Jump to content
Fr@ntz

NAD C658

Sign in to follow this  
Fr@ntz   |  

Jak z pewnością zdążyliście się zorientować konieczność posiadania pełnego asortymentu interfejsów cyfrowych dotyczy już nie tylko tzw. superintegr za przyprawiające o palpitację serca kwoty znacznie przekraczające magiczne 50 000 PLN, lecz również niemalże podstawowej półki większości produktów klasy Hi-Fi. Cienka, i jak się okazało całkiem umowna, granica pomiędzy ortodoksyjnym „systemem audio” a multimedialnym centrum rozrywki z konsolami, tunerami kablowymi i TV Sat, telewizją internetową i czymś, co dawniej nosiło nazwę telewizora a obecnie określa się mianem Smart TV o mocy obliczeniowej i wachlarzu funkcji potrafiących przyćmić niejednego poczciwego PC-ta, dawno uległa zatarciu. W dodatku szał na tzw. kino domowe dawno minął a nabywcy, w większości przypadków powrócili do pozornie klasycznych zestawów stereofonicznych. Czemu pozornie? Z powodu nabytych podczas romansu z KD przyzwyczajeniami do dalece posuniętej integracji w której jednostka wzmacniająca pełni jednocześnie centrum zarządzania wszystkimi cyfrowymi peryferiami. Dokładając do tego wszechobecną bezprzewodowość i popularność serwisów streamingowych jasnym staje się, że producenci chcąc utrzymać się na powierzchni muszą dwoić się i troić, by spełnić coraz bardziej wygórowane oczekiwania rynku. O ile jednak w segmencie budżetowym sezonowe zmiany oferty już dawno stały się standardem, o tyle wysokiej klasy Hi-Fi i High-End na tego typu działania reagują zrozumiałą nerwowością. Nie po to bowiem melomani i audiofile mozolnie kompletują swe drogocenne ołtarzyki by tuż przed wstępem do umownej nirwany dowiedzieć się, że są model, bądź nawet dwa do tyłu w stosunku do aktualnego katalogu ulubionych wytwórców.  Wyjściem z tej pozornie patowej sytuacji wydaje się propozycja z jaką wychodzi, kojarzący się rasowym a przy tym rozsądnie wycenionym Hi-Fi, dystrybuowany przez Sieć Salonów Top HiFi & Video Design, znany i lubiany NAD, który nieco przewrotnie poszerzając swoje portfolio o przedwzmacniacz zastosował zdecydowanie bardziej pojemną a zarazem jasno dającą do zrozumienia zakorzenienie we współczesnych technologiach nomenklaturę, czyli „streaming DAC” o szalenie łatwym do zapamiętania symbolu C658.

NAD_C658-0001.thumb.jpg.dd2a7f452cb041a3c66459e85ad50ae2.jpgNAD_C658-0002.thumb.jpg.4e928a2ffd18bc8f1dd979c63baa7dde.jpg

NAD_C658-0003.thumb.jpg.650d534fdc9e0959394c39ed5cb5703c.jpgNAD_C658-0004.thumb.jpg.9fe66b9c8f13bff4c66d8d16863aee62.jpg

NAD_C658-0005.thumb.jpg.93faca471e8c6c3cb5611f33ac32321b.jpgNAD_C658-0006.thumb.jpg.550ac65d81cee109fed8c2ede3925cde.jpg

NAD_C658-0007.thumb.jpg.078118803d885e8e595e9606dab9c2c1.jpgNAD_C658-0008.thumb.jpg.7dbfec8d388b39cea8050494fb347687.jpg

NAD_C658-0010.thumb.jpg.7348e4ff4ebd215094e47113fb5b7e3e.jpgNAD_C658-0011.thumb.jpg.91e8a75f1c96f04608c78c6677431ac9.jpg

NAD_C658-0012.thumb.jpg.05db85143ef9dc3ed054d2dce71471fb.jpgNAD_C658-0013.thumb.jpg.7eaa863d9a119291211e295ff85c2899.jpg

NAD_C658-0014.thumb.jpg.8a6c22ee960513179eb649f3a611b31a.jpgNAD_C658-0016.thumb.jpg.489c5196e54ade04f6c7ff02d1a3a739.jpg


 
W przypadku C658 mamy zatem do czynienia z niezwykle ciekawą hybrydą streamera, przetwornika cyfrowo-analogowego, wzmacniacza słuchawkowego, przedwzmacniacza gramofonowego i liniowego a jakby tego było mało również … korektora akustyki, łączności bezprzewodowej i oczywistą kompatybilnością z systemami domowej inteligencji. Sporo tego jak na standardowych wymiarów komponent audio, nieprawdaż? W dodatku na pierwszy rzut oka można byłoby zastanawiać się czemu z debiutem tego typu kombajnu producent czekał tak długo. Patrząc jednak z nieco szerszej perspektywy jasnym staje się, że NAD zamiast spontanicznie ścigać się z konkurencją i podobnie do niej cierpieć na „choroby wieku dziecięcego”, egzystując w ramach Lenbrook Industries przecieranie ścieżek cyfrowego audio „z chmury” zostawił Bluesoundowi a finalne rozwiązania zaimplementował dopiero po ich sprawdzeniu w boju i wyeliminowaniu ewentualnych niedociągnięć. Sprytne, tym bardziej, że tak jak zdążyłem już napomknąć pośpiech i nerwowe zmiany na tych pułapach cenowych najdelikatniej rzecz mówiąc nie wywołują entuzjazmu wśród nabywców.
Wracając jeszcze na chwilę do owego „pierwszego rzutu okiem” w przypadku C658 trudno nie odnieść wrażenia swoistego déjà vu, co jak się okazuje nie jest psikusem, jaki postanowiła nam spłatać podświadomość, lecz dowodem na to jak daleko posunęła się unifikacja. Nie wierzycie? No to przypomnijcie sobie test z sierpnia 2017 r. wielce udanej integry C638. Skonsternowani?  Nie tylko Wy 😉 Mnie również to dopadło, gdyż po wypakowaniu 658 gorączkowo zacząłem wertować swoje archiwalia w celu weryfikacji, czy przypadkiem w majowym, związanym m.in. z monachijskim High Endem rozgardiaszu dystrybutor przez pomyłkę nie wysłał mi drugi raz urządzenia, które już raz testowałem, co w czasie mojej kilkunastoletniego bajkopisarstwa kilka razy się przydarzyło.
Przechodząc jednak do konkretów chciał nie chciał czuję się w obowiązku wspomnieć, iż C658 wygląda jak rasowy NAD po mającym kilka lat temu face liftingu. Solidna, zwarta bryła, delikatnie zaokrąglony, ciemnoszary front z tworzywa, centralnie umieszczony, kolorowy wyświetlacz, po którego lewej stronie umieszczono wielofunkcyjny wybierak, włącznik i gniazdo słuchawkowe a po prawej dwa przyciski wyboru źródła i pokrętło głośności. Krótko mówiąc standardowy NAD-owski minimalizm i wzorowa ergonomia. Zdecydowanie więcej dzieje się na ścianie tylnej, gdzie sekcję cyfrową, obsługiwaną przez przetwornik ESS Sabre 32bit, reprezentują dwa wejścia optyczne, dwa koaksjalne, USB (obsługa pamięci masowych FAT32, NTFS, Linux ext4) i Ethernet, a analogowe dwie pary RCA, Phono (MM) z dedykowanym zaciskiem uziemienia. Asortyment wyjść również nie rozczarowuje – do dyspozycji mamy parę XLR-ów, parę RCA i nawet dwa wyjścia subwooferowe. To jednak nie wszystko, gdyż w lewej flance przygotowano dwie komory na opcjonalne moduły MDC (Modular Design Construction) pozwalające na rozbudowanie przedwzmacniacza np. o interfejsy HDMI 4K. Całości dopełniają złącza firmowej magistrali komunikacyjnej, triggera, gniazda antenowe, włącznik główny i zintegrowane z bezpiecznikiem gniazdo zasilające IEC.
Zanim przejdę do części poświęconej brzmieniu uważam, iż warto wspomnieć o jeszcze kilku drobiazgach. Otóż oprócz dołączonego pilota z podświetlanymi przyciskami  C658 można sterować z użyciem dedykowanej aplikacji dostępnej nie tylko na smartfony/tablety działające pod kontrolą Androida/iOSa, lecz również z jej wersji desktopowej (Windows, Mac), dostępnej na stronie Bluesounda. Ponadto ciężkim grzechem zaniedbania byłoby pominięcie funkcjonalności korekcji akustyki pochodzącej od specjalisty w tej dziedzinie, czyli Dirac-a, która z pomocą dołączonego w komplecie mikrofonu i stosownej appki (Dirac Live) zbiera konieczny pakiet danych i na jego podstawie dokonuje koniecznych korekt zapisując je w formie indywidualnego profilu, który w dowolnym momencie można aktywować, bądź dezaktywować. Cały proces konfiguracji nad wyraz szczegółowo został opisany na stronie producenta, więc pozwolicie, iż nie będę go kopiował, tłumaczył i streszczał a jedynie odeślę do niego wszystkich zainteresowanych. Ze swojej strony dodam tylko tyle, że nie jest on przesadnie skomplikowany i chociażby z czystej ciekawości warto poświęcić mu dłuższą chwilkę.

Moje dotychczasowe doświadczenia z NAD-ami pozwoliły mi zbudować na tyle miarodajną bazę doznań i wspomnień, że wpinając C658 w swój dyżurny tor mniej więcej wiedziałem czego mogę się spodziewać i … się nie zawiodłem. Tytułowe pre oferuje bowiem właściwe dla ww. marki połączenie przyjemnej dla ucha muzykalności i dynamiki. Świadomie w niniejszej wyliczance nie pojawiła się rozdzielczość, gdyż choć trudno mieć do niej jakiekolwiek zastrzeżenia, to porównując jej udział w kreowaniu muzycznego spektaklu, do konkurencji z powodzeniem określić ją można mianem niezbyt absorbującej. Oczywiście nic się nie zlewa a zarówno kontury, jak i pozycjonowanie źródeł pozornych są na wysoce satysfakcjonującym poziomie, to efekt ten osiągany jest niejako przy okazji, całkowicie nienachalnie i wynika z czystej konieczności jej obecności a nie budowaniu na niej całej misternej układanki. Począwszy od patetycznej „Trailerhead” Immediate, poprzez ilustracyjny album „The Storm” rodzimej formacji Amarok, po minorowy – pożegnalny „Tribute to Tomasz Stańko” Piotr Schmidt Quartet za każdym razem NAD stawiał na naturalność, neutralność i przede wszystkim spokój wynikający ze świadomości, iż niczego nikomu udowadniać w tym momencie nie musi. Wespół z moim niemalże studyjnie transparentnym Brystonem 4B³ stworzył duet na tyle uniwersalny, że trudno było znaleźć gatunek muzyczny, czy też nawet pojedyncze nagranie, któremu mógłby nie sprostać. Pół żartem, pół serio można było uznać, że 658 po prostu robił swoje niespecjalnie starając się oszołomić, czy olśnić słuchacza jakimś aspektem, niuansem, czy podzakresem. Początkowo taki sznyt może wydawać się nieco asekuranckim podejściem do tematu, lecz im dłużej z takim podejściem do tematu się obcuje, tym bardziej się je docenia. Czemu? To przecież oczywiste. O ile bowiem w początkowym okresie ekscytacji nowym zakupem właśnie takie „zaakcentowania” konturowości, perlistości góry, czy atomowego basu, jedynie utwierdzają nas w słuszności dokonanego wyboru, to gdy emocje opadną również i zachwyt nad daną manierą potrafi przerodzić się w zdroworozsądkową akceptację, bądź nawet irytację. Tymczasem NAD niejako oszczędzając nam podobnych wodotrysków wręcz nakłania do bardziej wzmożonej analizy oferowanego brzmienia. Okazuje się bowiem, że takie li tylko „OK” jest na tym samym poziomie przyjemności dzień, dwa tygodnie, czy nawet rok po wpięciu w tor i żyjąc z nim podświadomie zacieśniamy z nim więź przyłapując się od czasu do czasu na tym, że ukradkiem spoglądamy nań z nieco innej perspektywy, z innego kąta i odkrywamy, iż w półcieniach też coś można znaleźć, że w trzecim planie też sporo się dzieje a w chórkach nie wszyscy podczas sesji nagraniowej byli w szczytowej formie. To wszystko wymaga jednak od odbiorcy choćby szczątkowego zaangażowania. Bez tego zrozumienie niemalże ślepego przywiązania fanów tytułowej marki do swoich urządzeń może okazać się trudną do odgadnięcia łamigłówką. A ja ze swojej strony jedynie dodam, że mając C658 na stanie z równą przyjemnością oddawałem się sesjom odsłuchowym mając na tapecie „Flesh & Blood”  Whitesnake, jak i „García Abril: 6 Partitas” Hilary Hahn co niezbicie świadczy o jego uniwersalności a to w dzisiejszych czasach warta skomplementowania cecha.

Z pozoru NAD C658 to klasyczne urządzenie świetnie rozpoznawalnej i cieszącej się w pełni zasłużonym zaufaniem marki, której trudno zarzucić jakiekolwiek ciągoty do ekstrawagancji. Zaglądając jednak do metryki tytułowego przedwzmacniacza, znaczy się streaming DAC-a, bardzo szybko okaże się, że z pomocą zewnętrznej końcówki mocy, bądź coraz bardziej popularnych aktywnych zestawów głośnikowych jest w stanie stworzyć w pełni funkcjonalne centrum obsługi nawet ponadnormatywnie rozbudowanych systemów Audio/Video. W dodatku oferując korekcję akustyki, oraz obsługę sygnałów 4K (po dokupieniu stosownego modułu) a więc to, czego część melomanów posiadaczom kin domowych zazdrości, zachowując jednak rasowe brzmienie klasycznego Hi-Fi o którym z kolei posiadacze wielokanałowych instalacji mogą co najwyżej pomarzyć. Krótko mówiąc kupić, nie kupić, ale posłuchać zdecydowanie warto.

Marcin Olszewski

System wykorzystany podczas testu:
– CD/DAC: Ayon CD-35 (Preamp + Signature)
– Odtwarzacz plików: Lumin U1 Mini
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Gramofon: Kuzma Stabi S + Kuzma Stogi + Dynavector DV-10X5
– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp
– Końcówka mocy: Bryston 4B³
– Kolumny: Dynaudio Contour 30
– IC RCA: Tellurium Q Silver Diamond
– IC XLR: Organic Audio; Vermöuth Audio Reference
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver; Audiomica Laboratory Pebble Consequence USB; Fidata HFU2
– Kable głośnikowe: Signal Projects Hydra
– Kable zasilające: Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power + Furutech CF-080 Damping Ring; Acoustic Zen Gargantua II; Furutech Nanoflux Power NCF
– Listwa zasilająca: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF(R) /FI-50M NCF(R)
– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS(R)
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform
– Przewody ethernet: Neyton CAT7+; Audiomica Laboratory Anort Consequence
– Stolik: Rogoz Audio 4SM3
 
Dystrybucja: Sieć Salonów Top HiFi & Video Design
Cena: 7 599 PLN
 
Dane techniczne
Wejścia cyfrowe: USB, LAN (Gigabit Ethernet), 2 x koaksjalne, 2 x optyczne
Komunikacja bezprzewodowa: dwukierunkowy Bluetooth aptX HD, WiFi 5 (802.11 b/g/n)
Wejścia analogowe: 2 x RCA, 1 x phono (MM)
Wyjścia analogowe: RCA, XLR, sub-out
Wyjścia słuchawkowe: 1 x 6,3 mm
Obsługiwane sygnały cyfrowe: PCM 32 bit/192 kHz
Obsługiwane formaty audio: MP3, AAC, WMA, OGG, WMA-L, ALAC, OPUS, MQA, FLAC, WAV, AIFF, DSD (jedynie po konwersji przez dedykowaną aplikację BluOS)
Obsługiwane serwisy streamingowe: Spotify, Amazon Music, TIDAL, Deezer, Qobuz, HDTracks, HighResAudio, Murfie, JUKE, Napster, Slacker Radio, KKBox, Bugs
Obsługiwane darmowe platformy rozgłośni internetowych: TuneIn Radio, iHeartRadio, Calm Radio, Radio Paradise
Pasmo przenoszenia: 20 Hz - 20 kHz (+/- 0,3 dB)
Zniekształcenia THD: <0,005% (line in), <0.01% (Phono)
Stosunek sygnał/szum: 106 dB (line in), >76dB (MM Phono)
Separacja kanałów: >80 dB
Wymiary (S x W x G): 435 x 100 x 405 mm
Waga: 10,1 kg

Sign in to follow this  


User Feedback

Recommended Comments

There are no comments to display.



Guest
This is now closed for further comments

  • CAYIN IDAP-6

    Dzięki uprzejmości Audiomagic.pl trafił do mnie na testy CAYIN IDAP-6. Firma Cayin powstała w 1993 roku w Chinach i zasłynęła przede wszystkim produkcją wzmacniaczy lampowych, cieszących się dobrą opinią w świecie audio. Wraz z rozwojem cyfryzacji, pojawieniem się bezstratnych formatów i powstaniem serwisów streamingowych, wiele firm zaczęło przechodzić na „ciemną stronę mocy” i produkować urządzenia do słuchania muzyki z plików.  I tak Firma Cayin stworzyła serię „i”: iDAP-6, iDA

    M@rgot
    [email protected]
    Źródła

    A jeśli tylko muzyka? Audiolab 6000A.

    Można by już na wstępie napisać "jaki jest Audiolab każdy widzi". Brytyjczycy od lat są dumni z tego, że na przeciw innych marek nie tworzą dziesiątek różnych produktów, mających za zadanie błyszczeć i świecić, a tym samym "czarować" by dotrzeć do każdego zainteresowanego sprzętem audiofila czy melomana. Audiolab w swojej polityce przyjmuje jako oczywiste tworzenie różnych grup produktów, mających docelowo trafiać do określonego klienta, ale oferta nie jest wbrew pozorom w żaden sposób przesadzo

    AudioRecki
    AudioRecki
    Wzmacniacze

    Vienna Acoustics Haydn Jubilee

    Życie zdążyło nas nauczyć, że im większy, znaczy się bardziej imponujący, a zarazem okrągły, jubileusz dany producent pragnie świętować, tym przygotowywana na tę okazję rocznicowa limitacja jest bardziej pektakularna. Dlatego też patrząc na dorobek Austriaków, którzy pod kierownictwem Petera Gansterera zdążyli w ciągu ostatnich trzydziestu lat popełnić tak rozsądnie, przynajmniej jak na High-End, wycenione flagowce jak Liszt, czy też nader odważne jak na swoje czasy, lecz niestety już nieproduko

    Fr@ntz
    [email protected]
    Kolumny

    MOON 860A v2 trafia na Polski rynek dzięki Audio Center Poland!

    Jeśli przeglądamy ofertę elektroniki audio dla fascynatów naprawdę dobrego brzmienia, prędzej czy później natrafimy na Kanadyjskiego producenta sprzętu z logiem MOON na obudowie. Można nawet przyjąć za pewnik, że część melomanów i audiofilii nie raz brała pod uwagę produkty tej zacnej marki. Jednym z najważniejszych wyróżników sprzętu MOON, to trwałość poparta aż 10 letnią gwarancją oraz doskonałe brzmienie. Wchodząc na stronę producenta nie bez powodu czytamy  "Dźwięk na całe życie". Znam

    AudioRecki
    AudioRecki
    Newsy

    Lalo Schifrin, mistrz obrazów z dźwięków stworzonych.

    Dziś nie ma chyba takiej osoby, która nie znałaby takie tytuły jak rewelacyjny "Brudny Harry", doskonałe i do tego bawiące do dziś  "Złoto dla zuchwałych" czy nieśmiertelny "Bullitt", w którym główną rolę zagrał Steve McQueen i równie rozpoznawalny przez ostatnie dekady samochód... Mustang. Filmy te przeszły już do kanonu klasyków i zapewniły sobie niekwestionowane miejsce w światowej kinematografii. Jednak nie o samych filmach dziś przychodzi nam wspomnieć, a o muzyce jaka zagościła na tych i w

    AudioRecki
    AudioRecki
    Muzyka
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.