Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 09/09/09 in Blog Entries

  1. 6 points
    Wilson Audio Alexia Dane techniczne (wg producenta) Rodzaj obudowy niskotonowej: bas-refleks, wentylowana do tyłu, Materiał X Rodzaj obudowy średniotonowej: wentylowana do tyłu, Materiał X/S-material baffle Rodzaj obudowy wysokotonowej: zamknięta, Materiał X Przetworniki basowe: 8cali (20.3 cm) 10 cali (25.4 cm) Przetwornik średniotonowy: 7 cali (17.8 cm) Przetwornik wysokotonowy: 1 calowa kopułka jedwabna (2.54 cm) Skuteczność: 90 dB / 1 W / 1 kHz Impedancja nominalna: 4 ohm / minimum 2 ohm dla 80 Hz Minimalna moc wzmacniacza: 20 W na kanał Pasmo przenoszenia: +/-3 dB 20 Hz - 33 kHz Wymiary: Wysokość: 135.3 cm z kolcami Szerokość: 38.7 cm Głębokość: 53.7 cm Waga (na kanał): 116.1 kg Cena 272 000zł para. Wilson Audio Alexia to środek oferty tego amerykańskiego producenta. Kawał solidnej skrzyni grubo ponad ponad 110kg/szt. Wnętrze jest wykonane z mdf a zewnętrzną "skorupę" stanowi tajemniczy materiał "X". Jest to jakiś ciężki kompozyt, który moim zdaniem bardzo dobrze wpływa na sztywność całej konstrukcji. Wnętrze wytłumione lekką pianką. Odnośnie wyglądu to są zwolennicy słynnych "lodówek" jak i zagorzali przeciwnicy. Mi wszystkie wyższe modele z "głowami" podobają się dużo bardziej niż podstawowe serie. Zwłaszcza detale wykończeniowe zasługują na pochwały. Minus to maskownice mocowane na kołki i czarny filc okalający przetworniki. Zestaw samych przetworników to wysoka półka, głównie Scan Speaka. Mamy tutaj modyfikowaną kopułkę wysokotonową D2904/7100, 2 niskotonowe serii 26W/8861T00 oraz 22W/8851T00 (ze zdjętymi gumami osłaniającymi kosz), jako średniak posłużył oemowy głośnik na bazie SB Acoustic, membrana pomiędzy NRX a Satori ale bez powlekania. Koszt na bazie Scan Speak Discovery. Głośnik z pewnością niezbyt drogi w zakupie ale ciekawszy w brzmieniu od standardowego Satori. Przyłącza głośnikowe tylko pojedyncze i umieszczone bardzo blisko siebie. Podpięcie kabli Mita jest niezbyt wygodne i łatwo doprowadzić do przypadkowego zwarcia. W tych pieniądzach oczekiwałbym przynajmniej bi-wire od WBT. Wygodne kółka pozwalają łatwo ustawić kolumny w miejscu docelowym i wkręcić kolce. Kolumny lubią sporą dawkę energii ale nie są jakieś wybitnie prądożerne. Wszystkie końcówki , które miałem radziły sobie z nimi bez problemu nawet niezbyt mocne VTLe. Oczywiście pełnię możliwości pokazały na 2 ohmowycm odczepie monosów WM300, z tymi grały najdynamiczniej. Świetnie sobie z nimi radziły zarówno d`Agostino Progression (monobloki nawet za mocne), starszy Krell FPB 700cx oraz mocarny Gryphon Antileon Evo . Brzmienie: Bardzo lubię brzmienie dobrej klasy Scan Speaków i tym razem basowe również mnie nie zawiodły. Bas niższy i średni był energetyczny, ze sporą dawką energii i tylko minimalnie zaokrąglony, efekt subwooferowy mniej dokuczliwy niż w Magico S5mk2. Brakuje mu konturu i zwinności mniejszych braci ale taka prezentacja jest w pełni akceptowalna. Potęga dużych składów symfoniki była oddana w prawidłowy sposób. Takie Trennery nie mają z nimi żadnych szans w tym aspekcie. Kolumny nie przesterowywały się nawet przy dużych spiętrzeniach dźwięku. Motoryka i siła w elektronice na wysokim poziomie, bas syntetyczny z pewnością brzmi na nich efektownie. Modyfikowany średniak jest zszyty z basem nieporównywalnie lepiej jak w Davone Grande ale nadal brakuje większego wykopu w zakresie basu wyższego, perkusja i werbel jeszcze znacząco odstawały od kolumn odniesienia czy tym bardziej grania "na żywo" ale na tle pozostałych to przyzwoity poziom. Życzyłbym sobie także więcej barwy w zakresie basu i średnicy, instrumenty smyczkowe oraz "dęciaki" powinny być lepiej nasycone i posiadać bogatszy koloryt. Szczególnie na tych ostatnich wyraźnie słychać pewne zachwiania równowagi tonalnej oraz dość natarczywy charakter w wyższym zakresie pasma. Moim zdaniem konstruktor w miarę umiejętnie wykorzystał potencjały tych przetworników i wycisnął co mógł, reszta wyszła jak wyszła. Oczywiście jakby lepiej dociążył niższą średnicę zachowując motorykę i kontur całość byłaby jeszcze lepsza. Najwięcej problemów przysparza góra pasma, wysokie tony są stanowczo zbyt mocno wypchnięte i akcentowane. To typowy (niestety) zabieg w dzisiejszych czasach aby zrobić wrażenie na mniej osłuchanych osobach. Bardzo dobry głośnik wysokotonowy, który przy cichych odsłuchach pokazuje klasę i rozdzielczość został w tym przypadku stanowczo zbyt uwypuklony. Cierpi na tym również wyższa średnica, przy głośniejszym słuchaniu lub poziomie live jest stanowczo zbyt ofensywna. Rock, metal, muzyka popularna staje się wtedy męcząca a całość zaczyna zlewać w nieakceptowalną kakafonię dźwięków. Dźwięk traci na masie, staje się zbyt twardy i suchy. Prezentacja przechodzi w jazgotliwość czego absolutnie nie akceptuję. Jasno nagrane płyty powodują tak dużą ilość wysokich tonów, że całość zaczyna szeleścić , przytłaczać i mocno męczyć. To widać taka nowoczesna forma strojenia, której ja nigdy nie pojmę. Po podpięciu jakichkolwiek kolumn z lat 90-tych słychać, że skraje pasma a zwłaszcza góra są stanowczo za głośne w stosunku do reszty. Budowa sceny zdecydowanie lepsza niż szerokie paczki typu Trenner ISIS, Davone Grande, Harbeth 40.1, szerokość mogłaby być jeszcze lepsza ale z głębią czy sweet spotem u mnie nie było problemów. Znalezienie do nich optymalnej elektroniki nie będzie sprawą łatwą, musi być bardzo dynamiczny wzmacniacz w zakresie basu ale z dobrze nasyconym środkiem i stonowaną górą pasma. Z tranzystorów nowy Gryphon byłby dobry gdyby miał szczuplejszy bas. Z lamp widzę wyłącznie mocne konstrukcje na EL34 lub pokrewnych, nieco twarde i szczupłe KT raczej odpadają. Zalecany odczep na 2 Ohmy. Źródło tak dynamiczne i gładkie jak to możliwe.
  2. 6 points
    Ze względu na olbrzymią ilość Waszych próśb postanowiłem zaryzykować i otworzyć poniższy blog. Chciałbym w nim poruszyć swoje ponad 20 letnie przygody ze sprzętem audio i podzielić się radością oraz troskami z tym związanymi. Otrzymuję coraz większą ilość sprzętu do przetestowania, zaopiniowania jak gra więc pomyślałem, że warto podzielić się przemyśleniami. Wybaczcie, że nie zachowam pełnej chronologii ale ilość sprzętu na przestrzeni lat była tak olbrzymia, iż nie wszystko pamiętam dokładnie. Obecnie staram się fotograficznie dokumentować powierzone sprzęty, chyba że właściciel sobie tego nie życzy. Wtedy przekażę jedynie opis wrażeń słuchowych. Jestem niezależnym audiofilem, dla którego liczy się wyłącznie dobre brzmienie. Ceny, metki, reklamy i blichtr mnie nie interesuje. U mnie dostaniecie wyłącznie nagą prawdę, której próżno szukać w innych miejscach sieci. Jestem osobą niezależną, nieprzekupną i całkowicie odporną na zewnętrzne próby manipulacji także jakiekolwiek próby tego typu od razu będą skazane na przegraną. Z góry przepraszam wszystkich, którzy mogą się poczuć urażeni moimi opiniami i wrażeniami odsłuchowymi. Zaznaczam, iż są to subiektywne opinie moje i moich gości oraz przyjaciół uczestniczących w niezwykle licznych odsłuchach. Podstawą do rzetelnych testów jest właściwa platforma. Dysponuję pomieszczeniem głównym w pełni zaadaptowanym akustycznie o powierzchni około 90m2 (wysokość 3,2m). Zasilanie stanowią 3 niezależne linie, 2 dla urządzeń o dużym poborze mocy i 1 dla reszty. Końcówki mocy, wzmacniacze są zasilane z dedykowanych listw sieciowych Amplifona, sprzęt o małym poborze mocy jest zasilany z kondycjonera Gigawatt PC-4 Evo. 8 kabli zasilających stanowią Transparenty Powerlink MM oraz MM2. Źródło główne to transport plików dCS Vivaldi Upsampler Plus, źródła pomocnicze to dCS Network Bridge, Esoteric P01, Audiomeca Mephisto II, Forsell Air Reference, McIntosh MCD1000. Przetwornik główny dCS Vivaldi, przetwornik pomocniczy dCS debussy. 2 x zegary rubidowe 44,1 oraz 48 kHz Jays Audio custom. Przedwzmacniacz pomocniczy Jeff Rowland Connsumate. Wzmocnienie główna monobloki lampowe Amplifon WM300, wzmocnienie pomocnicze monobloki lampowe Amplifon SET140. Okablowanie sygnałowe MIT z serii Shotgun Evo, okablowanie pomocnicze MIT Oracle MAX rev2, okablowanie cyfrowe Transparent Reference digital, okablowanie cyfrowe pomocnicze Shunyata Sigma i wiele innych. Kolumny główne Studio 16hz Ethos Arctico Signature, kolumny pomocnicze Martin Logan CLX art. Na początek wrzucę mały wycinek zdjęć urządzeń, które miałem lub mam obecnie. Jak przekopię się przez góry opisów to załączę następne. Wybierzcie sami od czego mam zacząć. W załączniku pomiar akustyczny z mojego pokoju testowego.
  3. 5 points
    Stereofoniczna końcówka mocy Gryphon Antileon EVO Sterowanie dotykowe przez podświetlane piktogramy na panelu czołowym Moc RMS Czysta klasa A 2 x 150W, 2 x 175W/8Ohm, 2 x 1200W/1Ohm, 2 x 5000W/0,25Ohm Moc szczytowa 5000W Ustawienia prądu podkładu 3 nastawy prądu podkładu: wysoki, średni i niski lub BIAS automatyczny poprzez układ Green Bias Odstęp od zakłóceń nieważony w paśmie 20Hz-20kHz < -78dB Odstęp od zakłóceń ważony A < -81dB Dynamika 111dB Poziom zniekształceń (THD+N) < 0,06% przy 50W < 1% przy 150W / 8Ohm Czułość wejściowa 0,975V Wzmocnienie +31dB Pasmo przenoszenia 0 - 350KHz Separacja kanałów nieskończona Impedancja wejściowa 20kOhm Impedancja wyjściowa <0,04Ohm Wejścia 1 x pozłacane gniazdo XLR gniazdo triggera 12V Wyjścia 2 pary pozłacanych terminali głośnikowych Pobór mocy w stanie gotowości < 0,5W Pobór mocy w stanie jałowym 500W na kanał (bias wysoki), 175W na kanał (bias średni), 75W na kanał (bias niski) Pobór mocy maksymalny 2500W na kanał Pojemność kondensatorów 670000 uF Rodzaj wtyczki zasilania 2 x 15A C15/C13 Wymiary 57 (szer.) x 26 (wys.) x 60 (głęb.) Waga 110 kG Cena: 153 380zł Rewelacyjnie wykonana końcówka mocy, pracująca w kasie A. Ciężar bagatela 110kg! Konstrukcja jest świetnie opisana w internecie więc nie będę powtarzał. Z pewnością jest to jedno z lepiej rozpoznawalnych urządzeń w świecie audio. Mi wygląd i obsługa bardzo przypadł go gustu. Świetne przyłącza głośnikowe, bardzo wygodne w obsłudze. Podwójne zasilanie dla każdego kanału. Obowiązkowe podłączenie kablami XLR, innego wejścia nie ma. Brzmienie: Dźwięk tej końcówki mocy nawiązuje do przedwzmacniacza Pandora ale jest jeszcze bardziej analogowy. Zakres średnio wysokotonowy jest idealnie spójny, pięknie oddana barwa, nasycone ale rześkie i świetnie czytelne wokale bez cienia rozmycia. Bardzo dobre dociążenie dźwięku, głosy zarówno żeńskie jak i męskie grają realistycznie i równo. Nie można przyczepić się ani do artykulacji ani osadzenia w przestrzeni. Scena dźwiękowa jest odpowiednio szeroka i głęboka, plany bardzo czytelne (szczególnie lokalizacja na skraju sceny robi wrażenie). Świetna przejrzystość i napowietrzenie dźwięku bez ostrości znanej ze starych serii. Mikro i makrodynamika tego zakresu referencyjna. Góra ma nieco perlisty i jedwabisty charakter ale połączony z dużą rozdzielczością. Do wybrzmień i wszelkiej maści plankltonu nie mam wiele zastrzeżeń. W tym zakresie razem z dCSem i Ethosami 16Hz to prawdziwy spektakl. Jedynie najlepsze lampy oferują więcej wybrzmień i jeszcze lepszą górę pasma, ale to naprawdę margines wszystkich urządzeń. W tranzystorach Gryphon z pewnością jest w ścisłej czołówce. Bas zasługuje na oddzielny opis, mięcho, potęga i mordercza siła. Ten zakres jest nieco efekciarski, konstruktor dość mocno go dociążył i podbarwił. Tracą na tym delikatniejsze instrumenty klasyczne jak wiolonczela, kontrabas czy gitary basowe. Ich brzmienie staje się zbyt masywne, pogrubione i nieco nienaturalne. Symfonice i dużym składom szczególnie to nie szkodzi a nawet dodaje potęgi i masy. Pomimo, że jest to klasa A, a basu jest dużo to jego dynamika i siła jest zadziwiająca. W sumie to najlepszy bas z A klasy jaki słyszałem. Nie ma zwinności D`Agostino Progression Mono ani Amplifona WM300 ale wielu osobom taka prezentacja może się spodobać. Do lżej lub chudziej grających zestawów polecam sprawdzić tą końcówkę. W sumie gdyby poprawić spójność części basu z resztą pasma to jedne z ciekawszych urządzeń jakie słuchałem. Obecna seria gra zadziwiająco klasowo, analogowo i przyjemnie z świetnym drivem i wykopem a to w muzyce jest podstawą. Z pewnością pozwala na stworzenie zestawu grającego blisko live a jest to niebywała sztuka. Nawet grając bardzo głośno urządzenie ma kontrolę nad tym co dzieje się z dźwiękiem, siła spokoju najlepiej oddaje charakter tej bestyjki. To rzadka umiejętność, którą posiadają nieliczne sprzęty audio. Znam wiele urządzeń grających przyjemnie ale bez dynamiki i bezjajecznie, tutaj mamy to czym powinna być prawdziwa muzyka.
  4. 5 points
    Zacznę od refleksyjnego „disclaimera.” Sam się dziwię, że piszę o audiofilstwie, coraz mniej i rzadziej udzielając się na forum. Nie zależy mi na odezwie lub reakcjach, nie chcę udzielać się w polemikach. Są ciekawe wątki na AS, ale one przeważnie pisane i rozwijane są przez zawodowców znających się na temacie szczegółowo, operujących liczbami i imponującą wiedzą. Poza tym dyskusje są mierne i jałowe – no bo jak pisać o czymś co ma sens jeśli się nie słyszy, jak to gra „w terenie”? Jak zweryfikować doświadczenie i umiejętności autora wpisu? Jak pisać poważnie skoro wiadomo, że wymiana skończy się prostacką jatką? Tak urządzono na tym świecie – gdzie akcja, tam reakcja; gdzie mądrość tam głupota. No i niestety (a może na całe szczęście?) jak mawiał Gombrowicz, żyjąc przeglądamy się w twarzach prostaków. W oczach natury każde zdanie się liczy. W zasadzie pisząc blog, oceniając czyjąś opinię jako prostacką, już stajemy się prostakami – próbując mieć jakieś własne, uparte zdanie w tym oceanie wirtualnej przestrzeni, gdzie wrzuca się do woli śmieci umysłu, tak jak wrzuca się dziś, w ogromnych ilościach, plastik do Oceanu Spokojnego. Jednakże mija już dojrzałe naście lat odkąd zacząłem wtapiać czas i zasoby finansowe na swoje hobby i doświadczenie to zaczyna wypierać potrzebę jakiejś formy wyrazu. Dziwne jest to, że od kilku lat głównym kontaktem medialnym ze światem jest cudowny YouTube (wiem też to znasz! ), ale, może dla zachowania równowagi emocjonalnej i w obronie przed fiksacją audiofilską nie wpisywałem do przeglądarki Youtube niczego co miałoby jakikolwiek związek ze sprzętem audio. Stosunkowo niedawno złamałem te zasadę. Można powiedzieć, że poznałem ludzi, z którymi dzielę beznadziejną pasję – kosztowną, absolutnie nie gwarantującą satysfakcji. Poznałem Japończyków mieszkających w klitach naładowanych hiendowymi pakami. Jeden z nich zainstalował słup energetyczny przy swoim mieszkaniu, żeby sprzęt miał dobry prąd, bo, jak słusznie ów pan stwierdził, zły prąd jest jak zepsuta krew w organizmie. Na chorej krwi – domyślamy się – nawet mocny organizm nie pociągnie. Ostatecznie na YouTubie regularnie słucham dwóch amerykańskich kanałów: Audiophilac i Zero Tolerance. Ten pierwszy, (spolszczę go jako Audiofiliaka) i skupię się na nim, to Steve Guttenberg, rasowy nowojorczyk. Guttenberg wypowiada się, czyli nagrywa kilkuminutowy klip, codziennie; wie na temat sprzętu dużo. Słuchał sprzętów dużo jako pasjonat ale i jako sprzedawca hiendu przez kilkanaście lat. Steve ma swoje lata, ale trzyma się świetnie, wygląda dobrze. Niczym stary, dobry wzmacniacz Sansui – oczywiście na chodzie – Audiofiliak kreuje się na luzaka z lat 70tych; dłuższe, może nawet podkręcone włosy, codziennie inna koszula – gusta i kolory hippisowskie. Z mowy i oblicza jest typowym nowojorskim Żydem, spokojny ale wygadany (głos, akcent i intonacja przypomina mi Woody’ego Allena). Wygląda na to, że ma jeszcze swoje zęby. No i te oczka: błyskotliwe, przenikliwe i epatujące pewnością siebie. Może tylko dłonie – którymi od czasu do czasu sprawnie wymachuje, jak przystało na amerykańskiego TV-hosta – wskazywałyby na wiek 70 + , a wiec na wcześniejsze stadium nobliwej sędziwości. Audiofiliak sprzedawał sprzęt, miedzy innymi, bardzo bogatym Azjatom, co pozwoliło mu na wglądw bardzo ekstrawaganckie pomysły i eksperymenty doskonalenia dźwięku stereo w domu. Okazuje się, że bez względu na to czy kupujesz coś z „entry level” czy jesteś szejkiem, problemy z „ustawieniem” hi fi i rozczarowanie z tym związane są dokładnie te same. Z rozbawieniem przyjąłem do wiadomości, że obrzydliwie bogaci Azjaci potrafią zostawić sprzedawcy kilka tysięcy dolarów napiwku, na przykład, nie kwapiąc się, by odebrać swoją kaucję za wypożyczenie kilku referencyjnych IC. Prawdą jest, że to właśnie Steve zainspirował mnie, żeby nie patrzeć na audiofilską stronę swojego życia ze zgorzknieniem, a może, i to całkiem często z politowaniem. No bo ile można wtapiać pieniędzy, by wielokrotnie powracać do tego samego punktu? Okazuje się, ze do wielu prawd, wygłaszanych przez starszego kolegę, powiedzmy nestora – a szanować starszych mnie życie nauczyło – doszedłem sam, wymieniając komponenty i głośniki – odsuwając je od ściany, migrując po pokoju i po pokojach; zmieniając kable, ustawiając elektronikę i monitory na różnych powierzchniach, przesuwając meble i marszcząc zasłony, wciskając materace, styropiany lub karimaty między komodą a ścianą. To się nazywa pasja, a ta musi czegoś nauczyć, pod warunkiem, że trwa latami i buduje – jak Steve – dziedzictwo doświadczeń. W dziele tym, spotkania z technologią oraz spotkania z ludźmi są jednakowo ważne. Ale dochodzi do tego jeszcze świadectwo zmysłów oraz także odwaga, żeby przyznać się, że słyszysz dokładnie to, co słyszysz. Jeśli wpakowałeś oszczędności w przyjemność wypakowania wzmacniacza albo daca, który zbudowany jest jak czołg, ma szczotkowany panel przedni, piękny wyświetlacz, no i fantastycznie pachnie nowością – ale to nie gra u Ciebie, albo nie gra w ogóle, to nie jest to przyjemność, którą poszukuje audiofil lub amator wykwintnego odsłuchu muzyki w domu. Stwierdziłem, że moje doświadczenie jest bezcenne. W przeciwieństwie do Steve’a, który zajmuje się tematem od dekad, jest człowiekiem żyjącym w jednym z najbardziej dostatnich i ruchliwych i miejsc na ziemi, nie miałem dostępu do setek urządzeń ani głośników. W tym co robiłem kierowałem się zasadą minimalizmu, założyłem bowiem, że na swoje hobby nie powinno się wydawać zbyt wiele pieniędzy. Kupić porządne głośniki, dobry wzmacniacz – spróbować dzielonej amplifikacji – źródło, odtwarzacz, gramofon, może streamer – od czasu do czasu podłączyć magnetofon … wystarczy. Założyłem także, ze nie będę robił ze swojego pokoju studia. Dom to dom, ma być przytulny i funkcjonalny, nie chcę mieszkać w jaskini z dyfuzorów i ze ścianą elektroniki. Nie jestem elektronikiem – nie mogę konstruować własnych wzmacniaczy, nie będę próbował. Jednakże próbowałem wszystkiego, co było w zakresie moich możliwości technicznych. Kleiłem i skręcałem stendy, szafki, testowałem ustroje antywibracyjne własnego pomysłu, zawieszałem skrzynki na sprężynach, doprowadzałem osobne kable z rozdzielnicy by zasilić tylko sprzęt. Testuje dwa systemy w dwóch różnych pokojach, w dwóch różnych domach. Każdy eksperyment mnie więcej nauczył niż wymiana elektroniki. Można powiedzieć, ze zrobiłem dużo bez ustawicznego sprzedawania i kupowania. Dziś wiem, że nie ma sensu napalanie się na klocek na podstawie lektury recenzji. Jeśli odtwarzacz, wzmacniacz, kolumna mają przebieg wiele tysięcy kilometrów najprawdopodobniej nie zagrają tak jak w recenzjach. „Nienaprawiany” „nierozkręcany” przez dwadzieścia lat znaczy tyle, co zużyty i nadający się tylko do reanimacji. Przykłady i mądrości mogę mnożyć. Jako audiofil ze skromnym doświadczeniem ilościowego przerzucania sprzętu, często kiwam głową słuchając ludzi takich jak Guttenberg – mówię sobie: „dokładnie tak jest.” Sprzęt nie zawsze gra tak samo, kupujesz drogo – będzie coraz trudniej wyegzekwować deklarowaną rozdzielczość, sprzęt nigdy nie gra w idealnych warunkach. To jest Twój sprzęt, Twój pokój, Twoja ściana. To musi tu zagrać. Nie stawiaj głośników przy ścianie… nie stawiaj wzmacniacza byle gdzie… etc. Moją wiążącą myślą na dziś niech będzie przekonanie że, w poszukiwaniach „swojego” systemu, liczy się własna przytomność oraz prawda, że, w hobby tym, zresztą jak w każdym innym zajęciu, bardzo łatwo coś przedobrzyć. Wspaniałe rozprawy techniczne, ustalanie norm, parametryzacja celu i zadań sprzętu, obliczanie optymalnych ustawień głośników przeważnie, o ile nie zawsze, nie przełożą się na wymierny i oczekiwany efekt. Jeśli dopieścimy jeden aspekt ustawienia – pojawi się kolejny problem – ani obejrzymy się a sprzęt rozrośnie się o rodowane końcówki i wtyki, wymyślne gniazdka, patentowane podpórki pod kable. Kondensatory tańsze zostaną zastąpione droższymi, okablowanie budżetowe okablowaniem markowym, luty cynowe lutami cynowymi z domieszką srebra. Czy to nam zrobi dobrze i poprawi dźwięk? W kategorii jakości odsłuchu muzyki w domu – nie, ponieważ zjawiska życiowe rządzą się zasadą powiedzmy fizyki totalnej lub holistycznej. Zjawiska, swoistej formacji wielowymiarowej jak hi fi w domu - jak już wspomniałem często zdeterminowanej czynnikiem psychofizycznym, psychoakustycznym – władze ludzkiego umysłu nie są w stanie objąć, ogarnąć, pojąć. Jeśli do głosu dochodzi smak, upodobanie estetyczne doświadczenie ludzkie nie sposób odwzorować pojęciami, które można by przełożyć na dyskretne rozwiązania praktyczne. Podobnie jest ze słuchaniem – słyszymy albo to, co możemy, jako istoty biologiczne i uspołecznione, usłyszeć, albo to, co chcemy usłyszeć. Skupiasz się na jednym aspekcie problemu, tracisz władzę nad innymi aspektami. Jeśli budujesz niezdrowe przywiązanie do jednego rozwiązania, lub perspektywy, wchodząc w głębie, kanały, tajniki, ocierasz się o niedorzeczność. Poszukując rozwiązania technicznego stajesz się postacią narracji tragikomicznej, nawet jeśli wierzysz, że rozwiązanie należy szukać w liczbach i obliczeniach. Pięknym darem życia i natury, choć jest to dane mniejszości populacji ludzkiej, jest nadmiar, naddatek, nadkonsumpcja danych nam środków życiowych. Nadprodukcja jest przecież istotą polityki seksualnej człowieka, który korzysta z energii erotycznych nie tylko z myślą o prokreacji. W tej kwestii, nasuwa mi się jednak przede wszystkim przykład związany z kulturą. Postawę wielkiego człowieka , ale i zasobnego mocarstwa jakim jest, na przykład, Ameryka, charakteryzuje przekonanie, że aby zrealizować coś, by zrobić dobrą robotę, trzeba dobrze zbadać temat, nagromadzić wiedzę i informacje. Oczywiście, to święta prawda. Problem w tym, że – jeśli mamy nieograniczone możliwości – zagłębiamy się w te czynności z niepotrzebną pedanterią. Amerykański przemysł filmowy potrafi, na przykład, wyłożyć grube pieniądze na ogromne zaplecze techniczne, żeby, na przykład, zrealizować jedną lub dwie sceny filmu w plenerze. By wykonać dobrze swoją pracę, wykupuje się prawa do wykarczowania kilka hektarów lasu amazońskiego, by wysłać tam ekipę filmową i kilkadziesiąt tirów ze sprzętem. Robi się to poniekąd tylko dlatego, że reżyser stwierdził i przekonał inwestorów, że to ładne, fotogeniczne miejsce. Stanley Kubrick – może niekoniecznie przykład filmowego mainstreamu – przez całe życie interesował się postacią Napoleona. Jak wiemy poważnie zabierał się do nakręcenia wielkiego dzieła o życiu imperatora. Reżyser zbierał wszystko, co związanie było z postacią Bonapartego – łącznie z publikacjami w różnych językach, rekwizytami epoki. Mówi się, że zainteresował się nawet nocnikami z epoki. Jestem pewien, że jeden z nich uświetniłby jakiś pamiętny kadr wielkiego, panoramicznego dzieła. Istotnie wyobrażamy sobie „kącik” napoleoński Kubricka – opasła biblioteka, przedmioty użytku codziennego, naczynia z brązu, dziwnie dziś wyglądające narzędzia, kunsztowna broń, porcelana. Pewnie nie wszystkie skarby z epoki były przechowywane w domu. Jednak po latach wspaniałych studiów nad tematem, wiemy że film nie powstał. Zastanawiam się czy przyczyną zaprzestania projektu nie był nadmiar emocji i pasji, ów nimb wzniosłego uniesienia wokół tego jakże zobowiązującego pomysłu. To miało być dzieło absolutne, estetyczna synteza ducha epoki. Jak nie poczuć przytłaczającego wrażenia, że ten wielki rezerwuar informacji, wielki, uniwersalny temat, należy przełożyć na kinetyczną narrację dwu może trzy godzinnego filmu. Dlatego też artysta w końcu nie dochodzi do celu; pozostawiając za sobą pokaźne, zmaterializowane dziedzictwo swoich ambicji. Wierzę, że z tak zwanym ustawianiem sprzętu jest podobnie. Wiedza, środki, ilościowe nagromadzenie „pomocy”, by cel osiągnąć, jest samo w sobie zajęciem zasobnego i wolnego człowieka, w przypadku tego hobby, raczej mężczyzny, którego stać na nadmiar i zabawę w swoje lokalne dzieło życia. Jednocześnie sądzę – by konkluzja nie wprowadziła nas w strefę mrocznej beznadziei – „nieco” z tego celu, nieładnie mówiąc, można posmakować nie wchodząc w rozwiązania definiowane pryncypiami ekskluzywnej konsumpcji. Oczywiście jeśli Cię stać na monobloki, tuby i przytomne dostosowanie pomieszczenia odsłuchowego to bardzo dobrze. Jednakże może się okazać, że nie trzeba mierzyć bardzo wysoko i zaciągać nowe kredyty na osiąganie nirwany audiofilskiej. Warto jednak wiedzieć, że, jeśli budujesz skrupulatną wiedzę teoretyczną i techniczną w zakresie elektroniki hi-fi, trzeba jej jednak pozwolić się rozrastać w osobno przygotowanym dla niej terytorium. By pozwolić muzyce grać w domu, trzeba potrafić odłączyć się od teorii, opinii i recenzji i zacząć wszystko od nowa. To jest Twój pokój, Twoja ściana, to są Twoje płyty, Twoja instalacja, Twój zestaw i niepowtarzalny kompleks zakłóceń akustycznych – a może emocjonalnych? Przesuwanie głośników kilka centymetrów do przodu da bardziej odczuwalny efekt niż zakup dwa razy droższych kolumn. Z wydawaniem decyzji, zwłaszcza w kwestiach budżetowych, nie spiesz się, bo spieszyć się nie musisz.
  5. 4 points
    Hej, minęło trochę czasu od ostatniej rewolucji w Klubach. Przemyśleliśmy temat, wyciągnęliśmy wnioski i możemy Wam teraz zaprezentować Kluby 2.0, z których jesteśmy naprawdę dumni! Będą to Kluby marek, jakie znacie do tej pory. Będą segregowane domyślnie według aktywności (przy ostatnim podejściu do zmian były alfabetycznie i to bolało wiele osób). Filtrowanie można ustawić jednak dowolne – alfabetyczne, wg. ilości zawartości i inne. Każdy Klub posiadać będzie swoje logo oraz opcjonalny krótki opis. Kluby będą mieć też listę klubowiczów, więc stworzy się prawdziwa społeczność przypominająca bardziej fanklub, a nie zwykłe forum, jak do tej pory. Na stronie głównej Klubów można wybrać sobie widok listy (jest obecnie domyślny) lub karty – wtedy mamy większe loga klubów, wykaz członków itd. Każdy wybiera wedle gustu. Jedni wolą zwarty kompaktowy wygląd, inni wręcz przeciwnie. Oprócz tego w nowych Klubach są role – moderator, lider, właściciel, więc tym zasłużonym i najaktywniejszym użytkownikom można je przydzielić, aby "ogarniali" Klub. Tutaj trzeba będzie to ustalić z moderatorami/użytkownikami komu dać takie przywileje. Listę klubów, do których się zapisaliśmy znajdziemy na naszym profilu użytkownika, więc łatwo będzie dotrzeć do interesujących nas treści, bez potrzeby przebijania się przez całą listę klubów (na głównej stronie klubów też znajdziemy Nasze Kluby). Oprócz tego nowe Kluby mogą być otwarte, zamknięte (coś jak stary Salonik), prywatne i inne. Opcji jest sporo więcej, najlepiej jak sami je przetestujecie 🙂 Zapisujcie się więc do swoich ulubionych klubów i zgłaszajcie nam uwagi. Jeszcze migrujemy całość, bo jest tego bardzo dużo, ale w najbliższym czasie wszystko powinno być już na nowym silniku na: https://www.audiostereo.pl/clubs/ Serdecznie zapraszamy do Klubów 2.0!
  6. 4 points
    dCS Network Bridge Na bazie porównania z kilkunastoma odtwarzaczami sieciowymi oraz transportami plików a miałem naprawdę sporo nawet mało znanych urządzeń jak Rockna Audio WAVEDREAM NET, Fidata HFAS1 XS20U, (ten ostatni dobrze kojarzycie ze sprzętem komputerowym) Soundaware D100 (jeżeli pomyliłem model to niech mnie Piotrek poprawi), Cayin idap6, taniutkie SB Classic + Tomanek, maliny w 2 wersjach z różnymi nakładkami + zasilacze Kisiel i Tomanek, 2 Linny Akurate oraz Majik, Luminy T1 + transport U1, Aurendery to już lata temu (modeli nawet nie pamiętam), 3 Oppo 95, 103, 105, Bluesound, Auralic mini, Auralic Aries Femto i pewnie jeszcze kilka innych. Zapomniałbym o najważniejszym czyli dzielony transport Rafała.M i ostatnio mój nowy poziom odniesienia czyli dCS Vivaldi Upsampler Plus a przed nim dCS Upsampler 1.0 Transportów i odtwarzaczy cd nie będę wymieniał bo zabraknie strony 🙂 Część rzeczy technicznych opisałem w klubie dCSa: https://www.audiostereo.pl/topic/141797-klub-dcs/?do=findComment&comment=4464477 dCS Network Bridge czyli małe urządzenie o wielkim sercu. Łukasz zapytuje o najlepsze urządzenia w kategorii jakość/cena. Z pewnością to urządzenie znajduje się na mojej krótkiej liście takowych sprzętów. Czarna lista jest długa jak papier toaletowy więc na razie nie będę wymieniał. Biorąc pod uwagę granie z transportów plikowych muszę napomknąć o kluczowej rzeczy czyli OBSŁUDZE i WSPARCIU TECHNICZNYM producenta. Nawet najlepiej grające urządzenie będzie do niczego jeżeli zostanie pozostawione samo sobie. Rozwój w dziedzinie odtwarzania sieciowego jest na tyle dynamiczny, że producenci muszą natychmiastowo reagować na nowe formaty i dostępne technologie. Przykład dCS Rossini, dCS Upsampler 1.0 z początku nie obsługiwały MQA oraz roon audio a po najnowszych aktualizacjach użytkownik otrzymuje pełne wsparcie. Dla mnie urządzenia, które nie są kompatybilne z roon audio nie mają przyszłości. Jest to obecnie najdoskonalsza i najbardziej zaawansowana brzmieniowo aplikacja odtwarzająca. Co ważne język polski został wprowadzony jako 3 lub 4 na świecie! Wielu polskich programistów do dziś nie ma nawet strony w ojczystym języku (wstyd!!!). Biorąc powyższe pod uwagę połowa w/w wylatuje z zestawienia . Potocznie plikowce kojarzone są z kiepską dynamiką, płaską sceną i graniem jak z radyjka kuchennego. Faktycznie w wielu przypadkach tak właśnie jest, Linn czy Lumin potrafi zagrać niezwykle gładko ale szaro, bez odpowiedniej gradacji dynamicznej i umiejętności rzetelnego przekazania barwy instrumentów. Producenci tak bardzo skupili się na nieagresywnym przekazie, przydatnym przy łączeniu z większością dzisiejszego jazgotliwie grającego sprzętu, że zapomnieli o podwalinach dobrego brzmienia. Podstawą jest dynamika każdego zakresu (z basem włącznie) właściwa rozdzielczość i naturalna BARWA (nie mylić z zamulaczem)! dCS Network Bridge gra na poziomie transportów cd za 50-70kzł. Jest to kierunek grania Esoterica P03 ale z nieco mniejszą dynamiką, zwłaszcza góry pasma w zamian za lepsze nasycenie średnicy i płynność, analogowość przekazu. NB gra niezwykle równo, barwowo jest praktycznie neutralny. Pierwsze co można zaobserwować w dobrych systemach to świetny bas, fakturowanie, rozdzielczość, dynamika i skala tego zakresu jest wybitna a w tym przedziale cenowym niespotykana. Średnica o dziwo bardzo analogowa, płynna i równa. Całość idealnie łączy się z górą pasma, raczej srebrną niż złotą. Rozdzielczość jest wzorowa, krzykliwości ani nadmiernej twardości nie stwierdzam. W szczupłych systemach może być odebrany jako lekko chłodny ale wynika to głownie z ciut bardziej ekspresyjnej wyższej średnicy i równego charakteru całości przekazu. Urządzenie podobnie jak inne dCSy stara się jak najmniej wnosić od siebie więc jest idealne jako baza tworzenia znakomitego zestawu hi-end. Bardzo wiele daje podpięcie zegarów rubidowych, wzrasta gładkość i rozdzielczość przekazu oraz poczucie obcowania z dźwiękiem bardziej analogowym niż cyfrowym! Scena rysowana w sposób referencyjny, rozmieszczenie instrumentów oraz wokalistów wzorowe, szerokość, głębokość, wysokość sceny bardzo dobra, gradacja planów wyśmienita, ogniskowanie źródeł pozornych wybitne. Ilość mikrodetali, wybrzmień i "smaczków" wybitna. Lepiej potrafi tylko droższy brat z tej samej stajni. Inne odtwarzacze brzmią przy nim jak skąpane "w mydle". Oczywiście pełnię możliwości pokaże z przetwornikiem dCSa, im wyższy model podłączymy tym większa frajda z odsłuchu duetu. Jako minimum zalecam dCS Debussy, synergiczne zestawienie o najlepszej znanej mi relacji jakość/cena. Genialny przedwzmacniacz gratis. W takim połączeniu razem z roon audio można traktować go jako pełnokrwisty transport bez wstydu konkurujący z uznanymi markami transportów CD. Dla przykładu taki Reimyo cdt 777 brzmi przy nim w sposób zamglony ze skarlałą, zawężoną sceną i lejącym basem bez właściwej gradacji tonalnej. Rozdzielczość niskich składowych skandaliczna! Odczuwalna dynamika co najmniej o połowę gorsza.
  7. 4 points
    Przedwzmacniacz liniowy Gryphon Pandora Dane techniczne (wg producenta) Klasa: czysta klasa A z bardzo krótką ścieżką sygnału Impedancja wejściowa: 50 kΩ, balanced Impedancja wejściowa: 25 kΩ, single ended Impedancja wyjściowa: 7Ω Wzmocnienie: +18dB Poziom zniekształceń (THD+N): 0.005% @ 1 kHz and 10 Hz – 30 kHz Pasmo częstotliwości (-3 dB): 0.1 Hz – 3 MHz Wejścia: pozłacane szwajcarskie gniazda XLR dla trzech zrównoważonych źródeł Wyjścia: Pozłacane gniazda phono z izolacją teflonową dla dwóch wejść i wyjścia Tape Pojemność zasilacza: 2 x 90,000uF Pobór mocy w stanie gotowości <1W Pobór mocy w stanie jałowym 50W Transformatory: Dwa oddzielne, wykonane na zamówienie transformatory z rdzeniem C, po jednym dla każdego kanału Pojemność kondensatorów: 90 000 pojemności microFarad na kanał Wymiary,WxHxD: 48 x40 x 13 cm, każdy element Waga: 17.5 kg Cena: 126 940zł Budowa: Bardzo solidnie wykonany przedwzmacniacz z osobnym zasilaniem. Zasilacz podłączany tak jak końcówki mocy 2 osobnymi kablami zasilającymi. Całość jest łączona 3 grupami solidnych przewodów z jednostką główną. Regulacja głośności w 85 krokach oparta w całości na kontaktronach! Dzięki temu przełączanie odbywa się niezwykle cicho i bez najmniejszych "trzasków" jak ma to miejsce przy klasycznych przekaźnikach. Preamp jest wykonany w konstrukcji dual mono i należy korzystać z połączeń zbalansowanych. Konstrukcja wzmacniająca oparta jest o wysokiej jakości rezystory i ciekawy układ tranzystorowy zarówno w stopniu wejściowym jak i wyjściowym (wszystko wykonane na elementach dyskretnych). Na wyjściu kondensatory Mundorfa z serii Mcap. Stylistyka i wykonanie, łącznie z fikuśnym ale bardzo praktycznym pilotem przypadły mi do gustu. Mamy wrażenie obcowania z urządzeniem wysokiej jakości. Nie rozumiem jedynie zastosowania z przodu urządzenia nóżek a z tyłu gołych kolców. Postawienie sprzętu jeden na drugim spowoduje porysowanie pokrywy wierzchniej, należy o tym pamiętać! Brzmienie: Od pierwszych taktów słychać, że w tym przedwzmacniaczu drzemie bestyjka. Jest spokój i moc w jednym (coś jak WM300), to charakterystyczna cecha moich ulubionych urządzeń. Wreszcie preamp, w którym mamy nieskrępowaną dynamikę. Doczekałem się uderzenia niemal tak dobrego jak z Vivaldiego ale z innym charakterem basu. Nie wiem jak konstruktorzy Gryphona to zrobili ale charakter basu jest podobny do końcówki Antileona EVO. Bas z zakresu niższego i średniego jest mocarny, mięsisty ale lekko pogrubiony. Dzięki temu zwiększa się masa i dociążenie dźwięku, jest to zagranie nieco efekciarskie (zmienia nieco barwę tego zakresu) ale może się podobać. Ja hołduję całkowitemu wyrównaniu pasma ale wielu osobom taka prezentacja z pewnością przypadnie do gustu. Zwłaszcza w szczuplejszym zestawie będzie to wybawienie. Wyższy bas jest już "normalny" z świetną kontrolą i dynamiką. Średnica rześka i żywa, zwłaszcza jej górny podzakres. W ostrzejszych systemach trzeba uważać aby nie przedobrzyć, u mnie było w pewnych momentach bardzo głośnego odsłuchu na granicy akceptowalności. Niższy środek świetnie dociążony z piękną barwą ale i właściwym konturem. Góra pasma wybitna, nośna, rozdzielcza i przestrzenna. Świetnie kreowana przestrzeń i wyraźne źródła pozorne. Czuć, że dCS nie był w tym aspekcie ograniczony. Plany zarówno w głąb jak i w szerz przedstawione w prawidłowy i bardzo sugestywny sposób. Nie ma charakterystycznego dla wielu przedwzmacniaczy spłycenia czy zawężenia sceny. Pierwszy i drugi plan niezwykle czytelny, wielkość instrumentów i źródeł pozornych zgodna z wzorcem. Póki co to najlepszy wraz z moim Jeffem przedwzmacniacz jaki miałem okazję słuchać. Z tego typu dźwiękiem spokojnie można żyć, jeżeli ktoś musi stosować zewnętrzny przedwzmacniacz to warto wziąć na test to urządzenie. Zwłaszcza fani analogu powinni się nad nim pochylić. Cechy charakterystyczne to nieskrępowana dynamika i świetna separacja instrumentów z nieco zadziornym środkiem i mocarnym basem.
  8. 4 points
    Zapraszam wszystkich miłośników brzmienia marki Harbeth do opisywania swoich wrażeń z odsłuchów tych kolumn. Po testach u mnie, kolumny powędrowały do @Rafał.M i przez najbliższe tygodnie będą w jego systemie walczyć z obecnymi Studio 16Hz Ethos Ultimo. Osoby, które już były i słuchały proszę o dzielenie się własnymi uwagami i przemyśleniami. Jeżeli ktoś chciałby je bliżej poznać to piszcie śmiało. Na początek wspomnę, że paczki wkomponowały się w świątynię Rafała lepiej niż w mój "pokoik". Do mojego pomieszczenia są zdecydowanie za małe. Swoje przemyślenia napiszę za kilka tygodni, póki co czekam na Wasze uwagi i relacje.
  9. 3 points
    Przedstawiam część z mojej głównej listy przeszło 6000 najlepszych albumów, które są mi pomocne w czasie testów i umilają godziny spędzone podczas odsłuchów. Klasyka i jazz to podstawa podstaw. Poniżej inspiracja dla Was.
  10. 3 points
    W tym miejscu pojawi się test najnowszego wzmacniacza zintegrowanego Cayin A845 Pro w wersji limitowanej 250szt na cały świat. Wzmacniacz wyprodukowany na 25 lecie firmy Cayin. Jak do tej pory to najładniejsze co widziałem z całej oferty tego producenta. Na żywo robi niesamowite wrażenie. Pełna wersja testu dostępna na http://szymonfaber.pl/?p=4 Dane techniczne: Power Output 25W+25W Frequency Response10Hz~26kHz (-3dB) THD0.3% (1W/1kHz;5% Under Rated Power S/N Ratio90dB Input Sensitivity300mV (Integrated), 1300mV (Pre-IN) Input Impedance100kΩ Output Impedance 4Ω, 6Ω, 8Ω Tube 6SN7GTBx2, 5U4GBx1, 300B/nx2, 845SLx2 Max Power Consumption 380W Input TerminalsLINE1, LINE 2, LINE 3 PRE-IN Working Condition Temperature: 0°C~40°C Moisture:20%~80% Storage Condition Temperature: -20°C~70°C Moisture: 20%~90% WDH 430mmx445mmx239mm Net Weight 43kg Cena około 40 000zł
  11. 3 points
    Witam grzecznie odwiedzających ;) UWAGA: słowo "ambiofonia" w najbliższym czasie zostanie zmienione na bardziej odpowiednie wyrażenie... cdn.Tak... minęło sporo czasu, konstruktorzy tego ustrojstwa są w podeszłym wieku albo niektórych już dawno niema. Ich kilka dzieł wywołuje spore zamieszanie, choćby na przykład ten... Na allegro żądni zysku od czasu do czasu wystawiają w aukcjach " podobne " egzemplarze za niezłe sumki. Co w tych radmorach jest takiego ? Niestety nic szczególnego ;) - no poza miłym brzmieniem i niepowtarzalnym wyglądem ;) Mają to coś - nie wszystkie ale jednak poprawnie pielęgnowany radmor ma to coś... Kiedy po raz pierwszy włączyłem to ustrojstwo jakoś tak po ponad 20 latach nieużywania, zagrało bardzo miło, miękko, ciepło i tak jest do dzisiaj. ;) Radmor " dorobił "się 2 paneli - złoty i srebrny, obydwa z zaginanymi rogami. Moje spostrzeżenia co do najstarszych modelów 5100 ;) Miękkie wzbudzanie się wokalu na tyłach i ZERO szumów, zniekształceń i innego pluskania, bulgotania zdarzające się w późniejszych modelach 5102 i -TE. Główną przyczyną zakłóceń słyszalnych na tyłach najczęściej jest transformator, odczep kontur, czasem wadliwe potencjometry jak i większość stereo dekoderów. W końcowej produkcji wiele do życzenia pozostawiały tranzystory......... Posiadam 3 szt. bardzo starych egzemplarzy 5100 i w żadnym z nich na tyłach nie słychać zniekształceń, szumów, plusków itd. Do tego stopnia że da się całkiem miło słuchać muzyki bez podpiętych przodów. To dźwięki słyszalne z innej perspektywy... Jeden egzemplarz mam szczególny.... IDEALNY :) Nie bardzo pasują do niego oficjalne parametry, mimo wszystko to też Radmor 5100 :) http://www.youtube.com/watch?v=2D6MqcICCtg Nie jest to coś niezwykłego, w dzisiejszych czasach niektóre dobre klocki też grają - na tych 2 plusowych a nawet lepiej... Jednak w 1976 to nie było takie proste, tym bardziej w komunistycznym kraju. Jest jeszcze jedno małe ALE. Podczas słuchania słuchacz odnosi wrażenie wędrówki dźwięków ( także wokalu ) ze sceny głównej na widownię a nie jak to jest zazwyczaj - wrażenia otaczanie słuchacza przez dźwięki, muzykę itd. Ta subtelność wywołuje piorunujące wrażenie na słuchaczach, ma się wrażenie jak by siedziało się gdzieś na sali lub studio... Dzisiaj za tak grający sprzęt trzeba sporo zapłacić i nie zawsze zostaje z nami na długo. Meloman po czasie odkrywa, że jest coś nie tak, szuka dalej... Czym innym jest wędrówka muzyki do słuchacza a czym innym wrażenie otaczania przez muzykę. Zespół gra na scenie a TY zazwyczaj siedzisz sobie na widowni - tak to właśnie bywa, na scenę IDZIESZ co najwyżej wręczyć kwiatki lub po autograf. No nie ? ;) ---------------------------------------------- Ciekawostki :) Nie bez powodu daje właśnie tą fotkę tutaj. Oryginalny przełącznik z charakterystycznym śladem od mocowaniu pokrętła od spodu. Ślad po śrubie... Takie pokrętła " płetwy " z dokręcaną śrubką od spodu były matowane w serii informacyjnej, ale i chyba zdarzały się jeszcze nieco później. ---------------------------------------------- Zdjęcia przedstawiają bardzo rzadki moduł PWM-2 i PPK-2 serii "A" którego praktycznie się nie spotyka za wyjątkiem kilku ocalałych sztuk Radmor 5100 z serii informacyjnej przeznaczonej do eksploatacji kontrolowanej w warunkach domowych. Polegało to na tym że wybrane osoby " dostawały " takiego radmora do domu który podlegał jeszcze testom, badaniom. Jak się domyślam szczęśliwi posiadacze mieli obowiązek informować o przebiegu eksploatacji, swoich odczuciach, spostrzeżeniach co do użytkowania świeżo wyprodukowanego amplitunera... Jak na razie jestem jedyną osobą która udostępniła zdjęcia tych modułów. Fotka modułu z 1976r. bez nadruku "TORAL " jak i brak numeru branżowego, sugeruje to że te moduły niebyły jeszcze dopuszczone do prod. seryjnej. fotka spodu, widać także do-luty na PWM-2 GRAMOFON ... - czyli wspomniany wyżej moduł PWM-2 w modelach testowych wyróżnia się całkiem przyzwoitymi osiągami :) W zasadzie wystarcza by posłuchać sobie muzyki na bardzo wysokim poziomie nawet dziś. U mnie śmiga w okolicach 1,8mV a myślę że 1,5mV też go nie przerazi... Na zdjęciu od prawej to moduł PPK-2 z roku 1976 ( na tranzystorach motorola ) ---------------------------------------------- Głowica radiowa PGUb-2 serii "A" równie rzadko spotykana właśnie w tym wydaniu. Rożnica polega na nieco innym rozplanowaniu masy - w zasadzie chodzi o przegrodę wewnętrzną która niema kontaktu z klatką zewnętrzną + nisko szumowe komponenty, moim zdaniem te najstarsze głowice są bardziej dopieszczone... ---------------------------------------------- Stereo-dekoder z roku 1976. Jak na razie chyba jedyny taki pokazany szerszemu gronu. Jego budowa jest taka sama poza nieco innym ekranem na cewkach C303 i 305. Zbudowany jak wszystkie inne na zabytkowym UL1601. Ten konkretny egzemplarz jest dosyć szczególny, przede wszystkim nie szumi, nie skwierczy a ambiofonię można słuchać nawet na samych podpiętych tyłach. Dźwięki są czyste, niezniekształcone no i słyszalne z innej perspektywy - tak jak to powinno być. Owszem nowe rozwiązanie pana Macieja z Gdyni jest lepsze. Oryginalnego jednak nie zamierzam wyrzucać :) - także z 1976 ale już ciut inny... Ewoluowanie stereo dekodera na przestrzeni 40 lat :) Widoczny pierwszy z brzegu to jakiś prototypowy, chyba najstarszy z najstarszych :-) ---------------------------------------------- ALPS: Ten niepozorny komponent w 1976 roku był w sferze marzeń. ( w Polsce oczywiście... ) Embargo, brak dewiz, troskliwa polityka zatroskanej o społeczeństwo partii ;) To były czasy o które nieomal się otarłem... Chłopaki z zakładów Radmor -u mieli jasne zadanie. Mieli skręcić amplituner na poziomie światowym. W 1975 / 76 niektóre podzespoły w Polsce niebyły nawet produkowane lub kiepskiej jakości. Do pozyskania tych brakujących Radmor wykorzystał istniejące różne kontakty z zagranicą. ( tzw. "Zachodem" ) Pozwoliło to na pozyskanie niektórych brakujących komponentów. Głównie potencjometry Alps, wskaźniki wychył-owe Varia, niektóre kondensatory, tranzystory, układy scalone. Czasy były bardzo trudne i wszystko nie było tak łatwo dostępne jak dziś. Zdjęcia modułów: PWR-2 testowy / prototypowy oraz moduł PWR-3 z fabrycznie zamontowanymi alps -ami. ---------------------------------------------- To chyba najbardziej unikatowy moduł... PPCz-2 serii "A" Podczas eksploatacji wiele egzemplarzy wykazywało drobną niestabilność, serwisanci standardowo wywalali ten moduł zastępując go zmodernizowanym modułem PPCz-3. Efekt końcowy zabiegu jest taki że tych modułów do dzisiejszych czasów ocalało bardzo mało - być może ten jest jedyny... Ciekawostka: Pierwotnie pod rezystorem nastawnym R 222 miały być 2 diody i brak opornika R 227 . Ocalały moduł jest normalnie eksploatowany, przy okazji usunąłem usterkę zlokalizowaną na L203. Być może przez tą wadę ( chyba fabryczna ) wymieniano te moduły na nowsze. Podczas gdy temperatura wewnątrz amplitunera rosła następowało znaczące odkształcanie się plastikowego kosza co skutkowało przemieszczeniem się nawiniętego zwoju względem rdzenia, przez co punkt "0" nigdy nie był idealnie pośrodku... Identyczna upierdliwość występowała we wszystkich modułach z 76 i 77 roku. Pomagała wymiana cewki lub całej pary + konserwacja rezystora R222 . Dzisiaj śmiga elegancko i pełną parą a punkt "0" jest dokładnie pośrodku :-) Scalak to zacne CEMI UL1242V http://www.youtube.com/watch?v=oN1uh79cPeY ---------------------------------------------- Programator - czyli moduły PPDa-3 i PPDb-3 ... ( -4 ) Te pierwsze były dosyć proste o znacznie mniejszej ilości podzespołów. Prawdopodobnie pierwsze 300 - 800 szt. miało " plastikowe " ośki ( bardzo odporny i twardy materiał... ) Posiadam jeden prototypowy moduł PPDb ( -3 lub -6 ) i jako ciekawostka zamieszczam jego zdjęcie. Kolejne fotki to już wyklarowany kompletny programator z roku 1976. --------------------------------------------- PPN-3 / PPN-4 Bez tego modułu ciężko by było docenić walory brzmieniowe Radmor 5100 :) To tylko 4 tranzystory i zaledwie garstka innych podzespołów... Ta ta zaledwie garstka zawstydza niektóre współczesne konstrukcję. Zakładając że tranzystory masz parowane i nisko szumowe, potencjometr ALPS jest idealny - czyli wyselekcjonowany... = Niezniekształcona ambiofonia. Cała reszta tego amplitunera także musi być idealnie zestrojona a komponenty nie mogą być wlutowane przypadkowo... Troszkę trzeba się natrudzić i wykosztować jak się chce mieć idealnego radmora. Te pokazowe 5100 ( testowe ) właśnie takie są. Nowy Radmor 5100 na pewno drażnił konkurencje i podnosił ciśnienie niejednemu z tej branży... Firma bez tradycji audio na dzień dobry skręciła sobie coś co każdy chciał mieć :) --------------------------------------------- TRAFO Szczęśliwy ten komu nie brumi, nie burczy, nie brzęczy :D Solidne, ciche i zapewniające pożywienie - czyli wydajne. Mój TRS właśnie taki jest :) -------------------------------------------- A to gwarancja i jednocześnie winowajca zamieszania - to oni ! z Gdyni ! Łobuzy jedne, to oni skręcili ! Szkoda że wszystkie radmory nie maja takich parametrów jak ten. Ze względu na konstrukcje i dostępność podzespołów dzisiaj raczej bez problemów można każdego radmorka sobie dopieścić. Na Allegro jest kilka osób przywracających dawną świetność, kwestia kasy i chęci. -------------------------------------------- ZŁOTY ;)- Dlaczego ta bardzo stara Razmoryna jest złota ;-) W czasach jak mnie jeszcze na świecie nie było, coś poszło nie tak :DDD ... Kolor panelu przedniego był raczej czarny. Jednak według innych podań i przekazów ludowych ponoć grafitowy ;-) ... Jak było naprawdę ? Szczerze mówiąc to zdarza się niezwykle rzadko by z czarnego zrobił się idealnie złoty... 40 lat na Ciebie czekałem ! smoliście CZARNY ;) Z założenia wszystkie właśnie takie miały być, no ... ale to słoneczko ;) Poniżej fotki zachowanego do bólu - czyli full oryginał. Jego nr. seryjny to 216 z modułami z 1976 r. Moduły z Alps - ami są z maja 1977, czyli z czasów jak mnie na świecie nie było. Prawdopodobnie egzemplarz ten nie był poddany modernizacji w latach późniejszych co z pewnością przyczyniło się do zachowania kilku bardzo rzadko spotykanych podzespołów elektronicznych / modułów. Np. płytka częstotliwości pośredniej pracuje na układzie CEMI Ul1242V . Nie posiada także dorobionych koszy pod wskaźniki wychył-owe jak i jakimś cudem zachowały się wszystkie potencjometry wieloobrotowe w wersji otwartej TELPOD -u w programatorze - praktycznie nienoszące śladów używania. Pucowanie, czyszczenie, konserwacja zajęła mi całe dwa dni. Wnioski są takie że to ustrojstwo stało gdzieś zapomniane przez Boga i ludzi ;) To chyba dzięki temu ocalał nieomal w stanie idealnym do czasów współczesnych. Moje najrzadsze zdobycze są pod szczególną troską i z stąd by odbudować coś ultra unikatowego na jakiś czas poświęcam rzeczy mniej unikalne. Moduły są przekładalne i jest to czynność bezinwazyjna. Np. do codziennego słuchania używam nowego stereo dekodera Macieja z Gdyni. Kondensatory elektrolityczne raczej przeżyją jeszcze i mnie ;) Książeczka ... nie tyle do nabożeństwa ;) -- co raczej zdecydowanie bardziej opisująca jak to poczciwe ustrojstwo bezpiecznie i z satysfakcją używać. Instrukcja Obsługi wydana w 1977roku. Po niżej w dobrej jakości fotki z zawartości... Zapraszam do zerknięcia. Wycinki z uwczesnej prasy w lepszej rozdzielczości udostępnione przez użytkownika o nicku " burz " http://s895.photobucket.com/user/burz_pl/library/Radmor%20lata%2070/skany%20w%20duzej%20rozdzielczosci?sort=3&page=1 Wycinki z gazet - " Przegląd Techniki " Elektronika " Czas " z 1976 - 1978 r. udostępnione przez użytkownika o nicku " burz " Niestety nie zachowała się " stopka " tylko te wycinki. Mimo wszystko dokładną datę można sobie ustalić z tak ładnie zwanych " paginów " ( na początkach lub końcach tekstu ) jak i wiele można sobie wywnioskować z samego tekstu... Cała reszta o której najmniej się wspomina ;) DODANO 26.12.2013 stan obecny niekturych wybranych modółów:
  12. 2 points
    Opinia by Silver_85 Magico Q1. Nie ukrywam , że jadą do Rafała miałem spore oczekiwania. Pierwsze spojrzenie na Q1 i widać , że są solidnie zrobione. Wszystko dobrze spadowe nie widać niedoróbek. Dobry pomysł na zintegrowanie podstawy z kolumnami. Jedynie termin głośnikowe są przeciętne. W tej klasie przydałby się lepsza "biżuteria" . Sam design nie porywa. Kolumny są dość zwyczajne, brakuje polotu. Oczywiście piszę to wiedząc ile kosztują. Spodziewałem się czegoś ciekawszego. Siadamy i zaczynami słuchać. Na pierwszy ogień poszedł Michael Jackson podajże z płyty Bad. Od razu zostaliśmy zaatakowani ściana dźwięku , było płasko, jasno, brak wypełnienia na basie. Zmieniamy na VooVoo 7. Płyta okraszona sporo ilością basu, całkiem dobrze nagrana. Tu wychodzi od razu że Q1 mają wyeksponowaną górę i wyższą średnicę. Waglewskiego mam przed samą twarzą i bas puka jak w karton. Kolumny budują sceną na linii kolumn i wypychają ją do przodu. W głąb nie grają praktycznie wcale. Niektórzy mogą lubić taką prezentację . Mnie osobiście się to nie podoba. System Rafała sprzyja budowaniu planów w głąb , a tu tego nie ma. Jedziemy dalej Rafał puszcza Metallice - Enter Sandman. Początek zapowiada się ciekawie. Pierwsze wejście stopy całkiem mocne , sprężyste myślę sobie , że może rock będzie żywiołem tych kolumn. Niestety jak wchodzą gitary nie i blachy nie da się tego słuchać. Rafał od razu ścisza , a i tak graliśmy nie tak głośno jak pamiętam z mojego pierwszego spotkania u Rafała. Postanawiamy puścić coś spokojniejszego więc słuchamy Cohen-a. Da się już tego słuchać , ale Cohen nie brzmi tak nisko to nie jest wokal jaki znam. Perkusja solo (bodajże Antolini) . Brak kopnięcia i zróżnicowanie basu, (przetwornik lata/wychyla się jak szalony) , wszystko na jedną modłę, nadmiernie zaakcentowane blachy. Słuchamy dalej kolejne kawałki Fast Car Tracy Chapman, Rainy Night In Georgia Aaron Neville, Ragazzo Delleuropa Gianna Nannini, Riverside, JMJ, Marcus Miller i wiele innych w tym gitary akustyczne solo. Szarpanie za struny całkiem całkiem, ale brak wibracji , przestrzeni, kontrabas nie mam masy nie słuchać pudła. Niestety kolumny podkreślają sybilanty, mają podbitą wyższą średnicę i górę , dosłownie syczały, a to wszystko w pokoju u Rafała. U niego był jazgot i wychodziliśmy na zmianę co 20 minut bo ciężko się tego słuchało. A co będzie w pokojach niewytłumiony ? Nowoczesnych ? Potem siadamy i myślimy z czy to połączyć , żeby skorodować te cechy. Najlepiej jakaś gęsta dociążona lampa. Ale jest problem bo kolumny lubią prąd, mają niską skuteczność (podana przez magico raczej jest zawyżona). Pozostają ewentualnie A klasowe piece bardzo mocne, ale czy coś da to trzeba sprawdzić. Potem wjeżdżają Canto Grand Signature. Właściciel (Olek) lekko zestresowany ustawia je w miejscu Magico. Teraz Canto. Zdaje sobie sprawę , że w to co napiszę będzie ciężko uwierzyć bo różnica w cenie ogromna , ale trudno. Szkoda , że kilku forumowych gawędziarzy nie chciało wpaść posłuchać bo chciałbym zobaczyć ich miny. Włączamy muzykę (przelecieliśmy większość tych samych kawałków) i patrze na Olka i widać , że schodzi ciśnienie i pojawię śmiech. Zresztą wszyscy się zaśmialiśmy. Pierwsze co się rzuca to o wiele lepsza stereofonia. Pojawia się głębia. A jednak nie tylko Ethosy mogą u Rafała dobrze zagrać. Canto nie tylko zagrały głębiej , ale i szerzej. Po takim odsłuchu łatwo można zrozumieć co to znaczy sucha barwa. Canto zagrały ładną barwą, spójnie, odpowiednie wybrzmienie i całkiem duży dźwięk. Większy niż Q1. Bas miał zróżnicowanie , szybkość i dynamikę. Kontrabas był dobrze oddany. Tak szybko grających Canto nie słyszałem. Pojawiło się odpowiednie dociążenie Cohen w końcu śpiewał jak Cohen. Co ciekawe brzmienie jest bardziej szczegółowe. Mimo że Q1 atakują ilością dźwięków to wgląd w nagranie był słaby. A tu wszystko subtelniej podane , ale i więcej słychać. Pojedyncze dźwięki nie przykuwają takiej uwagi. Jedynie gdzie Magico zagrały lepiej to na początku stopa w kawałku Metallici. Oczywiście Canto też można było na czymś złapać , ale przy tej cenie nie można mieć wszystkiego. Nie było takiej potęgi jak z kolumn Rafała , ale to oczywiste przy takiej różnicy gabarytów. Gdzieś tam Canto powiększyły trąbkę , ale to już szukaliśmy wad. Potem poszły w ruch kolumny gospodarza i tak już zostaliśmy do końca. tb82 Zanim coś na skrobie na temat Magico to mogę Ci powiedzieć Mirek, że im więcej drogich zestawów głośnikowych odsłuchuję tym większy szacunek nabieram do Twoich Harbeth 40.1 i dźwięku jakim pamiętam grały ( miał one swoje niedostatki ale...) , chciałbym ich posłuchać jeszcze raz w warunkach "lokalowych" Szymka lub Rafałka..... moja konkluzja jest taka, że dobrze grających zestawów na rynku jest jak na lekarstwo i to bez względu na cenę..... Napiszę w skrócie, kolega Silver rozwinął temat a tak naprawdę mam tożsame odczucia z odsłuchów. Niestety małe Magico zagrały słabo... zacznę od niskich częstotliwości, te wyróżniały się na plus swoją motoryką wyższego basu, stopa "chodziła" ładnie chociaż trochę monotonnie jak dla mnie. Niski bas i jego zejście....nie było go w ogóle praktycznie.... a za kompletną kompromitacją producenta uważam podawany zakres cz: 32Hz–50kHz ±3dB..... ciekawi mnie jak i gdzie oni to zmierzyli :))) średnica płaska i sucha, podkreślony przełom średnich i wysokich tonów, sybilanty atakowały nas bezwzględnie i znienacka 🙂 podbite wysokie tony o słabej rozdzielczości. Scena ściśnięta i wypchnięta do przodu, praktycznie brak głębi grania. Podłączenie Canto przyniosło wielką ulgę...piszę akurat o Canto bo z nimi robiliśmy porównanie ale jestem pewien, że wiele innych monitorów z rynku poradziło by sobie z małymi Magico bez problemu (choćby stare dobre Sonusy, Dynaudio...) Rafał.M Ja osobiście zgadzam się z tym jak brzmienie opisał Paweł , przykro mi nie udało nam się znaleźć odpowiedniego repertuaru do głośników w cenie 150.000. Jakieś jaja ,powiecie. Nie takie są fakty. A może jakieś propozycje osób które słuchały Q1, pomóżcie, podeślijcie jakieś tytuły. Rafał (Plastik 1989) miałeś racje , to wielce krzywdzące dla Q1 porównywać je brzmieniowo do moich Ethosów, choć nie do końca , bo: Na szczęście Olek przywiózł C.G. Ale nie dla Q1, dla nich jednak lepsze okazało by się porównanie z Ethosami ,wtedy to obrońcy tego słabego brzmienia mieli by więcej argumentów , do ich obrony. To bardzo smutne że kładąc tak duży nacisk technologiczny na stworzenie tych zestawów ,nikt jak się okazało po odsłuchu nie przywiązał wagi do najważniejszego aspektu, BRZMIENIA. MrSalieri Jechałem wczoraj do Łodzi z przekonaniem, że Magico Q1 będą na pewno lepsze a zarazem miałem nadzieję, że moje Canto nie zostaną bardzo upokorzone. Chciałem na własne uszy przekonać się czy opisywane porównania są prawdziwe i recenzenci wiarygodni 🙂 Po podłączeniu kolumn Magico pierwsze co od razu rzuca się w uszy to ostra, natarczywa, wyższa średnica i góra pasma. Jest bardzo detaliczna wręcz kliniczna. Są bardzo akcentowame sybilianty, pojedyncze dźwięki syczące głoski wokali. Przy małych i średnich poziomach głośności da się słuchać natomiast brakuje dociążenia dźwięku. Dźwięk jest suchy, płaski. Gdy chcemy uzyskać więcej dociążenia, basu i podkręcamy głośność, góra atakuje i męczy. Wyrazie odstaje od reszty pasma. Taka prezentacja na dłuższą metę jest męcząca i nie do wytrzymania. Dźwięk jest suchy, bezbarwny, scena płaska, w linii kolumn, źródła pozorne są powiększone. Całość prezentacji nie do zaakceptowania przy tym poziomie cenowym. Po podłączeniu Canto u mnie nerwy 🙂 Jak to zagra. Czy morel ellit, głośnik dokładny, który też potrafi mocno zaakcentować pojedyncze dźwięki nie będzie równie natarczywy. Muzyka zaczyna grać, kilkanaście sekund uwagi i na mojej twarzy pojawia się uśmiech. Patrzę na twarze obok i widzę to samo. Jest dobrze. Słuchamy kolejnych utworów i jest coraz lepiej. Brzmienie równe w całym paśmie, dociążone, gładkie, barwne, detaliczne a zarazem bardzo subtelne, scena rysowana szeroko jak i głęboko, źródła pozorne w odpowiednich proporcjach, bas szybki, bardzo dobrze kontrolowany. Po odsłuchu Magico istne ukojenie dla uszu. Były momenty w których nikt nic nie komentował tylko po prostu słuchał muzyki z wielką przyjemnością. Skala dźwięku i rozmach z jaką zagrały monitory Canto w systemie Rafała przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Przekonałem się ile jeszcze jest w nich nie wykożystanego potencjału. Zdecydowanie bliżej było im do Ethosow niż Magico do Canto. Bardzo miło było się spotkać i poznać osobiście Tomka, Pawła i Rafała. Dziękuję gospodarzowi za uroczystą gościnę 🙂 Tak jak wczoraj napisałem wróciłem do domu zmęczony ale bardzo szczęśliwy. Tyle ode mnie.
  13. 2 points
    Dodaliśmy w menu głównym strony pozycję Kultura rozdzielając dotychczasowy Magazyn od Magazynu Kulturalnego. Ułatwi to Wam nawigację i będzie mniej klikania. Jeśli ktoś chce poczytać o sprzęcie to kliknie Magazyn, jeśli o muzyce/płytach/koncertach to Kultura. Przy okazji pochwalimy się, że w Magazynie Kulturalnym rozdaliśmy już sporo płyt i wejściówek, a rozdamy jeszcze więcej. 🙂 Polecamy więc obserwowanie Magazynu Kulturalnego pod tym linkiem lub wybranych zakładek. Przykładowo: Jeśli chcesz obserwować zakładkę Muzyka to kliknij tutaj Jeśli chcesz obserwować zakładkę Newsy to kliknij tutaj Jeśli chcesz obserwować zakładkę Reportaże to kliknij tutaj Jeśli chcesz obserwować zakładkę Wywiady to kliknij tutaj Oczywiście zapraszamy do śledzenia Magazynu i Magazynu Kulturalnego, gdzie do końca roku pojawi się kilkaset nowych tekstów! Będzie więc dużo ciekawych treści do przeczytania. Odwiedź już teraz Magazyn Kulturalny!
  14. 2 points
    Przedstawiamy Wam projekt zupełnie nowego, odświeżonego, bardziej czytelnego i nowoczesnego Audiostereo! Szczegóły i zgłaszanie uwag na:
  15. 1 point
    MAGICO S5mk2 Zanim przystąpię do przekazania wrażeń odsłuchowych z testu kolumn chciałbym ponownie zaznaczyć, że wszelkie opisy dotyczą SUBIEKTYWNYCH opinii moich i osób uczestniczących w odsłuchach. Odbiór każdego sprzętu jest inny w zależności od punktu odniesienia. Dla jednej osoby Nad czy Ayon to szczyt marzeń dla innej to początek drogi. Na przestrzeni lat przesłuchałem setki systemów oraz konfiguracji w przeróżnych pomieszczeniach co daje mi dobrą bazę do obiektywnej oceny wielu uznanych sprzętów. Znajomość od podstaw i wykształcenie w kierunku akustyki , elektroniki oraz praktyczne umiejętności w projektowaniu sal odsłuchowych pozwalają na rozszyfrowanie korelacji pomiędzy możliwościami danego zestawu a ograniczeniami danego pokoju odsłuchowego. Po tylu latach zimnym okiem patrzę na wyceny, które nie robią na mnie najmniejszego wrażenia. Wręcz przeciwnie, zwracam wtedy szczególną uwagę na jakość prezentacji i wykonania wyrobu. Moja niezależność finansowa zabezpiecza mnie przed niemoralnymi propozycjami jakichkolwiek producentów i dystrybutorów. Wszyscy którzy mnie znają wiedzą że chadzam własnymi ścieżkami i nie ma siły, która by mnie przekonała do zmiany oceny danego komponentu. Zawsze mówię wprost to co myślę, jedni mnie za to kochają inni nienawidzą ale jedno macie pewne jak w banku jak coś gra lub nie gra DOWIECIE SIĘ BEZ ZBĘDNYCH OZDOBNIKÓW! Pozwala to na chłodne spojrzenie i zachowanie dystansu do ocenianych urządzeń. Nie jestem emocjonalnie związany z żadnym produktem i mam niezwykłą frajdę z możliwości budowania systemu z dowolnych komponentów dostępnych na rynku. W ostatecznym rozrachunku liczy się WYŁĄCZNIE poziom brzmieniowy danego komponentu. Z tego też powodu w moim systemie znajdziecie rzeczy niecodzienne (czasem wykonane na indywidualne zamówienie), niektóre bardzo drogie inne względnie przystępne cenowo. Znajdziecie urządzenia nowe, nieprodukowane a czasem nawet bardzo leciwe. Urządzenia z USA, Europy, Azji itd. NIGDY nie utożsamiam się z danym produktem i zalecam Wam to samo. Ocena produktu, nawet krytyczna to nie jest atak na właściciela. TO WYŁĄCZNIE SPRZĘT, rzecz martwa i tak ją postrzegam. Potrafię bez kozery przyznać, że bliska mojemu sercu (przez 2 dekady) marka Martin Logan zeszła na psy po przejęciu firmy przez fundusz finansowy i dzisiejsze produkty to żart z nabywców. Ostatni udany model to CLX i min. dlatego zostałem zmuszony do poszukiwania kolumn, które je godnie zastąpią. 3 lata mordęgi doprowadziły do zakupu godnego następcy, który przerósł mistrza a dzięki serii testów poznałem co ma do zaoferowania obecna branża kolumnowa. W przypadku oceny walorów sonicznych jakichkolwiek sprzętów kładę szczególny nacisk na kilka podstawowych kwestii. Po pierwsze RYTM, coś co powinno być zdaje się rzeczą oczywistą jak dzień i noc a wcale nie jest. RYTM pozwala różnicować dźwięki pod względem długości i nierozerwalnie wiąże się z taktem oraz właściwymi proporcjami całego pasma słyszalnego. Rytm towarzyszył ludzkości od zarania dziejów i czasów plemiennych. To on wraz z właściwą sobie dynamiką nadają tempo, werwę i rozmach wszelkiej muzyce. To one pozwalają rozkoszować się najcichszymi partiami materiału jak i olbrzymimi spiętrzeniami dźwięku. To one sprawiają, że nóżka bezwładnie przytupuje podczas odsłuchu ulubionego "kawałka". Spójność dźwięku, w dzisiejszych czasach to praktycznie zapomniany slogan. Wyliniały jak stary samotny, kundel. Otóż drodzy Państwo ta jakże rzadko spotykana w audiofilskich domach cecha przekazu decyduje czy nasz zestaw jest w stanie zagrać każdą muzykę i właściwie różnicować barwowo konkretne instrumenty. Po "nastu" latach odsłuchu na wielu parach elektrostatów, które z założenia posiadają możliwie szerokie pasmo przetwarzane przez jeden przetwornik, uzmysławia jak bardzo większość produkowanych kolumn podbarwia dźwięk. Znalezienie konstrukcji grającej możliwie pełnym i WYRÓWNANYM pasmem (przede wszystkim barwowo) zajęło mi długie lata mojej przygody w audio. Nawet nie wyobrażacie sobie jakie karykatury dźwiękowe prezentują niektóre modele kolumn. Najczęstszym zabiegiem jest uwypuklenie góry lub skrajów pasma, które mają stworzyć wrażenie dużej przestrzeni i i masy dźwięku. To stara sztuczka, znana z car audio mająco odwrócić uwagę od olbrzymich braków reszty pasma. Szczerze to prawdziwy i dynamiczny zakres basu (zwłaszcza jego wyższego podzakresu) oraz środka pasma jest wręcz niespotykany. Konstrukcje pozwalające zagrać na poziomie live dużą symfonikę, metal czy rocka (oczywiście, jeśli nagrania pozwolą) to absolutna rzadkość. Wybitną perkusję udało mi się znaleźć jedynie na kilku systemach. O symfonice z przyzwoitości nie wspomnę. Dla mnie dobre granie to kilkadziesiąt cech, które składają się na całość prezentacji. Będę je sukcesywnie wplatał w swoje relacje z odsłuchu danych komponentów. Przez kolejne miesiące a może lata poznacie moją koncepcję budowy wybitnego systemu audio, grającego każdy gatunek muzyki od metalu przez elektronikę do klasyki. Oczywiście, jeżeli będziecie nią i moimi wynurzeniami zainteresowani. Niezależnie od oburzenia wywołanego opisami realnej konfrontacji wielu reklamowanych "metkowców" zapraszam do siebie z własnymi kolumnami lub sprzętami w celu weryfikacji moich relacji. Magico S5 mk2. Kolumny w cenie katalogowej 205 000 - 220 000zł w zależności od wykończenia. Wykonanie naprawdę bardzo ładne, na żywo wyglądają lepiej jak na zdjęciach. Do spasowania elementów czy jakości wykonania obudowy nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Bardzo solidne kółka pozwalają na swobodny transport ciężkich kolumn. Jedynie pojedyncze plastikowe złącza głośnikowe zupełnie nie przystają do klasy produktu. Moim zdaniem gdyby obudowa była jeszcze głębsza i smuklejsza całość wyglądała by znakomicie. Tak czy inaczej solidność wykonania i wygląd produktu na świetnym poziomie. O zastosowanych przetwornikach niech wypowie się Grzegorz, ja rozpoznałem dobrze znane mi basowce Peerless XLS (obecnie to chyba Scan Speak) , które na przełomie wieków sam użytkowałem w subwooferze Avance signature. Na tych przetwornikach lub bardzo podobnych wykonane są nowe suby S16Hz. To uznane głośniki subniskotonowe przeznaczone do pracy w obudowach zamkniętych i z membranami biernymi. W Magico mają zmienioną nakładkę przeciwpyłową co oczywiście nijak nie wpływa na ich charakter grania. Jakim basem grają Magico? 2 takie głośniki na stronę potrafią wytworzyć całkiem duże ciśnienie akustyczne nawet w moim metrażu, w mniejszym pomieszczeniu z pewnością jego energia znacząco wzrośnie. Obudowa zamknięta powoduje, że bas może nie sięga czeluści ale ma wystarczające rozciągnięcie w dół. Jego niższy zakres posiada przyjemną, charakterystyczną dla tych przetworników fakturę mięsistego i dość miękkiego basu jednak bez zbędnego poluzowania. Co prawda jest to nieco subwooferowy typ grania bez jakiegoś wybitnego konturu ale z pewnością może się podobać. Problemy zaczynają się jak zaczynamy przesuwać się w kierunku wyższego basu. Ze względu na mały średniak i ciężki niskotonowy powstaje w paśmie dziura, której nie ma co zapełnić. Niskotonowce są w zakresie wyższego basu zbyt wolne a średniak nie ma masy żeby im pomóc. Powoduje to, że perkusja oraz werbel mają bardzo małą energię i są zbytnio złagodzone. Jak to nazwał jeden z odsłuchujących" to gra dziecinna perkusyjka zamiast perkusji". Brak konturu, szybkości i energii tego zakresu przekłada się na bardzo zniekształcony przekaz instrumentów naturalnych grających w tym paśmie. Chordofony takie jak kontrabas czy wiolonczela są zbyt mało czytelne a ich dźwięk rozmyty. Bryły instrumentów się zamazują i tracą właściwą energię. Przez złagodzenie tego zakresu cierpi rytmika i dynamika przekazu zwłaszcza słabszych nagrań (szczuplej zrealizowanych). Rock czy klasyka brzmi bardzo przeciętnie. Dość mały i szybki średniak gra wysoko, ma zbyt małe dociążenie również niskiej średnicy co wpływa na dalsze problemy z przetwarzaniem głosów w niskich tonacjach. Cohen czy Rea brzmią zbyt szczupło i za delikatnie. Wyższa średnica jest energetyczna i szybka, z nią nie ma problemu. Konstruktor ładnie połączył ją z głośnikiem wysokotonowym. Przejście jest płynne a zszycie góry i wyższego środka tak dobre jak pozwala na to zastosowany beryl. Duży wpływ na średnicę mają wysokie tony. W tej konstrukcji wysokotonowiec wygląda na berylowego Scana Illuminator bez charakterystycznej siateczki. Góry jest więcej niż w klasycznych zestawach z przed lat ale nie jest to nadmierne przerysowanie a raczej próba nadania dodatkowego blasku przy połączeniu z ciemniejszą elektroniką. Moim zdaniem jest to ilość akceptowalna. W tej kolumnie góra jest rozdzielcza z delikatną nutą ocieplenia. Moim zdaniem sporo lepsza od wersji berylowy Revelator. Nie ma żadnej twardości w najwyższych oktawach. Dźwięczność i wybrzmienia na przyzwoitym poziomie. Problem jest w niższej górze czyli pięcie Achillesowej wszystkich beryli, zwyczajowy twardy i zimny charakter tego zakresu projektant złagodził jak mógł ale mimo to niektóre instrumenty blaszane jak trąbka, kornet, puzon czy wyżej śpiewające artystki jak Jopek czy Bjork obnażają ten zakres. W skomplikowanych partiach jazzu zaczyna się robić bałagan a instrumenty zaczynają być zapiaszczone i nieprzyjemne. Wchodzi charakterystyczny szelest i kiepska barwa tego zakresu. Odsłuch na wysokich poziomach głośności nie wchodzi wtedy w grę. Mam też kilka zastrzeżeń odnośnie sceny dźwiękowej, niektóre z dźwięków na wysokich częstotliwościach są słyszalne bezpośrednio z głośników a inne ze sceny. Powoduje to dość nieprzyjemne efekty rozerwania instrumentów. W stosunku do kolumn odniesienia scena jest 1/3 węższa i co najmniej o połowę płytsza. Gra bardziej do przodu z mocniejszym zaznaczonej pierwszej linii. Najkorzystniej na tych kolumnach wypada muzyka elektroniczna omijająca 2 słabsze w/w zakresy. Zdecydowanie pop z podkręconym basem i sztuczne instrumenty to żywioł tych konstrukcji. Bardzo dobrze spiszą się również w kinie domowym jako kolumny główne. Mają zdecydowanie kinowy charakter z naciskiem na mocny i podkręcony niski bas oraz rozświetloną najwyższa górę pasma. To popularny dzisiaj sznyt nowoczesnego grania skrajami pasma, mającego robić wrażenie na mniej osłuchanych osobach. Osłabienie energii wyższego basu (oraz w tym przypadku obudowa zamknięta) powoduje, że można takie kolumny ustawić nawet w kiepskich warunkach akustycznych i wyższy bas nie będzie szczególnie problematyczny. Dla mnie cena jaką trzeba za to ponieść jest zbyt wysoka. Muzyka rozrywkowa i kino akcji to ich miejsce. Miłośnicy barwnego i dobrze dociążonego dźwięku słuchający klasyki, jazzu i wokalu nie będą ukontentowani. Na koniec dodam, że dla porównania podłączyłem wielokrotnie tańsze konstrukcje i w zakresie średnicy dotkliwie pobiły naszych aluminiowych gości. Dziękuję dystrybutorowi za długotrwałe wypożyczenie kolumn do testu. Wszelkie moje uwagi przekazałem i zaprezentowałem granie na tle kolumn odniesienia. Opinie wszystkich słuchających (łącznie 11 osób na przestrzeni 3 tygodni) były całkowicie zgodne i jednoznaczne. http://szymonfaber.pl/?p=123
  16. 1 point
    Dlaczego taki tytuł? Ano dlatego, że jak pewnie już zauważyliście nasz Magazyn się nam ładnie rozkręcił i oferuje konkurs za konkursem. Aktualnie możecie zgarnąć unikatowy winyl remaster Metallici: wspaniałą reedycję Popul Vuh: Koniecznie odwiedźcie i zasubskrybujcie nasz kanał na Youtube. Gdzie niedługo pojawi się sporo wywiadów i ciekawych materiałów. Na dobry początek polecamy nasz krótki wywiad i relację z koncertu Tomka Mreńca: Jak widać (i słychać) dzieje się sporo, a dziać będzie się jeszcze więcej. Pamiętajcie, że obecnie wchodząc na naszą stronę główną, praktycznie codziennie ujrzycie kilka nowych artykułów. Na głównej stronie prezentujemy linki do 3 ostatnich wpisów, ale więcej znajdziecie oczywiście w zakładkach Magazyn i Kultura. Obserwujcie nas, bo wkrótce kolejne konkursy! Za nami już rozdane: płyty: wejściówki:
  17. 1 point
    Jak wiemy od wielu miesięcy, w dniach 21.07, Arena Gliwice i 23.07, ERGO Arena - miały odbyć się koncerty zespołu Scorpions. Tak się jednak nie stanie... więcej szczegółów w naszym Magazynie Kulturalnym: Na pocieszenie mamy konkurs!
  18. 1 point
    Nie zwalniamy tempa. Wiemy, że audiofil używa głównie uszu, ale nie zapominajmy też o aspektach wizualnych. W naszym Magazynie dużo się dzieje. Dzisiaj udostępniamy Wam kolejne poprawki. Całość wygląda teraz dużo nowocześniej i przejrzyściej. Strona główna od jakiegoś czasu była w formie okładek. Teraz ten sam widok dodaliśmy również do wszystkich kategorii (np. Muzyka). Tak to wygląda: Zmienił się też widok pojedynczego rekordu. Teraz wchodząc w dany artykuł przywita Was duże zdjęcie na jego górze: Ponadto dodaliśmy grafiki przy wyborze kategorii w Magazynie i Magazynie Kulturalnym. Prezentuje się to następująco: W najbliższym czasie Magazyn zasilą nowe teksty dotyczące płyt i sprzętu. Rozdamy też trochę albumów. Obserwujcie więc nas i odwiedzajcie Magazyn!
  19. 1 point
    Nie zwalniamy tempa i działamy dalej. Uruchomiliśmy dla Was nasz Magazyn w nowej odsłonie. Teraz na głównej stronie wita Was widok okładek od artykułów. Oczywiście drzewko kategorii dla zwolenników poprzedniego widoku jest nadal dostępne. Szlifujemy jeszcze ostatecznie wygląd, ale główny kierunek zmian już jest widoczny. Wraz z nową odsłoną Magazynu otrzymacie też sporo nowych tekstów. Szczegóły już niebawem. Obserwujcie nas i sprawdzajcie. Zapraszamy do Magazynu Audiostereo. Ponadto przeprowadziliśmy kolejną aktualizację silnika forum. Jest kilka nowości, które pewnie szybko wyłapiecie. Gdyby pojawiły się jakieś błędy, to oczywiście śmiało zgłaszajcie na Bocznicy. Niewątpliwym plusem tej aktualizacji jest na pewno znaczne przyśpieszenie działania strony. Dodawanie postów powinno być teraz wyraźnie szybsze. Zapraszamy też do śledzenia naszych profili na mediach społecznościowych. Standardowo jesteśmy na facebooku - https://www.facebook.com/audiostereo Zamierzamy też rozwinąć naszą działalność na twitterze - https://twitter.com/audiostereopl
  20. 1 point
    Cały czas pracujemy nad tym, aby forum funkcjonowało jak najlepiej. Wczoraj (26.02) wymieniliśmy serwer bazodanowy. Nowy jest niemal dwukrotnie szybszy, ma najnowszy system, MySQLa itd. Serwis powinien więc wyraźnie przyspieszyć. Rozbudowaliśmy też dział Opinie. Powróciło dodawanie opinii o danym modelu bezpośrednio z podstrony o nim. Na stronie danego modelu pojawiła się także średnia ocena. Jest ona liczona na podstawie wszystkich ocen przyznawanych przez użytkowników dla tego sprzętu. Zachęcamy do testowania i dodawania nowych opinii! Ponadto rozpoczęliśmy prace nad skórką dla miłośników klasycznych barw Audiostereo. Nasza strona istnieje już ponad 15 lat, a wielu użytkowników jest z nami niemal od początku. Dla nich i dla wszystkich chętnych powstanie skórka Audiostereo Classic:
  21. 1 point
    Dawno nic tutaj nie zamieszczaliśmy. Właściwie dlatego, że ostatnio miesiące poświęciliśmy wytężonej pracy nad migracją na nowy silnik. Migracja nie była łatwa - ~4 500 000 postów z 15 lat, masa użytkowników, punkty reputacji, punkty ostrzeżeń, lajki, skórki i cała reszta nie mogła zniknąć. Do tego wszystkiego doszły problemy z uszkodzoną pamięcią RAM na serwerze z bazą danych, co opóźniło nas o dobry tydzień i sprawiło, że musieliśmy dwukrotnie wgrywać backup. Ostatecznie jednak udało się zdiagnozować wadliwy sprzęt i przejść pomyślnie przez proces zmiany silnika. Prezentujemy Wam zatem zupełnie nowe audiostereo. Co nowego? Przede wszystkim pełne szyfrowanie https, a co za tym idzie możliwość logowania przez konta Facebooka, Twittera czy Googla. Oprócz tego powiadomienia po stronie przeglądarki - można mieć powiadomienie nie będąc nawet na naszej witrynie. Strona jest teraz także w pełni responsywna - każda skórka będzie działać optymalnie na smartfonie, tablecie itd. Ponadto oczywiście cała masa innych rzeczy, które najlepiej przetestować samemu :) Zapraszamy serdecznie!
  22. 1 point
    Cała sprawa wynikła w momencie poszukiwań wymarzonego H100; Otóż bardzo mi się ten wzmacniacz podobał lecz szybko zwróciłem uwagę na rożne opinie (nawet skrajne) na temat jego cech, głównie użytkowych.. Pierwsze zniesławienie dotyczyło rzekomo "brumiących" transformatorów... u jednych brumiały... u innych nie ... Zastanawiałem się dlaczego ... bo oczywiście chciałem mieć taki co nie brumi ... :) [ oczywiście jest sprawa jeszcze składowej stałej w napięciu zasilającym dane urządzenie - co podobno niektórzy eliminują za pomocą "DC-blockerów" - jednak temu podobne praktyki ze względów logiki pozostawiam bez komentarza ] Ale jak się upewnić, że sprzedawany egzemplarz akurat będzie tym "cichym" ? Nie pozostało nic innego jak zajrzeć do środka pacjenta i zobaczyć co w przysłowiowej trawie piszczy ... a w zasadzie brumi... I to był strzał w "10" bo okazało się, że różnice w budowie pomiędzy rożnymi egzemplarzami H100 były bardzo duże ! Pierwsze co producent wprowadził do kolejnych egzemplarzy po stracie produkcji był układ tzw. "soft startu" który ogranicza prąd "ładowania" rdzenia ponad 600 Watowego transformatora toroidalnego. Musiała być to przyczyna tego brumienia "rozklejających się" z czasem transformatorów.... Niestety, jak się później okazało studiując kolejne rozbierane fotki kolejnych serii H100 - nie było to jedyny "patent" producenta na " poprawienie" tej konstrukcji... A kluczem do całej tej jego zabawy w książkowy model "cyklu życia produktu" Hegla był numer seryjny... PS. sprawa wygląda bardzo podobnie z każdym innym produktem Hegla który przechodzi kolejne etapy swojego funkcjonowania na rynku i tym samym metamorfozy wnętrza...
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.