Jump to content

NAD w Polsce - wywiad

mysioperz
mysioperz
Sign in to follow this  

Nasza redakcja miała przyjemność spotkać się i porozmawiać z przedstawicielami firmy NAD, goszczącymi w Polsce tej jesieni. Była to bardzo ciekawa i owocna rozmowa, mamy nadzieje, że dzięki relacji z tego spotkania, będą Państwo mogli przyjrzeć się bliżej znanej już na naszym rynku marce, co przybliży Państwu firmę, jej pomysły, a także koncepcje dalszego rozwoju.

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------

 

ccs-25257-0-69211100-1385123458_thumb.jpg

 

Greg Stidsen [GS.] – dyrektor ds.technologii i planowania produktu

 

ccs-25257-0-23050100-1385123477_thumb.jpg

 

Warren Izzett [WI.] – menadżer ds. sprzedaży na Europę

 

 

- Jak postrzegają panowie polski rynek audio?

 

WI: W tej chwili niewiele się on różni od rynków w Europie Zachodniej. W zasadzie jedyna różnica jaka rzuca się w oczy to nieco bardziej tradycyjne podejście do słuchania muzyki. Chyba mniej się u was słucha w streamingu i ściąga mniej materiału w postaci plików. Dominują bardziej tradycyjne nośniki.

 

- Wizyta Panów w Polsce wiąże się przede wszystkim ze zmianą dystrybutora. Czy przeciętny konsument jakoś ją odczuje jeśli chodzi o gamę oferowanych produktów bądź ich dostępność?

 

GS: Z pewnością będziemy chcieli zwiększyć dostępność naszych mniej mainstreamowych produktów, chociażby serii Masters, która nie była do tej pory jakoś nadzwyczaj efektywnie dystrybuowana. Będziemy też chcieli zaistnieć w większej ilości sklepów, być bardziej obecni na rynku, co będzie się oczywiście wiązać z poszerzeniem oferty i lepszą dostępnością naszych urządzeń. Bardzo nam też zależy na efektywniejszym wsparciu klienta.

 

- Czy oznacza to, że Państwa produkty będą także dostępne poza wyspecjalizowaną siecią dystrybutora i będzie je można kupić w marketach z elektroniką?

 

WI: Nigdy nie byliśmy marką, która oferowana jest w wielkich sieciówkach, takich Media Markt czy Saturn, i to się na pewno nie zmieni. Istnieje jednak podgrupa naszych produktów, takich jak VISO, które trafią do szerszej sprzedaży. Są to urządzenia, które bazują na naszej firmowej wiedzy z dziedziny akustyki i elektroniki, ale nie wymagają specjalistycznych porad udzielanych w sklepach audiofilskich. To raczej produkty z dziedziny „plug and play” – systemy bezprzewodowe, urządzenia przeznaczone do współpracy z I-Podem, słuchawki. Docelowa grupa odbiorców tych urządzeń będzie na pewno szersza, a ceny urządzeń niższe niż tych, które stanowią trzon naszej oferty.

 

- To spora zmiana jak na firmę kojarzoną z tradycyjnym, dwukanałowym stereo w typowym brytyjskim wydaniu.

 

WI: Chyba wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że nie jesteśmy firmą brytyjską. Mało tego, nigdy nią nie byliśmy (śmiech). Zaczynaliśmy tak naprawdę w Niemczech, teraz jesteśmy związani Kanadą.

 

GS: Wielka jest siła stereotypów i skojarzeń. Dziwne jest na przykład to, że mało kto kojarzy NAD-a ze słuchawkami, a przecież produkujemy je nieprzerwanie już od roku 1972! Ale NAD jest faktycznie dość nietypową firmą. Choć zawsze działaliśmy w wyspecjalizowanej branży audiofilskiej i dążyliśmy do jak najwierniejszej reprodukcji dźwięku, ale tak naprawdę zawsze uważaliśmy się bardziej za markę da melomanów niż miłośników gadżetów. Muzyka była naszym nadrzędnym celem.

 

- NAD to jednak kawał tradycji, jesteście obecni na rynku od trzech pokoleń i wiele osób rozpoczynało przygodę z hi-fi właśnie od urządzeń NAD-a. Nie macie nieraz wrażenia, że jesteście do pewnego stopnia odpowiedzialni za wykształcenie pewnego wzorca brzmienia, wręcz gustów muzycznych?

 

GS: Nie chcę wypaść na zarozumiałego, ale w pewnym sensie tak właśnie jest. Z tym, że niektórzy poprzestają na naszych budżetowych produktach, a dla wielu innych NAD bywa przepustką do świata hi-endu. Nagle stwierdzają, że hi-fi to coś fantastycznego, że słyszą o wiele więcej niż przedtem i zastanawiają się co będzie jeśli kupią bardziej zaawansowane urządzenie. To między innymi było powodem stworzenia przez nas serii Masters. Chcieliśmy jakoś „zagospodarować” posiadaczy naszego budżetowego sprzętu, którzy zapragnęli czegoś bardziej wyrafinowanego. Seria Masters to oczywiście nasz okręt flagowy, ale co ważniejsze służy nam też jako platforma do rozwijania zaawansowanych technologii. Tu akurat nie jesteśmy aż tak ograniczeni kosztami jak w przypadku tańszych urządzeń. Rozwiązania, które powstają są po jakimś czasie przenoszone do urządzeń z niższej półki.

 

- Pamiętam, że pojawienie się na rynku poprzednika serii Masters, czyli Silver Line, było dla wielu audiofilów niespodzianką. Akurat NAD nigdy nie był kojarzony ze światem hi-endu.

 

GS: A jednak Silver Line odniosła spektakularny sukces handlowy i myślę, że wielu uznanych producentów sprzętu hi-end mogłoby nam zazdrościć wyników sprzedaży. Tym niemniej, wielu naszych projektantów twierdzi, że większą satysfakcję a jednocześnie trudność sprawia im opracowywanie „klasycznych” urządzeń NAD-a niż drogich, wyrafinowanych systemów. Zachowanie wyśrubowanych parametrów i walorów brzmieniowych urządzenia przy ograniczonym budżecie jest naprawdę trudne. Chcemy, żeby grało dobrze, ale jak to zrobić przy mniejszych kosztach? To dopiero wyzwanie.

 

- Przeglądając ofertę NAD-a łatwo dostrzec, że coraz więcej miejsca zajmują w niej systemy bezprzewodowe lub przeznaczone do współpracy z komputerem i urządzeniami przenośnymi.

 

GS: Uważnie śledzimy trendy w branży muzycznej i sposób, w jaki ludzie słuchają muzyki. Choć czarna płyta przeżywa obecnie drugą młodość, to jednak z roku na rok odnotowuje się coraz większy spadek fizycznych nośników muzyki. To w tej chwili już stała tendencja. Coraz więcej konsumentów wybiera streaming albo ściąga pliki. Nas osobiście bardzo cieszy inna rzecz – wiele wytwórni płytowych oferuje wreszcie pliki w wysokiej rozdzielczości, tzw. studio masters. Przez długi czas było to moje niespełnione marzenie, zarówno jako melomana i audiofila. W końcu płyta długogrająca jak i płyta kompaktowa są sporym ograniczeniem w stosunku do formatów studyjnego, a te mogą przecież osiągać rozdzielczość rzędu 96/24 albo nawet 192/24. Bliżej oryginału już nie da się podejść.

 

- Czy planujecie wprowadzić na rynek wysokiej klasy urządzenia z dziedziny analogowej, na przykład photo-stage w ramach serii Masters?

 

GS: Nie, zmierzamy wyłącznie w kierunku cyfrowego hi-endu. Jesteśmy przekonani, że wysokiej klasy urządzenia cyfrowe o wysokiej rozdzielczości górują nad najlepszymi nawet urządzeniami analogowymi.

 

- Wiele innych firm rozwija swoją ofertę urządzeń analogowych.

 

GS: Bo wiele innych firm ma niewiele do powiedzenia w branży cyfrowej. Zaprojektowanie od podstaw hi-endowego urządzenia cyfrowego wymaga o wiele większej wiedzy i bazy inżynieryjnej, pojawia się też kwestia zakupu odpowiednich licencji. Przykładem jest choćby nasz przetwornik z górnej półki, który odniósł wielki sukces, M51, w którym zastosowaliśmy między innymi interfejs HDMI. Zakup licencji, rozwiązania projektowe, wiedza specjalistyczna – to wszystko przekracza możliwości większości małych firm. Generalnie, naszą filozofią jest cyfryzacja wszystkiego aż do samych głośników. Tylko w ten sposób można uzyskać najwyższą jakość i uniknąć wszelkich zbędnych dodatków, zakłóceń i podbarwień. Stosowana w naszych urządzeniach cyfrowych zasada „direct digital” oznacza, że wszelkie przetwarzanie i wzmocnienie sygnału odbywa się w domenie cyfrowej. Konwersja następuje tylko raz, już na wyjściu, za pomocą prostego filtra pasywnego. Tak naprawdę jest to zastosowanie słynnej reguły ukutej w latach sześćdziesiątych przez pioniera hi-fi, Stewarta Hegemana, który stwierdził, że wzmacniacz idealny to po prostu drut ze wzmocnieniem.

 

- Przejdźmy do delikatnej kwestii, a mianowicie estetyki. Wygląd klasycznych urządzeń NAD jest dla jednych przykładem prostoty i funkcjonalności, a dla innych synonimem brzydoty.

 

GS: Bierze się to stąd, że na samym początku wzorcem dla naszych urządzeń był sprzęt laboratoryjny, stąd ten nieco industrialny wygląd. Są tacy, którym kojarzy się to z Bauhausem (śmiech). Priorytetem było dla nas zawsze wnętrze urządzenia, przejrzysta topologia, itp. Zawsze zatrudnialiśmy zdolnych projektantów, specjalistów z dziedziny wzornictwa użytkowego, tyle, że staraliśmy się unikać ostentacyjności. Stawialiśmy na prostotę i funkcjonalność. Nieco odeszliśmy od tej prostoty w przypadku Master Series, natomiast grupa produktów pod nazwą „Digital Cassic” jest już przeznaczona dla młodego pokolenia, dlatego tez ich forma i wygląd są zupełnie inne.

 

- Kolor dawnych urządzeń –nazwijmy to „royal navy style” – stał się wręcz znakiem rozpoznawczym firmy.

 

WI: Częściej określano go jako „battleship grey” (kolor maskujący okrętów wojennych – przyp. BL). Jednak w ostatnim czasie odeszliśmy od stosowania tego odcienia na rzecz bardziej grafitowej barwy.

 

GI: Zawsze stosowaliśmy wiele odcieni szarości. (śmiech)

 

- Wiele słynnych dzisiaj firm zaczynało od prostych urządzeń składanych przez kilku entuzjastów w garażu. Zdaje się jednak, że początki NAD-a były zupełnie inne?

 

GI: Rzeczywiście, większość firm zaczyna od konkretnego produktu, a potem stara się wejść na rynek szukając odpowiedniego dystrybutora. W przypadku NAD-a było zupełnie na odwrót. Nasza firma została założona przez grupę dystrybutorów, którym nie odpowiadało to, co było wtedy dostępne na rynku. Mieli rozwiniętą sieć sprzedaży; mieli klientów o określonych oczekiwaniach – czemu by nie założyć własnej firmy, która zapełni rynkową lukę? Dlatego na samym początku New Acoustic Dimension był raczej modelem biznesowym niż konkretnym produktem. Dokładniej rzecz biorąc, NAD wyrósł ze środowiska dystrybutorów kolumn Acoustic Research – firmy, która zasłynęła tzw. zawieszeniem powietrznym, które znacznie poprawiło odpowiedź impulsową głośnika niskotonowego i liniowość jego pracy. Ceną za to była natomiast niska efektywność. W latach siedemdziesiątych ekskluzywne wzmacniacze takich firm jak Marantz czy McIntosh sprzedawano głównie na Dalekim Wschodzie, natomiast tańsze wzmacniacze, dostępne wtedy w sklepach w Europie, były na ogół koszmarne. Środowisko dystrybutorów oraz inżynierów audio postanowiło więc stworzyć wzmacniacz, który napędziłby takie kolumny jak Acoustic Research i nie kosztowałby oczu z głowy. Tak to się zaczęło.

 

- To ciekawe, bo swój pierwszy wzmacniacz NAD-a zapamiętałem właśnie jako bardzo wydajne prądowo urządzenie, które pomimo skromnych rozmiarów było w stanie napędzić niemal wszystko.

 

GI: Zgadza się – zdolność napędzenia większości głośników na rynku to do dziś jedno z podstawowych kryteriów, jakim się kierujemy przy projektowaniu kolejnych wzmacniaczy. W każdym razie pomysł z inżyniersko-dystrybutorskim kolektywem wydawał się bardzo interesujący w latach siedemdziesiątych, ale taka demokracja nie służy efektywnemu zarządzaniu firmą – każdy zgłoszony pomysł musiał być jednogłośnie zaakceptowany przez całą grupę. Prym przejął w końcu duński dystrybutor, który włożył w to przedsięwzięcie najwięcej pieniędzy i miał najwięcej udziałów w firmie. Zmieniło się to dopiero w roku 1999, kiedy przejął nas północnoamerykański dystrybutor, Lanbrooke, z którym NAD związany jest do dziś. Pomimo tylu zmian, nadal pozostajemy w rodzinie dystrybutorów.

 

ccs-25257-0-92256400-1385123476_thumb.jpg ccs-25257-0-60788200-1385123477_thumb.jpg

 

 

Bartosz Luboń

Zdjęcia : Alek Rachwald

Sign in to follow this  


User Feedback

Recommended Comments

There are no comments to display.



Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Synthesis Metropolis NYC 200i

    Po upamiętniającej początek panowania pierwszego cesarza rzymskiego - Oktawiana Augusta integrze Roma 27 AC i koronację Nerwy - pierwszego z tzw. pięciu dobrych cesarzy  zaskakująco bogato wyposażonego i zarazem niezwykle przystępnego cenowo Romie DC96+ przyszła pora na zawodnika chodzącego w całkowicie odmiennej kategorii wagowej i jakby nie patrzeć adresowanego do zupełnie innego grona odbiorców. Bowiem o ile obie, właśnie wymienione Romy, wydawać by się mogły klasycznymi przykładami współczes

    Fr@ntz
    [email protected]
    Wzmacniacze

    FiiO M5

    Po udanej premierze Fiio M11 oraz Fiio FH7, przyszła kolej na budżetowy, miniaturowy DAP Fiio M5. Jako była fanka iPoda shuffle 2 giej generacji w kolorze pink, byłam bardzo ciekawa tego maleństwa, które udostępniła mi firma audiomagic.pl Odtwarzacz M 5 jest rzeczywiście mały, jego wymiary to 45,3 mm na 42 mm i na 13,7 mm grubości, a jego masa wynosi 38 gramów. Z przodu urządzenia znajduje się 1,54-calowy, dotykowy wyświetlacz IPS o rozdzielczości 240×240 pikseli pokrytym szkłem hartowanym

    M@rgot
    [email protected]
    Akcesoria

    Nautilus gotowy na przyjazd mistrza! Marek Biliński już jutro w Krakowie.

    W telegraficznym skrócie - jak "wiewiórki" donoszą w Krakowie wszystko gotowe na jutrzejszy przyjazd naszego mistrza elektroniki - Marka Bilińskiego. Wydarzenie to związane jest z promocją reedycji pierwszej płyty artysty "Ogród Króla Świtu". Dotarły do nas informacje, że tak sama oprawa jak i sprzęt, na którym będzie odtwarzana muzyka ma być najwyższych lotów. I trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić widząc to, co już zostało zrobione.        O wydarzeniu w Nautilusie ws

    AudioRecki
    AudioRecki
    Newsy

    Clannad "In A Lifetime". Pożegnanie kultowego zespołu.

    “Rozmawialiśmy już w odniesieniu do trasy z lat 2013-2015, że powinna ona być ostatnią w naszej karierze, ale kiedy umarł Pádraig, podjęliśmy decyzję, że następna trasa musi być tą ostatnią i wyjątkową podróżą. I żeby tej pożegnalnej podróży towarzyszyła płyta, zdecydowaliśmy się wydać antologię ’In a Lifetime’, która mamy nadzieję zostawi fanów z dziedzictwem naszej muzyki.”  13 marca 2020 roku  BMG wyda antologię Clannad "In A Lifetime". Wydawnictwo będzie podsumowaniem 50 letniej kariery

    AudioRecki
    AudioRecki
    Newsy

    Tool "Fear Inoculum".Trzynaście lat i... mieszane uczucia.

    Już na wstępie można napisać, że zespół Tool albo się kocha, albo nigdy nie słyszało. Fani twórczości Maynarda Jamesa Keenana przez te 13 lat posuchy chyba już zdążyli przetrzeć swoje winyle igłami na wylot, a w oczekiwaniu na nowy album tworzyli w swojej głowie wyobrażenie o tym, jak wielki i niepowtarzalny będzie ten nowy album, który (być może) kiedyś nadejdzie. I o to jest! W (prawie) ostatnim dniu sierpnia, na muzycznym rynku wydawniczym ukazało się nowe dzieło zespołu Tool. O samym ze

    AudioRecki
    AudioRecki
    Muzyka 4
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.