Skocz do zawartości
Ta podstrona jest jeszcze w przebudowie! Czytaj więcej.. ×

Kłopot z dzidą


audiostereo.pl
  • 6fc835b16b58755ed2757afe83339316 https://www.audiostereo.pl/uploads/

Żyjemy w czasach Kali Jugi, Wieku Żelaza, i Złota Era nie wróci. Oczywiście, pisząc to mam na myśli miniony okres powszechnego zainteresowania techniką audio, czyli piękne czasy marzeń o Wielkiej Wieży hi-fi w każdym domu.

 

Jak to wielokrotnie opisali lepsi ode mnie znawcy ludzkiej natury, mężczyzna ma w sobie wojownika. Niekoniecznie Światła, jak twierdzi pewien poczytny pisarz dla pensjonarek, tylko takiego sobie, zwykłego, z dzidą. Dzida natomiast ma to do siebie, że dla zachowania swojej atrakcyjności musi być co jakiś czas użyta. Czasy jednak mamy raczej pokojowe i miejsca dla prawdziwej bojowej dzidy w nich nie ma. W związku z tym cywilizacja, aby nie pozostawić nas smutnymi, wykombinowała dzidy zastępcze, czyli szerzej rozumiane. Co jest główną cechą takiej dzidy ? Dzida musi być przedmiotem poważnym (mężczyźni są w głębi ducha poważni), musi być skomplikowana w użyciu (sztuka władania dzidą to ho-ho!) no i powinna cechować się urodą i skomplikowaniem. Te ostatnie cechy pozwolą nosicielowi dzidy pokazywać ją innym wojownikom i wychwalać jej zalety. Innymi słowy, dzida na miarę naszych czasów powinna być kosztowna, trudna w obsłudze, musi wymagać fachowej opieki, regulacji i pielęgnacji. Dobrze też, żeby świeciła.

 

Wracając do audio: w dobie swego powstania i rozwoju sprzęt hi-fi był bezkonkurencyjny, jeśli chodzi o dostarczanie regulatorów do regulowania i światełek do świecenia. Niestety, właśnie ta bezkonkurencyjność (nie zaś powszechnie podnoszone „zainteresowanie słuchaniem muzyki”) nie wróci. Spójrzmy może, co oprócz audio mogło stanowić zajęcie godne wojownika w latach 60. i 70. Choćbym nie wiem jak się natężał, przychodzi mi na myśl tylko dłubanie w samochodzie i robienie czegoś przy telewizorze, przy czym telewizor w tamtym okresie, pozbawiony wideo i zaopatrzony w mały wbudowany głośniczek, był tak naprawdę żadną konkurencją i na dzidę zastępczą się nie nadawał. Samochód, zwłaszcza sportowy, owszem, co w Anglii tamtego okresu owocowało popularnością wielu niszowych marek i rozpowszechnieniem sportu motorowego. Pozostałością tego pięknego okresu są zainteresowania Jamesa Bonda, dzielone równo między piękne kobiety i samochody Aston Martin. No, pozostawała jeszcze broń palna, ale to nie dla każdego.

 

Nasz kraj przegapił okres boomu audio, co nie dziwi tych, którzy pamiętają, że nawet papier toaletowy był trudno dostępny ze względu na swoje zaawansowanie technologiczne i wysokie koszty materiałów użytych do jego produkcji. Jednak zwróćmy uwagę, że ówczesne rozrywki konkurencyjne (zwłaszcza samochody) były jeszcze trudniej dostępne. Dzięki temu ubogie polskie audio mogło mimo wszystko utrzymać miły status naczelnej dzidy w gospodarstwie. Właściwie był to nawet status jeszcze wyższy niż za granicą, ze względu na nieproporcjonalnie wysoki koszt sprzętu w Polsce i innych demoludach. Dopalaczem ery masowego zainteresowania techniką hi-fi w Polsce stały się magnetofony szpulowe na licencji Grundiga, snobowano się też na radia stereofoniczne, Elizabeth Stereo a później Radmor były ozdobą domu prawdziwego znawcy. Potem doszły jeszcze magnetofony kasetowe. Właściciel kaseciaka do „dużej wieży” był królem, między innymi dlatego, że można było u niego urządzać prawdziwe imprezy z muzyką. Jeden mój znajomy, potomek żeglarza dewizowego, był posiadaczem magnetofonu Akai, co lokowało go na szczycie każdej możliwej hierarchii towarzyskiej. Telewizor Jowisz nie stanowił konkurencji, wyżej był już tylko prosto z Peweksu samochód marki Polonez.

 

Wystarczy wczuć się dobrze w opisane powyżej przaśne czasy, aby pojąć, dlaczego nie ma mowy o powrocie wysokiego statusu audio. Samochód ma prawie każdy, „wieża audio” jest czymś, co kupuje się za dwieście złotych w supermarkecie, królują natomiast gadżety, których 30 lat temu po prostu nie było. Pamiętacie zapewne, że równolegle do popularności audio w Polsce szedł nurt popularności małych elektronicznych dupereli. Bardzo długo były to elektroniczne kalkulatory z komisu (wymarzony Texas Instruments TI-30!), potem pojawiły się elektroniczne zegarki, którymi handlowano w bramach i w szkołach. Obecnie ich rolę pełnią telefony komórkowe i odtwarzacze MP-3, które również są w stanie odtwarzać muzykę, jednak w przeciwieństwie do gadżeterii sprzed 30 lat, są dostępne wszędzie i za psie pieniądze. Z dziedziny dużych gadżetów, wcześniej reprezentowanej na zasadzie wyłączności przez audio, można dziś wybierać w komputerach, grach, telewizorach LCD, odtwarzaczach wizyjnych, aparatach cyfrowych, jest też kino domowe. Audio nieodwołalnie straciło monopol. Czasy, gdy miliony podzielały naszą pasję, raczej nie wrócą. Świat stał się bardziej różnorodny i każdy z nas może mieć tyle zastępczych dzid, ile mu się zamarzy, nie będąc przy tym zmuszanym do słuchania muzyki. Co do mnie, to mimo wszystko nie narzekam. Moje hobby jest nadal moim hobby, muzyki słuchać lubię, nie przewiduję też, aby audio miało zostać całkowicie wyparte przez nowe zabawki. Musiało się tylko nieco posunąć, aby zrobić miejsce innym. Warto przy tym zauważyć, że słuchanie muzyki na żywo nie dorobiło się jak dotąd znaczącej konkurencji. A to też nie jest bez znaczenia.

Alek Rachwald

Załączone miniatury



Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze



po przeczytaniu całosci

dzida jest jedna z rzeczy ktora nadaje sens zyciu

mysle ze dla wielu odstawienie dzidy do kata oznacza juz tylko kapcie i czekanie na koniec

pojecie dzidy jest znacznie szersze bo dla niektorych to moze byc nawet trawnik przed domem stad nie musi byc kosztowna a wystarczy ze nikt ze znajomych takiej nie ma

dzida jest taka na jaka cie stac co prowadzi do ostrej selekcji naturalnej czesto wykorzystywanej przy wabieniu płci przeciwnej

nadal topowe audio czy samochody sa zbyt drogie do dochodow w tym kraju stad zlota era dopiero moze przed nami

rozkwit topowego audio u Niemcow był jednak scisle zwiazany z pojawieniem sie "kasy do wziecia" na tym rynku,podobnie i we Francji

wniosek -pracujmy wiecej ku naszemu zadowoleniu i producentow wszelakich dzid :)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja mam wszyskich innych gdzies. Dzide pokazuje tylko ziomkom z mojego plemienia. Dla nich dzida audio jest ok. Chetnie obejrze tez ich dzide audio.

 

Plemie uważa, że inni, nie dostrzegający prestiżu posiadania dzidy audio są nie godni, w związku z czym dystansuje się od nich.

 

Z resztą inne dzidy nie robią na naszym plemieniu takiego wrażenia jak dzida audio.

 

Może więc lepiej posiadać kilka dzid. Jedną dla swoich, i kilka do pokazania innym?

 

 

 

ps. Fajny tekścik. :-) Dzięki. Miło czasem coś takiego schludnego i całościowego przeczytać.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś to były dzidy...

Takie prawdziwe i porządnie zrobione.

Te nowe kitajskie to już jednak nie to samo.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Właśnie. Jedzie sobie człowiek do Afryki dajmy na to, idzie na targ i od potarganego czarnego gościa zawiniętego w prześcieradło kupuje dzidę. A dzida ma tabliczkę "made in China". Znajomy kupił kiedyś fajkę wodną w Egipcie. Miała napis "Bohemia works"...

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

DIY audio się słabo nadaje na dzidę, o wiele za mało kosztuje i często zgrzebnie wygląda, choć częściowo rekompensuje to możliwość grzebania w środku i udawania z mądrą miną, że się kuma o co chodzi. No i ten seksowny zapach smażonej kalafonii... Dobrą acz zdradliwą dzidą jest gra na giełdzie papierów wartościowych, pod warunkiem, że się nie lewaruje, bo wtedy raczej do lekarza powinno się iść. Tym niemniej jest o czym pogawędzić, jest nutka emocji, można się nawet czasem zesrać z wrażenia. Lustrzanki tak - ale cyfrową kupuje sobie byle średnio majętny patałach, co zresztą widać na każdym kroku. Kiedy widzę gościa z "wypasioną" lustrzanką cyfrową, ludzka skłonność do uogólnień opierająca się o rachunek prawdopodobieństwa każe mi widzieć kolejnego patałacha, a nie kogoś mającego cokolwiek interesującego do powiedzenia w dziedzinie fotografii, oczywiście często jest to osąd krzywdzący. Jeżeli chce się naprawdę pomachać porządną dzidą zostaje np. Rolleiflex. Nie mylić z Lubitielem. Najpowszechniejszą dzidą w Polszcze jest automobil. Jego walor użytkowy schodzi na dalszy plan. Jedynie kobiety mają dziwną tendencję do używania aut skromnych gabarytowo, małolitrażowych, łatwych do prowadzenia, parkowania, niedrogo ubezpieczanych. Oczywiście menedżerki - jako kobiety tracące nieodwracalnie niektóre cechy swej płci - potrzebują dzidy zastępczej - Land Rovera, Land Cruisera albo przynajmniej Saaba. Dla Polaka płci męskiej auto jest namiastką rumaka, daje poczucie dziarskości, zadziorności, pewności siebie i ułańską fantazję, z nutką radosnego "a teraz wam wszystkim przypier**lę". Życie oczywiście codziennie weryfikuje boleśnie te urojone przymioty.

Audiofilia jawi się tu jako stosunkowo niewinna forma defektu psychologicznego i poznawczego, polegającego na tym, że słyszy się rzeczy, których nie ma, do tego nadmiernie przeszkadzają te, które istnieją (defekty i niedostatki własnego sprzętu, drobne ryski na płytach!), przy zachowaniu w codziennym życiu zdolności do oceny znaczenia własnych czynów i jasności osądu, co jednak nie dotyczy lektury specyfikacji klocków i niknie bez śladu w high-endowym salonie.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

łasic >> "audiofilia jawi się tu jako stosunkowo niewinna forma defektu psychologicznego i poznawczego, polegającego na tym, że słyszy się rzeczy, których nie ma"

 

Innymi słowy, słyszy się głosy.

 

 

("Już daj spokój chyba każdy słyszy różnice"... na to zdanie które predze czy później pada gdy się komuś niewtajemniczonemu próbuje wytłumaczyć o co chodzi, z regóły odpowiedzią jest wyraz twarzy obrazujący niezrozumienie - jak to mi ktoś kiedys powiedział, "ja nie interesuje się tak muzyką wiesz, dla mnie to nie ma różnicy czy tak, czy z głośniczków od komputera" eh)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach



Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.