Jump to content

Yamaha YAS-109

Fr@ntz
Fr@ntz
Sign in to follow this  

Wydawać by się mogło, że przekazywanie na testy dedykowanego kinu domowemu i telemaniakom soundbara recenzentowi, który audiowizualne systemy wielokanałowe w europejskim wydaniu uważa za równie sensowne jak cruising Hummerem H2 w godzinach szczytu po ścisłym centrum Warszawy a telewizji nie ogląda od lat, jasno wskazuje na desperację dystrybutora. No bo niby jak ortodoksyjny stereofil ma  docenić zalety dźwięku przestrzennego? To jakby zadeklarowanemu wegetarianinowi/weganinowi zaproponować dżem … ze świni, czyli przekładając powyższy eufemizm na język zrozumiały dla ogółu – smalec ze skwarkami. Okazuje się jednak, iż w tym pozornym szaleństwie jest metoda, gdyż ekipa Sieci Salonów Top HiFi & Video Design – dystrybutora marki, odpowiedzialna za koordynację dostaw materiału badawczego do naszej redakcji, spokojnie poczekała aż akcja drugiego sezonu Mayans MC (spin-off świetnego Sons of Anarchy) się rozwinie i dopiero wtedy pojawiła się u mnie z … soundbarem Yamaha YAS-109.

2005251580_Yamaha_YAS-109-0001.thumb.jpg.73d0167207921aec0f55320b0db9e71b.jpg 1146609362_Yamaha_YAS-109-0002.thumb.jpg.ac1df66e4c172c46a65ee05d54075be6.jpg 833616972_Yamaha_YAS-109-0003.thumb.jpg.337bce6816e3bd171b8a90c13337c597.jpg

1084663467_Yamaha_YAS-109-0004.thumb.jpg.0054d34662b7a618c29c3ca57ea4adb1.jpg 2035965544_Yamaha_YAS-109-0005.thumb.jpg.cb396d07206aa2cc287843b2912c2cdc.jpg 1774160825_Yamaha_YAS-109-0007.thumb.jpg.f0777c27e9684ba127289f5649eeb3d8.jpg

658131773_Yamaha_YAS-109-0008.thumb.jpg.83bf9c1f2d258e8bbefb5531b577b603.jpg 564965745_Yamaha_YAS-109-0009.thumb.jpg.bb8322dc892c818d933e4d6a43c17aa3.jpg 1112110408_Yamaha_YAS-109-0011.thumb.jpg.6cd98a4bf808d1d99e743ad5c52ab7c4.jpg

702286955_Yamaha_YAS-109-0012.thumb.jpg.bfbffd1a6cb727d461621e3a6da2aebb.jpg 1271206860_Yamaha_YAS-109-0014.thumb.jpg.f42d6a75c35e8841bb1001fbe73453ff.jpg 1889666749_Yamaha_YAS-109-0017.thumb.jpg.c85cbad27972e8fc393692bb6e314beb.jpg

1412458839_Yamaha_YAS-109-0018.thumb.jpg.6efaaca39fbc012f9cdef11af8bae9fa.jpg 264224299_Yamaha_YAS-109-0019.thumb.jpg.c66ffd2abcd3fb5bb3da949180138657.jpg 472150863_Yamaha_YAS-109-0020.thumb.jpg.3c4250d6fc7ec088a5788b03b780aa1b.jpg

Yamaha YAS-109 zarówno na pierwszy, jak i każdy kolejny rzut oka niczym specjalnym, na tle konkurencji, się nie wyróżnia. Ot blisko 90 cm spłaszczony „naleśnik” z tworzywa sztucznego w większej części widocznej powierzchni pokryty tekstylną, niezdejmowalną maskownicą. Z zalet natury użytkowej od razu warto wspomnieć, o tym, iż ów plastik ma dość matowa fakturę dzięki czemu nie dość, że nie jest narażony na irytujące kolekcjonowanie odcisków palców ciekawskich domowników, jak i niespecjalnie jest skory do ewentualnego generowania odblasków. Jedynym elementem o charakterze komunikacyjno-ozdobnym jest zlokalizowany tuż przy przedniej krawędzi wąski pasek akrylu pod którym ukryto dwa bloki mikro-ledów informujących o statusie pracy i uaktywnionej w danym momencie funkcji. W pierwszym znajdziemy 9 diod odpowiedzialnych za przekazywanie informacji o statusie, wybranym wejściu (HDMI, TV (Toslink), Bluetooth, Net), uaktywnionej funkcji (surround, Clr Voice, Alexa). Natomiast w drugim sensory aktywujące sterowania głosem (Alexa), dezaktywację mikrofonu, wybór wejść, regulację głośności i włącznik główny . Na obu krańcach soundbara umieszczono wyloty układu bas refleks wspomagającego reprodukcję najniższych składowych. Z kolei na ścianie tylnej interface’y przyłączeniowe ukryto w stosownych wykuszach. Gniazdo zasilające (niestety w formie „ósemki” – C8) otrzymało własną „wnękę”, natomiast w sekcji dźwiękowo/wizualnej znajdziemy wyjście na subwoofer (mini jack), port Ethernet, wejście optyczne Toslink (oznaczone jako TV), port USB (przeznaczony wyłącznie do update’ów firmware’u), oraz wejście i wyjście HDMI). W komplecie znajduje się również niepozorny, lecz zaskakująco poręczny pilot i przewód Toslink. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby całością sterować głosowo (Alexa) wspomagając się dedykowaną aplikacją Sound Bar Controller, jednak pozornie archaiczny pilot może się jednak przydać m.in. do ustawienia jasności iluminacji diod, opcji standby, czy poziomem kompresji.

Nie będę ukrywał, że do tytułowego soundbara nie przekonałem się od razu i nie miałem w związku z tym jakiś szczególnych oporów. Bo takowe opory miałem i co gorsza, tuż po uruchomieniu 109-ki wszystkie one okazały się całkowicie uzasadnione. Wyciągnięta prosto z pudełka Yamaha zagrała bowiem tak jak wyglądała – płasko i szaro. Czyli co? Z poczuciem moralnego zwycięstwa i mając potwierdzenie uparcie głoszonych tez spokojnie mógłbym całość z powrotem spakować do kartonu i odesłać dystrybutorowi. Kierowany jednak wrodzoną ciekawością sięgnąłem po znajdującego się w zestawie pilota i … instrukcję obsługi a następnie, wbrew stereofonicznym przyzwyczajeniom uaktywniłem zaimplementowane „wodotryski”, czyli 3D surround, CLEAR VOICE i BASS EXT. Zdrada dogmatów, szaleństwo i czysty obłęd? Być może, jednak okazało się taka kuracja przyniosła zaskakująco pozytywne rezultaty. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zniknęły sygnalizowane na wstępie szarość i płaskość. W dodatku jakiekolwiek analogie z walorami dźwiękowymi współczesnych odbiorników TV stały się wysoce niestosowne i wręcz kuriozalne, gdyż nauszne obserwacje i idące za nimi wnioski były dla cienkich jak opłatek ekranów miażdżące.
Zanim jednak przejdziemy do konkretów na wstępie pozwolę sobie pokrótce omówić nieco mniej „ekstatyczną” kwestię reprodukcji muzyki w wersji stereofonicznej. Pokrótce, gdyż nie oszukujmy się – tego typu ustrojstw nie sposób porównać do konwencjonalnych zestawów stereofonicznych ze zdecydowanie szerzej rozstawionymi pełnopasmowymi kolumnami. Dlatego też, czy to wybór trybu „Music”, czy też „Stereo” co najwyżej sprawiają, iż Yamaha jest w stanie stworzyć niezbyt absorbujące, acz bynajmniej nie raniące uszu tło muzyczne. Ot wypełnienie mieszkalnej przestrzeni dźwiękami uprzyjemniającymi codzienną krzątaninę.
Zupełnie inne oblicze YAS-109 prezentuje w obszarze, do którego tak naprawdę została stworzona, czyli klasycznej rozrywce. Okazuje się bowiem, że zarówno podczas wykorzystywania jej w roli głównego reproduktora dźwięków towarzyszących dostępnym na konsole grom (ze szczególnym uwzględnieniem wszelakiej maści wyścigów), wspomnianym serialom i hollywoodzkim superprodukcjom Yamaha rozwinęła skrzydła. Ową transformację z powodzeniem można porównać do przemiany „brzydkiego kaczątka” w pięknego łabędzia, bądź niezbyt urodziwej poczwarki w olśniewającego motyla. Po prostu zmieniamy oczekiwania w stosunku do Yamahy, uaktywniamy wszystkie polepszacze, w jakie wyposażyła je fabryka i bez zbędnych komplikacji, oraz wydawać by się mogło nieodzownego subwoofera, otrzymujemy zaskakująco intensywne doznania soniczne.
Oferowana przez YAS-109 scena dźwiękowa zaskakuje szerokością i głębią a w dodatku pod względem tak mikro, jak i makro dynamiki trudno cokolwiek jej zarzucić. Oczywiście miłośnicy iście infradźwiękowych pomruków z pewnością wcześniej, aniżeli później zaopatrzą się w jakiś subwoofer, jednak przed jego zakupem sugerowałbym jakiś czas poużywać tytułowy soundbar bez wspomagania, gdyż nawet w moim 21 metrowym pokoju rozciągnięcie reprodukowanego pasma w dół określiłbym jako wysoce satysfakcjonujące. I w tym momencie pozwolę sobie na dygresję natury użytkowej. Otóż pomimo deklarowanej i de facto świetnie działającej funkcji „wirtualnego dźwięku 3D” warto empirycznie sprawdzić, czy w Waszym przypadku lepsze efekty osiągnięcie kładąc soundbar na stoliku/komodzie pod ekranem/telewizorem, czy też wieszając go na ścianie. Różnice orientacji dają łatwe do zauważenia zmiany, gdzie „leżąca” Yamaha może pochwalić się lepszym – potężniejszym basem, natomiast „zawieszona” precyzyjniej kreśli kontury źródeł pozornych lepiej akcentując stabilność ich umiejscowienia na scenie.

Jeśli jednak liczycie na to, iż obecne w odtwarzanym materiale efekty przestrzenne otoczą Was niczym w „prawdziwym” kinie, bądź chociażby przy wysoce zaawansowanym, wyposażonym w Dolby Atmos, soundbarze Yamaha YSP-5600, to lepiej zejść na ziemie i przestać się łudzić. Takich cudów się nie spodziewajcie, niezależnie od tego, co Wam obiecają w sklepie, czy internecie sprzedawcy i wirtualni bajkopisarze. Jeśli natomiast chcielibyście stosunkowo niewielkimi nakładami finansowymi uwolnić potencjał ulubionych produkcji telewizyjnych i kinowych, poczuć klimat wielkich wydarzeń sportowych, czy też całkiem sugestywna namiastkę koncertów, to zakup Yamahy YAS-109 należy potraktować nie w kategorii audiofilskiej fanaberii, lecz najzwyklejszej konieczności. Tytułowy soundbar robi bowiem to, co współczesne telewizory już dawno robić przestały. Tylko tyle i aż tyle.

Marcin Olszewski

Dystrybucja: Sieć Salonów Top HiFi & Video Design
Cena: 1 299 PLN

Dane techniczne
Wykorzystane przetworniki: 2 x 2,5 cm wysokotonowe, 2 x 5,5 cm średniotonowe, 2 x 7,5 cm subwoofer
Moc wyjściowa: 120 W  (2 x 30 W front + 60 W wbudowany subwoofer)
Wejścia: HDMI, Toslink
Wyjścia: HDMI, Subwoofer
Funkcje HDMI:  4K Pass-through, 3D Pass-through, ARC, CEC, Auto Lip-Sync
Dekodery dźwięku przestrzennego: Dolby Audio, DTS Digital Surround, DTS Virtual X
Profile dźwięku: Music, TV program, Movie, Sports, Game
Obsługiwane format audio: WAV (PCM) / FLAC do 192 kHz; ALAC do 96 kHz; MP3 / WMA / MPEG-4 AAC do 48 kHz
Łączność bezprzewodowa: Wi-Fi (2,4 GHz),  Bluetooth (Ver 4.2 / Profile: A2DP, AVRCP / Kodeki: SBC, AAC)
Obsługiwane serwisy streamingowe: Spotify, Amazon music
Sterowanie głosem: Alexa
Pobór mocy: 30 W, 4.3 W (Voice Control Ready), 0,2 – 2,2 W (standby)
Wymiary (S x W x G):  890 x 53 x 131 mm
Waga: 3,4 kg

Sign in to follow this  


User Feedback

Recommended Comments

There are no comments to display.



Guest
This is now closed for further comments

  • "ShowTime" zespołu LOMBARD specjalnie dla naszych klubowiczów.

    Uwaga! Konkurs przeznaczony dla członków Klubu Audiostereo. Jeśli chcesz wziąć udział dołącz do Klubu. Jak już widzieliście zapewne informację na naszej głównej oraz w samym magazynie, dzięki uprzejmości zespołu LOMBARD i p. Wojtka z Katowickiego Studia HiFi oraz dzięki nie małym staraniom Administracji audiostereo wreszcie dotarły do nas wyjątkowe płyty. Płytę CD z dedykacją od ekipy zespołu LOMBARD, którą można wygrać w naszym mini konkursie, wystarczy odpowiedzieć na pytanie: w któr

    AudioRecki
    AudioRecki
    Muzyka 5

    LOMBARD z dedykacją na święta? Jak najbardziej jesteśmy za!

    Swego czasu wspominałem w jednym z artykułów o ciekawym wyborze kolumn, jaki dokonał Grzegorz Stróżniak. Przy okazji tego wydarzenia wspominaliśmy o tym, że na łamach audiostereo będą do wygrania w mini konkursie płyty z dedykacją lidera formacji LOMBARD. I tak też się stało, dzięki pomocy właściciela firmy Studio HiFi w Katowicach p. Wojtka, dotarły do nas wyczekiwane płyty CD. Sam lider zespołu o płycie "ShowTime" mówi wprost, że jest wydawnictwem bardzo osobistym w przekazie, "ubranym" od str

    AudioRecki
    AudioRecki
    Muzyka 1

    Cayin N6ii

    Cayin to wysokiej klasy chińska marka audio istniejąca na rynku od 1993 roku, która zasłynęła głównie, jako producent wzmacniaczy lampowych, ale też odtwarzaczy CD i głośników. Ostatnio Cayin koncentruje się również na rynku urządzeń przenośnych i robi to bardzo dobrze. Ich flagowy N8 namieszał trochę w segmencie DAP dając słuchaczowi do wyboru tryb lampowy i tranzystorowy, odnosząc tym zasłużony sukces. Teraz firma powraca z nowym N6 II z wymiennym AMP i DAC. Na listopadowych targach Audio

    M@rgot
    [email protected]
    Akcesoria 1

    TEAC TN-4D

    Po kilku (nastu?) spotkaniach z modelami o napędzie paskowym najwidoczniej nastała „moda” na konstrukcje z obrotami przenoszonymi bezpośrednio, gdyż tuż po opisywanej przez nas w październiku, inspirowanej DJ-skimi klasykami Technicsa, Pioneera, czy też Reelopa, japońskiej Audio Technice AT-LP120XUSB do naszej redakcji trafił kolejny direct-drive. Jednak żeby było ciekawiej wcale niepochodzący od któregoś z ww. potentatów właśnie z takimi rozwiązaniami kojarzonymi, lecz od TEAC-a. Tak, tak, tego

    Fr@ntz
    [email protected]
    Źródła

    Polk MagniFi MAX SR

    Jakby się tak na spokojnie zastanowić, to żyjemy w czasach, gdy doszliśmy do momentu, w którym niedopowiedzenia a czasem wręcz ewidentne ułomności przyjmują status swoistych unikalności, wyjątkowości a tym samym mniej, bądź bardziej umiejętnie budowane są wokół nich potrzeby odbiorców. Weźmy na ten przykład segment telefonów komórkowych. Pamiętacie czasy, gdy „komórkę” wybierało się głównie pod kątem żywotności baterii? Kilka dni, tydzień bez ładowania? Proszę bardzo – modeli spełniających powyż

    Fr@ntz
    [email protected]
    Kolumny
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.