Jump to content

Hegel H95

Fr@ntz
Fr@ntz

O ile w segmencie nazwijmy to ogólnie wybitnie konsumenckim i operującym na obszarze systemów domowej rozrywki, czyli nieco tracącego ostatnimi czasy na popularności, na rzecz soudbarów, kina domowego sezonowa fluktuacja modeli już nikogo nie dziwi, to w klasycznym stereo zbytnia nerwowość przy odświeżaniu oferty może przynieść więcej złego niż dobrego. Po prostu to nieco inny profil odbiorcy i nieco inne podejście do tematu, gdyż większość zakupów podejmowana jest nie dość, ze z rozmysłem, to jeszcze z kontekście perspektywy używania danego urządzenia  na przestrzeni co najmniej kilku lat. Dlatego też co najmniej 3-5 letnie cykle życia poszczególnych odsłon to takie zdroworozsądkowe minimum. Ewentualnie jakieś krytyczne poprawki można wprowadzać od biedy poprzez „lifting” za pomocą dopisków w stylu Mk2, bądź po prostu oferować posiadaczom konkretnych urządzeń ich upgrade czy to w formie darmowej aktualizacji oprogramowania, czy też symbolicznej pod względem nakładów finansowych wymiany poszczególnych modułów/płytek etc. Dlatego też z pewnym zdziwieniem przyjąłem propozycję dystrybutora marki - Sieci Salonów Top HiFi & Video Design, by zaledwie po półtora roku od testu H90 i majowym spotkaniu ze 120-ką wziąć na redakcyjny tapet kolejny przejaw skandynawskiej myśli technicznej. Mowa o rozszerzającym portfolio norweskiego Hega przystępnym cenowo wzmacniaczu zintegrowanym o symbolu H95. Skoro jednak czytacie te słowa, to nad wyraz namacany dowód na to, że górę nad zdziwieniem wzięła czysta ciekawość, cóż też takiego stało się w Oslo, że ekipa Hegla uznała za stosowne wypuścić na rynek zupełnie nowy a przy tym bliźniaczo podobny do swojego poprzednika model.

Hegel_H95-0003.thumb.jpg.de9dfd0ac627d754807fc054f2e4215e.jpg Hegel_H95-0004.thumb.jpg.132cb1e5aaad71d6fbeb562e34624517.jpg Hegel_H95-0005.thumb.jpg.2db39a5852067bff9ea4477a3ea8ec53.jpg

Hegel_H95-0006.thumb.jpg.0c6363e6ccf3dd2274fa49dbb9c8a285.jpg Hegel_H95-0007.thumb.jpg.c81e9e8fac72d96afbef1b340d504c44.jpg Hegel_H95-0009.thumb.jpg.a05857f70a79477b5e9b9bf2d9a2791d.jpg

Hegel_H95-0010.thumb.jpg.8452673e10553f3e847b3c6f3409d9bc.jpg Hegel_H95-0011.thumb.jpg.0b16417450fdab75cfdbb80c98f0e6e5.jpg Hegel_H95-0012.thumb.jpg.0060867aa8c3ef6e94f880fc8bc6ab56.jpg

Hegel_H95-0013.thumb.jpg.355f93d8e1300f717f22238a0c4673e3.jpg Hegel_H95-0014.thumb.jpg.f00b82dd14a4ed16920f41f4339b2739.jpg Hegel_H95-0015.thumb.jpg.77dd646881067a1da938cd4dedc93832.jpg

Szybki rzut oka na to co było i to co jest może najdelikatniej rzecz ujmując wprawić w lekką konsternację. Niby unifikacja w obrębie poszczególnych marek to już standard, ale konia z rzędem temu kto odróżni 95-kę od jej poprzednika. Ten sam lekko wypukły w swym centrum – okolicy nad wyraz czytelnego wyświetlacza OLED front, solidnie ponacinana płyta górna i ustawienie korpusu na trzech dość wysokich nóżkach z twardej gumy to swoista powtórka z rozrywki. Również widok ściany tylnej nie przynosi absolutnie żadnych nowinek. Ot dwa wejścia i jedno regulowane wyjście liniowe, pojedyncze terminale głośnikowe akceptujące praktycznie dowolną konfekcję i nad wyraz bogata oferta wejść cyfrowych (coaxial, trzy toslinki, USB i Ethernet) uzupełnione o zintegrowane z bezpiecznikiem gniazdo IEC są toczka w toczkę takie jak wcześniej. Włącznik główny znajdziemy tuż za płytą czołową – na spodzie wzmacniacza.
Widząc błysk oka u części z Was na widok interfejsu sieciowego spieszę z wyjaśnieniem, iż nic w powyższej kwestii w Heglu się nie zmieniło i obecną w 95-ce możliwość streamingu wypada określić w przypadku naszego malucha mianem substytutu, bądź wręcz protezy, przynajmniej w stosunku do tego, co oferuje konkurencja. Oczywiście to na początek, okazjonalnie i od biedy da się z tym żyć, np. korzystając z pomocy aplikacji w stylu BubbleUPnP, bądź jeszcze prościej bezpośrednio ze  Spotify Connect, a miłośników nadgryzionych jabłek z pewnością ucieszy fakt wsparcia AirPlay, to nie ma się co łudzić – jeśli ktoś na serio zamierza wejść w pliki to i tak i tak zakupu streamera z prawdziwego zdarzenia, nawet mając w systemie tytułowego Hegla, nie uniknie.
Zaglądając do trzewi nie da się nie odnieść wrażenia, że H95 to oczywista może nie tyle kolejna odsłona, co w prostej linii delikatnie poprawiona wersja H90-ki, którą większość producentów z pewnością ochrzciłaby przydomkiem Mk2 i nie zawracała sobie głowy całym tym marketingowym szumem związanym z wprowadzaniem kolejnego modelu. Najwidoczniej Norwegowie w tym temacie mają nieco inne zdanie, gdyż zaglądając do ich portfolio nadal znajdziemy w nim H90, H95 jak i H120, oraz Röst-a, czyli po dwie pary niemalże bliźniaczych modeli. Nie wiem, czy wynika to z chęci nad wyraz dokładnego wyczyszczenia magazynów ze wszystkich egzemplarzy starszej generacji modeli, czy też zapewnienia komfortu psychicznego posiadaczom poprzednich odsłon podstawowych integr, niemniej jednak jest to nad wyraz oryginalne podejście do tematu. Wracając jednak do naszego bohatera, to w porównaniu ze swoim protoplastą nie kryje podobieństw sekcji analogowych. Niemniej jednak H95 otrzymał pakiet poprawek w zasilaniu i w ww. stopniu analogowym, m.in. owocujące zmniejszeniem szumów na wyjściu słuchawkowym. Nie zabrakło również autorskiego patentu SoundEngine2 redukującego do zupełnie pomijalnych wartości poziom zniekształceń na wyjściu. Zasilanie to klasyka gatunku w najlepszym wydaniu dwa toroidalne trafa i cztery kondensatory o łącznej pojemności 40.000µF, co przy deklarowanej mocy wyjściowej na poziomie 2 x 60 W przy 8 Ω wydaje się w zupełności wystarczające. I tutaj drobna uwaga i dowód na rzeczywisty a nie li tylko marketingowy upgrade. Otóż w H90-ce całość zapotrzebowania na prąd „opędzało” główne trafo, natomiast w H95 pojawił się drugi, mniejszy toroid dedykowany sekcji przedwzmacniacza.
Moduł cyfrowy to poniekąd przykład oczywistej implementacji nieco kontrowersyjnego, jednak z uporem przez Benta Holtera stosowanego firmowego połączenia współczesnej, wysoce wydanej kości DAC-a AKM AK4490 z nad wyraz prehistorycznym odbiornikiem USB Tenor TE7022 limitującym możliwości kości głównej do 24Bit/96kHz (i to z pominięciem 88,2 kHz).

Czy to kosmetyczne, czy to faktyczne zmiany konstrukcyjne i nomenklaturowe to jedno jednak nabywców i tak i tak zawsze interesuje jedno – dźwięk i to, czy jest lepiej niż było wcześniej. Dlatego też dla wszystkich tych, który czytanie dłuższych form sprawia trudność, bądź generalnie nie interesują ich recenzenckie obserwacje, bo oczekują możliwie zwięzłej i ostatecznej odpowiedzi lakonicznie mówię … tak, jest lepiej, kupujcie i będziecie zadowoleni. Dla całej pozostałej części populacji mam wersję rozszerzoną powyższego werdyktu.
Po pierwsze jest lepiej, bo … jest. Niby to oczywista oczywistość, jednak wypadałoby przynajmniej pokrótce przedstawić co uległo ewentualnej poprawie, posługując się przy tym jakimiś konkretnymi przykładami. Cóż, może i byłby to właściwy ciąg przyczynowo -skutkowy, gdyby nie fakt, że 95-ka w porównaniu do swojego protoplasty gra lepiej pod każdym względem. Po prostu i bezdyskusyjnie lepiej i już. W dodatku decybelujący na każdym kroku akolici krytyczności pomiarów i parametrów technicznych mogą wszystkie te swoje kluczowe dogmaty wsadzić głęboko tam, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę. Serio, serio, bo pod względem metryczek mamy przysłowiowe Ctrl+C/Ctrl+V a z głośników dobiegają nas zdecydowanie przyjemniejsze dźwięki. Poprawie uległa bowiem nie tylko rozdzielczość, co i dynamika, dzięki czemu odbiorcy zyskują lepszy wgląd w nagrania z zachowaniem firmowej liniowości i transparentności. Warto jednak podkreślić, że nie jest to wyzuty z emocji, laboratoryjnie antyseptyczny raport koronera, lecz pełen emocji i soczystych barw spektakl. Na dowód powyższego posłużę się albumem, który w zbyt analitycznych konfiguracjach potrafi niemalże ogolić i to na sucho. Mowa o „Acoustic Live” Nilsa Lofgrena, gdzie partie gitar są na tyle podkręcone, że granica pomiędzy blaskiem i otwartością ich górnych rejestrów a ofensywnością jest nad wyraz umowna. A Hegel jej nie przekracza dając za to pełen pakiet informacji i bogactwa wybrzmień. Z odpowiednią uwagą zostały również potraktowane efekty przestrzenne, więc nawet przez moment nie dane jest nam zapomnieć, że mamy do czynieni z nagraniem koncertowym – czuć zarówno przestrzeń otaczającą muzyków, jak i tłum znajdujący się po tej samej stronie sceny co my.
Zmieniając nieco repertuar i sięgając po zdecydowanie bardziej tajemniczy, orientalny klimat soudtracku do gry „Ghost of Tsushima” autorstwa Ilana Eshkeri i Shigeru Umebayashi odkryjemy, że i w bardziej złożonych formach 95-ka nie przynosi wstydu swemu skandynawskiemu rodzeństwu. Oferuje bowiem brzmienie zaskakująco homogeniczne, ze zgrabnie oddaną gradacją planów i kontrolą nad całością. Począwszy od cichych, inaugurujących poszczególne wątki fragmentów po orkiestrowe tutti próżno szukać tu jakichkolwiek uproszczeń, czy też prób zwrócenie uwagi słuchaczy na sztucznie wyeksponowane, kosztem innych, aspekty. O nie, tutaj wszystko jest akuratne – posługując się kulinarnymi metaforami śmiało można byłoby użyć określenia al dente. Nic się niby nie wybija przed szereg, ale też i nic nie kuleje, więc mamy poniekąd pewność, że niezależnie od reszty toru „mały” Hegel powinien się w niego wpasować.
W tym momencie warto wspomnieć o jeszcze jednym drobiazgu. Otóż patrząc do danych technicznych i korelując wartości podane w rubryce moc wyjściowa, z tym co obiega naszych uszu możemy odczuwać swoisty dysonans, gdyż w większości przypadków skromne 65W mogłoby oznaczać po prostu totalną anoreksję i dychawicę dźwięku. Tymczasem Hegel nic a nic nie robiąc sobie z własnej metryczki gra z takim rozmachem jakby dysponował co najmniej o połowę większą mocą. Warto mieć ten niuans na uwadze i dopierając pod 95-kę kolumny kierować się głównie rozsądkiem i własnym słuchem a nie suchymi liczbami, które jak widać na załączonym obrazku niewiele mają wspólnego z rzeczywistością.

Hegel H95 nie wyważa na siłę już otwartych drzwi, nie próbuje na nowo zdefiniować referencji, lecz po pierwsze gra Muzykę, tę przez duże „M”, a po drugie gra ją zaskakująco dobrze. Jest dynamiczny, poukładany i co najważniejsze spójny w tym co robi, więc niezależnie od repertuaru trzyma poziom i nie daje się nawet trudnym do wysterowania kolumnom. Potrafi też dogadać się z większością sieciowych peryferiów, choć jeśli miałbym cokolwiek doradzać, to proponowałbym zwrócić baczną uwagę na jego sekcję cyfrową. Może nie odtworzymy z jej pomocą gęstych plików i nie poznamy uroków MQA, jednak bądźmy szczerzy - po USB 96kHz  i 192kHz na pozostałych wejściach, to dla 99,9% użytkowników to i tak pieśń odległej przyszłości, gdyż więcej aniżeli standardowe 16 bit/44,1 kHz do szczęścia im nie potrzeba. Po co więc płacić za coś, z czego i tak i tak się nie korzysta?

Marcin Olszewski

System wykorzystany podczas testu
– CD/DAC: Ayon CD-35 (Preamp + Signature) + Finite Elemente Cerabase compact
– Odtwarzacz plików: Lumin U1 Mini + Melco N1Z/2EX-H60
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Gramofon: Kuzma Stabi S + Kuzma Stogi + Dynavector DV-10X5
– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp
– Końcówka mocy: Bryston 4B³
- Wzmacniacz zintegrowany: Yamaha A-S1200; Yamaha A-S3200
– Kolumny: Dynaudio Contour 30 + podkładki Acoustic Revive SPU-8 + kwarcowe platformy Base Audio
– IC RCA: Tellurium Q Silver Diamond
– IC XLR: Organic Audio; Vermöuth Audio Reference
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver; Fidata HFU2; Vermöuth Audio Reference
– Kable głośnikowe: Signal Projects Hydra; Vermöuth Audio Reference Loudspeaker Cable
– Kable zasilające: Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power + Furutech CF-080 Damping Ring; Acoustic Zen Gargantua II; Furutech Nanoflux Power NCF
– Listwa zasilająca: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF(R) /FI-50M NCF(R)
– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS(R)
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform
– Switch: Silent Angel Bonn N8
– Przewody ethernet: Neyton CAT7+; Audiomica Anort Consequence; Artoc Ultra Reference; Arago Excellence
– Stolik: Rogoz Audio 4SM
– Panele akustyczne: Vicoustic Flat Panel VMT

Dystrybucja: Sieć Salonów Top HiFi & Video Design
Cena: 7 999 PLN

Dane techniczne
Moc wyjściowa: 2 x 60 W / 8 Ω
Minimalna impedancja głośników: 2 Ω
Wejścia analogowe:  2 pary RCA
Wejścia cyfrowe: 1 x coaxial (RCA), 3 x optical, 1 x USB, 1 x Network
Regulowane wyjście liniowe: Para RCA
Wyjście słuchawkowe: 6.3 mm Jack
Pasmo przenoszenia: 5 Hz - 100 kHz
Odstęp sygnał/szum: > 100 dB
Przesłuch międzykanałowy: < -100 dB
Zniekształcenia THD: <0.01% @ 25 W/8 Ω/1 kHz
Zniekształcenia intermodulacyjne: < 0.01% (19 kHz + 20 kHz)
Współczynnik tłumienia: > 2000
Wymiary (W x S x G): 10 x 43 x 31 cm
Waga: 10,6 kg



User Feedback

Recommended Comments

There are no comments to display.



Guest
This is now closed for further comments

  • SVIGA SV007

    Jeszcze do niedawna to, co chińskie, kojarzyło się z tanią tandetą, na którą nie warto nawet zwracać uwagi. Produkty posiadające oznakowanie „Made in China” traktowane były z góry, jako trefne, gorszej jakości, kiepskie. W świecie audio prym wiodły brytyjskie i japońskie marki i królował podział na brytyjskie i japońskie brzmienie. Tymczasem wiele europejskich firm przeniosło swoją produkcję do Państwa Środka, a chińscy inżynierowie pokazali, że potrafią zadbać o jakość, tak aby powstał produkt

    M@rgot
    [email protected]
    Słuchawki

    ELAC Carina BS243.4

    Nie minął nawet kwartał od naszego ostatniego spotkania z przeuroczymi monitorami Debut Reference B6 (DBR62)  a już reprezentujący markę rodzimy dystrybutor - Sieć Salonów Top HiFi & Video Design, zaproponował test kolejnego „malucha”. Tym razem jednak miał to być nadal budżetowy, acz już czerpiący pełnymi garściami z wieloletniego dziedzictwa i wiedzy swoich twórców pełnokrwisty Elac, wyposażony we wszystko to, z czego Elaci słyną i na czym zbudowały swoją w pełni zasłużoną renomę. Mowa ocz

    Fr@ntz
    [email protected]
    Kolumny

    Marantz seria 30

    Dziś chcieliśmy Państwu zaprezentować nową linię urządzeń marki Maratnz z serii 30. To całkowicie nowa seria urządzeń w odświeżonej linii wzorniczej. Miałem okazję posłuchać ich chwilę z kolumnami Pylon Amber mkII, połączenie te dało bardzo duży, ale jednocześnie precyzyjny dźwięk. Tak wielkie kolumny jak Amber mkII potrafią wygenerować potężny bas, duet urządzeń Martanza utrzymywał go w ryzach i odpowiedniej kontroli. Gorąco polecam zapoznać się z takim połączeniem.   

    plastik1989
    plastik1989
    Systemy 6

    Circle Labs A200

    Circle Labs A200 to hybrydowy wzmacniacz zintegrowany, oparty o lampowy stopień wstępny oraz tranzystorową końcówkę mocy. Urządzenie wykonane jest w układzie pełnego dual mono, czyli w zasadzie są to dwa oddzielne wzmacniacze monofoniczne, zamknięte w jednej obudowie. Piszę „pełne” dual mono, gdyż oprócz dwóch całkowicie oddzielnych układów dla kanału lewego i prawego, posiadają też oddzielne, pełne zasilanie dla tych kanałów, łącznie z oddzielnymi trafami – to rzadziej spotykany wariant, z racj

    plastik1989
    plastik1989
    Wzmacniacze 41

    Sendy Audio AIVA

    Sendy Audio, kolejna chińska firma, która podbija europejski rynek. Marka jest młoda, została założona w 2015 roku przez grupę inżynierów, z wieloletnim doświadczeniem, w branży audio w Chinach. Na stronie producenta możemy znaleźć, czym kieruje się firma, tworząc słuchawki: „Używamy tradycyjnego, skrupulatnego rzemiosła, aby wydobyć to, co najlepsze ze specjalnie dobranego, wysokiej, jakości naturalnego litego drewna, jako obudowy słuchawek, z unikalną teksturą charakterystyczną dla każdego

    M@rgot
    [email protected]
    Słuchawki
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.