rylca wycinającego rowek w lakierowanej płycie matce też ma swoje ograniczenia mechaniczno-elektryczne. Nie może np. wyciąć sygnału o dużej amplitudzie i częstotliwości 20kHz bo cewki poruszające ostrze po prostu się przegrzewają. Poza tym jak ostrze rylca tak szybko się porusza to tył „zamiata” w tym co wycięła przednia krawędź. Tłumi to ruch ostrza, czyli amplituda zaczyna spadać, a nie można tego skompensować za pomocą wzmocnienia sygnału podawanego do ostrza wycinającego, bo oznacza to zwiększenie zakłóceń sygnału. Jeżeli nagranie zawiera zbyt dużo wysokich częstotliwości, o dużej amplitudzie, to nie wyjdzie to dobrze na płycie winylowej. W takiej sytuacji ratunkiem jest po prostu ich osłabienie poprzez delikatną filtrację częstotliwości. Wszystko to nie oznacza, że na płycie winylowej nie można zapisać sygnałów o wyższych częstotliwościach, jest to możliwe, ale kosztem dużych zniekształceń. Dodatkowym problemem są tzw. „sibilanty” czyli wysokoczęstotliwościowy szum powstający przy śpiewie spółgłosek „s”,”f,” i „t”. Te problematyczne dźwięki mieszczą się zazwyczaj w zakresie 6-12kHz. Są one problemem ogólnym, nie tylko specyficznym dla płyty winylowej, ale wypadają na niej wyjątkowe źle. Stąd każda metoda ich ograniczenia jest dobra, w tym filtracja częstotliwości. Można powiedzieć że im łagodniej i płynniej nasza „tratwa” unosi się po rzece muzyki tym lepiej. Myślę że przekłada się do bezpośrednio na doznania melomanów i dlatego audiofile tak cenią muzykę z winylu. 3) Więcej czarnego basu. Mimo ograniczenia amplitudy niskich częstotliwości za pomocą korekcji RIAA są z nimi dodatkowe problemy. Niskie częstotliwości oznaczają duże wychylenia igły. Przy zbyt dużych ruchach pionowych mamy problem, igła może podskakiwać. Możemy zwiększyć nacisk igły, ale to z kolei źle wpływa na trwałość płyty. Znacznie lepiej jeżeli duże wychylenia następują tylko w poziomie. To oznacza że nasze basy powinny być monofoniczne. Oznacza to również, że jak igła porusza się dajmy w prawo to ruch ten odpowiada wzrostowi amplitudy w obu kanałach w tej samej fazie. Do odczytu sygnałów z obu kanałów mamy tylko jedną igłę, więc gdy chcemy aby w jednym kanale bas miał inną fazę to dochodzimy do sprzeczności, bo jeden rylec wycinający rowek, ani jedna igła nie „pojedzie” w obie strony jednocześnie. Możemy co najwyżej spalić cewkę rylca. (Dlaczego igła jest tylko jedna wyjaśnię nieco później). Nagłe przeskoki basów z kanału na kanał, czyli dajmy na to z lewa na prawo, też nie są dobre rylec nie zrobi tego dobrze. Związku z tym „pod winyl” musimy nagranie przygotować tak, aby basy były monofoniczne, a to oznacza dodatkową ingerencję w sygnał muzyczny, dodatkowe filtracje i zniekształcenia z tym związane. Słuchając muzyki z płyty winylowej wielokrotnie miałem dziwne wrażenie, że basy z płyty winylowej są bardzo zgodne i w obu kanałach jednocześnie grają dokładnie tak samo. Teraz już wiemy dlaczego. Zgodność fazowa w wyższych częstotliwościach nie jest tak istotna, bo nie ma tam zapisu monofonicznego. Tym nie mniej zamiana fazy sygnału z jednym kanale bardzo źle wpływa na zapis muzyki. Jeżeli coś takiego mamy dajmy na to na płycie CD, to możemy zamienić biegunowość i po problemie. Na winylu się to nie uda. Mam w swojej kolekcji płyt dwa winyle z odwróconą fazą sygnału w jednym kanale. Owszem można odwrotnie podłączyć kabel jednego z głośników, stereofonia wraca, ale w muzyce słychać zniekształcenia jakie wywołał niespójny ruch rylca wycinającego płytę, a teraz niespójny ruch igły. Tu w naturalny sposób możemy wrócić do sprawy „loudness war” w nagraniach. Charakterystyczną cechą takich nagrań jest to, że często występuje na nich obcięciesygnału na wartości max. Spróbujmy wyobrazić to sobie w postaci wyciętego rowka na płycie winylowej. Igła przesuwa się w jedną stronę i staje na chwilę, no właśnie to nie jest „muzyczny” przebieg igły. 4) Ciągłość zapisu na płycie i szum nośnika. Wiele jest wygłaszanych opinii na temat tego że sygnał na płycie winylowej jest zapisem ciągłym i nie jest próbkowany tak jak wszelka cyfra. Autorzy tych wypowiedzi twierdzą również, że to właśnie jest źródłem różnic jakie wynikają z odbioru muzyki z obu rodzajów źródeł. Po raz kolejny muszę tu niestety ich rozczarować w tym względzie. Nośnik czyli winyl ma swoją szorstkość, którą słyszymy np. jako szum z pustego rowka płyty. Jak wszystkie inne gładkie powierzchnie tafla winylu oglądana pod mikroskopem elektronowym nie wygląda już tak dobrze. Wyraźnie widać że ma swoją szorstkość. Nierówności te odpowiadają znacznie wyższym częstotliwościom sygnału niż to co nazywamy muzyką. Nakładają się na zapis muzyki i nasza „tratwa zaczyna drgać szurając o brzeg rzeki”. Załóżmy że na gładkim brzegu rzeki są duże kamienie o jednakowej średnicy, o które „tratwa” się obija zamiast gładko sunąć po piachu. W praktyce oznacza to że na sygnał muzyczny sygnał jest odczytywany z krokiem próbkowania odpowiadający rozmiarom tych kamieni. Tam gdzie nie ma kamienia odczytujemy prawidłową amplitudę, jak jest kamień to amplituda nie jest rzeczywista. Czyli co jakiś czas mamy prawidłowy odczyt sygnału. Z punktu widzenia teorii sygnału odpowiada to cyfrowemu odczytowi sygnału. W rzeczywistości sytuacja nie jest taka idealna rozmiary „kamieni” się zmieniają, ale nie zmienia to samej zasady. Jest to co nieco tak, jak z fotografią „analogową”, w której sygnał próbkowany jest za pomocą heksagonalnych kryształków halogenków srebra rozmieszczonych nieregularnie na błonie. Każdy z nas słyszał „ciepły” szum pustego rowka płyty winylowej. Nie jest on taki sam jak np. ze starego radia na polskich tranzystorach germanowych serii TG. Nierówności rowka winylowego nie są takie jednorodne, w końcu to coś wycięte ostrzem rylca w kawałku plastiku, czy lakieru prawda. Jedna z teorii wyjaśniających dlaczego w latach 80-tych polskie płyty zaczęły mieć lepszą jakość niż poprzednio jest taka, że zmieniła się jakoś samego winylu służącego do produkcji płyt. Osobiście nie wiem na ile jest to prawdą, ale rzeczywiście jakość płyt zaczęła być wtedy lepsza. Wracając do rzeczy coś tam nam szumi i zakłóca naszą muzykę. Ale trzeba tu wziąć pod uwagę że jak wszystko odczytywane z płyty przez igłę gramofonu, tak i szum podlega odwrotnej charakterystyce RIAA, czyli wysokie częstotliwości są stopniowo osłabiane, a niskie wzmacniane. Działa to coś jak wczesne systemy dolby, z tą różnicą że nie tylko wysokie częstotliwości są zmieniane. Choć słuchając muzyki szumu zazwyczaj nie słyszymy to jednak interferuje on z sygnałem muzycznym zmieniając jego charakter. Dobrym audiofilskim przykładem są tu zakłócenia z zasilaczy sprzętu elektroakustycznego. Wielu audiofilów wie, że niskiej jakości zasilacze wpływają na jakość dźwięku, mimo że zakłóceń tych nie słychać bezpośrednio. Tym bardziej szum winylu, który słyszą wszyscy, wpływa na dźwięk muzyki. Wpływ jest nieco inny niż szumów w pozostałym sprzęcie audio, bo szumy z gramofonu zmieniane są przez przedwzmacniacz działający w oparciu o charakterystykę RIAA. 5) Jest muzyka wszystko drga. W pierwszych czysto mechanicznych gramofonach igła przenosiła drgania zapisane w rowku płyty na membranę, której dźwięk wzmacniany był przez tubę. Oczywiście już od dawna te archaiczne metody nie są stosowane, a zapis z rowku odczytywany jest elektromechanicznie we wkładce gramofonowej. Tym nie mniej drgania z igły i tak przechodzą poprzez wkładkę i ramię. Różnica względem dźwięku rozchodzącego w powietrzu jest taka, że w materiałach stałych oprócz fal podłużnych rozchodzą się fale poprzeczne, oraz powierzchniowe. Może powodować to powstawanie różnego rodzaju rezonansów i fal harmonicznych względem tego co czytamy z płyty. Już od dawna wiadomo, że ramię gramofonowe nie służy tylko i jedynie do umieszczenia wkładki we właściwej pozycji względem rowka na płycie. Dlatego kształt ramienia, materiał z którego jest wykonany jest istotny. Zazwyczaj jest to jakaś metalowa rurka , czy kształtownik. Ale ostatnimi laty modne są ramiona „karbonowe”, czyli wykonane z kompozytu na bazie włókna węglowego. Powodem ich stosowania jest fakt że w sposób istotny tłumią drgania mechaniczne. Ale są też pasjonaci ramion drewnianych jako tych które w bardzo naturalny obchodzą się z falami akustycznymi. Drgania harmoniczne z ramienia wpływają na to co odczytujemy z płyty. Mogą wpływać negatywnie lub nieco podbarwiaćdźwięk. Działa to trochę tak, jak pudło rezonansowe instrumentów akustycznych. Dobrze wiemy że gramofon jest wrażliwy na wszelkie zewnętrzne drgania. Co więcej potrafi mikrofonować, czyli nie powinno się go stawiać blisko głośników. Drgania z igły przechodzą również do wnętrza płyty, która jest swojego rodzaju falowodem. Z tego powodu niektórzy robią np. talerze gramofonowe z akrylu, ten bowiem ma akustyczną impedancję zbliżoną do winylu. W teorii oznacza to, że drgania z płyty mogą swobodniej przechodzić i ginąć w talerzu. Inni wolą te fale tłumić na gumowej, lub innej podkładce umieszczonej na talerzu. Jest prosty eksperyment pokazujący na ile fale akustyczne rozchodzą się w samej płycie. Uruchamiamy gramofon z jakąś starą płytą, której nie żal rysować. Ramię z igłę umieszczamy w pustym rowku blisko środka płyty. Podkręcamy wzmocnienie tak by szum płyty był wyraźnie słyszalny. Teraz bierzemy jakąś wkładkę gramofonową z igłą i przykładamy ją do rowka blisko krawędzi płyty i słuchamy co się dzieje. Jak ustawienie wzmocnienia jest odpowiednie i przy krawędzi płyty jest dostatecznie głośny utwór muzyczny, to w głośnikach usłyszymy zniekształconą, cicho grającą muzykę. Jeżeli igłę z wkładką umieścimy gdzieś blisko ramienia gramofonowego to będzie słychać całkiem głośno. Eksperyment ten może wykonać każdy i wyciągnąć z niego odpowiednie wnioski. Jest on interesujący również dlatego, że pokazuje jednocześnie dlaczego próby zapisu stereo w dwóch równoległych rowkach się nie powiodły. Fale z dwóch rowków interferują ze sobą zakłócając się wzajemnie. Poza tym bardzo trudno jest mechanicznie ustawić dwie igły tak, by odczytywane kanały nie miały między sobą przesunięć czasowych. Do tego musiałby istnieć jakiś dodatkowy komplikujący całe ramię mechanizm, a i to nie przyniosłoby dobrych rezultatów. Z tego punktu widzenia jeden rowek o zboczach rozchylonych pod kątem prostym jest jedynym sensownym rozwiązaniem dającym spójny fazowo sygnał z obu kanałów. Wracając do tytułu tego punktu można powiedzieć że, jak muzyka jest odczytywana z płyty mamy sporo drgań wokoło igły gramofonowej. Zazwyczaj próbuje się je osłabić jak najbardziej, ale nie można się ich pozbyć całkowicie. Skoro nie ma na to rady, to lepiej aby były one choć trochę zgodne z naszą muzyką. Dlatego ośmielam się mówić, że ramię gramofonowe działa pewnym niewielkim procencie również jak tradycyjny instrument akustyczny. Oczywiście zmienia to dźwięk z płyty i naszą ocenę jej brzmienia. Zniekształcenia harmoniczne 2 rzędu uważane są za te bardziej muzyczne, są bowiem związane z falami o oktawę wyżej niż fala podstawowa. Niezłe są również trzecie harmoniczne (jeżeli mamy dźwięk C to trzecia harmoniczna odpowiada nucie G oktawę wyżej), dodają nieco dynamiki . Wyższe zniekształcenia harmoniczne nie są uważane za muzyczne. 6) Wzmocnienie. Głośniej proszę. Sygnały elektryczne z wkładek typu MM i MC są dosyć słabe rzędu miliwoltów. Do słuchania muzyki musimy to wzmocnić od tysięcy do miliona razy. Dodatkowo trzeba na etapie wzmocnienia wykonać odwrotną charakterystykę RIAA, czyli prawidłowo odtworzyć częstotliwości. I tu mamy dwie możliwości przedwzmacniacz z korekcją aktywną, lub pasywną. W większości przypadków stosuje się korekcję aktywną jako łatwiejszą do wykonania i dającą mniejszym kosztem dobre efekty. Różnica polega na tym, że w przedwzmacniaczu aktywnym filtr korekcji RIAA znajduje się w pętli ujemnego sprzężenia zwrotnego, natomiast w wersji pasywnej filtr odwrotnej korekcji RIAA jest umieszczony pomiędzy stopniami wzmocnienia. Dla większości ludzi nic to nie mówi, ale przekłada się to na różnicę w brzmieniu, która subiektywnie w różny sposób jest odbierana przez melomanów. Najogólniej dźwięk przedwzmacniaczy aktywnych odbierany jest jako bardziej dynamiczny. Natomiast pasywne nie są tak dynamiczne, ale lepiej oddają przestrzeń sceny muzycznej, i to właśnie one w opinii wielu audiofili górują nad aktywnymi. Tym nie mniej sprawa się komplikuje, bowiem dobry przedwzmacniacz gramofonowy nie jest łatwo zrobić. Wszystko ma znaczenie, nawet najmniejsze zakłócenie jest silnie wzmacniane i może wpływać na sygnał wyjściowy. Szum rezystorów, kondensatorów, półprzewodników, styków elektrycznych, pola magnetyczne i zewnętrzne zakłócenia radiowe, wpychają się nam w muzykę i chcą być wzmocnione. Zazwyczaj przedwzmacniacze pasywne są droższe niż aktywne. Niektórzy tym uzasadniają ich przewagę. Za coś lepszego trzeba więcej zapłacić. Tym nie mniej mamy tu do czynienia ze swojego rodzaju paradoksem, bowiem każda pasywna filtracja zmienia fazę sygnału. Filtracja aktywna ma tę zaletę, że aktywnie redukuje przesunięcia fazowe wynikające z filtracji wg RIAA. Z drugiej strony naukowcy twierdzą, że ucho ludzkie bardziej jest czułe na zmiany częstotliwości niż fazy sygnału, a ujemne sprzężenie zwrotne może wnosić zniekształcenia harmoniczne wyższego rzędu, które nie są pożądane. Jak widać ograniczeń w zapisie muzyki na płycie winylowej jest sporo. Powodują one że dla dobrego wykonania płyty materiał muzyczny musi być poddany edycji poprzez specjalistów od nagrań. Odsłuchanie tej samej muzyki z CD i płyty winylowej może, i często tak jest, prowadzić do opinii że płyty winylowe brzmią inaczej niż CD. Jeden ze specjalistów od winylu powiedział: „W rzeczy samej, nigdy nie będą brzmieć jak CD. Bo to jest „winylowa” wersja twojej muzyki”. Paradoksalnie w wielu przypadkach ta winylowa wersja jest bardziej muzyczna i lepiej się jej słucha niż CD. Jest bliższa samej naturalnej zasadzie muzyki. Czyli sposobowi w jaki przez tysiąclecia muzyka powstawała. Drgania strun, membran i słupów powietrza od zawsze składały się na słyszane wrażenia harmoniczne, które tak samo jak zapis na płycie podlegają wielu ograniczeniom wynikającym z istniejących w przyrodzie praw fizyki . Opisane przeze mnie ogólnie znane prawdy, a także moje osobiste spostrzeżenia oraz komentarze, mają w zamierzeniach wskazać dlaczego „winyl brzmi lepiej”, oraz wyprostować wiele „mitów” i błędnych opinii jakie można znaleźć na stronach internetowych całego świata. Nie jest to kompletny opis tego jak działa gramofon, ani jakie zjawiska fizyczne kierują jego działaniem. Nie analizuję również wrażeń psychoakustycznych, które opisywane przez mnie zjawiska wywołują. Również nie wskazuję, które z wymienionych przez mnie powodów fizycznych są ważniejsze, a które mniej. Pozostawiam to subiektywnej ocenie czytającego, tak jak subiektywnie każdy z nas ocenia słuchaną muzykę. Tym nie mniej życzę samych przyjemnych audiofilskich wrażeń"
  37. 5 points
    Dalsza dyskusja faktycznie nie ma sensu, skoro pojawiają się argumenty, że zmiana zawieszenia pozbawi kolumny oryginalności i prawidłowego dźwięku. Serio uważasz się za takiego złotouchego że cokolwiek byś usłyszał po takiej zmianie ? Jasne że byś nie usłyszał, ale kolejny argument żeby się czegoś czepić. A zmiana kondów może przynieść zmiany tylko na lepsze, bo dawniej robili o mniejszej tolerancji. Nikt nie mówi o zmianach konstrukcyjnych. No ale panie, nie ważne co, nie ważne jak, jak grzebane to już nieoryginalne i nic nie warte.... "jak GRZEBANE to za 100zł wezne, panie co pan na to ?" Taka dyskusja... Kto ma doświadczenie spore w temacie vintage ten wie co i ile jest warte, wie też jak ogólnie zapatrywać się na dźwięk vintage w stosunku do obecnie produkowanego.
  38. 5 points
    Podobno u tych co po 10 antenek sobie podłączyli na czas odsłuchów występuje w całej okolicy okresowy brak zasięgu komórkowego i WiFi, a nawet TV z odbiorników potrafi śnieżyć u sąsiadów 😉 Także taki apel, Panowie nie kupujecie aż tyle antenek, nie bądźcie pazerni, zostawcie trochę fal dla sąsiadów
  39. 5 points
    Bo to nie miał być wątek od komentowania gustów ale dla wklejania zdjęć: na czym słuchamy, jak to sobie ustawiamy, jak to się zmienia etc.. Niektórzy nie mogą się powstrzymać od ujawniania swojej burackiej wyimaginowanej wyższości nad innymi. Dlatego przypomnę. Wątek to minimum słowa, maksimum zdjęć, własnych, nie cudzych z netu.
  40. 5 points
    kiedys mialem taki fajny cartoon, ktory pokazywal, jak sygnal dzwiekowy w calym procesie rejestracji, obrobki, mieszania,... przechodzi przez dziesiatki urzadzen cyfrowych, aby na koncu byc konwertowanym D/A i wytloczonym na winylu. I wtedy dumni (ale nieswiadomi) „propagatorzy“ winylu odtwarzaja go na swoich wspanialych gramofonach (oczywiscie podlaczonych do lampki) i udowadniaja wyzszosc Analogu nad Cyfra [emoji3]
  41. 5 points
  42. 5 points
    Od około roku szukam rozwiązań do mojego nowo powstającego systemu. Godzę w moim domu, w dedykowanym pokoju: audio z kinem domowym. Pół roku siedziałem i czytałem fora w tym audiostereo. Jakie kolumny do 10 tys. Jakie do 20, 30, 40 itd. Ale jak to zwykle bywa każdy poleca co innego i każdemu co innego się podoba. Ogólny wniosek. Jeździć ( jak tak teraz liczę, w której części Polski już byłem to wychodzi mi, że zjeździłem ponad 3000km po kraju by posłuchać :) ) i słuchać. Kupić to co Tobie pasuje. Dobre pół roku, zjeździłem w wolnych chwilach aby posłuchać jak grają w różnych systemach kolumny, źródła i wzmacniacze i super akustycznie zaadoptowane pokoje odsłuchowe różnych producentów jak i salony zwykłych użytkowników. Dosyć wcześnie w moich poszukiwaniach i w sumie nieco na fali odsłuchów, usłyszałem o YB Audio i postanowiłem ich też odwiedzić. Chcąc posłuchać co oferują ich produkty. Dodam, że to co zobaczyłem i usłyszałem, pozostawiło bardzo dobre wrażenie. Właściwi ludzie na właściwym miejscu. Kolumny, w różnych segmentach rynku, po których odsłuchu myśli się - jest nieźle.. Ceny nie są oderwane od haj - endowej rzeczywistości. Mógłbym z nimi zadowolony wrócić do domu. Dobry kompromis ceny do możliwości. Naprawdę sporo punktów YB Audio zebrało w mojej ocenie za swoją ofertę obejmując całość. Mogę potwierdzić, że faktycznie jest tak, że z mojego punktu widzenia i słyszenia, to co oferują, gra na poziomie bardzo uznanych i znanych producentów za dużo większe pieniążki - średnio około75% - 100%. Słowem planując zakup kolumn bardzo znanych marek, na pewno warto rzucić uchem co słychać w YB Audio. Ktoś zapyta to czemu jeszcze nie zakupiłeś ? Odpowiadam. Miałem jeszcze trochę czasu do podjęcia decyzji i chciałem posłuchać innych marek. Kontynuując. W trakcie kolejnych odsłuchów, utwierdziłem się w przekonaniu, że to co robi na mnie duże wrażenie WOW i za co byłbym skłonny zapłacić bez wyrzutów sumienia ( w kwestii brzmienia ale i jak to mówią bez nerki ), że mogło by być lepiej, coś mnie mija. To praktycznie zawsze topowe konstrukcje akurat odsłuchiwanego producenta :) Swoją drogą. Jestem zdania, że z każdą topową konstrukcją, ( w moim przypadku ) trzy drożną danego producenta można się naprawdę polubić. Owszem są nieco inne ale o każdej mogę śmiało powiedzieć, że to co oferują jest świetne brzmieniowo i w swoich ramach skończone. Trudno szukać czegoś więcej, czegoś co może być jeszcze lepsze, doskonalsze ? Praktycznie, już prawie pogodziłem się z faktem, że albo rozbije świnkę skarbonkę i usłyszę to co chcę a co oferują różni producenci w swoich topowych rozwiązaniach albo pewne topowe cechy brzmienia będą mnie omijały łukiem raz większym, raz mniejszym... Czy tu jest jeszcze miejsce na jakiś kompromis ? Czy jeszcze leci z nami jakiś pilot ?? Z perspektywy rozmów przez dobre pół roku z wieloma normalnymi ludźmi i innym gatunkiem ludzi - audiofilami. Takie pytanie może zadać sobie chyba każdy kto szuka lub szukał tego... czegoś... Po tej dość jasno już określonej i postawionej diagnozie. Dosłownie rzutem na taśmę, dzięki niezwykłej i legendarnej wręcz uprzejmość, kolegi Twonka z Warszawskiego Kaim - u spotkałem się, ucho w ucho, pierwszy raz z jego współautorstwa kolumnami Alien a w nich... na wysokich tonach - Ellipticorem. To co zaoferował ten głośnik wysoko tonowy w aplikacji usłyszanej w Kaim, dosłownie przeniosło mnie nad wysoką poprzeczką, wprost w świat topowych produktów kolumn różnych producentów. To było to czego szukałem. Miotając się wzrokiem, z jednego końca portfela do drugiego końca, zastanawiałem się, w której firmie usłyszę brzmienie najlepszych kolumn, mogących się zmieścić w swoim określonym budżecie ? Czy jest w Polsce ktoś, jakaś osoba, firma, która odpowie na moje, nie ma co ukrywać wysokie oczekiwania i jej produkty wyceniane są nie w oderwaniu od naszej krajowej rzeczywistości ? Kolumny na, które może pozwolić sobie przysłowiowy, Kowalski ? Szukając przez te pół roku kolumn utwierdziłem się w przekonaniu, że tak i jest nią YB Audio. Zadzwoniłem do Pana Roberta z YB Audio i umówiłem się na odsłuch kolumn sygnowanych ich marką. Opartych o głośniki Ellipticor. Wszyscy znani recenzenci, stopniując napięcie opisują najpierw wykonanie. Ja też tak zrobię, może mniej subtelnie ? Albo waląc kolokwialnie z grubej rury... Od strony estetycznej jakość, dokładność spasowanie elementów. Użyte materiały. Tu nie widać żadnych oszczędności. Wręcz odnoszę wrażenie, że nawet z premedytacją są w użyciu lepsze materiały, podzespoły bo nimi się lepiej i szybciej pracuje. A końcowy efekt jest powiem szczerze godny podziwu i uznania. Jednocześnie z dużym zdziwieniem to piszę. To wcale nie jest takie oczywiste jak by się mogło wydawać. Widziałem dużo droższe kolumny, których jakość wykonania, spasowania, użyte podzespoły od strony optycznej i estetycznej. Pozostawiały nie trochę ale naprawdę sporo do życzenia... Także od strony jakości montażu i wykonania śmiało wystawiam ocenę 10 na 10 możliwych. Zaznaczę, że to dotyczy wszystkich kolumn. Tych z serii budżetowej jak i najwyższych. Projekt stylistyczny kolumn. Jeden lubi np. kwadratowe KEFy inny np. powyginane Sonusy. Nie mi oceniać ludzkie gusta. Brzmienie. Na pewno powinienem napisać. To jest całkiem inne granie niż szpilka, beryle. W zakresie nisko, średnio i wysoko tonowym. To są całkiem inne głośniki o innej barwie. Grają po ciepłej stronie. Bardzo naturalnie i muzykalnie. Mają niesamowita dynamikę. Sypią smaczkami jak z rękawa. Różnica w bezpośrednim porównaniu do revelatorów i iluminatorów jest taka jakby słuchać w mono i nagle przełączyć się na stereo. Serio ! Tu nie ma doszukiwania się różnic na granicy percepcji. Jeśli myślałeś, że Revelator i Iluminator gra świetnie to Cię informuję, ze wg. mojej oceny... Tu było mono jest stereo ! To jest taki przeskok. Połączenie niskich, średnich i wysokich tonów jest po prostu świetne. Tu żadne pasmo na siebie nie nachodzi. One się wzajemnie uzupełniają. Pan Paweł świetnie je zszył. Dodatkowo duże rozmiary głośników powodują to, że grają z dużą swobodą i lekkością. Zero zamulania, buły. Jest dosyć aksamitnie miękko. Zero ostrej gry. Jest budujący drive. Nisko tonowy ładnie buduje i okala dźwiękiem, jego masą, powietrzem... ale nie niskim zejściem. Jest bez dwóch zdań lepszy od duetu 2 x 18cm na revelatorze. Takie mi porównanie przyszło do głowy. To tak jakby dwóch wokalistów nabrało powietrza i coś śpiewali. Gdy revelator wypcha całe powietrze z siebie i się już tylko krztusi próbując złapać oddech... Elipticory jeszcze swobodnie i z wdziękiem grają, grają i grają... Jak ten reklamowy króliczek Energraizera. Po za tym wspomniana barwa. Elipticor ma dużo lepszą i bardzo spójną i ogólnie ciekawszą. Uważam, że to jest świetny układ trój drożny. Generalnie pod każdym względem są lepsze. Bardzo audiofilskie brzmienie jako całości. Słuchając tych kolumn bez kompleksów możesz je porównać do nazwijmy to popularnych - Dali Epiconów 6, 8 - nie słuchałem, KEF Reference 5, Monitor Audio PL 300 II. Świetnie idzie im odtwarzanie nawet słabo nagranych płyt. Tam gdzie wcześniej po prostu szukałem innej wersji nagrania lub szedłem dalej. Tak tym razem słuchałem :) oraz co dla mnie osobiście jest wręcz wisienką na torcie. Mają naprawdę sporo cech wspólnych z pasywnymi ATC 150 oraz YG Acoustics Halley 1,2. Co je łączy? Otóż barwa, lekkość swoboda, wdzięk w jaki sposób grają. Wręcz niedowierzanie z mojej strony... Kilka słów o basie. Robiący wrażenie ale nie zejściem jak najniżej a swoją eterycznością, szybkością, wielobarwnością. Sądzę, że w wielu pokojach może się fajnie zgrać z akustyką ze względu na brak tego wzbudzającego drżenia ścian najniższego zejścia. Co jest i zaletą i wadą. Zaletą bo raczej nie powinien wzbudzać w pokoju złych i niechcianych rezonansów, buły i będzie je łatwo ustawić. Ale z wszech miar ten bas jest czysto audiofilski. Wadą może brakować najniższego zejścia. Ale tylko tej jednej składowej najniższego zejścia z całej reszty wybornej... Jeśli chodzi o bas to jak pytanie w Royce Rolls o osiągi - podobno wszystkim mówią, że są wystarczające... I coś w tym jest. O huracanie dwa słowa dodam. Próbując znaleźć jakieś porównanie. W bezpośrednim porównaniu jak gra huracan za 14,5 tys., para ? Które na moje uszy, są bardzo fajnymi kolumnami w swojej cenie. Gra w moim odczuciu na pewno co najmniej na takim samym poziomie lub lepiej jak słuchane np. PMC 5.26 -, Gato Audio FM30, FM 50, Sonus Faber olimpica III to tak przykładowo tego co słuchałem. Reasumując. Ja, zwykły użytkownik, muzyk amator, multiinstrumentalista. Nie kupiłem, Dali Epicon 6, KEF Reference 5, Monitor Audio PL 300 II. Kilku innych modeli kolumn. Zdecydowałem się za to, na zamówienie kolumn na serii ellipticor od YB Audio. Moje odsłuchy tylko upewniły mnie w słuszności swej decyzji. Raz jeszcze dziękuję Panu Pawłowi i Robertowi z YB Audio za poświęcony mi czas.
  43. 5 points
    Wybaczcie - ci, którzy faktycznie są zainteresowani tematem i pytają mnie o różne rzeczy z nim związane - ale ja muszę zrezygnować z dalszej dyskusji. Widzę tu wpisy, które są zaczątkiem typowego bicia piany, a nie dyskusji merytorycznej. Najpewniej wynika to z braku odpowiedniej praktyki ich autorów. Kiedyś zapewne też bym to negował, ale obecnie już tę praktykę mam, długą drogę doświadczeń przeszedłem, mam podstawy teoretyczne oraz wiedzę praktyczną i nie chce mi się kogokolwiek na siłę przekonywać, a jedynie opisuję stan faktyczny, żeby się tym podzielić. Nie mam w tym ani misji, ani zarobku. Z brzmieniem „live” i z tym, jak brzmią żywe instrumenty jestem dobrze zaznajomiony, z powodu swoich amatorskich przygód z muzyką i muzykami. To też pozwala mi ocenić, kto ma rację, a kto nie, pisząc o brzmieniu zestawów audio i o tym, które brzmienie jest bliższe temu naturalnemu. I to też wykorzystałem kompletując swój sprzęt, przechodząc przez typowe, niskosprawne kolumny podstawkowe, większe wolnostojące, ale nadal na typowych niskosprawnych głośnikach, wzmacniacze w klasie A i AB, aż do tego, co mam obecnie. No właśnie. Ty to wiesz, bo się sam o tym przekonałeś, podobnie jak ja. Życzę oponentom, żeby też mieli taką możliwość (a w pierwszej kolejności - chęci), bo takie brzmienie to naprawdę spełnienie naszej pasji.
  44. 5 points
    OK., widzę, że jednak bez odrobiny nauki (jestem naukowcem, więc pozwólcie, że użyję właśnie słowa „nauka” 😉 ) się nie obędzie, a i też parę mitów ponownie będzie trzeba obalić. Pomieszczenie nie ogranicza dynamiki, bo dynamika to rozpiętość pomiędzy poziomem dwóch sygnałów, odtwarzanych przy założonym poziomie np. zniekształceń. Pomieszczenie i jego wymiary wpływają na rozkład modów, czas pogłosu, echa łopoczące i inne efekty akustyczne, niekorzystne z punktu widzenia jakości odtwarzanego w danym pomieszczeniu dźwięku. W większym pomieszczeniu (o czym też piszę dalej) łatwiej jest zapanować nad niektórymi z wyżej opisanych zjawisk i łatwiej jest uzyskać lepsze brzmienie, ale nie ma to czegokolwiek wspólnego z dynamiką w sensie stricte, a z wymienionymi już efektami. Gdyby wielkość pomieszczenia miała na dynamikę negatywny wpływ, to w samochodzie w ogóle by jej nie było, a jest i to czasami, przy dobrym sprzęcie grającym, na bardzo wysokim poziomie. Większe kolumny to przeważnie większe problemy, zgadza się, ale tylko w małych pomieszczeniach, a to też nie zawsze. Większe kolumny, zbudowane na większych głośnikach, z zasady schodzą na basie niżej. W związku z tym w większym stopniu, niż małe głośniki, pobudzają niskoczęstotliwościowe mody pomieszczenia, często wywołując efekt buczenia, „poduchy”, itp. i dotyczy to właśnie, przede wszystkim, małych pomieszczeń, gdzie owe mody lokują się relatywnie wysoko na skali częstotliwości basowych i są relatywnie silnie wyizolowane. Czy więc nisko schodzący bas jest wadą? No umówmy się, że taka teza nie jest fair ;-). Tutaj nie należy usprawiedliwiać małych głośników tym, że one tych problemów (które wynikają z ich ograniczeń, a nie przewag) nie mają, tylko odpowiednio zaadoptować akustycznie pomieszczenie i/lub ustawić kolumny, minimalizując wpływ wspomnianych modów a maksymalizując korzyści płynące z zastosowania dużych „paczek”. Oczywiście, małe kolumny potrafią wypełnić dźwiękiem duże pomieszczenie. Ale jest to dźwięk pozbawiony faktycznej dynamiki i jakości. Aby z małego głośniki uzyskać duże ciśnienie akustyczne, należy jego układ drgający zmusić do pracy przy dużych wychyleniach. Powoduje to następujące problemy: 1) Wzrost zniekształceń wynikających wprost z dużych wychyleń i nieliniowości pracy zawieszeń. Dotyczy to każdego głośnika na świecie, niezależnie od ceny. 2) Wzrost temperatury cewki powodujący kompresję termiczną mocy, a tym samym kompresję dynamiki, efektywności i maksymalnej głośności. Dotyczy to każdego głośnika na świecie, niezależnie od ceny. Producenci głośników domowych nie definiują tego parametru, ale producenci sprzętu profesjonalnego tak, i to niemal zawsze, bo jest to jeden z głównych wskaźników tego, jak głośnik będzie zachowywał się przy dużych poziomach dostarczonej mocy, wymaganych przy konieczności nagłośnienia dużych przestrzeni. 3) Wzrost wartości prądów wirowych generowanych w napędzie, a tym samym generowanie efektów opisanych w pkt. 2. Dotyczy to każdego głośnika na świecie, niezależnie od ceny, aczkolwiek w naprawdę dobrych głośnikach (i nie są to Scan Speaki, Vify, Dynaudio, Accutony, itp.) problem ten jest rozwiązywany. Nie wiem, czy porównywałeś kiedyś granie małych głośników z graniem dużych głośników w dużych pomieszczeniach. Ja to robiłem, nie raz. Małe głośniki to w takiej sytuacji proteza dźwięku. Muzyka rockowa, czy muzyka symfoniczna odtwarzane na realistycznym poziomie głośności to cel nieosiągalny, a nawet gdyby dało się go osiągnąć, to brzmiałoby to fatalnie, z powodu lawiny generowanych przez mały głośnik zniekształceń. Taka sama sytuacja występuje również w małych pomieszczeniach, przy chęci zagrania naprawdę głośno. Bardzo bym chciał, żeby fizyka w tym przypadku nie działała, bo sam oszczędziłbym kilkadziesiąt tysięcy złotych, które wydałem na „duże” kolumny i „duże” wzmacniacze, no ale niestety – fizyka pozostaje niewzruszona ;-).
  45. 5 points
    W moim systemie jakby koc spadł z kolumn, system się otworzył i całość gra o dwie i pół klasy lepiej.
  46. 5 points
    To „zaparcie“ z tymi bassrefleksami na tym forum jest niesamowite. Tutaj pomiary dwoch diametralnie roznych zestawow glosnikowych w tym samym pomieszczeniu - 3Cube z obudowa zamknieta i przetwornikiem 18“ - B&W 804 z basrefleksem i przetwornikiem 6,5“ Czy nie podpada Ci tutaj pewne „podobienstwo“ pikow i dolkow mimo zupelnie roznych zestawow glosnikowych? Widze ze wiekszosc towarzystwa ciagle ignoruje znaczenie /wplyw pomieszczenia i nadal koncentruje sie nad basstefleksami, zwrotnicami i przetwornikami :-)
  47. 5 points
    A ile tego kabla 5-10 metrów ? , rozkręć kolumnę i zobacz przez jakiej średnicy drucik przeciska się ten ''dół'' :)) , patrz cewka filtra gałęzi niskośredniotonowej , no chyba że masz tam wypasioną cewkę minimum 10AWG ,lub 3mm np. w cenie 0k 300- 400 zl sztuka , a tak to se dodałeś dołu że hoho :))
  48. 5 points
  49. 5 points
    Każdy kit jest dobry, by wcisnąć klientom 8k 😀 Branża wymusiła przyspieszoną ewolucję ludzkiego aparatu widzenia.
  50. 4 points
    Uczestniczyłem już w wielu takich wojenkach, argumenty które nieraz padają są żenujące , a sprawa jest dla mnie przynajmniej prosta , dopóki ktoś pisze że słyszy to znaczy , że słyszy i już. Jak ktoś oświadcza , że chce nabyć kabel sieciowy za milion do amp. KD. to mu wolno , jak poprawia akustykę pokoju za pomocą interkonektów to jego wola. Ale na Boga , nie gadajmy dogmatami , że kabel X coś tonuje , wyostrza , poprawia, zawęża , rozszerza , dodaje , odejmuje itd. A jak już tak piszemy to dodajmy U MNIE . To , że piszą tak użytkownicy / doradzając innym/ jaki kabel ,co zmieni w dźwięku ich systemu jest po prostu zwykłą manipulacją , bazującą na specyfice tego hobby , iż każdy chce mieć lepszy dźwięk i będzie się chwytał każdej możliwości. A tak się składa , że kable kuszą ,bo je łatwiej wymienić niż cały system. Jak można określić na odległość zmiany u kogoś nawet w przypadku kolumn lub wzmacniacza, nie mając absolutnie pojęcia o akustyce jego pomieszczenia, a co dopiero kabli. Jak działa siła autosugestii przekonałem się ostatnio , zrobiłem n-ty kabel IC , tym razem z Neotech NEI - 3002 III z wtykami tejże firmy , wpiąłem między pre a końcówkę i .......usłyszałem zmianę w dźwięku ....przez pięć sekund. Wróciłem do PSC R 30 , jeszcze raz Neotech i zmiany już nie było :)
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.