Skocz do zawartości

Hi-End na obcasach


audiostereo.pl
  • 6fc835b16b58755ed2757afe83339316 https://www.audiostereo.pl/uploads/

Kobiety na traktory!! - krzyczały hasła z plakatów ponad pół wieku temu. W miarę upływu czasu i ciągłej walki o równouprawnienie pojawiły się kobiety – prezesi (czy może prezeski), dyrektorzy/dyrektorki, a także ministrowie.

Nasze pra-pra babki wywalczyły prawo do głosowania, edukacji i pracy, ale to dawne dzieje. Dziś sufrażystki palące staniki w akcie protestu nie są już na szczęście potrzebne, gdyż mamy równouprawnienie, przynajmniej teoretycznie. Nie chcę być zrozumiana opacznie, jednak dość często przekonuję się, że środowisko hi-fi z tym równouprawnieniem jest trochę na bakier.

 

Rozmyślania na temat równouprawnienia miały swój początek podczas tegorocznego Audio Show, na które wybrałam się sama, z czysto wewnętrznych pobudek, i które interesowało mnie jako wydarzenie samo w sobie. Impreza udana, mnóstwo wystawców, ogrom dobrego sprzętu i jak zwykle deficyt czasu. Kupiłam dwudniowy karnet, przestudiowałam przewodnik i pomaszerowałam w hotelowe korytarze. AS to źródło audiofilskiej i hi-endowej wszechwiedzy, wystawa naszpikowana była zaskakującymi nieraz systemami, które można tam zobaczyć, a tym bardziej usłyszeć. Patrzyłam więc i słuchałam, notując w notesiku pamięci co ciekawsze rzeczy. Wszystko szło pięknie, aż tu nagle kontemplację kolumn Dynaudio zakłócił mi osobnik, zaszokowany obecnością kogoś mojej płci na AS. W zasadzie zaszokował go nie sam fakt obecności kobiety, ale kobiety przybyłej samotnie, z własnej i nieprzymuszonej woli. Pań na wystawie było dużo, ale przeważnie towarzyszyły one swym mężom/braciom/kochankom/kumplom/partnerom (i tak dalej).

 

Zdziwiła mnie reakcja człowieka, ponieważ nie mogłam zrozumieć, co jest takiego nadzwyczajnego w kobiecym zainteresowaniu audiofilią. Następny dzień wystawy kazał mi jednak przyznać mu rację, ponieważ pomimo wysiłków na żadnym z pięter hotelu Sobieski nie spotkałam innej pozbawionej męskiego towarzystwa kobiety. To dało mi do myślenia. Zaczęłam się zastanawiać, jakie są przyczyny tej sytuacji, a także, czy to dobrze czy źle. Z czego wynika fakt tak niskiego odsetka kobiet wśród audiofili? Zapewne znaczną rolę odgrywają (charakterystyczne głównie dla mężczyzn) zdolności techniczne i skłonność do rozkładania wszystkiego na czynniki pierwsze w celach poznawczych. Jednak nie jest to powód dominujący, nie trzeba przecież grasować z cyną, kalafonią i lutownicą po piwniczno - garażowych zakamarkach, żeby odróżnić ”na ucho” brzmienie tranzystora od lampy.

 

Czy audiofilia jest pilnie strzeżonym męskim azylem? A może z jakiś niezrozumiałych dla mnie przyczyn większości kobiet po prostu nie interesuje? Może wynika to po części z kobiecej ignorancji i traktowania audiofilskiego zamiłowania na równi z innymi „zupełnie nikomu niepotrzebnymi” męskimi gadżetami? Niewykluczone, że kobiety same są sobie winne, może zbyt słabo próbują poznać istotę tej pasji, zrozumieć ją i zgłębić. Z drugiej strony, nie jest chyba tak źle, skoro przynajmniej potrafimy ją zaakceptować. W końcu jeśli kobieta wiąże się z audiofilem to tak, jakbyś wiązała się z jego systemem. Zakup nowych kolumn, zmiana wzmacniacza, kabli czy wkładki traktowana jest prawie na równi z pojawieniem się potomka.

 

Pamiętam swoje zderzenie z audiofilią. Pierwsze wrażenie jakie miałam (jako kobieta i jako osobnik nie skażony jeszcze tematem), to że owe „graty” zajmują pół pokoju i że w ogóle do siebie nie pasują. Potem jednak, w miarę poznawania tego co gra, jak i dlaczego, okazało się, że dźwięk może mieć różne oblicza. Abrakadabra - i tak otworzyły się przede mną drzwi do świata muzycznego hi-endu. Jak się okazało, męskiego świata, pełnego audio-gadżetów i wariacji na ich temat, ale przede wszystkim pełnego pasji i zaangażowania.

 

Dziś z przyjemnością przysłuchuje się dżentelmeńskim dyskusjom dotyczącym testowanego aktualnie sprzętu, patrzę na popisy gimnastyczne przy podłączaniu różności do ukochanych systemów. Dzięki temu odkryłam coś naprawdę fascynującego: niezwykle rozwiniętą męską wrażliwość na dźwięk, jego ton i barwę. Stanowi to skrajne przeciwieństwo męskiej nieumiejętności rozpoznawania kolorów (niech mi jeden z drugim pokaże np. amarantowy!), co (nie ukrywam) było dla mnie dużym zaskoczeniem.

 

Jak i dlaczego udało mi się dojść do takich wniosków i poznać tajniki audiofilskiej wiedzy? Przede wszystkim dlatego, że chciałam, że mnie to zainteresowało i nie wstydziłam się zapytać, pokazując tym samym, że nie wiem. Zamiast zgrywać mądralę, wolę uczyć się od lepszych, a że lepsi to akurat mężczyźni, cóż, nic na to nie poradzę. Poza tym, zupełnie mi to nie przeszkadza. Równouprawnienie polega na równym prawie do tych samych rzeczy, nikt nikomu nie zabrania zgłębiania audiofilskiego i hi-endowego świata.

 

Owszem, obecność kobiet w świecie hi-fi może rodzić męskie wątpliwości i obawy. Pojawią się, panie dzieju, kobity i już nic nie będzie takie samo. Zaraz zaczną coś zmieniać, przestawiać, ulepszać. Za moment może okazać się, że to jest nie takie, za siakie, za owakie, nie w tych kolorach, nie pasuje do zasłon i nie da się na tym postawić kwiatów! Błagam, doprawdy, nie ma już chyba bardziej tandetnego stereotypu. Jasne, że są na świecie podobne do tego modelu kobiety, ale im akurat w najmniejszym nawet stopniu audiofilia nie grozi. Wierzcie mi, że miło byłoby wejść do sklepu ze sprzętem i zostać potraktowaną jak pełnoprawny klient. Nie zaś jak ozdoba audiofilskiego samca alfa, która najprawdopodobniej pomyliła drogę do modnego butiku, skoro przylazła tu sama. Doprawdy, bywa to irytujące.

 

Są na szczęście mężczyźni, dla których kobieta interesująca się tematyka hi-fi jest swego rodzaju rarytasem (czyli jednostką pozytywną), z którą można w sposób partnerski porozmawiać i wymienić uwagi na temat sprzętu. Są raczej mile zaskoczeni faktem, że istnieją kobiety rozumiejące i podzielające ich pasję. Nie ma tu słowa o rywalizacji, nie da się odczuć ani wrogości, ani kpiny. Po prostu rzeczowa rozmowa. W takim to właśnie przypadku działa równouprawnienie. Audiofilia ma wymiar uniwersalny, formę uniseks, czy się to komuś podoba, czy nie. Niestety, przykład nie zawsze idzie z góry, co potwierdził przypadek pewnego opiniotwórczego magazynu branżowego, gdzie recenzje sprzętu hi-fi w wykonaniu kobiety okazały się absolutnie nie do przyjęcia. Na szczęście nie wszystkie redakcje podzielają pogląd, że kobiety mają mniejsze stopy tylko dlatego, aby miały bliżej do zlewu.

 

Jakie z tego wnioski? Drogie Panie, jeśli Wasz Audiofil wydał właśnie 30 kzł na nowy wzmacniacz, to znaczy, że zarabia wystarczająco dużo, i pomimo wysokiej ceny operacja nie była przeprowadzona kosztem wiktu całej rodziny, angielskiego córki i aparatu ortodontycznego syna. Jeśli wydał, to znaczy, że chciał wydać i nie ma się co wściekać, bo raczej nie był to impuls chwili (w przeciwieństwie do nowych butów czy torebki). Warto pamiętać, że zanim audiofil zdecyduje się na zmianę choćby kawałka systemu, poprzedza decyzję długimi i żmudnymi poszukiwaniami, godzinami testów i porównań. Więc jak rozłożycie tę kwotę na te kilka lat, to może się okazać, że jednak buty wyszły trochę drożej. No dobra, żartowałam.

 

Jeśli nie podzielacie Jego pasji, to nie przeszkadzajcie, nie polerujcie matowej obudowy na wysoki połysk ”bo tak wygląda ładniej” i na Boga, żadnych kwiatków na kolumnach! Na kolumnach dopuszczalne są wyłącznie koty, i to raczej z gatunku niedrapiących. Jeśli natomiast Jego pasja jest również waszą, to pytajcie, proszę bardzo, ale chociaż wysłuchajcie odpowiedzi, Facet, czy nie facet, jeśli jest w czymś lepszy, to nauka od niego nie jest żadną ujmą..

 

Z kolei Panowie - pamiętajcie, że nic nie doprowadza kobiety do szału bardziej, niż próba udowodnienia jej, że czegoś nie wie czy nie rozumie jedynie z powodu posiadania waginy. Nie traktujcie kobiety jak słodkiej-blond-idiotki, jeśli nie chcecie zacząć bać się o swój system (szczególnie jeśli mieszkacie razem). Kobiety w feministycznej furii zdolne są do wszystkiego, z przemalowaniem kolumn na różowo włącznie. Jeśli zaś wasza partnerka zacznie pytać o to czy o owo, to pomimo, że odpowiedzi wydają się oczywiste, a pytania dziecięco wręcz proste, poświęćcie minutę (czy nawet cały kwadrans), żeby spokojnie odpowiedzieć. Damskie pytania w audiofilskich kwestiach nie wynikają zwykle z wrodzonej babskiej ciekawości, ale z głodu wiedzy. A chyba miło jest pomyśleć, że skoro kobieta zdobyła się już na zadanie pytania, to chyba wybrała osobę, która jej zdaniem jest w tej sprawie najlepsza. Przyznajcie, że czasami po prostu chcielibyście usłyszeć Barejowskie: ”Bo ty jesteś taki mądry, Misiu!”

 

Aleksandra Chilińska

Załączone miniatury



Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze



whitesnake

kobiety zwykle maja morze cierpliwosci, wszystko by ci pokazały :)

 

mysioperz

Twoj tekst odebrałem jako lekko nadąsany, ale moze inni nie

moze jestem zbyt zmeczony nieustanna walką z ambitnymi kobietami :)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Osobiście drażnią mnie teksty/określenia redaktorów-recenzentów typu: "taka a taka kolumna żonie może się nie spodobać", "kobieta tego nie zrozumie", "aby tylko żona się tylko nie dowiedziała", "żona nas przegoni z tym kablem". Nie dość, że są seksistowskie, jakieś takie archaiczne i wsteczniackie to jeszcze po prostu głupie. Celuje w takich wpisach pewien jeden redaktor ("r" z małej litery) z branżowej prasy audio. Jeszcze rozumiem takie sformułowania na forum, gdzie piszemy mniej formalnie, ale jest niedopuszczalne w prasie drukowanej.

 

Przepraszam za OT :)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Violet, 7 Sty 2010, 16:57

 

>Osobiście drażnią mnie teksty/określenia redaktorów-recenzentów typu...

 

Takie stereotypy, są uzywane raczej w żartobliwej formie i brałbym ich tak serio.

Nie są one obce także autorce powyzszego tekstu :) (v. odezwa do kobiet).

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Słuchajcie, ja się wcale nie obrażam:)

 

Mnie osobiście szalenie odpowiada 100% męskie towarzystwo i zupełnie nie przeszkadza mi że nie wiem 98% tego co wy(w sensie audiofile mężczyźni, absolutnie nie mam zamiaru być kolejną walczącą kobietą..bo po co? Ja generalnie wole współpracować z mężczyznami, kobiety wszystko komplikują zupełnie niepotrzebnie..A co mamy z tej walki o niezależnośc?NIC!! Same pozbawiłyśmy Was rycerskości, więc czas najwyższy przywrócić ład i porządek! Smutny byłby świat przedstawiony w seksmisji gdzie "mężczyn nie ma, nie było i nie potrzeba.."

 

Zastanawiałam się czy same nie jesteśmy sobie winne obecnemu stanowi rzeczy w audiofilii i czym w ogóle to jest spowodowane. Mam nadzieję że Wasze żony/partnerki wezmą sobie do serca kilka uwag, bo nikomu nie wolno robić wyrzutów z powodu pasji,niezależnie od płci. Pasja to coś, co daje nam skrzydła, wysoce sadystyczne jest ich podcinanie..

 

A wogóle bardzo się cieszę, że jestem popularna, mam nadzieję że wkrótce będę również sławna i bogata:):)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Tarik, 8 Sty 2010, 01:37

 

>Czyli piękna już jesteś?

 

po mamie..:)

hehe to przypomina mi dowcip w którym zwierzęta miały podzielić się na piękne i na mądre, a żaba na to " No przecież się nie rozdwoję".

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Szkoda,że moja nie podziela w pełni zainteresowań Audio w przeciwieństwie do syna...lubi muzykę, kupiłem jej wieżę-tłumaczy,że jest jej obojętnie z czego słucha... ileż to ja musiałem się nagadać żeby ustawić sprzęt tak jak mi pasuje i umeblować po swojemu.Może ktoś ma sposób,na to jak bardziej zainteresować kobietę dobrej klasy dźwiękiem?...trochę mnie to wkurza ,chyba powiem,że jej już nie kocham?

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja mam wrażenie że skrajna niedo-reprezentacja pań w audiofilii bierze się z zaszłości historycznych. W PRL z przyczyn ekonomicznych posiadanie sprzętu audio (zamiast jachtów i samochodów) pełniło rolę męskiego targowiska próżności "mine is bigger than yours" i sprzęt wypadało posiadać nawet jak ktoś był obdarzony pierwszym stopniem muzykalności - tzn. rozróżniał kiedy grają a kiedy nie.

 

To przypomina trochę ferromagnetyzm i domeny magnetyczne - wystarczy mała różnica w postrzeganiu świata (faceci nieco chętniej operują liczbami i techniką a kobiety pojęciami z zakresu intuicji - piękna, sztuki) a sprzężenie zwrotne i potrzeba rywalizacji w obrębie płci sprawiają że targowiska próżności są bardzo ostro odgraniczone - domy mody / salony audio.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach



Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.