Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation on 04/20/19 in all areas

  1. 7 points
    Osoby które twierdzą że kabel USB może wpływać na brzmienie kompletnie nie rozumieją na czym polega cyfrowa transmisja danych. Jeśli kabel wprowadza jakieś zmiany w brzmieniu to znaczy że zmienia pojedyncze, starannie wybrane bity w strumieniu danych. Mało tego zmienia je w bardzo wyszukany i skomplikowany sposób, Ponieważ w strumieniu danych audio prócz danych o dźwięku znajduje się pewna ilość danych pomocniczych a dodatkowo dane lewego kanału, prawego i pomocnicze są cyklicznie przeplatane między sobą. Tego typu subtelną zmianę można by porównać do przesyłania maila który na skutek gorszego kabla mienia treść i to w taki sposób że wiadomość ma nadal sens. Gorsza jakoś kabla do przesyłu danych przejawia się utratą pewnej części informacji cyfrowej inaczej mówiąc pojawiają się przerwy, wyraźnie słyszalne trzaski lub po prostu kabel całkiem nie działa. Nie ma możliwości by kabel wywołał subtelną zmianę barwy dźwięku, sceny czy czegokolwiek innego.
  2. 7 points
    Hipokryta to osoba która mówi jedno a robi drugie nie widzę związku. Dla ciebie wpływ kabla energetycznego między elektrownią a domem to absurd ale od gniazdka w domu do wzmacniacza już nie. Dla mnie w obu przypadkach to absurd. Wyjaśnij mi dlaczego jeden ma wpływ a drugi już nie skoro jednym i drugim płynie prąd do wzmacniacza i w tym samym czasie. Nie widzisz nic absurdalnego gdy ktoś pisze o dokręcaniu śrubek w kablu zasilającym na słuch albo w grającej izolacji kabla ale już w sieci dosyłowej i trafostacji przed blokiem/osiedlem tak. Wyjaśnij mi jakimi kryteriami się kierujesz stawiając granice absurdu? Zależy kto o tym pisze? czy zależnie w jakim pisemku się taka informacja pojawi? Gdybym był słyszącym i napisał że u mnie na osiedlu wymieniono ostatnio trafo i tak się poprawiło że szok to co byś powiedział że to absurd? Dla mnie podważanie takich zjawisk jak zjawisko Dopplera i twierdzenie że to złudzenie urąga nie tylko zdrowemu rozsądkowi ale elementarnej inteligencji nie wspominając o braku jakiejkolwiek pokory wobec nauki. Myślisz że to osoby takie jak ty które mają naukę w dupie i które coś tam testują na pałe odkryły półprzewodniki, wymyśliły dźwięk cyfrowy i wszystko to dzięki czemu możesz się w tej chwili bawić w słuchanie muzyki i testowanie kabelków? Wybacz ale kim ty jesteś w porównaniu z Doppler'em? Jaki masz dorobek naukowy. Jak do tej pory twój wkład w szeroko pojętą naukę i rozwój audio (również w niniejszym dziale DIY) polega na tym że podobno słyszysz. Pisze podobno bo nawet tego nie jesteś w stanie udowodnić i nie chodzi mi o udowadnianie mnie czy innym kolegom z forum. Nie jesteś w stanie udowodnić tego nawet samemu sobie. W szpitalu na Sobieskiego w Warszawie jest cały oddział dla osób które słyszą różne rzeczy a każda z nich zaklina się na wszystkie świętości że to prawda. A najgorsze jest to że jesteś do tego stopnia ignorantem że nawet nie jesteś zainteresowany sprawdzeniem czy faktycznie słyszysz czy nie. Za każdym razem gdy w dyskusji zostajesz przyparty do muru udzielasz wymijającej odpowiedzi, taktycznie zmieniasz temat, czepiasz się słówek lub zaczynasz personalne wycieczki *niepotrzebne skreślić. Dostajesz pytanie o autorytet w dziedzinie audio który może się pochwalić jakimiś PUBLIKACJAMI to podajesz swoich kolegów(być może nawet bardzo ciekawych ludzi) ale chodziło o takich z dorobkiem naukowym a nie fajnych. Jeśli chcesz dyskutować czytaj całe zdania ze zrozumieniem. CAŁE. A jak nie zrozumiesz to dopytaj zanim odpowiesz. Udzielenie odpowiedzi "NIE WIEM" nie jest niczym wstydliwym i wbrew pozorom może sprawić że zyskasz większy szacunek niż brnąc w bzdurne teorie. A jeśli chodzi o kable z rurką w środku. Nie wiem czy wiesz na czym polega efekt naskórkowy ale ten kabel został zaprojektowany właśnie po to by efektywnie wykorzystać wspomniane zjawisko. To właśnie Słyszący powołują się często na efekt naskórkowy w różnego rodzaju kablach audio. Więc powinni sprawdzić tego typu kabel. Tym Bardziej że jak pisał Adam najważniejsze jest samodzielne przepracowanie tematu. Nie bardzo wiem dlaczego uważasz że mój wpis na temat tego kabla był/ jest dla kogokolwiek obraźliwy. Chodzi ci o ten uszlachetniacz który można wsypać do środka? Absurd? a audiofilski Kabel o którym kiedyś pisałem wypełniony piaskiem z pustyni to nie absurd?... Gdybyś nie miał nauki w dupie może byś słyszał o "dowodzie nie wprost" (reductio ad absurdum) cyt. ze Słownika Języka Polskiego PWN [wym. reduktio ad absurdum] «rozumowanie polegające na wykazaniu fałszywości pewnej tezy przez udowodnienie, że prowadzi ona do absurdu» a na koniec ... Jeśli wytykasz komuś błędy np ortograficzne to jest wycieczka personalna. No:) to teraz możesz mnie zbanować jak Bogdan hahaha
  3. 2 points
    Wiesz co, daj se spokój z tą zmianą charakterystyki ucha ludzkiego. Wszyscy o niej wiedzą ja TEŻ. Z Twojego rozumowania wynika że nie trzeba zmieniać wzmacniacza, wystarczy pokręcić gałą wzmocnienia. Jeżeli jedyną różnicą w brzmieniu wzmacniacza dla Ciebie jest różnica w głośności to nie mamy o czym rozmawiać. . . "To aluzja do kabli cyfrowych rozumiem? Otóż brak części danych to nie zmiana jakości dźwięku tylko utrata części informacji, co może objawić się ciszą lub trzaskiem". No i jeżeli utrata danych to nie zmiana jakości Twoim zdaniem to tylko potwierdza to że nie mamy o czym rozmawiać. Po co mamy np. 24Bit/196KHz zamiast 16Bit/44.1KHz ? Czy to przypadkiem nie po to by mieć lepszą jakość? Gra tak samo tylko trochę trzeszczy... Proszę Cię o trochę szacunku dla jakości.
  4. 2 points
    To wszystko zależy od samego zainteresowanego . Model A-55TP to mocny i dosyć muzykalny wzmacniacz ,w dodatku bardzo uniwersalny .Można nie dokładać do tego interesu bo A-55TP to równo grający wzmacniacz .Inaczej jest z CS-55A ten jest bardziej wyrywny w brzmieniu i trzeba go spasować z odpowiednimi kolumnami ,czy odtwarzaczem .Na nim tez można zbudować dobry system lecz wymaga więcej uwagi ,np GATO M15 dobrze z nim grają . DO A-55TP większość rozsądnie zbudowanych kolumn brzmi dobrze i bardzo dobrze ,a jego dynamika jest imponująca .Premium Sound podłączał do niego Sounddeco F3 a tam siedzą dwa 22cm basowce od SB Acoustic.
  5. 2 points
    Nie przesadzajmy, podstawowy charakter brzmienia danego wzmacniacza lampowego jest stały, wymianą lamp można go tylko w pewnym ograniczonym zakresie korygować. Ale jego charakteru diametralnie zmienić się nie da. A co do kosztu lamp, to 2000zł za parę sterujących to pewne ekstremum. Dobre lampy dające realny postęp brzmieniowy w stosunku do tego co fabryka dała zaczynają się lekko powyżej 300zł za parę więc nie ma jakichś wielkich powodów do paniki.
  6. 2 points
    To są mity. Lampa może być równie prosta jak tranzystor, tylko trzeba przestać się jej obawiać. Trzeba też zapoznać się z kilkoma prostymi faktami, i tyle. Może t być naprawdę łatwe, zwłaszcza w erze internetu i nieskrępowanych kontaktów bez względu na odległość. Na początek możesz umówić się na jakiś odsłuch z kimś zorientowanym, kto ma zbudowany zrównoważony system. Jednak główną korzyścią dla Ciebie z takiego spotkania będzie pogawędka. Nie wahaj się pytać o wszystko, bo nie ma głupich pytań. Mogą być tylko głupie odpowiedzi.
  7. 2 points
    po tym jak napisałeś że filmy marvela mają super efekty dźwiękowe 3/4 forum wie że Twojej opinii nie należy brać na poważnie. Ogólnie nie znam gorzej zrealizowanych produkcji, nawet seria transformers, która też jest słaba wypada dużo lepiej. Już kilka razy pisałem że wolę dobre 5.1 niż plastikowego atmosa, Twoje opinie tylko to potwierdzają. Ja zacząłem od używanych klocków, wydałem tyle co na gówniany amplituner a jakość dźwięku, zwłaszcza w stereo to kosmos w porównaniu do amplitunera, który miałem (35kg starszy hiend) Teraz za podobną kwotę wymieniałem sam pre by mieć 4k i szmery bajery i jeszcze większe możliwości np kalibracji gdzie mogę sobie regulować przesuniecie co 2hz (w dolnych partiach) Przejście na PRE było bardzo dobrą decyzją, system upgraduje się znacznie łatwiej (również ze względów finansowych) a nawet w stereo potrafi zjeść sporo wzmacniaczy. Końcówki kupisz albo zrobisz raz im masz spokój. Obciążaniem będzie dopiero atmos
  8. 2 points
    Były przeprowadzone testy i pomiary tylko 3 kabli USB o jednakowej długości liczyła się tylko jakość kabla, a nie długość. Ostatni eksperyment na długość z przedłużaczem USB to tylko ciekawostka i wytłumaczone zostało na samym końcu, że chodziło o zasilanie, ale jak widać nawet prosty przekaz bywa trudny. Test długości kabli nie miałby sensu, to tylko słyszący robią takie "testy" i jeszcze na grubość 0.5mm vs 6mm2 to jawna kpina 🙂
  9. 1 point
    chodzi o wstępną polaryzację kondensatorów przy przejściu przez zero więc wysokie napięcia polaryzacji nie są konieczne
  10. 1 point
    Luzik Daniel, zawsze można powiedzieć, że w Technicsie każde pasmo żyje swoim życiem a dźwięk jest "poszatkowany" ale jednak jest tam wykop, życie, blask, energia, adrenalina a to też jest fajne 🙂 Daniel, ja od Ciebie wezmę X44 (i Pytonka), zdmuchnę to stare truchło somsiada razem z jego skórzaną sofą heh
  11. 1 point
    Wzajemnie dla wszystkich Wesołych Świąt
  12. 1 point
    Nie wiem czy takie gady można przewozić w naszym kraju bez specjalnego zezwolenia 🙂
  13. 1 point
    Dyńki kupiłem długo po sprzedaży kabelków i sprzedaż miała miejsce kiedy jeszcze nie planowałem zakupu nowych kolumn. Zensory miały zostać i czekać aż się kiedyś wyprowadzę, no ale promocja na Dyńki przekonała mnie do testu, a wynik testu do zakupu 🙂 Grają teraz z Nordostem, jest rewelacyjnie. Sąsiad kupił w końcu Vincenta SV-227. Może uda się go nakłonić do przytachania tego ciężkiego klocka do mnie na mały test. Boję się tylko, że spodoba mi się do tego stopnia, że zdecyduję się sprzedać IN200Sig. Czasem lepiej żyć w błogiej nieświadomości zwłaszcza, że obecne granie Anatola bardzo mi się podoba, a tak zostanie mi wygenerowana potrzeba zmiany 🙂
  14. 1 point
    Kiedyś, to jak ktoś miał malucha czy trabanta, to był "gość". Teraz ludzie chcę Teslami jeździć 🙂 W Excite wysokich tonów CI brakuje? A masz tak podłączone te wysokotonowce 🙂 ? hehe Możesz się śmiać, ale u mnie właśnie dzięki kablom robi się głębia, czarne tło i dźwięk się wygładza oraz nabiera szlachetności i wyrafinowania jeśli mowa o tranzystorze 🙂 tak więc Panie nie naśmiewaj sie z Pytonka. Może kiedyś wyślę Ci go na test przesyłką paletową 🙂
  15. 1 point
    Daniel a mi jednak ciągle brakuje więcej drapieżności, metaliczności, blasku, życia w Excite. W "żywych" kawałkach np. klubowych, muza jest jednak wyraźnie audiofilsko zmanierowana tj. przygaszona, wygładzona, spowolniona i rozmyta przez Excite, że wychodzą z tego jakieś psalmy... - porównując do brzmienia klamotów somsiada, gdzie jego 25 letnia wieża Technics-a rozstawia moje Dynki po kątach jak chce we wszystkim, gdzie potrzebny jest pazur, a już dynamika, wykop na basie to jak porównanie Trabanta do Ferrari, ciężki nokaut w pierwszej rundzie 🙂 Jednak kiedyś były lepsze czasy dla audiofili, za zaledwie 3 kzł potrafili nam sprzedać klamot kompletny (wzmak, cedek, dwie kasety, radio, korektor i kolumny), który nie dość, że przez 25 lat nie dał się zajechać (a somsiad od lat prawie codziennie robi koncert Schillera w bloku), do dzisiaj jest atrakcyjny dla oka, to jeszcze jest duuuużo bardziej uniwersalny, gdy chodzi o gatunki muzyczne od Excite. Mina somsiada jak do mnie przyszedł, posłuchał i dowiedział się ile trzeba zapłacić za moje zabawki.... ehhh Zostaje wrócić do Ani Dąbrowskiej itp. i nie "podskakiwać" somsiadowi jak się nie ma argumentów 🙂 chyba, że bym tak wyjął zza szafki Twojego Pytona Daniel 🙂 🙂 🙂
  16. 1 point
    Raczej nie, ale dobrze układy z polaryzacją działają, kiedy napięcie baterii jest wyższe od napięcia max wzmacniacza o 50%, więc 90V to raczej norma 😉
  17. 1 point
    DCS BARTOK TEST: Nadszedł czas aby opisać nowalijkę dCSa po dłuższym czasie użytkowania. Zacznę od wyglądu oraz funkcjonalności. Przed pojawieniem się tego urządzenia miałem wątpliwości co producent zaprezentuje w dość "niewygórowanej" jak dla tej marki cenie. Myślałem, że Bartok to będzie mikrus dopasowany do dCS Network Bridge. Nic bardziej mylnego, po wypakowaniu z dużego kartonu okazało się, że to kawał solidnego i ciężkiego kloca. Prawie 17kg wagi i standardowych rozmiarów obudowa rozwiała moje wątpliwości. Design to nie jest mistrzostwo świata, ot solidna kanciasta bryła. Z przodu mamy najważniejsze przyciski i kilkuwersowy, dwufunkcyjny wyświetlacz. Standardowo pokazuje nazwy plików, używane wejścia, filtry, rodzaj odtwarzanego materiału muzycznego itd. Przy używaniu urządzenia jako przedwzmacniacz na całym ekranie pojawia się aktualny poziom głośności, czcionka jest wielka i można ją odczytać z kilku metrów. Bardzo praktyczne rozwiązanie znane wcześniej z Rossini. Dla fanów roon audio mamy możliwość regulacji głośności bezpośrednio w programie, zamiast klasycznym pilotem (nie ma go w komplecie). Niezwykle wygodna funkcja, działa bardzo szybko i sprawnie. Nowością jest podświetlane logo dcs z lewej strony, można je w menu wyłączyć. Na tylnej ściance jesteśmy rozpieszczeni ilością wejść cyfrowych, mamy 4 rodzaje spdif oraz po 2 złącza LAN i USB. Można podpiąć komputer, każdy transport, router itd. Wyjścia analogowe XLR + RCA (poziom napięcia wyjściowego można regulować w menu). Dodatkowo (wreszcie) 2 pełnoprawne wejścia zegarowe dla częstotliwości 44,1kHz oraz 48khz oraz jedno wyjście dla urządzeń zewnętrznych. Podane sygnały zegarowe urządzenie potrafi zwielokrotnić dla potrzeb aktualnie obsługiwanego formatu częstotliwości typu 96khz, 88,2khz itd. Dzieje się to automatycznie i nie trzeba nic przełączać ręcznie. DCS Bartok to kompletne źródło plikowe wraz z wyśmienitej jakości przedwzmacniaczem, pozwala wyeliminować z systemu szereg zbędnych i kosztownych kabli. Wystarcza tani LAN lub USB oraz interkonekt do końcówki mocy, monobloków lub wzmacniacza zintegrowanego. Do tego kolumny i system gotowy. Obsługa roon audio z tym urządzeniem to prawdziwa przyjemność, wszystkie informacje o aktualnych utworach i stanie odtwarzania mamy nie tylko na tablecie ale również na wyświetlaczu. Fizycznym pilotem (dopłata 2kzł) można zmieniać utwory, zatrzymywać oraz regulować głośność. Oczywiście wszystkie funkcje da się obsłużyć z menu urządzenia lub dowolnym tabletem, komputerem podłączonym do tej samej sieci. BRZMIENIE: DCS BARTOK to pełnokrwisty dCS grający na poziomie jeszcze lepszym niż Scarlatti dac + dCS NB lub dCS Debussy dac + dCS NB. Mamy wszystkie cechy dCSa czyli referencyjną rozdzielczość, wgląd w nagranie, pięknie prezentowaną scenę, szeroką i głęboką tak jak akustyka i reszta systemu pozwoli. Otrzymujemy feerię wybrzmień, naturalnej wielkości instrumenty oraz muzyków precyzyjne osadzonych na trójwymiarowej scenie dźwiękowej. Piękna barwa oraz spójność całego zakresu, idealnie równo przetwarzane pasmo bez jakichkolwiek podbarwień czy podbić. Żaden z zakresów nie wypycha się przed szereg. Każdy instrument posiada własną unikatową fakturę wynikająca z realistycznej barwy i wybrzmień towarzyszących najdrobniejszym nawet muśnięciom muzyka. Bas precyzyjny, konturowy z właściwą gradacją i siłą. Referencyjna dynamika i prowadzenie tego podzakresu. Zarówno pojedyncze instrumenty jak gitara basowa, stopa perkusji czy skomplikowane składy orkiestry z bębnami przekazywane są bez kompresji. Średnica iście studyjna, niesamowicie gładka, nasycona bez cienia podkolorowania. Ani za jasna, ani za ciemna. Niezwykła równowaga i genialne zszycie z resztą podzakresów. Naturalność głosów, wszelkich dęciaków, instrumentów smyczkowych wynikających z tego zakresu wręcz wybitna. Wyższy środek płynnie przechodzi w najwyższe składowe. Góra to wisienka na torcie, rozdzielczość całego pasma jest tutaj szczególnie dobrze słyszalna. Olbrzymia ilość informacji przestrzennych, wybrzmień i przepiękne odwzorowanie materiału zarejestrowanego na płycie lub pliku. Góra jest nośna, błyszcząca ale bez śladów nadmiernego wyeksponowania czy przesady. We właściwie złożonym zestawie otrzymujemy realistyczny, bardzo analogowy i rozdzielczy przekaz pozwalający delektować się każdym gatunkiem muzycznym. Transport plików będący "na pokładzie" gra naprawdę wybornie i w tej cenie nie widzę jakiejkolwiek konkurencji. Porównywaliśmy go z genialnym plikowcem Rafała i naprawdę dotrzymywał mu kroku. Do tego ta prostota konfiguracji i szybkość uruchamiania. Urządzenie można budzić zdalnie z roona i słuchać kilka sekund po odpaleniu. BARTOK to czysto hi-endowe źródło, które moim zdaniem podbije serca wielu audiofili. 3 urządzenia w jednym, referencyjny poziom grania i brak dodatkowego okablowania powoduje, że na jego cenę spojrzymy bardzo przychylnym okiem. Ze swojej strony polecam. Zanim się pojawił byłem sceptykiem, zwłaszcza mając w pamięci Puccini, P8i czy Rossini player. Teraz wiem, że producent wyciągnął wnioski i zbudował świetną maszynę do zapewnienia dużej radości jej posiadaczom. Czy można lepiej? Można, transport + dac dCS Vivaldi w kilku aspektach idzie jeszcze dalej ale za kolejne procenty poprawy trzeba słono dopłacić, tak konkretnie to 4 razy więcej bez kabli. Dane techniczne: Rodzaj przetwornika: Opracowana przez dCS topologia Ring DAC™ Wejścia cyfrowe: Interfejs sieciowy na złączu RJ45 - działa jako renderer UPnP ™ w trybie asynchronicznym, przesyła strumieniowo muzykę cyfrową z NAS lub komputera lokalnego za pośrednictwem standardowej sieci Ethernet, dekoduje wszystkie główne formaty bezstratne, w tym FLAC, WAV i AIFF do 24 bitów 384kS / natywna częstotliwość próbkowania plus DSD / 64 i DSD / 128 w formacie DFF / DSF. Inne formaty to WMA, ALAC, MP3, AAC i OGG. Niektóre formaty są ograniczone do niższych częstotliwości próbkowania. Obsługuje Apple AirPlay w wersji 44,1 lub 48kS / s. Złącze Network Loop Out na drugim złączu RJ45. Interfejs USB 2.0 na złączu typu B działającym w trybie asynchronicznym, akceptuje do 24 bitów PCM z prędkością do 384kS / s oraz DSD / 64 i DSD / 128 w formacie DoP. Działa w trybie klasy 1 lub 2. Interfejs USB-on-the-go na złączu typu A działa w trybie asynchronicznym, przesyła cyfrową muzykę z dysku flash do 24 bitów 384kS / s oraz DSD / 64. 2x AES / EBU na 3-pinowych żeńskich złączach XLR. Każdy zaakceptuje PCM z prędkością do 24 bitów 192 kS / s lub DSD / 128 w formacie DoP. Używany jako podwójna para AES, akceptuje PCM w rozdzielczości do 384kS / s, DSD / 64 i DSD / 128 w formacie DoP lub DSD zaszyfrowane dCS. 2x SPDIF na 1x RCA Phono i 1x BNC. Każda z nich zaakceptuje PCM z prędkością do 24 bitów 192 kS / s lub DSD / 64 w formacie DoP. 1x optyczny SPDIF na złączu Toslink akceptuje PCM z prędkością do 24 bitów 96kS / s Wejścia analogowe. Poziomy wyjściowe: 0.2, 0.6, 2 lub 6V rms dla pełnej skali wejściowej, ustawiane w menu. Wyjścia symetryczne: 1 para stereo na 2 męskich 3-pinowych złączach XLR. Te wyjścia są elektronicznie zrównoważone i płynne. Impedancja wyjściowa wynosi 3Ω, maksymalne obciążenie wynosi 600 Ω (zalecane 10k-100kΩ). Wyjścia niezbalansowane: 1 para stereo na 2 złączach gramofonowych RCA. Impedancja wyjściowa wynosi 52 Ω, maksymalne obciążenie wynosi 600 Ω (zalecane jest 10k-100kΩ) Wyjścia słuchawkowe1 symetryczna para stereo na 1x 4-stykowym męskim złączu XLR. 1 nierównomierna para stereo na 1-szym 6,35 mm (1/4 ") 3-biegunowym gnieździe. Pełne poziomy wyjściowe to 1,4 W rms przy 33 Ω, 0,15W rms przy 300 Ω. Poziomy wyjściowe to 0, -10, -20, -30dB, ustawione w menu. Minimalna impedancja słuchawek wynosi 33 Ω. We/wy sygnału zegara2x Wejścia zegarowe Word na złączach 2x BNC, przyjmują standardowy zegar tekstowy o częstotliwości 44,1, 48, 88,2, 96, 176,4 lub 192 kHz. Szybkość transmisji danych może być taka sama, jak częstotliwość zegara lub dokładna wielokrotność częstotliwości zegara. Wrażliwe na poziomy TTL. Wyjście zegara Worda na 1x złącze BNC. W trybie Master na wyjściu pojawia się zegar czasu zgodny z TTL. Szum resztkowy Lepszy niż –113dB0, 20Hz - 20kHz nieważony (ustawienie 6V). Przesłuch L-R Lepszy niż -115dB0, 20Hz – 20kHz Filtry Tryb PCM: do 6 filtrów daje kompromisy między odrzuceniem obrazu Nyquist a odpowiedzią fazową. Tryb DSD: 4 filtry stopniowo zmniejszają poziom szumów poza pasmem audio. Aktualizacja oprogramowania Dostępne w aplikacji dCS Bartók App Sterowanie: Aplikacja dCS Bartók App RS232 (sterowany przez urządzenia firm trzecich). Pilot (opcjonalnie) Zasilacz: Ustawiony fabrycznie na 100, 115, 220 lub 230V AC 50/60Hz. Pobór mocy30 Watts typowo / 50 Watts maksymalnie Kolor czarny lub srebrny Wymiary444mm / 17.5” x 430mm / 17.0” x 115mm / 4.6“. Allow extra depth for cable connectors. Waga16.7kg / 36.8lbs Cena: 52 270zł lub 62 720zł za wersję ze wzmacniaczem słuchawkowym.
  18. 1 point
    Żebyśmy się zrozumieli, mnie nie chodzi o wpływie kabla USB czy SPDiF na brzmienie. Chodzi mi o to iż kabel może wpływać na jakość dźwięku a nawet doprowadzić do trzeszczenia i jego zaniku. Ja do RS nabrałem dystansu po jednym z odcinków w którym naprawiał wzmacniacz NADa. W pewnym momencie opisując co czym jest w tym wzmacniaczu pokazał kondensatory mówiąc że nie wie co to za kondensatory i że prawdopodobnie od zasilania przedwzmacniacza, czy jakoś tak to określił. Ja mam taki wzmacniacz, mam też schemat do niego o którego nie trudno w sieci. Wystarczyło spojrzeć na schemat i już byłoby wiadomo co to za kondensatory. Mnie chodzi o rzetelność, o rzetelność której bezwzględnie wymaga się ode mnie. Rzetelności nie oczekuje się ode mnie tylko wtedy kiedy mam takie samo zdanie jak oponenci...
  19. 1 point
    Tak to jest ten adres, oni chyba przy dystrybucji mają swój sklep i tam sprzedają płyty. Tylko ja u nich kupowałem wyłącznie płyty SACD z wytwórni Analogue Productions, świetne płytki, ale drogie. Natomiast wszystkie Japońce sprowadzane są z Japonii, USA, HK. Natomiast jest jeden sklep w Polsce co ma duży wybór japońskich płyt, ale od niego nie kupuje, bo właściciel jest ...... jak również obiecałem, że nigdy nikomu nie polecę tego sklepu przez to, że właśnie jest takie, a nie inne podejście do klienta. I jest drogo.. Co do voice i SACD kupowałem tam dwa razy i za pierwszym razem podejście było świetne, za drugim było słabiej (inny pracownik), ale cena w ich sklepie płyty, która mnie interesowała w stosunku do cen jakie znalazłem np u Niemców tego samego wydania różnica była 100-200%, więc są konkurencyjni. Znam również kilka osób co kupowało u nich płyty cd/winyle i byli zadowoleni. Również jest miła współpraca, jeśli chodzi o Cardasa, bo są dystrybutorem tego Producenta, gdyż jestem zainteresowany między innymi kablami Cardasa i kiedyś poprosiłem, aby coś dla mnie sprawdzili u samego Producenta, po tygodniu zadzwoniłem, Pan po otrzymaniu maila z USA wszystko mi powiedział co chciałem wiedzieć.. byłem zadowolony z obsługi. Natoamist, jeśli lubisz muzykę poważną znam sklep , gdzie obsługa jest wyśmienita i Pan ma dojście do wielu płyt SACD jak coś to służę pomocą.. ale tylko w tym sklepie jest muzyka klasyczna.. Ps. A czekanie na płyty tak jak napisałeś ma swoje zalety.. :-), choć wiesz jak zapłacisz odpowiednio to i szybko przesyłka np. z USA przyleci 🙂
  20. 1 point
    Budżet masz jaki masz, na nowego Cayina musiałbyś go podwoić, a używane - tu zwracaj uwagę na to co Grzegorz pisze, serwisowalność urządzenia jest bardzo ważna. Nie jest fajnie, gdy po kilku miesiącach użytkowania coś się zepsuje, i zostajesz z nienaprawialnym urządzeniem, a kasa została wydana. Tak samo jest ze wspomnianym Marantzem CD16. Gra to dobrze, ale to trzydziestoletni cedek, przede wszystkim nie ma do niego laserów. Tak samo nie ma laserów do większości cedeków Sony ES z wyjątkiem najniższych modeli niewartych uwagi ze względów brzmieniowych. W budżecie 2000zł można szukać np. używanego Meridiana 506.24 który gra takim charakterem jak Marantz CD16, tylko że lepiej. I da się kupić laser do niego. Świetnie gra też CEC 3100, lasery do niego są dostępne. Ponadto ten model z powodzeniem może służyć jako naprawdę dobry CD transport gdybyś w przyszłości chciał się zaopatrzyć w DAC. Z tego co obecnie wisi na allegro nie bardzo jest co zarekomendować, bo albo nieserwisowalne (niedostępne lasery) albo niewarte uwagi, albo ceny mocno zawyżone. Fajną alternatywą dla komercyjnych odtwarzaczy może być DIY. Czyli odtwarzacz zlampizowany. Trzeba wybrać odpowiedni model i poddać go przeróbce. Najtańsze nadające się do tego są Denony DCD655, DCD685 i DCD755, a chyba najbardziej optymalny jest Denon DCD1450AR. Lasery do tych modeli są powszechnie dostępne w cenach zaczynających się od równowartości butelki wódki. Oczywiście nie są to jedyne modele nadające się do tego, ale akurat te są chyba najłatwiejsze do kupienia.
  21. 1 point
    Może moderacja przeniesie te rozważania do wątku ogólnym o DAC a nie wątku o jednym urządzeniu?!
  22. 1 point
    Ale wracając do tematu czy sprzęt vintage może być inwestycja ? jeszcze jakieś 10 lat temu tak, dziś ceny osiągnęły już bardzo wysoki pułap i nie sadze żeby szły jeszcze wyżej podam kilka przykładów wzmakow , które miałem a cena na przestrzeni ostatnich lat wzrosła kilkukrotnie: Sansui AU-X1- kupiłem za 2200pln dziś 6-10 tys Accuphase 303x- kupiłem za 2500pln dziś 5-8tys Sansui BA 2000+ CA 2000+ TU 9900- cały zestaw sprzedałem za 6000pln - dziś sama końcówka widziałem nawet za 4k kolumny np. Infinity Kappa 8 kupiłem za 1900pln dziś minimum 4-5 tys JBL L 100- kupiłem za 2200pln dziś nawet 4-5tys moglbym tak długo jak wiec widać , gdybym trzymał te sprzęty do dziś to mógłbym zarobić nawet 200-300% wkładu finansowego( z tym ze trzeba wziasc pod uwagę inflacje i spadek wartości nabywczej pieniądza ) Dzis te ceny ( nie tylko w PL ) osiągnęły ceny absurdu, i tanio się ich nie kupi wiec inwestycja wątpliwa Inna sprawa , ze te stare klocki zwłaszcza flagowe prezentują nawet według dzisiejszych standardów dość wysoki poziom ( pod warunkiem dobrego stanu technicznego o co z racji wieku i wielu właścicieli oraz często ingerencji pseudonaprawiaczy trudno ) tyczy się to IMHO głównie wzmacniaczy , gdzie postęp na przestrzeni lat moim zdaniem jest najmniejszy, w mniejszym stopniu kolumn, gdyż w głośnikach jakiś postęp jest, natomiast nie służy im miniaturyzacja najbardziej bałbym się źródeł vintage nie tylko ze względu na problem z dostępnością laserów i względy praktyczno- użytkowe w rozwoju przetwornikow widzę jednak największy postęp miałem kilka wiekowych uważanych za wysokie modele CD m. In: Marantz CD16, California Audio Labs Tempest mkII , Proceed CDP, Theta Miles , Wadia 21 i jednak brzmieniowo mój obecny Przetwornik Berkeley Alpha brzmi zdecydowanie lepiej w każdym aspekcie , nawet do modyfikowanego prze ModWright Logitecha Transporter tez im trochę brakowało nawet jeśli chodzi o tak zwana "analogowosc " a np CAL Tempest był na niby ( według niektórych najbardziej niecyfrowym TDA1541 ) Zaś co do gramofonów ( swojego Technicsa 1210 sprzedałem z wkładka i dołożyłem trochę płyt za 1500pln, dziś to ok3-5tys ) uważam , ze gramofon + wkładka + pre za w sumie ok 5000pln , zostawiajac na boku jakość samych vinyli , która jest bardzo rożna , raczej nie przeskoczy odtwarzacza plikow za 3000pln, czyli ceny od jakich zaczynaja się dobre wkładki MC. Jak ktoś chce z vinyla mieć lepsze brzmienie niż z toru cyfrowego to musi się szykować na wydatek rzędu 15-20k, natomiast tani tor analogowy gra gorzej od taniego cyfrowego Podsumowując dziś inwestycja w vintage ma mniejszy sens niż powiedzmy 10lat temu, ale zestaw z wzmakiem i kolumnami vintage ale współczesnym źródłem cyfrowym ma jak najbardziej sens Na koniec: to tylko moja opinia i każdy może mieć inna
  23. 1 point
    @Moontan może zaklinać rzeczywistość jak tylko chce i nic to nie zmieni. A fakty są takie - po sukcesach firmy Chord w tej dziedzinie do wszystkich już dawno dotarło, że liczą się trzy fundamentalne sprawy niekoniecznie w tej kolejności : - moc obliczeniowa procesora DSP, FPGA itp, - jakość sekcji analogowej, jej typologia i dopasowania (tu też rola konstruktora) do wyjścia przetwornika C/A, - algorytmy, filtry i wprawne ucha konstruktora, który "czuje" te algorytmy (na przykład tak jak Sir Rob Watts), czwarta sprawa to zasilanie, ale to w audio jest akurat wszędzie ważne. Dlatego delta-sigma odzyskała swój potencjał, ale jest jedno ale, jak widać z powyższego do pełnego sukcesu kluczowym elementem jest człowiek - konstruktor o wybitnych zdolnościach i uchu. Niestety albo stety dochodzimy do trochę paradoksalnego scenariusza, w którym aby coś lepiej zagrało w sensie muzykalnym i analogowym ze źródła cyfrowego trzeba użyć najmocniejszych dostępnych na rynku procesorów cyfrowych, ale użyć trzeba ich pod batutą wybitnego konstruktora.
  24. 1 point
    Są i tacy co czytają ze zrozumieniem ... bez obrazy. Co do psów to było tylko takie odniesienie do starego powiedzenia. Cały czas próbuję komuś wytłumaczyć że gra całość a nie jedna wkładka w całości. Niestety bez skutku. No cóż, są i tacy (coś na zasadzie powiedzenia z "Misia" (scena z szatni) - "cham się uprze i mu daj" a my na to "nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobisz"). Idę coś posłuchać ... Wesołych Świąt dla wszystkich, bezawaryjnego grania, przyjemnego słuchania i mokrego jaja ... Z pozdrowieniami,
  25. 1 point
    Dzień dobry Wszystkim! Dorzucę swoje trzy grosze. Płytą winylowa wstawiona pomiędzy szkło float (idealnie płaskie). Powolne ogrzewanie, jakieś 2 ° C na minutę, do tych 50 °C. Potem długie wytrzymanie w tej temperaturze, nawet 8 godzin (odpuszczenie relaksacji). I najważniejsze - powolne studzenie, nawet 1 °C/min. Hmm, mam odpowiednie przyrządy i przed grzaniem czegokolwiek sprawdzam własności temperaturowe dowolnego polimeru. Napisałem, że wymagana temperatura to 50 °C, tymczasem można to uściślić, w przypadku cennej płyty winylowej mogę pobrać mikropróbkę płyty z okolic dziurki, wystarczą mi 2-3 mg (mniej niż ziarenko ryżu). Potem badanie, określenie temperatury maksymalnej (minimalnie powyżej przejścia szklanego). Tuż Wielkanocy spróbuję podać wyniki dla płyty winylowej z moich zapasów. Dlaczego o tym tak dokładnie piszę - otóż jest jeszcze mocniejsza metoda usuwania deformacji. Zewnętrzną krawędź płyty opiera się na krawędzi dopasowanego cylindra, w środku, w otworze centrującym wstawia się "wymuszacz drgań" i przy grzaniu aplikuje drgania o różnych częstotliwościach i amplitudzie do max 5 mm. Takie wibracje wymuszają odpuszczenie, relaksację kształtu. Po wibracjach - pomiędzy płyty szklane i zwykłe grzanie z odpuszczeniem. Dodam, że na szybko sprawdziłem - PVC temperatura przejścia szklanego to około 70 °C, grzanie do 50 °C jest bezpieczne, ale daremne. Oczywiście są różne gatunki PVC, dlatego wyjaśniam, że daną płytę należy zbadać, określić jej parametry. Pozdrawiam
  26. 1 point
    Tobie się to stało czy taki kupiłeś ? Sprawdź czy na wyjściach cyfrowych jest sygnał i na obu wyjściach analogowych - RCA i XLR. Sprawdź też ( aktywuj , deaktywuj ) preampa i zresetuj do ustawień fabrycznych .
  27. 1 point
    Obecnie jest bardzo dobry czas na zakup używanego dCSa. Po prezentacji nowego Bartoka ceny starszym modeli spadły. Zestaw Paganini bym sobie darował, przetwornik posiada jedynie jedno wejście zegarowe, nie ma USB ani wsparcia softu. Transport to słabiutki, plastikowy Esoteric UMK5, ten sam co w Puccini. DCS Scarlatti zwłaszcza jako transport to zupełnie inny poziom grania, wyposażony w pełnokrwisty mechanizm VRDS Neo bez problemu rywalizuje z Esoteric P-03. Przetwornik Scarlatti coraz mocniej odczuwa upływający czas, brak wsparcia softu, brak USB, nieużywany obecnie standard fire wire i piętno nowych modeli powodują, że nie warto płacić za niego więcej jak 20kzł. Osobiście wybrałbym dcs Debussy, ich ceny są w tej chwili rewelacyjne a najnowszy soft pojawił się kilka miesięcy temu. Jeżeli chcesz słuchać z płyt CD to warto dokupić Esoterica P03 lub Scarlatti transport i będziesz miał świetne źródło. Jeżeli myślisz nad plikami to dcs debussy + dcs NB lub nowy dcs Bartok załatwiają sprawę. Za tym ostatnim przemawia wbudowany transport plikowy (brak dodatkowych kabli), pełne wsparcie softu przez wiele lat, 2 wejścia zegarowe, wsparcie dla roon i MQA. 2 złącza LAN + 2 złącza USB.
  28. 1 point
    Dzień dobry! Wow&flutter - Google > wfgui Warto zainstalować w telefonie jakiś generator funkcyjny, sprawdzić jak chodzi zapis/odczyt na czystym tonie. Generator funkcyjny można znaleźć również dla Linuksa czy Windows. Dodać do tego jakiś prosty programowy audio-oscyloskop (audio in na karcie dźwiękowej) i i mamy już narzędzia którymi można zrobić wszystko. Przykładowy zestaw to smartfon jako generator funkcyjny (soft -Function Generator), w laptopie audio oscyloskop. W "grzebanych" magnetofonach, zwłaszcza jak mam pełny schemat mam swoją metodę. Mierzę położenie suwaka każdego z potencjometrów, zapisuję. Potem wszystkie przemywam izopropanolem, kręcę w lewo, w prawo. Potem ustawiam dokładnie w środku, jak wyschną - sprawdzam wszystkie funkcje. Dla oddzielnych głowic zapis/odczyt reszta ustawień to prosta zabawa. "Grzebacze" nie wiedząc co robią - rozjeżdżają potencjometry. Dobrze jest sprawdzić generator kasowania i prądu podkładu, przy wszystkich potencjometrach w środku prąd podkładu powinien być podobny w obu kanałach, mierzony dokładnie na głowicy zapisującej. Wystarczy dobry multimetr, oscyloskop na karcie dźwiękowej nie da rady, prąd podkładu ma za dużą częstotliwość. Przy okazji warto jest sprawdzić, czy prąd podkładu zmienia się w zależności od zawartości muzyki, ile jest tonów wysokich, ile niskich. Dla Dolby HX Pro użytego w RS-AZ6/7 prąd podkładu zmienia się w zależności od sygnału muzycznego. W twoim magnetofonie coś czasem charczy, może to być efekt złego prądu podkładu. Niemożliwość zakończenia kalibracji może to potwierdzać. Co do rolki szlifowanej papierem ściernym - nie lubię, niby działa ale... Nowe rolki za 20-30 zł można kupić. Ja w pierwszym kroku serwisu wkładam rolkę do rozpuszczalnika niepolarnego (ha!) i oczekuję wyraźnego spuchnięcia gumy. Czyszczę bieżnię rolki szmatką, płuczę w rozpuszczalniku niepolarnym, czyszczę, płuczę w izopropanolu. Potem ogrzewam do ok 50 - 60 °C, guma wraca do swojego normalnego rozmiaru, bieżnia czysta. Dla b starych gum faktycznie czekam jeszcze na ostateczny powrót do swojego kształtu i szlifuję papierem - ale już mam zamówione nowe rolki. Wiem, za późno... 🙂 Pozdrawiam
  29. 1 point
    W przypadku velodyne u dystrybutora jest gorzej kupować niż w sklepie.. to znaczy w sklepach są lepsze rabaty, ale w tamtym okresie, kiedy ja kupowałem w Warszawie nawet jednego takiego suba nie mieli na sklepie, więc odsłuch robiłem u dystrybutora, który ma swoją salkę i wszystko co ma w dystrybucji można sobie odsłuchać. Ale ceny są słabsze... Widzisz mam pecha 🙂 bo wszystkie bluspeci, Shmki, Xrcdki, K2 kupują mi dwóch Gości .. jak pech to pech.. a przepraszam raz jedną płytkę kupił mi ktoś kto dla siebie zamawiał i zamówił mi jedną k2. Są to płyty zamawiane z japonii, USA i HK. Kolejne dwie płyty są właśnie w zamówieniu, niestety czasem to troszkę trwa, ale wg mnie warto czekać. Aczkolwiek co niektórzy mają inne zdanie, ale to sprawa indywidualna. A i zapomniałem jeszcze płyty SACD, ale wiekszości przypadków to wszystko z Polski np. Dystrybutor Voice... drogo tam jest, ale taniej nigdzie się nie znajdzie.. jak cos sie chce z tego typu muzy jak np S. Mclachlan.. , N. Jones....
  30. 1 point
    Może dopiero teraz odkrywasz jaki kierunek dźwięku Ci odpowiada. Znacznie uogólniając czasem jest tak, że lepsze jest wrogiem dobrego; detaliczne, przestrzenne granie z rozłożonymi "trójwymiarowymi" planami potrafi zauroczyć, ale na dłuższą metę jest często efekciarskie i nie gwarantuje odpoczynku przy słuchaniu muzyki. To także "wow" przez 15 minut na imprezie, ale potem taki dźwięk męczy albo wydaje się nienaturalny. Przy czym nie mam tu na myśli wyostrzenia na górze, bo to co innego. Chodzi raczej o charakter zestawu, przy czym wydaje mi się, że w większym stopniu odpowiada za takie efekty elektronika (w tym źródło !) niż same kolumny. Może tak jak radzą niektórzy posłuchaj czegoś skrajnie odmiennego niż Hegel a na razie kolumny (przecież nie są złe!) zostaw. Poszukaj może czegoś konkretnie w analogowym kierunku. Spokojne granie na początku wydaje się nudne, ale zapewnia banana na twarzy jak słuchasz 2 / 3h, masz ochotę na więcej a ucho nie zmęczone (jak napisałeś).
  31. 1 point
    Wyrwałeś jeden tekst z całego filmu i przyczepiłeś się do tego i już całe porównanie jest bee. Nic nie poradzę, że nie rozumiesz prostych spraw. Dla mnie to nie było tłumaczeniem tylko były wcześniejsze pomiary kabli USB i jednego od lampki - nie było różnicy bloki danych zostały przesłane prawidłowo. Prawdopodobnie kłopoty z zasilaniem. Ale co najważniejsze nie zdegradował Ci brzmienia 🙂
  32. 1 point
    „Age of Unreason” to tytuł nowego albumu legendarnego Bad Religion. Ta pochodząca z Kalifornii punk-rockowa kapela przez wiele lat nieustannie zaskakiwała świeżością pomysłów, a kolejne albumy przynosiły (lub nie, o tym za chwilę) uznanie fanów. W moim odczuciu spośród pozostałych szesnastu studyjnych - New Maps of Hell z 2007 roku była jednym z ostatnich - sensownych albumów. Widać to było coraz bardziej aż do „True North” z 2013, którym zespół zapowiadał, że ma to być ostatni album w dyskografii Bad Religion. Byłoby to zaskakujące, że kapela zasługująca na szczególne uznanie za genialne melodie na np.: "The Gray Race" odeszłaby z rynku muzycznego z czymś tak słabym jak prosty do bólu "Vanity". Utwory są po prostu męczące i monotonne - kompletnie nie wnoszące nic, czego oczekują fani nie tylko zespołu o takiej renomie i doświadczeniu, ale i wielbiciele gatunku. Obecnie zapowiadany jest siedemnasty album Bad Religion, który ma (podobno) zatrzeć złe wrażenie i pozostawić po zespole solidną porcję dobrego brzmienia. Album zatytułowany jest jak wspomniałem powyżej - „Age of Unreason” i ukaże się na rynku już 3 maja nakładem Epitaph Records. Greg Graffin o nowym albumie: "Kiedy zobaczyłem te wszystkie nagłówki o tym, jak świat schodzi na psy, zacząłem naprawdę wiele czytać. Między innymi o rewolucji francuskiej, amerykańskiej, o wojnie domowej. I rozpoznałem w tym pewien wzorzec, w który nie powinniśmy się zagłębiać. Przestrogi ku temu są wystarczające. Każde dziecko powinno o tym wiedzieć, choć ludzi ogółem trudno przekonać do lektury na ten temat. Może ten album okaże się pomocny." Jeśli tym albumem nie da się uratować świata (w co wątpliwe - nie takim dziełom przyświecał taki cel) , to przynajmniej (oby) dało się uratować dobre imię tej legendarnej formacji i jej zapowiadany album okazał się być lepszym, niż poprzedni. Płyta promowana jest singlem i video klipem "Chaos From within": AudioRecki (Magazyn Kulturalny, AudioStereo) Bad Religion “Age of Unreason” (2019) 01. Chaos From Within 02. My Sanity 03. Do The Paranoid Style 04. The Approach 05. Lose Your Head 06. End Of History 07. Age Of Unreason 08. Candidate 09. Faces Of Grief 10. Old Regime 11. Big Black Dog 12. Downfall 13. Since Now 14. What Tomorrow Brings 15. The Profane Rights Of Man (bonus)
  33. 1 point
    Johny Deep, Joe Perry i Alice Cooper - jeszcze kilkanaście lat temu słysząc te nazwiska i pytanie "co je łączy", odpowiedź nie mogłaby być taka oczywista, jak obecnie. O ile Perry i Cooper stanowią obecnie pokolenie nazywane dinozaurami mocnego brzmienia, to Johny Deep stanowi zaskakującą część tego trio. Oczywiście wszystkie trzy nazwiska nikomu nie trzeba przedstawiać, ale od 4 lat należy je łączyć w jeden muzyczny projekt - supergrupę Hollywood Vampires. Po udanym ich pierwszym albumie (2015 rok), który zaskakująco odnalazł sporą rzeszę fanów i przebił się na listach gdzieś po środku pierwszej setki - nadeszła informacja, że panowie lada moment wydadzą swój drugi album. Płyta ma ukazać się już 21 czerwca, a całość zwiastuje singiel „Who’s Laughing Now”, który promowany jest poprzez lyric video. Jak mówi Alice Cooper: ' "Rise” jest nie tylko innym tworem niż pierwszy album Wampirów, ale również jest bardziej unikalny od wszystkiego, co kiedykolwiek nagrałem. Podszedłem do niego całkiem inaczej, niż zwykle, gdy pracuję nad albumem. Każdy z nas, tj. Joe, Johnny, Tommy i ja napisaliśmy piosenki na „Rise”. Nie próbowałem nadać utworom stylu Alice Cooper. Każdy z nas ma inne doświadczenia, więc brzmienie tego albumu jest bardzo fajne. Myślę, że dzięki tej płycie ustalamy prawdziwe brzmienie Wampirów, ponieważ przy pierwszym krążku bardziej przechylaliśmy kapelusze w stronę naszych upadłych rock’n’rollowych braci.' Na nowym albumie znajdzie się aż 16 utworów i składać się ma głównie z oryginalnego materiału stworzonego przez zespół. Na płycie znalazło się także miejsce dla trzech coverów. Mają to być utwory tych wielkich, którzy odeszli zbyt wcześnie: Davida Bowie, Jim Carroll Band oraz Johnny’ego Thundera. Producentem albumu "Rise" obok samego zespołu jest także ceniony Tommy Henriksen (Alice Cooper, Warlock) Będzie więc czym męczyć sąsiadów po nocach. AudioRecki (Magazyn Kulturalny, AudioStereo)
  34. 1 point
  35. 1 point
    Kurde i żadne foty nie wypłynęły do sieci ? Chyba Szymon robi rewizje osobistą i zabiera wszystkie aparaty i telefony 😉 Czyli da się lepiej niż u Rafała ? Pierdziele nie jadę nawet jak ktoś zapłaci bo jak potem posłucham u siebie. Będzie załamka jak nic.
  36. 1 point
    W tym dniu, u mnie tylko Bach. Tak już mam.
  37. 1 point
    Nie chciałbym zbaczać z tematu, ale pozwolę się z Tobą nie zgodzić. Slucham głównie z plików, a jeszce do niedawna z Cd i gramofonu. Zarówno fizyczny nośnik jak i pliki mają swoje wady i zalety. Nie tęsknię jednak za fizycznym nośnikiem i stwierdzenie że pliki to badziewie jest bardzo nieobiektywne. Oczywiście masz prawo do swojego zdania. Ja jednak będę plików bronił bo widzę w nich więcej zalet niż wad. Żeby z gramofonu usłyszeć dźwięk na tym poziomie co z pliku odtworzonego z sredniej klasy streamera/ dac to trzeba by zainwestować sporo w gramofon, wkładkę i pre. Nikt mi nie wmówi że np. gramof. za 1500zl z wkładką za 500 i z kiepskim pre zagra lepiej od streamera za 3000zl. Juz to przerabiałem. Zużywająca się igła i kwestie regulacji też mają znaczenie. Myślę, że w muzyce odtwarzanej z winyla bardzo duży wpływ na nasz odbiór ma emocjonalne nastawienie i sentyment do "namacalnosci" nośnika. Nie zapominamy że w takich porownaniach niebagatelne znaczenie ma muzyka jakiej słuchamy. Jeśli ktoś słucha nowszej to granie z winyla mija się z celem, bo i tak są nagrywane z wcześniej przygotowanych plików cyfrowych. Jakość obecnie tloczonych płyt też pozostawia wiele do życzenia.
  38. 1 point
    Dokładnie, nie da się osiągnąć wysokiej jakości dźwięku z żadnego amplitunera przy dużej głośności bez kompresji czy ucinania dolnych rejestrów. Amplitunery są niestety kiepsko wydajne prądowo. A już szczególnie słychać to w stereo, gdy wyłączyć subwoofer.
  39. 1 point
    Nie martw się, usłyszysz to napewno. Tak jak mówiłem wcześniej, amplituner to zabawka dla dzieci. Zupełnie inaczej jest jak gra się na pre plus końcówki. Problem w tym ,że pre do kina jest mega drogie.
  40. 1 point
    W minioną sobotę miałem wielką przyjemność gościć u Szymona i posłuchać jego - jak się okazało, - najlepszego systemu jaki do tej pory słyszałem. Wszelkim cwaniakom którzy dużo mówią a mało robią i słyszeli pewne sprzęty tylko w gazetkach proponuje spróbować umówić się z Szymonem i jeśli się zgodzi koniecznie go odwiedzić i posłuchać osobiście jego systemu a później cokolwiek komentować. System bezkompromisowy tzn. okablowanie MIT + Transparent najlepsze modele , transport i DAC DCS Vivaldi Upsampler Plus dwa oddzielne zegary rubidowe kondycjoner Gigawatt PC-4 Evo, wspaniałe monobloki Ampifon WM300 plus prototypowe kolumny Studio 16 Hertz Ethos ARTICO - jeśli dobrze napisałem 2 metrowe kolosy przepięknie wykonane , ogromna sala odsłuchowa wysoka , 90 m2 z przemyślaną kompleksową adaptacją akustyczną - już sam wygląd robi wrażenie, ale ... co tam wygląd najważniejsze jak gra. System jest ekstremalny pod każdym względem , ale dzięki wspaniałemu wzmocnieniu i kolumnom , które potrafią to wykorzystać -na mnie największe wrażenie zrobiły dwie rzeczy: 1 - Niewyobrażalna potęga , wielkość dźwięku - i nie mówię tylko o dole pasma, 2 - Równie ekstremalna dynamika , do tego trzeba dodać wzorową separację, wielobarwność poszczególnych zakresów , wybrzmienia , jednocześnie swobodę, każdego dźwięku , nieogarniętą rozdzielczość no i szerokość ,głębokość ,a nawet wysokość sceny dźwiękowej namacalność, obecność muzyków na scenie . Każdy aspekt wręcz perfekcyjny. Porażające przeżycie i niestety bolesne po powrocie do domu i włączeniu swego skromnego systemiku .... Mój brat który też uczestniczył w odsłuchu po wyjściu powiedział " to niemożliwe " - i to chyba najlepsze podsumowanie naszej wizyty. Wielki , piękny dźwięk ....... szczerze, bez zazdrości > ZAZDROSZCZĘ : ) Szymon dzięki za możliwość uczestnictwa i chętnie jeśli będzie taka możliwość wproszę się ponownie Pozdrawiam Tomek
  41. 1 point
    Może się znajdzie w sprzedaży wersja dla "słyszących"? Będzie wyskalowana: "sopran - bas" (+/-), a wersja dla "wyczynowych nietoperzy": "nasycenie trzecią harmoniczną". 😄 😄 😄
  42. 1 point
    Bzdurą jest stwierdzenie,że regulacja barwy zawsze degraduje dżwięk.Staruszek Accu E-206 grał identycznie w trybie direct,jak i przez potencjometry regulacji barwy ustawione na 0.
  43. 1 point
    Racja. Muzyka z byle jakim brzmieniem to też pewna opcja, ale wtedy chodzenie po forach o tematyce audio to strata czasu.
  44. 1 point
    Już niespełna dwa miesiące, kiedy na naszym rynku ukaże się w postaci CD oraz "czarnulki" mini album zespołu Vader. Ta pochodząca z Olsztyna kapela metalowa na rynku muzycznym to już swoista marka sama w sobie. Jedyne co mnie od zawsze zaskakiwało to częstotliwość zmiany składu zespołu. Kto tam już nie był... a raczej kogo nie było. Jeśli sięgnę pamięcią i do swojego osobistego zbioru muzyki - to ze wszystkich wydanych do tej pory albumów - najbardziej przypadł mi do gustu szósty album studyjny "The Beast". Moim zdaniem najlepsze na tej płycie okazały się partie solowe Maurycego „Mausera” Stefanowicza, zresztą sięgając po muzykę zespołu - dziecka "Mausera" czyli Dies Irae, też czuć jego wyjątkowo pozytywny i osobisty wkład muzyczny. No ale to czasy przeszłe, a wracając do samego tytułu "Thy Messenger" to mini album zespołu Vader, który pod koniec maja zagości na półkach sklepowych. Na mini płycie znajdziemy pięć pozycji z czego jedna - to klasyczna przeróbka utworu "Steeler" Judas Priest. I znawcom zespołu Vader nie trzeba nawet tłumaczyć pod jak ogromnym wpływem artystycznym Brytyjczyków byli i są chłopaki z Olsztyna. Wzorce solidne, a i zespół Vader to nie byle kapela metalowa. Może nie dostaniemy normalnej długości albumu, na EP'ce zobaczymy powrót do znanego od dwóch dekad Litany (w nowej wersji), możemy też utyskiwać na zbyt mocne, a nawet nazbyt brutalne brzmienie (aż niepodobne do tego, co znamy z innych albumów) - jednak to pierwszy album po blisko trzy letniej przerwie pokazujący, że ekipa z Olsztyna pomimo tylu lat na scenie, tylu zmian w składzie (obecnie znów kapela zaskakuje osobowo) - nie zapomniała jak się gra mocną, do tego dobrą muzykę heavy metalową. EP'kę (CD i winyl) będzie można nabyć pod koniec maja w każdym dobrym salonie muzycznym. Mocno polecam fanom gatunku... reszta no cóż, musi zrozumieć - nie wszystko jest dla wszystkich. Tracklista: 1. Grand Deceiver 2. Litany 3. Emptiness 4. Despair 5. Steeler AudioRecki (magazyn Kulturalny, AudioStereo)
  45. 1 point
    To, że nie rozróżniłeś kabli świadczy o tym, że nie mają wpływu na brzmienie? Czy może świadczy to o tym, że brzmią tak samo? Czytaj ze zrozumieniem, kto, co napisał Czepiasz sie słówek i próbujesz zmieaniać sens moejej wypowiedzi. Ale jeśli nie rozumiesz to wyjaśnie. Brak brzmienia oznacza DLA MNIE to że system nie dodaje nic od siebie. Jak ty to piszesz nie ma swojej sygnatury. Rozumiem że twój pomysł na poprawe brzmienia polega na tym że gdy wzmacniacz gra nie liniowo to zamiast go naprawić lutujesz kondensator na interkonekcie tak? Uważasz że spagetti zamiast kabla to absurd a to że słychać izolacje już nie jest absurdalne? Jeśli odrzucamy fizykę to od spagetti do kabla robi sie całkiem bisko. Gdzie jest twoim zdaniem granica bzdury? Z jednej strony akceptujesz fizyke mniej lub bardziej świadomie przyjmująć że żeby prąd płynął to raczej musi być metal a z druguej strony piszesz że izolacja może mieć wpływ na brzmienie choć jest izolatorem. a z trzeciej spagetti zamiast kabli to bzdura. Zdecyduj się Zadaje pytania bo nie wiem a ty zamiast odpowiadać w prost kluczysz. Jednym zarzucasz że się wymądrzaja a mnie że nie rozumiem i zadaje pytania. Odpowiedz, wyjasnij, naucz o miszczu. Swiatek audio to równoległa rzeczywistość gdzie izolacja "gra" tak tylko pytam bo nie wiem... Za to twoje "ja słyszę" to nie jest twoje widzi mi się choć jak sam stwierdziłeś mówimy o gustach a nie rzeczywistych zmianach?
  46. 1 point
    Ja ze swojej strony jasno się wypowiedziałem, wykresy dla mnie nie graja, nie opisze się na ich podstawie brzmienia. Można coś wnioskować, ale sygnatury nie uzyskamy. Ktoś inny wspomniał o analizatorze widma i wpływie wysokich częstotliwości.. ja nie mam dojścia do takiego analizatora. Poza tym ostatecznie nawet kolega Seyv cos przedstawił, ale jak wspomniałem interesuje mnie poprawność techniczna, ale nie w kontekście odsłuchu. Ma być poprawnie, ale ostatecznie liczy się przyjemność ze słuchania muzyki. Nie chcesz pewnych rzeczy zweryfikować odsłuchami. Przecież Twoja sprawa, ale przestań się usprawiedliwiać pomiarami, których sam nie wykonałeś / nie wykonasz.. chcesz coś sobie pomierzyć, masz takie możliwości to zrób to jak kolega Seyv. Możliwości każdy ma i niech je pożytkuje wg własnego uznania. Ja robiłem testy za pomocą programu AudioDiffMaker i słychać wyraźnie że nie słychać różnic pomiędzy kablami (normalnymi nie takimi jak w temacie tego wątku) Chodzi mi o to że słyszący dobierają często tak swoje testy i próby by czasem przypadkiem nie okazało się że różnic nie ma. Ja posłuchałem kabli i nie usłyszałem różnicy a następnie zrobiłem test różnicowy i wyszło na to że dobrze słyszę że nie słyszę:).Nie trzeba mieć do tego żadnego sprzętu ani specjalistycznej wiedzy. Wystarczy komputer z karta dźwiękową i ulubiony utwór muzyczny. Oczywiście zgadzam się z Tobą każdy może robić co chce. Mało tego każdy może słyszeć co chce. co nie zmienia faktu że faktycznych różnic nadal może nie być (mimo tego że ktoś słyszy). Ale jeśli chodzi o testy to powinny być one choćby w minimalnym stopniu poparte jakąś fizyką. Nie można całkowicie odrzucić nauki i wyłącznie empirycznie dobierać elementy w torze audio bo po pierwsze życia braknie żeby przetestować wszystkie kombinacje a po drugie to może się okazać że ktoś podłączy prąd do pniaka sosnowego, z drugiej strony głośniki i sprawdzi czy czasem taki zestaw nie gra rewelacyjnie. Celowo przerysowuje bo odnoszę wrażenie że słyszący zaczynają ignorować prawa fizyki a to już zaczyna zalatywać Hogwart'em. Tego typu przekaz np. "złącza rodowane całkowicie zmieniły mój system i wreszcie gra zjawiskowo" Powoduje że nakręca się rynek na audiovoodoo. Pytanie gdzie jest ta granica absurdu? Dowiedzieliśmy się że niektórzy z nas słyszą izolację na kablach... a może warto wysmarować wzmacniacz smalcem? Albo malować kable na zielono bo to wpływa na brzmienie ale tylko gdy je będziemy w czasie słuchania oświetlać czerwonym światłem... Testować Tak! sprawdzać, budować, eksperymentować tak! ale bazując na jakiejś udokumentowanej wiedzy.... Dlaczego stosujesz tranzystory z półprzewodnika Może dało by radę zastąpić je marchwią pastewną krojoną w słupki? Nie? na pewno? sprawdzałeś? wykształciuchy ci wcisnęły kit że musi być krzem a jak nie musi? może marchew gra lepiej? Dlaczego czasem słyszący podpierają się fizyką a czasem twierdzą że to bez znaczenia. I jeszcze jedna kwestia. Czy sądzisz że duże firmy produkujące sprzęt nie sprawdziły nigdy czy aby wymiana jakiegoś elementu czy kabla może wpłynąć na poprawę dźwięku? że nie zrobili nigdy żądnych miarodajnych testów na odpowiednio dużej grupie kontrolnej? Jaki to problem by jakaś firma dostarczała sprzęt z odpowiednio dobranym kablem który gwarantuje najlepsze możliwe brzmienie? Nie znają się? Jeszcze na to nie wpadli? I nie mów że księgowi decydują bo czy nie zapłacił byś nieco więcej wiedząc że masz w zestawie najlepszy możliwy kabel jaki da się dobrać do tego klocka?
  47. 1 point
    Ze strony firmy TEWO- "Rezonans nawet o niskiej częstotliwości wpływa negatywnie na pracę naszych urządzeń. Dobrym przykładem jest tutaj gramofon z precyzyjną igłą odczytującą ścieżkę płyty winylowej, czy urządzenia wyposażone w lampy próżniowe z cienkimi elektrodami. Takie delikatne i precyzyjne części są podatne na niekontrolowane drgania, wpływając tym samym na estetykę brzmienia które słyszymy" I to ma sens. Natomiast testowanie takiej platformy jako urządzenia poprawiającego dźwięk CD, SACD itp jest po prostu śmieszne. Każde z takich urządzeń buferuje strumień danych, jakiekolwiek wypadnięcie pojedynczych bitów przy normalnym poziomie wibracji jest niemożliwe, w dobrym sprzęcie można to sprawdzić w trybach serwisowych. Podobnie zresztą jest z wszelkimi cudami poprawiającymi stabilność obrotów płyty CD/SACD - nie ma to żadnego znaczenia. Napędy tego typu radzą sobie od samego początku z każdą nierównomiernością obrotów, nawet do całkowitego zatrzymania się płyty i przy prędkości kilka razy większej od nominalnej. Tak działa buforowanie, tak działają algorytmy odczytu danych, tak działa redundancja zapisu danych. "Pracuje ciszej i nie przenosi tyle drgań na obudowę - co w sprzyjających warunkach odsłuchowych odwdzięczy się polepszeniem samego brzmienia muzyki"- powtórzę "...odwdzięczy się polepszeniem samego brzmienia muzyki" Muzyki, a nie jakiejś zmniejszonej wibracji czy szumu napędu. Cała reszta mojej wypowiedzi - możesz coś zakwestionować? Czy jak zwykle w "audio-voodoo" będziemy się spierać, że ktoś słyszy, ktoś nie słyszy. Producent zaleca platformy dla gramofonów, tu mamy próbę rozszerzenia na napędy CD/DVD, zupełnie bezsensowną próbę. Paradoksalnie, bardziej uwierzę, że niektóre wzmacniacze, nie tylko lampowe, ale z lekko brzęczącymi transformatorami mogą wiele zyskać na użyciu takiej platformy.
  48. 1 point
    Ze strony firmy TEWO- "Rezonans nawet o niskiej częstotliwości wpływa negatywnie na pracę naszych urządzeń. Dobrym przykładem jest tutaj gramofon z precyzyjną igłą odczytującą ścieżkę płyty winylowej, czy urządzenia wyposażone w lampy próżniowe z cienkimi elektrodami. Takie delikatne i precyzyjne części są podatne na niekontrolowane drgania, wpływając tym samym na estetykę brzmienia które słyszymy" I to ma sens. Natomiast testowanie takiej platformy jako urządzenia poprawiającego dźwięk CD, SACD itp jest po prostu śmieszne. Każde z takich urządzeń buferuje strumień danych, jakiekolwiek wypadnięcie pojedynczych bitów przy normalnym poziomie wibracji jest niemożliwe, w dobrym sprzęcie można to sprawdzić w trybach serwisowych. Podobnie zresztą jest z wszelkimi cudami poprawiającymi stabilność obrotów płyty CD/SACD - nie ma to żadnego znaczenia. Napędy tego typu radzą sobie od samego początku z każdą nierównomiernością obrotów, nawet do całkowitego zatrzymania się płyty i przy prędkości kilka razy większej od nominalnej. Tak działa buforowanie, tak działają algorytmy odczytu danych, tak działa redundancja zapisu danych.
  49. 1 point
    Cześć! Specjalnie się zarejestrowałem, żeby się polecić. Gliwice, moje miasto. Jak potrzeba jest aktualna to możemy pogadać. Pozdrawia Marek
  50. 1 point
    U mnie nikt się nie zorientował, że postawiłem H160 w miejsce H80, one bardzo podobne są. Zwłaszcza jak tak stoją, że nie widać głębokości, bo tu różnica znaczna jest. No oczywiście waga, ale czy żona będzie podnosić, ja gonię, sam przecieram ściereczką.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.