Jump to content

AudioQuest Mackenzie XLR

O ile tylko pamięć mnie nie zawodzi, co wcale, przynajmniej w moim wieku, nie jest takie oczywiste, to nasz dzisiejszy obiekt testu pojawił się na rynku w lutym … bynajmniej nie bieżącego a 2014 r. Mamy zatem do czynienia z konstrukcją na tyle „dojrzałą”, że pół żartem, pół serio można byłoby uznać, iż od roku podlegającą obowiązkowi szkolnemu. Skoro jednak w portfolio AudioQuesta nadal egzystuje, to nic nie stoi przecież na przeszkodzie, by przyjrzeć się czy i jak zniósł próbę czasu.  O kim a raczej o czym mowa? O interkonekcie XLR AudioQuest Mackenzie, czyli łączówce niewątpliwie zaliczanej do grona przewodów może nie tyle stricte budżetowych, co niejako stanowiących obiekt zainteresowania wszystkich tych, którzy chcieliby poprawić brzmienie własnego systemu bez jednoczesnego bolesnego drenażu domowego budżetu. W końcu 1 300 PLN (bez złotówki) na markowy interkonekt uznanego producenta to jeszcze nie majątek, lecz świadomość, że w momencie premiery jego cena zaledwie zbliżała się do 600 PLN nader boleśnie utwierdza mnie w przekonaniu, że tak naprawdę tanio to już było i jak mawiał klasyk „to se ne vrati”.

AQ_Mackenzie_XLR-0002.thumb.jpg.f875c23a2ec5fa528089344d598f0651.jpg AQ_Mackenzie_XLR-0003.thumb.jpg.a454c64ee7ad3ef9c4d4ffaed817444a.jpg

AQ_Mackenzie_XLR-0004.thumb.jpg.dc1b63de2caf363fd0700f22fc232731.jpg AQ_Mackenzie_XLR-0005.thumb.jpg.99db524ae4c1d91b9195b292250135fc.jpg

AQ_Mackenzie_XLR-0006.thumb.jpg.c55e0c05e8326bd0d1e8e1cf842ac81d.jpg AQ_Mackenzie_XLR-0007.thumb.jpg.60a4c9b1b1df911e95a26e6e3dcda6fa.jpg

AQ_Mackenzie_XLR-0008.thumb.jpg.d6704f26551cf9c52dda292b4ae41c36.jpg AQ_Mackenzie_XLR-0009.thumb.jpg.cc746b66025e05f00d302223fb5dbc8d.jpg

AQ_Mackenzie_XLR-0010.thumb.jpg.c7f18a6ccd72ec23acb40f49c3057f0a.jpg AQ_Mackenzie_XLR-0012.thumb.jpg.ef0a2d5c9a5c6288337f78543a223ed8.jpg

W kwestii opakowania AudioQuest jest od lat pragmatyczny i konsekwentny, czyli nie inwestuje w coś, co na brzmienie jego produktów wpływu nie ma żadnego a po wyłuskaniu zawartości ląduje na śmietniku, na dnie szafy, bądź piwnicy/strychu czekając na utylizację przy sezonowych generalnych porządkach. Dlatego też Mackenzie, podobnie jak i lwia część jego rodzeństwa dociera do końcowych odbiorców w zgrabnym, acz dość skromnym, czarnym kartonowym pudełku, w którym leży zwinięty wewnątrz plastikowej wytłoczki. Sam przewód prezentuje się z kolei niezwykle elegancko a to za sprawą metalicznie czekoladowo – brązowych wtyków i podobnego umaszczenia ochronnej koszulki w jaką został przyodziany. Jego umaszczenie przypomina debiutującego wraz z nim rówieśnika, czyli model Chocolate HDMI, który z racji braku wsparcia 4K (o 8 i 10K nawet nie wspominając) raczył był dokonać swojego żywota lądując tym samym na wyprzedażach, więc jeśli komuś wystarczy 1080p, to moim skromnym zdaniem warto się nim zainteresować . Skoro poruszyliśmy kwestie rodowodowe, to nie sposób nie wspomnieć, iż Mackenzie należy do serii Rzeki i Żywioły (Rivers & Elements) i może nie tyle ją otwiera, gdyż przed nim są jeszcze Chicago i Red River, co wpisuje się w niższe stany średnie, bowiem powyżej do wyboru mieć będziemy Yukon, Water, Earth, Wind i Fire a swoją nazwę wziął od najdłuższej ( 2 635 mil/ 4 241 km ) kanadyjskiej rzeki.
Dokonując wirtualnej wiwisekcji odkryjemy, iż przewodniki w Mackenzie wykonano z Perfect-Surface Copper+, czyli miedzi o perfekcyjnej powierzchni (PSC+) charakteryzującej się niezwykle gładką i zarazem czystą powierzchnią, co owocuje przyjemną wiotkością i niskimi zniekształceniami. Dodatkowo w przewodzie zaimplementowano 3-warstwowy system rozpraszania szumu (Noise-Dissipation System  - NDS) oparty na karbonie a łączone na zimno wtyki z „purpurowej" miedzi zanurzane są w srebrze. W roli izolacji użyto pianki o twardych komórkach Hard-Cell Foam (HCF) a sam przewód może pochwalić się potrójnie zbalansowana geometrią.

Wielokrotnie wspominałem, że o ile w High-Endzie na coś grającego ewidentnie źle trafić jest coraz trudniej a o decyzji zakupowej decydują głównie niuanse i własne preferencje nabywców, o tyle na półce umownie nazywanej budżetową konieczność oczywistych kompromisów niejako z automatu podnosi poziom trudności trafienia w przysłowiową dziesiątkę, tym samym zwiększając prawdopodobieństwo porażki. Dlatego też warto mieć świadomość konieczności każdorazowej, własnousznej weryfikacji planowanego zakupu we własnym systemie. Oczywiści można iść na  tzw. spontan a potem zastanawiać się jak wyjść z opresji obronną ręką próbując stosować np. leczenie dżumy cholerą, lecz od razu podpowiem, że o ile nie cierpimy na nadmiar wolnego czasu i pieniędzy, to taka droga do osiągnięcia upragnionego celu, którym jak zakładam miałby być dobrze grający system, na pewno nie będzie lekka, łatwa i przyjemna. Ponadto przed dokonaniem wyboru zasadnym byłoby pytanie, czy aplikowanym we własny set okablowaniem chcemy coś poprawić, zamaskować, czy też pokazać drzemiący w nim potencjał i niejako dążyć do prawdy, mając jednocześnie świadomość, że nie zawsze będzie ona przyjemna.
Jeśli przynależycie do pierwszego z ww. obozów, to na dobrą sprawę dalszą lekturę możecie sobie spokojnie darować, gdyż Mackenzie już od pierwszych taktów daje do zrozumienia, że czego, jak czego, ale cukrować, pudrować, poprawiać i maskować niczego nie ma zamiaru, więc skoro  sami sobie nawarzyliście piwa niezbyt trafnie dobierając poszczególne składowe waszego systemu, to sami będziecie musieli je wypić. Choć proszę w tym momencie nie zakładać, że AudioQuest wrednie zacznie wywlekać na światło dzienne wszystkie mankamenty spiętej nim elektroniki i reprodukowanego/transmitowanego materiału, gdyż jego „maniera” daleka jest od tego typu złośliwości, lecz po prostu dostarczy Wam pełną listę „usterek” psujących przyjemność odsłuchu. Nie będzie oceniał, nie będzie piętnował, ot przedstawi stosowny raport a werdykt zostawi Wam. Krótko mówiąc dudniący i monotonny bas, sucha, cykająca góra, czy też brak zdolności wokalnych artysty lub tumiwisizm ekipy dany krążek realizującej po jego aplikacji nie znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Całe szczęście w systemach, przy których konfiguracji właściciel odrobił pracę domową i kierował się słuchem, intuicją i doświadczeniem a nie bazował wyłącznie na ilości gwiazdek w branżowych periodykach Mackenzie zaskakuje i to bardzo pozytywnie. Oferuje bowiem zaskakująco energetyczne a zarazem pozbawione nerwowości brzmienie o niespodziewanym na tym poziomie kwotowym wyrafinowaniu. Oczywiście w porównaniu do szlachetniej urodzonego rodzeństwa, czy też nienależącej do rodziny konkurencji jeszcze nieco mu brakuje, jednak wystarczy spojrzeć na różnice w cenach, by bardzo szybko zejść na ziemię i przestać szukać dziury w całym.
Weźmy na tapet repertuar tyleż krytyczny, co wredny jak przegryzające przewody hamulcowe łasice, czyli klawesyn solo na „Bach: 6 Partitas, BWV 825-830 (Clavierübung I)” w wykonaniu Lorenzo Ghielmi, który przy nawet niewielkim odchudzeniu i osuszeniu przekazu brzmi (klawesyn, nie Lorenzo) jakby ktoś rodowe srebra z betonowych schodów zrzucał. Tymczasem z AudioQuestem w torze góry co prawda nie brakowało, lecz była ona gładka, rozdzielcza i przyjemnie słodka – przyprószona złotem, co bardzo dobrze rokuje w adekwatnych klasą systemach, gdzie ilość najwyższych składowych rzadko kiedy idzie w parze z jakością. Średnica może nie poraża wysyceniem, jednak śmiało możemy uznać ją za nie tyle neutralną, co w pełni naturalną – bez tendencji zarówno do wyrywania się przed szereg, jak i chowania się za skrajami pasma. Bas jest dość krótki i zwarty, co akurat przy klawesynie nie dziwi, więc tym podzakresem zajmiemy się dosłownie za chwilę, a na razie jedynie skupię się na walorach przestrzennych, które nawet z tak ograniczonym instrumentarium nie pozostawiały wątpliwości, że tytułowa łączówka nie ma problemów z oddaniem prawidłowej przestrzeni i aury pogłosowej. Wracając do basu pozwoliłem sobie sięgnąć po „The Unheavenly Creatures” Coheed And Cambria, gdzie basu bynajmniej nie brakuje i to zarówno w perkusyjnej, jak i syntetycznej formie, które świetnie się uzupełniając zachowują własną, odrębną definicję.
W ramach porównania dokonałem serii krótkich sparringów z posiadanymi łączówkami podczas których okazało się, iż Mackenzie może nie dysponuje taką gładkością i organicznym wypełnieniem jak Vermöuth Audio Reference a jednocześnie nie jest w stanie oddać takiej energii w górze pasma i nieco ustępuje pod względem rozdzielczości  Acrolinkowi 7N-A2070 Leggenda, jednak przesiadka z ww. przewodów bynajmniej nie wywołuje jakiejś trudnej do zaakceptowania traumy. Mamy bowiem do czynienia z wielce udanym, dojrzałym brzmieniem, gdzie zamiast sztucznej ekscytacji, bądź taniego „łapania za ucho” którymś z podzakresów, co wydaje się nagminne wśród budżetowych konstrukcji usilnie zabiegających o uwagę słuchaczy, mamy zdroworozsądkowy podporządkowany złotej zasadzie Primum non nocere umiar. Umiar, który w tym momencie nie może być kojarzony z zachowawczością, bądź nudą, lecz świadomym dążeniem do możliwie daleko posuniętej transparentności co na tym poziomie cenowym w pełni zasługuje wyłącznie na superlatywy.

Okazało się, że AudioQuest Mackenzie XLR jest interkonektem nie tylko dobrym na początek przygody z audiofilskim okablowaniem z nieco wyższej, niż przysłowiowa budżetówka, półki, lecz z powodzeniem powinien sprawdzić się w zdecydowanie droższych, aniżeli wskazywałaby na to jego pozycja w firmowym cenniku, systemach. Oferuje bowiem zaskakująco rozdzielcze i zarazem wyrafinowane brzmienie dyskretnie usuwając się w ceń. Pozwala tym samym rozwinąć skrzydła spiętej nim elektronice i zamiast narzucać własny charakter po prostu nie przeszkadza. A to wbrew pozorom wielce pożądana cecha. Nie wierzycie? Posłuchajcie i oceńcie sami.

Marcin Olszewski

System wykorzystany podczas testu
– CD/DAC: Ayon CD-35 (Preamp + Signature) + Finite Elemente Cerabase compact
– Odtwarzacz plików: Lumin U1 Mini + I-O Data Soundgenic HDL-RA4TB
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Gramofon: Kuzma Stabi S + Kuzma Stogi + Dynavector DV-10X5
– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp
– Końcówka mocy: Bryston 4B³ + Graphite Audio IC-35 Isolation Cones
– Wzmacniacz strumieniujący: NAD Masters M33
– Kolumny: Dynaudio Contour 30 + podkładki Acoustic Revive SPU-8 + kwarcowe platformy Base Audio
– IC RCA: Tellurium Q Silver Diamond
– IC XLR: Organic Audio; Vermöuth Audio Reference; Acrolink 7N-A2070 Leggenda
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver; Fidata HFU2; Vermöuth Audio Reference USB
– Kable głośnikowe: Signal Projects Hydra; Vermöuth Audio Reference Loudspeaker Cable + SHUBI Custom Acoustic Stands MMS-1
– Kable zasilające: Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power + Furutech CF-080 Damping Ring; Acoustic Zen Gargantua II; Furutech Nanoflux Power NCF
– Listwa zasilająca: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF(R) /FI-50M NCF(R)
– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS-D (R) NCF
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform
– Switch: Silent Angel Bonn N8 + nóżki Silent Angel S28 + zasilacz Silent Angel Forester F1 + Luna Cables Gris DC
– Przewody ethernet: Neyton CAT7+; Audiomica Laboratory Anort Consequence, Artoc Ultra Reference, Arago Excellence; Furutech LAN-8 NCF
– Stolik: Solid Tech Radius Duo 3
– Panele akustyczne: Vicoustic Flat Panel VM

Dystrybucja: Sieć Salonów Top HiFi & Video Design
Cena: 1 299 PLN / 1m




User Feedback

Recommended Comments

There are no comments to display.



Guest
This is now closed for further comments

  • Copland CSA70

    Po bardzo miło wspominanej hybrydowej integrze CSA100 przyszła pora nie nieco młodsze i skierowane do nieco szerszego aniżeli do tej pory grona duńskie rodzeństwo. W tzw. międzyczasie okazało się bowiem, że Copland, wbrew panującej modzie na atakowanie audiofilskiego Olimpu konstrukcjami w cenie luksusowego wozidła, bądź kawalerki z fosą na Oficerskim Żoliborzu, zdecydował się zainteresować pułapem wydawać by się mogło zarezerwowanym i zdominowanym przez wysokie modele wytwórców jeśli nie „korpo

    Fr@ntz
    Fr@ntz
    Wzmacniacze

    NuPrime Omnia Stream Mini DAC

    Ustalając listę urządzeń na czerwcowe testy niejako z automatu wpisałem nań najnowszą propozycję regularnie pojawiającej się na naszych łamach marki NuPrime. Ot kolejne urządzenie w rozsądnej cenie, desktopowej rozmiarówce i świetnej relacji jakość/cena. W końcu tak było do tej pory i nic nie wskazywało, żeby cokolwiek miało się zmienić. Aż do teraz, gdyż kiedy kurier dostarczył przesyłkę z obiektem dzisiejszego testu początkowo zastanawiałem się, czy przypadkiem nie jest to jedna z kilku paczek

    Fr@ntz
    Fr@ntz
    Źródła

    Circle Labs M200 & P300

    Prawie pół roku temu miała miejsce moja pierwsza styczność z dzielonym zestawem preampa i końcówki mocy Circle Labs M200 & P300. Na małej, zamkniętej prezentacji tego sprzętu, bezpośrednio u dystrybutora, w grupie kilku osób, mogliśmy posłuchać świeżutkiego wtedy dzieła - krakowskiej manufaktury Circle Labs.   Wrażenie jakie wtedy wywarło na nas, ten sprzęt było skrajnie pozytywne. Jedni zachwycali się wyjątkową dbałością o detale i jakość wykonania, innych szokowała moc, dynamika

    plastik1989
    plastik1989
    Wzmacniacze 6

    Klipsch Reference R-800F  - Prezentacja AUDIOTrendt

    Krakowski salon AUDIOtrend, na łamach naszego portalu pragnie zaprezentować najnowszą serię kolumn Klipsch, a mianowicie przedstawiciela odświeżonej serii Reference. Model Reference R-800F, to sporej rozmiarów kolumna dwudrożna, wyposażona w dwa, dwudziestocentymetrowe głośniki średnio basowe oraz aluminiowy głośnik wysokotonowy. Wszystkie użyte głośniki są autorskim produktem Klipscha.  Głośnik jest przystosowany do rozbudowy o nadstawkę Dolby Atmos – (np. dedykowana przez Klipsch R-40SA).

    plastik1989
    plastik1989
    Kolumny

    iFi Audio ZEN One Signature

    W dzisiejszym cyfrowym świecie audio potrzebujesz dobrego przetwornika cyfrowo-analogowego, jeśli chcesz wydobyć to, co najlepsze ze swojego zestawu hi-fi. DAC pobiera cyfrowy sygnał audio wytwarzany przez źródło (laptop, odtwarzacz strumieniowy lub telefon) i konwertuje go na analogowy sygnał audio, który następnie trafia do wzmacniacza. Wybór przetworników na rynku jest ogromny, możemy wybierać pomiędzy DAC-ami przenośnymi wręcz miniaturowej budowy a stacjonarnymi, gabarytami przypominając

    M@rgot
    M@rgot
    Akcesoria
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.