Jump to content
AudioRecki

iFi xDSD. Dobre brzmienie bez względu na miejsce odsłuchu.

Sign in to follow this  
AudioRecki   |  

WSTĘP (jak zawsze przydługi 😉 😞

Pamiętam jeszcze jak kilka lat temu na rynku pojawiła się oferta iFi. Od pierwszej chwili jej głównym celem było dostarczenie sprzętu niezawodnego, trwałego i spełniającego swoje podstawowe zadanie - poprawę brzmienia naszej muzyki w świecie komputerowego audio.

Dziś, kiedy muzyka w dużej mierze stanowi element nierozłączny z systemami komputerowymi, potrzeba polepszania brzmienia muzyki z komputera  jest tak oczywista, jak używanie myszki komputerowej czy touchpad'a. Firma iFi w zakresie poprawy jakości muzyki z PC ma nie tylko bardzo bogate doświadczenie, ale ich produkty spełniają (często z nawiązką) pokładane oczekiwania. 

Do naszych testów trafiło urządzenie, będące wręcz małym kombajnem. iFi xDSD to przenośny wzmacniacz słuchawkowy zasilany z wbudowanej w środku (pojemnej, ale to tym za chwilę) baterii, mogący także pełnić funkcję stacjonarnego wzmacniacza (słuchawkowego) i jednocześnie rozbudowany przetwornik cyfrowo-analogowy. Dodatkowo sprawdza się wyśmienicie jako odbiornik Bluetooth, mający za zadanie polepszyć to, co słyszymy dzięki transmisji BT aptX w naszych słuchawkach.

Samo urządzenie wpisuje się w trend obecnych czasów czyli wsparcie dla plików Hi-Res, tak więc możecie być spokojni o nawet bardzo wymyślne formaty, z jakimi możecie się spotkać w codziennym użytkowaniu plików. Kolejną rzeczą istotną A.D. 2019 dla sporej rzeszy plikowych maniaków - jest też pełne wsparcie dla MQA. Czyli jest wszystko, czego chcieć można, a nawet więcej.

 

O ile w domowym zaciszu większość z nas (wg. własnych możliwości i oczekiwań) buduje swój system oparty na stacjonarnych urządzeniach, o tyle problem pojawia się w momencie, kiedy wychodzimy z naszej "muzycznej świątyni". I na przeciwko tym "problemom" właśnie wychodzi iFi ze swoim xDSD. Można już na wstępie powiedzieć "cały system w jednej kieszeni".

 

BUDOWA:

xDSD już w pierwszym kontakcie sprawia wrażenie solidnej konstrukcji, wręcz pancernej i odpornej na wszelkie ewentualne wypadki w trakcie podróży. Obudowa urządzenia  jest z ciemnego stopu aluminium i magnezu. Na stronie producenta przeczytamy: wzbudza podziw i pewność. I trzeba się z tymi słowami w pełni zgodzić. Obudowa swoim wykonaniem i użytymi materiałami daje użytkownikowi pewność, że cokolwiek nie wydarzy się w trakcie użytkowania, środek - czyli "serce" urządzenia - nie zostanie w żaden sposób naruszone. 

Przedni panel stanowi połączenie funkcjonalności i jednocześnie prostoty. Oczywiście umowna prostota wynika z faktu funkcjonalności urządzenia, czyli konieczności rozmieszczenia potrzebnych przełączników/wskaźników, które ułatwiają nam codzienne użytkowanie xDSD.

Na przednim panelu znajdziemy: 

 

                                                                                                fig-2-ifi-audio-xdsd.thumb.jpg.ea350a6a70e87c057e2bf3fe86a51ac3.jpg                                                                                      

Po środku pokrętło, które pełni nie tylko funkcję regulacji głośności, ale także włącza i wyłącza urządzenie. Centralna część pokrętła świeci kolorami uzależnionymi od ustawienia głośności. Czytelnie i funkcjonalnie. Po lewej mamy gniazdo słuchawkowe, diodę sygnalizującą z którego wejścia aktualnie korzystamy oraz diodę sygnalizującą  jak gęste pliki obecnie są przez nas używane. Dla każdej gęstości pliku osobny kolor (w sumie aż 7 barw), jest więc co pamiętać... lub odpuścić sobie i cieszyć się muzyką oraz jej jakością.

 

Po prawej stronie znajdziemy diodę sygnalizującą włączone dodatkowe filtry (3D+ oraz XBass+, na marginesie, co oni mają w obecnych czasach z tymi plusami 😉 ), oraz przycisk wyboru źródła. A tych jest całkiem sporo:  USB, S/PDIF i wspomniany na początku Bluetooth.

Przyznam szczerze, że brzmi to gorzej niż wygląda i wydaje się bardziej zagmatwane niż jest w codziennym użytkowaniu. Dla przeciętnie zorientowanej w urządzeniach audio osoby kontakt 2-3 minutowy z urządzeniem da odpowiedź na praktycznie każde pytanie o przedni panel.

 

Tył urządzenia jest klasycznym miejscem przeznaczonym do tego, by wszystko co musi wejść do urządzenia w postaci naszych plików i wymaga podłączonego kabla podłączyć z tyłu. Jest więc główne gniazdo USB typu A (3.0), jest gniazdo coaxial S/PDIF, jest też gniazdo zasilania i ładowania baterii naszego urządzenia. Znajdziemy też przełącznik aktywatora filtra cyfrowego.

 

                                                                                              fig3.thumb.jpg.1ed047042da73876a69ee6a5ed2fb6d4.jpg

 

Urządzenie jest zgrabne, lekkie (127g) i mieści się w przeciętnej kieszeni spodni. 

 

FUNKCJONALNOŚĆ:

 

Częściowo o funkcjonalności wspomniałem już powyżej w momencie opisu budowy urządzenia. Jego obsługa jest banalnie prosta i nie wymaga zagłębiania się w dziesiątki stron instrukcji. Od strony użytkownika nie wymaga się wiedzy tajemnej, w zamyśle ma to być urządzenie, które jeśli przychodzi taka potrzeba - łapiemy do ręki i o ile pamiętamy, by je ładować - w dowolnej chwili może z nami udać się na naprawdę długie wycieczki bez potrzeby zapamiętywania o co w tym wszystkim chodzi.

Jedynym elementem, który dla niektórych osób będzie bardzo istotny, a wymaga zapamiętania - to kolory diody informującej o gęstości plików i źródle z jakiego aktualnie korzystamy. Jak przypuszczam 99% osób nie będzie sobie nawet zaprzątać tym głowy i oglądać w kieszeni jaki obecnie kolor ma dioda na przednim panelu.

Urządzenie doskonale współpracuje z telefonami i tabletami, komputerami (Win i macOS) oraz można do niego podłączyć wszystko to, co posiada wyjście coaxial S/PDIF (odtwarzacze CD, telewizory).

Z komputerem łączy się rzecz jasna poprzez port USB. Jako użytkownik macOS praktycznie po wpięciu urządzenia do portu zapomniałem, że wymaga się użytkownika jakiś dodatkowych czynności. System rozpoznał prawidłowo urządzenie, a i programy do odtwarzania plików (w moim przypadku Audirvana+) nie miały z nim żadnego problemu.

Do xDSD firmy iFi podłączone zostały także: iPhone Xs max oraz iPad Pro 2018 z najnowszym systemem.

Pokrętło głośności działa wyśmienicie, potencjometr daje się wyczuć i zwiększa głośność drobnymi krokami, nie ma w jego działaniu wrażenia zbyt dużych przeskoków czy nagłego nasilania się głośności. Wg. producenta urządzenie w temacie regulacji głośności, urządzenie działa pod kontrolą kości cyfrowej, zapewniającej idealne wysterowanie (skok o jedną decybelę).

 

 

WNĘTRZE:

 

                                                                                               xDSD_interior_graphic.thumb.jpg.53b019a0a5cc5b9bc3daa37170e7f8d6.jpg

 

Producent już na pudełku dumnie informuje nas, że urządzenie działa pod kontrolą kości Burr-Brown od Texas Instruments, która odpowiada za wsparcie dla wszystkich chyba możliwych formatów audio, w tym MQA. Poszukując dodatkowych informacji dowiadujemy się, że kością tą jest Burr-Brown multibit DSD1793 DAC. I znów śmiem twierdzić, że w obecnych czasach dla większości użytkowników informacja o samej kości i jej oznaczenie ma tyle znaczy, co budowa wirówki służącej wzbogacaniu uranu, ale dla maniaków wszelkich technicznych informacji w sieci, na temat w/w kości rozpisywano się już chyba z tysiąc razy. W większości lub w samej większości zawsze pozytywnie.

W temacie funkcjonalności warto wspomnieć o samej baterii. Ta działa dłużej, niż większość dostępnych telefonów na rynku. Tak więc możecie być spokojni o czas pracy urządzenia poza domem. Przewodowo poprzez port Lightning iPad'a xDSD pracował po pełnym naładowaniu 6 godzin i 13 minuty. To czas, który należy uznać za bardzo dobry. Wg. producenta czas może zostać znacznie wydłużony kiedy przejdziemy z przewodowego na bezprzewodowe połączenia via BT. Bateria wewnątrz naszego wzmacniacza/DAC'a jest litowo-polimerowa o parametrze pracy 3.8V / 2200mAh.

Transmisja Bluetooth z jakiej możemy skorzystać w urządzeniu, to także pełne wsparcie dla aptX. Można więc być spokojnym o jakość muzyki wybierając ten rodzaj transmisji danych pomiędzy naszymi urządzeniami. 

 

BRZMIENIE, czyli czy warto:

 

Po wpięciu xDSD do tabletu/telefonu czy komputera przewodowo (USB) dostajemy już od pierwszych chwil czysty, wręcz soczysty i mocny dźwięk. Nie jest przesadnie narzucający się, ale wypełniony I bardziej rozbudowany o elementy brzmienia, które zostały wręcz "wykastrowane" przez telefon/ tablet czy głośniczki laptopa.

Zastosowanie filtrów analogowych w postaci 3D Holographic Sound+ i XBass+ jak się okazało w praktyce, nie było przypadkowe i w jednym, konkretnym przypadku przyniosło wręcz znaczną poprawę jakości słyszanej muzyki. Urządzenie testowane było z trzema różnymi słuchawkami, różniącymi się pod względem budowy, przeznaczenia i samej ceny:

1. MEZE AUDIO 99 CLASSICS (w domu)

2. Denon AH-D1200 (w terenie i domu)

3. Sony MDR-XD150 (w domu)

To, co dało się zauważyć już w pierwszych chwilach odsłuchu i to bez względu na podpięte słuchawki , to szeroka scena. W przypadku Sony koniecznie z funkcją 3D+, ale o tym poniżej. Scena na tyle szeroka, że w sposób prawie dosłowny instrumenty przestają nam "dudnić w głowie". Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że dzięki xDSD od iFi wreszcie zakładając słuchawki na głowę siadamy przed instrumentami, nie instrumenty wkładamy sobie do głowy.

Jest więc bardzo muzykalnie, całość nie jest zbytnio uspokojona, ale znika całkowicie krzykliwość niektórych instrumentów. Odsłuchując album "Miłość" Sorry Boys muzyka zyskała na swoistej gładkości wokalu, przy tym "odkleiły" się od siebie poszczególne instrumenty. Inaczej, kiedy wpinałem słuchawki wprost do MacBook'a Pro - prezentacja muzyki była bardziej atakująca nasze uszy swoistym zlepkiem niektórych instrumentów, po zastosowaniu xDSD instrumenty te stały się osobnymi bytami tworzącymi jedną całość przekazu. Na każdym instrumencie można było z osobna  skupić swoją uwagę słysząc smaczki, o których można zapomnieć w momencie rezygnacji z urządzenia marki iFi.

Pod względem muzykalności pomimo czystego, mocnego dźwięku jest on bliższy neutralnemu przekazowi, delikatnie zmierzając ku tej chłodniejszej stronie. Nie ma poczucia ociężałości i braku życia w muzyce. Przypomniałem sobie w trakcie odsłuchu xDSD sytuację z innym (o podobnej nawet cenie) już nie produkowanym (i słusznie) wzmacniaczu znanej, audiofilskiej marki. Pozbyłem się go po kilku tygodniach bez żalu, klucha zamiast muzyki i obdarcie wszystkiego co trafiało do słuchawek z życia i przyjemności odsłuchu. W przypadku obecnie testowanego urządzenia nie mamy przesadzonego i zbyt atakującego przekazu, ale nie popełniono błędu idąc w stronę nadmiernego uspokajania słuchanej muzyki. Udało się czerpać wiele przyjemności  z odsłuchów, bez względu na słuchany album i gatunek muzyczny. 

W subiektywnym odczuciu najlepiej wypadła muzyka z dużą ilością instrumentów i dużymi składami. Po włączeniu albumu Dave Brubeck Quartet nie dało się oderwać od muzyki! Fantastyczna wręcz prezentacja sceny i ustawienie muzyków. Zadałem sobie pytanie, czy to urządzenie naprawdę kosztuję niecałe 2000 złotych. Tak, tyle dokładnie kosztuje dając przy tym frajdę, jakby kosztowało co najmniej 2 razy więcej!

Na dalszy odsłuch poszły albumy: Jean Michel Jarre "Geometry Love", Roxy Music "Siren" i trzy płytowy soundtrack Vangelis'a z filmu "Blade Runner". Kiedy włączyłem "Spotkanie z Matką" wiersz Gałczyńskiego deklamowany przez Polańskiego był namacalny w każdym słowie, dosłownie czuło się fizyczną obecność. A trzeba napisać wprost, że niektóre duże, stacjonarne zestawy za znacznie większe pieniądze nie radzą sobie z tym utworem, który obnaża ich powierzchowność przekazu. W przypadku urządzenia od iFi było to odczucie wręcz realne, ale nie kłujące nasze uszy. W miejscach przygaszania słów były one odpowiednio uspokajane i łagodnie prowadzone. Po prostu mistrzostwo!

 

Jak urządzenie wypada po przełączeniu się w transmisję bluetooth? I tutaj niestety obnażona została niedoskonałość samego protokołu BT. Pomimo zastosowania aptX, przejście na bezprzewodowy odsłuch ugasiło wiele przyjemności ze słuchanej po USB muzyki. Trzeba przy tym już na wstępie zaznaczyć wprost, że jest to nadal ZNACZNY KROK w przód pod względem poprawy jakości brzmienia względem np.: bezpośredniego parowania słuchawek BT z telefonem. Niestety zanikła w sporej, ale nie całkowitej części ta fantastyczna muzykalność, gęstość przekazu.

xDSD i tak bije na głowę swoim przekazem muzyki podawanym do urządzenia bezprzewodowo względem klasycznych rozwiązań (parowanie bezpośrednie słuchawek do urządzeń mobilnych), jest znacznie więcej wszystkiego w tym co słyszymy, a na dodatek mamy nadal obszerną scenę. Jeśli jednak macie wybór, bezwzględnie starajcie się korzystać z połączenia przewodowego!

 

Zależność pomiędzy klasą zastosowanych słuchawek, a jakością muzyki w przypadku tego urządzenia jest znacząca. Pozwoliłem sobie nawet na swoisty mezalians i do urządzenia podpięte zostały bardzo tanie słuchawki nauszne - Sony MDR-XD150. W przypadku tych konkretnych słuchawek doskonale sprawdziło się włączenie na xDSD funkcji 3D+. Słuchawki zyskały na przestrzenności i w czytelny sposób poprawiła się szerokość sceny. Im droższe słuchawki - tym lepiej, jednocześnie całkowicie znika potrzeba stosowania funkcji 3D+. Do testów jak wymieniłem powyżej posłużyły też doskonałe MEZE AUDIO 99 CLASSICS (wersja walnut silver). To już słuchawki dające więcej niż dźwięk zbliżony do audiofilskiego. W połączeniu z testowanym wzmacniaczem zgrały się rewelacyjnie, dając poczucie rzeczywistego uczestnictwa w muzycznym wydarzeniu ("Take Five" Dave Brubeck Quartet). Słuchawki testujemy też z myślą o najbliższym artykule w Magazynie AudioStereo, więc do szerszego opisu MEZE AUDIO jeszcze przyjdzie czas. Na pewno słuchawki te w połączeniu z xDSD dają prawdziwą ucztę melomanom, szukającym prywatności w swoich odsłuchach. Rzecz jasna trudno poruszać się z tego typu konstrukcją po mieście (z drugiej strony - kto zabroni;) ), więc do testów tak "w terenie" jak i w domu posłużyły nam konstrukcje Denon AH-D1200. 

 

PODSUMOWANIE:

xDSD od iFi to urządzenie na wskroś nowoczesne i świetnie wykonane. Dorównuje jakością wykonania mojemu ulubionemu PHA-3AC. To już powinna być rekomendacja sama w sobie. Dodatkowo jakość prezentowanej muzyki nie pozostawia wiele do życzenia, a patrząc na cenę - jest rewelacyjna. Wzmacniacz z funkcją DAC'a na miarę XXI wieku, któremu nie straszne są nawet najbardziej gęste formaty, można by nawet napisać, że wiele z nich stanowi raczej ciekawostkę niż rzeczywistą potrzebę. Wielkość i waga urządzenia to kolejny atut przemawiający za xDSD. Jeśli kochacie dobre brzmienie poza domem i nie potraficie rozstać się ze swoją ulubioną muzyką, xDSD zagwarantuje Wam wszędzie gdzie tylko zapragniecie muzyką na poziomie bardzo dobrej klasy zestawu Hi-Fi. 

Dla sporej części użytkowników sprzęt ten stanie się jednym z głównych elementów układanki domowych odsłuchów na słuchawkach. W takim przypadku zdecydowanie łączcie iFi poprzez USB. Patrząc na możliwości xDSD, nie odmówi on współpracy z naprawdę droższymi słuchawkami i do tego wymagającymi. Sam producent zapewnia, że jego urządzenie bez trudu wysteruje nawet bardzo wymagające modele jakie można dostać na rynku słuchawkowym.

 

Urządzenie marki iFi wpisuje się w obecne trendy "muzyka może być słuchana gdziekolwiek tylko się da". Na dodatek dzięki swoim możliwością i jakości uzyskiwanego brzmienia, zrywa ze smutną tradycją marnej jakości plików mp3 "bo słuchamy w drodze". Nasze telefony mają coraz większą ilość pamięci, co umożliwia zabranie ze sobą czasem kilkadziesiąt ulubionych albumów w najwyższej jakości (w tym Hi-Res). Warto to wykorzystać, życie jest zbyt krótkie na byle jakość, a xDSD w sposób zdecydowany wprowadzi Was w świat dobrego brzmienia, gdziekolwiek byście nie byli ze swoją muzyką.

Cena 1990 złotych za urządzenie tej klasy nie wydaje się być przesadzona. Funkcjonalność, jakość wykonania i najważniejsze - jakość brzmienia zdecydowanie przemawiają za zakupem xDSD. Dodatkowo czas działania gwarantujący nawet długie odsłuchy w podróży jest atutem ZA nie do odrzucenia. 

 

ZAWARTOŚĆ (co dostajemy w pudełku):

 

                                                                                       2042665438_zawarto.thumb.jpg.11503ae971d130bd4e6c986edaf8bd6c.jpg

Całość spakowana jest na miarę 2019 roku. W dzisiejszych czasach wszystko musi być poukładane i w przemyślany sposób spakowane. Tak jest w przypadku produktu iFi. Po otwarciu pudełka dostajemy wszystko, co gwarantuje bezproblemowe korzystanie z urządzenia w naszym codziennym kontakcie z xDSD. Poza samym urządzeniem dostajemy przewody USB do transmisji danych i podpięcia urządzeń mobilnych, wtyk do gniazda S/PDIF, pokrowiec na urządzenie oraz podkładki zabezpieczające. 

 

DANE TECHNICZNE:

 

Sygnał USB: PCM768kHz & DSD512 (24.6/22.6MHz)

Sygnał S/PDIF Coaxial i Optical: do 192kHz/24Bit

Zakres dynamiczny: > 113dB (A)

Kontrola głośności: od -101dB do 0dB w krokach o 1dB

Moc wyjściowa:

2.82V/500 mW przy 16 Ohm

3.7V/270mW przy 50 Ohm

3.8V/48 mW przy 300 Ohm

3.8V/24 mW przy 600 Ohm

Sygał line-out: > 2.1V przy 0dBFS

Poziom zniekształceń THD (1V/16R): < 0.005%

Impedancja wyjściowa: < 1 Ohm

Bateria: 3.8V/2200mAh

Wymiary: 95 (dł.) x66.5 (szer.) x19 (wys.) mm

Waga: 127g

 

AudioRecki (Magazyn AudioStereo)

Urządzenie do testów dostarczyła firma audiomagic.pl z siedzibą w Warszawie, dystrybutor m.in. takich marek jak: iFi i MEZE AUDIO.

audiomagic.pl_logo_kupony.thumb.jpg.6ce8f16f8b0630768d01443b0cfa5137.jpg

Audiomagic.pl
ul. Sienna 61
00-820 Warszawa

https://www.audiomagic.pl

 

 

 

 

 

                                             2030783796_iFifig1.thumb.jpg.d82fb00bfe67197ecd455641af67fdaf.jpg    1358940728_ifiFig2.thumb.jpg.e3a698f9f13cff1e51cc4cbb146f974e.jpg

 

                                             998934668_iFiFig3.thumb.jpg.2eb6bb5d61b7c76c1e242ef43546bd01.jpg    1830450063_iFiFig4.thumb.jpg.c324f9db10efcaa0e667958e00382826.jpg

 

  • Like 1
Sign in to follow this  


User Feedback

Recommended Comments

There are no comments to display.



Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Remaster Chic już na dniach na czarnym krążku.

    Chyba nie ma takiej osoby, która nie znała by kawałka "Le Freak". Za tym już obecnie kultowym utworem stoi fantastyczny zespół Chic, który w dorobku artystycznym poza wspomnianym "Le Freak", wylansował znacznie więcej hitów obejmujących gatunek funk i disco-soul. Kolejnym wielkim hitem, które jest dziełem Nile'a Rodgers'a i Bernard'a Edwards'a to "Dance Dance Dance". Kawałek ten przeszedł już do klasyki gatunku, podbijając w latach 70 ubiegłego wieku parkiety disco na całym ś

    AudioRecki
    AudioRecki
    Muzyka

    Lector Audio w nowej odsłonie... Powstał pokój odsłuchowy.

    Z Lector Audio jest tak, jak z tymi mitycznymi jednorożcami, które wywołują u niektórych podziw i zaciekawienie, każdy coś o nich słyszał... niewielu "widziało i uwierzyło". Można by napisać, że produkty Włoskiej manufaktury mają zadanie ułatwione w stosunku do jednorożców (te zostawmy już w spokoju), otóż w przypadku sprzętu z logo Lector - wielu posłuchało i wielu uwierzyło. Co więc różni podejście dystrybutora produktów cenionych przez część środowiska melomanów, do dystrybutorów innych marek

    AudioRecki
    AudioRecki
    Newsy 2

    Audio-Technica AT-LPW40WN

    O ile początkowy, spowodowany renesansem czarnej płyty, wysyp budżetowych gramofonów nie wzbudził mojego większego entuzjazmu, to po ustabilizowaniu się sytuacji na rynku obraz przedstawia się zdecydowanie ciekawiej. Po prostu, to co od lat zalegało w firmowych magazynach albo trafiło na hipermarketowe półki i poszło w świat w ramach którejś z „mega” promocji albo, co równie prawdopodobne, uległo samoistnej biodegradacji. W końcu sami producenci zrozumieli, że więcej amatorów takich odgrzewanych

    Fr@ntz
    [email protected]
    Źródła

    Czarna muzyka Hirka Wrony zawładnęła naszymi sercami!

    Jak informowaliśmy Was już kilka dni wcześniej,  czwartek należał bezsprzecznie do czarnej płyty, czarnego brzmienia i Hirka Wrony, który jak zawsze w sposób wyjątkowy "oprowadził" słuchaczy po wybranym skrawku historii muzyki, która odcisnęła piętno na kolejnych pokoleniach i gatunkach muzycznych.    Spotkanie miało miejsce w Sailing Poland Yacht Club i przyznam bez bicia, atmosfera miejsca i jakby nie patrzeć - dobrego brzmienia udzieliła się wszystkim. Do tego należy dodać fakt, że

    AudioRecki
    AudioRecki
    Reportaże 1

    ONIX A55 MKI. Mały mocarz.

    Kiedy otwierałem średniej wielkości paczkę zawierającą wzmacniacz, nie nastawiałem się na konkretne brzmienie sprzętu będącego w sporej nawet części środowiska melomanów czy audiofilii swoistą zagadką. Na przeciw takich marek jak Brytyjski Cambridge czy Arcam, ONIX brzmi co najmniej egzotycznie i wręcz nierozpoznawalnie. Czy słusznie, że sprzęt określany jako typowe "BRITISH SOUND" nie gości tak często w domu melomanów, pokaże poniższy tekst.  Wzmacniacz zintegrowany stanowi w sporej części

    AudioRecki
    AudioRecki
    Wzmacniacze
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.