Skocz do zawartości

Ayon CD-07s


Fr@ntz
  • 6fc835b16b58755ed2757afe83339316 https://www.audiostereo.pl/uploads/monthly_06_2011/post-2651-0-28992800-1307962052.jpg,monthly_06_2011/post-2651-0-98493500-1307962061.jpg,monthly_06_2011/post-2651-0-87472800-1307962071.jpg,monthly_06_2011/post-2651-0-43564900-1307962082.jpg,monthly_06_2011/post-2651-0-11816000-1307962087.jpg,monthly_06_2011/post-2651-0-15981300-1307962093.jpg,monthly_06_2011/post-2651-0-56262100-1307962098.jpg,monthly_06_2011/post-2651-0-91503700-1307962103.jpg,monthly_06_2011/post-2651-0-30238400-1307962109.jpg,monthly_06_2011/post-2651-0-44344500-1307962118.jpg,monthly_06_2011/post-2651-0-03183800-1307962165.jpg,monthly_06_2011/post-2651-0-97625000-1307962190.jpg,monthly_06_2011/post-2651-0-80466500-1307962206.jpg,monthly_06_2011/post-2651-0-26425800-1307962218.jpg,monthly_06_2011/post-2651-0-53296700-1307962225.jpg,monthly_06_2011/post-2651-0-90236100-1307962230.jpg,monthly_06_2011/post-2651-0-00564100-1307962236.jpg

Ewolucja w świecie audio niejedno ma imię i niestety nie zawsze dobrze się kojarzy. Solidne transporty powoli znikają z rynku ustępując miejsca „plastikowym” napędom DVD, proekologiczne normy zabraniają stosowania ołowiu podczas lutowania, a co bardziej kreatywni europosłowie wymuszają na producentach wzmacniaczy lampowych konieczność wyposażania ich w osłony lamp. O kretynizmach w stylu uznania wtyków bananowych i gniazd głośnikowych za niebezpieczne (stąd wtyki i gniazda BFA np. w Cyrusach) nie wspomnę. Coraz większej popularności zasilaczy impulsowych wolę nawet nie komentować. Czasem jednak zmiany mogą iść w dobrym, oczekiwanym przez świadomych konsumentów kierunku i właśnie takie zjawisko ma miejsce w Austrii, a dokładnie w miejscowości Gratkorn. Śledząc w miarę systematycznie ofertę Ayona jakoś nie udało mi się odnotować sytuacji, kiedy nowa wersja, lub wyższy model byłby gorszy, bądź gorzej oceniany od protoplasty.

 

post-2651-0-28992800-1307962052_thumb.jpg post-2651-0-98493500-1307962061_thumb.jpg post-2651-0-87472800-1307962071_thumb.jpg

 

Tym razem do testów trafił poprawiony i udoskonalony najtańszy odtwarzacz CD o symbolu 07 rozszerzony o literę „s”. Pierwszy, a nawet drugi i kolejne rzuty okiem nie przynoszą żadnych informacji o zauważalnych zmianach. Obudowa pozostała taka jak dotychczas – wykonana z 5 mm aluminiowych płyt, wyciętych, zaokrąglonych i także aluminiowych narożników, oraz spodem ze stalowej blachy. Front nadal gości jedynie centralnie umieszczony czerwony, czytelny (dający się przyciemnić i wyłączyć) wyświetlacz dot-matrix, logo producenta po lewej i nazwę modelu po prawej (jest oczywiście „eska”). Górna płyta również nie przeszła żadnej rewolucji, więc siedem przycisków (nadal bez krwistoczerwonych aureolek) i akrylowa pokrywa otoczona dumnie połyskującym kołnierzem napędu są takie jak dawniej. Co ciekawe widać pewne novum w stosunku do recenzowanego w poprzednim miesiącu (w klubie audiostereo) modelu 1sc. Otóż, aby zintegrowany z pokrywą, wyposażony w stożkowaty trzpień krążek dociskowy nie rysował powierzchni stołu podczas zmiany płyty na otaczającym go pierścieniu umieszczono cztery silikonowe pchełki, które zapobiegają uszkodzeniom podłoża. Regulacja głośności dostępna jest z poziomu pilota, a w przypadku braku potrzeby jej wykorzystania warto (również z poziomu pilota) ją wyłączyć. Za to upsampling lepiej włączyć i więcej nie kombinować.

 

post-2651-0-91503700-1307962103_thumb.jpg post-2651-0-43564900-1307962082_thumb.jpg post-2651-0-11816000-1307962087_thumb.jpg post-2651-0-53296700-1307962225_thumb.jpg post-2651-0-90236100-1307962230_thumb.jpg post-2651-0-00564100-1307962236_thumb.jpg

 

Mała rewolucja nastąpiła za to na tylnej ściance. Zamiast dość dziwacznego ustrojstwa w postaci stacji dokującej dla iPodów pojawiło się zdecydowanie bardziej przydatne koaksjalne wejście cyfrowe. Ww. zmiana jest dość zaskakująca, biorąc pod uwagę to, co jeszcze w maju 2010 r. mówił sam Gerhard Hirt. Otóż zapytany czemu 07 posiada jedynie wejście USB stwierdził, że „USB zadowoli większość użytkowników końcowych. Oczywiście, wejście koaksjalne też byłoby dobre, jednak należy sobie postawić pytanie, kiedy się zatrzymać.” Jak widać delikatne podniesienie ceny pozwoliło na mały krok na przód i stworzenie z podstawowego odtwarzacza pełnowymiarowego przetwornika, mogącego współpracować nie tylko z komputerem, ale i innymi źródłami cyfrowymi. W końcu nie od dziś, co jakiś czas, wieszczony jest definitywny koniec epoki srebrnego krążka. To prawda, że popyt na pliki rośnie, jednak płyty CD, jak gdyby nigdy nic, nadal mają się dobrze. Postęp technologiczny ograbił nas z przyjemności codziennego obcowania z winylem. Płyta CD okazała się łatwiejsza w utrzymaniu, tańsza i (podobno) lepsza. Czy tak samo miałoby być z plikami, które całkowicie zastąpią format CD? Czy zamiast i tak już okrojonego do granic przyzwoitości rytuału włączenia płyty wystarczy jedno, bądź dwa kliknięcia? Perspektywa dla obecnych nastolatków nader zachęcająca, jednak dla osób posiadających w swoich zbiorach setki, czy nawet tysiące płyt już niekoniecznie. Wątpię, by ktokolwiek przy zdrowych zmysłach zgodził się na zdigitalizowanie swojej zbieranej przez długie lata kolekcji i powierzenie jej bezdusznemu twardemu dyskowi, który w momencie „padu” zabierze ze sobą cała swoją zawartość. Są oczywiście back-upy, kopie zapasowe i inne cuda wianki, jednak na litość boską, nie oczekujmy od audiofila-melomana, że z dnia na dzień stanie się również komputerowym geekiem. I właśnie dla osób stojących przed podobnymi dylematami najnowsze odtwarzacze Ayona posiadają dedykowane wejścia cyfrowe (zarówno USB, jak i koaksjalne / optyczne). Dzięki możliwości „wbicia się” na przetwornik zyskuje się wysokiej klasy odtwarzacz, oraz DACa mogącego przejąć rolę interfejsu między światem Hi-Fi i PC.

Po tej dość obszernej dygresji wracam na ziemię, a raczej na tył 07s. Do dyspozycji użytkownika są umieszczone symetrycznie analogowe gniazda wyjściowe RCA, oraz XLR, port USB i koaksjalne wejście cyfrowe. Nie zapomniano o również koaksjalnym wyjściu cyfrowym, choć wątpię aby w rozsądnej cenie udało się znaleźć lepiej brzmiący od wbudowanego przetwornik. Miłym dodatkiem jest czerwona dioda wskazująca poprawność polaryzacji podpiętego zasilania. Na prawo od centralnie umieszczonego trójbolcowego gniazda IEC znalazły się trzy przełączniki hebelkowe – wyboru wyjść analogowych, ich trybu pracy (przy bezpośrednim podłączeniu do końcówek mocy warto spróbować ustawienia „Direct Amp”) , oraz „Gain” pozwalający zoptymalizować napięcie wyjściowe do konkretnego systemu.

 

post-2651-0-15981300-1307962093_thumb.jpg post-2651-0-56262100-1307962098_thumb.jpg post-2651-0-30238400-1307962109_thumb.jpg

 

Z ciekawostek przyrodniczych pozwolę sobie wspomnieć o informacjach zawartych w dołączonej do odtwarzacza instrukcji obsługi, której lekturę oczywiście polecam. Otóż o ile wzmianka o zalecanym okresie wygrzewania, tym razem dość krótkim, bo wynoszącym 30 – 50 godzin jest raczej standardem, to już przestrogę przed płytami „wygrzewającymi” tzw. „Break-in Discs” widzę pierwszy raz. Osobiście podzielam tą opinię, gdyż wsłuchiwanie się w różowy szum, bądź inne stuki i trzaski może nie tyle uszkodzić odtwarzacz, co odcisnąć trwałe piętno na psychice przypadkowego słuchacza.

 

post-2651-0-44344500-1307962118_thumb.jpg post-2651-0-03183800-1307962165_thumb.jpg post-2651-0-97625000-1307962190_thumb.jpg post-2651-0-80466500-1307962206_thumb.jpg post-2651-0-26425800-1307962218_thumb.jpg

 

Warto skupić się również na podobieństwach i różnicach, ukrytych przed wzrokiem ciekawskich, między „eSką” oraz tańszym, niemalże o tysiąc złotych protoplastą. Tak samo jak dotychczas wnętrze dość szczelnie wypełnia pięć płytek drukowanych, transport StreamUnlimited i przewymiarowany (spokojnie mogący zagościć w niejednym wzmacniaczu) transformator R-core. Tym razem jednak trafo od sekcji filtrującej oddziela blaszany ekran. Stopień wyjściowy oparto na podwójnych triodach 5687. Pary przetworników Burr-Brown PCM 1796 nie ruszano, za to konwersja prąd-napięcie i filtracja stopniała z sześciu do pięciu (chyba, że szósta sztuka jest po drugiej stronie płytki) wzmacniaczy operacyjnych Burr-Brown OPA2134. Trafia na nie sygnał z upsamplera 44,1/192 kHz Burr-Browna SRC4193 I, do którego „podpięty” jest też odbiornik cyfrowy 8416 Cirrus Logic. Czyli po staremu. Teoretycznie, bo o ile w „starej” siódemce kontrolerem USB był dość archaiczny (16-bitowy) układ PCM2407 Burr-Browna, to tym razem zamontowano znaną m.in. ze Stello DA100 Signature USB 96/24 i … Ayona CD-2s kość Tenor TE7022L. Czyżby jakaś dobra duszyczka dość perfidnie wykorzystała przerwę śniadaniową w księgowości i wprowadzając „kosmetyczne” zmiany wewnątrz w rubrykę „cięcie kosztów” wpisała, dla zamydlenia oczu, stalową (zamiast aluminiowej, jak w wyższych modelach) płytę spodnią? Tego nie wiem, ale powinna za tą decyzję otrzymać co najmniej wzrokową pochwałę od przełożonego.

 

Pytanie jak powyższe zmiany wpłynęły na brzmienie. W porównaniu z droższym blisko o 50% CD 1sc Ayon 07s gra trochę inaczej. Jedynka przenosiła słuchacza w wir wydarzeń, w sam środek spektaklu, była przy tym bezlitośnie prawdziwa. Siódemka nie posiada już tych magicznych zdolności, gra za to niesamowicie nasyconym i nie mogącym się nie podobać dźwiękiem. Prawdę powiedziawszy pierwszy kontakt z tym urządzeniem dla niczego nie spodziewającego się słuchacza może objawiać się tzw. opadem szczęki. W telegraficznym skrócie efekt wpięcia „budżetowego” Austriaka w tor jest po prostu spektakularny. Wszystko nagle staje się lepsze, wyraźniejsze i zdecydowanie lepiej przyswajalne. Może wysokie tony nie są tak rozdzielcze, a najniższe składowe nie mają tak wyraźnie zarysowanych konturów, jak u droższego rodzeństwa, jednak całość może zachwycić. Ayon posiada ponadto jedną, dość destrukcyjną dla dziennego harmonogramu cechę, uzależnia. Nie wiem jak to robi, ale siadając z zamiarem "zagrania" jedynie kilku utworów odsłuchy z reguły kończyłem bladym świtem. Przykładowo sięgałem po "Possibilities" Herbiego Hancocka, żeby jedynie rzucić uchem na śpiewającą Kryśkę (Aguilerę) a zupełnie przypadkiem w odtwarzaczu lądowały kolejne albumy Herbiego (niesamowicie energetyczny "The definitive Herbie Hancock" i puszczający oko w kierunku mniej zaprzyjaźnionej z jazzem publiczności "The imagine Project"), by na deser, niemalże w półśnie sięgnąć jeszcze po Midnight Blue "Inner City Blues" i dotrwać przynajmniej do "Suicide Is Painless". Muzyka wydobywająca się z głośników była piękna, bezczelnie lepsza niż być powinna, lecz miałem to w głębokim poważaniu. Tak samo jak w skwarne i parne popołudnie sięgając po zimne, "duże pszeniczne niepasteryzowane" nie myśli się o diecie, tak słuchanie nawet znanych na pamięć nagrań sprawiało mi dziką przyjemność. Nie wiem, czy to magia i czar lamp siedzących wewnątrz urządzenia, czy wpływ upsamplingu sprawiały, że w każdym nagraniu można było odnaleźć coś zachwycającego. To tak jak w ostatnio oglądanym przeze mnie filmie "Chloe", w którym tytułowa bohaterka poznając kolejnego "klienta" odnajdywała w nim szczegół, jakąś pozytywną cechę i na niej się skupiała. Ayon stosuje podobną politykę, jednak idzie dalej. Stara się znaleźć jak najwięcej takich pozytywów i na nich budować spektakl. Wspominam o takim dość humanitarnym traktowaniu niezbyt referencyjnych nagrań nie bez powodu. Przechodząc na coraz to wyższy poziom wtajemniczenia często okazuje się, że ulubione krążki nagle przestają zachwycać. Ba, czasem bezlitośnie piętnowane błędy realizatorskie odbierają całą radość z obcowania z muzyką. Tym razem nie ma podobnych „atrakcji”. Niezależnie czy decydowałem się na składanki w stylu „The Very Best Of” Crowded House, remasterowany Genesis „Platinum Collection” a nawet „Wonderful Life” Black’a za każdym razem najważniejsza była właśnie muzyka. To co na innych odtwarzaczach przypominało czasem nagranie karaoke na Ayonie brzmiało co najmniej dobrze.

 

Scena kreowana była lekko przed linią głośników i sięgała zdecydowanie głębiej, niż wskazywałaby na to cena urządzenia. Zarówno jej szerokość, jak i umiejętność umiejscowienia poszczególnych dźwięków na konkretnej wysokości niejednokrotnie powodowały moje pozytywne zdziwienie. Takich fajerwerków mogłem się spodziewać po modelu 1sc, czy topowej Redze Isis, które bardzo mile wspominam, ale po zero-siódemce? Oczywiście zdaję sobie sprawę, że można jeszcze lepiej i testowana poprzednio jedynka była pod tym względem bezapelacyjnie lepsza, jednak w moim, nie dość doskonałym, systemie więcej radości sprawiała mi zero siódemka. Po pierwsze nie sugerowała kilkudziesięciotysięcznych inwestycji w resztę toru (przy 07 "wystarczy" kilkanaście) a po drugie, jak już zdążyłem napisać, była bardziej humanitarna w stosunku do gorzej zrealizowanych nagrań. Umiejętność materializowania w moim pokoju "jedynie" wokalisty i pierwszego planu uznałem za niezaprzeczalną zaletę, mając jednak w pamięci, że 1sc rozszerzał tą sztuczkę o drugi i trzeci plan.

Dyżurny test odwzorowania przestrzeni nagrania, w postaci "Misa Criolla" (Ariel Ramirez; DECCA 467 095-2) z nieodżałowaną Mercedes Sosa, Ayon przeszedł celująco. Wiekowa artystka została bardzo precyzyjnie ustawiona przed znajdującym się w głębi chórem. Pogłos był spektakularny, lecz na tyle kontrolowany, że nie zaburzał rytmu i podniosłej atmosfery nabożeństwa. Czuć było przestrzeń otaczającą wokalistów i muzyków, dzięki czemu nie było mowy o jakimkolwiek ich ściśnięciu, nawet w najdalszych rzędach. Oczywiście znów wpadłem w ciąg i po kreolskiej mszy w odtwarzaczu zagościł ostatni album nagrany przez Sose - "Cantora". Klimat stał się bardziej świecki a południowy temperament wokalistów z łatwością udzielał się słuchaczom. Duetu z Shakirą („La Maza”) mógłbym słuchać w nieskończoność – dwa świetne kobiece głosy obok siebie. Jeden na początku, drugi na końcu swojej drogi, świt i zmierzch ludzkiego istnienia, zero sztuczności, czysta naturalność.

Zmiana repertuaru na zdecydowanie bardziej patetyczny, z odpowiednim hollywoodzkim zadęciem ("Pirates of the Caribbean - Dead Man's Chest" Hans Zimmer;Walt Disney Records) pokazał drugie oblicze urządzenia. Monumentalne partie organowe, chóralne i inne typowo kinowe zagrywki austriacki odtwarzacz prezentował z niczym nie skrępowanym entuzjazmem, który w kulminacyjnych momentach potrafił w moim pokoju rozpętać prawdziwe piekło. Gwałtowne skoki dynamiki, uderzenia w wielki bęben i tutti orkiestry brzmiały przekonywająco nie tylko przy natężeniach dźwięku urywających głowę, ale i przy kontemplacyjnych wieczorno-nocnych odsłuchach. W dodatku zmniejszenie głośności nie powodowało równoczesnego spadku czytelności, oraz gubienia niuansów.

W porównaniu z droższymi modelami zauważyć można było o drobne mniejszą rozdzielczość, bezpośredniość i namacalność dźwięku, jednak nie była to w żadnym wypadku przepaść. Potwierdza to starą jak świat audiofilską prawdę mówiącą, że od pewnego pułapu nawet stosunkowo niewielka poprawa dźwięku okupiona jest poważnymi wydatkami.

 

Na koniec krótka uwaga dla ewentualnych nabywców Ayona CD-07s. Dołączany, solidnie wykonany pilot umożliwia obsługę innych urządzeń austriackiego producenta (DAC / PRE / AMP). Niestety w żaden sposób nie informuje, które w danym momencie jest wybrane i po przypadkowym przełączeniu z CD można przez chwilę, lub dwie bezskutecznie próbować zmusić odtwarzacz do jakiejkolwiek reakcji, lub rozglądać się za nowymi bateriami.

 

Po ponad miesięcznym obcowaniu z Ayonem w roli głównego źródła w moim systemie, pomimo najszczerszych chęci nie byłem w stanie znaleźć sensownych argumentów do jego spakowania i odesłania do dystrybutora. Czyżbym po kilkuletniej przerwie miał szanse załapać się na dzień dziecka? Bardzo możliwe. Odtwarzacz u mnie zostaje i już. Osobom poszukującym muzykalnego i sprawiającego wiele radości z obcowania z emocjami drzemiącymi w muzyce źródła gorąco polecam jego odsłuch.

 

Ps. Proszę nie zapomnieć o zaopatrzeniu się w dobrą i mocną kawę. Przyda się w pracy po bezsennych nocach spędzonych na odsłuchach Ayona CD-07s.

 

Tekst i zdjęcia Marcin Olszewski

 

 

Dystrybutor: Eter Audio

Cena: 8 490 zł

 

Dane techniczne:

Przetwornik: 192 kHz / 24 bit

Transport: Stream Unlimited - Austria

Lampy: 2 x 5687

Dynamika > 114 dB

Napięcie wyjściowe RCA/Low (1 kHz/0,775 V, -0dB): 2 V stałe lub 0-2 V zmienne

Napięcie wyjściowe RCA/High (1 kHz/0,775 V, -0dB): 4 V stałe lub 0-4 V zmienne

Napięcie wyjściowe XLR/Low (1 kHz/0,775 V, -0dB): 4 V stałe lub 0-4 V zmienne

Napięcie wyjściowe XLR/High (1 kHz/0,775 V, -0dB): 8 V stałe lub 0-8 V zmienne

Impedancja wyjściowa RCA: ~ 300 Ω

Impedancja wyjściowa XLR: ~ 300 Ω

Wyjście cyfrowe: 75 Ω S/PDIF (RCA)

Wyjścia cyfrowe: 75 Ω S/PDIF (RCA): 24/192, USB 24/96

Stosunek S/N: > 117 dB

Pasmo przenoszenia (CD): 20 Hz – 20 kHz +/- 0,3 dB

THD (1 kHz): < 0,002 %

Zdalne sterowanie: tak

Wyjścia analogowe : RCA, XLR

Wymiary (WxDxH) : 460 x 320 x 110 mm

Waga: 11 (instrukcja) / 13 (strona dystrybutora)kg

 

System wykorzystany w teście:

Źródła sygnału cyfrowego: transport Stello CDT100

DAC: Stello DA 100 Signature 96/24

Wzmacniacz: Hegel H-100, Ayon Spirit III

Kolumny: Neat Acoustics Motive One

IC: Antipodes Audio Katipo; Vovox Textura IC protect / IC balanced; Audiomago AS; Sonics Modigliani NF

IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper

Kable głośnikowe: Harmonix CS-120; Vovox Textura LS single wiring

Kable zasilające: GigaWatt LC-1mk2; Vovox Textura AC Power

Listwa: GigaWatt PF-2 + kabel LC-2mk2

Załączone miniatury



Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze



...jako parotygodniowy posiadacz Ayona CD-07s, zgadzam sie z ta recenzja. Podobnie jak w Twoim przypadku, tak mnie wciagnal, ze nie bylem w stanie juz go oddac po odsluchach. Pare nocek juz zaliczonych tez mam za soba :)

 

Dodalbym jedynie jedno zdanie - ze Ayon jest jak narkotyk - czym wiecej sie go slucha, tym trudniej go wylaczyc... warto miec to na uwadze jesli komus przyjdzie posluchac Ayona tylko przez 15 min...

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Witam w klubie. Najdziwniejsze jest to, że pakując po testach 1sc czułem, że wypuszczam z rąk coś wyjątkowego, ale dałem radę. Z 07s już tak gładko nie poszło. Po wpięciu do systemu siedzieliśmy z Małżowiką i tylko zmienialiśmy do bladego świtu płyty. W dodatku sugestia, że 07s powinien zostać padła właśnie z jej ust :-D

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Fr@ntz

Moja wiedza o elektronice którą przytaczasz porównując starszą i nowszą wersję odtwarzacza jest więcej niż marna. Ciekawi mnie zatem czy uzasadnione jest dopłacanie 1000 pln. do wersji 07s, co zyskuję rozpatrując to w kategoriach prezentacji dźwięku ?

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

dopłacając 1kzł zyskujesz wejście coaksjalne i "poprawione" USB akceptujące "gęste" pliki. Jak wygląda brzmieniowe porównanie 07 do 07s niestety nie wiem, bo nie miałem możliwości posłuchać starszej wersji

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Warto kupić tego ayona wyłącznie jako DACa (Skylla raczej nie wchodzi wgrę)?

 

Mam zestaw słuchawkowy Staxa (SR-507 + SRM-007t) i za źródło robi mi studyjny Mytek DAC Stereo96.

Chciałbym sprawdzić moje Staxy z jakimś gęściejszym źródłem z dobrą przestrzenią.

Warto go brać na odsłuch? Słyszałem opinie, że Staxy i Ayon się nie polubią...

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

w granicach 8-10kzł można z pewnością znaleźć ciekawe przetworniki, ale jeśli masz możliwość odsłuchu 07s to polecam. Ja do swojego wpiąłem wszystkie inne źródła cyfrowe (poprzez switcha Audio Authority)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Miło się czytało tą recenzję :) W przyszłości zamierzam wymienić wzmacniacz na wymarzonego McIntosha MA 6900, no i z racji tego, że jest on czarny będę zmuszony wymienić również źródło na czarne. Kto wie, może Ayon byłby dobrym kompanem dla amerykańskiej legendy? ;) chociaż cena 7-mki oscyluje w granicach używek CD Maca. Ech! ;)

 

PS.A co do płyt CD jeszcze żyją i długo będą to czynić! :)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

...Ja do swojego wpiąłem wszystkie inne źródła cyfrowe (poprzez switcha Audio Authority)

 

Czy jako DAC gra inaczej niż integra? Mocno czuły na transport?

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Czy jako DAC gra inaczej niż integra? Mocno czuły na transport?

Zarówno LG-DP1W jak i dekoder eNki grają zdecydowanie gorzej od "pokładowego" transportu CD, ale z drugiej strony nie pamiętam, żeby do tej pory tak dobrze im to wychodziło ;-) 07s jest muzykalny i wyrozumiały dla gorszego materiału, ale zasada "shit in, shit out" nadal działa.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Teraz powinienen zbluzgac ludzi ktorzy sie podniecaja tym sprzetem bo jest CHINSKI. A jak wielu audiofilow pisze na tym forum : przeciez chinski sprze nie moze grac. A ten jest produkowany w Honk Kongu.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Teraz powinienen zbluzgac ludzi ktorzy sie podniecaja tym sprzetem bo jest CHINSKI. A jak wielu audiofilow pisze na tym forum : przeciez chinski sprze nie moze grac. A ten jest produkowany w Honk Kongu.

 

moze najpierw dowiedz sie lepiej o tej firmie zanim zaczniesz glosic farmazony.

 

mozesz zaczac od tego (ostatni akapit po prawej stronie na dole):

 

http://www.highfidelity.pl/@main-282&lang=

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach



Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.