Jump to content

Piątek nadchodzi szybkimi krokami, a wraz z nim "Dziecko Słońca".

AudioRecki
AudioRecki
Sign in to follow this  

W obecnej rzeczywistości nas otaczającej tak naprawdę trudno o dobre wiadomości. W tym całym marazmie pandemii nadchodzący piątek okazuje się być dniem nadzwyczaj wyjątkowym, by nie rzec "dniem pełnym słońca"!

Pierwszy raz w historii wydawnictw muzycznych należących do Mistrza Marka pojawia się na płycie winylowej "Dziecko Słońca". Po 26 latach od pierwszego wydania, które trafiło wprost na CD ukaże się na naszym rynku płyta, która ma szansę stać się już na starcie wydaniem wyjątkowym w każdym absolutnie aspekcie! Nie jest tajemnicą dla moich bliskich i znajomych, że jestem wielkim fanem Marka Bilińskiego i jego całego dorobku artystycznego. Tym bardziej kiedy otrzymałem w dniu dzisiejszym wiadomość o tym, że już w tym tygodniu zostanie oddana w nasze ręce - ręce fanów muzyki elektronicznej do tego po raz pierwszy na winylu, 
w pełni odświeżona wersja albumu "Dziecko Słońca" postanowiłem podzielić się z Wami tą informacją.

 

 

Płyta jak zobaczycie na zawartej poniżej grafice zyskała nową szatę graficzną, a od strony muzycznej nasz mistrz elektroniki dopracował ją pod każdym możliwym szczegółem. Podwójny winyl to szczególny ukłon w stronę użytkowników systemów audio wysokiej jakości, a sam album składać się będzie z dwóch płyt o gramaturze 180 gram. Nie lada niespodzianką dla wszystkich fanów artysty są nuty tematu utworu „Początek światła”, które zostały umieszczone w środku podwójnej koperty albumu.

 

 

Przytoczę kilka zdań wprost z notki prasowej o samym wydawnictwie:

"Tak jak pozostałe wznowione albumy artysty w ramach winylowej kolekcji wydawniczej, również i ten album jest kompatybilny ze współczesnymi hi-endowymi systemami odsłuchowymi.

Tym razem jest to podwójny album zajmujący trzy strony z dwóch płyt LP. Czwarta strona drugiej płyty 
 winylowej, jest wykorzystana jako test do ustawienia antyskatingu. Jest to ukłon Marka Bilińskiego w stronę wszystkich audiofanów, którzy z pewnością skorzystają z tego bonusu."

A tak o reedycji tego wyjątkowego albumu mówi sam Marek Biliński:

„Dziecko słońca” to najbardziej akustyczny album spośród moich elektronicznych płyt. Wtedy byłem 
 zafascynowany technologią samplingu i dałem temu wyraz posługując się akustycznymi brzmieniami 
 zapisanymi w pamięci cyfrowej. W rezultacie daje to nieograniczone możliwości kreowania dźwięku, barw, efektów i muzyki. W tym albumie na szczególną uwagę zasługuje przestrzeń i pogłosy.” mówi Marek Biliński. „Przy masteringu płyty użyłem przewodów klasy hi-end firmy SILTECH 550i classic” 

Nie jest żadną tajemnicą, że cały cykl wydawniczy wydawanych na nowo wydawanych albumów objęty jest szczególnym patronatem krakowskiej firmy Nautilus. W poszukiwaniu jak najlepszego brzmienia albumu, Marek Biliński posłużył się referencyjnym gramofonem klasy hi-end TransRotor Zet-3 z wkładką Shelter 501 MK III i przedwzmacniaczem Octave Phono EQ2, 
 dostarczonym przez w/w firmę. Gramofon ten posłużył do analizy brzmienia płyt winylowych sprzed lat oraz obecnie wznawianych, by na tej podstawie wypracować współczesny model nagrania. Każdy, kto miał okazję nabyć któryś z poprzednich na nowo przygotowanych albumów mógł bez trudu usłyszeć różnice w samej jakości materiału muzycznego. Dlatego w tym miejscu należy się wielki ukłon w stronę właściciela firmy Nautilus p. Roberta Szklarza, który jak sam mówi z pasji do tylko dobrego brzmienia, wspierał całą inicjatywę reedycji od strony sprzętu Audio High-End. Natomiast realizacja wydania całej kolekcji albumów Marka Bilińskiego w formie płyt winylowych stała się możliwa dzięki nawiązaniu współpracy z polską tłocznią płyt winylowych WM FONO, która zgodziła się wziąć udział w tym długotrwałym przedsięwzięciu wydawniczym. O tym jak długotrwałe i czasochłonne jest to przedsięwzięcie mówi sam mistrz:

„Tak jak zapowiadałem, planuję wydać wszystkie płyty na winylu, aż do koncertowego albumu „Life is Music”, który ukaże się jako podwójny album. Kolekcja zostanie zakończona premierowym wydaniem nowego albumu, który najpewniej ukaże się w 2021 roku

Wraz ze startem winylowej kolekcji wydawniczej, wszystkie albumy Marka Bilińskiego powracają również w wersji CD-Audio oraz wersji cyfrowej. Dzięki rozpoczętej współpracy z firmą Independent Digital, fani artysty preferujący wersje cyfrowe utworów będą mogli ich posłuchać również na wszystkich popularnych serwisach streamingowych.

Premiery cyfrowe oraz CD-Audio, będą połączone z premierami albumów w wersji winylowej. Dla odbiorców cyfrowych artysta przygotował małą niespodziankę, każdy z albumów w wersji digital ukaże się w edycji specjalnej zawierającej nigdzie do tej pory niepublikowane utwory Marka Bilińskiego, pochodzące z / lub inspirowane okresem, w którym dany album ukazał się w oryginale.

Szczegółowe plany Marka Bilińskiego dotyczące nowych wydawnictw można śledzić w kanałach społecznościowych artysty:

Strona internetowa: https://bilinski.pl
Facebook: https://www.facebook.com/marekbilinski

Instagram: https://www.instagram.com/marek.bilinski/

You Tube: https://www.youtube.com/MarekBilinski

Zanim album ukaże się na rynku nad jego zawartością pochylił się nasz kolega (nazwijmy go "Audiofan"), który przygotował specjalnie dla nas recenzję nadchodzącej reedycji albumu "Dziecko Słońca". Pozwalam sobie bez żadnych skrótów i wtrąceń zamieścić poniżej całość otrzymanego tekstu, by oddać w pełni sens jego wypowiedzi.

Życzę miłej lektury i czekamy na nowe wydawnictwo do najbliższego piątku!

AudioRecki

dzieckoslo_web.thumb.jpg.e58f736cdb059cbc9d50dfb3e082c4e3.jpg dziecko_mockup.thumb.jpg.fb6110a36eda8fea55c41c4e270eb673.jpg

 

 

 

 

"Jestem jak Dziecko Słońca, czyli marzenia się spełniają"

"Lubię słuchać muzyki z szacunkiem dla niej samej i z szacunkiem dla twórcy. Oznacza to, że kiedy zasiadam do słuchania nie oderwę się od dzieła, nie zrobię przerwy nawet na chwilę, staram się dosłuchać do końca, od początku – od pierwszej do ostatniej nuty.
Utwory, dzieła, które kocham są właśnie tak przeze mnie traktowane. Dobre dzieło przyciąga uwagę i każe siedzieć w bezruchu, aby żaden niepotrzebny dźwięk słuchania nie zakłócał.
Znam wiele utworów, które tak właśnie traktuję.

Muzykę Marka poznałem dawno – pierwszy raz słuchałem jej jako licealista, będąc w drugiej klasie liceum – to był rok 1983. Brat mojego serdecznego przyjaciela z licealnej klasy – starszy od nas o 6 lat, a więc już wtedy student – skonstruował samodzielnie gramofon, który podłączył do samodzielnie wykonanego wzmacniacza i kolumn. Słuchaliśmy wtedy singla wydanego przez Tonpress: „Taniec w zaczarowanym gaju”, a potem „Fontanna radości”. Wrażenie było piorunujące. Nigdy przedtem nie słyszałem czegoś tak genialnego w tak znakomitej jakości. Jako posiadacz – jak to się wtedy mówiło: adapteru – firmy Unitra o nazwie WG-900 Artur z wkładką UF-50 byłem zaskoczony, że coś może grać lepiej od mojego Artura, wszak był to – w moim przekonaniu sprzęt najwyższej jakości. W tym dniu pomyślałem, że kiedyś będę słuchał na lepszym sprzęcie – bo dobrej muzyce to się po prostu należy.

Minęło wiele lat – był rok 2015, luty, wieczór, na naprawdę dobrym zestawie odtwarzam muzykę z płyty winylowej z dawnej epoki, wspominając dawne czasy. Marek Biliński – Ogród Króla Świtu, oryginalne tłoczenie, WIFON 1983. Gra nieźle, ale dziesiątki godzin „frezowania” igłą we wkładce UF 50, gdzie nacisk dochodził do 5 gramów pozostawiło swój ślad. Akurat tak się zdarzyło, że mój ówczesny szef polecił mi zorganizowanie XV edycji Festiwalu Nauki w Krakowie. Wydarzenie to gościło na Rynku w Krakowie od 2001 roku, miało swoje standardy – chciałem czegoś ekstra. Koncert – koncert na Rynku Głównym – to byłoby coś. Ale czyj koncert? Biliński! Ogród Króla Świtu, to miejsce natchnione – natychmiast napisałem krótki e-mail, targany wątpliwościami, czy artysta odpisze...

Temat e-maila był taki: „Bardzo nieśmiałe pytanie”
Zaś jego treść: „Moje pytanie, prośba – jest skierowana bezpośrednio do Pana Marka Bilińskiego: (i tu moja uwaga - bo nie byłem pewien czy Mistrz sam czyta korespondencję do niego). Chciałbym – jeśli to tylko możliwe – zająć chwilę czasu by porozmawiać o pewnym pomyśle, który powstał w mojej głowie, właśnie teraz, gdy słucham znakomitych utworów – prosto ze starego winyla – „Ogród Króla Świtu"... Jestem szefem XV Festiwalu Nauki w Krakowie, który odbędzie się pod hasłem „Oświeć się”, w związku z faktem, że rok 2015 został ogłoszony przez UNESCO Rokiem Światła.
Czy możliwa jest krótka rozmowa telefoniczna? Jeśli tak, bardzo proszę o podanie numeru telefonu, zadzwonię na pewno lub – proszę o telefon do mnie (tu oczywiście podałem swój numer telefonu).
Jeśli nie - proszę o zignorowanie tego e-maila i wybaczenie mojej śmiałości.
Łączę serdeczne pozdrowienia z Krakowa.”
Po czym podpisałem się i rozemocjonowany wysłałem mail.

Odpisał po kilku dniach – odbyliśmy później nawet krótką rozmowę telefoniczną. Były plany, rozmowy – głównie poprzez managera – w końcu odbył się bardzo udany koncert, rozstaliśmy się i nic nie wskazywało na to, że jeszcze kiedyś się spotkamy.

Marek Biliński ma w swoim dorobku znakomite dzieła, które zawsze uwielbiałem i do których zawsze z radością wracam. Niekwestionowanymi przebojami i milowymi krokami polskiej muzyki elektronicznej są: bajkowy „Ogród Króla Świtu”, naukowo precyzyjne „E≠mc2” czy lżejsze i bardzo ilustratywne „Wolne loty”. Te trzy albumy stanowiły ważny element mojej rozległej kolekcji płyt winylowych.
Uparcie kolekcjonuje płyty winylowe, nie ulegając nośnikom cyfrowym, które – żeby było jasne, oferują znakomite możliwości zapisu dźwięku i nie jest moim celem przekonywać kogokolwiek, że winyl jest lepszy. Oczywiście, że jest lepszy; aby dźwięk z tego nośnika był odpowiednio wysokiej, najwyższej jakości winyl musi być jednak traktowany po królewsku, indywidualnie i oficjalnie, powiedziałbym – z namaszczeniem, które należy się nie tylko materiałowi – fizycznemu nośnikowi, ale przede wszystkim muzyce na nim zapisanej! Dlatego lubię płyty winylowe, bo trzeba o nie dbać, tak jak trzeba dbać o dobrą muzykę, bo trzeba do płyty wstać i podejść, aby odsłuchać drugą stronę, a jak się już podejdzie, trzeba się pochylić, wręcz ukłonić, trzeba winylowi – muzyce oddać szacunek i podziękować. Zawsze czynię to z radością, kiedy słucham dobrej muzyki: kłaniałem się „Ogrodowi”, „mc2”, „Lotom” Bilińskiego i chętnie pokłoniłbym się pozostałym jego dziełom, tyle że nie było ich na winylu...

Między rokiem 2015 a 2020 wiele się działo – myślę o kontaktach z Markiem – tak się porobiło, tak się stało, że spotykaliśmy się wiele razy, dużo rozmawialiśmy, że w końcu ośmieliłem się opowiedzieć mu o moim marzeniu, że chciałbym pokłonić się w końcu pozostałym jego dziełom, a że kłaniam się im najchętniej, gdy są w wersji winylowej i... stało się...

„Dziecko Słońca” to znakomite dzieło, godne miana klasyki i to klasyki rozumianej w sensie szerokim tej, która stanowi kanon piękna, która jest wzorcem odpornym na mody, której w 2020 roku słuchając po raz nie wiadomo który słucham jakbym robił to pierwszy raz. Album ten został pierwotnie wydany w roku 1995 i jako pierwszy był wydany na nowym, znakomitym nośniku, na płycie CD. Wszyscy wtedy rezygnowali z winylu. Na szczęście moda (w dobrym znaczeniu tego słowa) powróciła, na szczęście Marek jest człowiekiem otwartym na „nowości” i postanowił wydać swoje dzieła w tym starożytnym systemie: otwartość bowiem nie zaprzecza tradycji – otwartość to szacunek dla niej! I za to mu dziękuję. Kiedy otrzymałem przepięknie wydany album rozpakowywałem go jak nowość, a kiedy zacząłem słuchać nie miałem wątpliwości, że to jest nowość – tak bardzo ta muzyka jest aktualna, współczesna, nowoczesna, że równie dobrze mogła powstać wczoraj! Ani jedna nuta nie zdewaluowała się a treści, które ta muzyka niesie są bardzo aktualne, zmuszające do refleksji, do głębokiej refleksji! Album idealnie – chociaż w sposób niezamierzony – trafił na rynek w centrum światowej pandemii dając nadzieję, przemawiając sugestywnymi obrazami natury.

Pierwszy utwór – suita „Twarze pustyni” – to pełen niepokoju początek, symfonicznie rozległy, godny filharmonii, w którym delikatne motywy orientalne biegną w rozgwieżdżone niebo, rozbudowując się w pełne szczegółów opowieści. Wiele jest optymizmu w tym utworze: początkowe niepokoje ustępują delikatnym, bardzo przestrzennym, rytmicznym zaproszeniom do wędrówki. Utwór prowadzi nas w tajemniczy sposób do radości, do monumentalnie pięknego świata. Jest w nim niepokój i spokój, jest zabawa i modlitwa, jest czas miłości i oczekiwania; to wszystko spotyka nas na życiowej drodze, to jest prawdziwa „Pieśń drogi”. Suita „Twarze pustyni” jest jednym z najwybitniejszych utworów Marka Bilińskiego, jednym z najważniejszych w historii polskiej muzyki!

Tytułowy utwór „Dziecko Słońca” oddaje w najlepszy sposób moje odczucia, kiedy w 2015 roku okazało się, że pomimo wielu przeciwności losu, koncert na Rynku Głównym w Krakowie odbędzie się. Cieszyłem się wtedy, jak człowiek cieszy się z pogodnego poranka, są w tym utworze stany, które przeżywa człowiek osiągający sukces: jest to utwór antydepresyjny, pełen dopaminy (a jako biolog wiem co mówię!). Jest więc podniosłość, jest uniesienie, szczęście, po którym przychodzi błogi spokój, tak jak przychodzi spokój i odprężenie, gdy strudzony pustynny wędrowiec dociera do Oazy.

„Oaza” daje chwile wytchnienia – ta pieśń taka jest – odprężająca i relaksująca. Piękny, delikatny motyw chwyta za rękę i prowadzi – a słuchacz ufnie podąża będąc pewnym, że wszystko będzie dobrze (jakże potrzebujemy dzisiaj takiej muzyki, takiej

sztuki!). Słuchając „Pieśni nadziei” (bo taki jest podtytuł tego utworu) dziękuję Bogu za ludzi, którzy potrafią pomagać w dostrzeganiu prawdziwych wartości! „Księżycowa róża” to Pieśń miłości: ten hymn o miłości Bilińskiego wprost przywołuje na myśl biblijne słowa: „Gdybym też miał dar prorokowania/i znał wszystkie tajemnice,/i posiadał wszelką wiedzę,/i wszelką wiarę, tak iżbym góry przenosił./a miłości bym nie miał/byłbym niczym.”

W utworze „Zaćmienie”, pełen niepokoju początek jest rozwiewany dźwiękami fortepianu, łagodna opowieść spokojnie otula słuchacza, obejmuje ciepłem i nadzieją, rytm niczym bijące serce zaprasza do odważnego spojrzenia w niebo. To piękny utwór, pełen nostalgii, refleksji, pełen ufności.

Optymistyczny „Początek światła” jest znakomitym zakończeniem tego albumu: to nie paradoks – początek jest zakończeniem... Światło jest nowym początkiem. To utwór wielkiej nadziei – co jeszcze raz podkreślę – dzisiaj jest szczególnie ważne, dzisiaj w czasie pandemii, która skończy się, ustępując światłu!

Jestem pewien, że „Dziecko Słońca” to album, który zostanie ponownie odkryty przez słuchaczy. Jest to album ponadczasowy, zawierający niezwykle sugestywną, przemyślaną muzykę. To dzieło sztuki najwyższej jakości, zasługujące na głęboki ukłon.

Jakość techniczna albumu jest wybitna. Nie ustępuje ona w żadnym stopniu prestiżowym wydawnictwom specjalizującym się w produkcjach High End. Wiem z jakim pietyzmem i odpowiedzialnością do produkcji podchodzi Marek Biliński – to zresztą słychać. Dzisiaj mogę słuchać jego muzyki – dzięki firmie Nautilus – na sprzęcie najwyższej jakości. W firmie tej pracują nie tylko świetni znawcy techniki, lecz równocześnie prawdziwi miłośnicy dobrej muzyki.

Ja zaś jestem szczęśliwy, że mogę kłaniać się kolejnej produkcji winylowej Marka Bilińskiego – nie da się ukryć – jestem jak Dziecko Słońca!

                                                                                                                                                                                    Audiofan"

 

Płyta z autografem do nabycia w promocyjnej cenie:

https://allegro.pl/oferta/marek-bilinski-dziecko-slonca-2xlp-z-autografem-9099308690

12 425 51 20
[email protected]

https://nautilus.net.pl

 

Sign in to follow this  


User Feedback

Recommended Comments

A o plikach w Hi Res audio cisza....Świat  miłośników dobrej jakości dzwięku nie kończy się na płycie winylowej...

Share this comment


Link to comment
Share on other sites
W dniu 25.03.2020 o 10:01, jacekm22 napisał:

A o plikach w Hi Res audio cisza....Świat  miłośników dobrej jakości dzwięku nie kończy się na płycie winylowej...

Czy uważasz, że plik o jakości CD jest znacznie gorszy od Hi-Res? Byłbym sceptyczny takiej ocenie mając na względzie fakt, że najważniejsza w tym wszystkim jest realizacja nagrania (o czym sam wielokrotnie w swoich wpisach wspominałeś). O tym, że wielokrotnie Hi-Res jest sztucznym biciem piany też pisano wielokrotnie, a nawet zdarzały się kwiatki sztucznego podbijania "zwykłych" realizacji o jakości CD dla celów komercyjnego wsparcia Hi-Res.  

A obecnie płyta CD jest fantastycznie przygotowana, można więc kupić płytę i przekonwertować ją bezstratnie porządnym programem jako pliki do odtwarzacza strumieniowego. Uważam, że Marek Biliński poświęcił nie bez powodu sporą ilośc czasu na przygotowanie reedycji swoich albumów, by te brzmiały właściwie do wymogów obecnych czasów i też nie sądzę, by byłoby problemem przygotowanie plików Hi-Res. Pytanie tylko zasadnicze, skoro sam twórca nie dostrzegł tak palącej potrzeby wypuszczenia plików gęstych, uznając za najbardziej sensowne popracowanie nad dobrą realizacją jako dająca najlepsze efekty - nie ma co kruszyć Jacku kopii i dopominać się rzeczy nieistotnych z perspektywy melomana. Stawiam osobiście jakość realną nad cyferki wyświetlane na odtwarzaczu strumieniowym. 

Pozdrawiam serdecznie

 

  • Like 2

Share this comment


Link to comment
Share on other sites


Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Mee MX3 PRO

    Kilka dni temu miałam przyjemność testować i opisywać słuchawki MEE Audio MX4 Pro, czyli najwyższy model linii MX. Idąc za ciosem, dostałam od dystrybutora Firmy RAFKO niższy model MX3 Pro w kolorze czarnym. Wizualnie poszczególne modele z serii nie różnią się od siebie. Wszystkie cztery, czyli MX1, MX2, MX3 i MX4 charakteryzują się wykorzystaniem tej samej, sprawdzonej konstrukcji, która ma zapewnić wysoki komfort i wygodę dzięki wykorzystaniu opatentowanego systemu mocowania OTE. Kable są wymi

    M@rgot
    [email protected]
    Słuchawki

    BOX Violator - The 12" Singles. Depeche Mode dla kolekcjonerów.

    Są wydania warte zauważenia ale są też takie, które fani danego zespołu czy kolekcjonerzy wydań nietuzinkowych muszą po prostu mieć w swoich kolekcjach. Takim niewątpliwie jest nadchodzący (unikatowy) kolekcjonerski box zawierający dziesięć winylowych płyt z singlami: Personal Jesus, Enjoy The Silence, Policy Of Truth, World In My Eyes, utwory ze stron B oraz miksy.Wszystko w 12" edycjach! Od początku kariery zespół Depeche Mode dostrzegał ogromne możliwości formatu 12" winyla. Jak sami wie

    AudioRecki
    AudioRecki
    Muzyka

    Mistrz w niewielkich rozmiarach. Buchardt Audio S400.

    Są w życiu chwile, które zmieniają nasz punkt dostrzegania wielu rzeczy. W świecie audio też następują momenty, w których nasze dotychczasowe doświadczenie okazuje się zostać nie tyle całkowicie zmienione czy przewrócone do góry nogami, ale okazuje się być "przemeblowane" w znaczącym stopniu. Taką (dłuższą) chwilą okazało się podpięcie pod nasz system audio kolumn podstawkowych Buchardt Audio S400. Na czym polegało to całe "przemeblowanie" świata audio? Na przeświadczeniu wielu osób, że monitory

    AudioRecki
    AudioRecki
    Kolumny 4

    Thorens TD 402 DD

    No dobrze. Pobawiliśmy się plikami, streamingiem i bezprzewodowością, zintegrowaliśmy się z domową i rozproszoną strukturą przechowującą naszą ulubioną muzykę, więc najwyższy czas wrócić na ziemię i zająć się nośnikami nie dość, że po wielokroć starszymi od swoich zdigitalizowanych i w dodatku bezcielesnych potomków, to właśnie na wskroś namacalnymi i jakby tego było mało wymagającymi naszej ciągłej atencji. Mowa oczywiście o poczciwych winylach a dokładnie o aparaturze umożliwiającej ich odtwar

    Fr@ntz
    [email protected]
    Źródła

    Norweska gwiazda jazzu nadchodzi z nowym albumem.

    Kiedy mówimy bądź myślimy o jazzie, na pewno pierwsze co nam przychodzi na myśl to południowa część Stanów, Nowy Orlean i duszne, na wpół mroczne kluby tętniące życiem czarnej części społeczeństwa amerykańskiego (w głównej mierze czarnej). Ale w obecnym zestawieniu muzyki tego gatunku nie sposób pominąć Silje Nergaard, pochodzącą z Norwegii gwiazdę wokalistyki jazzowej. Na rynku muzycznym 29 maja ukaże się wydawnictwo wyjątkowe nie tylko dla samej artystki, ale także dla wielbicieli jej tal

    AudioRecki
    AudioRecki
    Muzyka 3
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.