Jump to content
Fr@ntz

Hegel H90

Sign in to follow this  
Fr@ntz   |  

Od czasu, gdy byłem szczęśliwym posiadaczem jednego z niewielu (jedynego?) w Polsce egzemplarza wzmacniacza zintegrowanego Hegel H100 upłynęło sporo wody w Wiśle, a i technologia poszła „nieco” naprzód. Jednak nawet wtedy – w bodajże 2010 r., kilkanaście miesięcy przed pojawieniem się oficjalnej, rodzimej dystrybucji, a co za tym idzie całkowicie u nas anonimowa (brzmi lepiej niż nieznana) norweska firma i jej podstawowa wtenczas (o ile pamiętam H70 pojawił się później) integra okazała się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę, niejako zupełnie niechcący i przypadkiem deklasując swoimi walorami brzmieniowymi nieraz znacznie droższą konkurencję. Jak jednak zaznaczyłem, było to niemalże dziesięć lat temu a zarówno dostępna na naszym rynku oferta znacznie się poszerzyła, pojawiły się nie tylko nowe modele, lecz i sporo świeżych graczy, więc i Hegel w tzw. międzyczasie nie chcąc wypaść z obiegu co i rusz starał się w sposób możliwie logiczny uaktualniać swoje portfolio. Uczciwie jednak przyznam, iż po zmianie amplifikacji i przesiadce na kolejnego Skandynawa – tym razem Electrocompanieta ECI5, niezbyt często zaglądałem na stronę mającej swoją siedzibę w „technologicznej” dzielnicy Oslo marki a jeśli już, to swoją uwagę skupiałem na przetwornikach i wyższych – już dzielonych modelach wzmocnienia. Dlatego też z niekłamaną ciekawością przystałem na propozycję nowego dystrybutora marki - Sieci Salonów Top HiFi & Video Design i przygarnąłem od swój dach aktualnie najtańszy, otwierający norweski katalog, wzmacniacz zintegrowany Hegel H90.

Hegel_H90-0001.thumb.jpg.0fa349d69249157f4b1522a87f9d107d.jpgHegel_H90-0003.thumb.jpg.e4e17b98cf2907ef37469b07da874a03.jpgHegel_H90-0004.thumb.jpg.f460c09ff65c2071f52b71cddd4bbb07.jpg

 

Hegel_H90-0006.thumb.jpg.a92ca0f563353f743cc258b21a2e99b9.jpgHegel_H90-0007.thumb.jpg.ae55003a8e3f28e8faddd2a49dd03891.jpgHegel_H90-0008.thumb.jpg.4fd77abc72b20e023ce5507716a0206a.jpg

Hegel_H90-0010.thumb.jpg.3b8db16dfe7facf091514569b80d3c80.jpgHegel_H90-0011.thumb.jpg.ce5e1a1e464e712c30a50da6b03c823f.jpgHegel_H90-0012.thumb.jpg.bd57c1238a5e9673638ec35a383d8548.jpg

Hegel_H90-0014.thumb.jpg.6dde65642bb94ee6b184cab4ca5aaa77.jpgHegel_H90-0015.thumb.jpg.c08c9585539dd9f7047bf9ef8111c808.jpgHegel_H90-0016.thumb.jpg.93964e057ca86d214d88e27be33f2a2f.jpg

Hegel_H90-0017.thumb.jpg.19c03059a94e1bf6aef5f9c90ccac2d2.jpgHegel_H90-0018.thumb.jpg.8e26abd4c709fac5d37b400420612a12.jpgHegel_H90-0019.thumb.jpg.44f5391895acd2ab4763615b92ebd1d6.jpg

Hegel_H90-0020.thumb.jpg.4cce0b68a840a4ca69f3bfa571f13e0a.jpgHegel_H90-0022.thumb.jpg.90ff46cf75e0b5659dfa969304e0df1a.jpgHegel_H90-0023.thumb.jpg.d620e544ffa961cf68998a31d898bb42.jpg

Hegel_H90-0024.thumb.jpg.2bb0e9e69a2d2bc2a3bc7aac9016bff4.jpgHegel_H90-0025.thumb.jpg.c35e717d586d3cde82379b1d3c8199b0.jpgHegel_H90-0026.thumb.jpg.5401ccc81f23d723ef6d5c719c350d6c.jpg

 

Hegel_H90-0029.thumb.jpg.22fe23693e280cea415e2ddc93f47e06.jpgHegel_H90-0030.thumb.jpg.406a4e60e97cff50506443030d3585e9.jpgHegel_H90-0032.thumb.jpg.dd4e5ef2f32cf8d75cd87a127d403831.jpg

90-ka jest jedną z pięciu, rezydujących w portfolio Hegla integr. Tuż nad nią znajduje się nieco starszy, mocniejszy a zarazem pierwszy z nowej – usieciowionej generacji Röst a dalej H190, H360 i potężna, iście high-endowa superintegra H590. Na przykładzie naszego dzisiejszego bohatera widać jednak, że oczywista presja ze strony coraz bardziej wymagających odbiorców i morderczej wręcz konkurencji wymusiły konieczne zmiany, choć owa ewolucja nie pozbawiła go typowo firmowego minimalizmu i swoistej surowości. Masywna i charakterystycznie wybrzuszona płyta frontowa mieści jedynie to, co konieczne, czyli szalenie czytelny a jednocześnie mało absorbujący, centralnie umieszczony biały wyświetlacz OLED, dwie stojące na straży jego flanek wygodne gałki – lewa odpowiedzialna za wybór źródła i prawa wzmocnienia, oraz skromnie zionące czernią swego otworu wyjście słuchawkowe tuż nad prawą, gumową nóżką. A właśnie. Zgodnie z tradycją H90-ka posiada nie cztery a trzy gumowe i zarazem wysokie nóżki, z których dwie znajdziemy z przodu a jedną z tyłu urządzenia. Warto zwrócić na to uwagę i mieć tego świadomość chociażby podczas podpinania kolejnych urządzeń, a o stawianiu czegokolwiek na Heglu lepiej od razu zapomnieć. Skoro jednak jesteśmy już w okolicach norweskiego podbrzusza, to od razu wspomnę o włączniku głównym, który od czasu mojej H100-ki wyemigrował z frontu właśnie na spód – w okolice lewej nóżki. Zarówno spód, jak i płyta górna posiadają poprawiające cyrkulację powietrza wewnątrz korpusu, co wskazuje na prawdopodobieństwo dość mocnego nagrzewania się wzmacniacza podczas pracy. Prawdę powiedziawszy podczas testów nie zauważyłem żadnych niepokojących objawów i zbytniej tendencji do osiągania wysokich temperatur nawet po dość intensywnych, wielogodzinnych sesjach, jednak biorąc pod uwagę obecną porę roku i obecność Hegli w najodleglejszych zakątkach globu, wolę zdecydowanie takie, nawet nieco asekuracyjne podejście, aniżeli sytuację, gdy podczas letnich upałów, bądź pełni sezonu grzewczego wzmacniacz miałby się po 3 – 4 godzinach wyłączać, by ostygnąć.
Widok ściany tylnej ortodoksyjnych audiofilów może wprawić w lekką konsternację, lecz dla większości znajdujących się „w targecie” odbiorców będzie raczej spełnieniem wszelkich marzeń. Owa pozorna rozbieżność w postrzeganiu „zaplecza” norweskiego wzmacniacza może brać się stąd, że w H90-ce wyraźnie widać dominację interfejsów cyfrowych nad analogowymi. Takie czasy i nie ma o co kruszyć kopii, tylko przejść nad tym faktem do porządku dziennego i czerpać z zaistniałej sytuacji pełnymi garściami. W końcu patrząc na zagadnienie możliwie obiektywnie, to przyznajcie się - ile macie źródeł analogowych w swoich systemach? Jedno, czy może żadnego? Ano właśnie. Nawet w dobie renesansu analogu w większości przypadków użytkownikom w zupełności wystarczy para RCA a w tytułowym Heglu mamy dwie (obecnością XLR-ów może pochwalić się dopiero Röst), więc nawet mając, chyba tylko z czystego sentymentu obrastający kurzem tuner FM, też będziemy mieli, oprócz wspomnianego gramofonu, jak i gdzie go podpiąć. Do dyspozycji mamy jeszcze regulowane wyjścia analogowe (kolejna para RCA), dzięki którym, jeśli tylko zabraknie nam mocy, bądź zdecydujemy się na aktywne zespoły głośnikowe spokojnie będziemy mogli wykorzystać 90-kę w roli przedwzmacniacza. Sekcję analogową od cyfrowej oddzielają pojedyncze, zakręcane terminale głośnikowe, których ułożenie poniekąd zachęca do użycia przewodów zakończonych wtykami bananowymi, choć i z widłami, ze względu na spory odstęp gniazd od podłoża (zasługa wspominanych wysokich nóżek) nie ma większych problemów. A co do sekcji cyfrowej, to śmiało można powiedzieć, że przynajmniej na pierwszy rzut oka jest pełen wypas. Ustawione bowiem w równym rządku wejścia koaksjalne, trzy optyczne, USB i Ethernet mogą wprawić w zakłopotanie sporą część zewnętrznych DAC-ów a to przecież jedynie połowa „pleców” podstawowej integry.
Trzewia prezentują się równie intrygująco a jeśli chodzi o sekcję zasilającą, to wręcz smakowicie. Zamiast wszechobecnych modułów impulsowych mamy tutaj klasyczne, potężne toroidalne trafo i baterię czterech kondensatorów o łącznej pojemności 40.000µF a za nimi dwa mostki prostownicze. Mniam. Sercem wzmocnienia jest oczywiście najnowsza odsłona firmowego układu SoundEngine, oferująca jeszcze szybszą i skuteczniejszą eliminację zniekształceń, przy jednoczesnym wysokim (> 2000) współczynniku tłumienia. Regulację głośności zrealizowano na scalonej drabince rezystorowej JRC NJW1159, a w ramach zapobieżeniu ewentualnym – przypadkowym uszkodzeniom głośników przez byt wysoką głośność „startową” zaimplementowano automatyczne ustawianie głośności na poziomie 20dB przy każdorazowym włączaniu. W stopniu końcowym pracują komplementarne pary Sankenów 2SA2121/2SC5949 oferującą całkiem satysfakcjonujące 2x60W / 8Ω.
Sekcja cyfrowa to dość dziwne połączenie uniwersalności z uparcie stosowanymi przez Hegla rozwiązaniami sprzed niemalże kilkunastu lat. O ile bowiem za dekodowanie sygnałów odpowiada kość AKM AK4396 zdolna obsłużyć nie tylko dane PCM 24-bit/192kHz, lecz i DSD, to całość skutecznie ogranicza (do 96 kHz i to z pominięciem częstotliwości 88,2 kHz) zaskakująco wiekowy odbiornik USB – Tenor TE7022. Zresztą dokonując nawet pobieżnej analizy porównawczej można dojść do wniosku, iż cała sekcja cyfrowa H90 jest swoistym przeszczepem tego, co znajdziemy w modelach Röst i H160.
Na koniec jeszcze jedna uwaga natury funkcjonalno – ekologicznej. Otóż  dostępna z poziomu dołączonego pilota opcja ECO, spełniająca funkcję stand-by odłącza tak naprawdę jedynie terminale głośnikowe i wyświetlacz, podtrzymując zasilanie pozostałych układów. W związku z powyższym oszczędność energii mamy w tym wypadku czysto iluzoryczną, za to po „wybudzeniu” wzmacniacz praktycznie od razu jest w stanie zaoferować pełnię swoich możliwości brzmieniowych. Zanim jednak do nich przejdziemy jeszcze tylko kilka słów o finalnej konfiguracji, w której wykorzystałem nie tylko swoje dyżurne, przekraczające w większości przypadków wartość samego wzmacniacza okablowanie, lecz i bardziej „rozsądnie” wycenione przewody – m.in. idealne dla kabli niesłyszących i w ich wpływ niewierzących niepozorne Tellurium Q Blue, z którymi kontakt wywołuje z reguły zdziwienie, graniczące z niedowierzaniem (pierwiastek braku wiary), że dawno nie słyszało się (kolejna składowa wyparcia – „niesłyszenie”), tak świetnie grających kabli, a sam dystrybutor zadbał o tzw. akcesoria antywibracyjne pod postacią kompletu podstawek antywibracyjnych IsoAcoustics Orea Bordeaux. Mając ponadto na uwadze fakt, iż z pewnością większość użytkowników pod 90-kę podpinać będzie głównie źródła cyfrowe , w tym dedykowane transporty plików, wbudowane, nieco szczątkowe funkcje sieciowe (AirPlay, DLNA) traktując jako fazę przejściową, bądź opcję „wrazieco” sięgnąłem również po nieco droższy, rodzimy przewód USB Audiomica Laboratory Carnelian Reference.

No dobrze, parametry cacy, wyposażenie ponadnormatywne, a dla statystycznego „Kowalskiego” wręcz bezobsługowe a jak z brzmieniem? W tym momencie czuję się lekko skonfundowany, gdyż śmiem twierdzić, że przynajmniej na wejściach cyfrowych H90 bezpardonowo deklasuje swojego protoplastę, czyli H100, których oczywiście takowych nie posiadał. Pomimo, przynajmniej teoretycznie niższej mocy oferuje zdecydowanie lepszą rozdzielczość i dynamikę tak w skali mikro, jak i makro. Deklarowane przez producenta 60W na kanał okazuje się bowiem w zupełności wystarczające do wysoce satysfakcjonującego wysterowania  nawet tak opornych na marketingowe przekazy podprogowe konstrukcji, jak daleko nie szukając Dynaudio Contour 30. Samą charakterystykę  spokojnie można określić mianem liniowej, bez wyraźnie zaznaczonych, podbitych tak skrajów pasma, jak i jego środka. Ot nad wyraz neutralny symboliczny drut ze wzmocnieniem, który do głośników dostarcza/wzmacnia jedynie to, co dostanie ze źródła. Próżno szukać tu oznak osłodzenia, czy ratowania kiepskich nagrań poprzez wysycenie średnicy i cofnięcie jeśli nie obu skrajów, to przynajmniej góry. O nie. Działa za to nomen omen, zasada bezwarunkowej prawdomówności, czyli możliwie cywilizując wypowiedz, to co dostarczymy zostanie wzmocnione. Dlatego też na „Scratch My Back” Petera Gabriela wyraźnie słychać zarówno oczywiste, wynikające z wieku, ograniczenia wokalne frontmana, jak i maestrię, oraz pietyzm z jakimi budowany jest cały spektakl – wieloplanowość i szerokość sceny. Gabriel stoi krok, dwa przed resztą składu, niemalże pochyla się nad nami, lecz w swej bliskości jest nienachalny a jego bliskość podyktowana jest nie chęcią, brzydko mówiąc wskoczenia nam na kolana, co koniecznością przejścia towarzyszącego mu składu symfonicznego. Świetnie słychać to na „My Body Is A Cage”, gdzie początkowy półszept ustępuje miejsca monumentalnej partii smyczków a i sam Gabriel niespecjalnie stara się przejść / przekrzyczeć instrumentarium.
Na indie-rockowym „Eraserland” Strand of Oaks panowanie norweskiego wzmacniacza nad klimatem nagrania również było oczywiste i bez najmniejszych skrupułów jestem w stanie stwierdzić, iż zachował idealną wręcz równowagę pomiędzy oniryczną warstwą tekstową a wręcz progresywno – impresjonistyczną częścią instrumentalną ze ścianą gitarowych riffów i perkusyjnym szkieletem rytmicznym. Jednak nie ma co się oszukiwać – 60W na kanał to jednak nie 300, jak w moim dyżurnym Brystonie, więc, przy odpowiednim zbiegu okoliczności jesteśmy w stanie przyprzeć Hegla do muru. Wystarczy odpowiednio głośno puścić „J.S. Bach: Organ Works” w wykonaniu Masaaki’ego Suzuki, by zauważyć iż dolne rejestry nie mają aż takiego impetu, definicji i wypełnienia. Warto jednak pochwalić w tym momencie H90-kę za to, że nie próbuje na siłę grać czegoś, czego de facto nie potrafi, lecz dystyngowanie owe częstotliwości bądź prewencyjnie wygasza, bądź ich wręcz nie reprodukuje, idąc drogą rozsądku i stawiając na jakość a nie ilość. A co do dystyngowania, to dawno nie słyszałem na tych pułapach cenowych wzmacniacza zdolnego oddać jedwabistość głosu Michael Bublé bez zbędnego ocieplenia, czy lampowego dopalenia i dosaturowania. Tymczasem Hegel trzymając się ram neutralności a zarazem stroniąc od prosektoryjnego chłodu i ponadnormatywnej analityczności podawał pełne spectrum walorów brzmieniowych kanadyjskiego wokalisty.
Jeśli zaś chodzi o wpływ wykorzystanych podczas testów podstawek IsoAcoustics Orea Bordeaux, to zapewniając całkowicie czarne tło nie wpływały one, wbrew moim wcześniejszym obawom (dolne i górne powierzchnie powleczone gumą) na zaoblenie krawędzi źródeł pozornych, co raczej „uanalogowienie” i homogenizację przekazu. Z ich udziałem jesteśmy bowiem w stanie usłyszeć nie tylko więcej, co po prostu lepiej i to, co do tej pory było ukryte w szumie tła ma wreszcie szansę zaistnieć w międzykolumnowej przestrzeni.

Może i Hegel H90 jest li tylko otwierającą katalog norweskiego producenta integrą, lecz uczciwie trzeba przyznać, iż jednocześnie reprezentuje poziom zarezerwowany do niedawna dla zdecydowanie droższych konstrukcji. W niepozornej wzorniczo i niewielkiej gabarytowo obudowie łączy w sobie angażujące brzmienie, świetną dynamikę i ponadprzeciętną uniwersalność. Ponadto dzięki nad wyraz rozbudowanej sekcji cyfrowej ma szansę stać się przysłowiowym centrum zarządzania naszego audiowizualnego świata, obsługując wszelakiej maści odtwarzacze, telewizory i plikograje, jakimi nie tylko dysponujemy w chwili obecnej, ale i takie, jakie za czas jakiś się u nas pojawią. A że nie obsługuje najgęstszych formatów, cóż … trudno na tym połapie cenowym oczekiwać ideału. Choć tak po prawdzie … iloma albumami wartymi częstego odtwarzania (samplery litościwie sugeruję przemilczeć) w formacie DSD/DXD dysponujecie? Ano właśnie. Dlatego też zamiast zgrywać zmanierowane księżniczki i kompletować system na podstawie tabelek z danymi technicznymi po prostu posłuchajcie tytułowego Hegla.

Marcin Olszewski

System wykorzystany podczas testu:
– CD/DAC: Ayon CD-35 (Preamp + Signature)
– Odtwarzacz plików: Lumin U1 Mini
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Gramofon: Kuzma Stabi S + Kuzma Stogi + Dynavector DV-10X5
– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp
– Końcówka mocy: Bryston 4B³
– Kolumny: Dynaudio Contour 30
– IC RCA: Tellurium Q Silver Diamond
– IC XLR: LessLoss Anchorwave; Organic Audio; Amare Musica
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver; Audiomica Laboratory Pebble Consequence USB; Fidata HFU2
– Kable głośnikowe: Signal Projects Hydra; Tellurium Q Blue
– Kable zasilające: Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power + Furutech CF-080 Damping Ring; Acoustic Zen Gargantua II; Furutech Nanoflux Power NCF
– Listwa zasilająca: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF(R) /FI-50M NCF(R)
– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS(R)
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform
– Przewody ethernet: Neyton CAT7+; Audiomica Laboratory Anort Consequence
– Stolik: Rogoz Audio 4SM3

Dystrybucja: Sieć Salonów Top HiFi & Video Design
Cena: 5 599 PLN

Dane techniczne
Moc: 2x60W / 8Ω
Minimalna impedancja obciążenia: 2 Ω
Wejścia analogowe: 2 pary RCA
Wejścia cyfrowe: 1 x Coax S/PDIF, 3 x optical S/PDIF, 1 x USB, 1 x Ethernet
Wyjście analogowe: 1 para RCA (regulowane)
Łączność sieciowa: AirPlay, DLNA
Pasmo przenoszenia: 5Hz-100kHz
Odstęp sygnał/szum: > 100dB
Przesłuch: < -100dB
Zniekształcenia (THD): < 0.01% @ 25W 8 Ω 1kHz
Zniekształcenia intermodulacyjne: < 0.01% (19kHz + 20kHz)
Współczynnik tłumienia (Damping factor): > 2000
Kolor: Czarny
Wymiary (W x S x G): 8 x 43 x 31 cm
Waga: 11 kg

Sign in to follow this  


User Feedback

Recommended Comments

There are no comments to display.



Guest
This is now closed for further comments

  • Audio Pro Addon C5

    Kontynuując typowo wakacyjną tematykę nie chciałbym wyjść na osobnika starszego niż węgiel, ale jeszcze w PRL-u, czyli wcale nie tak dawno temu, letni wyjazd dla większości społeczeństwa oznaczał bądź to prywatne kwatery, bądź coś nieco bardziej zorganizowanego w ramach FWP. W dodatku, oprócz oczywistych rozrywek na świeżym powietrzu, dostępność do tzw. „okna na świat”, czyli telewizora ograniczała się do ledwo zipiącego Rubina w świetlicy, bądź … nie było jej wcale. Dlatego też niezwykłym „szac

    Fr@ntz
    [email protected]
    Akcesoria

    Denon New Envaya

    No i w końcu jest. Upragniony i z wytęsknieniem przez calutki rok wypatrywany urlop. Hotel zaklepany, pogoda gwarantowana, wszelakiej maści mazidła o sunfactorze 50, kąpielówki i zestawy ABC do snorkelingu spakowane, więc przynajmniej teoretycznie można ruszać na podbój Morza Czerwonego. Tak przynajmniej mogłaby uważać większość „normalnej” części naszej populacji. Cóż jednak mają począć jednostki w ciężkim stadium uzależnienia od ulubionej a zarazem jakże różnej od serwowanej z hotelowych radio

    Fr@ntz
    [email protected]
    Akcesoria 1

    Dynamika i przestrzeń. Fyne Audio F702 w akcji.

    Na rynku audio temat kolumn wydaje się niekończącym spektaklem poszukiwań, przy tym częstym wyborem melomanów padają konstrukcje znane i cenionych marek. Melomani dokonując takiego, a nie innego wyboru decydują się na wybór kolumny "X" , bo liczy się w głównej mierze świadomość stosowanych technologii i zdobytego doświadczenia na przestrzeni często wręcz dekad. Ale rynek nie znosi próżni, a pomysłowość oraz pęd ku polepszaniu pewnych rozwiązań i przy okazji rozwijanie własnych pomysłów, powoduje

    AudioRecki
    AudioRecki
    Kolumny 8

    Beth Hart jeszcze bardziej autentyczna! "War In My Mind" już we wrześniu.

    Pamiętam jak wczoraj, kiedy kilka lat temu w MDK Batory w Chorzowie (lub jak kto woli na Hajdukach Wielkich w Königshütte) zagrała Beth Hart. Tak autentyczna, tak przekonywująca. Jak zawsze zresztą, bo jej muzyka jest czystym przekazem ludzkich doświadczeń kierowanym do ludzi zdolnych odkrywać w muzyce to, co artysta ma do przekazania w całości. Beth można napisać wprost nie posiada scenicznej maski, jest taka dokładnie jak w życiu prywatnym, z całym bagażem doświadczeń swojego "ja" buduje muzyk

    AudioRecki
    AudioRecki
    Newsy 2

    KORN "Nothing" już we wrześniu!

    Kiedy pada nazwa zespołu KORN na myśl przychodzą ich doskonałe „Freak on a Leash”,  „Here to Stay” oraz fenomenalne "Right Now!". Czas jednak leci, a KORN nie pozostawia złudzeń, że te wszystkie wygrane, nominacje i zajmowane miejsca w różnych rankingach nie są przypadkiem. Zespół w ostatnim czasie mocno pracował nad nowym materiałem, co w efekcie końcowym przyniosło na światło dzienne nowe wydawnictwo muzyczne.  Nowy album "Nothing" zapowiada się jeszcze lepiej od

    AudioRecki
    AudioRecki
    Newsy
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.