Skocz do zawartości
Trwa aktualizacja silnika forum! Czytaj więcej.. ×
Ta podstrona jest jeszcze w przebudowie! Czytaj więcej.. ×

Cambridge Audio Sonata NP30


Fr@ntz
  • 6fc835b16b58755ed2757afe83339316 https://www.audiostereo.pl/uploads/monthly_04_2011/post-2651-0-00361100-1302888747.jpg,monthly_04_2011/post-2651-0-97580000-1302888695.jpg,monthly_04_2011/post-2651-0-75783800-1302888645.jpg,monthly_04_2011/post-2651-0-96934900-1302888619.jpg,monthly_04_2011/post-2651-0-27279700-1302888598.jpg,monthly_04_2011/post-2651-0-90618000-1302888582.jpg,monthly_04_2011/post-2651-0-83418100-1302888534.jpg,monthly_04_2011/post-2651-0-99001000-1302888505.jpg,monthly_04_2011/post-2651-0-65127100-1302888474.jpg,monthly_04_2011/post-2651-0-99193700-1302888434.jpg,monthly_04_2011/post-2651-0-34989100-1302888377.jpg,monthly_04_2011/post-2651-0-92761900-1302888837.jpg,monthly_04_2011/post-2651-0-06791400-1302888813.jpg,monthly_04_2011/post-2651-0-78030500-1302888773.jpg
Po pełnowymiarowych odtwarzaczach sieciowych Marantza i Yamahy przyszła pora na ich mniejsze rodzeństwo – Cambridge Audio Sonata NP30. Różnica w rozmiarze idzie w parze ze sporą redukcją ceny, co może przekładać się na większą popularność, jeśli tylko oszczędności nie wpłynęły na funkcjonalność, oraz brzmienie. Od strony funkcjonalnej całe szczęście nie ma się do czego przyczepić, tym bardziej, że jako jedyny z testowanej trójki został w standardzie wyposażony w odbiornik Wi-Fi. Spełnia więc wymagania większości nabywców – ma działać po wyjęciu z pudełka i działa. Oczywiście trzeba się zalogować do sieci domowej, ale to oczywista oczywistość i nie ma się nad nią rozwodzić. Wyszukiwanie i zapamiętywanie ulubionych stacji radiowych jest intuicyjne i szybkie. W dodatku jeśli pośród ponad 20 000 zaprogramowanych rozgłośni nie ma waszej ulubionej wystarczy wysłać jej „namiary” do Cambridge Audio i jeśli tylko przejdzie ich weryfikację pod względem jakości zostanie dodana do listy. Jest tylko jeden warunek – trzeba się zarejestrować na portalu UuVol.

Jednak po kolei. Odtwarzacz pomimo niewielkich gabarytów i mało imponującej wagi sprawia bardzo pozytywne wrażenie. Front ze szczotkowanego aluminium mieści wszystko to, co do obsługi urządzenia jest konieczne. Patrząc od lewej jest całkiem zgrabnie zaślepiony port USB, umieszczony pod nim włącznik , czterowierszowy wyświetlacz otoczony z obu stron ośmioma przyciskami nawigacyjno / funkcyjnymi i pokrętło wyboru / zatwierdzenia. W przypadku zagubienia, bądź zdewastowania pilota spokojnie da się do czasu otrzymania nowego obsłużyć urządzenie palcując front.

[attachment=173447:CambridgeAudio_SobataNP30-2.jpg] [attachment=173448:CambridgeAudio_SobataNP30-6.jpg] [attachment=173449:CambridgeAudio_SobataNP30-7.jpg] [attachment=173459:CambridgeAudio_SobataNP30-24.jpg] [attachment=173460:CambridgeAudio_SobataNP30-25.jpg]

Tylna płyta również nie pozostawia wiele do życzenia. Co prawdo gniazdo sieciowe jest typu C7 i jeśli ma się ochotę na zastąpienie firmowego kabla „od lampki” czymś bardziej audiofilskim warto zaopatrzyć się w stosowną przejściówkę C7 / C13 (IEC 320). Nad gniazdem umieszczono wyłącznik główny, obok łącze antenowe Wi-Fi i dalej: gniazdo USB, gniazdo Tiggera, port Ethernet, dwa wyjścia cyfrowe (koaksjalne i optyczne), oraz niezbalansowane analogowe.

[attachment=173450:CambridgeAudio_SobataNP30-8.jpg] [attachment=173452:CambridgeAudio_SobataNP30-12.jpg]

Wnętrze nie kryje żadnych niespodzianek. Z resztą przy wadze ok. dwóch kilogramów nie liczyłem na rozbudowaną sekcję zasilacza z przewymiarowanym trafem wielkości miny przeciwczołgowej. Jest za to schludnie wykonana, sporych rozmiarów, płytka z układami odpowiedzialnymi za dostarczanie pozostałym komponentom jak najlepszego zasilania. Sygnał trafia najpierw do odbiornika cyfrowego AKM AK4103 a następnie do przetwornika Wolfson WM8728S. Za obsługę peryferiów odpowiada kość Realtek RTL8150.

[attachment=173451:CambridgeAudio_SobataNP30-10.jpg] [attachment=173453:CambridgeAudio_SobataNP30-13.jpg] [attachment=173454:CambridgeAudio_SobataNP30-14.jpg] [attachment=173455:CambridgeAudio_SobataNP30-15.jpg] [attachment=173456:CambridgeAudio_SobataNP30-18.jpg] [attachment=173457:CambridgeAudio_SobataNP30-19.jpg] [attachment=173458:CambridgeAudio_SobataNP30-21.jpg]

Przeglądając instrukcję obsługi natrafiłam na taki oto kwiatek:
„Uwaga: do słuchania nagrań w postaci dostępnych na serwerze UPnP plików o rozdzielczości 24 bitów i częstotliwości próbkowania 48 kHz albo o rozdzielczości 24 bitów i częstotliwości próbkowania 96 kHz wymagane jest połączenie przewodowe typu Ethernet, ponieważ sieci Wi-Fi nie zapewniają wystarczająco dużej prędkości przesyłu danych.”
Powyższy wpis uważam za zwykłe asekuranctwo, gdyż podczas ponad dwóch tygodni testów ani razu nie odnotowałem problemów z „gęstymi” plikami. Bardziej martwiłbym się komunikacją poprzez porty USB pracujące w standardzie 1.1. Ciekawe co kierowało projektantami przy wyborze tego archaicznego standardu w czasach gdy coraz większą popularność zdobywają urządzenia pracujące na USB 3.0. Mniejsza z tym, w końcu i tak ze względu na to, że wszystkie dyski i pendrajwy mam sformatowane w NTFS’ie, przez cały okres testów grałem po Wi-Fi.

Nawigacja po katalogach jest prosta i intuicyjna, jednak jeśli chce się odtwarzać utwory w kolejności zgodnej z tym jak zostały umieszczone na płytach a nie alfabetycznie, to zamiast przeglądać zasoby po folderach warto robić to po tagach. W dodatku przy bardziej pokaźnych zbiorach polecam zaprzyjaźnienie się z pokrętłem na froncie urządzenia. Przewijanie za jego pomocą jest o wiele szybsze od mozolnego przeklikiwania pilotem. Oczywiście w najdogodniejszej sytuacji są posiadacze wszelakiego rodzaju iPhonów /iPadów i innych ustrojstw z nadgryzionym spadem w logo. Ja niestety na swojego iPada do końca testów się niestety nie doczekałem. Ponadto po dłuższym obcowaniu z odtwarzaczami Marantza i Yamahy miałem już pewną wprawę i nawet bez najnowszych zdobyczy współczesnej techniki dawałem sobie radę. Na otarcie łez sonatowy leniuch dziwnym trafem sam z siebie dogadał się z moją integrą Hegla, dzięki czemu niejako „w gratisie” dostałem regulację głośności i możliwość wyboru źródła.

Pierwsze godziny z Cambridgem w roli źródła nie przyniosły żadnych euforycznych uniesień, jak i rozczarowań. Ot poprawnie grające źródło za rozsądne pieniądze. O gapless można zapomnieć, jedynie ponad dwukrotnie droższa Yamaha miała zaimplementowaną tą przydatną funkcjonalność. W NP30 każdy utwór zanim zostanie odtworzony jest buforowany i przerwy, choć niezbyt uciążliwe, jednak występują. Odtwarzacz okazał się mało wybredny jeśli chodzi o repertuar, a przy tym delikatnie „poprawiał” przetwarzane dane dodając od siebie szczyptę dynamiki i o kilka stopni podnosząc temperaturę średnicy. Zabieg ten wydaje się celowy, gdyż patrząc na cenę można podejrzewać, że jest to model dedykowany budżetowym zestawom, dla których finezja barw, krystaliczność najwyższych składowych i referencyjne nagrania nie są chlebem powszednim. A tak, nawet za przeproszeniem empetrójki potrafiły zabrzmieć znośnie i zbytnio nie ranić uszu. Jednak swoją najmocniejsze strony niepozorny Brytyjczyk pokazywał na co najmniej poprawnie zrealizowanym materiale. Tym razem rozpocząłem od klasyki - „Messiah” Handela (Chesky Records CD106) zabrzmiał z właściwym sobie dostojeństwem i choć wgląd w dalsze rzędy muzyków nie był idealny, jednak soliści wyraźnie odznaczali się na scenie. Dalsze plany były prezentowane z lekkim zamgleniem i nie absorbowały zbytnio uwagi słuchacza. Za to chmary much rozpoczynające „Bangkok" („Fire Garden” Steve Vai ; Sony Music, Japan) charakteryzowały się nad wyraz realistycznym brzęczeniem, powodując nerwowe ruchy wśród zdezorientowanych słuchaczy. Również „There's a Fire In The House” pochodzący z tego samego albumu potrafił zdrowo szarpnąć membranami głośników. Dźwięk był drapieżny i naładowany sterydami jak enerdowska kulomiotka. Podążając ścieżką mroku skierowałem swe kroki ku plikom z niebezpiecznymi niewiastami gotowymi sprowadzić niewinne dusze strudzonych wędrowców na manowce. „Njord” Leavles’ Eyes (Napalm Records) kipiał energią intrygującego mariażu dziewczęcego wokalu Liv Kristine z przepełnionym agresją growlingiem Alexandra Krull’a. Niby pomysł oklepany do bólu, jednak Cambridge postarał się, żebym podczas odsłuchu się nie nudził. Odpowiedni fundament basowy, ściana gitarowych riffów przeplatanych od czasu do czasu smyczkami bardzo przypadły mi do gustu, a nieśmiertelne „Scarborough Fair” wydaje się idealne jako kołysanka dla małych heavymetalowców. Zdaję sobie sprawę, że większość normalnych rodziców wybrałoby raczej coś w stylu „Slow Motion Orchestra” Solveig Slettahjell, która przez Kambodżę brzmiała również bardzo przyjemnie. Leniwie sączące się dźwięki, lekko matowy i miły głos wokalistki zostały ukazane z właściwym czarem i niespiesznym tempem. Wystarczyło włączyć „My Heart Belongs to Daddy” by odpłynąć , dać się unieść fali lekko poszarpanych, ale jednocześnie pełnym harmonii dźwiękom.

Rezygnacja z wyjść analogowych na rzecz cyfrowych (najczęściej koaksjalnego) i wpięcie Sonaty w DACa było krokiem w dobrą stronę. Zarówno ze Stello DA 100 Signatute 96/24, jak i Regą odtwarzacz stanowił wyśmienity duet. Niestety oba ww. przetworniki przewyższały ceną testowane urządzenie. O ile brzmieniowo taki mariaż był niezwykle korzystny, o tyle przy polityce równomiernego rozłożenia kosztów pomiędzy poszczególnymi elementami systemu mógłby zbyt mocno nadszarpnąć przeznaczony na zabawę w Hi-Fi budżet. Jednak, życie lubi zaskakiwać i tak też było tym razem. Pewnego paskudnego jak to ostatnimi czasy wczesną wiosna bywa dnia do mych drzwi zapukał kurier z niewielką paczką pod pachą. Zawartością okazał się niepozorny i kosztujący ok. 1,5 kzł DAC/pre/headamp NuForce Icon HDP. Okazało się, że oba urządzenia bardzo przypadły sobie do gustu. Mi z resztą też, bo w sumie za niecałe cztery tysiące udało się całkiem przypadkiem skompletować źródło, które swoją funkcjonalnością, a przede wszystkim jakością brzmienia, spokojnie mogło się mierzyć z konwencjonalnymi odtwarzaczami CD, a nawet z niedawno testowanym Marantzem NA7004. Połączenie muzykalności Cambridge’a z kipiącą energią motoryką NuForce’a dało w efekcie mieszankę wybuchową, która u miłośników wszelakiej maści odmian rocka (łącznie z tymi najbardziej ekstremalnymi), popu, reggae i hiphopopochodnych powinna wywołać szeroki uśmiech. Nad zakupem Sonaty NP30 powinni również pomyśleć właściciele niewielkich pomieszczeń cierpiący na chroniczny brak miejsca. Oprócz ww. odtwarzacza do szczęścia potrzebne będą jakieś nieduże kolumienki z własnym „napędem” w stylu zapowiadanych rodzimych APS’ów Nano, czy bardziej rozpoznawalnych AktiMate Mini. NASa i router zawsze gdzieś można upchnąć a posiadane zdigitalizowanej zbiory muzyczne i inne funkcje Cambridga obsługiwać z poziomu iPada, lub innego urządzenia przenośnego, jeśli firmowy pilot nie wystarczy.


Tekst i zdjęcia Marcin Olszewski
Dystrybutor: Audio Center Poland
Cena: 2390 zł


Dane techniczne:
- DAC: Wolfson WM8728 24 bit 96 kHz
- THD+N: 0.003% @ 1kHz
- Stosunek sygnał / szum: > 95 dB
- Poziom całkowity zakłóceń jitter: <200pS
- Wyjścia cyfrowe: S/PDIF, Co-axial and TOSLink Optical
- Formaty audip: WAV, PCM 16-24 Bit; 32-96 kHz, FLAC, PCM 16 Bit 44.1/48kHz, Microsoft® Windows - Media™,Audio (WMA 9 Standard) 16–320 kb/s; MP3 (CBR / VBR) 16–320 kb/s; AAC; HE AAC / AAC+ (CBR lub VBR) 16–320 kb/s; OGG Vorbis 32–320 kb/s
- Protokoły transmisji strumieniowej: RSTP, MMS, HTTP MMS
- Listy odtwarzania: ASC, M3U, PLS
- Wi-Fi: IEEE 802.11 b / g lub n (wyłącznie pasmo 2,4 GHz)
- Szyfrowanie połączeń Wi-Fi: WEP, WPA, WPA2
-Połączenie Ethernet: IEEE 802.3,10 Base-T / 100 Base-T
- USB: 2 x USB 1.1 maksymalna obciążalność prądowa każdego złącza to 500 mA.
- Akceptowany system plików: FAT32
- Napięcie wyzwalania: 12V prądu stałego
- Pobór mocy w trybie Standby: <1W
- Maksymalny pobór mocy: 21W
- Wymiary (s x g x w): 270 x 285 x 67 mm
- Masa: 2,1 kg

System wykorzystany w teście:
Źródło sygnału cyfrowego: transport Stello CDT100; LG DP1W
DAC: Stello DA 100 Signature 96/24; Rega DAC; NuForce Icon HDP
Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
Wzmacniacz: Hegel H-100
Kolumny: Neat Acoustics Motive One
IC: Antipodes Audio Katipo; Audiomago AS; Sonics Modigliani NF
IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
Kable głośnikowe: Harmonix CS-120
Kable zasilające: GigaWatt LC-1mk2; Supra Lo-Rad 3x2,5mm; Audionova Starpower Mk II
Listwa: GigaWatt PF-2 + kabel LC-2mk2

Załączone miniatury

sprzet sprzet sprzet sprzet sprzet sprzet sprzet sprzet sprzet sprzet sprzet sprzet sprzet sprzet


Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze



Znowu pożałowano pieniędzy na przyzwoity wyświetlacz, co nie przeszkadza klientów kasować "odpowiednio".

Za różnicę w cenie między NA7004 a NP30 można kupić iPada 16GB Wi-Fi i problem wyświetlacza przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie ;-)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach
post-2651-0-96934900-1302888619_thumb.jpg

Jakoś wykonania a już szczególnie montaż tego Wi-Fi przypomina tandetne produkty manty za 300 zł a nie sprzęt za ponad 2 tyś.

Jakość sprzętu Cambrige Audio leci na pysk z roku na rok.

 

Ciekawe czy kiedyś doczekam się odtwarzacza plików FLAC, Apple Lossless:

- solidnie wykonanego

- z wbudowanym pojemnym dyskiem,

- czytelnym wyświetlaczem z możliwością przeglądanie okładek

 

w cenie dla normalnego człowieka a nie "audiofilskiej"

 

Czy jest na rynku coś w stylu odtwarzacza Opus No.4 w ludzkiej cenie?

 

olive-opus.jpg

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Co Wy z tymi wyświetlaczami, kurcze. Sam fakt podchodzenia do sprzętu, żeby popatrzeć w ekranik mija się z celem. Jak już wyżej kolega wspomniał, iPad albo iPod z WiFi i problem mamy z głowy. Serwery muzyczne dają nam wygodę i to jest sprawa bezdyskusyjna. Długa era odtwarzaczy CD powoli przemija. Technika idzie do przodu. Niezwykle wygodną opcją jest posiadanie zwykłego smarftona, z poziomu którego moglibyśmy przeglądać zawartość całego dysku w serwerze i zdalnie włączać utwory, pauzować, ustawiać na liście. Sceptycy jak to sceptycy - nie ma to jak podejść, odtworzyć pudełko, popatrzeć, pomacać. W porządku, nikt nie każe chować płyt do kartonu. Nie mniej w dużej kolekcji muzycznej znacznie łatwiej jest nad wszystkim zapanować. Powiem więcej - energooszczędny PC ITX z systemem + zewnętrzny DAC i mamy kompletny full wypas z możliwością odpalania filmów i czego dusza zapragnie. Jest to jeszcze lepsze rozwiązanie dla osób, które bez telewizorka żyć nie mogą :)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dzięki Fr@ntz !

 

- Brak gapless

- USB 1.1 i brak odczytu NTFS

- wyświetlacz (te pomysły z iPodami to może i dobre ale podstawą jest wyświetlacz)

 

No i miało być ładnie a jest jak zawsze :). Na razie odtwarzacz FLAC stacjonarny w ludzkiej cenie to tylko marzenie.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Te chińskie komputery powinny kosztować co najwyżej 100 dolców ,niewykluczone ,że właśnie tyle kosztuje

ich produkcja. Oczywista oczywistość dla audiofilów jest "specjalna cena" :-)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

mam takie pudełko. http://www.sonos.pl/produkty/zp_90/

do tego pilot dotykowy, ale iDziadem też steruję.

to w ogóle nie ma wyświetlacza i dobrze, bo i po co. z 5 metrów i tak nic nie zobaczę, a widok okładki, kto gra i wszelkie inne dane mam w ręku. d radę sterować wszystkim także z laptoka. poza tym mam w sypialni http://www.sonos.pl/produkty/zoneplayer_s5/. jednym pilotem mogę sterować jednocześnie obydwoma sprzętami. na jednym gra PR3 a na drugim np. zripowana płyta. bardzo cenię sobie napstera, 50$ na rok a słuchasz czego tylko chcesz - w jakości mp3 ale na pierwszy odsłuch jak znalazł.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jak patrzę na podniecających się audiofiliiiii to nie mogę uwierzyć jak wszyscy dają się tak łatwo nabić w butelkę. Pliki cyfrowe? Podobno dla audiofila wygoda to drugorzędna sprawa.....

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A jak w tym Sonosie wygląda sprawa z gapless playback? Mógłbyś w jakimś wątku o tego typu odtwarzaczach wrzucić nieco informacji jak Ci się go użytkuje? ;)

 

Jak patrzę na podniecających się audiofiliiiii to nie mogę uwierzyć jak wszyscy dają się tak łatwo nabić w butelkę. Pliki cyfrowe? Podobno dla audiofila wygoda to drugorzędna sprawa.....

Najlepiej wróćmy do woskowych wałków - to dopiero będzie hajend ;)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

mam takie pudełko. http://www.sonos.pl/produkty/zp_90/

do tego pilot dotykowy, ale iDziadem też steruję.

to w ogóle nie ma wyświetlacza i dobrze, bo i po co. z 5 metrów i tak nic nie zobaczę, a widok okładki, kto gra i wszelkie inne dane mam w ręku. d radę sterować wszystkim także z laptoka. poza tym mam w sypialni http://www.sonos.pl/produkty/zoneplayer_s5/. jednym pilotem mogę sterować jednocześnie obydwoma sprzętami. na jednym gra PR3 a na drugim np. zripowana płyta. bardzo cenię sobie napstera, 50$ na rok a słuchasz czego tylko chcesz - w jakości mp3 ale na pierwszy odsłuch jak znalazł.

 

Nie wspomniałeś tylko o jednym drobiazgu:

 

Native support for 44.1kHz sample rates. Additional support for 48kHz, 32kHz, 24kHz, 22kHz, 16kHz, 11kHz, and 8kHz sample rates.

 

Jak na odtwarzacz sieciowy to ... średniowiecze :-( To samo zapewnia Airport Express za 400zł.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach



Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.