Skocz do zawartości

Ayon NW-T


Fr@ntz
  • 6fc835b16b58755ed2757afe83339316 https://www.audiostereo.pl/uploads/monthly_02_2013/ccs-2651-0-27723100-1360595437.jpg,monthly_02_2013/ccs-2651-0-05706200-1360595214.jpg,monthly_02_2013/ccs-2651-0-73655000-1360595100.jpg,monthly_02_2013/ccs-2651-0-71436400-1360595439.jpg,monthly_02_2013/ccs-2651-0-90602900-1360595440.jpg,monthly_02_2013/ccs-2651-0-03220000-1360595442.jpg,monthly_02_2013/ccs-2651-0-20205500-1360595443.jpg,monthly_02_2013/ccs-2651-0-63716900-1360595693.jpg,monthly_02_2013/ccs-2651-0-88313600-1360595694.jpg,monthly_02_2013/ccs-2651-0-10029400-1360595696.jpg,monthly_02_2013/ccs-2651-0-34221800-1360595697.jpg,monthly_02_2013/ccs-2651-0-48435700-1360595698.jpg,monthly_02_2013/ccs-2651-0-56039100-1360595699.jpg

Podejrzewam, że cześć czytelników uzna to za ewidentny banał, ale jakby na to zjawisko nie patrzeć wychodzi, że historia lubi się powtarzać. Już spieszę z wyjaśnieniem o co tak naprawdę chodzi. Podobnie jak w konwencjonalnym Hi-Fi oddzielenie sekcji transportu od sekcji przetwornika pozwalało osiągnąć wyższą jakość dźwięku, tak samo powyższa zasada powoli zaczyna wkraczać w świat pełnowymiarowych odtwarzaczy plików zwanych potocznie streamerami. Analogiczność poczynań obecnych producentów do tego, czego świadkami byliśmy jeszcze w ubiegłym tysiącleciu jest więc 100%. Ponadto, przynajmniej do niedawna decydując się na zakup plikograja większość nabywców dublowała już posiadanego DACa, funkcjonalność nowego nabytku ograniczając jedynie do roli transportu. Oczywiście mowa tu o sytuacji, w której znajdujący się już na wyposażeniu przetwornik okazywał się wyższej klasy niż ten w streamerze. Działanie jak najbardziej sensowne i właściwe, jednak z drugiej strony, po co płacić za coś, z czego i tak korzystać się nie zamierzało. Z podobnego założenia wyszedł widocznie również Gerhard Hirt i po zaprezentowaniu konwencjonalnych - zintegrowanych streamerów S3 i S5 wprowadził na rynek „goły” transport plików – Ayon NW-T. Krok ten w przypadku Austriackiego producenta jest ponadto ukłonem w kierunku posiadaczy jego zwykłych odtwarzaczy CD, które od dawien dawna w wejścia cyfrowe wyposażone były. Wystarczy, więc dobrać bądź to wedle własnego widzimisię, sugestii sprzedawcy, a osoby „słyszące” kable cyfrowe na tzw. „ucho” odpowiednią łączówkę i problem z głowy.

 

O wyglądzie NW-T trudno napisać cokolwiek więcej, niż napisałem w teście S-3ki. Z resztą, nie oszukujmy się, unifikacja obudów stała się niejako cechą rozpoznawczą Ayona, co z jednej strony pozwala producentowi na znaczne oszczędności a z drugiej zapewnia osobom upgradującym własne zestawy Hi-Fi pewien komfort psychiczny wynikający z wysokiego prawdopodobieństwa „niezauważenia” dokonanej podmianki przez osoby postronne/domowników.

 

 

ccs-2651-0-63716900-1360595693_thumb.jpg ccs-2651-0-88313600-1360595694_thumb.jpg

 

ccs-2651-0-10029400-1360595696_thumb.jpg ccs-2651-0-34221800-1360595697_thumb.jpg

 

ccs-2651-0-48435700-1360595698_thumb.jpg ccs-2651-0-56039100-1360595699_thumb.jpg

 

 

Na płycie czołowej, w centralnie umieszczonym podfrezowaniu wygospodarowano miejsce na dziewięcioguzikowe centrum sterowania, 3,5” kolorowy wyświetlacz TFT, gniazdo USB, oraz umieszczone nad nim swa niewielkie czerwone wyświetlacze informujące o uaktywnieniu upsamplingu, stanie urządzenia i sile głosu.

 

 

 

ccs-2651-0-05706200-1360595214_thumb.jpg

 

 

W przeciwieństwie do S-3 pokrywa górna posiada tylko jedną, chromowaną kratkę wentylacyjną, co biorąc pod uwagę brak lampowego analogowego stopnia wyjściowego jest całkiem logiczne.

 

 

 

ccs-2651-0-90602900-1360595440_thumb.jpg ccs-2651-0-71436400-1360595439_thumb.jpg

 

ccs-2651-0-03220000-1360595442_thumb.jpg ccs-2651-0-27723100-1360595437_thumb.jpg

 

ccs-2651-0-20205500-1360595443_thumb.jpg

 

 

Podporządkowany logice jest również układ gniazd na ściance tylnej, jednak oprócz spodziewanych, standardowych wyjść cyfrowych w standardach BNC, TosLink, S/PDIF (koaksjalne), AES/EBU znalazło się również miejsce na I2S (RJ45) i … parę analogowych wejść RCA, dzięki którym sygnał np. z tunera FM można zdigitalizować i już jako cyfrowy przepuścić przez sekcję DACa. Nie zabrakło również centralnie umieszczonego gniazda sieciowego i kolejnego znaku rozpoznawczego – wskaźnika polaryzacji napięcia zasilającego AC. Jest jeszcze antena Wi-Fi, ale akurat o transmisji bezprzewodowej napiszę parę zdań dalej.

 

 

 

ccs-2651-0-73655000-1360595100_thumb.jpg

 

 

Wnętrze NW-T dalekie jest zarówno od tłoku, jak i bałaganu. Miejsca dla czterech płytek drukowanych i dwóch niskoszumowych transformatorów R-Core ( jeden zasila sekcję lampową a drugi cyfrową) jest aż nadto. Układ ADC oparto na Burr Brownie PCM4202 a za upsampling odpowiada SRC4193. Cyfrowe wyjścia elektryczne otrzymały bufor w postaci transformatorów dopasowujących i radzieckiej lampy 6H14 zasilanej z kolejnej lampy, tym razem prostowniczej 6Z4.

 

Obsługa transportu była po prostu intuicyjna i nawet osoby nieposiadające zbyt dużego doświadczenia z tego typu urządzeniami nie powinny mieć absolutnie żadnych problemów. Wpięcie do domowej sieci Lan również odbyło się bezproblemowo. Mój wybór padł na połączenie kablowe, gdyż granie po Wi-Fi odpuściłem sobie niejako z marszu z jednej, dość prozaicznej przyczyny. Otóż NW-T obsługuje jedynie protokoły b/g i choć od dłuższego czasu mamy już XXI w. jakoś nie udało się zaimplementować w nim układu zdolnego dogadać się z pozostałymi urządzeniami po „ence”. W dodatku wykorzystywanie Wi-Fi jest równoznaczne z obniżeniem górnej granicy „gęstości” plików ze 192 do 96kHz. Jak już zacząłem marudzić to od razu wypunktuję jeszcze jednego „babola”. Producent, odkąd w zeszłym roku wprowadził S-3 i S-5, obiecywał opracowanie dedykowanych aplikacji sterujących nie tylko na smartfony, tablety i odtwarzacze z nadgryzionym logo MACa, ale również na ich androidowych konkurentów. Niestety czas mija, w materiałach reklamowych fragment o „spodziewanej aplikacji” na Androida ewoluował do „aplikacji”, czyli jak można byłoby to zinterpretować już dostępnej. Niestety jej dostępność jest taka sama jak była rok temu, czyli żadna. Co prawda nie jest to powód do rozpaczy, gdyż zarówno z iPada, jak i iPoda Touch obsługa była całkowicie satysfakcjonująca, jednak osobiście uważam, że warto trochę otworzyć się na rynek i dostrzec potencjał nabywczy drzemiący w posiadaczach urządzeń z zielonym robalem w herbie. Choć tak naprawdę powyższe żale wypadałoby raczej kierować do producenta głównego modułu NW-T, czyli StreamUnlimited.

 

Jako kolejną niedogodność można uznać brak wsparcia po USB pamięci masowych sformatowanych inaczej niż w FAT16/32, ale na podobną dolegliwość cierpi większość odtwarzaczy multimedialnych i dla tego właśnie najwygodniejszą opcją jest posiadanie odpowiednio pojemnego dysku sieciowego / NASa. Całe szczęście zarówno oprogramowanie w transporcie odpowiedzialne za obsługę, jak i dedykowana aplikacja na MAC-zabawki nadal pozostała prosta w obsłudze, a jej najnowsza wersja zauważalnie przyspieszyła. Dodawanie stacji radiowych do ulubionych, czy nawigacja po tagach odbywały się płynnie, bez irytujących „lagów”, czy gubienia okładek.

Jeśli chodzi o metodologię testu, to z żalem musiałem pominąć wyjście I2S, gdyż żadne z posiadanych przeze mnie urządzeń takowego sposobu transmisji nie wspierało. Jednak pozostanie przy „zwykłym” koaksjalu pozwoliło mi na wychwycenie własnego charakteru transportu przepinając go pomiędzy Ayonem CD-1sc, Eximusem DP1 i Synthesisem A 40 Virtus, dając każdej sekcji przetworników równe szanse.

 

A teraz najważniejsze, czyli brzmienie. Jeśli sięgnąłbym pamięcią do zeszłorocznych testów Ayona S-3 i Trigona Chronologa, to w ślepym odsłuchu NW-T podłączony pod wejścia pod koniec poprzedniego akapitu przetworników był zdecydowanie bliższy temu, co potrafił z cyfrowym dźwiękiem zrobić Chronolog, niż poprzednie dzieło Gerharda Hirta. Choć firmowa precyzja i dokładność cyfrowej obrabiarki CNC wciąż była obecna, to o dziwo pierwsze skrzypce zaczęły grać soczystość i namacalność dźwięku tworzące zaskakująco muzykalny, niemalże pastelowy obraz. Jednak zamiast impresjonistycznych, trudnych do dokładnego określenia i zlokalizowania muzycznych plam NW-T dostarczał holograficznie realny spektakl w kolorach i głębi ostrości, jakie są w stanie oddać jedynie matryce średnioformatowych lustrzanek w stylu Hasselblada, czy Mamiy’i. Znają Państwo tą specyficzną odmianę frustracji, kiedy niezależnie od nakładu starań, wspięcia się na wyżyny umiejętności nie udaje się przekroczyć pewnego, „profesjonalnego” poziomu? Otóż właśnie podobnie jest z graniem z plików i najnowszym transportem Ayona. Można tracić czas, nerwy i pieniądze próbując za pomocą kosztownych, wyspecjalizowanych programów stworzyć idealny komputer do reprodukcji ulubionej muzyki, bądź szukać wśród zintegrowanych, komercyjnych rozwiązań. Jednak wpięcie w tor NW-T pokazuje może nie bezlitośnie, lecz z delikatną i ciepłą wyrozumiałością, że jeszcze nie, jeszcze długo nie będzie innym dane osiągnąć jego pułapu.

Poczynając od zmysłowego „Forget What I Said” Noory Noor („Soul Deep”) po łkającą na „Touching My Soul” gitarę Axla Rudi Pell’a („The Ballads IV”) czuć było maksymalnie wykorzystany potencjał drzemiący w znośnie zrealizowanym, ale jakże dalekim od audiofilskiego, materiale. Błędy, przestery, czy kompresja były oczywiście zauważalne, ale nie odbierały przyjemności obcowania z muzyką. Sposób, w jaki odtwarzane pliki traktował transport Ayona nasunął mi skojarzenia z ostatnim albumem Placido Domingo („Songs”), na którym ten wybitny tenor po prostu śpiewa zwykłe piosenki dla przyjemności. Bez zadęcia, operowej maniery i niepotrzebnej sztywności, na niesamowitym luzie. Nie musząc już niczego nikomu udowadniać robi to, co lubi a efekty przechodzą najśmielsze oczekiwania.

Grając dużym, nasyconym dźwiękiem NW-T kreował scenę daleko wykraczającą poza ramy ustanowione przez kolumny i choć Gaudery pomimo swoich całkiem sporych rozmiarów nie miały problemów ze znikaniem, nawet z niższej klasy źródłami, to z wdzięcznością przyjęły obecność Ayona w torze. Największe różnice słychać było w wysublimowaniu, gładkości i otwartości góry pasma na materiale o wysokiej rozdzielczości. W dodatku, żeby to usłyszeć nie musiałem się posiłkować żadnymi audiofilskimi smętami, przepraszam samplerami. Wystarczył dostępny na HDtracks w 24bit/96kHz remaster „Nevermind” Nirvany. Blisko nagrany utwór „Polly” sugestywnie pokazał wysuniętego przed resztę zespołu Cobaina grającego na gitarze proste akordy, by na następnym „Territorial Pissings” uderzyć ścianą punkowego jazgotu i drącego się w niebogłosy wokalisty. Jednak o ile nawet tak szorstkie nagrania wypadały świetnie, to najwięcej radości przynosiły odsłuchy zdecydowanie bardziej cywilizowanych gatunków. Niespieszne, pełne mogących pozostać pominiętymi, przy nie dość uważnym odsłuchu, smaczków „Natsukashii” Helge Lien Trio, czy „Somethin' Else” Cannonball Adderley’ego niebezpiecznie zbliżały się do tego, czego można byłoby spodziewać się z gramofonu a nie z pozoru bezdusznego transportu plików. Jakaś, bliżej nieokreślona analogowa (a może lampowa?) homogeniczność powodowała, iż muzyka miała w sobie tak pożądany czar, żywe emocje i po prostu była obecna.

Kunszt i precyzję, z jaką kreowana była przestrzeń docenić można było również na „Carmina Celtica” Canty, gdzie kobiece głosy miały okazję w pełni wybrzmieć we wnętrzu edynburskiego Greyfriars Church. W dodatku pogłos i wygaszanie były w pełni naturalne, pozbawione ziarnistości, cyfrowego szumu w najdalszych planach i najniższych poziomach głośności aż do całkowitej ciszy.

 

Jako końcowego testu muzykalności i spójności użyłem soft – rockowego albumu „My Short Stories” Yui, na którym urocza, skośnooka artystka posługuje się dość ciekawą stylistycznie japońsko –angielską mieszanką językową. Z pozoru taki misz-masz może wydawać się ciekawy, jednak na zbyt skupiającym się na detalach, a nie całości zestawie, może powodować u słuchacza lekką dezorientację. Na NW-T nic podobnego nie występowało. Wokalistka z dziewczęcym entuzjazmem snuła swoje opowieści, a transport zadbał już o to, by żadne „dysonanse” nie zakłócały przyjemności odbioru. Podobnie było na „Les Fleurs du Mal” Theriona, gdzie na otwierającym „Poupee de cire, poupee the son” Lori Lewis, co bardziej wrażliwe jednostki mogła przyprawiać o stany lękowe. Piskliwy i rozedrgany głos na tle prawdziwej ściany gitarowego łojenia został przez Ayona przedstawiony bez zbędnych upiększeń, lecz w sposób daleki od prób napiętnowania potępieńczo piejącej profanki. Oczywiście tego typu repertuar u miłośników Anny Netrebko, czy Cecilii Bartoli mógłby uchodzić za świętokradztwo. Jednak o gustach się nie dyskutuje a miłośnicy gothic metalu powinni być nad wyraz zadowoleni, gdyż na Ayonie ich ulubione, mroczne i pełne iście barokowych ozdobników patetyczne koncept albumy nie traciły nic z właściwej im potęgi a przy tym nawet mocno niedoskonałe realizacje nie odzierano z przyjemności odsłuchu.

 

Ayon NW-T jest świetnym przykładem jak firmowe i znajdujące szerokie grono zwolenników brzmienie może ewoluować. Zachowując genetyczne cechy swoich poprzedników prezentuje zdecydowanie wyższy poziom muzykalności i pobłażliwości dla materiału źródłowego, potrafiąc jednocześnie olśnić finezją i wysublimowaniem referencyjnych realizacji zapisanych w plikach wysokiej rozdzielczości. Dla posiadaczy odtwarzaczy Ayona odsłuch NW-T powinien być obowiązkowy. Szansa na to, że pliki „zagrają” bardziej analogowo od CD wydaje się wielce prawdopodobna.

 

 

 

Tekst: Marcin Olszewski

Zdjęcia: wnętrze - Eter Audio; pozostałe – Marcin Olszewski

 

Dystrybucja: Eter Audio

Cena: 15 990 zł

 

Dane techniczne:

Upsampling: 192 kHz/24 bity

Obsługiwane formaty plików: WAV, FLAC, AIFF 192 kHz/24 bity; AAC, HE-AAC 96 kHz/24 bity

Lampy: 6H14 (wyjście cyfrowe – bufor sygnału) + 6Z4 ( zasilanie dla bufora lampowego na wyjściu cyfrowym)

Dynamika: > 120 dB

Wejście analogowe/ADC: 2 x RCA (24 bity/192 kHz)

Wyjścia cyfrowe: S/PDIF, BNC, I2S, TosLink, AES/EBU

Wejścia cyfrowe: USB, typu A, przód/tył (pendrajw, twardy dysk)

Wejścia streamingowe: wkręcana antena RP-SMA Wi-Fi (połączenie bezprzewodowe) 802.11 b/g, gniazdo UTP RJ45 10/100Mbps (połączenie przewodowe)

Stosunek sygnał/szum: > 120 dB

Pasmo przenoszenia: 10 Hz – 50 kHz (+/- 0,3 dB)

Całkowite zniekształcenia harmoniczne (THD): < 0,002% (1 kHz)

Wymiary (WxDxH): 480 x 360 x 120 cm

Waga: 10 kg

 

System wykorzystany w teście:

 

CD/DAC: Ayon 1sc

DAC: Eximus DP1

Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177

Odtwarzacz plików: Olive O2M; laptop Dell Inspiron 1764 + JRiver Media Center; Yamaha CD-N500

Wzmacniacz: Electrocompaniet ECI 5; Synthesis A 40 Virtus

Kolumny: A.R.T. Moderne 6 ustawione na Soundcare Superspikes; Gauder Akustik Arcona 80

IC RCA: Antipodes Audio Katipo; Acoustic Revive IC RCA-1.0PA

IC XLR: LessLoss Anchorwave; Acoustic Revive XLR-1.0PA II

IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200; Acoustic Revive DSIX-1 OPA

Kable USB: Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver

Kable głośnikowe: Harmonix CS-120; Acoustic Revive SPC-Reference

Kable zasilające: Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power; Acoustic Revive Power Max; Acoustic Revive Power Reference

Listwa: GigaWatt PF-2 + kabel LC-2mk2

Stolik: Missoni Audio Carpet Stradivari; Rogoz Audio 4SM3

Przewody ethernet: Neyton CAT7+

Akcesoria: Sevenrods Dust-caps; Furutech CF-080 Damping Ring; Highend Novum PMR Premium

ccs-2651-0-63716900-1360595693_thumb.jpg

ccs-2651-0-88313600-1360595694_thumb.jpg

ccs-2651-0-10029400-1360595696_thumb.jpg

ccs-2651-0-34221800-1360595697_thumb.jpg

ccs-2651-0-48435700-1360595698_thumb.jpg

ccs-2651-0-56039100-1360595699_thumb.jpg

ccs-2651-0-05706200-1360595214_thumb.jpg

ccs-2651-0-90602900-1360595440_thumb.jpg

ccs-2651-0-71436400-1360595439_thumb.jpg

ccs-2651-0-03220000-1360595442_thumb.jpg

ccs-2651-0-27723100-1360595437_thumb.jpg

ccs-2651-0-20205500-1360595443_thumb.jpg

ccs-2651-0-73655000-1360595100_thumb.jpg

ccs-2651-0-63716900-1360595693_thumb.jpg

ccs-2651-0-88313600-1360595694_thumb.jpg

ccs-2651-0-10029400-1360595696_thumb.jpg

ccs-2651-0-34221800-1360595697_thumb.jpg

ccs-2651-0-48435700-1360595698_thumb.jpg

ccs-2651-0-56039100-1360595699_thumb.jpg

ccs-2651-0-05706200-1360595214_thumb.jpg

ccs-2651-0-90602900-1360595440_thumb.jpg

ccs-2651-0-71436400-1360595439_thumb.jpg

ccs-2651-0-03220000-1360595442_thumb.jpg

ccs-2651-0-27723100-1360595437_thumb.jpg

ccs-2651-0-20205500-1360595443_thumb.jpg

ccs-2651-0-73655000-1360595100_thumb.jpg

ccs-2651-0-63716900-1360595693_thumb.jpg

ccs-2651-0-88313600-1360595694_thumb.jpg

ccs-2651-0-10029400-1360595696_thumb.jpg

ccs-2651-0-34221800-1360595697_thumb.jpg

ccs-2651-0-48435700-1360595698_thumb.jpg

ccs-2651-0-56039100-1360595699_thumb.jpg

ccs-2651-0-05706200-1360595214_thumb.jpg

ccs-2651-0-90602900-1360595440_thumb.jpg

ccs-2651-0-71436400-1360595439_thumb.jpg

ccs-2651-0-03220000-1360595442_thumb.jpg

ccs-2651-0-27723100-1360595437_thumb.jpg

ccs-2651-0-20205500-1360595443_thumb.jpg

ccs-2651-0-73655000-1360595100_thumb.jpg

Załączone miniatury



Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze



Szanowny autor, chyba nawet glowny recenzent portalu tym razem napisal bubla ( no, albo jak woli "babola" :-) Portal i recenzje pelnia rowniez funkcje edukacyjna i najwazniejsze osoby na portalu musza wykazywac sie znajomoscia tematu i obiektywnym podejsciem do materii, a nie tylko schlebiajacym krasomowstwem.

 

1/

Poczawszy od dziwotworow typu "streamer", cyt.:

"powyższa zasada powoli zaczyna wkraczać w świat pełnowymiarowych odtwarzaczy plików zwanych potocznie streamerami.. "

 

Zapraszam do wikipedii ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Streamer ), bo streamer to jednak cos zupenie innego.

Tak naprawde autorowi chodzi o tzw. "odtwarzacze sieciowe" ( network playery ). Czasem nazywane "odtwadzaczami strumieniowymi" ( stream player ) albo strumieniowcami. Jednak network player to niedokladnie to samo co stream player (pierwszy sam inicjuje transmisje dostepu do muzyki, a drugi po prostu podlacza sie do kanalu transmisji - to tak w uproszczeniu ). Polecam znowu wikipedie, dokladniej jest to opisane w angielskiej.

 

2/

Powtorna indolencja ? Cyt.:

"Analogiczność poczynań obecnych producentów do tego, czego świadkami byliśmy jeszcze w ubiegłym tysiącleciu jest więc 100%..."

 

Nie jest 100%. Idea byla odlaczenie czesci mechanicznej ( transport ), od elektrycznej ( dac ). bo zarowno mechanika, jak i elektronika ja obslugujaca ( transport ) ma inne wymagania od czesci elektrycznej ( dac).

Rozdzielanie elektroniki na dwie czesci i laczenie jej kablem nie ma w tym wypadku sensu Kablem cyfrowym koncentrycznym lub optycznym - na ktore tak sie psioczy, ze wybitnie jitter produkuja ( i2s to praktyczna rzadkosc ). Gdzie slawna krotka sciezka sygnalu ? Raczej chodzi o to aby zamiast jednej cegly sprzedac 2 cegly no i sznurek, ktorym sa zwiazane. Moim zdaniem, Ayon tym urzadzeniem dowodzi, ze nie ma pomyslu na dobre urzadzenie, bo i karta sieciowa wybrakowana ( gdzie "n" ? ), i apki na Androida nie ma. No jak wol cisnie sie na usta: kup pan (droga ) cegle :-) i dobry ( drogi ) sznurek.

 

3/

No i na koncu opis brzmienia. Z uzytych w systemie urzaden wynika wieloelementowy tor odsluchowy: nas - kabel sieciowy - ayon - kabel cyfrowy - selektor zrodel cyfrowych - kabel cyfrowy - dac - interkonekt - wzmacniacz - kolumny. Moim zdaniem nie da sie tak jednoznacznie okreslic brzmienia samego ayona. To po prostu fantazje autora.

 

Summa summarum - sam tekst testu to propozycja dla czytelnikow forum rowniez typu "kup ( czytaj ) pan cegle " :-)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Audiofile podobnie jak ludzie piszący dla audiofiłów, w przypadku takich systemów cyfrowych będą się "gubić". Idea cyfryzacji wzięła się z pomysłu na oddzielenie dostępnej jakości brzmienia od jakości nośnika.Inaczej rzecz ujmując nie ważne z czego gra i na czym zapisuję, ważne, że mogę to zrobić z wybraną jakością. Jeśli do tego dojdzie rozdział urządzeń na wiele segmentów przesyłających plik który ma zachować pewną ustaloną jakość to źródłem może być nawet telefon chwytający muzykę "z powietrza".

A jedyne co naprawdę będziemy w stanie porównać brzmieniowo to różnice działania układów mechanicznych przetworników drgań na fale akustyczne.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Każdy element toru można przetestować - warunek jest jeden trzeba doskonale znać swój system, wtedy każda zmiana mechaniczna czy elektryczna będzie łatwa do wychwycenia. Problem tkwi w coraz większym komplikowaniu urządzeń a co za tym idzie łącznymi kosztami użytkowania. pytanie ile należy wydać na sprzęt audio skoro jeden element kosztuje kilkanaście tysięcy? To jeszcze jest do przełknięcia ale to dopiero początek drogi. Nie ma się co dziwić, że audiofilizm traktowany jest jako swego rodzaju idiotyzm w zdrowym społeczeństwie. Jeden element wysokiej jakości nie zapewni wybitnego brzmienia. Gra jest wciągająca i warta świeczki ale ile procent ludzkości stać na tę zabawę i ma czas na eksperymenty? Tak naprawdę trzeba przede wszystkim zdać sobie sprawę z posiadanych finansowych ograniczeń a to już na starcie zawęża możliwości konfiguracji systemu. świadomy nabywca przeznaczy równomierne kwoty na poszczególne elementy toru godząc się na kompromisy próbując wycisnąć co się da z systemu, ktoś mniej zorientowany wyda dużo na jeden element i albo będzie tkwił w błogiej niewiedzy dumnego posiadacza albo będzie niezadowolny z zakupu, że nie jest tak jak tego oczekiwał. Czyli dla kogo te sprzęty? Dobre brzmienie to przynajmniej 100 tysięcy a nie ma nigdy gwarancji że wybrało się optymalnie.. Można taniej kupując z drugiej ręki. A teraz przełóżmy to na ilość sprzedanych płyt w Polsce gdzie w ubiegłym roku Najlepiej sprzedająca się płyta satyryka osiągnęła nakład 70 tys. Wnioski niech każdy wyciągnie sam.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Tak jak napisałem NW-T dedykowany jest głównie posiadaczom wysokiej klasy przetworników i odtwarzaczy CD z wejściami cyfrowymi chcącym w miarę bezboleśnie wejść w pliki bez dokonywania rewolucji we własnych systemach.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

"Staram się oceniać/dobierać sprzęt grający poprzez pryzmat muzyki a nigdy na odwrót. Wolę posłuchać dobrej muzyki na gorszym sprzęcie niż superaudiofilsko nagranego piłowania dębowej dechy, lub zawodzenia kolejnej plastikowej "gwiazdeczki" jednego utworu na high endowym sprzęcie."

 

Marcin Olszewski, 16.09.2009

 

No i co teraz?;)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A co ma być? NW-T idealnie wpisuje się w to co napisałem wtedy - jako urządzenie bardziej muzykalne od np. S-3 w moim osobistym rankingu stoi wyżej od ww. zintegrowanego odtwarzacza plików.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Każdy element toru można przetestować - warunek jest jeden trzeba doskonale znać swój system, wtedy każda zmiana mechaniczna czy elektryczna będzie łatwa do wychwycenia.

Każdy można przetestować ale jak się zdaje sprawę z tego że nie każda zmiana będzie do wychwycenia.

I jeśli miom tego się jednak go testuje, to jest bufonada w stylu magazynu LOGO i Gażetomanii nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością dźwiękową uzyskiwaną z tak testowanego urządzenia.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mój nettop lepszy. :)

1/ Nie waży nawet kilograma vs. 10kg Ayona

2/ zużycie energii 20W

3/ robi to samo a nawet więcej ;)

4/ lampa też jest, tyle że siedzi w DAC

5/ Kosztował 300€ vs. 4000€ za Ayona

 

Nie bardzo pojmuję ten szał na odtwarzacze sieciowe - przecież każdy komputer (który ludzie już posiadają w domu) robi to samo, więc po cholerę przepłacać tak haniebnie?

Śmierć frajerom! :)

OK, OK - żartowałem. Nic mi do tego, na co kto wydaje kasę.

Jednak odtwarzacz sieciowy jawi mi się jako ostatnia rzecz niezbędna do uzyskania dobrego dźwięku w domu. A nawet całkowicie zbędna.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Za 15 tyś. to już pewnie hajend. Towar dla ludzi którzy kochają luksus, perfekcyjne wykonanie i jest ich na nie stać. W końcu audiofilia to "zabawa dla dużych chłopców".

Szkoda że są oni takimi frajerami. Ayon ma gorszy wyświetlacz niż komórka za 1 tyś. zł.

(Pierwsza lepsza rzecz do której można się przyczepić, wystarczy popatrzeć na rzeczony sprzęt)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

mqy - zadzwonić z Ayona też się nie da i o schowaniu w kieszeń dresów tez możesz zapomnieć ... pozostań więc szczęśliwym posiadaczem komórki ;-)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach



Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.