Skocz do zawartości
Ta podstrona jest jeszcze w przebudowie! Czytaj więcej.. ×

Odtwarzacz CD TRI TRV-CD4SE


Fr@ntz
  • 6fc835b16b58755ed2757afe83339316 https://www.audiostereo.pl/uploads/old/post-1-100000050%201278979666.jpg,old/post-1-100000051%201278979666.jpg,old/post-1-100000052%201278979666.jpg,old/post-1-100000053%201278979666.jpg,old/post-1-100000054%201278979666.jpg,old/post-1-100000055%201278979666.jpg,old/post-1-100000056%201278979666.jpg,old/post-1-100000057%201278979666.jpg,old/post-1-100000058%201278979666.jpg

Po atrakcjach związanych z domniemaną (jak się później okazało niesłusznie) zmianą kraju pochodzenia recenzowanego w zeszłym miesiącu wzmacniacza TRV-35SE przyszła pora na dedykowane mu źródło - TRV-CD4SE. Po drobiazgowej kontroli naklejek i oznakowań zarówno odtwarzacza jak i opakowania mogłem odetchnąć. Wszystko było w 100% w porządku – czyli japońskie.

 

Po prawdzie Tri ma w ofercie tylko jeden odtwarzacz, więc dedykacja jest "grupowa". Biorąc pod uwagę rozstrzał cenowy poszczególnych modeli, jest to dość ryzykowne posunięcie. Z drugiej strony, skoro udało się wyprodukować odtwarzacz nie degradujący brzmienia najwyższych modeli wzmacniaczy, to czemu nie polecać go do wszystkich? Wyceniono go na poziomie najtańszej integry Tri, nie pozostaje więc nic innego, jak pogratulować pro-klienckiej polityki. Oczywiście, jak na "triodową" firmę przystało, odtwarzacz kryje w sobie lampę elektronową. Nie będę jednak od razu odkrywał wszystkich kart.

 

Podobnie jak TRV-35SE, kompakt ma front o niestandardowej szerokości (34 cm), wykonany ze szczotkowanego aluminium. Znajduje się na nim tylko to, co niezbędne - szuflada, włącznik, okno wyświetlacza i umieszczone pod nim cztery przyciski sterujące funkcjami odtwarzacza. Wyświetlacz daje się wygasić w dwóch krokach, jednak zmysły posiadacza będzie atakować jaskrawa błękitna dioda informująca o działającym (niewyłączalnym) upsamplingu 24/192. Ścianka tylna to istna rozkosz dla kablomaniaków. Do dyspozycji są zbalansowane i niezbalansowane wyjścia analogowe, oraz optyczne i koaksjalne wyjście cyfrowe. Gniazdo sieciowe to trójbolcowy zintegrowany z bezpiecznikiem IEC. Wnętrze odtwarzacza kryje bardzo przyzwoitej wielkości, ekranowane czarnym „rondlem” toroidalne trafo oraz napęd Sony z głowicą KSS-213, współpracujący z układem Philipsa SA7824. Kość DACa to zintegrowany z upsamplerem Burr-Brown PCM1792. Jednak i tak wzrok obserwatora podąża ku podwójnej triodzie 6922EH Electro-Harmonix'a spełniającej rolę bufora lampowego. Lampa zamontowana jest na podstawce (co u konkurencji nie zawsze jest standardem), dzięki czemu nie tylko można w prosty sposób wymienić ją w przypadku zużycia, ale i pobawić się w tuning poprzez stosowanie NOS-ów i innych lampowych ekstrawagancji. Mało widoczną, a jednak miłą drobnostką, na którą zwróciłem uwagę, było zastosowanie silikonowych podkładek pod śrubki mocujące obudowę. Skoro można choć odrobinę zniwelować przenoszenie na obudowę drgań, generowanych przez kręcącą się w napędzie płytę, to dobrze, że pomyślano o tym już na etapie produkcji. Kolejnym elementem służącym do walki z drganiami są wykonane z niezwykłą precyzją nóżki, na których spoczywa odtwarzacz. Nie dość, że są ładne, to w dodatku zostały tak zaprojektowane, że dzięki gumowym elementom nie ma zagrożenia zarysowania powierzchni, na której go postawimy. Jeśli jednak naszłaby kogoś ochota na ustawienie firmowej wieży, to sugerowałbym jednak odtwarzacz stawiać pod wzmacniaczem, a nie na nim. Warto jeszcze na koniec wspomnieć o pilocie. W czasach, kiedy do urządzeń za kilka, a czasem i kilkanaście tysięcy dołączane są plastikowe koszmarki, widok w pełni metalowego sterownika, wykonanego z takim samym pietyzmem jak odtwarzacz, może zaskoczyć. W dodatku nikt nie każe za to idealnie pasujące wzorniczo przedłużenie ręki dopłacać.

 

A jak to gra? Nawet bez wiedzy o siedzącej wewnątrz lampie mógłbym napisać, że lampowo. Dźwięk nie jest neutralny, lecz naturalny. Zamiast beznamiętnego i bezosobowo podanego obrazu rzeczywistości słychać jej bardziej nasyconą, podkolorowaną, lekko kinową wersję. Wszystko wydaje się odrobinę wyidealizowane. Całe szczęście nie jest to cukierkowo-pocztówkowy landszaft, lecz wysmakowana reklama dobrej whisky. Kobiety są piękne, mężczyźni przystojni. .. a realizatorzy utalentowani. Już od pierwszych taktów Tri czaruje słuchacza. Analogia do szlachetnej barwy burgunda (na obudowie) jest aż nazbyt oczywista. Zresztą takich analogii można doszukać się więcej. Napisanie, że sposób prezentacji jest adekwatny do działania tacki napędu, nie wydaje się w tym momencie niestosowne. Wszystko jest płynne, dostojne i pozbawione zbędnej nerwowości.

 

Powyższy opis mógłby sugerować, że mamy oto do czynienia z urządzeniem mogącym "zabłysnąć" jedynie w niewielkich składach i w niezbyt skomplikowanym repertuarze. Nic bardziej mylnego. Odrobina słodyczy i swoistej analogowości bardzo pomagała nie zawsze dobrze (lub choćby poprawnie) zrealizowanym albumom z szeroko rozumianą muzyką metalową. Szczególnie miłe było lampowe "dopalenie" głosów wokalistek Nightwish, Within Temptation, czy Syrenii. Oczywiście CD-4SE nie potrafi czynić cudów i z koszmarków w stylu Unsun nie zrobi referencyjnego albumu sygnowanego logiem Taceta. Jednak poprzez swoją manierę potrafi obniżyć poziom bólu podczas odsłuchu do znośnego poziomu.

 

Prawdziwa magia zaczęła się na krążkach, których poprawiać nie trzeba. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym uwagi nie skupił na przedstawicielkach płci pięknej. I tak zarówno Beyonce na ścieżce dźwiękowej z „Cadillac Records”, jak i Brittany Murphy na ścieżce z „Happy Feet” zabrzmiały tak jak tylko pięknie śpiewające kobiety na lampie zabrzmieć potrafią – jakby śpiewały tylko dla jednego słuchacza na najmniejszym koncercie na świecie. Jest taki teledysk bodajże En Vogue – dziewczyny śpiewają i prężą się na scenie małego klubu, a siedzący na widownie „samotni” faceci ukradkiem zdejmują i chowają obrączki. Podobny efekt potrafił wykreować odtwarzacz Tri [z obrączkami? Red.]. Ponadto im lepsze towarzystwo mu zapewniałem, tym czary stawały się bardziej namacalne. Z TRV-35SE było dobrze, lecz z Air Tight ATM-1s burgundowy Japończyk radził sobie na tyle dobrze, że zaprzestałem doszukiwania się wad, ograniczając krytykę do kilku uwag dotyczących zbyt pobłażliwego traktowania miernej jakości nagrania. Prawdę powiedziawszy odtwarzacz Tri był najbardziej lampowo brzmiącym urządzeniem jakie miałem okazję ostatnio słuchać, i uwaga ta dotyczy nie tylko źródeł, czy DAC-ów, ale również wzmacniaczy.

 

Próby z klasyką również wypadły pozytywnie. Zarówno pompatycznie zrealizowana, wydana przez Telarc „1812” Czajkowskiego, jak i anielski głos Anny Netrebko powodowały wręcz niedosyt. Rozmieszczenie solistów, poszczególnych instrumentów w orkiestrze układało się w idealną całość. Nie było miejsca na bałagan, nerwowość. Wszystko miało swój czas i określone miejsce. Czy to były ledwo słyszalne muśnięcia smyczków, czy wystrzały armatnie, to ja decydowałem o stopniu zagłębienia się w nagranie. Od odbierania utworu jako melodii sączącej się gdzieś w tle, po uważne śledzenie partii poszczególnego instrumentu. Dopiero po pewnym czasie zdałem sobie sprawę, że Tri ani razu nie pozwolił na odwrócenie uwagi od spektaklu muzycznego poprzez wysunięcie na pierwszy plan jakiegoś zarejestrowanego podczas koncertu kaszlnięcia na widowni, czy przypadkowego skrzypnięcia krzesła. Albo zastosowany został jakiś tajemniczy i niezwykle skuteczny filtr umożliwiający odfiltrowanie pozamuzycznych śmieci od „audiofilskiego planktonu”, albo to ja uległem czarowi Tri. Z perspektywy czasu widzę, że był to efekt naczyń połączonych, swoistej symbiozy. Odtwarzacz po prostu dawał mi to czego od niego oczekiwałem, a ja w zamian „karmiłem” go krążkami, na których mógł zabłysnąć i prawdziwie zachwycić. Dodatkowo, kiedy miałem wygospodarowany czas na przesłuchanie jednej, góra dwóch płyt z reguły kończyło się to trzema – czterema godzinami spędzonymi na odsłuchu. Całe szczęście nie dysponuję kilkunastopłytowymi boxami tematycznymi, bo mogłoby to się skończyć albo całkowitą rezygnacją ze snu, albo zaognieniem stosunków rodzinnych. Mając to na uwadze, na słuchanie trzypłytowego „Box of Dreams” Enyi pozwalałem sobie jedynie w weekendy, lub podczas dłuższej nieobecności domowników.

 

Taki sposób prezentacji potrafi urzec i prawdę powiedziawszy po ponad miesięcznym obcowaniu stałem się silnie związany z nim emocjonalnie. Powoli piękniejszy obraz świata stawał się moim naturalnym otoczeniem i jedynie przełączanie na mój dyżurny zestaw pozwalało mi na zachowanie więzów z rzeczywistością.

 

Wydaje mi się, że odtwarzacz Tri jest idealnym panaceum dla audiofilów, którzy zbytnio zapędzili się w stronę ponadnaturalnej detaliczności, przekraczając niejednokrotnie próg prosektoryjnego grania. Jeśli słychać ruch skrzydeł przelatującej przez studio muchy i drobinki śliny osiadające na „sitku” mikrofonu, to bardzo często jest to na dłuższą metę męczące. Cóż z tego, że system reprodukuje tysiące, czy też dziesiątki tysięcy dźwięków, skoro ta kakofonia nijak nie chce ułożyć się w coś na kształt muzyki. Tri w takich systemach pomoże, doda trochę ciepła, uczłowieczy przekaz i przywróci radość, jaką może sprawić odtworzenie ulubionej płyty w wysokiej klasy systemie.

 

Tekst i zdjęcia Marcin Olszewski

 

 

 

Szczegółowe dane:

Dystrybutor: Pełne Brzmienie Piotr Bednarski (http://www.hi-endstudio.com)

Cena: równowartość 1,950 euro wg. aktualnego kursu PLN.

 

Napięcie wyjściowe: 2,2 V

Całkowite zniekształcenia: 0,002%

Stosunek sygnał / szum (S/N ratio): 100 dB

Pasmo przenoszenia:20 - 20 kHz (± 0,2 dB)

Separacja kanałów: 92 dB

Dynamika: 120 dB

Lampa: 6DJ8 (6922, ECC88) * 1

napęd CD: Sony

Wymiary: 340/330/100 mm (S/G/W)

Wyjścia analogowe: RCA, zbalansowane XLR

Wyjścia cyfrowe: RCA, TOSLINK

Pobór mocy: 20 W

waga: 8 kg

Pilot zdalnego sterowania, kabel zasilający

 

 

System wykorzystany w teście:

Źródła sygnału cyfrowego:

CD: Pioneer PD-9700

Apple Airport Express

DAC: Stello DA 100 Signature

Wzmacniacz: Raysonic SE-20 MKII; Red Wine Audio Isabella + Signature 30.2; Air Tight ATM-1s; Tri TRV-35SE; Densen DM-10

Kolumny: Neat Acoustics Motive One; Zu Essence

IC: Antipodes Audio Katipo; Zu Varial Mk3

IC cyfrowe – Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Monster Cable Interlink LightSpeed 200; Apogee Wyde Eye

Kable głośnikowe: Slinkylinks S1; Zu Ibis; Zu Libtec

Kable zasilające: Garmin; Supra Lo-Rad 3x2,5mm; Audionova Starpower Mk II

Listwa : GigaWatt PF-1 + kabel LC-1

Załączone miniatury



Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze

"Kość DACa to zintegrowany z upsamplerem Burr-Brown PCM1792."

 

PCM1792 nie zawiera żadnego zintegrowanego upsamplera! Proszę się doinformować przed napisaniem bzdury na forum publicznym.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie mm bladego pojecia co tam jest, a czego nie ma, ale z tego cytatu: "Kość DACa to zintegrowany z upsamplerem Burr-Brown PCM1792" bynajmniej nie wynika, że upsampler jest zintegrowany W dacu, ale Z daciem.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

To zdanie mówi o "kości DACa". Integracja to zjednoczenie. A że PCM1792 w swej strukturze nie zawiera upsamplera, więc zdanie to jest nieprawdziwe. Dla mnie jest to jednoznaczne.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

skoro jest to dla Ciebie jednoznaczne to jak w takim razie zinterpretujesz poniższe zdania:

- "Sygnał z napędu przesyłany jest do sporej kości Philipsa SAA7824, która zajmuje się dekodowaniem strumieni i jest cyfrowym serwo. Za Sygnał jest z kolei wysyłany do przetwornika D/A Burr-Browna PCM1792. To układ delta-sigma 24/192 zintegrowany z upsamplerem, który w tym razem został aktywowany." ( http://www.highfidelity.pl/artykuly/0805/tri.html )

 

- "Sygnał z transportu jest przekazywany do kości SAA7824HL Philipsa. Jako przetwornik C/A wykorzystano sprawdzony układ scalony Burr-Browna delta-sigma 192kHz/24-bit PCM1792" (HI-FI Choice & Home Cinema - http://pbe.blink.pl/mistrz_elegancji_TRI_TRV-CD4SE.pdf )

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ktokolwiek napisał że PCM1792 jest zintegrowany z iupsamplerem, ten napisał nieprawdę. Lepiej sięgnąć do źródłeł niż powielać babole palnięte przez kogoś w internecie.

Datasheet PCM1792:

http://pdf1.alldatasheet.com/datasheet-pdf/view/86224/TI/PCM1792/+5W3_5UPGZODx9zDN+/datasheet.pdf

A jak któryś pismak nie rozumie technologii którą opisuje, to powinien spytać kogoś kompetentnego zamiast wypisywać bzdury i wprowadzać publikę w błąd.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Czy ta lampa "pracuje" tylko na wyjściach RCA? Bo na to wygląda.

Druga rzecz, dawanie lampy po 3 opampach na kanał za DACem (dwa do konwersji I/V, jeden do desymetryzacji), "byle była", to lekki idiotyzm lub ślepy trend. Jest ona tam po prostu psu na budę a pewnie można się o tym przekonać korzystając z dla porównania z wyjść XLR, czy to w trybie zbalansowanym, czy pseudozbalansowanym, z jednej połówki sygnału. No i z technicznego punktu widzenia jest ona całkowicie zbędna (desymetryzacja pełni zwykle teraz rolę filtra dp).

 

Szerokość obudowy też nie robi najlepszego wrażenia, jeśli chodzi o urządzenie hi-fi za co najmniej 8kzł. W tej cenie też dawanie ultrabudżetwego KSS-213 (który zły nie jest) nie wygląda poważnie. Jak to się ma do audiodfilskiego mitu grających napędów/transportów na VAM Philipsa, Stable Platter, laserach w polu magnetycznym, VRDS i innych odlewach? Nijak...

Cóż, można powiedzieć, że obecnie prawie każdy może sobie odtwarzacze CD produkować, jeśli zechce...

Pilot to też popis subtelności. Nie wiem, czy można nim też gwoździe wbijać i otwierać piwo, ale wygląda na to, że tak. Projektant chyba wzorował się na jakimś panelu z windy w Grand Hotelu albo jakimś Pałacu (Warszawa, Plac Defilad 1).

W du®mnym stwierdzeniu "Vacuum Tube CD Player" jest tyle prawdy, co w tym, że teflon to kosmiczna technologia... aż jedna mała podówjna trioda, no no, zaszaleli na całego!

"Bogate" wyposażenie frontowego panelu i super logiczne umieszczenie przycisku zasilania nie pozwalają stwierdzić, czy to słynna japońska myśl techniczna podparta filozofią zen (lub też filozofią Zenka) czy to chiński outsorcing.

 

Cena też jest wysoka. W środku tani laser i DAC za $15 (co prawda bardzo dobry) dlatego całość warta jest może 2kzł ale nie prawie 2kEu.

 

Fr@ntz

26 Lip 2010, 06:40

>No dobra, a jak można rozumieć:

>- zdanie z HI-FI Choice & Home Cinema:

>"Jako przetwornik C/A wykorzystano sprawdzony układ scalony Burr-Browna delta-sigma 192kHz/24-bit PCM1792." ( http://pbe.blink.pl/mistrz_elegancji_TRI_TRV-CD4SE.pdf )

 

Że taki sygnał na wejściu jest w stanie przyjąć ten DAC.

 

>- z www.highfidelity.pl

>"Sygnał jest z kolei wysyłany do przetwornika D/A Burr-Browna PCM1792. To układ delta-sigma 24/192 zintegrowany z upsamplerem, który w tym razem został aktywowany." ( http://www.highfidelity.pl/artykuly/0805/tri.html )

 

To pisał Wojciech Pacuła, ale chyba nie zweryfikował źrodła tej iformacji (a więc pewnie jakiegoś info prasowego na stronie producena). Nie ma tam upsamplera, tylko 8x oversampling zintegrowany z DACem. Oversampling jest włączony cały czas, bo w tym CD nie ma osobnego konwertera częstotliwości próbkowania czy innego filtra. DAC pozwala jednak ominąć wewnętrzny oversampling i użyć innej formy podwyższania cz. próbkowania poza układem (DF1704, DF1706, PMD200 lub DSP).

W odtwarzaczu jest więc synchroniczny upasmpling o czynnik x8 z 44.1kHz do 352.8kHz wewnątrz DACa, a dalej już przetwarzanie delta-sigma. Producent odtwarzacza wprowadza więc potencjalnego nabywcę w błąd.

Trzeba czytać datasheets...

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Miałem możliwość dość dokładnego przesłuchania tego odtwarzacza w doskonale mi znanym systemie jednego z moich przyjaciół. Miałem też punkt odniesienia w postaci mojego prywatnego źródła. Odtwarzacz TRI gra bardzo dobrze i z całą pewnością jego dźwięk wart jest swojej ceny. Co jednak nie zmienia faktu że nie należy wprowadzać czytelników w błąd poprzez podawanie fałszywych informacji.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja bym tyle nie dał za cedek nieznanej firmy z KSS-213 (który może paść po pół roku lub po 2 latach), wiedząc co w środku siedzi.

Bo po prostu nie ma za co. Na tym samym DACu można kupić inny CD lub DAC. A to właśnie ten DAC tam gra, a nie technologia za 2kEu, której tam zwyczajnie NIE MA. Tylko kosmicznie wysoka marża i obudowa, która ma to uzasadniać (jeśli na komś robi wrażanie trochę grubszy kawałek aluminium).

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Również miałem okazje posłuchać tego odtwarzacza. Faktycznie można powiedzieć, że w wiekszości aspektów gra bardzo dobrze, ale ma jedną cechę która dla mnie go dyskwalifikuje - dzwięk jest mocno spowolniony co u mnie wywoływało wrażenie jakby muzyka była pozbawiona emocji (ot ktoś tam sobie gra, może i dobrze ale bez większego zaangażowania).

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Miałem 2 egzemplarze tego odtwarzacza. Gra bardzo dobrze ale obydwie sztuki miały problemy z szufladą. Gdzieś musi być jakiś błąd w konstrukcji i ostatecznie zrezygnowałem.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach
"A to właśnie ten DAC tam gra, a nie technologia za 2kEu, której tam zwyczajnie NIE MA. Tylko kosmicznie wysoka marża i obudowa, która ma to uzasadniać (jeśli na komś robi wrażanie trochę grubszy kawałek aluminium)."

 

 

To dotyczy każdego odtwarzacza, zwłaszcza ze w każdym gra jakiś DAC.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.