Jump to content

SMSL IDOL+

Fr@ntz

Ponieważ sezon rowerowo-wycieczkowy zbliża się wielkimi krokami a po zimowej stagnacji większość z nas aż rwie się do tego, by całe dnie spędzać na tzw. łonie natury pozwoliłem sobie w ramach działań wyprzedzających sprawdzić jakież to nowości pojawiły się w segmencie przenośnego audio i cóż tam w trawie piszczy. O ile jednak temat outdoorowych słuchawek na naszych łamach pojawia się ostatnimi czasy dość często, to wszelakiej maści dedykowane wzmacniacze, DACi i ich hybrydy znajdują się w zdecydowanej mniejszości. Co prawda nie tak dawno, bo w styczniu, mieliśmy okazję zaprezentować rewelacyjnego Audioquesta DragonFly Red, który pomimo niezwykłej poręczności, niezaprzeczalnych walorów sonicznych, oraz łapiącej za oko kolorystyki w większości przypadków lądował i nadal ląduje w systemach desktopowych. Najwidoczniej rynek oczekiwał jeszcze dalej idącej miniaturyzacji a jak to w takich przypadkach bywa popyt rodzi podaż i tym oto sposobem dotarliśmy do bohatera niniejszej recenzji, czyli mikroskopijnego 2w1 – wzmacniacza słuchawkowego i DACa w jednym - SMSL IDOL+.

 

ccs-2651-0-29595700-1489946702_thumb.jpg ccs-2651-0-84975900-1489946702_thumb.jpg ccs-2651-0-33240800-1489946703_thumb.jpg

ccs-2651-0-82025900-1489946703_thumb.jpg ccs-2651-0-65101500-1489946704_thumb.jpg ccs-2651-0-29490000-1489946705_thumb.jpg

ccs-2651-0-04554800-1489946706_thumb.jpg ccs-2651-0-56577100-1489946706_thumb.jpg ccs-2651-0-01862400-1489946707_thumb.jpg

ccs-2651-0-59026400-1489946707_thumb.jpg ccs-2651-0-74004000-1489946709_thumb.jpg ccs-2651-0-27890600-1489946710_thumb.jpg

 

 

Jak już zdążyłem wspomnieć SMSL IDOL+ to zaskakująco nikczemnej postury wzmako-DACzek dedykowany przede wszystkim smartfonom i tabletom. Jeśli trudno wam na pierwszy rzut oka oszacować jego wymiary na zdjęciach, to uwierzcie na słowo – SMSL swoimi gabarytami nie odbiega zbytnio od pilotów montowanych na słuchawkowych kablach a i wynoszącą 11g wagę można uznać za pomijalną, więc jego obecność w większości przypadków będzie po prostu pomijalna. Dodatkowo oferując niewymagającą dodatkowych sterowników (przy komputerach) a przy smartfonach i tabletach jedynie obsługi USB audio oraz OTG współpracę z sygnałami o parametrach 16bit/192kHz i 24bit/96kHz z powodzeniem powinien spełnić nasze oczekiwania podczas zewnętrznej aktywności.

Skupiając się na jego walorach wizualnych należy docenić iście pancerny, aluminiowy korpus i brak jakichkolwiek wystających elementów mogących w znaczący sposób skrócić jego żywot. Krawędzie i rogi zostały delikatnie sfrezowane, więc nie powinny powodować ewentualnych przetarć kieszeni, w których Idol+ będzie spędzał większość czasu. Interfejs użytkownika ogranicza się w tym przypadku do wejścia w formacie Micro USB, wyjścia słuchawkowego mini Jack (3.5mm) i trzech mikroskopijnych, lekko wypukłych przycisków odpowiedzialnych za regulację głośności („+” i „-”), oraz za wyciszenie/pauzę. W komplecie otrzymujemy poręczne, zapinane na suwak sztywne puzdereczko, w którym oprócz samej „pestki” zmieści się również krótszy z dwóch dołączanych przez producenta przewodów USB.

Z oczywistych względów (m.in. brak zegarmistrzowskiej smykałki) nawet nie próbowałem dokonywać wiwisekcji Idola, lecz z pomoc przyszły materiały promocyjne, z których jasno wynikało, ze w jego trzewiach siedzi przetwornik VIA Envy VT1620A a za wzmocnienie odpowiada kość Maxim Integrated MAX97220A.

 

Przechodząc do części poświęconej brzmieniu pozwolę sobie od razu zaznaczyć, że zgodnie z zakładaną prze producenta dedykacją największy progres będący następstwem pojawienia się w torze SMSLa IDOL+ zauważymy przy tabletach i smartfonach. Niby przy laptopach i w systemach desktopowych też można zaobserwować pewne uspójnienie i poprawę homogeniczności przekazu, jednak wszystko będzie zależeć zarówno od słuchawek, jakie w komputerowe dziurki wepniemy, jak i jakości samych wyjść słuchawkowych. Generalnie wykorzystując w trakcie testów wokółuszne Brainwavzy HM5, nauszne Meze 99 Classics Gold i dokanałowe q-JAYSy z łatwością można było odczuć, że niezależnie od odtwarzanego na tablecie LENOVO TAB2 A7-10 repertuaru trudno było dźwiękowi zarzucić jakieś ewidentne niedociągnięcia. Dodatkowo biorąc pod uwagę kwestię wcale niewygórowanej ceny bardzo szybko można dojść do wniosku, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.

Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znika bowiem irytujący efekt kompresji i ofensywności przy wyższych poziomach głośności a w kulminacyjnych momentach, gdy w większości przypadków scena dźwiękowa, ze względu na natłok informacji ulegała spłaszczeniu wszystko pozostaje na swoim miejscu tworząc sugestywną, trójwymiarową przestrzeń. Oczywiście trudno na tych pułapach cenowych spodziewać się rozdzielczości porównywalnej z tą oferowaną, czy to przez czerwonego DragonFly’a, czy tym bardziej iFi, ale bądźmy szczerzy, płacąc niemalże dziesięciokrotnie więcej za desktopową wersję AMRa ma się diametralnie inne wymagania aniżeli wydając dwie i pół stówy, czyli mniej więcej równowartość 0,7l destylatu Bruichladdich The Laddie Eight (dla niewtajemniczonych – to taki pochodzący z Islay antydepresant). Nie ma jednak co marudzić i się krzywic, bo nie dość, że Idola zabrać będziemy mogli ze sobą praktycznie wszędzie, to w dodatku po dniu, góra dwóch przestaniemy praktycznie całkowicie zwracać na niego uwagę a wzrost dynamiki i zdolność poprawnego wysterowania nawet niezbyt łatwych nauszników uznamy za oczywistą oczywistość.

Sięgając po przykłady muzyczne pozwalające ocenić i mam nadzieję w miarę klarownie zobrazować zbawienny wpływ SMSL-a w pierwszej kolejności zdecydowałem się na coś niezbyt oczywistego podczas podróży środkami komunikacji miejskiej, czy rowerowe wojaże. Album „Vivaldi: The Four Seasons” Giuliano Carmignoli / Venice Baroque Orchestra zagrał z werwą, energią i właściwą sobie radością, lecz z dość zachowawczą przestrzennością i otwartością najwyższych składowych, które zamiast pozostać zgodnie z oryginałem nieco rozświetlone poddano pewnemu zaokrągleniu i wycofaniu. Efekt ten może nie tyle ustąpił, co lepiej wpisał się w estetykę reprodukowanego materiału przy dalece mniej naturalnym instrumentarium, gdyż jeszcze pachnący świeżością „Spirit” Depeche Mode skupiał uwagę słuchaczy na obfitym basowym fundamencie i na wskroś elektronicznych pasażach okraszonych niskim, głębokim wokalem Dave’a Gahana. Było to dość krągłe, soczyste granie przyjemnie otulające słuchacza. W kategoriach bezwzględnych tego typu zabieg rozpatrywać by należało jako odejście od transparentności, lecz biorąc pod uwagę, że w większości przypadków odtwarzając materiał bądź to skompresowany stratnie, bądź zmasakrowany przez komercyjne rozgłośnie radiowe oczekujemy pewnego wyrugowania cyfrowych artefaktów, pewnej granulacji najwyższych składowych i kartonowości basu trudno się dziwić, ze producenci Idola+ właśnie w tę stronę poszli. Mamy zatem do czynienia z uplastycznieniem i dosaturowaniem przekazu z delikatnym zaokrągleniem skrajów pasma i kierowaniem uwagi odbiorcy ku średnicy, która czego by o niej nie mówić w 99,9% przypadków wypada po prostu atrakcyjnie. Wokale podawane są blisko, namacalnie i z przyjemnym dociążeniem a dalsze plany zgrabnie komponują się jako uzupełniające całość tło. To całkiem uniwersalny i bezpieczny przepis na sukces – jest ładniej, czyli lepiej i o to przecież zarówno producentowi, jak i odbiorcom chodziło.

 

SMSL IDOL+ nie jest ósmym cudem świata, nie sprawi też, że zmasakrowane i skompresowane poza granice wszelkiej przyzwoitości nagrania zabrzmią niczym mastertape „Białego albumu” The Beatles, ale za naprawdę rozsądną kwotę możemy stać się posiadaczami urządzonka, które sprawi, że całość okaże się zdecydowanie bardziej strawna. Co innego z materiałami chrakteryzującymi się wyższą jakością – wtedy IDOL+ rozwinie skrzydła a my z jego pomocą wreszcie będziemy w stanie do naszych smartfonów i tabletów wpiąć słuchawki, których normalnie byśmy z nich poprawnie nie wysterowali. Krótko mówiąc mała rzecz a cieszy.

 

 

Marcin Olszewski

 

 

Dystrybucja: MIP

Cena: 249 PLN

 

Dane techniczne:

Napięcie wejściowe: 5v

OTG: wymagane wsparcie ze strony źródła

Kolor: czarny, srebrny

Wejście: Micro USB

Wyjście 3.5mm Jack

Przetwornik USB: VT1620A

Wzmacniacz: MAX97220A

Próbkowanie 16bit: 192kHz

Próbkowanie 24bit: 96kHz

Skuteczność: 97dB

SNR: 85dB

THD+N: 0.025%

Wymiary: 55*21*8mm

Waga: 11g

 

System wykorzystany podczas testu:

– CD/DAC: Ayon CD-35

– Odtwarzacz plików: laptop Lenovo Z70-80 i7/16GB RAM/240GB SSD + JRiver Media Center 22 + TIDAL HiFi + JPLAY; LENOVO TAB2 A7-10

– DAC/Wzmacniacz słuchawkowy: Ifi Micro iDAC2 + Micro iUSB 3.0 + Gemini; ifi Micro iDSD Black Label

– Słuchawki: Brainwavz HM5; Meze 99 Classics Gold; q-JAYS

– IC RCA: Tellurium Q Silver Diamond

– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200

– Kable USB: Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver

– Kable zasilające: Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power; Acoustic Zen Gargantua II; Acoustic Zen Twister

– Listwa: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF® /FI-50M NCF®

– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS®

– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform

– Przewody ethernet: Neyton CAT7+

Zawartosc dodatkowa:





User Feedback

Recommended Comments

There are no comments to display.



Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • AudioPhase - Tonika

    „AudioPhase to mała manufaktura, która powstała dzięki upartej wierze w pasję z zamiłowania do hobby, jakim jest audio. Cały zestaw audio, począwszy od kabli zasilających, a zakończony kolumnami głośnikowymi tworzy jedność, która powinna z sobą idealnie współgrać, naturalnie i nienagannie odtwarzając zapisany obraz dźwiękowy. Ostatnim elementem są kolumny głośnikowe, które nie mogą ograniczać w żaden sposób żadnego z elementów poprzedzających.” Wstęp ten zaczerpnąłem bezpośrednio ze strony

    plastik1989
    plastik1989
    Kolumny 9

    Marek Biliński - Po drugiej stronie światła

    Marek Biliński - Po drugiej stronie światła   Świeży materiał MArka Bilińskiego, będący rejestracją koncertu podczas XV Festiwalu Nauki w Krakowie w maju 2015 r. Było to widowisko multimedialne zatytułowane „Po drugiej stronie światła”. Brzmienie to charakterysytyczne dla artysty syntezatory i nawiązania do wcześniejszej twórczości.  Podczas koncertu (co nietypowe dla MArka Bilińskiego) akompaniowały mu chóry (chór uczelni krakowskich - Chór Edukatus Uniwersytetu Pedagogicznego i Chór

    plastik1989
    plastik1989
    Muzyka

    Tewo "Frame"

    Platformy antywibracyjne stanowią ważny element systemu audio, zwłaszcza tego z wyższej półki. W tańszych systemach, nic nie stoi na przeszkodzie by ich używać, jednak by wyraźnie usłyszeć różnicę dźwiękową, konieczny jest już przyzwoity system audio.   Skąd w ogóle pomysł, że platforma antywibracyjna może mieć wpływ na dźwięk? Uzasadnienie jest bardzo proste: fala dźwiękowa, czyli defacto drgania powietrza o określonej częstotliwości, generowane są przez powierzchnię membrany głośnika

    plastik1989
    plastik1989
    Akcesoria 8

    Dynavoice CL-16

    Marka Dynavoice gościła na łamach naszego magazynu kilka razy. W kwestii przypomnienia: historia tej marki sięga Szwecji, lat 70tych, gdy założyciel i główny konstruktor Tommy Wadensten, zaprojektował swoje pierwsze kolumny. Długo trwało nim z jednoosobowej manufaktury udało mu się rozkręcić mały warsztat. Zmiennymi kolejami losu i różnymi ścieżkami (również poprzez epizod z car-audio), udało mu się w końcu ujednolić cały swój dorobek pod skrzydłami marki Dynavoice, w 2003 roku.

    plastik1989
    plastik1989
    Kolumny

    Dali Katch G2

    Niby najbardziej wyczekiwany a zarazem oblężony w grafikach okres wakacyjny mamy za sobą, jednak zarówno studenci, jak i osoby niekoniecznie stęsknione za tłumami dopiero teraz biorą się za podróże małe i duże. Całe szczęście pogoda dopisuje i oprócz uprzykrzających życie komarów za bardzo nie ma na co narzekać. Ba, nawet tzw. paragony grozy poszły w zapomnienie i wystarczy się tylko dobrze rozejrzeć, żeby zjeść nie tylko smacznie ale i w rozsądnej cenie. Skoro zatem, jak to zwykł mawiać klasyk

    Fr@ntz
    Fr@ntz
    Kolumny
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.