Jump to content
Fr@ntz

Musical Fidelity M3scd + M3si

Sign in to follow this  
Fr@ntz   |  

Musical Fidelity z typowym brytyjskim, oczywiście w dobrym sensie tego zwrotu, brzmieniem kojarzy się równie jednoznacznie jak Big Ben z Londynem a ryba z frytkami (fish&chips) z wyspiarską kuchnią. Osoby egzystujące nieco dłużej na tym ziemskim łez padole z pewnością pamiętają debiutujący w 1984 r. „grzejnik”, czyli klasyczną, zaprojektowaną przez Tima de Paravincini integrę A1, która pracując w klasie A zwykła utrzymywać swoją obudowę w temperaturze 55-65°C. Późniejsze, nieco mniej wyczynowe, konstrukcje, czyli przedstawiciele linii Electra i uroczych X-ów, zwanych pieszczotliwie „prosiaczkami” tylko ugruntowały pozycję Musical Fidelity, jako producenta oferującego rasowo brzmiące i rozsądnie wycenione urządzenia. Aby udowodnić powyższą tezę i dowieść, że nawet o drobinę się nie zdewaluowała posłużę się przykładem a nawet dwoma przykładami, gdyż do testu trafił zestaw, w skład którego weszły odtwarzacz CD o symbolu M3scd i wzmacniacz zintegrowany M3si.

 

ccs-2651-0-75916100-1449874283_thumb.jpg ccs-2651-0-49853200-1449874284_thumb.jpg ccs-2651-0-26149500-1449874285_thumb.jpg

ccs-2651-0-97889700-1449874285_thumb.jpg ccs-2651-0-73118700-1449874286_thumb.jpg ccs-2651-0-47804700-1449874287_thumb.jpg

ccs-2651-0-37931100-1449874288_thumb.jpg ccs-2651-0-22926100-1449874289_thumb.jpg ccs-2651-0-02058400-1449874290_thumb.jpg

ccs-2651-0-86210900-1449874294_thumb.jpg ccs-2651-0-58730600-1449874295_thumb.jpg ccs-2651-0-39030500-1449874296_thumb.jpg

ccs-2651-0-13833100-1449874297_thumb.jpg ccs-2651-0-92465900-1449874297_thumb.jpg ccs-2651-0-76346400-1449874298_thumb.jpg

 

Jak widać na załączonych zdjęciach tytułowy komplet nie tylko nie przeraża gabarytami, lecz daleki jest od szokowania swą aparycją. Słowem klasyka klasyki i hołdowanie wypracowanym przez lata kanonom audio designu. Oba urządzenia przyobleczono w standardowej 44-centymetrowej szerokości obudowy, co patrząc zarówno na historię marki, jak i obecne portfolio wcale nie jest takie oczywiste. M3-ki bowiem otwierają ofertę pełnowymiarowych komponentów Hi-Fi patrząc z góry na lifestyle’owy mini system Merlin oraz „połówki” z serii V90 i MX. Jednak szukający mocnych wrażeń złotousi z pewnością, choćby z czystej ciekawości zerkną, na ulokowanych wyżej w rodowej hierarchii przedstawicieli serii M5s, M6s, M8, czy wreszcie królewskie Nu-Visty. Wróćmy jednak na ziemię i skupmy się na tytułowych bohaterach.

Odtwarzacz M3scd to tak na prawdę centrum dowodzenia wszelakiej maści znajdującymi się w naszym systemie źródłami cyfrowymi wzbogacone o możliwość odtwarzania srebrnych krążków CD. Może i jest to zbyt daleko posunięty skrót myślowy, ale bądźmy szczerzy – czasu i postępu nikt już nie zatrzyma a czy tego chcemy, czy nie pierwsze skrzypce zaczynają grać pliki. Z podobnego założenia wyszła z pewnością ekipa MF, wyposażając swój podstawowy player, oprócz typowych wyjść analogowych RCA w kompletny zestaw interfejsów cyfrowych w postaci wejść/wyjść Toslink i Coax, oraz asynchronicznego wejścia USB akceptującego sygnał do 24bit/96kHz.

Za to na froncie postawiono na elegancję i wygodę. Oprócz stylowej, umieszczonej tuż pod charakterystycznym zagięciem górnej części płyty czołowej plakietki znamionowej z nazwą modelu stanowiącej jedyny element dekoracyjny wygospodarowano miejsce na dwuwierszowy zielony wyświetlacz zdolny dzielić się informacjami nie tylko o czasie i nr. ścieżki, lecz również o tytułach utworów, jeśli tylko takowe zostały na płycie zapisane, z umieszczonymi pod nim pięcioma niewielkimi przyciskami odpowiadającymi konkretnym wejściom cyfrowym i służącym za usypianie/wybudzanie jednostki. Prawą część frontu zajmuje za to czoło solidnej, majestatycznie wysuwającej się tacki napędu pochodzącego od Stream Unlimited i umieszczone poniżej pięć przycisków nawigacyjnych.

W M3si również nie odnajdziemy nawet śladowej ekstrawagancji. Bliźniacza, jak w odtwarzaczu skromna tabliczka, centralnie umieszczone satynowe aluminiowe pokrętło głośności, po którego obu stronach umieszczono po trzy przyciski z dedykowanymi mini diodami informującymi o aktywowaniu konkretnego źródła, oraz lekko przesunięty ku lewemu skrajowi równie niepozorny guzik odpowiedzialny za wybudzani/usypianie integry. Płyta górna posiada stosowne nacięcia umieszczone tuż nad ukrytym wewnątrz radiatorem. Dokładnie, niczego Państwo nie przeoczyli – radiator jest tylko jeden i to zlokalizowany po prawej stronie korpusu (patrząc od frontu) a obustronne nacięcie wieka ma podłoże głównie estetyczne.

Ściana tylna też niczym nie zaskakuje, choć i uczciwie trzeba przyznać, że i nie rozczarowuje a wręcz przeciwnie. Powodem owego pozytywnego doznania jest bowiem obecność, oprócz czterech par standardowych wejść liniowych w formacie RCA również wejścia gramofonowego obsługującego wkładki MM i wysokopoziomowe MC, oraz portu USB akceptującego podobnie jak M3scd sygnał do 24bit/96kHz. Nie zapomniano również o wyjściu z przedwzmacniacza i wyjściu liniowym. Terminale głośnikowe są pojedyncze i dość blisko siebie ulokowane, choć plastikowe kołnierze ochronne w pewien sposób utrudniając aplikację okablowania zakonfekcjonowanego masywnymi widłami jednocześnie chronią przed przypadkowym zwarciem.

I jeszcze jeden a raczej dwa drobiazgi. Pierwszy to dołączany zarówno do CD, jak i wzmacniacza uniwersalny pilot, z pomocą którego obsłużymy 99,9% funkcji. Ów 0,1% to wysuwanie i chowanie tacki napędu, której z poziomu leniucha nie obsłużymy. Drugi drobiazg z pewnością zainteresuje naszych czytelników przebywających na emigracji w UK, gdyż właśnie „Wyspiarze” mogą zgłosić się do producenta w celu umówienia się na firmowy tuning swoich Musicali. Nie wierzycie? Oto dowód – link http://www.musicalfidelity.com/fine-tuning/

 

Przejdźmy jednak do dźwięku. Choć polski dystrybutor marki – firma Rafko, dostarczył oba urządzenia do wspólnej recenzji nie omieszkałem, niejako przy okazji, sprawdzić jak grają osobno, co w dalszej części testu pozwolę sobie pokrótce opisać. Zacznijmy jednak od kompletnego zestawu. Po kilkudziesięciogodzinnej rozgrzewce, którą zaserwowałem tytułowej parce usiadłem do krytycznego odsłuchu i w dość szybkim tempie zweryfikowałem swoje oczekiwania oparte na wspomnieniach. W brzmieniu M3-ek próżno bowiem było szukać pewnego spowolnienia, przyciemnienia i zaokrąglenia znanego z linii E, czy nawet „prosiaczków”. Spokojnie można jednak mówić o wyraźnej ewolucji drogi zapoczątkowanej przez całą rodzinę A3-ek. Zamiast dostojności i pewnej bezwładności najniższych składowych zapamiętanego z kontaktów z pre/power E20+E30 mamy żwawy i klarowny obraz kreślony cienką, precyzyjną linią. Z łatwiejszymi od moich Gauderów kolumnami M3si z pewnością miałby lżejszy żywot, ale nawet z nimi całkiem dzielnie radził sobie nawet w gęstych i zagmatwanych prog-metalowych aranżacjach Dream Theater „Dream Theater” i równie wymagającej twórczości naszej rodzimej formacji Riverside – „Shrine Of New Generation Slaves”. Nie ukrywam, że przesiadając się ze zdecydowanie bardziej szczodrej na dole pasma i niestety sporo droższej konkurencji chwilę musiałem poświęcić akomodacji własnych wymagań do adekwatnego do cen testowanej elektroniki pułapu, ale już po kilkunastu godzinach trudno było mi się do czegoś przyczepić. Równe i spójnie reprodukowane pasmo, pozbawione ponadnormatywnych fajerwerków dobrze rokowało na przyszłość. Po prostu na tym poziomie cenowym jakiekolwiek wybijanie się któregoś z podzakresów przed szereg, może i wypada na pierwszy rzut ucha całkiem intrygująco i potrafi zauroczyć, lecz, gdy emocje związane z zakupem opadną w większości przypadków powoduje na dłuższą metę irytację wynikającą z dość nachalnego narzucania przez urządzenie własnego charakteru. W Musicalach niemalże do perfekcji opanowano maksymę „primum non nocere” (z łac. po pierwsze nie szkodzić) i dzięki temu trudno wyobrazić sobie repertuar, w którym 3-ki nie czułyby się komfortowo. Oczywiście zawsze można lepiej, lecz zawsze owe lepiej będzie właśnie okupione jakimś „ale”, czyli za podciągniętą rozdzielczość zapłacimy ofensywnością, za podbity bas zaburzeniem równowagi tonalnej a za przestrzenność zbytnią lekkością i eterycznością. A tak wszystko jest na dobrym poziomie, rzetelnie opracowane i równie rzetelnie zagrane. Scena budowana jest prawidłowo, bez zbytniego epatowania wydarzeniami pierwszego planu, jak i zamazywania planów dalszych. Na wyciąganie za uszy słabszych nagrań liczyć jednak nie można, jednak na tych dobrych i bardzo dobrych realizacjach możemy mieć pewność, że to, co trzeba z pewnością usłyszymy i nie zostaniemy postawieni w sytuacji, gdy od trzeciego rzędu muzyków, lepiej posiłkować się partyturą a przy wielkich składach operowych i libretto nie zaszkodzi.

Jednak to tylko jedna strona medalu. Przeglądając materiały promocyjne i instrukcje, co chciał nie chciał również należy do recenzenckich obowiązków, natknąłem się na sugestie producenta aby, jeśli oczywiście jest taka możliwość, spinać M3scd z amplifikacjami z wyższej serii. Skoro sam producent takie wskazówki podsuwa grzechem zaniedbania byłoby z nich nie skorzystać. Jednak pech chciał, że M6 500i pojawiła się u mnie tuż po odesłaniu 3-ek, więc zmuszony byłem posiłkować się wzmacniaczami firm trzecich (lista poniżej) i … spotkało mnie bardzo miłe zaskoczenie. Po pierwsze zarówno ze srebrnych krążków, jak i z wejść cyfrowych brzmienie nabrało „ciałka”, okazało się bardziej soczyste i namacalne aniżeli w firmowej konfiguracji. Klarowność źródeł pozornych zasługiwała na co najmniej kilka punktów więcej i generalnie czuć było ducha niemalże analogowej spójności i koherencji. Również reprodukcja najniższych składowych charakteryzowała się większym wolumenem i rozmachem. Syntetyczny i dość rozmarzony album „Wait for Me” Moby’ego zabrzmiał ciepło, ale i selektywnie. Nic się nie zlewało i nie dudniło a dość rozbudowane partie basowe nawet przez chwilę nie próbowały zawłaszczyć pozostałych podzakresów.

 

Musical Fidelity M3scd i M3si to nader rozsądnie wyceniony i porządnie zaprojektowany/wykonany zestaw. Brak wszechobecnych plastików, bądź krzykliwych dodatków bardzo ładnie koreluje z dojrzałym i uniwersalnym brzmieniem zdolnym zapewnić przyjemność z odsłuchów przez długie lata. Ze swojej, niewątpliwie subiektywnej, strony polecałbym poszukać do tytułowego seta neutralnie, acz z tendencją do lekkiego ocieplania, grających kolumn o „łaskawym” dla amplifikacji przebiegu impedancji. Warto pomyśleć też o odpowiednim okablowaniu, w tym również zasilającym, gdyż przesiadka ze standardowych, znajdujących się w kartonach „komputerówek” jest wyraźnie słyszalna i wprowadza 3-ki na zauważalnie wyższe obroty. Czego by jednak nie mówić Musical Fidelity nie spuszcza z tonu i nawet na całkiem przystępnych pułapach cenowych nie rozczarowuje nie tylko miłośników/wyznawców marki, lecz również bardziej obiektywnie podchodzące do tematu osoby oczekujące porządnego Hi-Fi. A to przecież dopiero początek …

 

 

Marcin Olszewski

 

 

Dystrybucja: Rafko

Ceny:

Musical Fidelity M3scd: 6 995 PLN

Musical Fidelity M3si: 6 995 PLN

 

Dane techniczne

Musical Fidelity M3scd

Jitter: <135 ps

Pasmo przenoszenia: 10 Hz - 20 kHz (-0,2 dB)

Stosunek S/N: >117 dB

Zniekształcenia THD: <0,003% (10 Hz - 20 kHz)

Liniowość: <0,1 dB (do -96 dB)

Separacja kanałów: 105 dB (20 Hz - 20 kHz)

Impedancja wyjściowa: 50 Ω

Przetwornik DAC: Burr-brown TI PCM1796

Wymiary (SxWxG): 440 x 100 x 380 mm

Waga: 6,05 kg

 

Musical Fidelity M3si:

Moc wyjściowa: 2 x 85 W/8 Ω

Zniekształcenia THD: <0,014 % (20 Hz - 20 kHz)

Stosunek S/N: >98 dB (‘A’-ważone)

Pasmo przenoszenia: 10 Hz - 20 kHz (+0/–0,1 dB)

Wejście gramofonowe

Czułość (nominalna): 3 mV (odpowiednia dla wkładek o sygnale od 1,5 mV wzwyż, włączając wysokopoziomowe MC)

Stosunek S/N: >70 dB (‘A’-ważone)

Impedancja wejściowa: 50 kΩ

Pasmo przenoszenia: 20 Hz - 20 kHz (RIAA/IEC ±1dB)

Pobór mocy: maks. 320 W

Wymiary (SxWxG): 440 x 100 x 400 mm

Waga: 9,2 kg

 

System wykorzystany podczas testu:

- CD/DAC: Ayon CD-1sx

- Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177

- Odtwarzacz plików: Olive O2M; laptop Dell Inspiron 1764 + JRiver Media Center

- Gramofon: Transrotor Dark Star Silver Shadow + S.M.E M2 + Phasemation P-3G

- Phonostage: Abyssound ASV-1000

- Wzmacniacz zintegrowany: Electrocompaniet ECI5; Pass INT-250; Audio Analogue Puccini Anniversary

- Kolumny: Gauder Akustik Arcona 80 + spike extenders

- IC RCA: Antipodes Audio Katipo; Siltech Classic Anniversary 770i, Harmonix Hiriji „Milion”

- IC XLR: LessLoss Anchorwave; Organic Audio; Amare Musica

- IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200

- Kable USB: Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver

- Kable głośnikowe: Organic Audio; Signal Projects Hydra

- Kable zasilające: Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power; Acoustic Zen Gargantua II; Ardento Power

- Listwa: GigaWatt PF-2 + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF® /FI-50M NCF®

- Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS®

- Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform

- Przewody ethernet: Neyton CAT7+

- Akcesoria: Sevenrods Dust-caps; Furutech CF-080 Damping Ring; Albat Revolution Loudspeaker Chips

Sign in to follow this  


User Feedback

Recommended Comments

There are no comments to display.



Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Green ZOO Festival 2019 w Krakowie już od piątku!

    Jak co roku na zielono z mega Green ZOO festival! Już w ten piątek (24.05) rozpoczyna się najfajniejszy miejski festiwal w Krakowie. Impreza mega pozytywnie zakręcona i przyciągająca rzeszę "zielonych ludzi". Szczegółowe informacje o samym wydarzeniu i zespołach znajdziecie na http://greenzoofestival.pl     AudioRecki (Magazyn AudioStereo)  

    AudioRecki
    AudioRecki
    Newsy

    Przenosiny Studio HiFi Katowice już wkrótce!

    Jak zaprzyjaźnione wiewiórki donoszą, już wkrótce jeden z najstarszych i najbardziej znanych sklepów ze sprzętem audio Studio HiFi w Katowicach, planuje przenosiny w nowe miejsce. To nie wszystko, kolejną informacją jaką uzyskaliśmy to fakt, że dzięki uprzejmości właściciela firmy p. Jacka - AudioStereo będzie miało okazję brać udział w oficjalnym otwarciu salonu. Nowy salon to jak mówi szef firmy - nowe możliwości, a co za tym idzie - nowe marki, większy i nowocześniejszy pokój odsłuchowy oraz

    AudioRecki
    AudioRecki
    Newsy

    Diamond Head z nowym albumem!

    Kiedy myślimy o ciężkim brzmieniu New Wave of British Heavy Metal, musi paść nazwa kapeli Diamond Head. I nie wypada przy tym pominąć faktu, że zespół ten nie tylko wpisał się na stałe w historii muzyki Heavy Metalowej, ale stanowił jej jeden z głównych filarów. Inspirował i interesował swoimi "kawałkami" wielu znanych świata muzyki, a do samego zespołu Diamond Head przylgnął przydomek "idole Metalliki" Po wielu już dekadach zespół nadal tworzy i jego kompozycje potrafią zaskoczyć w pozytyw

    AudioRecki
    AudioRecki
    Muzyka

    Popol Vuh reedycja, wielki konkurs BMG i AudioStereo!

    Jeszcze kilka tygodni temu zapraszaliśmy wszystkich Was tak do audycji w RMF Classic, jak i zapowiadaliśmy ukazanie się absolutnie unikatowego, audiofilskiego wydania pierwszych płyt legendarnego zespołu POPOL VUH.   Dziś dzięki uprzejmości firmy BMG oraz nieprzecenionej pomocy p. Filipa Sarniaka (wielkie podziękowania raz jeszcze), mamy dla naszych czytelników w/w wydanie dosłownie na gorąco do "zgarnięcia". Wydanie jest niesamowite pod względem jakości i zawartości. Dedykowane

    AudioRecki
    AudioRecki
    Muzyka

    Scooter powraca do Polski. "Space Transmission", Warszawski Torwar.

    Zespół Scooter w latach 90 był nie tylko motorem muzyki rave, ale także mocno wytaczał kierunek rozwoju muzyki tego gatunku na rynku muzycznym. Singiel „Hyper Hyper” jako pierwszy w historii z tego typu muzyką dotarł do drugiego miejsca listy przebojów oraz otrzymał certyfikat platynowej płyty na niemieckim rynku muzycznym.   Nikt nie zaprzeczy popularności zespołu, a samemu wokaliście - sporej ilości fanów (lub odwrotnie). Zespół swoją popularność potrafił przekuć w niemały

    AudioRecki
    AudioRecki
    Newsy
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.