Jump to content

ELAC Carina BS243.4

Fr@ntz
Fr@ntz

Nie minął nawet kwartał od naszego ostatniego spotkania z przeuroczymi monitorami Debut Reference B6 (DBR62)  a już reprezentujący markę rodzimy dystrybutor - Sieć Salonów Top HiFi & Video Design, zaproponował test kolejnego „malucha”. Tym razem jednak miał to być nadal budżetowy, acz już czerpiący pełnymi garściami z wieloletniego dziedzictwa i wiedzy swoich twórców pełnokrwisty Elac, wyposażony we wszystko to, z czego Elaci słyną i na czym zbudowały swoją w pełni zasłużoną renomę. Mowa oczywiście o charakterystycznych, półsferycznych, aluminiowych membranach nisko-średniotonowców i przede wszystkim, stanowiących swoisty znak rozpoznawczy, wykonanych w technologii Air Motion Transformer wysokotonowych JET-ach. Nie ukrywam, iż na takie status quo przystałem z niekłamanym entuzjazmem, bo co jak co, ale taki zestaw przetworników wykorzystywałem przez dłuższy czas w swoich dyżurnych Gauderach Arcona 80, które wspominam nad wyraz miło. Tym oto sposobem już na początku października mogłem cieszyć tak oczy, jak i (przepraszam za mały spoiler) uszy, wielce urodziwymi monitorami ELAC Carina BS243.4.

Elac_BS243-0023.thumb.jpg.37142622a2109066f003336829911b08.jpg Elac_BS243-0024.thumb.jpg.841fe20f760f514506946bf8a0f70f88.jpg Elac_BS243-0025.thumb.jpg.ce503ad145de313f74b39dd9bf98fa32.jpg

Elac_BS243-0026.thumb.jpg.63ab24d8cddd7ac9f65acebe7b9e242f.jpg Elac_BS243-0027.thumb.jpg.176fadfef6f0fab05f74c98d1e639705.jpg Elac_BS243-0028.thumb.jpg.cf8a5a11cc01af2a3c878f3cd67e4aae.jpg

Elac_BS243-0029.thumb.jpg.ca8e5ccd6c5219bb667b493eb370d989.jpg Elac_BS243-0030.thumb.jpg.67673153fe02e6d251fe0b5a3cfd13e4.jpg Elac_BS243-0031.thumb.jpg.bccfa181dfb0b72f81ff9d2322c14a5d.jpg

Elac_BS243-0033.thumb.jpg.4f21ac94b6213550640dbcb1befa1e5a.jpg Elac_BS243-0034.thumb.jpg.fe91065aa95b3cdd640b0cde8caf417e.jpg Elac_BS243-0035.thumb.jpg.518babf37ea2436b71c5bda718a83009.jpg

Wspominałem, że miały przyjechać budżetowe monitorki? Wspominałem. I co? I po wypakowaniu najmniejszej w rodzinie Carin parki kilkukrotnie wertowałem cenniki i porównywałem firmowe grafiki z zawartością dostarczonego kartonu nie mogąc za bardzo odnaleźć związku pomiędzy tym, co mam przed sobą i tym, co podawał dystrybutor. Jeśli bowiem da się wykonać i zakładam, że również sprzedawać z zyskiem, bo raczej nikt przy zdrowych zmysłach do tego interesu nie dokłada, kolumny za 4 kPLN, które wyglądają (na razie skupmy się tylko na aparycji) tak, jak tytułowe maluchy, to znaczna część populacji, która za swoje „audiofilskie precjoza”  wyasygnowała po wielokroć wyższe kwoty może poczuć się cokolwiek dziwnie. Choć do stanowiących poniekąd niedościgniony wzór ekskluzywności, przy jeszcze akceptowalnym drenażu kieszeni, Dali Menuet SE i dalece wykraczających poza ową granicę Raidho TD1.2 w okleinie Walnut burl jeszcze Elacom „nieco” brakuje, to nie da się ukryć, iż mogą pochwalić się zdecydowanie wyższą od cennikowej tzw. wartością postrzeganą.
Zacznijmy jednak od początku. Czy klasyczne Hi-Fi musi być nudne? Jak widać na załączonych zdjęciach absolutnie nie. Okazuje się bowiem, iż da się pogodzić w nader atrakcyjnej formie puszczającą oko do młodego pokolenia nowoczesność z ponadczasową elegancją. Satynowa czerń i trapezoidalny kształt obudów ELAC-ów nie pozwalają na obojętność i w sposób całkowicie naturalny wyróżniają Cariny z tłumu prostopadłościennych skrzynek zalegających na  sklepowych półkach. Na frontach naszych dzisiejszych bohaterek znajdziemy, patrząc od góry, firmowy, ukryty za ochronnym „kagańcem” ciemnożółty JET a poniżej 15 cm (bez kołnierza 133 mm) aluminiowy woofer. Oba przetworniki dopieszczono delikatnymi ozdobnymi pierścieniami i … zrezygnowano z maskownic.
O ile jednak widok frontu budził aprobatę, to już rzut oka na znacznie węższe plecy może wywołać klasyczny opad szczęki. Nie będę owijał w bawełnę. Różne rzeczy nie tyle widziałem, co nawet miałem u siebie na testach, jak daleko nie szukając dumpingowo wycenione Triangle Esprit Titus Ez, czy ekskluzywnie „gabinetowe” Opera Prima, jednak takiej biżuterii jak podwójne terminale ELAC-ów poniżej 10 kPLN jeszcze nie było. Całości dopełnia umieszczony na ściętej ku tyłowi podstawie wylot kanału bas refleks, którego dystans od podłoża ustala aluminiowa, masywna rama z nagwintowanymi otworami umożliwiającymi montaż BS243.4 (swoją drogą za nomenklaturę poszczególnych modeli ww. marki odpowiada albo emerytowany kryptograf, albo fan Gwiezdnych Wojen, który z chęcią nazwałby swojego potomka C-3PO) na dedykowanych standach.
Na koniec opisu niuansów widocznych gołym okiem zostawiłem małą ciekawostkę. Otóż Elac Cariny oferuje dwóch wariantach kolorystycznych – czarnym i białym, przy czym oprócz wykonanych z giętego MDF-u obudów zmianie ulega również umaszczenie mid-wooferów. Mała rzecz a cieszy.

A jak z walorami brzmieniowymi? Śmiem twierdzić, że wcale nie gorzej niż z wizualnymi, o ile tylko spełnimy dosłownie dwa, nomen omen kluczowe, warunki. Po pierwsze przy fabrycznych nówkach należy uzbroić się w cierpliwość, gdyż Cariny potrzebować będą mniej więcej tygodnia wzmożonej eksploatacji, by osiągnąć pełnię swoich możliwości a po drugie warto z uwagą zerknąć do danych technicznych. Chodzi bowiem o to, iż dość nagminnym jest nazwijmy to delikatnie „optymizm” podczas podawania wartości dotyczących zarówno skuteczności, jak i impedancji zespołów głośnikowych. Znane są też przypadki może nie tyle bagatelizowania, co uznawania ich za na tyle umowne, że skuteczność spokojnie można określić mianem „wystarczającej” a impedancję „akceptowalnej”, choć dotyczy to raczej High-Endu, gdzie niejako z góry zakłada się, że nabywca stosownych zespołów głośnikowych z „górnej półki” dysponuje adekwatną ich klasie amplifikacją. Przy Elacach mamy bowiem do czynienia z kombinacją 85 db i 6 Ω, co przy rekomendowanej przez wytwórcę mocy wzmacniacza z zakresu 30-150 W powinno nader czytelnie dać nabywcy do zrozumienia, iż powinien posiadać piec bliższy górnej, aniżeli dolnej granicy. I tak też jest w istocie, gdyż najlepsze rezultaty osiągnąłem podpinając je pod swoją … 300 W końcówkę Bryston 4B³, gdyż z próbującymi zaskarbić sobie przychylność odbiorców D-klasowymi konstrukcjami całość wypadała mało przekonująco, zbyt asekuracyjnie i po prostu nudno.
Swoim zwyczajem zamiast jakiś pseudo audiofilskich smętów, po gruntownym wygrzaniu, nader często ELAC-i  traktowałem dość bezpardonowym repertuarem nie stroniąc zarówno od punkowych galopad w jakie obfituje „Age Of Unreason” Bad Religion,  garażowej - thrash metalowej agresji „For The Demented” Annihilatora, czy trudnej do jednoznacznej kategoryzacji iście wybuchowej mieszanki serwowanej na „Oceans of Slumber” Oceans of Slumber. Poniekąd zdaję sobie sprawę, z niemalże całkowitego braku litości nad testowanymi kolumienkami, jednak możecie mi wierzyć na słowo, a najlepiej przekonać się na własne uszy rezerwując sobie seans w którymś z licznych salonów dystrybutora, bądź wypożyczając je na kilkudniowe testy w zaciszu własnego domostwa, jednak ów morderczy maraton nie zrobił na Elacach najmniejszego wrażenia. Nawet katowane podwójna stopą, blastami i ścianami brudnych riffów robiły swoje nader dzielnie radząc z oddawaniem skali i potęgi reprodukowanej kakofonii stojąc po gęstej i spójnej, homogenicznej stronie muzykalności. Bas schodził zaskakująco nisko i bez oznak jakiegokolwiek spowolnienia czarował różnorodnością i energią. W skali absolutnej można byłoby określić go jako kreślonego nieco grubszą kreską, choć patrząc na determinującą prawdopodobne towarzystwo cenę, śmiało można uznać owe odstępstwo od ideału za w pełni świadomy, czy wręcz oczekiwany przez odbiorców, zabieg producenta. Mam bowiem  graniczące z pewnością przekonanie, iż nawet z nieco anorektycznym i suchawym wzmacniaczem BS243.4 nie odstraszą „kartonowymi postukiwaniami” i będą w stanie zejść nieco niżej aniżeli tamburyn.
Na tym, jakże solidnym, basowym fundamencie posadowiono nie mniej angażującą średnicę, co nader dobitnie udowadnia swoimi partiami wokalnymi Cammie Gilbert na „Oceans of Slumber”. Jej ciemny, mocny wokal świetnie kontrastuje z growlem „chórków” a jednocześnie bez problemu przebija się przez gęstą pajęczynę gitarowych riffów. Zdając sobie jednak sprawę, iż przeważająca część populacji gustuje w nieco łagodniejszych formach artystycznego wyrazu sięgnąłem po wielce udane wydawnictwo „Renata Przemyk i Mężczyźni”, gdzie choć rockowy pazur jest obecny, jednak tym razem jedynie delikatnie kizia a nie rwie skóry na strzępy. Chodzi bowiem o ukazanie, że również w wyższych partiach ELAC-om nie brakuje energii i chęci do grania. W dodatku cechuje je zaskakujące na tym pułapie cenowym wyrafinowanie i dojrzałość prezentacji, gdyż zamiast taniego i stosunkowo prostego do uzyskania wypchnięcia i pogrubienia środka pasma mamy w pełni logiczne rozwinięcie reprezentowanego przez bas pomysłu na dźwięk. Nawet na oscylującym pomiędzy romantyczną intymnością a kipiącą energią drapieżnością i urzekającym swą eklektycznością (no, bo jak inaczej określić mieszankę jazzu, soulu, gospel, bluesa, hip-hopu i R&B) „ALICIA” Alicii Keys tytułowe kolumienki ani razu nie dostały zadyszki płynnie przechodząc od fortepianowego solo w niemalże dyskotekowo-transowe klimaty. Gradacja planów i efekty przestrzenne są na tyle naturalne i oczywiste, że po odnotowaniu faktu ich obecności przechodzimy nad nimi do porządku dziennego i przestajemy zwracać na nie uwagi. I jeszcze jedno. Pomimo swojej niezwykłej rozdzielczości i czystości reprodukowana przez JET-a góra nawet przez moment i to na dalekich od audiofilskiego dopieszczenia nagraniach nie stara się ich zdyskredytować. Oczywiście dobre i bardzo dobre realizacje mają szanse na rozwinięcie skrzydeł i obsypanie słuchaczy miriadami niuansów i mikro-detali, jednak nawet stary, dobry, siermiężny Rock nie rani. Niby scena ulega wypłaszczaniu, ale nikomu przez myśl nie przychodzi podkreślanie sybilantów, czy irytującego cykania blach. Ot, jest jak jest i tyle. Bez upiększania, ale tez bez pastwienia się nad zauważonymi niedoskonałościami.   

Im dłużej gościły u mnie ELAC-i Carina BS243.4, tym częściej zastanawiałem się, czy nie warto byłoby ich sobie zostawić w roli swoistego wyznacznika oczekiwań nabywców i możliwości producenta na pułapie cenowym do pi razy drzwi 5kPLN. Dużo miejsca w kartonie nie zajmują, grają świetnie a jednocześnie mają szanse sprawdzić się praktycznie wszędzie, gdyż skierowany do dołu bas-refleks sprawia, iż naprawdę trzeba byłoby się postarać, by zmarnotrawić drzemiący w nich potencjał. Są przy tym niezwykle atrakcyjne wizualnie a dzięki satynowym umaszczeniu praktycznie nie widać na ich kurzu. Ideał? Przewrotnie powiem, że nawet jeśli nie w 100%, to niebezpiecznie im do niego blisko. Od razu jednak rozwieję Wasze wątpliwości deklarując, iż na razie BD243.4 wracają do dystrybutora, gdyż nieopatrznie zerknąłem na operujący na nieco wyższym pułapie model Vela BS403 w orzechu i … cdn.

Marcin Olszewski

System wykorzystany podczas testu
– CD/DAC: Ayon CD-35 (Preamp + Signature) + Finite Elemente Cerabase compact
– Odtwarzacz plików: Lumin U1 Mini
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Gramofon: Kuzma Stabi S + Kuzma Stogi + Dynavector DV-10X5
– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp
– Końcówka mocy: Bryston 4B³
– Kolumny: Dynaudio Contour 30 + podkładki Acoustic Revive SPU-8 + kwarcowe platformy Base Audio
– IC RCA: Tellurium Q Silver Diamond
– IC XLR: Organic Audio; Vermöuth Audio Reference
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver; Fidata HFU2;Vermöuth Audio Reference USB
– Kable głośnikowe: Signal Projects Hydra; Vermöuth Audio Reference Loudspeaker Cable
– Kable zasilające: Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power + Furutech CF-080 Damping Ring; Acoustic Zen Gargantua II; Furutech Nanoflux Power NCF
– Listwa zasilająca: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF(R) /FI-50M NCF(R)
– Kondycjoner: Keces BP-5000 + Shunyata Research Alpha v2 NR
– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS(R)
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform
– Switch: Silent Angel Bonn N8 + Silent Angel Forester F1 + nóżki Silent Angel Bonn N8.
– Przewody ethernet: Neyton CAT7+; Audiomica Anort Consequence; Artoc Ultra Reference; Arago Excellence
– Stolik: Rogoz Audio 4SM
– Panele akustyczne: Vicoustic Flat Panel VM

Dystrybucja: Sieć Salonów Top HiFi & Video Design https://www.tophifi.pl/
Cena: 3 998 PLN

Dane techniczne
Konstrukcja: podstawkowa, dwudrożna, wentylowana
Rekomendowana moc wzmacniacza / Nominalna moc wejściowa: 30-150 W/kanał
Przetwornik nisko - średniotonowy: 133 mm aluminiowy
Przetwornik wysokotonowy: JET folded ribbon
Pasmo przenoszenia: 46 Hz – 30 kHz
Skuteczność: 85dB/2.83V/1m
Impedancja: 6 Ω
Częstotliwość podziału: 2.7kHz
Wymiary (S x W x G): 204 x 318 x 216 mm
Waga: 6,68 kg
Wersje wykończenia: Biały, czarny



User Feedback

Recommended Comments

There are no comments to display.



Guest
This is now closed for further comments

  • SVIGA SV007

    Jeszcze do niedawna to, co chińskie, kojarzyło się z tanią tandetą, na którą nie warto nawet zwracać uwagi. Produkty posiadające oznakowanie „Made in China” traktowane były z góry, jako trefne, gorszej jakości, kiepskie. W świecie audio prym wiodły brytyjskie i japońskie marki i królował podział na brytyjskie i japońskie brzmienie. Tymczasem wiele europejskich firm przeniosło swoją produkcję do Państwa Środka, a chińscy inżynierowie pokazali, że potrafią zadbać o jakość, tak aby powstał produkt

    M@rgot
    [email protected]
    Słuchawki

    ELAC Carina BS243.4

    Nie minął nawet kwartał od naszego ostatniego spotkania z przeuroczymi monitorami Debut Reference B6 (DBR62)  a już reprezentujący markę rodzimy dystrybutor - Sieć Salonów Top HiFi & Video Design, zaproponował test kolejnego „malucha”. Tym razem jednak miał to być nadal budżetowy, acz już czerpiący pełnymi garściami z wieloletniego dziedzictwa i wiedzy swoich twórców pełnokrwisty Elac, wyposażony we wszystko to, z czego Elaci słyną i na czym zbudowały swoją w pełni zasłużoną renomę. Mowa ocz

    Fr@ntz
    [email protected]
    Kolumny

    Marantz seria 30

    Dziś chcieliśmy Państwu zaprezentować nową linię urządzeń marki Maratnz z serii 30. To całkowicie nowa seria urządzeń w odświeżonej linii wzorniczej. Miałem okazję posłuchać ich chwilę z kolumnami Pylon Amber mkII, połączenie te dało bardzo duży, ale jednocześnie precyzyjny dźwięk. Tak wielkie kolumny jak Amber mkII potrafią wygenerować potężny bas, duet urządzeń Martanza utrzymywał go w ryzach i odpowiedniej kontroli. Gorąco polecam zapoznać się z takim połączeniem.   

    plastik1989
    plastik1989
    Systemy 6

    Circle Labs A200

    Circle Labs A200 to hybrydowy wzmacniacz zintegrowany, oparty o lampowy stopień wstępny oraz tranzystorową końcówkę mocy. Urządzenie wykonane jest w układzie pełnego dual mono, czyli w zasadzie są to dwa oddzielne wzmacniacze monofoniczne, zamknięte w jednej obudowie. Piszę „pełne” dual mono, gdyż oprócz dwóch całkowicie oddzielnych układów dla kanału lewego i prawego, posiadają też oddzielne, pełne zasilanie dla tych kanałów, łącznie z oddzielnymi trafami – to rzadziej spotykany wariant, z racj

    plastik1989
    plastik1989
    Wzmacniacze 41

    Sendy Audio AIVA

    Sendy Audio, kolejna chińska firma, która podbija europejski rynek. Marka jest młoda, została założona w 2015 roku przez grupę inżynierów, z wieloletnim doświadczeniem, w branży audio w Chinach. Na stronie producenta możemy znaleźć, czym kieruje się firma, tworząc słuchawki: „Używamy tradycyjnego, skrupulatnego rzemiosła, aby wydobyć to, co najlepsze ze specjalnie dobranego, wysokiej, jakości naturalnego litego drewna, jako obudowy słuchawek, z unikalną teksturą charakterystyczną dla każdego

    M@rgot
    [email protected]
    Słuchawki
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.